(23kB)
strona główna



Townsend Sue - Bolesne Dojrzewanie Adriana Mole’a

 

Z angielskiego przełożyła Hanna Pawlikowska

Książka i Wiedza tytuł oryginału The Growing Pains of Adrian Mole

Copyright © 1984 Sue Townsend

Opracowanie graficzne: Jerzy Rozwadowski

Redaktor: Hanna Rowinska

Korekta: Ewa Dmowska, Ewa DIugosz-Jurkowska

€> Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo „Książka i Wiedza” Warszawa 1991. 1998

Wydawnictwo „Książka i Wiedza” Warszawa 1998 Wydanie drugie Druk i oprawa:

Drukarnia Wydawnictw Naukowych SA Łódź, ul. Żwirki 2

Trzynaście tysięcy osiemdziesiąta trzecia publikacja „KiW”

!SBN 83-05-13003-7

 

 

 

 

Mamie, Ojcu i całej rodzinie z miłością i podziękowaniem

Ponieważ arystokratycznemu buntownikowi nie dokucza głód, musi znaleźć inne powody

niezadowolenia

Bertrand Russell „Historia filozofii zachodniej”

 

 

 

 

Kwiecień

 

4 Niedziela

Ojciec wysłał telegram do Ministerstwa Obrony. Chce wziąć udział w wojnie z Argentyną.

Napisał:

WYKWALIFIKOWANY SPECJALISTA OD OGRZEWANIA STOP KATEGORIA A STOP ZGŁASZA SIĘ DO SŁUŻBY KRAJOWI STOP GOTÓW DO NATYCHMIASTOWEJ MOBILIZACJI.

Mama twierdzi, że ojciec gotów jest na wszystko, byle uniknąć pracy przy renowacji brzegów

kanału w Rządowej Agencji do Walki z Bezrobociem.

W czasie posiłku bezskutecznie usiłowałem zlokalizować Wyspy Falklandzkie na naszej mapie

świata. Mamie się to udało: były pod okruchami keksu.

Czuję się trochę głupio, bo w chwili narodowego kryzysu wspominam o problemach osobistych,

ale od wczorajszego wieczoru, kiedy to model samolotu na mur przykleił się do mojego nosa,

przeżywam prawdziwe tortury. Nos spuchł mi straszliwie, umieram ze strachu na myśl o tym, że może

pęknąć i rozerwać mi mózg.

Zadzwoniłem na oddział nagłych wypadków; po dłuższych prześmiewkach podeszła do telefonu

siostra, która wczoraj odkleiła samolot. Powiedziała, że „prawdopodobnie mam uczulenie na klej”, a

 

opuchlizna zejdzie w ciągu kilku dni. Dodała: „Może to cię oduczy wąchania

 


kleju”. Próbowałem

wytłumaczyć całe zajście, ale odłożyła słuchawkę.

Przyszła Pandora, odmówiłem jednak widzenia się z nią. Gdyby zobaczyła mój ohydny nos,

odeszły by jej wszystkie uczucia.

5 Poniedziałek

Już taki mój pech! W pierwszy dzień ferii nie mogę nigdzie wyjść z powodu gigantycznie

spuchniętego nosa. Nawet mama trochę się zaniepokoiła. Chciała przekłuć opuchliznę wysterylizowaną

igłą, ale nie dopuściłem do tego. Nie potrafi przeszyć dżinsów równym ściegiem, a co dopiero mówić o

delikatnej procedurze medycznej! Błagałem, żeby zabrała mnie do specjalisty, ale zdecydowanie

odmówiła. Oświadczyła, że potrzebuje pieniędzy na przeprowadzenie badań w przychodni ,,Zdrowa

Kobieta”. Sprowadza się to do badania pierwszorzędnych i drugorzędnych narządów płciowych. Ni

mniej, ni więcej!

Pies zakochał się w cocker spanielce Mitzi. Nie ma najmniejszych szans, ponieważ:

a) nie jest rasowy;

b) w przeciwieństwie do większości psów nie stara się wyglądać atrakcyjnie. Próbowałem mu

to wytłumaczyć, ale jedynie popatrzył na mnie ze smutkiem i jakby z wyrzutem, po czym

pobiegł z powrotem położyć się przed furtką Mitzi. Być zakochanym to nie żart. Mam z

Pandorą podobne problemy jak pies z Mitzi. Obaj należymy do niższej klasy społecznej niż

nasze ukochane.

6 Wtorek

Poinformowano naród, że Wielka Brytania i Argentyna nie są w stanie wojny, popadły jedynie

w konflikt.

Czytam książkę „Scoop” (Bomba) napisaną przez kobietę o nazwisku Evelyn Waugh.

7 Środa

Napisałem i wysłałem do Pandory list miłosny i wiersz. List brzmiał, jak następuje:

Pandoro, moja miłości,

z powodu niefortunnej przypadłości fizycznej nie mogę spotkać się z Tobą osobiście, choć

każda komórka mojego jestestwa domaga się Twojej fizycznej bliskości. Cierpliwości, moja

ukochana, wkrótce znów będziemy się śmiać!

Twój, wciąż tak samo zakochany

Adrian

PS. Co sądzisz o konflikcie argentyńskim, zwłaszcza w świetle rezygnacji lorda Carringtona?

NIESZCZĘŚLIWY TUŃCZYK

Jestem tuńczykiem

Pływającym w morzu niepowodzeń.

Kiedyż, och, kiedyż

Znajdę grunt na tarło?

 

Mam nadzieję, że Pandora właściwie odczyta mój wiersz i zrozumie symbolikę ,,gruntu na tarło”.

Znudziło mi się być jedyną dziewicą w całej klasie. Wszyscy poza mną mają doświadczenia seksualne.

Barry Kent przechwala się, ile to pań domu zaliczył podczas rozwożenia mleka (jego ojciec jest

mleczarzem). Barry twierdzi, że dlatego zawsze spóźnia się do szkoły.

8 Czwartek

Wielki Czwartek. Pełnia księżyca.

 

Nos trochę otęchł.

Mama wróciła w złym humorze z badań w „Zdrowej Kobiecie”.

Pozwoliłem, żeby Pandora odwiedziła mnie w zaciemnionym pokoju. Odbyliśmy wspaniałą sesję

pocałunkową. Pandora miała pod sukienką jedwabne majtki swojej mamy (firmy Janet Reger) i

pozwoliła mi dotknąć koronki przy nogawkach. Bardziej interesowała mnie koronka przy ramiączkach,

Pandora jednak oświadczyła: „Nic z tego, mój drogi, musimy poczekać, aż zdamy egzaminy”.

Zwróciłem Pandorze uwagę, że cała ta seksualna frustracja katastrofalnie wpływa na moją cerę.

A ona na to: „Jeżeli mnie naprawdę kochasz, to poczekasz”.

Odpowiedziałem: „Gdybyś mnie kochała, nie chciałabyś czekać”.

Po tej wymianie zdań Pandora wyszła, musiała odłożyć na miejsce jedwabne majtki od Janet Reger

przed powrotem matki z pracy.

Mam trzydzieści osiem pryszczy, dwadzieścia osiem na twarzy, a resztę na ramionach.

9 Piątek

Wielki Piątek

 

Barry Kent rozprzestrzenia złośliwe plotki, jakobym był nałogowym użytkownikiem kleju

Bostik. Jego ciotka jest sprzątaczką w szpitalu i dowiedziała się o wypadku z nosem i modelem

samolotu. To oburzające, że sprzątaczkom wolno rozgłaszać prywatne tajemnice pacjentów. Powinny

składać przysięgę Hipokratesa tak samo jak lekarze i pielęgniarki.

Mama całkowicie nie w sosie. Cały czas przesiaduje w domu, pali i wzdycha. W drugim programie

BBC była audycja o francuskich niemowlętach, które rodzą się w basenie; wydało mi się to nadzwyczaj

interesujące (i erotyczne), ale mama natychmiast przełączyła na program telewizji komercjalnej i oglądała

Bernie Wintersa!!! Na moje protesty wrzasnęła: ,,Dlaczego się nie zmyjesz do swojego pokoju, żeby się

tam frustrować jak inne nastolatki?”

Ojciec, podobnie jak ja, nie ma najmniejszego pojęcia, z jakiego powodu mama jest taka zgnębiona. W

każdym razie ten zły nastrój ogarnął ją od chwili powrotu z przychodni ,,Zdrowa Kobieta”.

Może nie czuje się dobrze.

„Canberra” odpłynęła na Falklandy ze starszym bratem Barry Kenta, Clive’em, na pokładzie.

10 Sobota

Berta wyrzucono z klubu Brytyjskich Weteranów, bo stwierdził, że Falklandy należą do

Argentyny. Bert specjalnie się tym nie przejął, chodził do klubu głównie z powodu niższych cen piwa.

Babcia przyszła do nas sprawdzić, czy nie mamy w spiżarni puszek z argentyńską wołowiną.

Wyszliśmy z tej próby zwycięsko, bo na nasze zapasy konserw złożyły się krowy brazylijskie.

Babcia ma teraz jakiś dziwny wyraz oczu. Mama twierdzi, że to przejaw szowinizmu, ale mnie to

wygląda raczej na początki katarakty. Przerabialiśmy to w poprzednim semestrze na biologii człowieka,

więc wiem, o czym mówię.

11 Niedziela

Wielkanoc

 

 

Klasa robotnicza haruje na okrągło przez dwadzieścia cztery godziny, żeby poreperować stare

brytyjskie okręty wojenne. Wielka Brytania planuje niespodziewany atak na Argentynę za sześć tygodni.

Babcia niemal siłą zaciągnęła mnie do kościoła. Pastor kazał nam się modlić za mieszkańców

Falklandów. Oświadczył, że ,,znajdują się pod podeszwą faszystowskiego buta”. Nieprzytomnie się

zapędził mówiąc o światowym pokoju. Moim zdaniem to kazanie trwało o wiele za długo, nawet babcia

zaczęła się wiercić i szeptać o nastawieniu brukselki.

Zdecydowałem się wyznać babci, że nie jestem już wierzącym chrześcijaninem. Będzie musiała

znaleźć sobie kogoś, kto by jej pomagał chodzić pod górę do kościoła. Nie dostałem w tym roku

wielkanocnego jajka; oboje rodzice stwierdzili, że jestem na to za stary. Można by przypuszczać, że

istnieje specjalny przepis zabraniający piętnastolatkom jedzenia wielkanocnych jajek!

12 Poniedziałek

Poniedziałek wielkanocny

 

Myślę, że z mamą dzieje się coś naprawdę niedobrego; zachowuje się jeszcze dziwniej niż

zazwyczaj. Przyszła do mojego pokoju zmienić pościel; kiedy zaczęła strząsać popiół z papierosa na

mapę kampanii falklandzkiej, zaprotestowałem, na co mama zawołała: „Adrianie, na miłość boską, ten

pokój przypomina świątynię! Dlaczego nie rzucasz ubrań na podłogę jak każdy normalny nastolatek?”

Wyjaśniłem, że lubię schludność i porządek, a mama wyszła z pokoju z okrzykiem: „Masz jakąś

cholerną obsesję”.

Moi rodzice ciągle się sprzeczają na temat sypialni. Część należąca do ojca jest niezwykle

porządna, ale po stronie mamy królują obrzydliwe przepełnione popielniczki, stare pożółkłe numery

„Observera”, książki, pisma, podłogę zalegają sterty nylonowych majtek. Na półkach po jej stronie

łóżka pełno ohydnych śmieci, które kupuje w różnych antykwariatach, statuetki bez rąk,

powyszczerbiane wazony, stare śmierdzące książki itd. Żal mi ojca, że musi z nią dzielić pokój. Na jego

półkach leży jedynie księga Stowarzyszenia Automobilowego i stoi zdjęcie mamy w ślubnej sukni.

Swoją drogą, to jedyna znana mi panna młoda, z której nozdrzy wydobywa się dym papierosowy.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ojciec się z nią ożenił.

 

13 Wtorek

Kiedy skończył się odcinek serialu „Na skrzyżowaniu”, zapytałem ojca, dlaczego właściwie

ożenił się z mamą. Jakby zerwały się tamy! Doszło do głosu piętnaście lat goryczy i rozczarowań.

Powiedział w pewnej chwili: „Adrianie, unikaj błędu, który ja popełniłem. Nie pozwól, żeby ciało

kobiety przysłoniło jej prawdziwy charakter i nawyki”.

Wyjaśnił, że poznał mamę w okresie mody na spódniczki mini. Mama podobno miała wtedy

wspaniałe nogi i uda. „Adrianie, musisz zrozumieć, że większość kobiet wyglądała po prostu strasznie w

spódniczkach mini, toteż twoja matka należała w pewnym sensie do wyjątków”.

Zaszokowało mnie tak dyskryminujące podejście do płci odmiennej i powiedziałem, że jestem

zakochany w Pandorze z powodu jej walorów umysłowych i współczucia okazywanego przez nią

nędzniejszym śmiertelnikom. Ojciec roześmiał się nieprzyjemnie i stwierdził: „Jasne! Tylko gdyby

Pandora była brzydka jak siedem grzechów głównych, nigdy byś nie zwrócił uwagi ani na tę jej cholerną

inteligencję, ani na wrażliwe serduszko”.

Naszą pierwszą męską rozmowę zakończył słowami: „Pamiętaj, dzieciaku, nawet nie myśl o

małżeństwie, zanim nie spędzisz z babką kilku miesięcy w jednym pokoju. Jeśli przez trzy dni będzie

zostawiała majtki na podłodze, zapomnij o całej sprawie”.

14 Środa

Właścicielka Mitzi przyszła poprosić, żebyśmy trzymali naszego psa w domu. Mama oznajmiła,

że pies żyje w liberalnym środowisku i może chodzić, gdzie mu się podoba.

Właścicielka Mitzi, pani Carmichael, oświadczyła, że jeśli nasz pies dalej będzie „prześladował

Mitzi”, to złoży na niego skargę do policji. Mama się roześmiała:

„Dlaczego nie pójdzie pani na całość, dlaczegóż by nie nakaz Sądu Najwyższego?”

Pół godziny później przyszedł pan Carmichael. Oświadczył, że Mitzi przygotowuje się na doroczną

wystawę psów i musi unikać wszelkich stresów. Mama na to: „Mam ważniejsze sprawy na głowie niż

romans cocker spanielki z kundlem”. Miałem nadzieję, że oznaczało to ugotowanie kolacji, myliłem się

jednak, bo mama poszła do kuchni, żeby przeczytać „Guardiana” od deski do deski, więc znowu

musiałem otworzyć puszkę tuńczyka.

15 Czwartek

Obudziłem się o czwartej rano z bólem zęba. Wziąłem sześć aspiryn dla dzieci na uśmierzenie

bólu. O piątej obudziłem rodziców i powiedziałem im, że strasznie cierpię. Ojciec: „To wyłącznie twoja

wina, nie poszedłeś do dentysty na ostatnie trzy wizyty”.

O piątej trzydzieści poprosiłem ojca, żeby mnie zawiózł na ostry dyżur, ale odmówił i przewrócił

się na drugi bok. Jemu to dobrze, nie ma w ogóle żadnych własnych zębów. Siedziałem na łóżku

cierpiąc katusze i obserwując, jak niebo nabiera jasności. Szczęśliwe, bezzębne ptaki rozpoczęły swój

straszliwy koncert i wtedy przysiągłem sobie, że od tej chwili będę chodził do dentysty cztery razy do

roku, nawet jeśli nic mnie nie będzie bolało.

O dziewiątej obudziła mnie mama wiadomością, że zamówiła wizytę w klinice dentystycznej.

Wyjaśniłem, że ból ustał i wobec tego należy wizytę odwołać.

16 Piatek

Ostatnia kwadra księżyca

 

Obudziłem się o trzeciej nad ranem umierając z powodu bólu zęba. Usiłowałem cierpieć w

milczeniu, ale moje bolesne szlochy musiały dotrzeć do sypialni rodziców, bo ojciec wpadł do mojego

pokoju z żądaniem, żebym się uspokoił. Nie okazał żadnego współczucia, mamrotał jedynie o tym, że

musi pracować nad kanałem i potrzebuje snu. W drodze do łóżka poślizgnął się na jednym z numerów

„Cosmopolitan”, który mama zostawiła na podłodze po swojej stronie. Jego przekleństwa obudziły psa.

Potem obudziła się mama. Następnie ocknęły się te idiotyczne ptaki. Znowu więc obserwowałem, jak

szare palce świtu przenikają w noc.

17 Sobota

Ciągle w łóżku z bólem zęba.

Rodzice nie okazują żadnego współczucia, powtarzają w kółko: „Powinieneś był pójść do

dentysty”.

Zadzwoniłem do Pandory, odwiedzi mnie jutro. Powiedziałem, że balonik Mars byłby nie od

rzeczy. Pandora odparła trochę poirytowanym tonem (tak mi się wydawało): „Adrianie, na miłość

boską, czy masz nie dość popsute zęby?”

Pies przez cały dzień wył przed furtką Mitzi. Przestał jeść Pedigree Chum i suchary Winalot.

18 Niedziela

Właśnie wyszła ode mnie Pandora. Jestem sfrustrowany do ostateczności. Dłużej tak nie mogę.

Napisałem do Ciotki Klary, Ciotki Pocieszycielki:

Kochana Ciociu Klaro,

jestem piętnastoletnim uczniem. Babcia utrzymuje, że jestem atrakcyjny, a wiele osób twierdzi, że jestem

bardzo dojrzały na swój wiek. Jestem jedynym dzieckiem nieudanego małżeństwa (nie licząc psa). Mój

problem polega na tym, że kocham się nieprzytomnie w starszej (o trzy miesiące) dziewczynie. Jest o

klasę wyżej ode mnie (nie mam tu na myśli szkoły. W szkole jesteśmy w tej samej klasie. Chodzi mi o

klasę społeczną), utrzymuje jednak, że nie ma to wpływu na nasz związek. Byliśmy do niedawna bardzo

szczęśliwi, to znaczy do momentu, gdy opanowała mnie seksualna obsesja. Ostatnio popadłem w

szpony automanipulacji, co na krótko pomaga, ale szybko przechodzi. Wiem, że bardzo dobrze zrobiłby

mi odpowiedni seans miłosny. Poprawiłaby się moja cera i mógłbym się skoncentrować na

przygotowaniu do egzaminów.

Próbowałem najrozmaitszych erotycznych rzeczy, ale moja dziewczyna odmawia pójścia na

całość. Twierdzi, że nie jesteśmy gotowi.

Zdaję sobie sprawę z nieprzyjemnych konsekwencji, jak sprowadzenie na świat nie chcianego

niemowlęcia, stosowałbym więc środek prewencyjny.

Twój zdesperowany

Poeta Midlandów

 

 

19 Poniedziałek

Rano na socjologii odbyła się bardzo dobra dyskusja. Chodziło o Falklandy.

Pandora zgłosiła propozycję: „Nasza klasa sprzeciwia się użyciu siły w celu odzyskania Wysp

Falklandzkich”.

Poziom dyskusji — inaczej niż zazwyczaj — był dość wysoki. Wygłosiłem wspaniałą mowę na

poparcie wniosku Pandory. Cytowałem „Folwark zwierzęcy” i „Grona gniewu”. Kiedy usiadłem w

ławce po skończeniu, dostałem niezłe oklaski.

Barry Kent wystąpił przeciwko tej propozycji. Powiedział: „Hm, tego, myślę, że powinniśmy, no jakby

tak, no zbombardować wybrzeża Argentyny”. Cytował tylko swojego ojca, a jednak spotkała go praw-

dziwa owacja, cała sala wstała!

O czternastej trzydzieści mam wizytę u dentysty, już taki mój pech!

16.00 Nie mam przedniego zęba. Ten głupi australijski dentysta wyrwał mi ząb, zamiast go

wyleczyć. Był do tego na tyle bezczelny, że zawinął ząb w papierek i wręczył mi na pamiątkę.

Zawołałem przerażony: „Ależ mam teraz lukę między zębami!” A on na to: „Przywykniesz, zdarzają się

gorsze luki”.

Zapytałem, czy wyrośnie mi w tym miejscu nowy ząb. Wymamrotał: „Przeklęci angielscy

durnie”, ale nie odpowiedział na moje pytanie. Kiedy przyciskając zamrożoną szczękę opuszczałem

niepewnym krokiem gabinet, dentysta powiedział, że często obserwował, jak w drodze do szkoły

zajadałem baloniki Mars, więc jeśli stracę wszystkie zęby w wieku lat trzydziestu, pretensje będę mógł

mieć wyłącznie do siebie.

Muszę zacząć chodzić do szkoły inną drogą.

20 Wtorek

Wyglądam zupełnie jak na listach gończych. Jak wielokrotny morderca. Mama jest wściekła na

dentystę, napisała do niego, że musi mi teraz bezpłatnie wstawić ząb.

W szkole było strasznie; Barry Kent zaczął mnie przezywać Szczerbatym Molem i wkrótce wszyscy

poszli w jego ślady, nawet Pandora zachowywała się w tym wszystkim dość obojętnie. Na fizyce

posłałem jej kartkę z zapytaniem, czy jeszcze mnie kocha. Odpowiedziała: „Będę Cię kochała tak

długo, jak długo Gibraltar będzie należał do Wielkiej Brytanii”.

21 Środa

W dzienniku podano, że Hiszpania żąda zwrotu Gibraltaru.

22. Czwartek

Nie mogłem sobie nawet wyobrazić pójścia do szkoły z tą luką między zębami, więc leżałem w

łóżku do dwunastej czterdzieści pięć. Poprosiłem mamę o usprawiedliwienie. Wręczyłem je pani

Fossington Gore podczas popołudniowego sprawdzania listy. Przeczytała je z furią, a potem

powiedziała: „Przynajmniej twoja mama jest uczciwa. Od innych rodziców można się spodziewać tylko

kłamstw”.

Pokazała mi usprawiedliwienie. Brzmiało, jak następuje:

Szanowna Pani Fossington-Gore,

Adrian nie poszedł rano do szkoły, ponieważ wstał dopiero o dwunastej czterdzieści pięć.

Z wyrazami szacunku Paulina Mole

Muszę odtąd prosić ojca o pisanie usprawiedliwień; on jest urodzonym kłamcą.

 

23 Piątek

Św. Jerzego (Anglia). Nów

 

Barry Kent przyszedł dziś do szkoły w trykotowej koszulce z wzorem angielskiej flagi. Pani

Fossington-Gore odesłała go do domu, żeby się przebrał. Barry Kent wykrzykiwał: „Obchodzę przecież

dzień naszego świętego patrona!”

Pani Fossington-Gore wrzasnęła w odpowiedzi:

„Nosisz faszystowski symbol, przebrzydły pomiocie Frontu Narodowego!”

Dziś są także urodziny Szekspira. Będę kiedyś tak samo wielkim pisarzem jak on. Jestem już na

dobrej drodze: dostałem dwa listy odmowne z BBC.

24 Sobota

Ojciec Barry Kenta jest dziś na pierwszej stronie lokalnej gazety. Sfotografowany z koszulką

Barry’ego w ręku. Podpis pod zdjęciem głosi: „Patriota ubolewa nad utratą narodowej dumy”.

Artykuł brzmi, jak następuje:

„Krzepki weteran drugiej wojny Frederick Kent (45) rozmawiał dziś z naszym reporterem w

przytulnym saloniku swego kwaterunkowego domku, wyrażając głębokie ubolewanie z powodu

ośmieszenia i upokorzenia, którego doznał jego syn Barry (15), ponieważ poszedł do szkoły w

koszulce, której wzór imitował flagę brytyjską. Barry jest uczniem szkoły ogólnokształcącej im. Neila

Armstronga. Pani Kent (35) powiedziała: «Mój syn Barry jest chłopcem wrażliwym, który uwielbia swój

kraj i jest głęboko przywiązany do świętego Jerzego, więc włożył tę koszulkę z obrazkiem naszej

wspaniałej angielskiej flagi». W tym miejscu wtrącił się pan Kent: «że to niby wczoraj przypadały

urodziny świętego Jerzego».

Pan Kent nie pozwala synowi pójść do szkoły, dopóki nauczycielka zamieszana w całą sprawę,

pani Fossington-Gore (31), nie przeprosi go publicznie.

Dyrektor szkoły, pan Reginald Scruton (57), powiedział dziś przez telefon: «Znam tę przeklętą

rodzinę Kentów aż za dobrze. Na pewno uda nam się jakoś zadziałać, żeby się to wszystko nie

przedostało do lokalnego szmatławca». Kiedy do świadomości pana Scrutona doszło, że rozmawia z

Rogerem Greenhillern, naszym korespondentem oświatowym, przeprosił i złożył następujące

oświadczenie: «Nie mam nic do powiedzenia))”.

25 Niedziela

Druga po Wielkanocy. Początek czasu letniego (USA i Kanada)

Oddziały brytyjskie odbiły Południową Georgię. Naniosłem odpowiednią poprawkę na moją

mapę kampanii,

Rano znalazłem w łazience dziwne urządzenie. Wyglądało jak czasomierz do gotowania jajek. Z

boku pudełka jest napis „Przewidywanie”. Mam nadzieję, że mama nie wdała się w jakieś okultyzmy.

26 Poniedziałek

Tajemnicza rozmowa! Mama powiedziała: „George! Już nie ma wątpliwości”. A ojciec na to: „O

Jezu, ja już nie przetrzymam tych godzin w środku nocy, nie w moim wieku”.

Wygląda na to, że mama ma wobec niego zbyt wygórowane wymagania seksualne.

27 Wtorek

Dostałem list od Cioci Klary! Przeczytałem go w drodze do szkoły:

Drogi Poeto Midlandów,

więc aż tak się pienimy, mój miły! Masz piętnaście lat. Twoje ciało na wielkim zakręcie,

hormony w stanie totalnego wzburzenia. Twoje odczucia skaczą w górę i w dół, jak na huśtawce.

Oczywiście, że pragniesz doznań płciowych. Odczuwa to każdy chłopak w Twoim wieku. Ale, mój

drogi, niektórzy ludzie marzą o wspaniałych apartamentach i egzotycznych podróżach. Nie zawsze

możemy mieć to, czego chcemy.

Wydaje się, że masz miłą, rozsądną dziewczynę — cieszcie się nawzajem swoją obecnością.

Znajdź sobie jakieś hobby, zachowuj sprawność fizyczną i umysłową, staraj się kontrolować

oddychanie.

Drogi chłopcze, życie płciowe stanowi jedynie drobną cząstkę naszej egzystencji. Rozkoszuj się

swoim wspaniałym wiekiem nastolatka.

Szczerze oddana Ciocia Klara

 

Rozkoszuj się swoim wspaniałym wiekiem nastolatka! Przecież to same problemy i w ogóle

koszmar. Nie mogę się doczekać, kiedy jako człowiek zupełnie dorosły będę prowadził światowe

konwersacje z intelektualistami.

Tyczka (alias Doreen Slater) przyszła dziś do nas do domu. Nie widziałem jej od czasu, kiedy

się z ojcem rozstali.

Miała bardzo krótki oddech i jakiś dziwny wyraz oczu. Kiedy ojciec podszedł do drzwi,

początkowo nic nie powiedziała, rozchyliła jedynie płaszcz (trochę przytyła), a potem oświadczyła: „

George, doszłam do wniosku, że powinieneś o tym wiedzieć”. Po tych słowach odwróciła się na pięcie i

odeszła ogrodową ścieżką.

Ojciec milczał, oparł się tylko o poręcz schodów, jakby opadł z sił.

„Doreen bardzo dobrze wygląda” — zauważyłem. „Kwitnąco” — wymamrotał ojciec, włożył

płaszcz i pobiegł za nią. Pięć minut później mama wróciła z kursów a la Jane Fonda w ośrodku

komunalnym. Była niezwykle zadowolona, bo udało jej się przełamać barierę bólu.

Nawoływała: „George!”, zaglądała do wszystkich pomieszczeń, potem zapytała: „Kiedy ostatnio widzia-

łeś ojca?”

Milczałem jak grób. Mama dostaje szału, jeżeli ktoś ośmieli się wymienić imię Tyczki.

29 Czwartek

Odkąd ogolona głowa i ciężkie buciory Barry Kenta stały się ledwie wspomnieniem, szkoła jest

wprost wspaniała.

Poszedłem do dentysty, żeby wziął wycisk. Nazywał mnie „Matylda”. Nawet nie mogłem

zaprotestować, bo miałem paszczę wypełnioną masą plastyczną.

30 Piątek

Pierwsza kwadra księżyca

 

Mama z ojcem wypijają butelkę wódki w ciągu tygodnia. Co chwila któreś z nich wyciąga tackę

z lodem, kroi cytrynę albo biegnie do monopolowego po butelkę toniku.

To zły znak. Niewątpliwie coś się zdarzy.

Zadzwoniła babcia z corocznymi bredniami: „Zanim maj nie minie, nie zrzucaj odzienia”. Wiem,

że to ma jakiś związek z noszeniem podkoszulka. I co z tego? Ja swój i tak noszę przez okrągły rok.

Wielka Brytania zbombardowała lotnisko Port Stanley, wyłączając je z użycia.

2 Niedziela

Trzecia po Wielkanocy

 

Poszedłem do Nigela i w osłupienie wprawiła mnie wiadomość, że jego rodzice starają się

wyemigrować do Australii! Jak to możliwe, żeby Anglik pragnął zamieszkać za granicą? Cudzoziemcy

nie mogą nic poradzić na to, że mieszkają za granicą, bo tam się urodzili, ale w przypadku Anglika jest

to po prostu śmieszne, zwłaszcza teraz, kiedy tak łatwo o lampy do opalania!

Nigel całkowicie się ze mną zgadza. Zapytał, czy mógłby zostać i zamieszkać u nas. Ostrzegłem

go, że nasza stopa życiowa jest niska, ale oświadczył, że weźmie ze sobą wszystkie dobra trwałego

użytku.

 

3 Poniedziałek

Święto pierwszomajowe (Zjednoczone Królestwo oprócz Szkocji). Wolny dzień (Szkocja)

Rano spędziłem pół godziny w łazience oglądając własny nos, bo wczoraj wieczorem mój niby

to najlepszy przyjaciel Nigel zapytał, czy wiem, że wyglądam jak Dustin Hoffman.

Nie zdawałem sobie sprawy, że mój nos wyrósł do tak nienaturalnych rozmiarów. Jednak im bardziej

mu się przyglądałem, tym dokładniej zdawałem sobie sprawę, że jest w istocie gigantyczny.

Mama zaczęła walić w drzwi z okrzykiem: „Cokolwiek tam robisz, przestań natychmiast i chodź

na śniadanie. Płatki kukurydziane już kompletnie rozmiękły”.

Kiedy zszedłem na dół, zapytałem mamę, czy przypominam jej Dustina Hoffmana.

Odpowiedziała:

„Gdybyś tylko miał takie szczęście”.

4 Wtorek

Mama przestała nosić stanik. Jej biust przypomina dwa jajka w koszulkach, które za długo się

gotowały. Żeby chociaż nie nosiła takich obcisłych trykotowych bluzek. To nie przystoi osobie w jej

wieku (37).

5 Środa

Dziwny telefon. Podniosłem słuchawkę, ale zanim zdążyłem powiedzieć nasz numer, jakaś

wytworna kobieta oznajmiła: „Tu przychodnia. Ma pani u nas wizytę w piątek o czternastej. Czy może

pani przyjść, pani Mole?”

„Tak” — odpowiedziałem falsetem.

„Spędzi pani u nas dwie godziny, zbada panią dwóch lekarzy i konsultant, który ma wielkie doświad-

czenie w takich problemach jak pani” — wygłaszała mechanicznie dama.

„Dziękuję” — zapiszczałem wysokim tonem.

„Proszę przynieść próbkę moczu, małą próbkę, a nie pełny słoik po marynacie” — mówiła kobieta.

„Dobrze” — zaskrzeczałem.

„Niech się pani nie martwi, pani Mole — powiedziała kobieta słodko. — Zawsze służymy pomocą. —

A po chwili: — Proszę nie zapomnieć o honorarium. Za pierwszą konsultację będzie się należało

czterdzieści dwa funty”.

„Nie zapomnę” — wyszeptałem.

„A więc w piątek o czternastej. Proszę przyjść punktualnie”. I odłożyła słuchawkę.

Co to wszystko znaczy? Mama nic nie mówiła, że jest chora. Co jej jest? Co to za „przychodnia”?

6 Czwartek

Dzisiaj wysłuchałem w czwartym programie radia jakiejś ohydnej baby, która opowiadała, jak

została milionerką pisząc romantyczne powieści. Mówiła, że czytelniczki lubią książki o lekarzach,

magikach komputerowych i tym podobnych bohaterach. Mam zamiar spróbować. Przydałby mi się

milion funtów. Ta kobieta twierdziła, że dla autora romantycznych powieści bardzo ważne jest

odpowiednie nazwisko, więc po długim namyśle postanowiłem, że moje będzie brzmiało Adrienne

Storme. Napisałem już połowę pierwszej strony:

Adrienne Storme

TĘSKNOTA ZA WOLYERHAMPTON

Zabarwione miedzianym połyskiem oczy Jasona Westmorlanda cynicznie lustrowały taras. Miał

dosyć Capri i tęsknił za Wolverhampton.

Zgiął nieliczne palce, jakie mu pozostały, i przyjrzał im się krytycznie. Wypadek z piłą

mechaniczną położył kres błyskotliwej karierze elektronicznej. Układy scalone nie wypełniały już jego

dni. W życiu otworzyła się ziejąca pustka. Próbował wypełnić ją podróżami i dogadzaniem sobie, ale nic

nie mogło wymazać wspomnienia Gardenii Fetherington, dziewiczej specjalistki od chirurgii plastycznej

w szpitalu św. Bupy w Wolverhampton.

Jason pogrążył się w ponurej zadumie, nieświadomie mrużąc oczy, by wcisnąć z powrotem wielkie,

natarczywe łzy.

 

7 Piątek

Wieczorem w drodze do Sainsbury’ego rodzice dyskutowali w samochodzie o feminizmie.

Ojciec stwierdził, że równocześnie ze wzrostem świadomości mama straciła parę centymetrów w

biuście.

Mama odparowała ze złością: „Co mają z tym wszystkim wspólnego moje piersi?” A po chwili

milczenia zapytała: „Czy nie sądzisz jednak, George, że urosłam jako osoba?”

Ojciec na to: ,,Wprost przeciwnie, Paulino, jesteś znacznie mniejsza, odkąd przestałaś nosić wysokie

obcasy”.

Bardzo się z ojcem z tego śmialiśmy, ale niedługo, bo mama obrzuciła nas tym swoim

specjalnym spojrzeniem, a potem zaczęła wyglądać przez okno. Miała w oczach łzy. Po chwili obróciła

się w moją stronę i powiedziała:

,,Gdybym miała córkę, mogłabym przynajmniej z nią porozmawiać”. Wtrącił się ojciec: „Paulino,

nie możemy ryzykować, że trafi nam się drugie dziecko takie jak Adrian”. I zaczęli mówić o

moim dzieciństwie. Do złudzenia przypominałem Damiana z filmu „Omen”.

Mama oświadczyła: „To wina tego przeklętego doktora Spocka, że Adrian okazał się taki”.

Zapytałem: „Że jaki się okazałem?”

Ojciec na to: „Jesteś kutwą, a poza tym stale chowasz tę swoją wypielęgnowaną głowę w

książki”.

Doznałem takiego szoku, że zapomniałem języka w gębie, ale po chwili zapytałem, usiłując

nadać głosowi niefrasobliwe i melodyjne brzmienie (co nie jest łatwe w chwili, gdy serce przeszyły

strzały krytyki): „A właściwie to jakiego syna chcielibyście mieć?”

Na to pytanie odpowiadali oboje w czasie zakupów, w kolejce do kasy i w drodze powrotnej

na wielopiętrowy parking.

Idealny syn mojego ojca był typem urodzonego sportowca, pogodnym i bezpośrednim,

władającym biegle obcymi językami, wysokiego wzrostu, o gładkich czerstwych policzkach; typem,

który uchylał kapelusza przed kobietami. Jeździł z ojcem na ryby, wymieniał z nim anegdoty. Był

uzdolniony manualnie i miał dar reperowania starych zegarów. Dobry materiał na oficera. Głosowałby na

konserwatystów i ożeniłby się z dziewczyną z dobrego domu. Założyłby własne przedsiębiorstwo

komputerowe w Guilford.

Idealny syn mojej mamy natomiast pełen był wewnętrznej siły, a jednocześnie odznaczał się

powściągliwością. Chodziłby do szkoły dla przedwcześnie rozwiniętych. Od najwcześniejszych lat

fascynowałby dziewczęta i kobiety, czarował gości błyskotliwą konwersacją. Ubierałby się elegancko,

byłby absolutnie ponad wszelkie uprzedzenia — seksualne, rasowe czy też dotyczące wieku. (Jego

najlepszą przyjaciółką byłaby stara afrykańska Murzynka.) Zdobyłby stypendium do Oksfordu,

podbiłby ów uniwersytet i pisaliby o nim przyszli biografowie. Zrezygnowałby z absolutnie pewnego

miejsca w brytyjskim parlamencie. Zamiast tego pojechałby do Afryki Południowej i poprowadziłby

czarnych do zwycięskiej rewolucji. Po powrocie do Anglii byłby pierwszym odpowiednim kandydatem

do objęcia redakcji „Spare Rib”*(przypis: *„Spare Rib” (Dodatkowe Żebro) — czasopismo ruchu

wyzwolenia kobiet. (Wszystkie przypisy pochodzą od tłumaczki).)

Obracałby się w najlepszych kręgach towarzyskich. I wszędzie zabierałby z sobą matkę.

Kiedy obydwoje zakończyli swoje wywody, powiedziałem: „Przykro mi, że sprawiłem wam taki

zawód”, Na co mama: „Adrianie, to nie twoja wina, to wszystko przez nas, powinniśmy byli dać ci na

imię Brett!!!”

8. Sobota

Pełnia księżyca

 

Musiałem się z kimś podzielić tym poczuciem niższości (które przybrało jeszcze większe

rozmiary, kiedy leżałem bezsennie w nocy rozmyślając o wymarzonym synu imieniem Brett). Poszedłem

więc do babci. Pokazała mi moje zdjęcia z dzieciństwa. Muszę przyznać, że do drugiego roku życia

wyglądałem trochę groteskowo, byłem kompletnie łysy i zawsze miałem bardzo zawzięty wyraz twarzy.

Rozumiem teraz,. dlaczego mama nie trzyma na telewizorze mojego zdjęcia w pozłacanych ramkach, tak

jak inne matki. Jestem jednak zadowolony, że poszedłem do babci. Ona uważa,. że jestem wspaniały

pod każdym względem. Opowiedziałem jej o Bretcie Mole’u, chłopcu, który nigdy nie istniał. Babcia

skomentowała to następująco: „ To jakiś okropny typ. Cieszę się, że nie wyrosłeś na takiego jak on”.

Babcia ma artretyzm w barku, więc zdjęła sukienkę i natarłem ją środkiem przeciwbólowym

Ralgex. Gorset babci wygląda jak szelki spadochroniarza. Zapytałem, jak sobie radzi z

ubieraniem i rozbieraniem, Babcia wyjaśniła, że to sprawa wewnętrznej dyscypliny. Według jej

teorii - odkąd wyszły z mody gorsety, Anglia straciła kręgosłup.

9. Niedziela

Czwarta po Wielkanocy. Dzień Matki (USA i Kanada)

Uświadomiłem sobie właśnie, że nigdy nie widziałem ani żadnego trupa, ani żywej kobiecej

piersi. Takie są skutki mieszkania w ślepym zaułku.

10. Poniedziałek

Poprosiłem Pandorę, żeby mi pokazała jedną pierś, w całości, wraz z brodawką, ale odmówiła.

Usiłowałem wyjaśnić, że chodzi mi jedynie o poszerzenie życiowego doświadczenia, na co zapięła

sweter pod samą szyję i poszła do domu.

11. Wtorek

Dziś na biologii przerabialiśmy cukrzycę. Pan Dooher nauczył nas mierzyć poziom cukru we

krwi za pomocą badania siusiek. To mi przypomniało, że nie powiedziałem mamie o jej wizycie w

przychodni, Ale to chyba nie takie ważne.

 

12. Środa

Dziś rano otrzymałem następujący list od Pandory:

Adrianie,

piszę ten list. żeby zakończyć nasz związek. Nasza miłość była kiedyś całkowicie duchowa

Łączyło nas zamiłowanie do sztuki i literatury. ale Ty się zmieniłeś. Adrianie Dostałeś chorobliwej obsesji

na temat mojego ciała.

Twoja wczorajsza prośba, żebym Ci pozwoliła obejrzeć mój lewy sutek, przekonała mnie

ostatecznie, że musimy się rozstać

Nie kontaktuj się ze mną

Pandora Braithwaite

 

PS. Na Twoim miejscu zwróciłabym się o pomoc do zawodowego psychiatry w

sprawie hipochondrii i obsesji seksualnej. Anthony Perkins, który grał szaleńca w

„Psycho”, przez dziesięć lat poddawał się analizie, więc nie ma się czego wstydzić.

13. Czwartek

Wczoraj, zanim odpieczętowałem ten list, byłem normalnym kilkunastoletnim intelektualistą.

Dzisiaj wiem, co znaczy cierpienie. Jestem dorosły. Już nie jestem młody. Prawdę mówiąc, zauważyłem

zmarszczki tworzące się na moich skroniach. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby przez noc posiwiały mi

włosy.

Jestem w absolutnej rozpaczy!

Kocham ją!

Kocham ją!

Kocham ją!

O Boże!

O Pandoro!

2 nad ranem. Zużyłem całą rolkę papieru toaletowego na wycieranie łez. Nie płakałem tak od

czasu, kiedy wiatr w Cleethorpes porwał mi cukrową watę.

3 nad ranem. Spałem niespokojnie, potem wstałem, żeby obserwować początek dnia. Świat

stracił wszystkie barwy, przestał być interesujący. Jest szary, wypełniony rozpaczą serca. Rozmyślałem

nad tym, żeby z sobą skończyć, ale to nie w porządku wobec tych,

których się zostawia. Mama bardzo by się zmartwiła, gdyby rano zastała w moim pokoju trupa. Nie

będę sobie zawracał głowy egzaminami. Zostanę zamiataczem ulic - intelektualistą. Śmiecących

chuliganów będę częstował cytatami z Kafki.

14 Piątek

Po cóż, ach po cóż prosiłem Pandorę, żeby mi pokazała pierś? Wystarczyłby mi przecież

czyjkolwiek sutek. Nigel twierdzi, że Sharon Bot t pokaże absolutnie wszystko za pięćdziesiąt pensów i

funt winogron.

Napisałem do Pandory króciutki liścik:

Pandoro, najdroższa,

cóż mogę powiedzieć? Byłem niezręczny i niedelikatny, powinienem był przewidzieć, że

uciekniesz ode mnie jak spłoszony faun. Proszę, udziel mi przynajmniej audiencji i pozwól się

wytłumaczyć osobiście.

Twój zawsze tak samo kochający

Adrian

 

Sądzę, że utrafiłem we właściwy ton. „Spłoszonego fauna „ wziąłem z jakiegoś strasznego

romansu, który czytała babcia. Pokropiłem kopertę odrobiną perfum Tramp. Zaniosę list osobiście, jak

się ściemni.

Tramp! Co za pomysł, żeby perfumy nazywać Tramp! Cha! cha! cha!

15 Sobota

Koniec kwartału w Szkocji

 

W domu Pandory było bardzo dużo gości. Ledwie mogłem się przecisnąć przez podjazd wśród

jaguarów, roverów i volv. Zdawało mi się z początku, że ktoś w rodzinie umarł, bo dostrzegłem w

kuchni dwie zakonnice i księdza zajadających kiełbaski opiekane w cieście. Potem wkroczył goryl i

wyjął z lodówki butelkę wina, więc uświadomiłem sobie, że to musi być bal kostiumowy. Ukryłem się za

altanką, żeby mieć lepszy widok. W jednej sypialni kowboj rozmawiał z diabłem, a w drugiej nurek

chichotał z trzema Cygankami. Po ogrodzie przemieszczał .się ze zgrzytem jakiś rycerz w zbroi. Za nim

biegła kobieta jaskiniowa z okrzykiem: „Damianie, poczekaj! Znalazłam otwieracz do konserw!”

Na dole tańczył bogaty zestaw czarodziejek, pustelników i klownów; w pewnym momencie

wpadł tam goryl i porwał w pląsy hurysę w wyjątkowo obrzydliwym przezroczystym kostiumie, przez

który prześwitywał jej Pępek i prawie całe sutki. Tancerka miała na głowie jaszmak, co naprawdę

wydało mi się szczytem hipokryzji zupełnie jakby mogło kogoś interesować oglądanie jej twarzy!

Nigdzie nie mogłem dostrzec Pandory, więc po jakiejś półgodzinie podbiegłem do drzwi i

wrzuciłem mój list do skrzynki. Kiedy już wykonałem w tył zwrot, żeby pobiec podjazdem w stronę

domu, wytoczył się Toulouse-Lautrec i zwymiotował w doniczkę z laurem.

Po powrocie do domu zastałem w naszej kuchni królową Wiktorię i księcia Alberta. Królowa Wiktoria

oznajmiła: „Idziemy do Braithwaite’ów”. A książę Albert: „ Trzeba nakarmić psa „. Po czym majestatycz-

nie wytoczyli się z kuchni i udali się w kierunku domu Pandory. Mnie się o niczym nie informuje w tym

domu.

 

 

16. Niedziela.

Początek dni krzyżowych,

Ostatnia kwadra księżyca

 

3 po południu. Mama bez przerwy wymiotuje, Dobrze jej tak, nie trzeba było pić poza domem

do czwartej nad ,ranem. Ojciec jeszcze leży, ale wkrótce będzie musiał wstać, Obiecał, że po obiedzie

zawiezie babcię do szkółki ogrodniczej.

7 wieczorem. Szkółki ogrodnicze należą chyba do najnudniejszych miejsc na świecie, a jednak

dorośli poruszają się po nich z wyrazem ekstazy na twarzach, Babcia kupiła dwanaście krzaków róż,

worek nawozu i plastykową urnę typu Kupido.

Ojciec kupił różę „Paulina”, Patrzyli na siebie z mamą rozmarzonym wzrokiem i trzymali się za ręce nad

tym krzakiem róży. Zostawiłem ich przy tym zajęciu I poszedłem obejrzeć trucizny leżące na dolnych

półkach.

Rozmyślałem właśnie nad tym, czyby nie kupić jednej takiej butelki, kiedy zawołała mnie babcia

z prośbą, żebym zaniósł nawóz do samochodu, W ten sposób myśli moje oderwano od błądzenia wokół

śmierci.

17 Poniedziałek

Odrabiałem właśnie matmę w szatni czwartych klas kiedy dobiegł mnie pewny siebie głos

Pandory. , „ Tak, to było wspaniałe party. Ale wiesz, trochę się niepokoję”.

„Z jakiego powodu, Pan?” - dopytywała się Klara Neilson,

Na to Pandora odparła z powagą: „Szalenie mi się podobało wystąpienie w przebraniu hurysy, mimo, że

eksponowanie ciała stoi w całkowitej sprzeczności z moimi feministycznymi przekonaniami.

W tym momencie poszły dalej korytarzem. rozprawiając o kotce Klary Neilson, która

spodziewa się kociaków.

A więc Pandora, która odmówiła pokazania mi jednej piersi w zaciszu mojej sypialni, nie ma nic

przeciwko wystawianiu na pokaz obydwu w mieszanym towarzystwie!

18. Wtorek

W bibliotece publicznej nadziałem się na Tyczkę. Był z nią jej syn, Maxwell House. Jak na

chudą kobietę to stała się niewątpliwie bardzo pulchna, Maxwell ściągał z półek książki, a my z Tyczką

rozmawialiśmy o czasach, kiedy była przyjaciółką mojego ojca. Powiedziałem, że ma szczęście, że się

jej udało od niego odczepić, na co gwałtownie wzięła go w obronę: „Jest zupełnie inny, kiedy jest sam ze

mną. Taki dobry i czuły”. Zupełnie jak doktor Jekyll. . , Wziąłem z biblioteki „Sytuację klasy robotniczej

w Anglii” Fryderyka Engelsa.

22.30. Właśnie sobie uświadomiłem, że mówiąc o związku z moim ojcem Tyczka używała czasu

teraźniejszego. To naprawdę oburzające! Żeby trzydziestoletnia kobieta nie miała pojęcia o podstawach

gramatyki!

19. Środa

Ani słowa od Pandory. Kiedy spotykamy się w szkole, patrzy przeze mnie, jakbym był

niewidzialny. Zapytałem Nigela, gdzie mogę spotkać Sharon Botts. Poszedłem też do warzywnego, żeby

zobaczyć, ile kosztuje funt winogron.

20 Czwartek

Wniebowstąpienie

 

Wieczorem zacząłem czytać książkę Fredka Engelsa. Ojciec to zobaczył i zawołał: „Nie życzę

sobie w domu tych komunistycznych bzdur!”

A ja na to: „Dotyczy to klasy, z której sam się wywodzisz”.

Ojciec: „Adrianie, harowałem jak niewolnik i ciężko walczyłem o to, żeby wejść do klasy

średniej, a kiedy już do niej należę, nie życzę sobie, żeby mój syn podziwiał roboli i rewolucjonistów”.

Ojciec się łudzi, jeżeli myśli, że naprawdę stał się członkiem klasy średniej. Ciągle jeszcze

polewa grzanki fabrycznym sosem HP z butelki.

21 Piątek

Kiedy słuchałem „Archerów”*, (przypis: Archerowie - popularny serial radiowy) mama zapytała, czy

żałuję, że jestem jedynakiem. Powiedziałem, że wprost przeciwnie, bardzo mi to odpowiada.

22 Sobota

Ojciec przed chwilą zapytał, czy chciałbym mieć siostrę albo brata. Powiedziałem, że ani jedno,

ani drugie. Czego oni ciągle bredzą na temat dzieci? .Mam nadzieję, że nie noszą się z zamiarem

adopcji., Są przecież strasznymi rodzicami, wystarczy spojrzeć na mnie, żeby się o tym przekonać -

wyrastam na człowieka kompletnie znerwicowanego.

23 Niedziela

Pierwsza po Wniebowstąpieniu. Nów

 

Nie mogłem spać, więc wstałem bardzo wcześnie i poszedłem na spacer w okolice domu

Pandory. Wyobrażałem ją sobie w tym jej łóżku z Habitatu, w nocnej koszuli od Laury Ashley i nie

wstydzę Się przyznać, że łzy zakręciły mi się w oczach. Opanowałem się jednak i poszedłem odwiedzić

starego Berta i Queenie. . Drzwi otworzyła mi upiorna staruszka ze słowami: „Po co wyciągnąłeś mnie z

łóżka?” To była Queenie z włosami w papilotach i bez makijażu.

Przeprosiłem i poszedłem do domu obudzić rodziców filiżanką herbaty. Żeby chociaż okazali

wdzięczność! Gdzie tam! Mama wykrzyknęła: „Adrianie, na miłość boską, jest niedziela, blady świt!

Wynoś się stąd! Idź po gazety albo co!”

Kupiłem gazety, przeczytałem i zaniosłem rodzicom na górę. Chyba trzeba przykręcić trochę

centralne, bo oboje mieli bardzo czerwone twarze. Kiedy wychodziłem z sypialni, usłyszałem słowa

mamy: „George, musimy założyć zamek do tych drzwi”.

24 Poniedziałek

Dzień Zwycięstwa ( Kanada)

 

Wieczorem poszedłem do klubu młodzieżowego. Trzeba mojego pecha, żeby akurat był tam

Barry Kent ze swoją bandą. Rysiek Cytryna wyświetlał film o kotłach erozyjnych w Derbyshire. Bardzo

mnie to zainteresowało, ale nie mogłem się skoncentrować, bo Barry Kent nieustannie wtykał łapy przed

projektor i puszczał na ekran zajączki, żyrafy i inne zwierzęce kształty. Kiedy Barry Kent poszedł do

baru kawowego, żeby zadręczać pracującego za ladą studenta z Brygady Młodzieżowej, powiedziałem

Ryśkowi Cytrynie o moich problemach.

„Oj, to niedobrze, Adrian, ale dziś jestem zajęty. Przyleć jutro koło szóstej, to odbędziemy fajną sesję.”

Myślę, że to znaczy, że chce ze mną porozmawiać jutro koło szóstej po południu.

25 Wtorek

Poszedłem do biura Ryśka w klubie młodzieżowym.

Odbyliśmy długą rozmowę na temat moich problemów. Rysiek oświadczył, że jestem „typowym

produktem małomieszczańskim”. Moje problemy są „rezultatem alienacji mojego pokolenia w coraz

bardziej zurbanizowanym społeczeństwie”. Powiedział, że moi rodzice są „zbankrutowani moralnie i

martwi duchem”. Zapalił długiego, źle skręconego ziołowego papierosa i poradził: „Adrian, więcej luzu.

Nie biegaj za stadem. Próbuj żyć nie krępując się konwencjami”. W tym momencie spojrzał na zegarek i

krzyknął: „O Chryste, powiedziałem, że będę w domu o siódmej!”

Razem wyszliśmy z klubu, Rysiek wsiadł do swojego rozklekotanego citroena i powiedział:

„Musisz wpaść kiedyś na kolację”.

Zapytałem, czy ciągle jeszcze koczuje jako dziki lokator w starej fabryce opon. „Nie,

przeprowadziliśmy my się na Wzgórze Borsuka, do nowego osiedla mieszkaniowego Barratta „.

Nie mogę się zdecydować, czy po rozmowie z Ryśkiem czuję się lepiej czy gorzej. Chyba jednak

gorzej. John Not t poinformował w dzienniku telewizyjnym, że „jeden z naszych okrętów został

poważnie uszkodzony”. Mam nadzieję, że to nie „Canberra”. Jest na niej brat Barry Kenta.

26 Środa.

Mama jest w ciąży! Moja mama!!!

Stanę się pośmiewiskiem w szkole. Jak mogła mi zrobić coś podobnego? Jest już w trzecim

miesiącu, więc w listopadzie pojawi się w tym domu niemowlę. Chyba nie oczekują ode mnie, że wezmę

je do swojego pokoju. Nie ma mowy, żebym wstawał w nocy i karmił dziecko z butelki.

Rodzice w ogóle mnie do tej wiadomości nie przygotowali. Wszyscy jedliśmy spokojnie

spaghetti na grzankach, kiedy nagle ojciec powiedział od niechcenia: „o, a propos, Adrianie, złóż mamie

gratulacje, jest w trzecim miesiącu ciąży”.

Gratulacje! A co z moimi egzaminami za dwa lata? Jak zdołam się czegoś nauczyć przy

raczkującym dziecku?

22.00 Ucałowałem mamę na dobranoc. Zapytała: „Adrianie, cieszysz się z dziecka?”

Skłamałem, że tak. Zatopiony okręt to „Coventry”. Bardzo to smutne. Cieszę się, że Ministerstwo

Wojny odrzuciło ojca.

27 Czwartek

Dostałem list lotniczy od Hamisha Manciniego, którego poznaliśmy w zeszłym roku na

wakacjach.

 

1889 West 33 Street New York

Cześć, Aid!

Wnerwiony, że strach! Dobra, pomyślałem, że zacynkuję. Ostatnio czułem się jakiś napruty,

pewnie rozwód mamusi z numerem czwartym i to mnie wytrąciło. Ale! Hamish Mancini nie będzie tak

sterczał, dosyć tego szajsu wapniakowi! Nie moja brocha, panie Aid! Przyjeżdżam Cię odwiedzić na

jakiś czas. Mam szmal. Posiadam dokumentację. Nic mnie tu nie trzyma. Jutro biorę samolot i oglądam

Twoją starą brytyjską chałupę w starożytnym rejonie Midlandów.

Będziemy promenować wśród starodawnych ruin. Eksploracja krainy Szekspira. Co Ty na to?

Mam tu niezły Liban!

Do zobaczenia w sobotę, brachu

Hamish Mancini

 

Po kilkakrotnym przeczytaniu listu doszedłem do wniosku, że Hamish zamierza przyjechać do

nas w sobotę! Żałuję teraz, że powiedziałem mu, że mieszkamy w chacie krytej strzechą.

Rodzice jeszcze nic nie wiedzą. Mama twierdziła, że Hamish swoim nieustannym paplaniem

popsuł jej cudzołożne wakacje avec Lucas.

28. Piątek

Po szkole do dentysty na miarę sztucznego zęba. Wykorzystał moją sytuację osoby całkiem

bezbronnej na fotelu dentystycznym i nie przestawał rzucać krytycznych uwag na temat zębów

Brytyjczyków. Jego asystent pochodzi z Malajów, więc obaj są najwyraźniej rozgoryczeni, że musieli

egzystować pod jarzmem kolonialnym.

Szedłem do domu bardzo wolno, ogarnięty przerażeniem na myśl o tym, że muszę

poinformować rodziców o przyjeździe Hamisha Manciniego. Pies wyszedł mi na spotkanie do połowy

naszego zaułka. Miło zobaczyć szczęśliwą twarz.

Po przyjściu do domu okazałem specjalną troskę mojej biednej ciężarnej matce; zrobiłem jej

kawę i nalegałem, żeby się położyła na kanapie z nogami na poduszce. Położyłem jej drugą poduszkę

pod głowę i dałem do czytania „Radio Times”. Widziałem to wszystko na starych filmach (tak

postępował Cary Grant wobec Doris Day).

Mama powiedziała: „Adrianie, to bardzo miło z twojej strony, ale mogę usiąść tylko na kilka

minut, bo za pół godziny gram w squash”.

Była jednak w dobrym humorze, więc powiedziałem jej o Hamishu. Trochę przewracała

oczami, zacisnęła nawet wargi, ale się nie wściekła. Może ciąża złagodziła jej temperament.

29. Sobota

Pierwsza kwadra księżyca

 

23.30. Pokój gościnny przygotowany, spiżarnia pełna pasztecików z dyni, zamrażalnik pęka od

wieprzowiny, kaczanów kukurydzy itd.

Łazienka została sprzątnięta zgodnie z amerykańskimi standardami higieny, pies wyszczotkowany, a Hamisha ani śladu.

Oglądaliśmy dziennik o dziewiątej, ale żaden samolot nie rozbił się nad Atlantykiem ani dziś, ani

innego dnia w tym tygodniu.

O jedenastej ojciec oświadczył: „Nie zamierzam siedzieć ani chwili dłużej w moim najlepszym ubraniu”.

Więc wszyscy zdjęliśmy z siebie nasze najlepsze rzeczy i poszliśmy spać.

5 rano. Hamish Mancini jest w pokoju gościnnym. Gra na gitarze pieśni z Appalachów.

Przyjechał taksówką z lotniska Heathrow (sto trzydzieści mil!); taksówkarz bez trudu odnalazł nasz

dom, ale Hamish nie mógł uwierzyć, że to dobry adres, i zmusił tego biednego faceta do objeżdżania

naszego przedmieścia w poszukiwaniu chałupy pod strzechą. W końcu kierowca podjechał z powrotem

pod nasz dom i wyciągnął ojca z łóżka. Hamish zapłacił kompletnie wykończonemu taksówkarzowi w

dolarach.

 

30 Niedziela

Zielone Świątki

 

Przy śniadaniu Hamish popełnił straszliwe faux pas. Zapytał mamę: „Hej, Paulino, a gdzie ten

łeb Lucas?”

Nastała grobowa cisza, po czym ojciec oświadczył lodowatym tonem: „Moja żona i pan Lucas

nie są już przyjaciółmi”.

Ale Hamish brnął dalej: „ To szkoda, bo pan Lucas był w porządku. A co się stało?”

Mama wtrąciła: „Nie mamy zwyczaju rozmawiać przy śniadaniu o sprawach osobistych. Nie w Anglii” -

dodała.

A Hamish: „A, to ta słynna brytyjska rezerwa, o której tyle słyszałem”. Wydawał się naprawdę

szczęśliwy, jakby odkrył całą wioskę złożoną z chałup krytych strzechą.

Po południu zabraliśmy go z wizytą do Berta i Queenie. Po prostu nie posiadał się z radości. W

drodze powrotnej w samochodzie powtarzał: „Jezus! Autentyczny Derby (wymawiał to niczym rym do

Herbie) i Joan!”

Poszedłem spać o dziesiątej zupełnie wykończony jego nieustannymi okrzykami entuzjazmu.

31. Poniedziałek

Święto wiosenne ( prócz Szkocji) .

Dzień wolny od pracy ( Szkocja) .

Dzień Pamięci ( U SA )

 

Zabraliśmy Hamisha do wesołego miasteczka na terenach rekreacyjnych. Sprawiał wrażenie

przygaszonego. „Zdaje mi się, że Disneyland wpoił mi raczej wygórowane oczekiwania co do poziomu

rozrywki”. Hamish zabrał mamę na ring samochodowy, a my z ojcem wsiedliśmy na diabelski młyn.

Umierałem z przerażenia, podobnie jak ojciec. Wszystko było w porządku, dopóki nie spojrzałem w

dół i nie zobaczyłem durnia obsługującego mechanizm. Wyglądał jak neandertalczyk w zamszowych

spodniach, a ja jego niezdarnym łapom powierzyłem własne życie!

Kiedy wysiadaliśmy z diabelskiego młyna, ojciec wyglądał, jakby postarzał się o dziesięć lat, ale

na pytanie mamy, jak się bawił, odparł, że wspaniale. Nasz pies stał się wiernym towarzyszem Hamisha,

chodzi za nim wszędzie. Hamish nazywa go „Błękitek” i śpiewa mu ohydne amerykańskie piosenki o

psach, które wysiadują na grobach swoich panów. Niedobrze mi się robi na myśl, jak łatwo jest kupić

uczucia psa.

Czerwiec.

 

1. Wtorek

Hamish chce poznać Pandorę. Wyjaśniłem mu, jak się rzeczy mają pomiędzy mną a Pandorą,

ale Hamish nawet nie chciał słuchać. Powiedział tylko: „Przecież to, na miłość boską, nie przeszkadza,

żebym ja się z nią spotkał”.

W porze obiadu zadzwoniła babcia z pytaniem, czy ojciec po nią przyjedzie, powiedziałem jej

jednak, że mamy w domu Amerykanina, na co oświadczyła, że nie będzie sobie wobec tego zawracać

głowy. „Adrianie, jestem za stara, żeby narażać się na towarzystwo Amerykanów”. Doskonale

rozumiem, co miała na myśli.

Hamish znalazł numer telefonu Pandory w naszym klawiszowym notesie na stole w hallu,

zadzwonił i zaprosił się do niej na kolację.

Trudno, ale przynajmniej w domu jest spokojnie. Czytam „Spokojnego Amerykanina” Grahama

Greene’a, brata Hughie Greene’a.

2 Środa

Hamish poszedł z Pandorą zjeżdżać na nartach na suchym stoku. Mam nadzieję, że obydwoje

coś sobie połamią, najlepiej karki.

3 Czwartek

Zabrałem z sobą Hamisha, żeby mu pokazać, jak obecnie funkcjonuje angielska szkoła średnia.

Swoją dotychczasową wiedzę o szkolnictwie angielskim Hamish zaczerpnął wyłącznie z lektury „ Tom

Brown w szkole”, więc trochę był rozczarowany, że zarzucono tradycyjne biczowanie i tortury.

Pan Dock, mój nauczyciel angielskiego, poprosił Hamisha o wygłoszenie w naszej klasie

krótkiej pogadanki „Moje wrażenia z Anglii”. Hamish nie odczuwał najmniejszego zażenowania.

Wyszedł na środek klasy, wypluł gumę do żucia do kosza na papiery pana Docka i powiedział:

„ Więc tak, Anglia jest prima, wspaniała, naprawdę fajna. Jezus, ale tu zielono! Chodzi mi o to,

że naprawdę zielono. Po prostu uwielbiam wasze rury (kominy- przetłumaczył pan Dock), u nas nie ma

rur (kominów). Ale najfajniejsze to myślę są wasze dziewczyny. (W tym momencie wzrok jego spotkał

się ze wzrokiem Pandory). Może z wierzchu wydają się jak góry lodowe, ale, na Boga, te siedem

ósmych pod powierzchnią rozpala chłopaka do białości”.

Plótł tak jeszcze dziesięć minut! Ucieszyłem się na dźwięk dzwonka.

Pandora nie odzywa się do mnie już dwadzieścia cztery dni.

4 Piątek

Hamish cały czas po przebudzeniu spędza w domu Pandory. To czyste nadużycie naszej

gościnności. Przyszedł telegram z Ameryki. Zaadresowany był do Manciniego, ale otworzyłem na

wypadek, gdyby się okazało, że jego matka umarła czy coś takiego. DZIECINKO STOP WRACAJ DO DOMU DO MAMUSI STOP MUSIMY SIĘ STARAĆ ODDZIAŁ Y W AĆ NA SIEBIE POZYTYWNIE STOP JAK CIĘ TRAKTUJĄ ANGOLE STOP ZADEPESZUJ I PODAJ PRZYJAZD NA KENNEDY’EGO STOP MAM NOWEGO ANALITYKA STOP PORTUGALCZYK STOP ETHEL GLITTENSTEINER PRZYSIĘGA ŻE WYLECZYŁ JĄ Z KLEPTOMANII STOP JAKA POGODA STOP TU JEST KOSZMARNIE STOP NIE TYLE UPAŁ ILE WILGOĆ STOP POZDRÓW ODE MNIE ADRIANA PAULlNĘ I PANA LUCASA STOP KOCHAM CIĘ DZIECINKO.

Zaniosłem telegram do domu Pandory. Wzięła go ode mnie bez słowa. Odszedłem bez słowa.

5 Sobota

Hamish pojechał do domu do mamusi. Mam nadzieję, że kiedy następnym razem ucieknie,

pojedzie na przylądek Horn, za krąg polarny czy w jakiekolwiek miejsce, w którym mnie nie będzie.

6 Niedziela

Św. Trójcy. Pełnia księżyca

 

Cały dzień spędziłem w swoim pokoju aktualizując mapę kampanii falklandzkiej. Doskonale

zdaję sobie sprawę, że przeżywamy ważny moment historyczny i ja, Adrian Mole, przepowiadam, ze

naród brytyjski zmusi rząd do rezygnacji.

7. Poniedziałek

Święto ( Rep. Irlandii)

 

Mama

Kotka Klary Neilson

Mitzi

 

Co łączy wyżej wymienione?

Fakt, że wszystkie oczekują dzieci, kociąt czy szczeniaków. Płodność tego przedmieścia jest po

prostu zadziwiająca. Nie można przejść ulicą, żeby się nie natknąć na ciężarną kobietę, a to wszystko

zaczęło się od chwili, kiedy magistrat nasycił wodę fluorem.

8 Wtorek.

Spotkałem Berta Baxtera przed sklepem z gazetami. Siedział na wózku inwalidzkim i czytał

„Morning Star”. Odbyliśmy długą rozmowę na temat kultury robotniczej. Bert oświadczył, że gdyby był

młodszy, wśliznąłby się do redakcji gazety „Sun „ i porozwalałby maszyny drukarskie.

Próbował mnie namówić, żebym się zapisał do młodych komunistów. Powiedziałem, że pomyślę

nad tym. Pomyślałem pięć minut i zdecydowałem, że tego nie zrobię. Mogliby się o tym dowiedzieć

członkowie komisji egzaminacyjnej.

9. Środa

Już najwyższa pora skończyć z dzieciństwem, więc zdjąłem z półki wszystkie książki Enid

Blyton. Zapakowałem je w karton od masła Anchor i wystawiłem przed drzwi mojego pokoju. Mam

nadzieję, że rodzice zrozumieją aluzję i przestaną zwracać się do mnie jak do niedocofa. Każdy, kto

rozumie, jak funkcjonuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy (przerabiałem to na matmie w zeszłym

tygodniu), zasługuje na więcej szacunku.

10. Czwartek

Tyczka jest w ciąży!

Widziałem ją dzisiaj w sklepie spółdzielczym. Maxwell House dostał histerii przy kasie, więc

rozmowa z nią była mi oszczędzona. Nieszczęsna kobieta wyglądała żałośnie. To kara za zbyt

swobodne życie seksualne. Swoją drogą, ciekawe, kto jest ojcem.

11 . Piątek

Ojciec ma zupełnie dosyć pracy nadzorcy przy renowacji brzegów kanału. Twierdzi, że jak

tylko Boz, Baz, Maz, Daz i Gaz, czyli cała jego banda uporządkuje kawałek brzegu, to w nocy

przyjdzie jakiś brudas i wywali na dziewiczy brzeg domowe śmieci z całego miesiąca.

Banda powoli traci zapał i morale jest bardzo niskie. Oferowałem pomoc w postaci grupy

dyżurnych, ale ojciec odpowiedział, że jeśli ktoś pod osłoną ciemności przydźwiga stary materac choćby

tylko z odległości trzystu metrów, to od pozbycia się tego materaca nie powstrzyma go gromada

pryszczatych wyrostków.

12 Sobota.

Napisałem do pana Tydemana do BBC i wysłałem mu kolejny wiersz. Jako temat wybrałem

Norwegię, bo jestem ekspertem od norweskiego przemysłu skórzanego.

Szanowny Panie Tydeman,

miałem właśnie wolną chwilę, więc pomyślałem, że napiszę do Pana parę słów i poślę Panu mój

nowy wiersz „Norwegia”. To (znaczy mój wiersz) jest modernistyczna szkoła poezji, czyli mówiąc

inaczej, nie jest to o kwiatkach i takich tam. I nie ma rymów. Jeśli będzie Panu trudno to zrozumieć, to

może znajdzie Pan kogoś, kto Panu to wytłumaczy? Może to zrobić każdy nowoczesny poeta.

Z wyrazami szacunku

Adrian Mole (lat 15 i Ľ)

 

PS. Jeśli nadzieje się Pan na korytarzu na Terry Wogana, czy może Pan go poprosić, żeby

wymienił na antenie moją babcię? Ona się nazywa May Mole, ma siedemdziesiąt lat i cukrzycę.

NORWEGIA

Norwegio! Kraju niemożliwej ortografii

Ukrywasz swą urodę za parawanem dziwnych samogłosek Kraju długich nocy, krótkich dni i kropek nad „o”.

Majestatycznie przeżuwające renifery

Ostrożnie stąpają po lodowych krach

Zawsze pamiętając, co się zdarzyło

Titanicowi

Pewnego dnia zatrzymam się na twoich brzegach.

Mieszkam w sercu Anglii

Ale!

Norwegio! Duch mój przebywa w twoich wilgotnych fiordach Zatoczkach.

 

13 Niedziela.

Pierwsza po św. Trójcy

 

Spędziłem dzień u babci czytając „News of the World” I odżywiając się przyzwoicie, co w

moim życiu stanowi niewątpliwą odmianę. Jedliśmy pieczeń baranią z sosem miętowym (mięta ze

skrzynki na oknie). Babcia ma nadzieję, że kolejne wnuczątko będzie dziewczynką. Powiedziała:

„Dziewczynkę można ładnie ubrać”. Zrobiła już na drutach fioletowe poranne wdzianko i jeden

buciczek.

Używa kolorów neutralnych „na wszelki wypadek”. Z przerażeniem myślę o dniu, kiedy w tych

buciczkach znajdą się jakieś nóżki.

14 Poniedziałek

Ostatnia kwadra księżyca

 

Naszego dotychczasowego listonosza zastąpił inny o nazwisku Courtney Elliot. Znamy jego

nazwisko, ponieważ zapukał do drzwi i przedstawił się. Z pewnością nie jest zwykłym listonoszem, nosi

koszulę z nieprasowalnej bawełny i muszkę w czerwone groszki do szarego pocztowego munduru.

Sam się wprosił do kuchni i zażądał, żeby go przedstawić psu. Kiedy pies został sprowadzony z

ogrodu, Courtney spojrzał mu w oczy i powiedział: „Cześć, koleś, miło cię poznać”. Niech mnie nikt nie

pyta, co to znaczy, wiem tylko, że nasz pies przewrócił się na grzbiet, a Courtney drapał go po brzuchu.

Courtney odmówił kawy typu nesca, oznajmił, że pija tylko świeżo mieloną brazylijską, po czym wręczył

ojcu listy ze słowami: „Obawiam się, panie Mole, że jeden jest z Urzędu Skarbowego”, uchylił przed

mamą czapkę i poszedł. List był rzeczywiście z Urzędu Skarbowego. Powiadamiali ojca, że otrzymali

informację, iż w ubiegłym roku podatkowym prowadził prywatny warsztat półek na przyprawy we

własnym domu, a tymczasem w urzędzie nie ma żadnego śladu istnienia podobnego przedsiębiorstwa,

czy więc mógłby wypełnić załączony formularz? Ojciec się wściekł: „Jakiś cholerny dureń doniósł na

mnie do podatków”. Poszedłem do szkoły. Po drodze widziałem Courtneya wychodzącego od Singhów

i zajadającego chipati.

 

15. Wtorek

Dzisiaj Courtney przyniósł pismo z Urzędu Ceł i Akcyzy. Zapytują ojca (raczej bez ogródek),

dlaczego nie zarejestrował swojego półkowego przedsiębiorstwa w związku z podatkiem od wartości

dodanej. Ojciec wrzeszczał trzymając to pismo w ręku. „Ktoś się na mnie uwziął!” I tu oboje z mamą

zaczęli liczyć, ilu wrogów narobili sobie w życiu. Doszli do dwudziestu siedmiu, nie licząc krewnych.

16 Środa

Ojciec najwyraźniej obawia się porannych wizyt Courtneya Elliota. Dziś przyszło kolejne pismo

z Urzędu Ceł i Akcyzy grożące unieważnieniem karty bankowej ojca.

Dzisiaj też zostałem uderzony w głowę piłką krykietową. To była moja wina. Kiedy zobaczyłem

piłkę lecącą w moją stronę, zamknąłem oczy i uciekałem w przeciwnym kierunku. Leżę teraz w łóżku w

oczekiwaniu, czy to się okaże wstrząsem mózgu.

Tyczka sześć razy przedefilowała przed naszym domem.

17 Czwartek

Właśnie znalazłem kartkę na dnie torby na zakupy.

Za Przeciw

Może być dziewczynka. Utrata niezależności.

George nie chce.

Większy dodatek Gruba jak stodoła.

rodzinny. Ból w czasie porodu.

Adrian będzie zazdrosny.

Pies może się nie przyzwyczaić.

Czy jestem za stara w wieku 37 lat?. .

Żylaki.

PAS

 

18. Piątek

Dziś przy śniadaniu udawałem entuzjazm dla niemowlęcia. Zapytałem mamę, czy pomyślała już o

jakimś imieniu. Mama na to: „ Tak. Będzie miała na imię Christabel”.

Christabel! To brzmi jak postać z „Piotrusia Pana”. Nikt nie ma na imię Christabel. Biedny dzieciak.

19. Sobota

Pojechaliśmy dziś z Nigelem na przejażdżkę rowerową. Postanowiliśmy znaleźć jakiś dziki

zakątek, żeby móc powrócić do natury i tak dalej. Pedałowałem całe mile, ale wszystkich lasków i pól

strzegły druty kolczaste z napisami: „ Trzymać się z daleka „, więc mogliśmy jedynie zbliżyć się do natury

na pewną odległość.

W drodze powrotnej odbyliśmy filozoficzną dyskusję na temat wojny. Nigel jest bardzo

zapalony. Jego ambicją jest wstąpić do wojska. Oznajmił: „ To niezłe życie, a po powrocie do cywila

będę miał zawód”. Pomyślałem: Jaki, płatnego mordercy?” Ale nic nie powiedziałem. Większość

znanych mi kadetów zapomina, że prawdziwi żołnierze muszą zabijać ludzi.

2O Niedziela

Druga po św. Trójcy. Dzień Ojca

 

Ojciec już ponad tydzień okupuje telewizor i ogląda te idiotyczne, świńskie mistrzostwa świata.

Chciałem dziś po południu obejrzeć w BBC 2 film dokumentalny o rzadkich roślinach Norwegii, ale nie

pozwolił mi przełączyć na inny kanał i siedział w kompletnej ciemności oglądając mecz Francji z

Kuwejtem.

Był nadęty, bo zapomniałem, że dzisiaj Dzień Ojca. Złożyłem oficjalny protest na ręce mamy,

odmówiła jednak wystąpienia w roli arbitra, więc poszedłem do swojego pokoju na górę i uaktualniłem

mapę kampanii falklandzkiej. Sprawdziłem także stan mojego konta w Towarzystwie Budowlanym,

żeby się przekonać, czy stać mnie na kupno przenośnego czarno-białego telewizorka. Mam zupełnie

dosyć uzależnienia od telewizora rodziców.

Zszedłem na dół w samą porę, żeby obejrzeć znakomitą inwazję na boisko pod przewodem

jakiegoś Araba w szmacie na głowie. Nie mam nic przeciwko oglądaniu interesujących inwazji kibiców

na boisko, nie mogę znieść jedynie futbolu.

21 Poniedziałek

Najdłuższy dzień.

Nów

 

Rano pan Scruton zebrał całą szkołę w wielkiej sali. Nawet nauczyciele ateiści musieli być

obecni.

Byłem bardzo zdenerwowany. Od niepamiętnych czasów nie przekroczyłem żadnego ze

szkolnych przepisów, ale Scruton w jakiś sposób budzi w człowieku poczucie winy. Kiedy zamknięto

drzwi i cała szkoła staja w równych rzędach, Scruton skinął na panią Figges siedzącą przy fortepianie,

która zaczęła grać „Alleluja”.

Część uczniów piątej klasy (a w tej liczbie i Pandora) śpiewała inne słowa: „Alleluja! co to dla

ciebie itd.” W sumie robiło to duże wrażenie. Choć pomyślałem sobie, że już najwyższa pora na kolejną

wizytę niewidomego stroiciela fortepianów.

Kiedy śpiew umilkł, pani Figges znieruchomiała, a pan Scruton wszedł na podium i po chwili

ciszy oznajmił: „Dzień dzisiejszy przejdzie do historii”. Po czym milczał wystarczająco długo, by

wszystkie rzędy obiegła pogłoska o jego rezygnacji. Krzyknął: „Cisza!” i kontynuował: „Dziś, za trzy

minuty dziewiąta, urodził się przyszły król Anglii”. Wszystkie dziewczęta, prócz Pandory (która jest

republikanką), westchnęły: „Och, więc lady Di...”

Klara Neilson wykrzyknęła: „Ile waży?”

Pan Scruton uśmiechnął się, ale zignorował pytanie. Pandora zapytała głośno: „Ile będzie

kosztował?” W tym momencie słuch pana Scrutona uległ natychmiastowej poprawie i polecił Pandorze

opuścić salę. Biedna Pandora przechodziła wzdłuż szeregów do drzwi wyjściowych z twarzą tak

czerwoną jak radziecka flaga. Kiedy mnie mijała, usiłowałem podtrzymać ją na duchu uśmiechem, ale

widocznie wypadło to nie najlepiej, bo syknęła: „Ciągle jeszcze wlepiasz we mnie gały, co?”

Pan Scruton pozwolił nam się rozejść, ale przedtem wygłosił mowę o tym, jak bardzo rodzina

królewska przyczyniła się do podniesienia brytyjskiego eksportu: Położyłem się bardzo wcześnie; to był

bardzo długi dzień.

 

22 Wtorek

Mały książę opuścił dzisiaj szpital.

Ojciec ma nadzieję, że będzie miał na imię George, tak jak on. Mama stwierdziła stanowczo, że

rodzina królewska powinna iść z prądem czasu i nazwać małego księcia Brett albo Jason.

Szkocja już wyeliminowana z mistrzostw świata. Zremisowali z Rosją 2:2. Ojciec mówił o

drużynie rosyjskiej „te komunistyczne dranie”. Nie umie przegrywać z fasonem.

23 Środa

Pandora została w szkole odizolowana. Pracuje przy stoliku przed drzwiami gabinetu pana

Scrutona. Zostawiłem w szatni na jej wieszaku następujący liścik:

Pandoro,

krótko, tylko żeby Ci powiedzieć, że podziwiam Twoją dzielną postawę w poniedziałek.

Adrian Mole,

Twój były kochanek

 

PS. Moja mama jest w ciąży.

24. Czwartek

Letnie przesilenie (koniec kwartału)

 

Rano na przerwie znalazłem na swoim wieszaku kartkę:

Adrianie,

nigdy nie byliśmy kochankami, więc Twój podpis na liście był nie tylko nieścisły, ale także

oszczerczy. Mimo to dziękuję Ci za poparcie.

Pandora

PS. Wstrząsnęła mną wiadomość, że Twoja mama jest enceinte. Powiedz jej, żeby zadzwoniła

do przychodni.

25 Piątek

Mój ma czternaście centymetrów w pełnym wyproście i około trzech w stanie uśpienia. Bardzo

się niepokoję. Donkey Dowkins z piątej p twierdzi, że u niego przekracza długość linijki, a przecież

Donkey jest tylko tydzień starszy ode mnie.

26 Sobota

Dziś wieczorem z wielką przyjemnością oglądałem w telewizji Roya Hattersleya. Po raz kolejny

uderzyła mnie jego niewątpliwa szczerość i zasób słów. Pan Hattersley przepowiadał wczesne wybory.

Zaprzeczył, jakoby Michael Foot był zbyt niechlujny, by zostać następnym premierem.

27 Niedziela

Trzecia po św. Trójcy

 

Nie mogę już dłużej podtrzymywać tej fikcji z chodzeniem do kościoła w każdą niedzielę; będę

musiał powiedzieć babci, że stałem się agnostykiem ateistą. Jeśli Bóg istnieje, to On/Ona musi wiedzieć,

że jestem hipokrytą. Jeżeli jednak nie ma żadnego Boga, to oczywiście wszystko to jest pozbawione

znaczenia.

28. Poniedziałek

Pierwsza kwadra księżyca

 

Kiedy wróciłem ze szkoły, zadzwonił Bert, żeby się pochwalić, że Wydział Opieki Społecznej

zapłacił za założenie telefonu w jego emeryckim domku. Bert wyjaśnił, że zadzwonił już do jednej ze

swoich córek w Melbourne w Australii, a Queenie dzwoniła do swojego najstarszego syna w Ontario,

Kanada. Wysłuchali już oboje Piosenki przez Telefon, Przepisu na Dziś, Prognozy Pogody, Nowin

Krykietowych i z niecierpliwością oczekują wieczoru i Historii na Dobranoc. Zwróciłem Bertowi uwagę,

że sam będzie musiał zapłacić za każde połączenie, na co zaśmiał się tym swoim astmatycznym

śmiechem i oznajmił: „Pewnie mnie już tu nie będzie, zanim przyjdzie rachunek”. (Bert ma prawie

dziewięćdziesiątkę.)

29 Wtorek.

Jak zwykle, dyskusja w ostatniej chwili, dokąd pojedziemy na letnie wakacje. Ojciec zauważył:

„ To już pewno ostatnie. W przyszłym roku o tej porze będziemy tonęli w pieluszkach”. Mama się

strasznie wściekła i oznajmiła, że dziecko w niczym nie ograniczy jej ruchów. I gdyby zapragnęła w

przyszłym roku wspinać się w Hindukuszu, to przytroczy dziecko do pleców i pójdzie.

Hindukusz! Narzeka, kiedy ma dojść do przystanku autobusowego.

Zaproponowałem Krainę Jezior. Chciałbym się przekonać, czy pobyt tam wpłynie korzystnie na

moją poezję.

Ojciec proponował Skegness, mama Grecję. Nie mogliśmy dojść do porozumienia, więc każde

z nas napisało swoją propozycję na skrawku papieru z rolki kasowej. Mama następnie włożyła te kartki

do sosjerki. A że nie ufaliśmy sobie nawzajem, mama poszła po panią Singh.

Przyszła pani Singh i razem z małymi Singhami stali w naszej kuchni. Pani Singh zapytała: „Po co ta cała

procedura, pani Mole? Czy mąż nie może zdecydować?” Mama wyjaśniła, że pan Mole nie cieszy się w

domu specjalnymi przywilejami. Pani Singh robiła

wrażenie osoby bardzo tym zdziwionej, mimo to wyciągnęła kartkę. Było na niej napisane: „Skegness”,

Taki pech!

Pani Singh przeprosiła, że musi wracać do domu przygotować jedzenie dla męża. Zauważyłem:

że, kiedy wychodziła, ojciec rzucił tęskne spojrzenie na jej śliczne sari i sandały ozdobione

półszlachetnymi kamieniami. Zauważyłam także, iż obrzucił smutnym wzrokiem mamę w dresie i w

butach do kostek. Mama powiedziała: „Nieszczęsna sterroryzowana kobieta”.

Ojciec westchnął i przyznał jej rację.

30 Środa.

Mama chce zmienić mieszkanie. Chce sprzedać dom, w którym przeżyłem całe życie.

Oświadczyła, że dla dziecka potrzeba więcej miejsca. Do jakiego stopnia można zgłupieć? Niemowlęta

w ogóle nie potrzebują żadnego miejsca. Mają około dwudziestu jeden cali długości.

Lipiec

 

 

 

1 Czwartek

Dzień dominiów ( Kanada)

 

Nigel załatwił mi w ciemno randkę z Sharon Bott. Mam się z nią spotkać w sobotę na ringu

wrotkowym.

Jestem tym bardzo zdenerwowany. Nie mam najmniejszego pojęcia o jeździe na wrotkach, nie

mówiąc już o kochaniu się.

2 Piątek

Pożyczyłem od Nigela jego discowrotki i trenowałem najezdni naszego zaułka. Wszystko było

w porządku, dopóki mogłem się trzymać jakiegoś żywopłotu, ale przerażała mnie myśl o jeździe wzdłuż

otwartych ogródków, gdzie nie było się czego przytrzymać. Chciałem pojeździć na wrotkach po domu,

żeby nabrać wprawy, ale ojciec zaczął jęczeć na temat śladów na podłodze w kuchni .

3 Sobota

12.15. Wstałem O szóstej, żeby potrenować jazdę na wrotkach. Pan O’Leary głośno i

nieelegancko protestował z powodu porannego hałasu, więc pojechałem ćwiczyć na tereny przedszkola,

ale musiałem zrezygnować. Tyle tam było potłuczonego szkła i psich kup, że obawiałem się o kółka.

Zaczekałem na otwarcie sklepu warzywnego, kupiłem funt winogron, wróciłem do domu, wykąpałem

się, obciąłem paznokcie u nóg itd. Potem wyłożyłem na łóżko wszystkie moje rzeczy i próbowałem

zdecydować, w co się ubrać.

Była to żałosna kolekcja. Po wyeliminowaniu szkolnego mundurka zostawały trzy pary

rozszerzanych dżinsów (SZEROKIE U DOŁU! Nikt już tego nie nosi poza najgorszymi idiotami!), dwie

koszule, obydwie z długimi kołnierzykami w szpic (WYDŁUŻONE SZPICE! Tak!), cztery swetry

ręcznie robione przez babcię (RĘCZNIE! DNO!). Jedyną możliwą ewentualność stanowiły

ciemnozielone sztruksy w grube prążki i wojskowy sweter khaki. Ale jakie buty? Zostawiłem w szkole

adidasy, a nie mogę przecież iść na boisko wrotkowe w eleganckich butach jak do ślubu, chyba jasne?

O 22.30 zadzwoniłem do Nigela i zapytałem go, co się nosi na wrotkowisku. „Spodenki z

satynowymi wypustkami, kamizelki z satyny, białe podkolanówki, mały magnetofon marki Sony i jeden

złoty kolczyk” - wyjaśnił. Podziękowałem Nigelowi, odłożyłem słuchawkę i jeszcze raz przejrzałem

swoje rzeczy. Najbardziej podchodzące wydały mi się czarne spodenki gimnastyczne, biały siatkowy

podkoszulek i szare podkolanówki. Jestem jedyną osobą na całym świecie, która nie ma

kieszonkowego magnetofonu marki Sony, uszy też mam nie przekłute, więc muszę się obejść bez tych

dwóch detali, co mam nadzieję nie zrobi większej różnicy Sharon Bott.

Czy mam od razu pójść w spodenkach, czy przebrać się na miejscu? I jak poznam Sharon

Bott? Widziałem ją tylko w szkolnym mundurku, a z mojego doświadczenia wynika, że w cywilnych

ciuchach dziewczyny zmieniają się nie do poznania.

Muszę kończyć, bo już pora iść.

6 po południu. Pierwszy i ostatni raz poszedłem na wrotki. Sharon Bott jest mistrzynią.

Przemykała obok mnie z szybkością 40 mil/godz., zwalniając jedynie od czasu do czasu, żeby wykonać

szpagat w powietrzu. Zwalniała też, żeby zaproponować: „A gdybyśmy tak oderwali się od bandy, co ty

na to, Klucho?”’ ale nigdy nie zatrzymywała się na tyle długo, żebym zdołał ją wciągnąć w prawdziwą

rozmowę. Kiedy na ring miały wkroczyć dzieci poniżej lat dwunastu, podjechała do bandy i pomogła mi

przemieścić się do kawiarni. Wypiliśmy coca-colę, a potem poczołgałem się do szatni po winogrona.

Kiedy je wręczałem, Sharon zapytała: „Dlaczego kupiłeś mi winogrona? Nie jestem biedna „.

Obrzuciłem znaczącym spojrzeniem jej postać w plastykowym kombinezonie i minispódniczce, ale w

tym momencie zabrzmiała muzyka disco i Sharon pomknęła na ring, żeby oddać się dzikim tańcom na

wrotkach. Wkrótce otoczyli ją wysocy młodzieńcy w satynowych szortach, więc pokuśtykałem do

szatni, żeby się przebrać.

Po powrocie do domu zadzwoniłem do Nigela. Powiedziałem, że Sharon Bott jest beznadziejna. Nigel

oznajmił, że Sharon Bott już do niego dzwoniła ze skargą, że ją skompromitowałem przychodząc w

szkolnym kostiumie gimnastycznym.

Nigel postanowił zaprzestać prób kojarzenia par.

4 . Niedziela

Czwarta po św. Trójcy.

Święto Niepodległości w USA

 

Zacząłem właśnie niedzielny obiad, kiedy zadzwonił Bert Baxter i wezwał mnie do siebie w

trybie pilnym. Zjadłem spaghetti bolognese tak szybko, jak tylko się dało i pobiegłem do Berta.

Szabla, groźny wilczur, stał w progu i miał zafrasowaną minę. Na wszelki wypadek dałem mu

psią czekoladkę i wbiegłem do wnętrza. W dużym pokoju zastałem Berta na wózku inwalidzkim,

telewizor nie grał, więc wiedziałem, że chodzi o coś poważnego. Bert wyjaśnił: „Queenie źle się

poczuła”. W miniaturowej sypialni na wielkim mokrym łóżku leżała Queenie.

Wyglądała strasznie (nie miała na sobie tych swoich sztucznych policzków czy warg). Powiedziała:

„~Adrianie, dobry z ciebie chłopiec, że przyszedłeś”. Zapytałem, co jej dolega. „Mam w piersiach takie

bóle jakby czerwone rozżarzone igły” - wyjaśniła.

W tym miejscu Bert jej przerwał: „Przed chwilą mówiłaś - czerwone rozżarzone noże”.

„Igły, noże - co za różnica” - powiedziała Queenie. Zapytałem Berta, czy wezwał lekarza. Powiedział, że

nic, ponieważ Queenie boi się lekarzy. Zadzwoniłem do mamy po radę, co robić dalej. Obiecała, że

zaraz przyjdzie.

Kiedy na nią czekaliśmy, zaparzyłem herbatę, nakarmiłem Szablę, a Bertowi zrobiłem kanapkę z

buraczkami.

Przyjechali rodzice i wszystkim się zajęli. Mama zadzwoniła po karetkę. Całe szczęście, że

przyjechali, bo tymczasem Queenie zaczęła się dziwnie zachowywać, mówiła coś o kartkach

żywnościowych i takich tam.

Bert trzymał ją za rękę i przemawiał do niej „ty stara wariatko”.

Sanitariusze właśnie zamykali drzwi karetki, kiedy Queenie zawołała: „Przynieś mi słoik z różem. Nigdzie

nie pojadę bez różu”. Pobiegłem do sypialni i zacząłem szukać na toaletce. Na wierzchu były niezliczone

słoiki, siatki i spinki do włosów, talerzyki, koronkowe serwetki, zdjęcia niemowląt i ślubów. Znalazłem

wreszcie róż w szufladzie i zaniosłem do karetki. Mama pojechała z Queenie, a my z ojcem zostaliśmy,

żeby podtrzymywać Berta na duchu. Po dwóch godzinach mama zadzwoniła ze szpitala. Queenie ma

wylew i będzie przebywała w szpitalu w nieskończoność.

Bert się zmartwił: „Co ja teraz zrobię bez pomocy mojej dziewczynki?”

Dziewczynki! Queenie ma siedemdziesiąt osiem lat. Bert nie chciał pojechać do nas. Boi się, że

magistrat odbierze mu bungalow.

5. Poniedziałek

Święto z okazji Dnia Niepodległości ( USA)

 

Queenie nie może mówić. Jest niby przytomna, ale nie może uruchomić mięśni ust. Mama przez

cały dzień była u Berta, sprzątała i gotowała. Ojciec będzie do niego wpadał codziennie, wracając z

pracy nad kanałem. Ja obiecałem wyprowadzać strasznego Szablę na poranny I wieczorny spacer .

6 Wtorek

Pełnia księżyca

 

Berta odwiedziła Katie Bell, opiekunka społeczna. Chce, żeby Bert na jakiś czas wrócił do

Domu Promiennego Słońca im. radnego Coopera. Reakcja Berta: „ Wolałbym śmierć od tej kostnicy”.

Katie Bell jutro przychodzi do nas. Tym samym wyda się kłamstwo Berta, że opiekujemy się

nim we troje przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Queenie ciągle bardzo marna.

7.Środa

Katie Bell to dziwna kobieta. Mówi (i wygląda) tak jak Rysiek Cytryna. Ubrana była w

skórzaną kurtkę i zamszowe dżinsy, nosi długie i brudne włosy z przedziałkiem pośrodku. Ma długi i

spiczasty nos (od wtykania go w cudze sprawy, jak zawyrokował ojciec). Siedziała u nas w dużym

pokoju, jedną ręką skręcała papierosa, a drugą robiła notatki.

Oświadczyła, że Bert jest uparty i cierpi na lekką starczą demencję, więc potrzebny mu jest

konsultant z dziedziny psychogeriatrii. Mama się wściekła i krzyczała: „Potrzebna mu jest pielęgniarka na

całą dobę!” Katie Bell zrobiła się purpurowa i oświadczyła: „Całodobowa opieka jest niezwykle

kosztowna”.

Ojciec zapytał, ile kosztowałoby umieszczenie starszej osoby w domu starców. Katie Bell

odpowiedziała: „Około dwustu funtów tygodniowo”.

Ojciec zawołał: „Dajcie mi dwieście funtów na tydzień, a sam się zajmę tym starym durniem”.

Na to Katie Bell: „Panie Mole, nie mogę przenosić funduszy z jednego rachunku na drugi”. Już

przy wyjściu powiedziała: „Nie podoba mi się ten system tak samo jak panu. Wiem, że jest do niczego,

ale cóż mogę zrobić?”

Mama poradziła jej życzliwie: „Kochana pani, może pani umyć głowę, od razu się pani lepiej

poczuje bez tych tłustych strąków wokół twarzy”.

8 Czwartek

Zostawiłem dziś na wieszaku Pandory karteczkę tej treści:

Pandoro,

Queenie Baxter jest w szpitalu po wylewie. Bert jest sam w bungalowie. Chodzę do niego i

robię, co mogę. ale byłoby dobrze. gdybyś Ty go odwiedziła Jest bardzo przygnębiony. Czy masz jakieś

zdjęcia Pączka?

Twój, jak zawsze,

Adrian

 

9. Piątek

Dzisiaj wspaniały dzień. W szkole zaczęły się wakacje na osiem cudownych tygodni. A

wieczorem wydarzyło się coś jeszcze wspanialszego.

Byłem właśnie w trakcie prasowania gigantycznych kalesonów Berta, kiedy do pokoju

wkroczyła Pandora. Trzymała w ręku słoik marynowanych buraków domowej roboty. Aż mnie zatkało.

Pandora z każdym dniem piękniejsza. Bert był nieprzytomnie uszczęśliwiony. Wysłał mnie do kuchni,

żebym zaparzył herbatę. Nie mogłem zapanować nad drżeniem rąk. Czułem się jak po wstrząsie

elektrycznym. Wpatrywałem się tęsknie w Pandorę podając jej herbatę. A w jej oczach był taki sam

wyraz tęsknoty!!!

Oglądaliśmy zdjęcia Pączka, dawnego kucyka Pandory. Bert rozwodził się w nieskończoność

nad wszystkimi końmi i kucykami, z jakimi się zetknął jako stajenny.

O 21.30 umyłem Berta, wysadziłem na nocnik i położyłem do łóżka. Siedzieliśmy przy

elektrycznym kominku, dopóki Bert nie zaczął chrapać. Dopiero wtedy padliśmy sobie w ramiona przy

akompaniamencie cichych westchnień i jęków. Trwało to do chwili, gdy zegar Berta wybił dziesiątą. Ani

razu nie pomyślałem o seksie. Czułem się bardzo uspokojony i szczęśliwy.

W drodze do domu zapytałem Pandorę, kiedy sobie uświadomiła, że ciągle mnie kocha. Odpowiedziała:

„Kiedy zobaczyłam, jak prasujesz te obrzydliwe kalesony. Jedynie wyjątkowy chłopak może się zdobyć

na coś takiego’”.

W dzienniku podali wiadomość, że w sypialni królowej znaleziono jakiegoś mężczyznę. Według „Radia

Cztery” był to intruz, ktoś, kogo królowa nie zna. Komentarz ojca: „ To jej wersja „.

10. Sobota

Ojciec zawiózł Berta do Queenie, więc pojechałem do Sainsbury’ego autobusem. Mama dała mi

trzydzieści funtów i poprosiła, żebym kupił jedzenia na pięć dni. Pamiętałem ostatnią lekcję

gospodarstwa domowego, kiedy to pani Jabłkowa uczyła nas, jak przyrządzać tanie i maksymalnie

pożywne posiłki, kupiłem więc:

2 funty soczewicy

I funt suszonego groszku

3 funty żytniej mąki

I paczkę drożdży

I funt cukru pudru

I litr zwykłego jogurtu

20 funtów kartofli „King Edward”

2 funty ciemnego ryżu

1 funt suszonych moreli

1 tubkę sera śmietankowego

2 funta margaryny Krona

1 dużą główkę kapusty

2 funty przedniej baraniny

1 dużą brukiew

4 funty pietruszki

2 funty marchwi

2 funty cebuli

 

Nigdy nie zrozumiem, jak mi się udało dotaszczyć to do przystanku autobusowego. Konduktor

nie okazał się zbyt usłużny. Nie pomógł mi pozbierać kartofli, nie podniósł ani jednego!

Mam zamiar napisać skargę do Sainsbury’ego z powodu nędznej jakości ich szarawych

papierowych toreb. Powinny wytrzymać pół mili! Mama bynajmniej mi nie podziękowała, kiedy

wręczyłem jej piętnaście funtów reszty. Jęczała bez końca, że zapomniałem o torcie owocowym,

groszku w puszce itd.

A już zupełnie się wściekła, kiedy zobaczyła, że nie kupiłem białego, grubo pokrojonego chleba

tostowego. Zwróciłem jej uwagę, że ma wszystkie składniki potrzebne do upieczenia chleba w domu.

Powiedziała na to: „Mała poprawka! Ty masz wszystkie składniki!”

Spędziłem cały wieczór na wyrabianiu ciasta i wpychaniu go do brytfanki. Nie wiem, jaki błąd popełni-

łem. Chociaż co pięć minut otwierałem drzwiczki piecyka, żeby sprawdzić, ciasto po prostu nie chciało

rosnąć.

11. Niedziela

Piąta po św. Trójcy

 

Pandora twierdzi, że nie powinienem był otwierać piecyka.

Ojciec odmówił jedzenia gulaszu z przedniej baraniny. Poszedł do pubu na paszteciki z mikrofalowego

piekarnika nadziewane mielonym z bułą i na frytki wycinane w ząbki.

Zmierza prosto do zawału.

 

12Poniedziałek

Święto ( Irlandia Północna)

 

Brainbox Henderson zaczął wydawać magazyn poetycki klubu młodzieżowego. Dałem mu kilka

moich młodzieńczych prac i jeden nowszy, bardziej dojrzały wiersz pt.

ODA DO ENGELSA,

CZYLI HYMN NA CZEŚĆ WSPÓŁCZESNYCH NĘDZARZY

Engelsie, skatalogowałeś niegdysiejsze nieszczęścia ubogich, Nie zdając sobie sprawy, że ubóstwo będzie z nami jeszcze w 1984.

Ale cóż to? Cóż to spostrzegam w 1983?

To kolejka głodnych przed pośredniakiem.

Choć szczury i gruźlica smutnym dziś tylko wspomnieniem, Ubodzy pchają dziś na wózkach wybladłe dzieci rozrywane kaszlem, Młode matki czekają przy okienku szóstym, Młodzi ojcowie stoją w kolejce, by opłacić kary, Starzy ludzie patrzą przez okna magistrackich domów na mijające ich życie.

Och, Engelsie, gdybyś był z nami z piórem w dłoni, Zatrząsłbyś się z oburzenia, A twój wrażliwy nos chwytałby złe zapachy roku 1983.

 

Pandora przeczytała ten wiersz w domu Berta. Uznała, że to dzieło geniusza. Posłałem tekst

wiersza Bertowi Baxterowi. On bezustannie mówi o Engelsie.

13 Wtorek

Brainbox Henderson pokazał mi żałosny utwór Barry Kenta zgłoszony na konkurs poetycki.

Kent jest przekonany, że zdobędzie pierwszą nagrodę w wysokości pięciu funtów. Ta rzecz się nazywa

„ Tulipan”.

Wdzięczny, czerwony, prosty, wysoki,

W wazonie

Na stole

W pokoju

W naszym domu.

 

Według Hendersona wiersz Kenta wykazuje japońskie wpływy kulturowe! Do jakiego stopnia

może się posunąć głupota! Najbliższy kontakt Barry Kenta z kulturą japońską nastąpił wtedy, kiedy

siedział na siodełku skradzionej hondy.

14 Środa

Ostatnia kwadra księżyca

 

W tym tygodniu co wieczór chodziłem do Berta i zabierałem tego strasznego Szablę na

czteromilowy spacer, ale dziś nie mogę się na to zdobyć. Nie mogę ścierpieć widoku ludzi

przechodzących na drugą stronę ulicy, żeby się z nami nie spotkać. Szabla od niepamiętnych czasów

nikogo nie ugryzł, ale zawsze sprawia takie wrażenie, jakby miał to za chwilę zrobić. Nawet inne

wilczury na jego widok kulą się pod ścianami. Chciałbym, żeby Queenie trochę się pospieszyła z

wyzdrowieniem, ona jest bardzo dumna z Szabli. Zawsze mówi: „Bandzior w krzaki zboczy, gdy

wilczura zoczy”.

15. Czwartek

św. Swithina

 

 

Rodzice Pandory zabrali dziś Berta do Queenie, więc spędziliśmy z Pandorą dwie niezwykłe

godziny na ich łóżku, oglądając „Rocky I” na magnetowidzie. Trzymałem ręce zdecydowanie z dala od

stref erogennych Pandory. Po filmie rozmawialiśmy o naszej przyszłości. Pandora powiedziała, że po

skończeniu studiów chciałaby kopać studnie w krajach Trzeciego Świata. Demonstrowała sposób

montowania studni artezyjskiej za pomocą zapalonego papierosa. Na nieszczęście papieros wypadł jej z

ręki i wypalił dziurę w kołdrze. Pandora jest tym bardzo zmartwiona, jej rodzice są fanatycznymi

przeciwnikami palenia. Czytam „Jima szczęściarza”. Napisał to facet o nazwisku Kingsley A mis. Ojciec

mówi, że Kingsley Amis był redaktorem gazety „New Statesman”. Zadziwiające, jak dobrze ojciec się

orientuje w sprawach literackich. Nigdy nie czytał książek, ale w samochodzie musi słuchać „Radia

Cztery”, bo gałka się zacięła i nie może przestawić na Terry Wogana.

 

 

16 Piątek

17.30. Właśnie dzwoniła Tyczka z zapytaniem, czy ojciec już wrócił z pracy. Powiedziałem jej,

że codziennie w drodze do domu wstępuje do Berta Baxtera. Podziękowała jakimś wyjątkowo

smutnym głosem i oznajmiła, że zadzwoni później. Pewnie teraz, kiedy dziecko ma się wkrótce urodzić,

żałuje swoich lekkich obyczajów.

Mamie wyjaśniłem, że to była pomyłka; nie należy denerwować ciężarnych kobiet.

17 Sobota

Widziałem przed chwilą ojca spacerującego pod rękę z Tyczką flisacką ścieżką wzdłuż kanału.

Wiem, że ta dróżka jest trochę kamienista, ale Tyczka może chyba chodzić bez pomocy. To ładnie, że

ojciec służy jej wsparciem w godzinie potrzeby, ale powinien się chyba bardziej liczyć z opinią. Jeśli

ludzie zobaczą starszego mężczyznę pod rękę z ciężarną kobietą, będą skłonni uważać, że on jest ojcem

płodu. Schowałem się za starym mostem, dopóki nie zniknęli mi z oczu, a potem poszedłem po

Pandorę.

18 Niedziela

Szósta po św. Trójcy

 

Ojciec przy śniadaniu oświadczył, że podda się sterylizacji. Odsunąłem talerz z nietkniętymi

kiełbaskami.

 

19. Poniedziałek

Od Berta poszedłem do babci. Właśnie robiła ciasto na Boże Narodzenie. Pozwoliła mi wrzucić

do masy dwadzieścia pensów i nie przestawała jej mieszać, dopóki nie wyraziłem w myśli jakiegoś

pragnienia. Okazałem się w istocie strasznym egoistą. Mogłem wyrazić życzenie, by na świecie

zapanował pokój, żeby Queenie szybko wyzdrowiała, żeby mama miała szczęśliwe rozwiązanie, ale

zamiast tego zapragnąłem, żeby pryszcze na moich barkach zniknęły przed wyjazdem na wakacje.

Przeraża mnie myśl o obnażeniu pleców przed wzrokiem głupich turystów na plaży w Skegness.

Osobisty detektyw królowej, porucznik Trestrail, musiał złożyć rezygnację, ponieważ gazety wykryły, że

jest homoseksualistą. Wydaje mi się to bardzo niesprawiedliwe. Nie jest sprzeczne z prawem, a gotów

bym się założyć, że królowej nie robi żadnej różnicy. Barry Kent MNIE nazywa pedałem, ponieważ

lubię czytać i nie znoszę sportu. Rozumiem więc, co znaczy być prześladowanym.

20 Wtorek

Nów

 

Dostałem zagraniczny list, zaadresowany do mnie, ale to musi być pomyłka. Nie znam żadnych

cudzoziemców.

Norsk rikskringkasting, BERGEN, Norway

Kjaere Adrian Mole,

John Tydeman viste meg ditt dikt „Norge” ogjcg var dypt rort av de folelser dc uttrykte. Jcg

haper d u en deg vil besokc vart land. DeI er vakkert og d u vil kun n e oppleve fjordene og se hvor

Ibsen og Grieg Jevde. Som en inlellektueJl person burdc dcl inleressere dcg Nar d u besokcr oss og

snakker med oss vil d u oppdage al vare vokaler ikkc er sa eiendommelige. Husk al vi bare har langc

nellcr og korte dager om vinteren. I juni er det helI motsatt sa kom om sommeren - vi skal ta i mot deg

pa beste mate.

Til lykke med din e studier av norsk laerindustri.

HjerteJig hilsen

Din,

Knut Johansen

 

21. Środa

Już za osiem dni zaczną się moje wakacje w Skegness. Zapytałem ojca, czy moglibyśmy zabrać

Pandorę. Nie mogę znieść myśli o tym, że przez dwa tygodnie będę sam na sam z rodzicami.

Ojciec oświadczył: „Będzie mile widziana pod warunkiem, że wyrzyga sto dwadzieścia funtów”.

22. Czwartek

Kiedy sprzątaliśmy u Berta, zapytałem Pandorę, czy chciałaby pojechać do Skegness.

Odpowiedziała: „Kochany, poszłabym za tobą do piekła, ale Skegness jest ponad moje siły”.

Bert oświadczył: „Pandoro, jesteś zarozumiałą, rozpuszczoną dziewczyną. Dobrze by ci zrobił kontakt z

proletariatem. Życie nie składa się wyłącznie z suchych stoków narciarskich i lekcji gry na altówce”. W

tym miejscu westchnął głęboko i powiedział: „Osobiście oddałbym teraz prawe jajo za tydzień w Skeg-

ness”.

Policzki Pandory okryły się cudownym różowym rumieńcem. Powiedziała: „Bardzo mi przykro,

Bert. Człowiek łatwo zapomina o swojej uprzywilejowanej pozycji”.

Bert zapalił woodbine’a, westchnął ponownie i oznajmił: „Ja już na pewno nie będę miał żadnych

wakacji. W moim wieku jedynym oczekiwanym odpoczynkiem może być śmierć”.

Żeby jakoś zmienić nastrój, Pandora zadzwoniła do szpitala z zapytaniem jak się ma Queenie.

Pielęgniarka powiedziała: „Pani Baxter prosiła dzisiaj o słoik różu”. Na wieść o tym Bert bardzo się

ucieszył: „ To znaczy, że staruszka czuje się lepiej”. Położyliśmy Berta do łóżka, a potem odprowadziłem

Pandorę do domu. Odbyliśmy wspaniałą sesję pół francuskich, pół angielskich pocałunków, po czym

Pandora powiedziała: „Adrianie, zabierz mnie do Skegness”. Było to najbardziej romantyczne zdanie,

jakie kiedykolwiek słyszałem.

23 Piątek

11.00.Rano pojawił się na naszym progu brudny biały kot. Miał na szyi karteczkę z napisem:

„~Nazywam się Roy”, ale bez adresu.

Zupełnie mnie zignorował, kiedy brałem butelkę z mlekiem, więc odpłaciłem mu tym samym.

18.00. Rodzice pokłócili się z powodu Roya. Ojciec oskarżył mamę o to, że zachęca go (kota)

do zostania, dając mu mleko na spodeczku. Mama oskarżyła ojca o to, że nienawidzi zwierząt.

Pies robi wrażenie zaniepokojonego, chyba czuje się niepewnie. Roy przespał cały dzień na

dachu komórki, w ogóle nieświadomy niepokoju, który wywołał.

24. Sobota

Poszedłem dziś kupować letnie ubranie. Towarzyszyła mi mama. Chciałem kupić u Marksa i

Spencera szary sweter zapinany na suwak (w Skegness wieją imne wiatry). Przymierzyłem jeden, ale

mama oświadczyła, że wyglądam w nim jak Frank Bough, i odmówiła zapłacenia. Odbyliśmy małą

sprzeczkę na temat naszych odmiennych gustów. Rozejrzawszy się po sklepie spostrzegłem, że paru

innych nastolatków również nie mogło dojść do porozumienia z rodzicami. Chodziliśmy przez chwilę po

sklepie w milczeniu, aż wreszcie mama zaciągnęła mnie do działu punków i próbowała mnie namówić na

jaskrawozieloną koszulę z lamparcim wzorem. Odmówiłem przymierzenia tej ohydnej rzeczy, więc

kupiła ją dla siebie!

Ekspedient o wyglądzie sadysty powiedział: „Masz fajną mamę”. Udałem, że go nie słyszę. Nie

było to zresztą trudne, bo przez system stereo Sid Vivious śpiewał na cały regulator świńską wersję „My

Way”. Śpiewał tak głośno, że drżały powiązane łańcuchami kurtki i nabijane nitami pasy.

Następnie poszliśmy do Mothercare*(Przypis: Mothercare—sieć sklepów z ubraniami,

kosmetykami itd. dla małych dzieci i młodych matek.), gdzie mama zupełnie oszalała kupując

miniaturowe ubranka i krem przeciwko rozstępom skóry. Miałem nadzieję, że kupi sobie jakąś

przyzwoitą sukienkę ciążową na ten upiorny okres, kiedy brzuch jej zacznie wyraźnie sterczeć, ale

poinformowała mnie, że zamierza do końca nosić drelichowe spodnie. Stanę się pośmiewiskiem całej

szkoły.

 

25. Niedziela

Siódma po św. Trójcy

 

Trochę powtarzałem do egzaminów. Po wakacjach będę musiał przejść te idiotyczne,

kretyńskie „próbne”. Postanowiłem zdawać angielski, geografię i historię w pierwszym etapie” a na

państwowym obróbkę drewna” gospodarstwo domowe i biologię.

Wszystko to, co prawda” jest jedną wielką stratą czasu, bo tacy intelektualiści jak ja nie

potrzebują żadnych kwalifikacji, żeby dostać pracę czy osiągnąć sukces: to po prostu przychodzi

automatycznie. A to dlatego, że jest nas tak niewielu. Problem polega jedynie na tym, żeby ludzie

wpływowi rozpoznali w kimś intelektualistę. Dotychczas nikt się jeszcze nie poznał na mnie, choć od

niepamiętnych czasów używam na co dzień różnych długich słów” jak „ wielostrukturowy”.

26. Poniedziałek

Dziś rano Courtney Elliot przyniósł złą wiadomość. Komisja do Walki z Bezrobociem przysłała

ojcu pismo z zawiadomieniem” że „porządkowanie brzegów kanału jest bardzo poważnie opóźnione”.

Ojciec grzmiał bez przerwy: „Czego oni się spodziewają przy tak niewolniczych zarobkach?”

Mama (umiarkowanie jak na nią) wtrąciła: ,”Nie pracowałeś zbyt niewolniczo. Jesteś w domu

codziennie o wpół do piątej”.

Ojciec wypadł z kuchni trzasnąwszy drzwiami. Pobiegłem za nim i ofiarowałem pomoc w

porządkowaniu brzegów kanału, ale nie przyjął mojej oferty: „Lepiej zostań w domu i pomóż mamie w

wakacyjnym pakowaniu”.

Mama i Courtney Elliot rozwiązywali krzyżówkę w „Guardianie”, a wakacyjne rzeczy ciągle

czekały na pranie w koszu na bieliznę, więc zabrałem psa do Berta i oglądałem w telewizji uroczystości

żałobne za poległych w wojnie falklandzkiej.

Katedrę Świętego Pawła wypełniały tłumy wdów i żałobników. Po powrocie do domu wyrzuciłem do

kosza mapę kampanii falklandzkiej.

27. Wtorek.

Pierwsza kwadra księżyca

 

Mama dostała dziś pompatyczny list od ojca Pandory. Odmawia stu dwudziestu funtów na

wyjazd Pandory do Skegness!

Ten głupi skąpiec powiada, że wyłożył już czterysta funtów na spływ kajakowy rzeką Wye dla

całej rodziny we wrześniu, a szyty na miarę wodoodporny kombinezon dla Pandory kosztował

czterdzieści funtów, więc „nie może już bardziej nadszarpnąć swoich finansów”. Czyli mam przed sobą

dwa tygodnie bez Pandory, chyba że wpadnę na pomysł, jak szybko zarobić sto dwadzieścia funtów.

Pandora nie ma żadnych pieniędzy, całe kieszonkowe wydaje na struny do altówki.

28 .Środa

Brzuch mamy zaczął się dziś wyraźnie uwydatniać, nic jednak nie robi, żeby to ukryć. W istocie

sprawia wrażenie, jakby była z tego dumna. Pokazuje brzuch każdemu, kto tylko przyjdzie.

Muszę wychodzić z pokoju.

29. Czwartek

Przez ostatnie trzy dni ojciec ciężko pracował nad kanałem. Nie wracał do domu przed dziesiątą

wieczorem. Okropnie się denerwuje, że będzie musiał zostawić kanał i jechać na urlop.

Poszedłem odwiedzić Queenie w szpitalu. Leży na oddziale pełnym starych kobiet o wyblakłych zapad-

niętych policzkach. Dobrze, że Queenie była uróżowana, bo inaczej bym jej nie poznał.

Queenie nie mówi normalnie i bardzo trudno zrozumieć, o co jej chodzi. Wyszedłem po dwudziestu

minutach zupełnie wyczerpany uśmiechaniem się. Przechodząc przez salę starałem się nie patrzeć na

stare kobiety, co jednak nie przeszkodziło im wykrzykiwać do mnie i wymachiwać rękami. Jedna

poprosiła, żebym przyniósł kawałek ładnego dorsza na kolację dla jej męża. Pielęgniarka, wyglądająca

na zmęczoną, wyjaśniła, że większość tych kobiet żyje w czasie przeszłym. Naprawdę nie mam im tego

za złe, ich teraźniejszość jest po prostu straszna.

30. Piątek

Poszliśmy wszyscy do domu Pandory, żeby omówić sprawę opieki nad Bertem w czasie naszego pobytu na wakacjach.

Bert przez cały czas spotkania marudził. Cokolwiek się dla niego robi, nie wzbudza w nim cienia

wdzięczności. Czasami chciałbym, żeby zamieszkał w Domu Promiennego Słońca im. radnego Coopera.

Moja mama wręczyła mamie Pandory następującą listę:

l. Bert pije tylko z kubeczka koronacyjnego Jerzego v.

2. Słodzi herbatę trzema czubatymi łyżeczkami cukru.

3. Nie należy mu pozwolić oglądać „ Telewizyjnej Listy Przebojów”, bo to go zbytnio ekscytuje.

4. We wtorki przychodzi rejonowa pielęgniarka, żeby sprawdzić, czy nie robią mu się odleżyny.

5. Je tylko kanapki z buraczkami, jajecznicę, curry firmy Vesta i różne sosy z butelek Dream

Toppings. Nie trać energii na poszerzenie tego menu. Ja próbowałam bez najmniejszego skutku.

6. Bert wypróżnia się dokładnie o 9.05 rano. Staraj się więc przyjechać odpowiednio wcześnie,

żeby przygotować nocnik.

7. Szabla musi codziennie wyjść na co najmniej czteromilowy spacer. Jeśli chodzi mniej, robi

się niemożliwy.

8. Nie odzywaj się do Berta podczas serialu „Na skrzyżowaniu”.

9. W sytuacji awaryjnej zastąpi cię pani Singh, ale musi mieć przyzwoitkę.

10. Berta można spokojnie zostawić na noc, pod warunkiem że dostanie swoją codzienną

porcję ciemnego piwa (TRZY BUTELKI).

11. Będzie podejrzewał, że podkradasz jego emeryturę. Nie zwracaj na to uwagi.

12. Niech cię nie opuszcza przysłowiowe brytyjskie szczęście!

31. Sobota

Pensjonat Rio Grande, Skegness.

 

Rano Pandora przyszła się pożegnać. W normalnej sytuacji perspektywa spędzenia bez niej

dwóch tygodni wprawiłaby mnie w rozpacz, ale byłem zbyt zajęty pakowaniem i szukaniem kostiumu

kąpielowego, żeby się załamać. Pandora pomogła mi w pakowaniu mojej apteczki. Wreszcie o szóstej

po południu wyjechaliśmy z naszego zaułka.

Samochód zepsuł się w Grantham, więc przyjechaliśmy do Rio Grande o 24.30. Pensjonat był

zamknięty i pogrążony w totalnych ciemnościach. Staliśmy na schodach i naciskaliśmy dzwonek przez

całe wieki, aż wreszcie jakiś nieszczególnie wyglądający facet otworzył nam drzwi. Zapytał: „Rodzina

Mole’ów? Spóźnili się. Te drzwi są zamykane o jedenastej, a kto przyjdzie później, płaci pięćdziesiąt

pensów kary”.

Na to mama: „A kimże pan jest?”

Mężczyzna wyjaśnił: „Jestem Bernard Wieprza, właściciel pensjonatu Rio Grande”.

Mama: „Dziękujemy w każdym razie za wylewne przyjęcie, panie Wieprza”. Wpisała nas do

księgi rejestracyjnej, a ja tymczasem pomogłem ojcu zdjąć walizki z bagażnika na dachu.

Brezent gdzieś po drodze wyparował, więc wszystko było przemoczone na wylot. Piszę to w moim

pokoju w suterenie z widokiem na śmietniki. Z sąsiedniej kuchni dobiegają mnie odgłosy kłótni państwa

wieprzów.

Jakże bym chciał być z powrotem w Midlandach.

Sierpień

 

1. Niedziela

Ósma po św. Trójcy.

Koniec kwartału w Szkocji

 

Obudziły mnie krzyki pana Wieprzy. „Jeden plasterek bekonu na każdy talerz, Beryl! Chcesz

mnie zrujnować?”

Szybko się ubrałem i wbiegłem po sześciu kondygnacjach schodów do pokoju rodziców na

stryszku. Obudziłem ich wiadomością, że za chwilę będzie śniadanie. Ojciec poprosił, żebym pobiegł do

jadalni i zajął przyzwoity stół (on jest doświadczonym bywalcem pensjonatów nadmorskich).

Zająłem stół przy dużym panoramicznym oknie i obserwowałem współpensjonariuszy

schodzących się na śniadanie. Z jakiegoś powodu wszyscy mówili szeptem. Matki karciły dzieci, żeby

były cicho, żeby siedziały prosto itd. Ojcowie wpatrywali się w nakrycia.

Wejście moich rodziców wywołało pewne poruszenie. Moja mama nigdy nie mówi cicho, toteż

wszyscy, nie wyłączając pana Wieprzy, usłyszeli jej narzekania na nylonową bieliznę pościelową. Jestem

pewien, że dlatego dostaliśmy tylko dwie kromki opiekanego chleba.

2. Poniedziałek

Święto (Szkocja, Rep. Irlandii)

 

Ojciec wrócił do swoich proletariackich korzeni. Kupił kapelusz z napisem: „Całuj mnie szybko,

ściskaj powoli”, i spacerował po promenadzie popijając piwo z puszki .

Włożyłem okulary słoneczne i trzymałem się dość daleko w tyle.

3.Wtorek

Jeszcze jedenaście dni, a ja już straciłem wszystkie pieniądze w automatach.

4. Środa

Pełnia księżyca

 

Dzisiaj pokazało się słońce!

Dzisiaj też odbył się chrzest księcia Williama.

W Rio Grande uczczono to wydaniem na kolację po dodatkowym jajku na twardo.

5.Czwartek.

Do naszego stolika przysiadł się facet o nazwisku Ray Peabody. Jest rozwodnikiem z Corby.

Spędzał niegdyś w Rio Grande miodowy miesiąc. (Nic dziwnego, że się rozwiódł). Przyjechał do

Skegness, żeby wziąć udział w konkursie talentów. Jest śpiewakiem i żonglerem. Zademonstrował nam

trochę żonglerki z nakryciami, dopóki pan Wieprza nie polecił, żeby „zaprzestał nadużywania zastawy”.

6. Piątek

Wysłałem Pandorze kartę z osiołkiem.

Kochana Pani.

w środę pokazało się słońce, ale nie rozjaśniło czarnej rozpaczy, w jakiej pogrąża mnie nasze

rozstanie. Tu jest kulturalna pustynia. Dzięki Bogu, przywiozłem z sobą książki Nevila Shute’a.

Twój aż po bezkres

Adrian X

 

 

7 Sobota,

Pojechaliśmy samochodem do Gibraltar Point obejrzeć rezerwat zwierząt. Rezerwat widziałem,

zwierząt nie. Pewnie schroniły się gdzieś przed wiatrem.

Czytałem „Okrutne morze”, napisane przez Nicholasa Jakiegośtam.

8.Niedziela

Dziewiąta po św. Trójcy

 

Ojciec wypłynął dziś na połów ryb z Towarzystwem Zwolnionych z Pracy Sprzedawców Elektrycznych Grzejników Akumulacyjnych.

Spędziliśmy z mamą dzień na plaży, czytając niedzielne gazety. Kiedy mama jest ze mną sama,

jest zupełnie miła. Słońce grzało mocno, ale mam na plecach osiemnaście pryszczy, więc nie mogłem

zdjąć koszulki.

9 Poniedziałek

Kupiliśmy dziś jednodniowe bilety i pojechaliśmy do wakacyjnego obozu rekreacyjnego.

Wszyscy ci wybladli, apatyczni ludzie spacerujący bez celu po terenie ogrodzonym drutem kolczastym

sprawili na mnie nieprzyjemne wrażenie.

Ojciec zaczął gwizdać „Most na rzece Kwai” i rzeczywiście było zupełnie jak w obozie dla

jeńców wojennych. Nikt nikogo nie torturował ani nie głodził, ale miało się wrażenie, że obsługa w

każdej chwili może zmienić zachowanie. Rodzice udali się prosto do baru, więc wykorzystałem

wszystkie idiotyczne bezpłatne atrakcje, zawody staruszków ze zartretyzowanymi kolanami,

konkurencję przeciągania liny itd. i ustawiłem się przed barem w oczekiwaniu na rodziców.

Z typowym dla nich egoizmem wybrali bar „dozwolony od lat osiemnastu”.

O 13.30 ojciec przyniósł mi butelkę soku i paczkę chrupek kartoflanych.

O 14.30 zajrzałem do baru i zapytałem, jak długo zamierzają tam przebywać. Ojciec warknął:

„Przestań jęczeć. Znajdź sobie jakieś zajęcie”. Przez chwilę oglądałem ośle derby, potem mnie to

znudziło, więc poszedłem czekać na nich w samochodzie.

O 16.00 zaanonsowano przez głośniki: „Adrian Mole, lat piętnaście, proszony jest o zgłoszenie

się do punktu zagubionych dzieci, gdzie czekają na niego mamusia i tatuś”.

Taki wstyd!

Żeby jeszcze powiększyć moją udrękę, ponury facet z obsługi wręczył mi lizaka!

Rodzice uznali to wydarzenie za niesłychanie zabawne i zaśmiewali się przez całą drogę

powrotną do pensjonatu.

 

10. Wtorek

W czasie kolacji pan Wieprza przekazał ojcu wiadomość, że kogoś z bliskich przyjaciół

przewieziono do Królewskiego Szpitala i że ma natychmiast zadzwonić na oddział dwunasty. Było to dla

nas wszystkich kompletnie niezrozumiałe. Ojciec me ma żadnych bliskich przyjaciół.

Wstał od stołu w stanie kompletnej paniki. Mama chciała z nim pójść, ale powstrzymał ją słowami: „Nie,

Paulino, to nie ma żadnego związku z tobą”.

Nie było go około piętnastu minut, a po powrocie oświadczył: „Mam coś ważnego do

powiedzenia wam obojgu. Chodźmy gdzieś, gdzie będziemy sami”. Usiedliśmy w koszu na promenadzie.

Tamże dowiedzieliśmy się z mamą, kto jest ojcem jednodniowego synka Tyczki.

Minęło jakieś sześćdziesiąt godzin, zanim mama zapytała: „Jak ma na imię?”

Ojciec odpowiedział: „Brett, bardzo mi przykro”. Nie przychodziło mi do głowy absolutnie nic,

co mógłbym powiedzieć, więc milczałem. Ciągle nic takiego nie przychodzi mi do głowy, toteż idę spać.

11 Środa.

12.30. Ojciec pojechał zobaczyć Bretta i Tyczkę. Mama go do tego zmusiła.

Zupełnie nie mam pojęcia, co powiedzieć mamie. Zawsze wiedziałem, że nie umiem prowadzić zdawko-

wych rozmów, ale teraz wiem, że odnosi się to również do poważnych.

20.00. Mama siedzi w pokoju na stryszku z rękami splecionymi na wielkim brzuchu. Nie

zapłakała ani razu, jestem po prostu przerażony.

21.00. Zadzwoniłem do mamy Pandory i wszystko

jej opowiedziałem. Okazała pełne zrozumienie. Obiecała, że po ułożeniu Berta na noc przyjedzie po nas

do Skegness.

Zapakowałem wszystkie walizki, zmusiłem mamę do umycia twarzy i poprawienia fryzury, po

czym rozpoczęliśmy oczekiwanie na panią Braithwaite.

12. Czwartek

Ostatnia kwadra księżyca

W domu

 

23.00. Na widok pani Braithwaite mama natychmiast się rozpłakała. Pani Braithwaite

powiedziała: „Oni wszyscy są dranie, Paulino”, i spojrzała z wyrzutem na MNIE. To zwykła

niesprawiedliwość! Zamierzam pozostać absolutnie i bezwzględnie wierny Pandorze. Reszta jest

chaosem!

Przyjechaliśmy do domu dziś o 4.30 nad ranem. Pani Braithwaite nie lubi przekraczać szybkości

trzydziestu mil na godzinę.

Poszedłem prosto do łóżka. Nie miałem odwagi sprawdzić, czy ojciec był w swoim pokoju.

13. Piątek

Dzień zapowiadał się źle.

Z łazienki zniknęła ojca maszynka do golenia, musiałem się więc posłużyć różową maszynką,

którą mama goli się pod pachami. Pociąłem sobie twarz na strzępy (ale na brzegach umywalni zebrała

się zadowalająca ilość zarostu).

Musiałem się ogolić, ponieważ miała przyjść babcia, żeby poznać straszną prawdę o tym, jak to

jej syn spłodził nieślubne dziecko, podczas gdy jego żona oczekuje legalnego potomka.

Babcia całkiem dobrze zniosła tę wiadomość. Zapytała: „ W jakim szpitalu jest ta kobieta?” Mama

udzieliła jej odpowiedniej informacji, babcia poprawiła kapelusz i odjechała taksówką.

Pandora powiedziała mi, że jej mama bliska jest nerwowego załamania, ponieważ Bert Baxter przez

cały tydzień ją wykorzystuje.

Osobiście sądzę, że świat oszalał. Barry Kent wygrał konkurs poetycki w klubie młodzieżowym.

Jego kretyńsko uśmiechnięta gęba była w wieczornej gazecie. To już niemal przekracza granice mojej

wytrzymałości.

14. Sobota

Babcia opowiedziała się za tamtą stroną! Podarowała część naszych dziecinnych ubranek

Brettowi Slaterowi, synowi Tyczki. Wiem, że babcia nie lubi mamy, ale mama jest przynajmniej legalną

żoną ojca.

Mam kompletnie, ale to kompletnie dosyć dorosłych! Są na tyle bezczelni, żeby pouczać dzieci,

po czym sami łamią wszystkie ustalone przez siebie zasady. Rano przyszedł ojciec Pandory, żeby

zapytać, czy mama czegoś potrzebuje. Mama go ofuknęła: „ Wynoś się do domu i pomóż własnej

żonie!” Jak tak dalej pójdzie, nie będzie miała przyjaciela w żadnym mężczyźnie.

Dziś rano czynny był Barclaya Bank. Mógłbym się założyć, że ojciec stał pierwszy w kolejce. Zawsze

zapomina pójść do banku w piątek.

15. Niedziela

Dziesiąta po św. Trójcy

 

Zjawił się ojciec z zapytaniem, czy może wrócić do domu. Chciałem, żeby mama się zgodziła,

ale, niestety, powiedziała nie. Więc ojciec zamieszka u babci. Zdradliwy szczur zabrał stereo. Mama

twierdzi, że nic ją to nie obchodzi. Kiedy urodzi się jej dziecko, dostanie dobrze płatną pracę i kupi

najlepsze stereo na świecie.

16 Poniedziałek

Pandora wprawiła mnie dzisiaj w stan szoku pytając, czy nie jestem ciekaw, jak wygląda „mój

braciszek Brett”. Strasznie dziwna jest myśl, że mam brata. Może ten biedny dzieciak będzie miał

więcej szczęścia niż ja, jeśli chodzi o cerę.

17 Wtorek

Dziś przyszedł czek od ojca na pięćdziesiąt funtów. Mama czek podarła i odesłała mu strzępy.

Naprawdę, do jakiego stopnia może się posunąć głupota?

Nawet mama pożałowała później swojego postępku.

Tyczka, Maxwell House i Brett wprowadzili się do babci.

18. Środa

Zabrałem psa na spacer i jakby nigdy nic wstąpiłem do babci, gdzie od niechcenia zajrzałem do

łóżeczka Bretta Slatera. Skórę dzieciaka pokrywają jakieś łuski. Ma też mnóstwo zmarszczek.

Nie widziałem ani Tyczki, ani ojca. Babcia usiłowała nauczyć Maxwella jakichś manier przy

stole.

Nie siedziałem u babci długo. Mamie nie powiedziałem, że w ogóle tam poszedłem. W końcu to

tylko przypadkowa wizyta.

19. Czwartek

Nów

 

Pani Braithwaite jest na środkach uspokajających z powodu Berta Baxtera, więc jej obowiązki

przejęła pani Singh. Nie widziałem Berta od wieków. Wiem, że będzie robił prymitywne komentarze na

temat męskości mojego ojca, więc trzymam się od niego z daleka.

Zniechęciłem się do seksu. Wydaje się przynosić jedynie kłopoty, zwłaszcza kobietom.

20.Piątek

Mama jest zbyt przygnębiona, żeby cokolwiek ugotować, więc muszę to robić sam. Dotychczas

mieliśmy albo sałatę z tuńczykiem, albo z konserwą wołową, ale myślę, że jutro wypróbuję coś innego,

na przykład szynkę.

Ojciec dzwoni bez przerwy, żeby się dowiedzieć, jak się czuje mama. Dziś zapytał mnie, czy

wspominała o rozwodzie. Powiedziałem, że nie wspominała, ale sprawia wrażenie, jakby o tym myślała.

21 Sobota

Znowu jakby nigdy nic odwiedziłem babcię. Brett ma olbrzymi nos ojca. Babcia właśnie

zmieniała obrzydliwą pieluszkę. Zdumiało mnie, jak wielki jest jego siusiak.

Tyczka karmi Bretta piersią (biedny dzieciak musi być głodny, bo kiedy ostatni raz przyglądałem się

Tyczce, nie miała wcale piersi).

Ojca i Tyczki nie było w domu, w przerwie między karmieniami kupowali jakieś rzeczy dla

dziecka.

22 Niedziela.

Jedenasta po św. Trójcy

 

Poszedłem kupić gazety niedzielne, ale nawet mi się nie chciało przejrzeć ukradkiem „News of

the World „ za stelażem z kartami urodzinowymi, jak to zwykle robię. Mam dosyć skandali seksualnych

we własnej rodzinie, nie muszę czytać innych.

Pan Cherry, właściciel sklepu, zapytał, czy ma odwołać prenumeratę pisma rybackiego i „Zrób

to sam”, które brał ojciec. Odpowiedziałem twierdząco. Gazety ważyły trzy funty, ale nie było w nich

absolutnie nic, poza informacją, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny znowu wymknęła się z Bejrutu.

23. Poniedziałek

 

Mama Barry Kenta urodziła kolejne dziecko. Pandora przechodziła koło kościoła akurat w

momencie, kiedy cała rodzina Kentów opuszczała świątynię po ceremonii chrztu. Powiedziała, że

niemowlę wygląda tak samo jak każdy z Kentów - dziki wzrok i olbrzymie pięści.

Nazwali dziecko Clarke, na cześć Supermana. Dobre! dobre!

24. Wtorek

 

Pani Singh załatwiła Bertowi wakacje z jakąś dobroczynną instytucją opiekującą się starymi

Hindusami. Zapytałem, od jak dawna Bert jest wyznawcą hindu. Odpowiedziała: „Nic mnie to nie

obchodzi, ze nie jest wyznawcą hindu, może być członkiem sekty moonie czy misjonarzy bożego

światła, byle był tylko z daleka ode mnie”.

Szabla jest w schronisku Królewskiego Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami. Ze względu na

inne psy mam nadzieję, że trzymają go w odosobnieniu.

 

25.Środa

Kiedy zszedłem na dół, Courtney EIliot popijał w kuchni brazylijską kawę. Oznajmił: „Mam

ważną przesyłkę dla panicza Mole’a”. Był to list z BBC! Zaniosłem list na górę do swojego pokoju i

wpatrywałem się w kopertę pragnąc gorąco, by zawierała następującą informację: „Dajemy godzinny

program poetycki zatytułowany: «Adrian Mole - młodzież i jej poezja»”.

Chciałem, żeby to właśnie było w liście, ale oczywiście brzmiał zupełnie inaczej:

British Broadcasting Corporation 19 lipca

Drogi Adrianie Mole’u’

dziękuję za wyjątkowo porządnie napisany list i wiersz pod tytułem „Norwegia’,. To znaczny



dalej


strona główna
(23kB)