(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
KOSMICI

Czasem ludzie wyobrażają sobie, że na Ziemi wyląduje kiedyś statek kosmiczny, z którego wysiądą obcy przybysze. Naukowcy poszukujący inteligentnych form życia uważają jednak taką formę kontaktu za najmniej prawdopodobną. Ogromne odległości między gwiazdami – liczone w setkach, tysiącach, a nawet milionach lat świetlnych – czynią takie wydarzenie niezwykle mało prawdopodobnym.

W ramach programu SETI (Poszukiwanie Inteligencji Pozaziemskiej) od dziesięciu lat prowadzony jest nasłuch radiowy pięciuset najbliższych gwiazd podobnych do Słońca. Dwadzieścia siedem gigantycznych anten ułożonych w kształt litery ,,Y' rozmieszczono na obszarze o szerokości prawie czterdziestu kilometrów na dnie wyschniętego jeziora w Nowym Meksyku. Nasłuch trwa, ale jak dotąd nie przynosi rezultatów.

W chwili gdy przygotowywałem się do archeologicznej ekspedycji w rejon półwyspu Lisan – w ramach moich poszukiwań "klucza kodu" i "obelisków" – w NASA ogłoszono zamiar wysłania w przestrzeń bezzałogowego pojazdu mającego rejestrować w kosmosie ślady życia.

Nasza Galaktyka, zwana niegdyś Drogą Mleczną, składa się jednak z około stu miliardów gwiazd, a podobnych galaktyk są w kosmosie miliardy.

Możliwy jest także inny kierunek działań, z którym świat nauki wiąże większe nadzieje – poszukiwanie śladów pozostawionych przez obcych na Ziemi lub w jej pobliżu. Być może ów kontakt z inną cywilizacją, którego od dawna oczekujemy, nastąpił już w odległej przeszłości. Może właśnie kod Biblii jest jego niepodważalnym dowodem?

Od chwili, w której zająłem się kodem Biblii, nie opuszcza mnie świadomość, iż jest w nim coś nie z tego świata. Żaden człowiek nie mógł przecież wejrzeć w odległą przyszłość i zaszyfro-wać w Piśmie Świętym szczegółów wydarzeń mających nastąpić po upływie trzech tysięcy lat. Sam fakt istnienia starożytnego kodu świadczy o obecności na Ziemi przed wiekami kogoś, kto dysponował wiedzą przewyższającą znacznie nawet nasze obecne dokonania.

W książce Czy jesteśmy sami? australijski fizyk Paul Davies dopuszcza istnienie na naszej planecie jakiegoś artefaktu pozostawionego przez obcych "zaprogramowanego tak, by mógł się ludziom objawić po osiągnięciu przez naszą cywilizację pewnego poziomu zaawansowania. Urządzenie takie – będące czymś w rodzaju kapsuły czasu – mogłoby zawierać ogromnie ważne dla nas informacje".

To, o czym pisze Davies, pasuje doskonale do klucza kodu.

Astronom Carl Sagan twierdzi, że jeśli istnieją gdzieś we Wszechświecie inteligentne formy życia, to niektóre z nich musiały rozwinąć się znacznie wcześniej niż my. Cywilizacje te mogły mieć tysiące, setki tysięcy, miliony, a nawet setki milionów lat na stworzenie zaawansowanych technologii, które my dopiero teraz zaczynamy poznawać. "Coś, co jest dla nas technologicznie trudne lub niemożliwe – pisze Sagan – co mogłoby się nam wydawać magią, może być dla nich banalnie proste".

A jeśli jakiś magiczny klucz kodu naprawdę istnieje? Jeśli "obeliski" zostały ukryte na Ziemi przez jakąś nieznaną, wysoko rozwiniętą cywilizację? Jeśli rzeczywiście pochodzą spoza tej planety? Być może starożytny komentarz mówi prawdę: "Nie są one dziełem człowieka, lecz kreacją Niebios".

Byłby to pierwszy dowód, że nie jesteśmy sami. Nie mogę oprzeć się wyobrażeniu chwili, w której odkryjemy ów monolit, pochodzący nie z tego świata, a jednak odnaleziony tu, na naszej planecie. Wielkie pytanie, zadawane od zarania dziejów, znalazłoby odpowiedź: tak, istnieje inne życie we Wszechświecie, a dowód cały czas był i jest z nami.

Wciąż jednak nie mogłem pozbyć się sceptycyzmu. Im bardziej niesamowite wydawało się moje potencjalne odkrycie, tym mniej potrafiłem w nie uwierzyć. Nie przekonywało mnie ostatecznie nawet to, co kod Biblii konsekwentnie powtarza – "obeliski", choć mają tysiące lat, zostały przechowane w "stalowej arce"; co by sugerowało, że pochodzą z bardziej zaawansowanej, wyżej rozwiniętej cywilizacji.

Kiedy laureat Nagrody Nobla Francis Crick potwierdził przekaz kodu, pisząc, że "nasz DNA został przywieziony w pojeździe" – że kod życia przeniesiono na Ziemię w "statku kosmicznym" – zdecydowałem się w końcu poszukać w kodzie Biblii słowa "kosmita" – na wskroś współczesnego, którego do tej pory skrzętnie unikałem.

Fraza "kosmita z Lisanu" jest zakodowana w Księdze Jozuego – jedynej, której oryginalny tekst opisuje dokładną lokalizację, gdzie prowadziliśmy nasze poszukiwania. Werset zawierający ten opis krzyżuje się nawet z zakodowaniem "kosmity z Lisanu". Wskazany jest w ten sposób cypel półwyspu wysunięty najdalej w głąb Morza Martwego i tworzący niewielką zatokę – "na północ od zatoki koło Lisanu".

"Kosmita z Lisanu" jest także zaszyfrowany w Torze, gdzie krzyżuje się z biblijną nazwą Jordanu występującą w jawnym tekście: "w ziemi Moabu, obok góry".

Konkretny punkt na Lisanie jest również wyraźnie wymieniony. Jest nim urwisko na północnym cyplu półwyspu. W tym samym obszarze tekstu pojawia się nawet słowo "cypel, przylądek". Nieco poniżej tekst Biblii głosi: "Bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi".

W biblijnym kodzie znaleźć można znacznie więcej danych, które wydają się potwierdzać pochodzenie klucza kodu z innej planety. Fraza "kod pozaziemski" pojawia się w Biblii wraz z "Mazrą". W tym samym miejscu znajduje się "detektor", a w tej samej tablicy także "obelisk" i "klucz".

Wyrażenie "kod od kosmitów" zakodowane jest wraz z "piecem do wytopu żelaza", a fraza "z Lisanu" pojawia się w tym samym obszarze. Słowa "obcy, kosmita z Lisanu", które w języku hebrajskim mogą również znaczyć Język obcych", krzyżują się z "Mazrą". "Mazra" oznacza po hebrajsku "zapłodniony"; trochę wyżej zakodowany jest "DNA", co mogłoby sugerować, iż kod życia oraz kod Biblii są formą Języka kosmitów".

Czy profesor Crick ma rację? Czyżby kod genetyczny przywędrował tu w "pojeździe" wraz z kodem Biblii?

Wracając ponownie do tablicy kodu, w której "stalowy pojazd" pojawia się wraz z "Mazrą" i "Lisanem", zauważyłem tuż nad tym pierwszym wyrażeniem ukryty tekst: "przechwycony, zmuszony do lądowania". W języku hebrajskim zwrot ten ma tylko jedno znaczenie – odnoszące się do przechwycenia samolotu.

To wyglądało już na czystą fantastykę i nie mogło być prawdą. Jak sobie wyobrazić pojazdy kosmiczne w starożytności? Mogły to być wyłącznie obiekty pozaziemskiego pochodzenia.

Wyrażenie "obcy, kosmici na Ziemi" zakodowane jest w Biblii tylko raz i w tym właśnie jedynym miejscu łączy się z "Mazrą". Pojawia się również sugestia, że ich wizyta na naszej planecie nie była zamierzona – zwrot "kosmici na Ziemi" krzyżuje się z frazą "przez pomyłkę, w wyniku błędu".


Najbardziej czytelny biblijny opis pojazdu kosmicznego znajdujemy w otwartym tekście Księgi Ezechiela. To słynna "wizja rydwanu Bożego": "oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący" (Ez 1,4-5).

W tym samym miejscu w Księdze Ezechiela zakodowane są słowa "ludzie obcy", co może również znaczyć "człowiek spoza Ziemi" lub "humanoid".

Tuż obok pojawia się "Lisan" bez odstępów międzywyrazowych, a zazębiający się z tym słowem ukryty tekst mówi: "człowiek w pobliżu w krypcie".

W Torze – w jednym tylko miejscu – istnieje też jeszcze inne zakodowanie, najwyraźniej potwierdzające przybycie na Ziemię w odległej przeszłości istoty mającej postać człowieka, która pozostawiła kod biblijny. Tylko jeden raz występuje w Biblii zaszyfrowane zdanie "kosmita jest człowiekiem". W tej samej tablicy, w oryginalnym hebrajskim tekście Pisma pojawiają się dwie frazy, które znaleźliśmy pierwotnie w kodzie wraz z "kluczem kodu" – "usta obelisków" i "Pan kodu".

Wydaje się to jasno sugerować, że twórca kodu był istotą ludzką, lecz nie był jednym z nas. W tym samym miejscu kod ponownie informuje, że został on "przechwycony, zmuszony do lądowania". Czyja interwencja i jakie przyczyny mogły zmusić tego starożytnego astronautę do awaryjnego lądowania? Na to pytanie kod nie daje żadnej odpowiedzi.

Wszystko wydaje się jednak wskazywać na fakt przywiezienia na Ziemię klucza kodu w pojeździe kosmicznym. Czy jednak "stalowa arka" to ów pozaziemski pojazd? Im bardziej przekonujące dowody znajdowałem w kodzie, tym więcej miałem wątpliwości.

Mogłem uwierzyć, że klucz do kodu Biblii mógł być wyryty na obelisku, że obelisk ten mógł być skryty pod powierzchnią jałowego dziś półwyspu, niezamieszkanego od czasów biblijnych. Nie mogłem jednak uwierzyć, by został przywieziony na Ziemię w statku kosmicznym.

A jednak profesor Crick – odkrywca struktury DNA – twierdzi, że nasz DNA przywieźli kosmici. Jeśli kod genetyczny został w ten sposób sprowadzony na Ziemię, to czemu nie mogłoby to dotyczyć także kodu Biblii?

Sam fakt istnienia w Piśmie Świętym zaszyfrowanych informacji odsłaniających przyszłość dowodzi, iż nie jesteśmy sami. Skoro my nie potrafimy pokonywać bariery czasu, musiała kiedyś interweniować na tym świecie jakaś obca inteligencja – przynajmniej w czasach, w których powstawała najstarsza część Biblii. Przekonanie o tym jest wspólne wszystkim religiom. Nawet na pierwszy rzut oka Biblia jest opowieścią o bliskim kontakcie człowieka z wyższą, pozaziemską inteligencją, która wprawdzie nie ukazuje się ludzkim oczom, lecz pozwala ludziom słuchać swojego głosu i często do nich przemawia.

We wszystkich religiach i starożytnych mitach występują opowieści o pojazdach i istotach zstępujących z nieba, o niesamowitych przybyszach z innych światów, o "statkach z Niebios". Nawet objawieniu Boga na górze Synaj towarzyszyły dym i ogień.

Ja jednak nie wierzę w Boga. I choć większość współczesnych uczonych nie wątpi w obecność inteligentnego życia we Wszechświecie, to osobiście nie uwierzę również w żadne ufoludki; przynajmniej dopóki tu nie wylądują.

Jestem reporterem. Chcę dowodów!

W dniu Szawuot – święta upamiętniającego przekazanie Mojżeszowi Biblii przez Boga na górze Synaj – znalazłem w kodzie Biblii ostateczny dowód na to, że poszukiwany przeze mnie klucz kodu znajduje się rzeczywiście na jakichś "kolumnach", obeliskach zamkniętych w powłoce ze stali. W tym samym zakodowaniu znalazłem też słowo: "Bóg".

"W stali, obeliski" – te słowa zaszyfrowane w Biblii krzyżują się z wersetem Księgi Rodzaju, mówiącym o stworzeniu człowieka (Rdz 1,27): "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę". Jest to niezbity dowód, że "obeliski" znajdują się rzeczywiście w jakiejś "stalowej arce".

Słowa Księgi Rodzaju wydawały się także potwierdzać jedyny znany starożytny komentarz dotyczący "obelisków" – stwierdzenie znajdujące się w Midraszu, iż miały one ludzką postać, a dokładniej, że były "mężczyzną i niewiastą". Co więcej, Księga najwyraźniej łączy "obeliski" ze stworzeniem człowieka i jego Stwórcą: "Oto rodowód potomków Adama. Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go" (Rdz 5,1).

Cały ten werset krzyżujący się z frazą "w stali, obeliski" wydaje się potwierdzać, że "obeliski" są kluczem kodu, oraz że odsłaniają naszą ukrytą przeszłość i całą przyszłość. Możemy odnaleźć w nim sugestię, iż przyszłość człowieka była znana już w dniu jego stworzenia, a historia ludzkości została zapisana, zanim się dokonała – gdybyśmy więc teraz ją czytali, widzielibyśmy nie tylko to, co się już zdarzyło, ale i to, co czeka ludzką rasę.

Ta sama tablica kodu potwierdza po raz kolejny umiejscowienie "obelisków". "Kolumna, Lisan, język morza" – te słowa pojawiają się dokładnie w tym samym miejscu.

"W stali" możemy odnaleźć nie tylko "obeliski", lecz także nasze prawdziwe pochodzenie. Pełna tablica kodu mówi nam: "Pan, właściciel, zostanie rozpoznany w stali, obeliskach".

Wszystko wskazuje na to, że "obeliski" są jakimś obrazem naszego kreatora, który, być może, był też samym Stwórcą.

Przygotowując się do wyprawy poszukiwawczej w rejon półwyspu Lisan, zapisałem w swoim dzienniku: "Jestem zmuszony przyjąć, że oprócz «obelisku» będącego «kluczem kodu», poszukuję także «kosmity», który go stworzył, a przynajmniej przywiózł na Ziemię, jak również «pojazdu», w którym tu przybył".



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)