(23kB)
strona główna


 

MŁOT NA CZAROWNICE

 

POSTĘPEK ZWIERZCHOWNY

W CZARACH,

 

a także sposób uchronienia się ich,

i lekarstwo na nie

w dwóch częściach zamykający.

 

Księga wiadomości ludzkiej nie tylko godna i porzebna

ale i z nauką Kościoła powszechnego zgadzająca się.

 

Z pism Jakuba Sprengera i Henryka Instytora

zakonu Dominikanów i Teologów

w Niemieckiej Ziemi Inquizytorow

po większej części wybrana

i na polski przełożona

 

przez STANISŁAWA ZĄBKOWICA

Sekretarza Xięcia Jego Mości Ostroskiego

Kasztelana Krakowskiego

 

W Krakowie

W Drukarni Szymona Kempiniego

Roku Pańskiego 1614.

 

SPISANIE ROZDZIAŁÓW

które się w tej książce zamykają.

 

MŁOTU NA CZAROWNICE

CZĘŚĆ PIERWSZA

Postępek zwierzchowny w czarach.

Szesnastą rozdziałów zamykająca.

Przed którymi wprzód się kładzie kwestia albo pytanie.

Jeśli kto od Aniołów dobrych, może tak być obwarowany, żeby mu czarownicze sposoby niżej opisanymi czarami szkodzić nie mogły?

 

Rozdział Pierwszy.

O różnych sposobach, którymi szatani przyciągają i wabią ludzi niewinnych przez czarownice, ku rozszerzeniu tego odstępstwa.

Rozdział Wtóry

O sposobie przeklętej czarownic professiej albo wyznaniu. Także o czynieniu przysięgi szatanowi niektóre objaśnienia.

Rozdział Trzeci

O sposobie którym z miejsca na miejsce bywają przenaszane.

Rozdział Czwarty

Jako czarownice z latawcami obcują.

2. Jeśli w takowych brzydkościach szatani ludzkiego nasienia zawsze zażywają.

3. Jeśli równie każdego czasu i na każdym miejscu te brzydkość odprawują.

4. Jeśli widomie te sprośność łatwiej odprawują.

5. Z którymi bialymiglowami szatani sprośności takie zwykli odprawować.

Rozdział Piąty

O sposobie którym wobec przez Sakramenta kościelne swoje czary odprawują.

Rozdział Szósty

O sposobie którym władzę rodzajną psują.

Rozdział Siódmy

O sposobie którym mężczyźnie członek wstydliwy obejmować swym omamieniem zwykły.

Rozdział Ósmy

O sposobie którym ludzi w bestyie przemieniają i sami siebie.

Rozdział Dziewiąty

O sposobie którym szatani w głowie bez szkody bywają, gdy zmysły ludzkie mamią.

Rozdział Dziesiąty

O sposobie którym szatani za sprawą czarownic w ludziach podczas osobą swą mieszkają.

Rozdział Jedenasty.

O sprawowaniu przez czarownice wszelakich chorób, a mianowicie o głównych wobec chorobach.

Rozdział Dwunasty

O niektórych chorobach szczególnie.

Rozdział Trzynasty

O sposobie którym baby czarownice przy rodzeniu posługujące wielkie szkody czynią dziatki zabijając, albo je szatanom z przeklęctwem oddając i ofiarując.

Rozdział Czternasty

O sposobie który w bydle wielką szkodę czynią.

Rozdział Piętnasty

O sposobie którym grady i wielkie niepogody pobudzać także piorunami z błyskawicami bić na ludzie i bydło zwykli.

Rozdział Szesnasty

O trzech spsobach, którymi tylko mężczyzna a nie białegłowy czarami się parają.

MŁOTU NA CZAROWNICE

CZĘŚĆ WTORA

Sposoby leczenia czarów w sobie zamykająca

Kwestia albo pytanie do tej części należące.

Jeśli się godzi czarami czarów zbywać albo je leczyć?

 

Rozdział Pierwszy

Lekarstwo kościelne przeciw latawcom.

Rozdział Wtóry

Lekarstwo tym, którzy w władzey rodzajnej uczarowani bywają.

Rozdział Trzeci

Lekarstwa służące uczarowanym w miłości, albo gniewie nieporządnym.

Rozdział Czwarty

Lekarstwa tym, którym przez czary wstydliwy członek bywa odejmowany, albo gdy w postaci bestialskie bywają przemieniani.

Rozdział Piąty

Lekarstwa ludziom od szatana opętanym przez czary.

Rozdział Szósty

Lekarstwa przez przystojne zaklinania, albo Exorcyzmy kościelne, przeciw wszelkim chorobom od czarownic sprawionym, i sposób Exorcyzmowania, albo zaklinania oczarowanych.

Rozdział Siódmy

Lekarstwa przeciw gradom i bydłu oczarowanemu.

Rozdział Ósmy

Lekarstwa niektóre przeciw pewnym tajemnym szatańskim sprawom, albo tajemnemu przenaśladowaniu.

 

MŁOTU NA CZAROWNICE

CZĘŚĆ PIERWSZA

 

Postępek zwierzchowny w czarach.

Szesnastą rozdziałów zamykająca.

 

Przed którymi wprzód się kładzie kwestia albo pytanie.

 

Jeśli kto od Aniołów dobrych, może tak być obwarowany, żeby mu czarownicze sposoby niżej opisanymi czarami szkodzić nie mogły?

 

Trojacy są ludzie od Pana Boga uprzywilejowani, którym ten zły ród czarami swemi szkodzić nie może. Pierwszy są, którzy na sądach abo sprawiedliwości przeciwko im zasiadają, bądź też urząd jaki pospolity przeciwko im na sobie noszą. Drudzy którzy obrzędami i Ceremoniami kościelnymi siebie warują, to jest: kropieniem wody, i pożywaniem soli święconej, świece w dzień Gromniczny, i gałązek w Niedzielę Kwietniową poświęconych, używanie przystojne: ponieważ kościół te rzeczy dlatego święci, żeby moc szatańską skracały, o czym niżej będzie. Trzeci są, których Aniołowie Boży w obronie swej rozlicznymi i niewypowiedzianemi sposobami mają.

Strony pierwszych przyczyna jest, w wielu takowych sprawach doświadczona. Iż abowiem wszelka zwierzchność od Boga jest, której, według Apostoła, dany jest miecz na karanie złych, a obronę dobrych: nie dziw iż na ten czas mocą anielską, szatani bywają skracam, gdy się sprawiedliwość karaniem występku tak brzydliwego odprawuje.

Tego doświadczają Doktorowie: Iż moc szatańska pięciorako bywa przerywana, bądź wobec, bądź w części. Naprzód przez granice jego mocy od Boga zamierzone: o czym w Księdzie Joba: także u Nidera: o jednym, który się przed sędziem przyznał: Iż gdy go człowiek niektóry do siebie wezwał, żeby nieprzyjaciela jego z świata zgładził, albo na ciele obraził, abo piorunem zabił. Gdym, powiada, przyzwał szatana, żebym za jego pomocą to sprawił: Odpowiedział mi, iż niczego nie mógł uczynić, ma (mówi) wiarę dobrą, i pilnie się znakiem krzyża znaczy: przetoż nie na ciele, ale w jedenastej części urodzaju na polu, jeśli chcesz, szkodzić mu mogę.

Po wtóre przerywa się przeszkodą zwierzchownie uczynioną, jako w oślicy Balaamowej. Po trzecie, per miraculum posibilitatis exterius factum. Po czwarte, Sądem Bożym osobliwie rozrządzającym przez Anioła dobrego i jako o Asmodeusie zabijającym męże Sary panny, a Tobiasza nie.

Na ostatek czułością około siebie: abowiem szatan pod czas szkodzić nie chce, żeby na gorszy hak człowieka przywiódł. Na przykład: choćby mógł klętych, abo z kościoła wyłączonych trapić, jako Korynta dręczył wyklętego, tego jednak nie czyni, żeby wiarę w moc kluczów kościelnych wątpił. Przeto podobnym obyczajem rzec możemy iż choćby mocą Boską szatani nie byli hamowani, przy odprawowaniu sprawiedliwości nad czarami, wszakże przecie częstokroć ratunek i pomoc swoję dobrowolnie od czarownic odwracają, abo że się boją ich nawrócenia, abo że pragną i przyspieszają ich potępienie. Co się rzeczą samą i sprawami utwierdza, abowiem namieniony Doktor powiada: że z przyznania czarowników, i z doświadczenia, jest rzecz pewna: iż tegoż prawie czasu, którego przez czeladź urzędową bywają imani, zaraz wszystka moc czarownicza ich opuszcza. Jako niejaki sędzia Piotr imieniem, gdy niektórego czarownika, Stadlina przezwiskiem, czeladzi swojej pojmać rozkazał, tak wielkie drżenie ręce ich, i okrutny smród wonią ich napadł, że prawie o pojmaniu onego czarownika zwątpili, którym sędzia rozkazał, bezpiecznie się nań rzućcie, albowiem urzędową dotkniony sprawiedliwością, wszystkie siły straci swojej złości, co się tak ziściło: albowiem pojmany i spalony był dla czar bardzo wielu od niego popełnionych, które po trosze tu, i ówdzie przy różnych materiach będą wspominane.

Ale i więcej co się nam Inquisitorom na urzędzie Inquisitiey siedzącym trafiało, gdyby się powiedzieć zeszło, zdziwił by się temu bardzo czytelnik. Lecz iż chwała z ust własnych śmierdzi, zdało się to nam raczej opuścić aniżeli w podejrzenie próżnej chwały przyść, wyjąwszy te rzeczy, które tak jasne są, że zatajone być nie mogą.

W miasteczku abowiem Rawensburgu, gdy czarownice na śmierć skazane, od Radziec były pytane, dlaczego by nam Inquisitorom, jako inszym ludziom, czarami swemi nie szkodziły. Odpowiedziały: Iż aczkolwiek to uczynić częstokroć pragnęły, jednak nie mogły. Gdy ich pytano przyczyny, odpowiedziały, iż nie wiedzą, tylko że ich szatani tak nauczyli. Jako abowiem częstokroć tak we dnie, jako i w nocy, nam nieprzyjazne były, trudno wypowiedzieć: to jako małpy, częścią jako psi, abo kozy wrzaskiem, i nacieraniem swym nam się przykrzyły. Ale chwała Bogu najwyższemu, który swoją dobrocią, nas niegodnych sług i stróżów sprawiedliwości obronić raczył.

Strony drugich ludzi, przyczyna jest jawna. Abowiem kościół dlatego ich święci, iż są bardzo skuteczne lekarstwa, ku uchronieniu się najazdów czarowniczych. A jeśli kto spyta, jakimby kto sposobem miał się ceremoniami kościelnymi warować, wprzód powiem o tych, które nie potrzebują przydawania słów świętych: na ostatku zaś o samych słowach świętych. Z pierwszych abowiem godzi się wodą święconą wszelkie miejsca uczciwe ludzkie, i bydlęce, z wzywaniem Trójce przenajświętszej i modlitwą Pańską dla zdrowia ludzkiego, i bydlęcego kropić. […]

Po wtóre, jako wodą święconą potrzeba, tak i z Gromnicą abo postawnikiem święconym zapalonym godzi się wszystkie takowe miejsca obchodzić. Po trzecie, ziele święcone mieć, abo nim kadzić, abo je w miejscu jakim tajemnym mieszkania chować, jest rzecz bardzo potrzebna.

Tak abowiem w mieście Spierze, tego roku, którego ta księga jest zaczęta, trafiło się: Iż gdy niektóra nabożna białogłowa, z jakąś podejrzaną czarownicą rozmowę miała, i obyczajem białogłowskim z nią się poswarzyła. W nocy gdy dziecię przy piersiach w kolebkę włożyć chciała, wspomniawszy sobie co we dnie z podejrzaną czarownicą czyniła, zlękła się o dziecię, przeto pod nie święconego ziela nakładła, wodą święconą pokropiła, soli święconej w usta wpuściła, i krzyżem świętym je przeżegnawszy, kolebkę pilnie obwarowała. Ażci o to w pół nocy dziecię-cie płaczące usłyszała. A gdy według zwyczaju dziecięcia pomacać, i zakołysać chciała, kolebkać wprawdzie ruszyła, ale dziecięcia dotknąć (że go nie było) nie mogła. Zlękła się nieboga, i o dziecię się bardzo frasując, świece zaświeciwszy, dziecię płaczące pod łożem w kącie, wszakże bez obrazy, znalazła. Stąd łatwo obaczyć może, jaka jest w exorcysmach kościelnych, przeciwko sidłom szatańskim moc. Pokazuje się i nadto Boga wszechmogącego łaska i mądrość, […] wiele abowiem pożytku wiernym Pańskim z takowych przypadków przychodzi: gdy się wiara umacnia tak złością szatańską. Pokazuje się miłosierdzie Boże i moc: ludzie do obwarowania siebie są czujniejsi, i ku szanowaniu męki Pana Chrystusowej i obrzędów kościelnych zapalają się.

Tegoż czasu kmieć niejakiej wsi Wisentalu, gdy bardzo ciężkimi boleściami i morzeniem przez czary był złożony. […] Powiedział abowiem: Iż na każdą Niedzielę zwykł był soli święconej pożywać, i wodą się kropić. Czego iż dnia jednego, gdy był na wesele zaproszony, zaniechał, tegoż dnia uczarowany był.

Na koniec on w Rawensburgu: gdy go szatan w postaci jednej białejgłowy do cielesnego grzechu namawiał, nieborakowi przyszło na pamięć, żeby solą święconą, jako na kazaniu słychał, obwarował się. Przeto gdy do izby wchodząc wpuścił w usta soli święconej: ona niewiasta ponuro nań wejrzała, i ki Diabeł by go tego nauczył, łając zaraz zniknęła. Gdzie szatan osobą swą w postaci czarownice, abo przy obecności prawdziwej czarownice był: ponieważ to oboje, za Bożym dopuszczeniem, uczynić może.

Ale i z onych trzech towarzyszów w drodze będących, dwaj piorunem są zabici, a trzeci przestraszony: gdy głosy na powietrzu wołające usłyszał: Zabijmy i onego. Drugi głos odpowiedział: Nie możemy, bo dziś, Słowo ciałem stało się jest, słyszał, zrozumiał iż dla tej przyczyny, że Mszej ś. słuchał, a na końcu jej Ewangeliej Jana świętego: Na początku było słowo, zachowany był.

Jako też i onego żołnierza bezbożnego czternaście lat, Pozdrowienie Panny Mariej, od zadławienia szatańskiego ochraniało. Ten przy gościńcu miał zamek, z którego wszelkich podróżnych bez wszego miłosierdzia odzierał: miał to wszakże w zwyczaju, że na każdy dzień Pannę Najświętszą pozdrawiał: od którego pozdrowienia żadna trudność nigdy go nie odwiodła. Stało się tedy, że jeden zakonnik mąż świątobliwy, tamtędy szedł, którego żołnierz natychmiast odrzeć kazał, będąc tedy złupiony, prosił rozbójników, żeby go do Pana swego doprowadzili, jakoby mu miał nieco tajemnego powiedzieć: gdzie przyprowadzony, prosił żołnierza, żeby wszytkim domownikom swoim zgromadzić się rozkazał, dla słuchania słowa Bożego, którzy gdy się zeszli, rzekł on: jeszczeście tu nie wszyscy, nie dostaje kogoś. Powiedzieli oni, że się wszyscy zgromadzili. Na co zakonnik rzekł: Szukajcie z pilnością, a znajdziecie, że kogoś nie dostaje. Za czym jeden zawoławszy rzekł: że tylko klucznika nie dostaje. On zaś rzekł: Wprawdzie tego samego nie masz. Przeto bieżono poń, i przyprowadzono. Gdy tedy męża świętego obaczył, odwróciwszy strasznie oczy, głową jako szalony obracał, ani bliżej przystąpić śmiał. Do którego mąż święty rzekł: Poprzysięgam cię przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, żebyś nam powiedział, coś zacz jest, i dlaczegoś tu przyszedł? któremu on odpowiedział: Ach muszę choć nie rad powiedzieć, będąc przysiężony: nie jestem ja człowiek, ale szatan w osobie ludzkiej, mieszkając tu lat czternaście z tym żołnierzem. Posłał mię tu abowiem Xiążę nasz, żebym dnia tego, którego by Mariej swej pozdrowić zaniedbał, zaraz go udławił, żeby tak w złych sprawach skończywszy, naszym był. Któregokolwiek abowiem dnia mówił Pozdrowienie, nie mogłem mieć mocy nań. Czegom przez tak długi czas pilnie przestrzegał, a nie opuścił dnia żadnego żeby jej nie miał pozdrowić.

Słysząc to żołnierz okrutnie się przelękł, i padłszy do nóg męża świętego odpuszczenia prosił, i żywota na potym poprawił. Mąż zaś święty rzekł szatanowi: rozkazujęć szatanie, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyś zaraz stąd odszedł, a na takiem miejscu mieszkał gdzie byś żadnemu Błogosławioną Pannę pozdrawiającemu szkodzić nie śmiał. Co gdy wyrzekł szatan zniknął.

Toż się sprawić może przez słowa święte, do ciała przywiązane, które człowieka od czarów dziwnie ochraniają. A te słowa święte nietylko do uwarowania się czarów ale też do leczenia uczarowanych ludzi należą. Bardzo też pożyteczne są do obwarowania od czarów, miejsc, ludzi, bydła, słowa tytułu zwycięstwa naszego Zbawiciela: gdy na czterech miejscach wsposób krzyża bywają napisane: Jezus + Nazareński + Król + Żydowski +. […]

Trzeci zaś poczet ludzi czarom niepodlegającym, jest najosobliwszy, to jest pilną strażą Anielską obwarowany, wewnątrz i zwierzchu: wewnątrz przez wlanie łaski, zewnątrz przez mocy niebieskich, to jest duchów niebiosa obracających obronę. A ten poczet wybranych dwojako się dzieli bo abo jest obwarowany przeciwko wszystkim wobecz czarom, także w żadnej rzeczy szkody nie może popaść, abo osobliwie we władzy mnożeniu służącej, tak jest od dobrych Aniołów czystością obdarzony […] Jako uczy Tomasz ś. na pewnym miejscu: Gdy Pan Bóg jaką znaczną łaskę wlać chce, Anioł dobry pracą swą do tego się przyczynia.

I toć jest co Dionizjusz pisze: To jest prawo Boże nieodmiennie postanowione, żeby dolne rzeczy od górnych, przez pośrzednie doskonałość brały, także cokolwiek dobrego z studnicy wszelkiej dobroci, na czas wypływa, wszytko się sprawuje przez posługę Aniołów dobrych, co się przykładamy i przyczynami pokazuje.

Abowiem choćże Poczęcie Syna Bożego, w Pannie najbłogosławieńszej sama moc Boska skutecznie sprawiła, wszakże Anielską sprawą myśl Panieńska przez pozdrowienie, i umysłu utwierdzenie do dobrego sposobiona była. Czego i przyczyną wesprzeć może, abowiem namienionego Doktora zdanie jest, iż człowiek ma w sobie trzy rzeczy, jako baczymy, to jest: wolą, rozum i władzę, jedne wewnętrzne, drugie zwierzchowne przywiązane członkom i naczyniu cielesnemu.

Pierwszą rzeczą sam tylko Bóg władnie, […] Drugą Anioł dobry […] ile rozum do poznania prawdy i dobrego więcej oświeca, tak, że rozumem Bóg i Anioł dobry władnąć mogą, oświecając go.

Trzecią także rzeczą, Anioł dobry ku dobremu i zły ku złemu, acz za Bożym dopuszczeniem sprawą swoją kierować jest mocen. Wszakże w mocy woley ludzkiej jest takowe sprawy, i natchnienia, abo przypuszczać abo wzywając ratunku Boskiego odrzucać.

O zwierzchownej zaś straży, która od Boga przez Duchy niebiosa obracające pochodzi, jest pospolita nauka, i zgadzająca się, tak z pismem świętym jako i z Philosophią, iż wszystkie okręgi niebieskie obracają się mocą Anielską, które Anioły Chrystus Pan duchami niebiosa obracającymi (a kościół mocami niebieskimi) nazywa, za czym idzie że sprawom niebieskim, wszystkie dolne rzeczy cielesne podlegają.

Stąd możemy rzec, iż Pan Bóg mając osobliwą opatrzność nad swymi wybranymi, niektórych jednak przypadkami tego żywota, to jest karaniem dotyka. Drugich zaś tak ochrania, że w żadnej rzeczy obrażeni być nie mogą. Który dar Boży biorą ludzie, abo od Aniołów dobrych, onym ku straży od Boga przydanych, abo od spraw niebieskich, to jest, od duchów niebiosa obracających.

Na ostatek potrzeba wiedzieć, iż choć są niektórzy, którym żadne czary szkodzić nie mogą, inszy zaś którzy od niektórych, a nie od wszytkich są bezpieczni, wszakże najdują się tacy, którzy osobliwie od dobrych Aniołów w władzy mnożeniu służącej, tak są czystością obdarzeni, że żadnym sposobem od złych ludzi uczarowani być, w tej władzy nie mogą, o których tu pisać nie jest rzecz potrzebna, aczkolwiek po części nie zdrożna, dlatego, iż ci którym czary władzą mnożeniu służącą zarażają, z tej miary straży Anielskiej nad sobą nie znają, że abo są zawsze w grzechu śmiertelnym, abo barzo wszetecznie tym plugastwem się mażą, jako się i na inszym miejscu dotknęło. Iż Pan Bóg na te władze czary więcej przypuszcza, nie tylko dla jej sprośności, ale też dlatego, że grzech ojca naszego pierworodny przez nie, na wszystek rodzaj ludzki wylewa się. Powiedzmy wszakże cokolwiek, jako pod czas Anioł dobry ludzi sprawiedliwych, i świętych waruje, a osobliwie we władzej mnożeniu służącej.

Tak abowiem stało się ś. Serenowi Opatowi, o którym pisze Kassjanus mówiąc: Iż on dla wewnętrznej serca swego i duszy czystości, we dnie w nocy na modlitwach trwając, także posty ustawicznemi, i niespaniem ciało swe trapiąc, wszystek płomień żądzy cielesnej za łaską Bożą, w sobie ugaszony być poczuł. Potym większą miłością czystości zapalony, namienionych lekarstw zażywając Pana Boga prosił, żeby według wewnętrznej czystości ciało jego z łaski swej od pokus wybawił. Do którego Anioł Pański w widzeniu nocnym przyszedszy, i jego żywot jakoby otworzywszy, jakąś ognistą ciała sztuczkę z wnętrzności wyjął, a wnętrzności potem na swe miejsca włożywszy rzekł: oto zapał ciała twego wyrżniony jest, i wiedz o tym, żeś dnia dzisiejszego, wieczną czystość ciała odzierżał, według chęci twojej, którąś pragnął żebyś od żądze przyrodzonej, która w małych dziatkach piersi zażywających […] zapala się, wyzwolony był.

Tak też o błogosławionym Equiciuszu Opacie Grzegorz ś. powiada: iż gdy w młodości swojej żądze cielesne nazbyt go trapiły, ona ciężkość pokusy do modlitwy gorętszym go czyniła. Gdy tedy w tej rzeczy do Pana Boga lekarstwa w ustawicznych modłach prosił, nocy jednej od Anioła Pańskiego trzebionym się być widział, w którym widzeniu czuł, iż mu Anioł wszystkę moc z członku wstydliwego wyrżnął, i tak od onego czasu był wolnym od pokusy, jakoby płci w ciele nie miał […]

W tenże sposób w żywotach ojców ś. ś. które ś. Heraclides […] wspomina niektórego świętego Zakonnika, na imię Heliasza. Ten miłosierdziem poruszony trzy sta białychgłów do zakonu zebrał, i rządził nimi. Po dwu tedy leciech, mając już lat trzydzieści wieku swego czując w sobie pokusę cielesną, na puszczę uciekł, gdzie dwa dni w poście modląc się mówił: Panie Boże mój, abo mię zabij, abo mię wybaw od tej pokusy. Wieczór tedy trochę zasnąwszy, trzech Aniołów do siebie przychodzących widział, którzy go pytali, czemu by z Klasztoru Panieńskiego uciekł? on dla wstydu opowiedzieć nie śmiał, rzekli mu Aniołowie: Jeśli będziesz wybawiony, czy się wrócisz opiekać białymigłowami? Odpowiedział on: Iż chętnie rad. tedy oni wysłuchawszy przysięgi, otrzebili go, trzymając jeden z nich ręce, drugi nogi, a trzeci brzytwą wstyd jego zdał się wyrzynać: Nie żeby tak od prawdy było, ale że mu się tak widziało, i gdy go pytali, jeśli by czuł lekarstwo, odpowiedział się być barzo ratowanym. Stamtąd dnia piątego do płaczących panien wrócił się, i przez czterdzieści lat, które potem przeżył, cielesnej żądzy w sobie nie czuł.

Nie mniejszym darem uczczonego czytamy być błogosławionego Tomasza z Aquinu (naszego zakonu), który od powinnych swoich dla wstąpienia do zakonu, wrzucony do więzienia, żeby przez białogłowe wszeteczną, do świata był oderwany, tę bardzo kosztownie i ozdobnie ubraną, gdy powinni do niego wpuścili. Doktor ś. obaczywszy ją, skoczył do ognia, i porwawszy głownią gorejącą, ową wszetecznicę z więzienia wygnał, i padszy na modlitwę dla daru czystości zasnął, gdzie dwaj Aniołowie pokazali mu się, mówiąc: Oto od Boga opasujemy cię pasem czystości, który żadną pokusą przerwany być nie może […] A napotym taki dar czystości w sobie miał, i od onego czasu wszelkim wszeteczeństwem się brzydził, że bez potrzeby z białymigłowami mówić nie chciał, w doskonałej czystości kochając się.

Ten trojaki poczet ludzi wyjąwszy, żaden nie jest od czarownic bezpieczen: żeby z szesnastu niżej opisanych sposobów nie mógł być uczarowany, abo do czarowania pobudzony, o których sposobach wprzód porządnie powiemy: żeby po tym jaśniej się pokazało, któremi lekarstwy uczarowani mogą być ratowani.

Rozdzielim tedy tę część pierwszą na szesnaście rozdziałów, dla snadniejszego tych sposobów zrozumienia: […]

W czym niech nikt nie rozumie, żeby się stąd czarować miał nauczyć, dlatego iż tu rozmaite sposoby w sprawowania czarów wspominają się. Byłaby to abowiem rzecz nie tylko mało pożyteczna, ale i barzo szkodliwa. Ani się tu też z zakazanych od kościoła ksiąg czarowniczych żadna rzecz kładzie: ponieważ czary i wszystkie omamienia nie z czytania, ani od uczonych bywają nabywane, ale się nimi zgoła ludzie prości parają, mając jeden grunt, którego gdy nie wyrażają, abo gdy go opuszczają, niepodobna rzecz żeby się kto mógł około czarów, jako czarownik bawić. Lecz się tu kładą sposoby w sprawowaniu czar, zwierzchownie tylko, żeby sprawy czarowników nie zdały się bydź u ludzi, jako się do tego czasu ku wielkiej zelżywości wiary Chrześcijańskiej, a ku rozmnożeniu czarowników działo, i dzieje.

 

O różnych sposobach,

którymi szatani przyciągają i wabią ludzi niewinnych przez Czarownice, ku rozszerzeniu tego odstępstwa.

ROZDZIAŁ I

 

Trzy są sposoby przedniejsze, któremi szatani ludzi niewinnych i nieostrożnych podchodzą, z których ustawicznie bezbożność i odstępstwo czarownicze mnoży się. Pierwszy jest, ckliwość pochodząca z ustawicznych szkód w rzeczach doczesnych. Abowiem jako ś. Grzegorz mówi: diabeł częstokroć kusi, żeby tylko ckliwością zwyciężył. Co się ma rozumieć, mniej niż człowiek zmoże, a to z Bożego dopuszczenia, który częstokroć dopuszcza, żeby ludzie próżnując nie gnuśnieli. O czym jest ludicum: Tych narodów Bóg nie wygładził, żeby ćwiczył Izraela nimi, gdzie mówi o przyległych narodach Chanejczyków, Jebrajczyków i inszych. Tych zaś czasów, przepuszcza P. Bóg husytów, i inszych heretyków, że wygładzeni być nie mogą. Tak i szatani przez czarownice, tak barzo ludzi niewinnych w majętnościach i inszych doczesnych rzeczach szkodzą, że jakoby przymuszeni, wprzód do ratunku czarownic uciekają się, a potym radzie i rozkazaniu ich są posłuszni, czegochmy częstokroć doświadczyli. Znamy abowiem w Biskupstwie Augusteńskim gospodarza, któremu w jednym roku koni czterdzieści i cztery jeden po drugim przez czary zdechło. Żona zecknąwszy sobie, poradziła się czarownic, i według ich rady, insze które potym kupili (abowiem mąż jej furmanem był) od czarów ochroniła. Jako zaś wiele białychgłów, przed nami na urzędzie Inquisiciey siedzącemi, uskarżało się, iż gdy dla szkód krowom z odjęcia mleka, inszemu bydłu uczynionych, podejrzanych czarownic się radziły, lekarstwa też od nich podane przyjmowały, by tylko cokolwiek jednemu duchowi chciały obiecać. A gdy ony pytały, co by miały obiecać? odpowiadały, że malusieńkie rzeczy, to jest żeby na naucze jego mistrza przestawały, zachowując pewne rzeczy przy służbie Bożej w kościele, abo przy spowiedzi kapłanowi nie wszystkie grzechy objawiając. Gdzie przypatrzyć się możem iż ten (proceder) od drobniuchnych i malusieńkich rzeczy się zaczyna, to jest żeby czasu podnoszenia ciała Pana Chrystusowego na ziemię plwały, abo oczy mrużyły, abo jakie słowa niepotrzebne mówiły: jako jednę znamy jeszcze żywą, bo od ludzi świeckich obronioną. Gdy przy mszey ś. kapłan lud pozdrawia tak zawsze ona odpowiada mową swą: […] wymieć mi zadek językiem. Abo że na spowiedzi po rozgrzeszeniu, takowe, abo podobne rzeczy mówią: abo że się nigdy zupełnie nie spowiedają, a osobliwie śmiertelnych grzechów, i tak do skutecznego odstąpienia wiary i profesiej bezbożnej znienagła bywają przywiedzione.

A ten sposób, abo też jakikolwiek jemu podobny zachowują czarownice, z ludźmi obojej płci jednak więcej z białymigłowami. […] o dobra doczesne się pieczołującemi.

Z młodymi zaś, tak mężczyzną, jako białymigłowami którym pycha i świat smakuje, inaczej sobie postępują, to jest: przez żądze i rozkoszy cielesne. Człowiek jeden uczciwy i bogaty, imieniem Proterius, miał córkę jedyną, którą P. Bogu na służbę oddać umyślił. Lecz szatan widząc to, jednego z sług Proteriuszowych zapalił miłością ku onej pannie, wszakże on widząc rzecz niepodobną żeby sługą będąc, mógł przyść do małżeństwa z tak zacną i bogatą panną, udał się do jednego czarownika, obiecując mu wielkie upominki, jeśli by mu w tym mógł być pomocny: któremu powiedział czarownik: jąć tego uczynić nie mogę, ale chceszli poślę cię do pana mego szatana, a uczyniszli to coć rozkaże, otrzymasz co żądasz. Odpowiedział młodzieniec: cokolwiek mi rozkażesz, uczynię On tedy czarownik napisał list do szatana, i przez tegoż młodzieńca odesłał mu go, który był w te słowa pisany: Ponieważ panie mój, powinność moja jest z wielką pilnością, i staraniem ludzi od wiary Chrześcijańskiej odwodzić, i do twojej służby obracać, żebyć sług co dzień przybywało. Posyłam ci tego młodzieńca, miłością przeciw takiej pannie zapalonego, a proszę za nim, żeby otrzymał o co prosi: żebym się w nim chlubił, a potym chętnie inszych do ciebie przywodził. Dając mu tedy list rzekł: idź a tej godziny w nocy stań na grobie pogańskim, i tam wołaj szatanów, list ten ku górze miotając, przybędą do ciebie zaraz. Który poszedszy, czartów przywoływał list ku górze rzucając. Ażci oto przybył xiąże ciemności z orszakiem szatanów. I przeczytawszy list, rzekł do młodzieńca: Wierzysz w mię, żebym wypełnił wolę twoją. Odpowiedział on: Wierzę panie. Do którego szatan rzekł: I odstępujesz Chrystusa swego? odpowie odstępuje. Rzecze mu szatan: zdrajcyście wy są Chrześciajnie, że gdy mię w czym potrzebujecie, do mnie się udajecie, a dostawszy pragnienia swego, zaraz się mnie przycie, i do Chrystusa swego się wracacie: A on, że łaskawy jest, przyjmuje was. Jednak chceszli żebym według woli twojej uczynił, daj mi Cyrograf, w którym wyznaj, że odstępujesz Chrystusa, chrztu i wiary Chrześcijańskiej, żebyś był moim sługą, i wespół ze mną na sądzie czekał potępienia. Który zaraz ręką swą Cyrograf napisał, jako odstąpił Chrystusa, a w niewolę szatańską podał się. Natychmiast tedy Szatan przyzwał duchów, którzy byli od niego ku pobudzaniu ludzi do nieczystości naznaczeni, rozkazując im, żeby namienionej panny serce zapalili miłością ku temu młodzieńcowi. Którzy poszedszy, serce jej tak barzo zapalili, że się Panienka na ziemię rzucała, na Ojca z lamentem wołając: Smiłuj się nade mną ojcze, smiłuj się nade mną, abowiem zjęta jestem miłością wielką ku temu słudze naszemu. Smiłuj się ojcze nad krwią twoją, a pokaż mi miłość ojcowską, złączywszy ze mną w małżeństwo tego sługę naszego, którego miłość tak barzo mię trapi. Czego jeśli nie uczynisz, wkrótce bez duszę mię obaczysz, i dasz rachunek Bogu za mnie w dzień sądu jego. Ociec zaś narzekając mówił: biada mnie, co się stało córce mojej? kto mój skarb ukradł? kto miłą światłość oczu moich zgasił? Jam ciebie chciał niebieskiemu oblubieńcowi poślubić, i rozumiałem być przez cię zbawiony, a tyś szaloną miłością się rozżarzyła. Przyzwól córko, żebym cię Bogu według przedsięwzięcia mego poślubił, żebyś nie prowadziła starości mojej z boleścią do piekła. Na co ona wołała mówiąc: Ojcze mój, abo rychło żądzy mojej uczyń dość, abo mię zaraz na marach oglądasz. Gdy tedy ona gorzko płakała i jakoby szalała, ociec jej wielkim frasunkiem zjęty, i radą przyjaciół swych zwiedziony, uczynił według jej woli, i dał ją w małżeństwo słudze swemu, wespół ze wszystką majętnością swoją, mówiąc: Idź córko moja, prawdziwie nędzna. Gdy tedy wespół mieszkali, młodzieniec on do kościoła nie chodził, ani się żegnał, ani się Bogu modlił. Czego gdy ludzie niktórzy postrzegli, mówili żenie jego. Wiesz że mąż twój któregoś sobie ulubiła, nie jest Chrześcijaninem, i do Kościoła nie chodzi? Co ona usłyszawszy bardzo się zlękła, i na ziemię padszy drapać się poczęła, bijąc się w piersi i mówiąc: Ach mnie nędznej czemum się ja urodziła, abo urodziwszy się zaraz nie umarła? Gdy tedy mężowi co o nim usłyszała powiedziała, nie znał się do tego, i owszem powiedział, że fałszywie to o nim mówiono. Rzecze mu żona: Chceszli żebym ci wierzyła, oboje jutro wespół pojdziem do kościoła. Widząc on iże się zataić nie mógł, powiedział jej wszystko jako się działo. Co ona słysząc, serdecznie westchnęła, i do Bazylego ś. bieżała, powiedając wszytko, co się mężowi i onej przydało. Bazylius tedy ś. wziąwszy go do siebie, długi czas pościł, i Pana Boga zań prosił, żeby mu miłosierdzie swe znowu go do laski swej przyjąwszy, pokazał. Co z wielką trudnością, i modlitwą wszelkich kapłanów, i ludu świeckiego sprawił: także gdy go za objawieniem Bożym do kościoła wziąwszy za rękę prowadził, szatan mu go wydzierał. Próżno jednak to przeciw świętemu czynił, bo nie tylko go zaniechać, ale i cyrograf on przeklęty […] spuścić z narzekaniem musiał.

O białychgłowach zaś, których szatan żądzami, rozkoszami cielesnymi do siebie pociąga, przygładów jest barzo wiele. W czym osobliwie wiedzieć to potrzeba, iż jako szatan więcej pragnie i stara się kusić dobrych, a niżeli złych, […] tak też wszelkie panienki i dzieweczki świątobliwsze, bardziej zwieść usiłuje: czego nas rozum i doświadczenie uczy. Abowiem iż już złych opanował, a dobrych nic: dla tego barziej stara się pod swoję władzą pociągnąć sprawiedliwych, których nie ma, aniżeli złych których już osiągnął. Jako i xiążęta ziemskie, barziej powstają przeciwko tym, którzy im są przeciwni, aniżeli przeciwko inszym, którzy im podlegają.

Doświadczenie, abowiem w miasteczku Rawensburgu z dwóch białogłów spalonych, jako się niżej pokaże przy opisaniu sposobu, który zachowują burze pobudzając. Jedna łaziebniczka między inszemi rzeczami do których się przyznała to też przydała, że od szatana wiele cierpiała, dlatego, żeby pannę jednę nabożną, córkę człowieka możnego […] zwiodła, takim sposobem, żeby ją w święto jakie do siebie wezwała, gdzieby z nią szatan w postaci młodzieńca mógł rozmawiać. Co acz częstokroć sprawić ważyła się, jednak zawsze skoro z panienką mówić poczęła, zaraz się ona krzyżem świętym przeżegnała. Czyniła to pewnie z natchnienia Anioła dobrego: żeby sprawy szatańskie wniwecz obróciła.

Jest i druga panna w Biskupstwie Argentyńskim, która na spowiedzi przed jednym z naszych zeznała, iż czasu jednego w dzień Niedzielny, gdy się sama tylko w domu Ojca swego przechadzała, baba niektóra z miasta, przyszła ją nawiedzać, i między inszemi słowy nie uczciwemi, które mówiła, na koniec to rzekła, iż jeśli by się jej podobało, chciała ją doprowadzić na miejsce, gdzie mieszkają młodzieńcy obywatelom miasta onego nieznajomi. I gdy (rzecze panna) zezwoliłam, i za nią idąc do domu weszła, rzekła baba: oto po wschodzie do gmachu górnego idziemy, gdzie młodzieńcy mieszkają, ale strzeż, żebyś się nie żegnała. Co gdym uczynić obiecała, idąc za nią po wschodziech, tajemniem znak Krzyża ś. na się włożyła. Za czym stało się, iż gdychmy na wierzch wschodów przyszły, i przed komorą obiedwie stanęły, ona baba ogromną twarzą, i sercem zajątrzonym obróciwszy się, i na mnie weźrzawszy rzekła: Przeklenctwo w tobie, czemuś się przeżegnała? Pódź z tąd do czarta, i takż bez szkody do domu wróciłam się. Stąd pokazuje się, jakich sztuk ten nieprzyjaciel na oszukanie dusz ludzkich zażywa.

Na koniec namieniona łaziebniczka spalona powiedziała że takim sposobem […] była zwiedziona […] to jest: iż szatana w osobie ludzkiej podkała w drodze, gdy umysłem płodzenia wszeteczeństwa, szła miłośnika swego nawiedzić: z którym szatanem obyczajem ludzkim cieleśnie złączywszy się, spytał jej szatan, jeśliby go poznała, odpowiedziała ona, że go by najmniej nie zna: odpowiedział on. jestem szatan, i jeśli chcesz ku twojej lubości, zawsze mnie mieć będziesz, i nie opuszczę cię w wszelakich potrzebach twoich. Na co ona gdy zezwoliła, ośmnaście lat aż do końca żywota swego, onej brzydkości szatańskiej podlegała, z odstąpieniem, i zaprzeniem wiary dostatecznym.

Jest i trzeci sposób przyciągania przez frasunek, który frasunek na mężczyznę podczas przypada z pragnienia próżnej chwały, podczas z utracenia majętności, abo z ubóstwa. O czym przykładów jest dość u Historyków: Vincentius Beluacensis, w księgach swych pisze o niejakim kapłanie imieniem Theophilu, który będąc człowiekiem cnotliwym i zacnym. Proboszczem kościoła Katedralnego, w mieście jednym Cilici, za poduszczeniem nieprzyjaciół, złożony był od Biskupa z godności i urzędu swego. O co się on wielce frasując, i frasunku rozumem znosić nie mogąc, udał się do jednego czarownika żyda, któremu do nóg upadszy, prosił żeby go ratował w tym, co go od Biskupa podkało. Rozkazał mu Żyd do siebie przyść w nocy, który gdy przyszedł, prowadził go w rynek miejski mówiąc: Cokolwiek obaczysz, abo usłyszysz, nie lękaj się, ani się żegnaj. Co gdy przyobiecał, pokazał mu zaraz gromadę w białe szaty ubraną, z barzo wielą świec, a w pośrodku nich Xiążęcia siedzącego, który był szatanem, i słudzy jego. Ująwszy tedy Żyd za rękę Theophila, prowadził go do onej przeklętej rady, któremu rzekł szatan: Pocoś nam tego człowieka przyprowadził? Odpowiedział, że jest ukrzywdzony od swego Biskupa, i waszego ratunku potrzebuje. Rzecze szatan: Jaką pomoc mam dać człowiekowi służącemu Bogu swemu? wszakże chcieli bydź sługą moim, ja go będę ratował, że będzie więcej mógł, niż przedtym, i będzie rozkazywał wszystkim: nawet samemu Biskupowi. Słysząc to Theophil, ślubował uczynić wszystko co mu rozkaże: i począł całować nogi jego, i prosić go. Rzecze szatan do Żyda, niech się zaprzy Syna Mariej, i onej samej, abowiem nienawidzę ich, a niech mi to pismem utwierdzi; że we wszystkim obojga odstępuje: a potym cokolwiek będzie chciał ode mnie, otrzyma. Odpowiedział tedy Theophil; odstępuję Chrystusa, i matki jego: a napisawszy cyrograf, zapieczętował go sygnetem własnym. I tak z radością odeszli. Jako po tym Panna błogosławiona, za pokutą jego miłosierdzie swe jemu pokazała, i odpuszczenie u syna swego z przywróceniem cyrografu przed ludem wszytkim uprosiła. Do historiej się czytelnik odsyła.

Z utracenia zaś majętności i ubóstwa, że ludzie na taki hak przypadają: świadczy o żołnierzu jednym, który mając majętność wielką, nazbyt hojnie nią szafował, i siła rozdawał nie opatrznie, za czym przyszedł do takiego ubóstwa, że który wielkie rzeczy inszym dawał, samemu po tym małych nie dostawało. A ten żołnierz miał żonę barzo uczciwą, która nabożeństwo swe ku Pannie błogosławionej osobliwe miała. Gdy tedy nadeszło jedno święto uroczyste, którego on żołnierz zwykł był hojność swoję wielką ludziom pokazować, a na ten czas nie miał nic: udał się w pustynię poki by ono święto nie minęło, i nie wstydził się ludzi za swoje ubóstwo. Aż oto jezdny jeden do niego przybieżał, pytając przyczynę frasunku jego: któremu gdy wszytko powiedział co się z nim działo, rzekł: jeśli mi w malej rzeczy chcesz być posłuszny, uczynię cię bogatym, i sławniejszym niżeliś był. Ślubuje on szatanowi wszytko cokolwiek mu rozkaże uczynić, by jeno on chciał ziścić co obiecuje. Rzecze szatan: szedszy do domu, szukaj na takim miejscu, tam wiele złota, śrebra, i drogich kamieni znajdziesz. Mnie zaś to obiecuj, że tego a tego dnia żonę swą stawisz mi tu. Obowiązawszy się na to żołnierz, wrócił się do domu, i znalazł to wszytko, jako mu powiedziano. Czasu po tym stawienia żony szatanowi, jako swoją nabożną cudownie Boża rodzicielka zastąpiła, i szatana zhańbiła, historia szeroko opowiada.

Białegłowy zaś ten frasunek miewają, dla utracenia czystości, i siroctwa, będąc abowiem porzucane od miłośników, z któremi w nadzieję małżeństwa obiecanego, wstyd utraciły, gdy już prawie na koszu zostają, i osławionemi się być znają, do ratunku i pomocy szatańskiej, jakożkolwiek udają się, żeby się zemściły, uczarowawszy onego młodzieńca, abo żonę jego, dla której czują się być porzucone, abo też żeby się wszelkimi plugastwy i bezbożnością mazały. Takich białychgłów, jako jest wielkość niewypowiedziana, co się z żalem przypomina, tak też i liczby nie masz czarownic z nich powstających. Przywiedźmy wszakże który przykład:

Jest miejsce w Biskupstwie Brytińskim, gdzie młodzieniec jeden o zczarowaniu żony swojej, taki przypadek powiedział: w młodości mojej miałem nałożnicę, która mnie ustawicznie do tego wiodła, żebym ją za małżonkę sobie poślubił: ja zaś onę wzgardziwszy, inszą z państwa inszego za żonę wziołem, chcąc jednak dla dawnej przyjaźni, co wdzięcznego jej uczynić: prosiłem jej do siebie na wesele: na którym ona będąc, gdy insze uczciwe białegłowy swoje upominki oddawały, ona która była wezwana, rękę wzniozszy przy inszych paniach stojących rzekła. Mało co zdrowia od dnia dzisiejszego zażyjesz. A oblubienica zlększy się, ponieważ jej nie znała jako się powiedziało: iż z inszego państwa za mąż ją brano, pytała wkoło stojących coby zacz ta była, która jej taką przegroszkę uczyniła, powiedzieli jej że to jest białogłowa luźna i nie uczciwa. To wszytko wszakże co opowiedziała wypełniło się. Abowiem w krótkim czasie, tak była uczarowana, iż na wszytkie członki upadła, które sczarowane, od dziesięci lat, aż do tego czasu na jej ciele znaczne jest. Gdyby wszytkie rzeczy które się w jednym tylko mieście tego Biskupstwa pokazały, miały tu być pisane, urosłaby kśęga nie mała, ale są wszytkie wypisane i schowane u tegoż Biskupa Britińskiego, wprawdzie niesłychane, na które się człowiek zdumiewać musi.

Nie godzi się też tu zmilczeć rzeczy dziwnej i niesłychanej: Abowiem Hrabia jeden familiej zacnej, przyległy Biskupstwu Argentińskiemu panienkę także, rodu wielkiego wziął za małżonkę, której odprawiwszy wesele, aż do trzech lat cieleśnie poznać nie mógł, będąc uczarowany, jako to rzecz sama potym ukazała. Frasując się tedy, i co by miał czynić nie wiedząc, do ś. Bożych o pomoc ustawicznie wołał. Przydało się potym, że jechał do miasta Metenskiego, dla odprawowania spraw, i potrzeb swoich, w którym mieście po ulicach przechadzając się, z niemałym orszakiem sług napadł na niewiastę, która przedtym nałożnicą jego była: tę obaczywszy, nie myśląc nic o czarach sobie uczynionych, zniebaczka łagodnie do niej według dawnej przyjaźni pocznie mówić, pytając o zdrowiu jej: ona widząc ludzkość jego wielką, wzajemnie go o zdrowiu, i jako by mu się powodziło, pytała: który gdy odpowiedział, iż dobrze, i szczęśliwie się mu wszytko powodzi: zdumiawszy się ona, troszeczkę zamilkła: Co Hrabia widząc, tym łagodniej z nią rozmawiać począł; prosząc jej do stołu swego. Ona zaś o zdrowiu i powodzeniu żony jego pytając, takowąż odpowiedź odniosła: iż się jej we wszystkim szczęśliwie powodzi. Pyta dalej jeśli by z nią miał potomstwo: powie Hrabia: że mam trzech synaczków, na każdy rok mi jednego powiła. Toż ona dopiero zdumiawszy się, nieco zamilkła. Rzecze hrabia: proszę cię moja namilsza, powiedz mi, czemu się o to tak pilnie pytasz? pewien abowiem jestem tego, że się z mego powodzenia cieszysz. Odpowie mu: Pewnie cieszę, ale bodaj przeklęta była ta baba, która mi obiecała was oczarować, żebyście sprawy małżeńskiej z żoną waszą odprawować nie mogli: na znak tego, w studni, którą macie w środku dworu, na dnie jest garniec, mający w sobie rzeczy pewne czarownicze, który garniec dla tego tam wrzucony jest, żebyście pókiby tam był, do sprawy małżeńskiej niesposobni byli: ale widzę że próżne było moje wesele. Nie bawiąc się tedy hrabia, jechał do domu, studnię kazał wybrać, garniec znalazł, i popaliwszy wszytko, natychmiast przyszedł do mocy utraconej. Zaczym hrabina znowu wiele szlachcianek na nowe wesele zaprosiła, powiadając: że już panią zamku, i państwa onego została, bedąc panną przez tak długi czas. Zamku i państwa wymieniać, dla uczciwości tego hrabiego nie potrzeba, tylko się to w ten sposób wspomina, żeby za obiawieniem tego, sprawy czarownicze w ohydę przyszły. Stąd pokazują się rozmaite sposoby, czarownicom zwyczajne ku rozszerzeniu swego odstępstwa. Namieniona abowiem niewiasta, iż dla żony hrabiego onego była porzucona za radą i nauką drugiej czarownicy, hrabia tak oczarowała: z której przyczyny siła się czarów między ludźmi najduje.

 

O sposobie przeklętej czarownic profesiej, abo wyznaniu. Także o czynieniu przysięgi szatanowi niektóre objaśnienia.

 

ROZDZIAŁ II.

 

Sposób przeklętej professijej w czynieniu wyraźnej umowy chowania wiary szatanowi, rozmaity jest ponieważ i same czarownice w czarach swych rozmaicie się obieraią. Zaczym wiedzieć potrzeba, iż jako trojakie są czarownice, to jest: szkodzące, a ratować nie mogące: drugie które ratować mogą, ale z jakiś osobliwej z szatanem umowy nie szkodzą. Trzecie, które i szkodzą, i ratować mogą. Tak między szkodzącymi są jedne najgorsze, wszystkie insze czary, które w inszych potrosze się znajdują spawujące, a są te, które nad skłonność natury ludzkiej, abo raczej wszystkich bydląt: niemowiątka, to jest maluchne dziateczki jeść i pożywać zwykły. Z których sposobu czynienia professiej niżej opisanego łatwo się i inszych domyślić możem.

I tenci jest najwysszy stopień i najbrzydliwszy w sprawowaniu czar: drugie abowiem są rozmaite, insze szkody przynoszące, to jest, że grady i powietrza szkodliwe z piorunami i błyskawicami poruszają, niepłodność w ludziach i w bydle sprawują. Niemowiątka których nie pożerają (jako się wysszej opisało) szatanom ofiarują albo też zabijają. Ale to czynią dziateczkom nie krzczonym, te abowiem które pożerają, krzczone bywają, jako się pokaże, i to tylko za Bożym dopuszczeniem. Umieją też dziateczki blisko wody biegające, w wodę przed oczyma rodziców ich, gdy żaden nie postrzeże wtrącać: konie pod ludźmi wściekłe czynić, z miejsca na miejsce przez powietrze tak rzeczą samą, jako i mniemaniem przebywać. Sędziów i inszych urzędników umysły żeby im nie szkodzili, odmieniać, milczenie sobie, i inszym na mękach będącym sprawować: na tych którzy je imają, strach i drżenie wielkie przepuszczać, rzeczy tajemne inszym objawiać, i niektóre przyszłe rzeczy gruntujące się na sprawach i przyczynach przyrodzonych, za nauką szatanską opowiedać. Rzeczy których nie masz, jako te które są pokazować: do miłości, abo nienawiści nieporządnej umysły ludzkie pobudzać; piorunem […] ludzi […] abo i bydło zabijać: władzą rodzajną, abo moc do sprawy małżeńskiej odejmować, poroniene sprawować. Dziateczki w żywocie matek ich tylko dotknieniem zwierzchownym zabijać: także też samym pojrzeniem, podczas bez dotknienia, ludzi i bydło czarami usidlić, i o śmierć przyprawić: dziateczki swoje własne szatanom ofiarować, i wszytkie szkodliwe rzeczy, które insze czarownice po trosze czynią, gdy Pan Bóg dla grzechów ludzkich dopuszcza, te na(j)wyzszym stopniu czarownice będące, sprawować umieją: lecz nie przeciwnym sposobem. W tym się wszakże wszytkie zgadzają, iż brzydkość cielesną z szatany odprawują: przetoż też z sposobu czynienia professiej tych najwysszych czarownic inszych czarownic sposób łatwo może być pojęty. Takowe czarownice były niekiedy przed trzydziesta lat, na granicach Sabaudie), ku państwu Berneńskiemu, a teraz są na granicach Lombardie), ku państwu Arcyksiążęcia Rakuskiego, gdzie Inquisitor Kumański w jednym roku czterdzieści czarownic i jednę, skazał na ogień, który był w roku (14)85 i do tego czasu ustawicznie z wielką pilnością urząd ten odprawuje.

Sposób tedy czynienia profesiej dwojaki jest: jeden jawny, i zawołany, barzo podobny ślubowi jawnemu: a drugi szczególny, abo osobny, który osobno szatanowi którykolwiek godziny może być oddany. Jawny i zawołany sposób bywa, gdy czarownice dnia pewnego do kupy się gromadzą, i szatana w postaci ludzkiej widzą, który gdy ich do dotrzymania sobie wiary, obiecując szczęśliwe na świecie powodzenie, i długi żywot, upomina: one czarownice zalecają mu nowicjatkę, to jest, nowo przystaiąca, prosząc, żeby ją w opiekę swą przyjął. Szatan tedy, jeśli do odstąpienia wiary i nabożeństwa Chrześcijańskiego także też szerokiej niewiasty (ponieważ tak błogosławioną Pannę Maryję nazywają) abo ucznia nowego chętnego, podaje rękę, wzajem też nowy uczeń, abo nowicjatka rękę dawszy, to wszytko zachować obiecuje. Lecz szatan to otrzymawszy, zaraz przydaje, że jeszcze mało na tym: a gdy uczeń coby więcej miał czynić, pyta. szatan przysięgi potrzebuje, któraby to w sobie miała, żeby mu się z duszą, i z ciałem na wieki oddał, i żeby według przemożenia swego ludzi obojej płci do niego pociągał i nawodził. Na koniec przydaje, żeby sobie pewne maści z kości i z członków dziateczek osobliwie krzczonych robili, przez któreby żądzom swoim za pomocą jego dosyć czynić mogli.

Tego sposobu my Inquisitorowie (za doświadczeniem) doszlismy w miasteczku Brysaku Biskupstwa Bazylijskiego wziąwszy o nim wiadomość od jednej młodej czarownice, ale po tym nawróconej, której ciotka w Biskupstwie Argentinskim spalona była: ta nam powiedziała sposób, którego ciotka jej naprzód ją zwodząc zażyła, a ten taki był. Dnia pewnego po wschodzie za sobą kazała pójść, i do komory wniść: Tam gdy obaczyła piętnastu młodzieńców w zielonych szatach jako więc pospolite Rajtarowie chodzić zwykli rzekła jej ciotka: wybieraj sobie między temi młodzieńcami, a którego sobie upodobasz, dam ci go: a on cię sobie za żonę weźmie. A gdy ona powiedziała, że żadnego nie chce: srodze pobita: po tym zezwoliła […] Przydała też i to, że częstokroć barzo daleko w nocy z nią noszona była od Argentynu aż do Kolna. Tać to jest, o której wzmianka w pytaniu abo questiej pierwszej stała się, chcąc pokazać, jeśli czarownice prawdziwie i rzeczą samą od szatanów bywają przenoszone z miejsca na miejsce. A to dla słów Kanonu 6. ktory uczy: iż tylko mniemaniem się to dzieje, gdyż też podczas prawdziwie i według ciała bywają przenoszone. Pytana abowie(m) Jeśliby tylko według mniemania i fantazjey tak jeździły od szatana zmamione. Odpowiedziała, że obojakim sposobem, jakożby i tak jest, co się niżej w opisaniu sposobu przenoszenia ich pokaże. Powiedziała też, że się barzo wielkie szkody od bab czarownic przy połogu służących dzieją: gdyż częstokroć dziateczki abo zabijają, abo szatanom ofiarują. Przydała i to, że ją ciotka jej okrutnie pobiła, dlatego iż garniec jakiś skrycie schowany odkrywszy wielu dziatek głowy w nim znaleźli. I wiele inszych rzeczy powiedziała przysięgę wprzód uczyniwszy, jako prawdziwie wszytko powiada.

Tej białejgłowy powieści, strony czynienia professiej świadectwo daje Jan Nider Doktor znaczny czasów naszych (wielą uczonych swoich pism wsławiony) […] niektórzy czarownicy dziatki swoje własne warzyli i jedli.

Sposób zaś pojęcia tej nauki był jako powiedział, że czarownicy na pewny czas gromadzili się, i za sprawą swoją szatana także w osobie ludziej widali, któremu nowy uczeń koniecznie miał przyrzec o zaprzeniu wiary Chrześciańskiej […].

Drugi przykład tenże przydając. Głośna rzecz była między ludźmi z powieści Piotra sędziego w Botylgen, że w Berneńskiej ziemi trzynaście niemowiątek czarownice zjadły, za czym rząd srodze karał takowych krwie rozlewców. Gdy tedy Piotr pytał niektórej pojmanej czarownice ktorymby sposobem dziateczki małe jadły odpowiedziała, że takim sposobem: Na niemowiątka nie krzczone osobliwie czyhamy (abo też i krzczone) zwłaszcza krzyżem ś. nie przeżegnane, i modlitwami nie obwarowane (uważ to czytelniku, iż za poduszczeniem szatańskim nawięcej czyhają na niekrzczone dziatki, żeby do krztu nie przychodziły). Te tedy w kolebkach, abo przy boku matek ich leżące obrzędami naszemi zabijamy: ktore […] z grobów potajemnie kradniemy i w kotle warzymy aż gdy kości odpadną wszytko ciało się rozpłynie z gęstszej materie] czyniemy maść, naszej nauce potrzebną i pojazdom służącą: resztą zaś napełniamy flaszki, abo bukłaczek, z którego gdy sie kto napije przydawszy nieco ceremoniy, zaraz stawa się uczestnikiem i uczonym w naszej sekcie.

Do tegoż służy i ten sposób jaśniejszy i do rozumienia snadniejszy. Młodzieniec abowiem niektóry z żoną swoją czarownicą pojmany do Bernańskiego sadu (i w osobną wieżę od żony swojej wsadzony) rzekł. Gdybym mógł za moje zbrodnie odpuszczenia przed Bogiem dostąpić, wszytko co strony czarów wiem, z chęcią bym odjawił, abowiem widzę, że mi umrzeć przydzie. Gdy tedy od ludzi uczonych przy sobie stojących słyszał, że może odnieść dostateczne odpuszczenie grzechów, jeśliby za nie z serca żałował, usłyszawszy to z chęcią się na śmierć gotował, i sposób pierwszej zarazy obiawił. Taki mówi porządek jest, którym i ja zwiedziony jestem.

Naprzód potrzeba żeby w dzień Niedzielny pierwej niż woda święcona będzie, uczeń nowy z mistrzami do kościoła wszedł i tam przed nimi wyrzekł się Chrystusa P. jego wiary, Chrztu i kościoła powszechnego. Póty powinien przysięgę uczynić magisterkowi (tak abowiem szatana a nie inaczej zową). Gdzie wiedzieć trzeba, iż ten sposób z inszymi wysszej opisanemi zgadza się. I nic to nie wadzi, że szatan […] bacząc sposobność nowego ucznia, któregoby podobno obecnością swoją Jako nowotnego odstraszył dla bojaźni, tedy przez Jemu znajome i towarzysze jego łatwiej go rozumie przywieść do zezwolenia.

Dla tegoż go na ten czas magisterkiem nazywają, gdy go obecnie nie masz, żeby ucznia, nie tak bojaśn, dla małego uważenia mistrza zjęła. Na koniec pije z bukłaka namienionego, co uczyniwszy natychmiast poczuje w sobie umiejętność sposobów postępowania w przedniej szych sprawach naszej sekty. Tym sposobem ja jestem zwiedziony, i żona moja, o której wiem że jest tak uporna, że w ogień będzie wolała wniść, a niżeli cokolwiek prawdziwie powiedzieć. Ale niestetyż oboje winni jesteśmy. Jako powiedział młodzieniec, tak się wszytko pokazało. Abowiem w przód wyspowiadawszy się, szedł z wielką l skruchą na śmierć. Żona zaś jego […] na samej męce nie chciała powiedzieć, ani też przy śmierci: i tak gdy stos drzew od kata był nałożony, nałajawszy mu sprośnie, spalona była. Z tych tedy rzeczy pokaznie sie sposób professiej ich znaczniejszy. […]

 

O czynieniu przysięgi szatanowi niektore objaśnienia

 

Strony tego zaś, iż szatan po czarownikach przysięgi potrzebuje, potrzeba nieco wiedzieć dlaczego i jako rozmaicie to czyni. Naprzód tedy, choć to czyni osobliwie, ku więtszej obrazie Boskiego majestatu, stworzenie jemu oddane sobie przywłaszczając: i dla wietszej pewności jego przyszłego potępienia, którego on wielce pragnie. Wszakże częstokroć doznaliśmy tego, że przysięga taka wespół i z professią […] do pewnych lat odkładał. Powiadamy tedy, iż professia należy na zupełnym (abo też w cząstkach jakich) to jest sczególnym odstąpieniu wiary. Zupełne odstąpienie bywa, gdy sie kto zgoła wiary odrzeka. Szczególne zaś abo w czastkach odstąpienie: gdy kto podejmuje sie ceremonie pewne przeciwko ustawom kościelnym zachowywać, na przykład, Niedziele pościć, albo w Piątki mięso jeść, albo niektóre grzechy na spowiedzi zataić, albo cokolwiek podobnego czynić. Przysięga zaś należy na oddaniu dusze i ciała szatanowi. Przysięgę tedy czymuby szatan do pewnych lat odkładał, przyczyny cztery mogą bydź położone.

Pierwsza, ponieważ szatan myśli serdecznych wiedzieć nie może, bo to tylko samemu Panu Bogu należy, ale po tętnie abo znakach ich dochodzi, jako się niżej pokaże. Dlatego ten chytry nieprzyjaciel, gdy obaczy nowicyatkę, zrazu trudną być do zezwolenia, zlekka z nią postępuje, mało po niej potrzebując, żeby do wietszych rzeczy przywiódł.

Wtora przyczyna, abowiem iż między tymi które się wiary wyrzekają rozność, gdy niektóre usty, ale nie sercem; drugie zaś usty i sercem wiary odstępują, szatan chcąc doświadczyć, jeśli tak sercem, jako usty do niego przystają, pewne lata naznacza, żeby tymczasem z spraw i życia ich myśli ich doszedł.

Trzecia przyczyna. Iż jeśli przez czas naznaczony, pozna ją być nie we wszystkim sobie prawie posłuszną, iże usty tylko, a nie sercem do niego przystała, bacząc że miłosierdzie swe Pan Bóg dla przytomności i straży Anioła dobrego, której szatan w wielu rzeczach doznawa, nad nią pokazać może, tedy ją porzuca, i utrapieniem w rzeczach doczesnych prześladuje, żeby ją tak do rozpaczy przywiodłszy mógł sobie pozyskać. Co się stąd pokazuje: abowiem jeśli pytamy czym sie dzieje, że niektóre czarownice, w mękach by nawiętszych, nidoczego się przyznać nie chcą: drugie zaś łatwusieńko na wszelkie pytanie do swoich występków znają się. Także też, co za przyczyna tego, iż skoro się do występków swoich przyznają chcą sami siebie wieszać. W prawdzie rzec możemy, iż gdzie wola Boża przez Anioła świętego, do tego nie przystąpi […], iż na ten czas wszytko za sprawą szatanską się dzieje, cokolwiek się dzieje, bądź to milczenie, bądź przyznanie występków. Milczenie się pokazuje na tych, o których wie szatan, że tak usty, jako i sercem wiary sie wyrzekli, i takimże sposobem przysięgę uczynili, których stateczności pewien jest, gdzie przeciwnym obyczajem od drugich oddała swą obronę. […]

Czego doświadczeniem częstokroć doszliśmy ponieważ z przyznania tych wszystkich, którechmy skazali na ogień pokazało się, że poniewoli czarami się bawili, […] gdyż z bicia i razów onym od szatanów zadanych, gdy im niechciały być posłuszne, prawda sie pokazowała. Częstokroć abowiem były widziane z twarzami opuchłymi, zasiniały mi. Także te też my sami doznali iż po przyznaniu występków na męce, zawsze się chcą wieszać, czego przestrzegając, stra(ż) na każdą godzinę bywa przysądzona, która tego pilnuje i podczas zaniedbalstwem straży, znajdowano je zawieszone na rzemykach, abo podwikach, a to pewnie za poduszczeniem szatańskim, żeby przez skruchę abo spowiedź sakramentalną odpuszczenia nie dostąpili. Z ktorych sercem do siebie nigdy pociągnąć nie mógł, co im snadniejszą drogę czyniło do dostąpienia łaski Bożej […].

Toż sie pokazuje z tych rzeczy ktorekolwiek się […] w miasteczkach Sagonie i Kawenspurgu zaledwie przed trzema laty działy. W pierwszym abowiem miasteczku jedna na podłej i barzo słabej podwice obwiesiła się. A druga imieniem Walipurgis w zadziaływaniu milczenia przez czary barzo doświadczona, która insze białegłowy uczyła, jako takowe milczenie, uwarzywszy w piecu chłopiątko pierworodne, sprawować miały. […]

Jest też czwarta przyczyna, dla czego szatani przysięgę pewnym czarownicom odkładają, a drugim namniej nic, a to dlatego, iż oni mogąc łatwiej wiedzieć wiek ludzki, aniżeli Astronomowie, snadniej im kres żywota abo naznaczyć, abo kres przyrodzony przez przypadkowy, sposobem opisanym uprzedzić mogą.

[…] Abowiem według ś. Augustyna siedm jest przyczyn, z których szatani dochodzą, domyślawają się przyszłych przypadków (których jednak dowodnie nie wiedzą). Pierwsza przyczyna jest, subtylność ich natury, względem bystrości rozumu […]. Wtora dla doświadczenia, dawnością czasów utwierdzonego i objawienia duchów niebieskich więcej wiedzą niżeli my. […] Trzecia jest dla żartkości biegu, przetoż wiadomość o rzeczach z wschodu słońca, dziwną prędkością może przybydź na zachód. Czwarta przyczyna, iż tako swoją mocą gdy P. Bóg dopuszcza mogą choroby przywodzić, powietrze zarazić, i głód sprawić, tak też to wszytko mogą wprzód opowiedzieć. Piąta, iż i z znaków mogą subtelniej opowiedzieć śmierć, aniżeli lekarz, patrząc na urynę, abo pulsy. Abowiem jako lekarz widzi przez znaki w członku chorym niektóre rzeczy, których prosty człowiek nie upatruje: tak i szatan te rzeczy widzi z przyrodzenia, których żaden człowiek baczyć nie może. Szósta, iż z znaków, które pochodzą z umysłu ludzkiego, dochodzą tych rzeczy, które są abo bydź mają w sercu ludzkim, bystrzej daleko nad człowieka mądrego, wiedzą abowiem jakie duchy z podobieństwa mają nastąpić, a zatym takie sprawy. Siódma, iż w dziejach Prorockich i pismach, z których wielu przyszłych rzeczy rozumienie pochodzi bieglejsi są niż ludzie, przeto z nich wiele przypadków opowiedzieć mogą. Zaczym dziwować sie nie potrzeba, jeśli kres wieku ludzkiego przyrodzony upatrują. Przypadkowy wszakże wiedzieć nie jest w ich mocy taki bywa przez spalenie, o które się szatan koniecznie stara, gdy jako się powiedziało niechętne służebnice swoje widzi, obawiając się ich nawrócenia. Te jednak które widzi do posług swoich ochotne, aż do przyrodzonej śmierci, ma w swojej obronie. Przywiedźmy na obie stronie przykłady od nas znalezione.

W Biskupstwie abowiem Bazylijskim we wsi nad Rhenem leżącej […] był pleban człowiek uczony, tego wszakże rozumienia, abo raczej błędu, iż czarów nie masz na świecie, ale tylko w mniemaniu ludzkim, którzy takowe sztuki białymgłowom przypisują. Tego plebana z błędu namienionego Pan Bóg wywiódł […]. Gdy abowiem przez most jeden śpiesznie dla pewnej sprawy przejść chciał, spotkał nieszczęśliwie jakąś babę, której gdy na most wstępując, żeby wprzód zeszła, ustąpić nie chciał, ale upornie szedł, wtrącił babę w błoto z trafunku, baba rozgniewawszy się, łajać mu uszczypliwie poczęła mówiąc: pamiętaj popie żeć to oddam. Pleban mało co słowa jej uważając, w nocy niżej pasa, gdy z łoża wstać chciał, poczuł się być sczarowanym, tak że wozić go musiano, gdy w kościele chciał być, i cierpiał to trzy lata […]. Ten czas gdy minął, baba ona zachorzała, którą pleban dla onego łajania miał podejrzaną. Trafiło sie tedy iż zachorzawszy posłała po tegoż plebana dla czynienia spowiedzi. Pleban acz upornie rzekł: Niech sie przed szatanem swoim mistrzem spowiada, na prośbę wszakże matki swej, kazał sie dwiema chłopom pod pachy wziąwszy prowadzić, i przyszedłszy do dom, usiadł w głowach łoża czarownice, oni dwaj chłopi, przed izbą pod oknem słuchali (na dole abowiem zbudowana była) jeśliby sie spowiedała tego, że plebana uczarowała. Stało sie tedy, iż choć na spowiedzi żadnej wzmianki o czarach nie czyniła, skończywszy wszakże spowiedź rzekła. Popie wieszli ty kto ciebie uczarował? A pleban łagodnie odpowiedając rzekł: że nie wie: zaczym ona rzekła: Ty masz za podejrzaną (i dobrze) wiedzą bowiem żem cie sczarowała, z tej przyczyny, jako sie wyższej powiedziało. A gdy on o uzdrowienie prosił, rzekła: Oto czas mój naznaczony przypada, że muszę umrzeć, ale tak sprawię, iż w krótkim czasie po śmierci mojej będziesz uzdrowiony, co się tak ziściło. Abowiem ona według postanowionego od Szatana kresu umarła, po której śmierci we trzydzieści dni pleban nocy jednej do zdrowia przyszedł zupełnie.

Podobną rzecz w tymże Biskupstwie we wsi Buchel, […] trafiła się niewiasta jedna pojmana, i po tym spalona, sześć lat z latawcem obcowała, tuż przy boku męża śpiącego na łożu. Po trzykroć w tydzień czyniła w Sobotę, Czwartek i wtorek także w insze nocy chwalebne, która taką przysięgę była Szatanowi uczyniła, że po siedmi leciech miała mu i z duszą i z ciałem należeć. Tak wszakże miłościwie Pan Bóg zrządził, abowiem w szóstym roku pojmana i na ogień skazana była, prawdziwą i zupełną spowiedź uczyniwszy, zaczym nadzieja jest, że jej Pan Bóg grzechy odpuścił, ponieważ bardzo chętnie szła na śmierć, powiadając, iż snadź choćby wolna być mogła, umrzeć przecie wolała, żeby jeno mocy szatańskiej uszła.

 

O sposobie, którym z miejsca na miejsce bywają przenaszane.

ROZDZIAŁ III

 

Teraz tedy przystąpmy do ich ceremonij i sposobów, których w swych czarach zażywają: A naprzód mówmy o tych, które się do ich własnych osób ściągają. A iż przenosić sie z miejsca na miejsce cieleśnie, jest rzecz w sprawach ich przedniejsza; także plugastwem cielesnym z latawcami sie mazać, o obu z osobna coklwiek się powie, wprzód jednak o ich jazdach cielesnych. Gdzie wiedzieć potrzeba, iż w tym przenaszaniu, abo jeździe ich, jest trudność jako sie częstokroć wspominało, a to z pisma, abo Kanonu, który tak mówi: Temu wiary dawać nie potrzeba, co niektóre złośliwe białegłowy za szatanem sie udawszy, jegoż sprawą abo omamieniem zwiedzione, wierzą i wyznawają, jakoby z Dianną boginią pogańską, abo z Herodydą i wielką liczbą białychgłów w nocy miały jeździć na pewnych bestiach i wiele krain cicho przebywać, onej jako paniej swej we wszystkim posłuszne być. A przeto kaznodzieje mają lud Boży przestrzegać, żeby wiedzieli, iż to jest zgoła fałsz, iże takowe fantazje nie od Boga, ale od złego ducha, w umysł ludzki bywają wpuszczane: ponieważ szatan w rozmaite postaci i osoby przemienia się, i umysł ludzki, którym jako więźniem we śnie, władnie po różnych miejscach, obwozi(ć). Na podporę tego niektórzy przywodzą przykłady […], iż jako w przenaszaniu z miejsca na miejsce: tak i w czynieniu szkód rozmaitemu stworzeniu bywają (czarownice) oszukane i omamione. Które to rozumienie […] jako heretyckie jest zganione, i odrzucone, jako to które bije przeciw Bożemu dopuszczeniu […] mocy szatańskiej, która z tej miary w większych rzeczach pokazać się może. Także szturmuje przeciw pismu Ś. ku niezmiernej szkodzie kościoła Bożego gdyż od wielu lat czarownice bez karania (dla tego […] iż przyczynę karania urzędowi świeckiemu odejmowało) uchodziły. Za czym już się tak szeroko rozkrzewiły, że nie jest rzecz podobna, żeby miały być wykorzenione. Przeto pilny czytelnik […] ku zniesieniu tego rozumienia niech uważa: a teraz jako bywają przenoszone i wiela sposobów to może być, niech sie nauczy, z odpowiedzią na przykłady, które przeciwna strona przywodzi.

Iż tedy według ciała mogą być przenoszone rozmaicie się pokazuje. Naprzód z inszych spraw czarnoksiężniczych. Abowiem gdyby nie mogły być przenoszone, działoby się to abo dla tego, żeby Bóg nie dopuścił: abo żeby tego szatan uczynić nie mógł. […] Ale więtsze rzeczy, tak na dzieciach, jako i ludziach dorosłych pokazowały się (a na sprawiedliwych osobliwie) […]. Abowiem gdy pytają jeśli szatani podmioty, abo odmianę w dzieciach czynić mogą, jeśli szatan z miejsca na miejsce człowieka przenieść może, a zwłaszcza nad jego wolą? Odpowiedasię na pierwszy punkt, iż tak jest: Abowiem i Gwilhelm Paryski powiada: Podmioty w dzieciach mogą być także za Bożym dopuszczeniem, szatan miasto dziecięcia, może się podrzucić, abo też z miejsca na miejsce przenieść. Takowe abowiem dzieci zawsze są nędzne, płaczliwe, i choćby pięć matek abo mamek zaledwieby mu spotrzebę pokarmu dodały, nigdy wszakże takowe nie tyją, ale bardzo ciężkie są. Przed białymigłowami jednak, dla wielkiej bojaźni która by z tej przyczyny na nie paść mogła, ogłaszać tego nie potrzeba, ani też taić, trzeba ich uczyć, żeby w tym na rozsądku ludzi uczonych polegały. Przepuszcza abowiem Bóg dla grzechów rozdiców, gdy podczas mężowie brzemienne żony swe przeklinają mówiąc, bodajeś szatana porodziła, abo co takiego podobnego. Także też niecierpliwe białegłowy często takowe rzeczy mówią. O inszych zaś ludziach, a podczas sprawiedliwych, przykładów wiele znajduje się.

Abowiem Wincencius z powieści Piotra Damiana powiada o dziecięciu w pięci leciech jednego człowieka zacnego, który w tych leciech mnichem zostawszy, z klasztora nocy jednej wrzucony był do zamknionego tarasu, gdzie gdy go rano znaleziono i pytano, powiedział, że od jakichsi osób na wielki bankiet był zaniesiony, gdzie mu jeść rozkazano. A po tym go wierzchem w ten taras wpuszczono.

Co na koniec o czarnoksiężnikach rzeczemy, którzy po powietrzu do dalekich krain od szatanów bywają noszeni, ci inszych podczas do tego namawiając, dają im konia, który nieprawdziwy koń, ale szatan w osobie końskiej bywa, na którym ich prowadzą, upomniawszy aby się krzyżem świętym nie żegnali.

Aczkolwiek nas dwaj jest, którzy te Księgę piszemy, jeden wszakże z nas bardzo często takowych widział i znajdował. Abowiem, żak niejaki na on czas, który teraz jest kapłanem w Biskupstwie fryzyginskim, do tego czasu jeszcze snadź żywy, zwykł był powiedać, że razu jednego, szatan cieleśnie na powietrze go porwawszy, zaniósł do dalekich krain. Jest i kapłan inszy w miasteczku Oberdoff, który na ten czas towarzyszem onego będąc, oczyma swemi na to porwanie patrzał, jako wyciągnąwszy ręce na powietrze ku górze z wielkim krzykiem i wołaniem niesiony był. A to z tej przyczyny, jako on powiedał: Gdy się abowiem dnia jednego żaków zgromadziło do karczmy na piwo, zgodzili się wszyscy na to, żeby ten który będzie piwo nosił, piwa nie płacił, i tak jeden z towarzystwa, gdy chciał dla przyniesienia piwa wyniść, drzwi otworzywszy, obaczył gęstą mgłę przede drzwiami, skąd przelękniony, wrócił się, powiedziawszy przyczynę, dla której by piwa nie chciał przynieść. Ten tedy, który potym porwany był, rozgniewawszy się, rzekł: By tam i diabeł był pójdę po piwo. I tak wyszedłszy na co wszyscy patrzali, na powietrze porwany był. A że i co więcej przyznamy, nie tylko czującym, ale i śpiącym to się przytrafiać zwykło, że we śnie przez powietrze z miejsca na miejsce rzeczą samą bywają przenoszeni. Pokazuje się to i z niektórych, którzy po dachach, i wierzchach budowania wysokiego we śnie chodzą, a nic im nie wadzi do tej przechadzki, tak wzwyż jako i na dół. A jeśliby na nie kto z patrzających imieniem własnym zawołał, zaraz jakoby strąceni na ziemię spadają.

Co że się sprawą szatańską dzieje, wiele ich rozumie, a nie bez przyczyny. Abowiem iż szatani są rozmaici, jedni z najniższego chóru Anielskiego, którzy małe męki (oprócz utraty roskoszy niebieskich) […] jako za małe grzechy cierpią, ci żadnego obrazić nie mogą, zwłaszcza szkodliwie, ale tylko osobliwie żarty, abo figle stroją, z których niektórzy są latawcami, abo latawicami, trapiący ludzie w nocy, abo ich grzechem cielesnym mażący. Nie dziw że się z tymi igrzyskami bawią: utwierdza się to z słów Kasjana, który mówi, że tak wiele jest duchów nieczystych, jako wiele w ludziach zabaw. Ponieważ w Norwegiej jest wiele takich szatanów szyderców, i frantów, których tam pospolitym językiem zową Pagani,a po niemiecku Trollen, ci na wielu pewnych miejscach drogi osiadłszy, nie obrażają ludzi przejeżdżających, ani im na zdrowiu szkodzą, tylko przestając na szyderstwie i na śmianiu, złość im wyrządzają rozmaitą, chcąc ich raczej spracować, i strudzić, a niżeli im szkodzić. Drudzy tylko na noclegach z ludźmi nocy trawią. Inszy zaś są tak okrutni, i zapalczywi, że […] tych ludzi, których ciała posiadają […] z daleka napadają i okrucieństwo wszelkie nad nimi czynią. O takowych Matheusz Ś. w ósmym rozdziale Ewangeliej pisze. Z pierwszej tedy przyczyny to jest: żeby Bóg nie miał dopuszczać; mówić nie możemy, żeby czarownice nie miały być prawdziwie według ciała przenaszane. Jeśli abowiem dopuszcza nad sprawiedliwemi i niewinnemi także też nad czarnoksiężnikami, jako nie ma dopuszczać […]? A że z bojaźnią rzeczemy. I zali szatan Lucyfer Zbawieciela naszego wziąwszy nie obnosił i nie stawił po różnych miejscach jako Ewangelia świadczy?

Ani też wtora rzecz przeciwnikom pomaga, jakoby szatan tego uczynić nie mógł, który taką moc ma z przyrodzenia, wszystkie cielesne mocy przechodzącą, że żadna moc ziemska nie może jej być porównana. Według onego pisma: Nie masz mocy na ziemi. I owszem sam Lucyfer takową ma moc przyrodzoną, nad którą większa między Anioły dobrymi nie najduję się. Jako abowiem wszystkich Aniołów w rzeczach przyrodzonych przeszedł, a przyrodzone rzeczy za przypadkiem nie są umniejszone, ale tylko rzeczy z łaski dane, dla tegoż do tego czasu w nim trwają, acz uskromione i uwiązane.

[…] Sposób tedy przenaszania ich takowy jest: Abowiem jako sie wysszej powiedziało. Maść z członków dziatek przede krztem od nich zabitych robią, według nauki szatańskiej, którą namazują stołek jaki, abo drewno, co uczyniwszy: zaraz bywają na powietrze porywane, tak we dnie jako i w nocy widomie, i jeśli chce niewidomie, gdyż szatan zasłoną jaką je zakrywa: o czym było w inszej księdze. Wszakże aczkolwiek szatan przez maść takową nawięcej te rzeczy odprawuje dlatego żeby łaski Bożej ze krztu płynącej, dziatki niewinne zbawiał: częstokroć jednak i bez niej to czyni, przez zwierzęta, które nie są zwierzęta prawdziwe, ale szatani w postaci ich, abo też bez wszelkiej zwierzchniej pomocy, tylko za sprawą szatana […] bywają przenaszane.

Rzecz dziwna o dziennym i widomym przenoszeniu w miasteczku Waldshut nad rzeką Rhenem w Biskupstwie Konstantyńskim trafiła się. Czarownica niejaka będąc w nienawiści u mieszczan miasta onego, na wesele jedno zaproszona nie była, na którym niemal wszyscy obywatele miasta onego byli: Ona rozgniewawszy się, myśląc o pomście, szatana przyzwała, w swojej żałości przyczynę powiedziała, prosząc żeby wzbudził grad, i wszystkich z tańca rozegnał. Zezwolił szatan, i wziąwszy ją przeniósł po powietrzu (na co pewni pastuchowie patrzali) na górę blisko miasta leżącą i jako się poty przyznała, gdy wody nie miała nalać w dołek, który mały (bo ten sposób jako się pokaże, gdy grady sprawują, zachować zwykły) uczyniła, miasto wody moczu weń napuściła i palcem obyczajem swym przy szatanie zamieszała. Szatan tedy zaraz ku górze wyniósłszy onę wilgotność grad bardzo wielki na kształt kamieni nad tańcującemi i miasteczkiem onym tylko spuścił. Zaczym gdy się oni rozbiegli i [.]obopolnie o przyczynie gradu onego z sobą rozmawiali: Czarownica potym w miasto weszła. Czy(m) w podejrzenie więtsze wpadła. Ale gdy pastuchowie to co widzieli, powiedzieli: podejrzenie ono wielkie w dowód się obróciło. Przeto pojmana, i po przyznaniu, że to dla tego uczyniła, iż na wesele zaproszona nie była, także też, że się wiela inszych czarów parała, spalona była.

A iż i między pospólstwem głośna rzecz jest, o ich przenaszaniu, nie potrzeba nic więcej dla dowodu przywodzić, niechaj na tym przestaną przeciwnicy, którzy takowego przenaszania, abo nie przyznawają, abo że się tylko w mniemaniu i fantazyjej dzieje, twierdzą. Którzy choćby też w błędzie swym zostawali, mniejszaby to i nie byłoby o co mówić, gdyby ten błąd ich nie był z szkodą wiary świętej. Ale widząc to, że oni do tego błędu ku rozmnożeniu czarownic, i szkodzie wiary świętej, inszych do tegoż rozumienia przywodzić śmieją: gdy uczą, że wszelkie czary (które się prawdziwie i słusznie czarownicom, jako naczyniu szatańskiemu przypusuje) nic nie są w rzeczy samej tylko z fantazyjej i omamienia na niewinne ludzi się kładą, jako też i to przenaszanie zmamione. Za czym częstokroć bez karania, ku wzgardzie Stwórce naszego, i rozmnożeniu ich wielkiemu zostawały i zostawają. Ani też dowody ich na początku położone, mogą im być pomocne, abowiem gdy przywodzą Kanon Episcopi, […] który uczy, że tylko według mniemania i fantazyjej bywają przenaszane, kto tak jest niemądry, któryby chciał stąd zamknąć, że też rzeczą samą nie mogą być przenoszone. Jako też z końca tegoż Kanonu, abo Rozdziału, gdy mówi iż kto wierzy żeby człowiek w inszą jaką postać lepszą abo gorszą miał się odmienić, ma być rozumiany gorszym nad niewiernego i poganina: ktoż może rzec, że nie mogą ludzie w bestie czartowskim omamieniem być przekształtowani, abo też z zdrowych w chore, jako z rzeczy lepszej w gorszą odmienieni. Takowy pewnie któryby się wieszał na słowkach tego Kanonu (przeciwny by był nauce wszystkich Doktorów ś. i samemu na koniec procesowi pisma świętego. Potrzeba tedy jądra w tych tam słowach się domacać. […] Bywają abowiem przenoszone tak rzeczą samą jako i według mniemania: co się z ichże własnych spowiedzi pokazuje, nie tak tych które były spalone, jako tych które dobrowolnie do wiary się wróciły i do pokuty udały.

Między którymi jedna […] od nas pytana, czy według mniemania tylko i fantazyjej, abo też cieleśnie bywają przenoszone? Odpowiedziała, iż obojako: Gdyby abowiem z przypadku jakiego, niechciałyby być przeniesione rzeczą samą, i wedle ciała, jednakby pragnęły wiedzieć, co by w zgromadzeniu onym towarzyszki ich czyniły, tedy takowego zażywają sposobu: Że taka w imię wszytkich diabłów ma się położyć na lewy bok, na łokieć której ust wychodzi jakoby żółtawa para. Skąd wszytkie rzeczy, które by się tam działy dostatecznie wiedzą. A jeśli też według ciała chcą być przeniesione, wyżej opisany sposób zachowują.

Nad to niech by tak było, żeby ten Canon tak zgoła po prostu bez wszelkiego obiaśnienia miał być rozumiany, ktoby tak był głupi, żeby dla tego wszystkie ich czary, sprawy być nieprawdziwe, ale według mniemania tylko twierdzić miał. gdyż rzecz sama coś przeciwnego nam pokazuje Osobliwie dla tego iż czternaście jest sposobów tej przeklętej bezbożności czarownice) między którymi sposobami namniejszyby był stopień tych, które rozumieją się być przenaszanymi, a rzeczą samą niebywają noszone

Nakoniec ani przykłady z Historyi Germana Świętego ani inszych którychkolwiek mogą im być pomocne. Abowiem iż mogli to byli szatani uczynić, żeby sie przy bokach mężów śpiących […] pokładli w osobach żon jakoby z mężami spały. Co jednak żeby miało stać dla uczciwości świętego me twierdzimy, tylko się przypadek kładzie żeby za niepodobną rzecz kto nie rozumiał, co się przeciwnego pisze tej historiej. Podobnym obyczajem może się rzec na wszelkie insze obiekcje, iż tako się znajdują, że niektóre tylko według mniemania: tak też najdują się w pismach Doktorów, że więcej ich według ciała było przenaszanych. […]

 

Jako Czarownice z Latawcami obcują.

ROZDZIAŁ IV.

Co się tknie sposobu, którym czarownice z szatany latawcami nazwanemi cieleśnie obcują, pięć rzeczy potrzeba mieć na baczeniu. Napród szatana i ciało ktore na się bierze, z którego by elementu abo żywiołu było ukształtowane. Powtóre. Sprawę jeśli się ona zawsze z wypuszczeniem nasienia od kogo inszego wziętego odprawuje. Po trzecie: czas i miejsce jeśli bardziej jednego czasu, aniżeli drugiego to bywa. Poczwarte: czyli się widomie z białągłową łączy, i czyli tylko te białegłowy, które z takich brzydkości się rodzą, takowym sprośnościom szatańskim podlegają. Piąta: czyli też te bywają tym sprośnościom podległe, które od bab przy pogodzeniu szatanom są ofiarowane. Ale wprzód mówmy o materiej ciała które na się biorą, także o przymiotach.

Powiadamy tedy, że bierze ciało z powietrza, które poniekąd jest ziemiste, ile ma w sobie własność ziemie w gęstości, co się tak objaśnia. Abowiem iż powietrze samo z siebie nie jest sposobne do wyobrażenia, jedno względem u(ksz)tałtowania inszej materiej, w której się zamyka dlategoż też granic samo od siebie nie ma, ale tylko od inszych rzeczy. Boby tak zgoła nie mógł ciała z samego powietrza wziąć, które jest bardzo snadne do odmienności w każdą rzecz, co stąd znać, iż niektórzy chcąc ciało od szatana wzięte mieczem rozciąć, abo przebić, nie mogli dokazać tego, abowiem cząstki powietrza rozdzielonego, zaraz się z sobą znowu zbiegają i wiążą. Stąd się pokazuje, iż powietrze samo z siebie, do takiego ciała jest sposobne: ale iż nie może być u(ksz)tałtowane, ażeby się co do niego ziemistego przymieszało, przeto potrzeba, żeby to powietrze było jakokolwiek zgęszczone […] Takowe zagęszczenie mogą czynić szatani, i duszę od ciała odłączone, z waporów abo wilgotności gęstych z ziemie wychodzących gromadząc je i (ksz)tałtując w ciała, w którym mieszkają, jako nim tylko ruszający, ale żywota mu nie dający: abowiem ten pochodzi od dusze z ciałem złączonej. Są tedy w takowych wziętych i u(ksz)tałtowanych z powietrza, ziemistemi waporami zagęszczonego ciałach, nie inaczej jako żeglarz w łodzi, którego wiatr pogania: w których szatani z czarownicami mówią […] ale dźwięk z wiatru podobny słowom puszczają do uszu słuchającego. Widzą i słyszą, daleko wyborniej niż ludzie, nie oczyma, ani uszyma ciała wziętego, ale widzeniem i słuchem duchownym, który nierównie jest prętszy i subtelniejszy niż cielesny. Jędzą nieprawdziwie, choć pokarmy w uściech zgryzione i zeżywane w się puszczają. A to dla tego nieprawdziwie, iż ciało ich nie ma ani może mieć mocy, któraby pokarm potrzebny po ciele rozsyłając w ciało go obracała, abo też niepotrzebny, i zbyteczny z niego wyrzucała: Co w jedzeniu prawdziwym ma się znajdować. Rodzą częstokroć nie mocą z ciała onego pochodzącą: ale męskiego nasienia, bądź w sprawie cielesnej, miasto białej płci się podrzuciwszy, bądź w zmazaniu nocnym nabytego, zażywając.

Tu wszakże nim postąpiemy dalej, dwojaka wątpliwość nas zachodzi. Pierwsza, jeżeli czarownice teraźniejsze takowemu brzydkościami bawią się. Druga, jeżeli czarownice z tego plugastwa początek swój wzięły. Na pierwszą z tych wątpliwości odpowiadając mówimy: Że cokolwiek się z przeszłymi czarownicami przed rokiem wcielenia Syna Bożego tysiąc czterysta abo bliżej działo, to jest, jeśli się temi brzydkościami z szatany mazały jako od czasu onego teraźniejsze czarownice czynią, nie jest nam wiadomo. Też żeby nie mieli być zawsze czarownice, żeby sprawami swymi szkód wielkich w ludziach, bydle, ziemskich urodzajach nie czyniły, także o bytności latawców i latawic, żaden wątpić nie może, ktory jedną historię czyta, ponieważ tak Kanony jako Doktorowie święci, od wieluset lat siła o nich na potomne czasy podali i zostawili. Aczkolwiek w tym różność jest: Iż szatani latawcy przeszłych czasów z białymi głowami niektóremi nad wolą ich obcowali. O czym Nider w księgach swoich, także i Thomasz Brabantinus piszą.

Teraźniejsze zaś czarownice, że tej sprośności szatańskiej podlegają, ichże własne świadectwa wiarę czynią i te sprawy swoje podobne być nam pokazują nie jako się po ten czas działo poniewolnie, ale dobrowolnie, i z chęcią się na brzydkie upodobanie szatańskie podając. Ilekolwiek abowiem było ich od nas zostawionych na karanie urzędowi świeckiemu w rożnych Biskupstwach osobliwie w Constantieńskim i w mieście Rawensburgu wszystkie przez wiele lat to jest do dwunastu, dwudziestu i trzydziestu tym obrzydliwościom szatańskim służyły, a zawsze z odstąpieniem wiary bądź zupełnym, bądź w cząstce jakiej. Co wszystkim tamtym obywatelom jest wiadomo wyjąwszy abowiem te, które do wiary świętej przywróciwszy się, pokutę potajemnie odprawowały: nie mniej czterdziestu ośmiu w pięci leciech na ogień skazanych było, nie tak wszakże im była dana wiara, jako tym które dobrowolnie się na pokutę udawały: A te wszystkie w tym były zgodne, iż na znak odstępstwa swego potrzeba, żeby się taką szkaradnością mazały: O których szczególnie w drugiej części tej księgi będzie się mówiło, gdzie ich sprawy z osobna będą opisane, opuściwszy te, których towarzysz nasz Inquisitor Kumanski w hrabstwie Burbiskim doszedł: który jednego roku, to jest tysiąc czterysta osmdziesiąt piątego czterdzieści czarownic i jedne skazał na ogień. Te wszytkie jawnie pryznawały się do tego brzydkiego obcowania z szatany.

Co się tknie drugiej wątpliwości: Jeśli czarownicy z tych brzydkości szatańskich początek mają. Powiadamy z świętym Augustynem: iż to jest prawda, że wszystkie zabobonne nauki z zaraźliwego spółkowania szatanów z ludźmi początek wzięły. Tak abowiem mówi: Wszystkie nauki kłamliwe i zabobonne z jakiegoś zaraźliwego obcowania szatanów z ludźmi jakoby jakie umowy, i związki zdradliwej przyjaźni postanowione zgoła mają być odrzucone. Czemu przypatrzywszy się, rzecz jest jawna, iż tako są rozmaite sposoby zabobonów abo nauki czarnoksięskiej, tak też są rozmaite ich towarzystwa i jako odstępstwo czarowników między czternasta rozdajów czarnoksięskich jest nagorsze, jako to które nie tajemną, ale wyraźną umowę ma z szatanem, oprócz tego, iż cześć Bogu należącą, odstąpiwszy wiary, szatanom oddawać powinni. Tak też obcowanie ich z szatany jest nabrzydliwsze i naszkodliwsze prawie według płci białogłowskiej, która zawsze w rzeczach próżnych i ledajakich kochać się zwykła.

Pyta się Thomasz święty, czyli z takowych szatanów spłodzeni ludzie sposobem opisanym są mężniejsi nad inszych? I powiada, że tak jest, dowodząc nie tylko pismem, które mówi w księgach Rodzaju: Ci są możne na świecie, […] Ale też i przyczyną: Iż szatani mogą wiedzieć moc nasienia nabytego z przyrodzenia tego czyje jest nasienie […] Nakoniec to czynią czasu dobrego, gdy gwiazdy ich przedsięwzięciu są przyjazne. Co wszystko gdy się zejdzie rzecz pewna, iż tak spłodzeni są mocni i wzrostu wielkiego. W czym trzy rzeczy wiedzieć potrzeba. Naprzód, iż takowe brzydkości cielesne szatani odprawują, nie dla swojej uciechy, ale dla zarażenia duszy i ciała tych z którymi obcują. Powtore, iż z tego z nimi obcowania białegłowy doskonale płodem zastąpić i rodzić mogą z tej miary, ile szatani nasienie ludzkie na miejsce jemu należące w żywocie białogłowskim kładą. Nakoniec, iż w rodzeniu takowym szatanowi […] przypisuje się tylko przeniesienie nasienia z miejsca na miejsce, nie samo rodzenie, którego początkiem nie jest moc szatańska, ani ciała od niego wziętego, ale moc onego, którego nasienie jest, za czym tak urodzony, nie szatańskim, jedno człowieka ktoregokolwiek synem jest.

 

Jeśli w takowych brzydkosciach szatani ludzkiego nasienia zawsze zażywają,

 

W rozwiązaniu tej wątpliwości nie może się nic tak dalece pewnego powiedzieć […] bo czarownica abo jest niepłodna, abo do zastąpienia sposobna. Jeśli niepłodna, tedy nie zażywa nasienia, boby ninacz się nie zeszło. A szatan jako i przyrodzenie we wszystkich sprawach swoich ile może zbytku się strzeże, z takim tedy łączy się, dla pobudzenia rozkoszy nie w sobie, bo ciała prawdziwego i kości nie ma, ale w czarownicy: A jeśli jest czarownica do rodzenia sposobna, tedy męskiego nasienia wedle potrzeby dostawszy obcuje z nią i zażywa go. A jeśliby kto spytał, czyli nasienia w nocnym pomazaniu wypuszczonego, tak może szatan dostawać i zażywać […] Na to się podobieństwo upatrując odpowiada, że nie może, acz podobno kto co inszego będzie rozumiał. Abowiem, iż szatani przestrzegają tego, żeby nasienie moc rodzenia jako nawiętszą w sobie miało, która moc w sprawie cielesnej barziej wychodzi i trwa w pomazaniu zaś nocnym, nie tak bo wybiega nasienie, dla dostatku wielkiego wilgotności, nie z taką mocą któraby się do rodzenia słusznie zyść mogła. A przeto rzecz podobna, iż go nie zażywa do rodzenia potomstwa, oprócz żeby wiedział jednako do rodzenia sobie być służące: Co też jest niewątpliwa, że w czarownicy, która męża ma i z mężem płodem zastąpi, latawiec wpuszczeniem inszego nasienia, płód może zarazić.

 

Jeśli równie każdego czasu i na każdym miejscu te brzydkość odprawują.

 

Co się tknie braku w czasiech i miejscach. Powiedamy, iż oprócz zachowania czasów względem przychylności gwiazd, której on przestrzega, gdy płód zarazić umyśli: zachowuje też pewne czasy, gdy nie dla zarazy, ale dla pobudzenia w czarownicy cielesnej rozkoszy tą sprośnością się bawi. a mianowicie zachowuje uroczyste święta roczne, to jest: Adwent, święto Narodzenia Pańskiego, Wielkanoc, Świątki i insze zacne święta.

A to czynią szatani dla trzech przyczyn. Pierwsza, żeby czarownicy nie tylko odstępstwem od wiary świętej: ale też świętokradztwem, albo gwałceniem świątobliwych czasów Pana Boga ciężej obrażali, a za tym na duszach swych ciężkie potępienie odnosili. Wtora przyczyna. Iż Pan Bóg ciężej się tym obrażając, szatanom bardziej dopuszcza trapić ludzi, tak na ciele, jako i na majętności a częstokroć i nie winnych. Bo acz napisano jest. Syn nieponiesie na sobie nieprawości ojca swego, że to wszakże ma się rozumieć o wiecznym karaniu, bo doczesne karanie, dla cudzych niecnot ludzie niewinni częstokroć na sobie noszą. Przeto na inszym miejscu Pan Bóg mówi: Ja jestem Bóg mocny i zelotes karząc grzechy rodziców w trzecim i czwartym pokoleniu. Takowe karanie pokazało się na Sodomitach utopionych dla grzechów rodziców swoich.

Trzecia przyczyna, żeby za lepszej pogody więcej ich do upadku przywiedli, a zwłaszcza młode białegłowy, które w dni święte próżnując i ledaczym się bawiąc, snadniej od starych czarownic bywają zwiedzione. […]

Możemy przydać i czwartą przyczynę, żeby tym snadniej ludzi zwodzili, którzy gdy widzą, że takowych rzeczy w czasy święte Pan Bóg dopuszcza, nie rozumieją grzechy te być tak ciężkie, jako gdyby czasów takowych nie mogły być płodzone.

Zaś co się tknie miejsca, jeśli na pewnych miejscach więcej się takimi sprośnościami mażą. Powiadamy, wziąwszy wiadomość od czarownic, iż plugastwem tym pyskłać się na miejscach świętych żadnym sposobem nie mogą. Stąd pokazuje się obecność straży Niebieskiej dla uczciwości miejsca onego. A co więtsza powiadają, że nigdy pokoju nie mają, tylko przy służbie Bożej, gdy w kościele obecnie bywają, i dla tego raniej wchodzą, a później z kościoła wychodzą. Aczkolwiek tam wiele bezbożnych spraw według nauki szatańskiej powinny zachować na przykład: czasu podnoszenia ciała Pańskiego na ziemie plwać, abo rzeczy szkaradne myślić, bądź też i ustnie mówić, to jest: bodajeś był na takim, abo na takim miejscu, jako się w drugiej części powie.

 

Jeśli widomie te sprosności Latawcy odprawują.

 

Na to zaś jeśli widomie abo niewidomie takowe brzydkości spólnie płodzą, powiedamy ilechmy doświadczeniem tego doszli, że zawsze widomie względem czarownice szatan się łączy i nie ma do niej, dla postanowionej umowy, niewidomie przystępować. Aczkolwiek co się tknie inszych stojących czarownice częstokroć były widane w polach, abo lasach leżące, ze wszystkimi okolicznościami (uszom uczciwym się folguje) tej brzydkości należącemi, gdzie się z nimi latawcy niewidomie względem przypatrujących się łączyli, i na skończeniu sprawy chmureczka czarna wzdłuż na człowieka ku górze na powietrze od czarownice się wynosiła, ale to bardzo rzadko. Co dlaczego by czynił ten zwodziciel, wie dobrze, żeby białychgłow i inszych ludzi przypatrujących się umysły abo do siebie pociągnął, abo w nich odmianę jaką uczynił. O których rzeczach jako się działy tak w mieście Rawensburgu jako i w Państwie Panów Rappelstein i inszych miejscach w drugiej części pokażem. To też trafiło się rzecz jest pewna, gdy mężowie oczywiście pod czas latawce (których nie szatanami ale ludźmi być rozumieli) z żonami swemu obcujące widali porwawszy się do broni chcąc ich przebić, natychmiast szatan z oczu ich znikał. Zaczym białegłowy rękami się zakładając [… ] mężów swych gromiąc czy olśnęli, abo czy ich szatan osiadł z nich naśmiewały się.

 

Z któremi białemigłowami szatani sprośności takie zwykli odprawować.

 

Zamykając ten Rozdział powiedamy, że szatani, abo latawcy nie tylko z białymigłowami z ich sprośniści spłodzonymi, abo im od bab przy porodzeniu ofiarowanymi, zwykli obcować, ale też wszelkim usiłowaniem o wstyd uczciwszych i świątobliwszych panienek przez zwodznice czarownice starają się. Czego nas doświadczenie w Rawensburgu nauczyło, gdzie pewne czarownice spalone przed dekretem przyznały się. Iż miały to rozkazanie od swych mistrzów, żeby wszelakie staranie czyniły, około zwiedzienia tak panienek, jako i wdów świątobliwych. Insze rzeczy do wiedzenia mało potrzebne, a snadź niewinnym uszom obraźliwe opuszcza się.

 

O sposobie którym wobecz przez Sakramenta Kościelne swoje czary odprawują.

ROZDZIAŁ V.

 

Teraz zaś jako insze stworzenia obojej płci i urodzaje ziemskie zarażają w sposobiech sprawowania wielom rzeczom trzeba się przypatrzyć. […] Strony ludzi przypatrzym się naprzód, jako moc rodzajną, abo sprawę małżeńską, żeby ani białagłowa począć ani mężczyzna sprawy małżeńkiej odprawować mógł swymi czarami psują. Powtóre, jako ta sprawa bywa podczas nakażona względem jednej białejgłowy, a względem drugiej nic. Potrzecie, jako męski członek odejmują, jakoby go zgoła przy ciele nie było. Poczwarte, jeśliby się co z rzeczy namienionych trafiło, rozeznać czy to się stało mocą samego szatana, czy przez czarownice. Piąta, jako czarownice swą szatańską nauką ludzi obojej płci w bestie odmieniają. Szósta, jako baby czarownice płód w żywocie macierzyńskim rozmaitymi sposoby zabijają, abo gdy tego nie czynią, szatanom niemowiątka ofiarują. A żeby się te rzeczy komu niepodobne nie widziały, niech czyta w łacińskim języku primum Tomum Mallei maleficarum, gdzie się to dostatecznie wywodzi.

Tu tylko obiaśniając tamten diskurs przywodzą się sprawy, tak te którycheśmy sami doświadczyli, jako i od drugich opisane, a to ku ohydzeniu tego bezbożnego odstępstwa. Co bacznego każdego od błędu odwieść może, który rozumie o czarownicach i czarach, że na świecie być nie mogą.

Naprzód tedy wiedzieć potrzeba, iż sześcią sposobów czarownice ludziom szkodzić mogą, wyjąwszy sposoby, którymi insze stworzenie zarażają. Pierwszy sposób jest, gdy nieporządną miłością mężczyznę ku białejgłowie, abo białągłowę ku mężczyźnie zapalają. Wtóry, gdy nienawiść, abo zazdrość ku komu sprawują. Trzeci, którym ludzi czarują, żeby moc rodzajną mężczyźnie ku białejgłowie, abo białagłowa ku mężczyźnie traciła: abo też inszymi sposobami poronienie sprawują. Czwarty, gdy w członku, jakim człowiekowi szkodzą. Piąty, gdy o śmierć przyprawują. Szósty, gdy do szaleństwa przywodzą. Przy czym przyznać musim, iż w każdym inszym stworzeniu, wyjąwszy okręgi niebieskie, które dla przytomności Aniołów obracających także dla powszechnego dobra świata wszystkiego od czar wolne są prawdziwe choroby czynić mogą czarownice mocą szatana, która przechodzi wszelką moc przyrodzenia.

Nad to wiedzieć mamy, że we wszystkich sposobach czarowania szatani czarownic zawsze uczą, żeby do swych czarów Sakramentów kościelnych, abo inszych rzeczy Panu Bogu oddanych i poświęconych zażywały. Jako gdy obrazek woskowy pod przykrycie ołtarza na czas kładą, abo nić przez święte krzyżmo przewłoczą, abo jakichkolwiek rzeczy święconych dostawają. Co czynią dla trzech wysszej mianowanych przyczyn, przy opisaniu dlaczegoby szatan dni święte nabarziej gwałcić usiłował.

Iż tedy Sakramenta kościelne gwałcą, do czarów ich zażywając: przykład ten pokazuje, świeżo przez nas na Inquistiej doświadczony. Jest miasto, którego dla pewnych przyczyn nie wymieniamy, w którym czarownica ciało Pańskie przyjąwszy, trochę się zprędka nachyliła jako więc pospolicie białegłowy zwykły czynić, i podwiką usta zatkawszy w chusteczkę ciało pańskie wyłożyła i zawiwszy w garniec gdzie żaba była, z nauki szatańskiej wrzuciła, po tym w stajni blisko gumna domu swego zakopała, przydawszy wiele inszych rzeczy do czarów należących. Ale za sprawą łaski Boga wszechmogącego tak szkaradny uczynek wyjawił się. Nazajutrz abowiem gdy robotnik jeden na robotę blisko onej stajni szedł, usłyszał głos jakoby dziecięcia płaczącego i czym bliżej przystąpił aż do miejsca onego, gdzie garniec był zakopany, tym lepiej on głos słyszał. I rozumiejąc tam być dziecię zakopane, szedł do urzędu, rzecz oną opowiedział: który zesławszy sługi, znaleźli według jego powieści. Radę jednak uczyniwszy, wykopać onego dziecięcia nie chcieli, ale różnie z daleka rozsadziwszy się strzegli, jeśliby tam jaka białagłowa nie przystąpiła, bo nie rozumieli, żeby ciało Pańskie zakopane być miało. Stało się tedy, że taż czarownica przyszła na ono miejsce, i garnca dobywszy (na co straż zdaleka patrzała) płaszczem go okryła. Z którym garncem pojmana dana jest na męki, gdzie przyznała, że ciało Pańskie w garniec z żabą zakryła, żeby w proch to obróciwszy według woli swojej, ktoby tak w ludziach jako i w inszym stworzeniu mogła czynić. Naostatek trzeba wiedzieć, iż czarownice przystępując do stołu Pańskiego, mają ten zwyczaj, że gdy mogą nieznacznie pod język nie na wierzch Sakrament biorą dla tej przyczyny, ile się rozumieć może, żeby lekarstwa na odstępstwo wiary nigdy nie dostąpiły, ani przez spowiedź, ani przez przyjęcie Sakramentu. Powtóre, żeby tym łatwiej ciało Pańskie z ust mogły wyjąć dla swych przeklętych zabobonów, ku więtszej obrazie Boga wszechmogącego. A przeto Plebani i inszy kapłani którzy ludziom Sakrament rozdają, z wielką pilnością mają tego przestrzegać, żeby białegłowy Sakrament przyjmowały odwinąwszy podwikę z przystojnym otworzeniem ust, i wyciągnięciem języka. W czym im więtszą pilność kapłani czynią, tym więcej czarownic takim sposobem postrzegają.

Inszych rzeczy święconych do niezliczonych czarów zażywają, podczas jako się wysszej powiedziało, obrazki woskowe, abo korzenia rozmaite pod przykrycie ołtarza kładą, które po tym pod progiem zakopywają, żeby ten przechodząc dla którego czary włożono, uczarowany był. Co wiela przykładów pokazałoby się, ale za pokazaniem więtszych czarów o mniejszych niemasz wątpliwości.

 

O sposobie którym władzą rodzajną psują.

ROZDZIAŁ VI.

 

Czarownice przeszkodę czynią w władzy rodzajnej tak w ludziach obojej płci. Jako i w bydle, a wszytko za Bożym dopuszczeniem. Przeszkoda ta bywa dwojaka, jedna wnętrzna, druga zwierzchowna. Wnętrzną przeszkodę dwojakim sposobem czynią. Pierwszy sposób gdy władzę członka męskiego do rodzenia potrzebną zgoła odejmują. Czego nie ma żaden mieć za rzecz nie podobną, ponieważ i ruchomość przyrodzoną w każdym członku odjąć mogą. Drugi sposób gdy [..] duchom do rodzenia potrzebnym ścieżki do wypuszczania nasienia służące zatykają […]. Zwierzchowną przeszkodę pod czas czynią, przez obrazki abo zadanie w pokarmie ziół pewnych, podczas insze zewnętrzne rzeczy, jako na przykład przez kurze jądra, i onym podobne. Wierzyć wszakże temu nie mamy, żeby niepotężność w mężczyźnie te rzeczy sprawowały, ale raczej skryta moc szatańska, ktorzy temu rzeczami czarownice mamiąc, jakoby one sprawowały, żeby ani mężczyzna sprawy małżeńskiej odprawować ani białagłowa począć mogła, sami to tajemnym sposobem sprawują.

A nie bez przyczyny, że Pan Bóg na sprawę cielesną więcej przypadków dopuszcza, aniżeli na insze sprawy ludzkie, ponieważ ona jest przez ktorą grzech pierworodny na wszystek naród ludzki wylewa się. Jako i na węże, które do czarów sposobniejsze są, nad insze zwierzęta. Czego tak my jako i inszy Inquisitorowie doszli, że przez węże, abo gadzinę im podobną, czary odprawowane bywają. Pojmany abowiem jeden czarownik przyznał się, iż przez wiele lat niepłodność w ludziach i w bydle przez czary swoje w pewnym domu czynił. Nider także powiada o niektórym czarowniku, Stadlin przezwiskiem w Biskupstwie Lauzaneńskim pojmanym, który przyznał się, że w pewnym domu, gdzie mąż z żoną współ mieszkali swymi czarami w żywocie żony siedmioro dziatek jedno po drugim zabił, także zawsze przez wiele lat poronić niewiasta musiała. Toż uczynił w tymże domu wszelkiemu bydłu płodnemu, z których żadne przez one wszystkie lata żywo płodu na świat nie wypuściło. A gdy go ciągnione, żeby powiedział, jakim by to sposobem sprawił, powiedział: że pod próg domowy zakopałem węża, który gdy będzie wyjęty płodność w domu mieszkającym przywróci się. Co tak się stało, jako powiedział. Choć abowiem wąż nie był znaleziony, bo się już był w proch obrócił, ziemię wszakże wszystką wyrzucił i tegoż roku żonie i bydłu wszystkiemu płodność przywrócona była.

Drugi także przypadek w mieście Rychschofen, ledwie cztery lata przed tym trafił się. Była jedna czarownica bardzo sławna, która dotknieniem samym, każdej godziny uczarować i poronienie sprawić umiała. W tym mieście gdy żona człowieka jednego możnego płodem zastąpiła i dla pilności około siebie babę przyjęła, upominała ją baba, żeby z zamku nie wychodziła, a osobliwie żeby się rozmowy i obcowania z oną czarownicą strzegła. W kilka niedziel pani zapomniawszy upomnienia wyszedłszy z zamku, szła do niektórych białychgłów na bankiet zgromadzonych dla nawiedzenia, gdzie gdy troszeczkę usiadła, czarownica nadeszła i panią witając żywota się jej obiema rękoma dotknęła i natychmiast pani poczuła dziecię z boleścią w żywocie obracające się. Strwożona tedy do domu się wróciła i wszytko jako się działo babie opowiedziała, która z narzekaniem zawołała mówiąc: Ach biedaż mnie, jużeście dziecię stracili. Co się tak przy porodzeniu pokazało. Abowiem ani zupełnie poroniła, jedno z lekka sztuki głowy, rąk nóg, z siebie wypuszczała. Srogie karanie za Bożym dopuszczeniem na męża jej, który takowe czarownice karać i krzywd Boga swego na nich mścić się był powinien.

Był i w miasteczku Mersburg […] niektóry młodzieniec tak uczarowany, że sprawy męskiej z żadną białągłową oprócz jednej mieć nie mógł. Ten przedwiela ludzi powiedał, iż gdy chciał od niej odeść i w inszej ziemi mieszkać, i już w drodze był, częstokroć w nocy się porywać i nazad wielkim biegiem jakoby lecąc, wracać się musiał.

 

O sposobie którym mężczyźnie członek wstydliwy odejmować swym omamieniem zwykły.

ROZDZIAŁ VII.

 

Iż też członki męskie odejmować zwykły, nie rzecząsamą wprawdzie, od ciała ludzkiego odbierając je, ale nauką swą szatańską zmysły ma(m)iąc, żeby ani widziane, ani dotknione być nie mogły, przywiedźmy o tym jakie przykłady.

W mieście abowiem Rawenspurgu młodzieniec miłością jednej białejgłowy uwikłany był, którą chcąc opuścić, stracił męski członek będąc omamiony, że niczego widzieć, ani dotknąć się nie mógł, oprócz równego ciała. Zafrasowany tedy, wszedł do niektórej piwnice, żeby wina kupił, i usiadłszy w niej na małą chwilę, niewieścię, która go tam nadeszła, przyczynę swego frasunku powiedział, iże się nie inaczej z nim działo, rzeczą samą pokazował. Niewiasta ta pytała go, jeżeliby miał jaką białągłowę w tym podejrzaną. Odpowiedział i owszem mam, a mianując ją wszystko co się między nimi działo objawił Na co ona rzekła: Potrzeba żebyś jeślić się prośby nie powiodą, gwałtem jakim przymusił ją do przywrócenia zdrowia. Młodzieniec tedy, skoro się zmierzchło, pilnował drogi, którą ona czarownica zwykła była chodzić, i zszedłszy się z nią, prosił pilnie o przywrócenie zdrowia. A ona że jest nie winna, i ni o czym takim nie wie, poczęła powiedać. Za czym młodzieniec skoczywszy do niej, wrzucił jej […] ręcznik na szyję, i mocno ściągnął mówiąc: Jeśli mi zdrowia nie przywrócisz, od moich rąk zginiesz. Ona iż wołać nie mogła, a twarz jej już […] czerniała rzecze mu: Puść mię wolno a uzdrowiejesz. Co on uczynił i węzła jej popuścił. A czarownica dotknęła się go ręką między nogi, mówiąc: Otoż już masz czego pragniesz. Młodzieniec zaś, jako potym powiedał znacznie poczuł pierwej a niżeli obaczył […] że za dotknieniem czarownice członek stracony przywrócony mu był.

Podobną rzecz zwykł powiedać kapłan jeden uczciwy i uczony z klasztoru Spireńskiego: Dnia jednego, mówi, gdym spowiedzi słuchał, młodzieniec przystąpił i w spowiedzi swojej, że członek męski utracił, z wielkim żalem powiedał. Dziwując się ja, mówi Spowiednik, i słowom jego wiary nie dając, ponieważ człowiek łatwo wiarę dający, za lekkiego od mądrych bywa miany. Doznałem tego sam, obaczywszy gdy młodzieniec miejsce (szatę odchyliwszy) pokazał, że nie było nic. Przeto używszy dobrej rady, pytałem, jeśliby miał jaką białągłowę podejrzaną, któraby mu to czarami swymi sprawiła. Odpowiedział młodzieniec, że ma jedną podejrzaną, ale wyprowadziła się stąd, i mieszka w Wormatiey. Rozkazałem mu tedy, żeby jako naprędzej do Wormatiey szedł, i to prośbami, to obietnicami, przywrócenia członka u białejgłowy prosił. Uczynił według roskazania, i wróciwszy się w krótkim czasie, dziękował mu bardzo, powiedając, że już dostał utraconego członka. Uwierzyłem mu tedy, wprzód wszakże dojrzawszy rzeczy samej.

Jakochmy tedy wysszej powiedzieli, tak i tu powiadamy: że temu wiary dawać nie potrzeba, jakoby takie członki były odejmowane od ciała rzeczą samą, ale nauką szatańską, abo omamieniem zmysłów ludzkich bywają zakryte, że nie mogą być widziane, ani dotknione. Co się pokazuje z słów Alexandra de Ales, który omamienie opisując mówi. Omamienie, właśnie jest oszukanie szatańskie, które nie gruntuje się na odmianie rzeczy, ale tylko na poznawającym człowieku który bywa oszukany na zmysłach, tak wnętrznych, jako i zwierzchownych. Czemu dziwować się niepotrzeba, że szatani to mogą ponieważ i przyrodzenie to może, a zwłaszcza nakażone, jako widziemy w szaleńcach, melankolikach, maniakach, i pijanicach niektórych, którzy rozeznać niemogą. Ludzie szaleni rozumieją, że dziwy widają, bestie, i insze straszne stworzenia, czego namniej w prawdzie nie masz. Potwierdza tego i rozum. Ponieważ abowiem szatan ma moc niejaką nad rzeczami dolnymi, wyjąwszy tylko duszę: dlatego może w tychże rzeczach odmiany jakie czynić gdy Bóg dopuszcza, żeby się inaczej pokazowały, a niżeli w sobie są. Uczynią to w oku z odmiany, abo poruszenia wilgotności, na przykład, żeby rzecz kasna zdała się być ciemna, jako więc bywa po płaczu, dla przystąpienia wilgotności do oka, że światło inaksze się widzi, a niżeli przedtym.

Czynią też to przywodząc do phantaziej, wyobrażenia, abo postaci rzeczy widzianych, abo inszym zmysłom podległych: Abo też rozmaite wilgotności do oka przyciągając żeby się rzeczy pokazowały ogniste, abo wodne, które są suche i ziemne. Jako niektórzy czynią, że ludzie w mieszkaniu jakim, muszą się z szat rozbierać, rozumiejąc że w wodzie pływają.

A jeśliby kto pytał, czy czarownicy takim omamieniem mogą równie wszystkich ludzi tak dobrych, jako i złych oszukiwać jako równie choroby cielesne (o których niżej będzie) we wszystkich, sprawować mocni są. Na to odpowiedając z Kassianem Opatem mowiemy, że nie mogą wszystkich równie, tylko złych, ponieważ którzy tak bywają uczyrowani, muszą być winni grzechów śmiertelnych. Co się i z słów Antoniego świętego pokazuje, który mówi: szatan nie może mieć władzy nad duszą i ciałem żadnego człowieka, oprócz jeśliby go zastał, i obaczyl dobrych uczynków i bogomyślności próżnego. Przetoż Kassianus powieda: o dwóch Poganach czarownikach, którzy z obfitości złości jeden po drugim czarami swemi posyłali szatany do komórki Antoniego świętego, żeby go stamtąd pokusami swymi wypędzili. Czynili to z nienawiści przeciw mężowi swiętemu, dlatego że wielkość ludzi na każdy dzień do niego się gromadziła. Którzy szatani aczkolwiek mu się wielce przykrzyli, pobudzając go do myśli plugawych, odganiał ich wszakże od siebie znakiem krzyża świętego, włożywszy go na czoło i piersi, a w modlitwach nie ustając.

Tak rzec możemy że wszyscy którzy tak od szatanów bywają uczarowani, wyjąwszy insze cielesne choroby, nie mają w sobie łaski Bożej […]. Którzy wszeteczeństwu służą, nad nimi szatan moc bierze.

Służy też temu miejscu historya ona o ś. Makarem, którego zmysłów szatan omamić nie mógł. Białagłowa abowiem niektóra, gdy nie chciała zezwolić młodzieńcowi jednemu na cudzołóstwo: rozgniewany młodzieniec udał się do Żyda czarownika, o pomstę go prosząc, który ją czarami swymi obrócił w klaczę. To obrócenie nie było prawdziwe, ale tylko iż w oczach swych i patrzących na nie zdała się być klaczą. Gdy tedy była przyprowadzona do ś. Makarego, nie mógł szatan tego sprawić, żeby był zmysły Makarego ś. zmamił, jako inszych ludzi, a to dla jego świątobliwości, bo ją on niewiastą widział, a nie klaczą. Wybawił ją po tym modlitwami swymi od onego omamienia powiedziawszy, że się to jej przydało, iż Panu Bogu ospale służyła, i do Sakramentu nie tak uczęszczała, jako się godziło, przeto szatan moc wziął nad nią, choćże była uczciwa.

A zamykając to pytanie powiedamy, iż w dobrach zwierzchownych, to jest majętności sławie dobrej, zdrowiu cielesnym, ludzie dobrzy od szatanów i sług jego mogą być trapieni, ku przysłudze i doświadczeniu swemu. Co się w błogosławionym Jobie pokazuje, który w tych rzeczach od szatana urażony był. Omamieniu zaś takiemu w członku wstydliwym zgoła nie podlegają: iako ci których czary do popełnienia grzechów zadnego przywieść nie mogą, choć pokusy na sobie znosić muszą. Bo i Jobowi błogosławionemu szatan nie mógłby był tego uczynić, żeby mu miał odjąć członek wstydliwy, ponieważ w takiej wstrzemięśliwości był, że śmiał mówić: Uczyniłem przymierz z oczema memi, żebym nie myślił o pannie, daleko mniej o cudzej żenie: […]

Zaś jeśliby kto spytał: […] ponieważ utraceniu członku wstydliwego sprawiedliwi i dobrzy ludzie na sobie samych ponosić nie mogą, jeśliże jednak oczy ich mogą być oszukane i zmamione, żeby inszych tak uczarowanych widzieli? Na co się odpowieda. Iż ponieważ nie tak wielka szkoda jest: widzieć kogo uczarowanym, jako to samemu na sobie ponosić. Dla tego ludzie w łasce Bożej będący, aczkolwiek mogą na cudzą szkodę patrzyć, i może szatan w tym zmysły ich zbłaźnić, jednak onym samym, tego wyrządzić, i członku wstydliwego im choć tilko według rozumienia odjąć nie może: dlatego: iż nieczystości nie służą. […]

Co bychmy zaś na koniec o tych czarownicach rozumieć mieli, które tych członków wstydliwych […] w liczbie niemałej, to jest: dwadzieścia abo trzydzieści razem w gniazdo ptasze abo też skrzynią jaką zamykają, a te jakoby żywe pomykają się do jedzenia owsa, abo inszej zobi co ludzi wiele widało, i pospolita o tym bywa mowa. Powiedamy, iż sprawą szatańską i omamieniem zmysłów sposobami opisanymi wszystko się dzieje. Powiedał abowiem człowiek niektóry, iż gdy członek męski zgubił, i czarownice jednej o przywrócenie go prosił. Rozkazała mu czarownica, żeby na drzewo pewne wstąpił i z gniazda, w którym takowych członków było niemało, któryby mu się podobał, wziąć pozwoliła. Gdy tedy on jeden najwiętszy między nimi obrawszy wziąć go chciał. Rzekła czarownica, zaniechaj tego, abowiem to jest plebana jednego. […] A jeśliby kto spytał. Gdy by szatan oprócz czarownice, członek wstydliwy komu odjął, jeśliby była różnica, jaka między tym jego odjęciem a owym które się przez czarownice odprawuje? Odpowiedź na to: Dwojako to szatan uczynić może: Abo w osobie ludzkiej, abo w swojej […] Co się pokazuje z plebana jednego, który będąc barzo podejrzany o cudzołóstwo z żoną Pana wsi onej, w której mieszkał, musiał uciekać z plebaniej dla bojaźni. Idąc tedy przez gaj barzo zafrasowany, potkał go szatan w osobie zakonnika jednego, i rzekł mu: Dokąd idziesz tak frasowity? co po tobie znam z objawienia bożego? A on mu szczerze wszystko powiedział, jako się co działo. Rzecz mu zakonnik, byś tego przeklętego członka nie miał, bezpieczniebyś mógł w plebaniej swojej mieszkać. Na co on odpowiedział: Prawda to jest panie mój: Rzecze mu zakonnik. Podnieś jedno szaty a dotknęć się członka, co gdy uczynił natychmiast za dotknieniem szatańskim, członek wstydliwy z oczu mu zginął. Czemu pleban wielce się radując, wrócił się do wsi, i uderzywszy w dzwony, gotował się przed wszystkimi parafianami swemu niewinność swoją pokazać. Którzy gdy się zeszli, Ksiądz nadzieje pełen, stanąwszy na wyniosłym miejscu, bezpiecznie mowę wprzód uczyniwszy szat podniósł: ażci oto członek jego daleko więtszy niż przedtym był, pokazał się. I tak go szatan w ludzkiej osobie oszukał.

Jeśliby to zaś miał uczynić w osobie swojej kiedyby prawdziwie członek taki odjął, i prawdziwie by go też przywrócił, jeśliby miał wolą przywrócić, aleby tego nie uczynił bez boleści. […] A jeśliby kto chciał wiedzieć. Jeśli szatan bardziej pragnie ludziom i inszemu stworzeniu szkodzić sam przez się, że i porównania nie masz. Niewymownie abowiem więcej woli szkodzić przez czarownice: częścią dla więtszej obrazy Bożej stworzenie jego sobie przywłaszczając, częścią też żeby za tą obrazę swoją Pan Bóg więcej mu dopuszczał ludziom szkodzić. Nakoniec i dla zysku swego, który on zasadził na zgubie dusz ludzkich.

 

O sposobie którym ludzi w bestie przemieniają, i sami siebie.

ROZDZIAŁ VIII.

 

Jak to niektóre sprawy swoje szatani przez czarownice zwierzchownie tylko, i na oko odprawują, tak i w odmienianiu ludzi w postać bestyi jakichkolwiek sobie postępować zwykli. Bo przemienienie postaci w postać abo stworzenia w stworzenie, sam szatan zna, że nie czyje insze, tylko Boże dzieło jest, dlategoż na pustyni po Zbawiecielu naszym chciał tej próby doświadczając jeśli jest Synem Bożym, żeby był kamienie w chleb przemienił. Wszakże on jako zrazu pychą uniesiony, stolicę swoją przeciw stolicy Boskiej chciał postawić, tak i z miejsca swego zrażonym będąc nie inaczej jako małpa ludzkich tak on Boskich spraw naśladowca być w oczach ludzkich usiłuje. Stądże wzbudzenia one gadzin rozmaitych przez czarowniki w Egipcie, przed oczyma faraonowemi, stąd i przemieniania ludzi w postaci różnych bestyi. Ale jako w stworzeniu fałszywym Boskim naśladowca: tak i w przemienieniu ludzi w inszą postać kłamca jest.

Pyta Albertus, jeśli szatani czynić mogą prawdziwie zwierzęta? Odpowieda że mogą, ale te które zowiemy niedoskonałemi: Gdzie wiedzieć potrzeba, iż stworzenie jest dwojakie, doskonale, jako jest człowiek, wół, osieł, i insze. Nie doskonałe, jako są węże, żeby, myszy, muchy, które dlatego zowiemy niedoskonałymi, iż z zagniłości materyej rodzić się mogą. Te tedy ostatnie szatan może czynić, lecz nie zaraz ani w mgnieniu oka, jako Bóg czyni, ale za czasem […] jako czynili przez czarowniki w Egipcie. Przemienienie zaś jest dwojakie: Istotne abo rzeczywiste, i zwierzchowne. Przemienienia istotnego rzeczy w inszą rzecz nikt inszy oprócz Stwórce wszystkich rzeczy uczynić nie może. Przemienienie zwierzchowne dwojakie też jest, abo w przymiotach na istocie polegających, abc w mniemaniu i oczach patrzącego. To oboje szatan czynić może, pierwsze gdy choroby i insze przypadki w ciele ludzkim za dopuszczeniem Bożym sprawuje, o którym przemienieniu, tu się nie mówi, jedno o tym, które czyni w fantazyjej, i oczach patrzących ludzi, bo tak przemieniając ludzi w bestie, nie przemienia ani istoty, ani przymiotów, tylko rozumienie uczarowanego i patrzących nań, że sie mniema być taka a taka bestia, choć nie jest, co czyni przywodząc z pamięci, postać onej bestiej do fantazyjej (w czym mu jest przyrodzenie posłuszne) jako duchowi (quo ad motum localem). Kłamiąc wszakże tak fantazją i oczy rozumu oszukać nie może, jako tego który się do ciała nie tak dalece przywiązuje. Dla tegoż ci, którzy się mniemają być tak przemienionymi rozumieją dostatecznie. O czym na różnych miejscach przykłady się najdują, które wszakże gęstsze bywają w krainach wschodnich, aniżeli naszych zachodnich, a zwłaszcza co się tknie drugich person, nie samych czarownic, bo te przemienienia takiego na swych osobach zwykły często wszędzie zażywać.

A opuściwszy one dawne i od Poetów ogłoszone przykłady, o czarownicy nazwanej Circe, która towarzysze Ulissesowe w bestie była obróciła: także towarzystwo Diomedesowe w ptastwo obrócone, którzy czas długi około kościoła Diomedesowego latali. I insze gościnne niewiasty, które goście swoje w bydło dla noszenia ciężarów przemieniały. Także przemienienie Apulejusa Philosopha w osła, o czym sam księgę napisał. Świeże i ktore pocześciej w piśmie najdujem, wiarę nam mogą czynić. Nabuchodonozor król mniemał się być siedm lat wołem, (acz się to tam sprawą Boską działo) i trawę jako wół jadał.

Augustyn święty w księgach swych wspomina oyca Praestanciusowego, który czas niemały mniemał się być koniem i zboże wespół z inszymi żołnierzom nosił. Już młodzieniec on w Salaminie mieście Królestwa Cypryjskiego w osła obrócony, w trzy lata w tej mniemanej osobie trwający (jako się w drugiej części tej księgi w rozdziale 4. pokaże) czyli wątpliwość taka w tym przemienieniu czarowniczym zostawi? które to przemienienie czarownice zwykły czynić nie tylko w osobach cudzych, ale częstokroć w swoich i nierówno częściej, o czym z wielu inszych przykładów te się tu przynoszą.

Bartholomeus de Spina Dominikan, Theolog i Inquisitor w swej książce, którą napisał o czarownikach powieda: Iż niejaki Antoni Leo mieszczanin Fererski z żoną swoją pod przysięgą zeznali, że przed trzema laty w łożnicy swojej dobrze zamknionej nocy jednej, dwa wielcy kotowie pokazali się, czyhając na jedno ich dziecię, których oni ponieważ spali nie postrzegli, aż skoro dziecię krzyczeć poczęło. Już abowiem prawie wyssali byli krew z dziecięcia onego, gdy sie rodzicy ocknęli, z której przyczyny w krótkim czasie dziecię wysechszy umarło. Porwawszy się tedy z łoża, skoro jeno parę kotów ujrzeli, żeby je pojmawszy pobili, aczkolwiek mąż jednego z nich żelazną łopatą (jako rozumiał) barzo dobrze uderzył drugiego też ledwie byli nie oskoczyli, jednak obadwa okna doskoczywszy, spuścili się, ani ich więcej było nocy onej widać, toż właśnie temuż stadłu we dwie lecie po tym przydało się: przy córce niedawno narodzonej. Te abowiem, gdy dwa wielcy kotowie jeden morągowaty a drugi biały z czarnymi płatami, podczas spania rodziców jej, w nocy napadli, obudziła rodziców wielkim płaczem. Którzy obaczywszy, że koci z łoża skoczyli żeby ich pojmali, ale nic nie sprawili. Abowiem jako pierwej, tak i na ten czas, łatwo rąk ich uszły oknem się na dół spuściwszy, a panienka ona po dwu dniach wysszechszy umarła. Inszych po tym nocy bieganie wielu kotów czyhających na insze dzieci (i na miejsce gdzie maść jedna od czarownice im dana była w schowaniu, żeby się nią namazawszy, byli uzdrowieni, abowiem i oni sami już byli wysuszeni, ale nie bardzo szkodliwie) częstokroć słyszeli, choć w domu jedne tylko koteczkę małą mieli.

Ale i czarownica jedna, która niedawnych czasów była spalona, powiedziała im, gdy jej o to pytali, iż były dwie białegłowy czarownice, w postaci kotów co je w łożnicy widzieli, które też insze dziatki ich przed tym świata pozbawiły, obyczajem opisanym, i przydała to, że ich zna, jedno imienia ich powiedzieć nie chciała, znakami tylko pewnymi one wyrażając.

Tegoż przemienienia czarownic w koty według oka i phantazyjej jest świadek drugi w Ferarzu imieniem Philip rzemieśnik, ten pod przysięgą sądownie uczynioną powiedział: Że w tym roku czarownica jedna przed trzema miesiącami oszukała go, namawiając, żeby od dziecięcia którego leczyć (sama podobno krew z niego wyssawszy) podjęła się, nie odganiali kotów, jeśliby się takie około niego łasiły, i do niego przystępowały. Tegoż tedy dnia po odejściu onej niewiasty w godzinie obaczyl z żoną swoją kotkę wielką, której i przedtym nie radzi widzieli, a ta do dziecięcia śpieszno przystępowała. Która gdy rodzice z bojaźni częstokroć odganiali, na koniec za dokuczaniem jej, mąż rozgniewany, zamknąwszy drzwi, oną kotkę i tam i sam uciekającą oszczepem ukłół, aż na koniec z okna wysokiego wyskoczyć musiała, i o ziemię się prawie rozbiła. Do tego tedy czasu, ona baba czarownica, upadszy na wszystkiej sile, długi czas leżała: czym się stało, że co ją miano trochę o czary i suszenie dziatek podejrzeną a mianowicie o dziecię tego Philippa, ono podejrzenie weszło w wielki dowód. Abowiem wszystkie razy i rany, które kotce były zadane, w onej babie były znalezione. […]

Także też w miasteczku jednym Biskupstwa Argentyńskiego, którego wymieniać nie potrzeba: Robotnik jeden dnia pewnego, gdy w domu swoim drwa do pieca rąbał, kot jakiś niemały przybieżawszy miotać się nań począł, robotę mu przerywając. Którego gdy odganiał, aż drugi jeszcze więtszy przybieżawszy z pierwszym wespół oba mocniej do niego drzeć się poczęli. Których on gdy odpędził, trzeci do nich jeszcze przybył. Ci wszyscy go opadłszy, jedni do twarzy mu skakali, a drudzy go za nogi kąsali. Strwożony tedy, i jako powiedał, w takim strachu nigdy nie bywał i przeżegnawszy się, a rąbania drew zaniechawszy, one koty zajuszone, to do twarzy, to do nóg się jego miotające, drwy rąbanemi po głowie po nogach i po grzbiecie pobiwszy z trudnością od siebie odegnał. Zaledwie godzina po tym wyszła, gdy znowu drwa rąbał, przyszli dwaj siepacze od urzędu, i jako złoczyńce pojmali go, i do sędziego prowadzili: który zdaleka obaczyzwszy go, niechcąc go słuchać rozkazał: żeby go na dno w wieżę, gdzie na garło zwyczaj był więźnia sadzać wsadzono. Płacze nieborak, nie wiedząc przyczyny nieszczęścia swego, i nie czując się w żadnej rzeczy winnym: przez trzy dni przed strażą swoją, z narzekaniem przypadek swój niewinny opłakiwał: którzy im się pilniej u sędziego o przesłuchanie jego starali. Tym się bardziej sędzia gniewem zapaliwszy, z fukiem i łajaniem powiedał, że się tak wielki złoczyńca i czarownik niecnoty swojej żadnym sposobem zaprzeć ani też niewinności swojej pokazować nie może, gdyż są jasne dowody jego spraw niecnotliwych. Aczkolwiek tedy za staraniem straży do przesłuchania u sędziego żadnym sposobem przyjść nie mógł: jednak za namową inszych Radziec dał mu wolne ucho. Wyprowadzony tedy z więzienia, gdy przed sędziem stanął, a sędzia nań i wejrzeć nie chciał, on nieborak upadszy do nóg inszych radziec siedzących prosił, żeby mu przyczynę tego nieszczęścia jego i więzienia powiedziano. Zaczym sędzia rozgniewany mówić począł. Niecnotliwy człowiecze, tako się do zbrodni twoich nie znasz? oto dnia tego, i tej godziny, trzy białegłowy miasta tego zacniejsze poraniłeś: tak, że na łożach leżąc, ani wstać, ani ruszać się mogą. Ochłodził się nieco on nieborak, i o dniu także godzinie, i wszytkim przypadku swoim myśląc, rzekł. Jakom żyw nigdy żadnej białejgłowy nie bił, ażem dnia tego a godziny którąście wspomnieli drwa rąbał, świadectwo stawię, gdyż mię i czeladź urzędowa rąbiącego drwa zastała. Sędzia zatym barziej rozgniewany rzekł: Patrz jakoć swoje niecnoty okryć pragnie. Biaległowy chore leżą, razy pokazują, i że je pobił jawnie powiadają. Tedy robotnik on lepiej sobie przypadek swój uważając rzekł: Tej godziny jako powiedacie, pamiętam żem bestie bił, ale nie niewiasty. Zdumieli sie wszyscy pytając coby to były za bestie. Tedy on to wszytko co się działo z podziwieniem wszystkich powiedział. A oni zrozumiawszy iż to sprawa szatańska była, puścili wolno onego ubogiego robotnika, zakazawszy mu, żeby tego nikomu nie powiadał. Jednak od ludzi pewnych ta rzecz zatajona nie była. Przetoż ci, którzy przywodzą słowa Kanonu Episcopi. Jeśliby kto wierzył, żeby którekolwiek stworzenie w lepsze abo gorsze mogło być przemienione, abo z postaci w postać przekształtowane, takowy nad niewiernego gorszy jest. Niech mówię ci uważają, jako słusznie w tej materyjej tego Kanonu przeciwiać się zmamionemu przemienianiu zażywają: ponieważ Augustyn Ś. Doktor kościoła Bożego takowemu według fantazyjej i oka przemienieniu wiarę daje. Abowiem w Księgach swoich wspomniawszy co poganie mówią o towarzyszach Ulissesowych w bestie od czarownice Cyrce przemienionych. I o Arkadyjczykach w wilki obróconych napiwszy się napoju jakiegoś, Bogu swemu Liceowi ofiarowanego spomniawszy to powieda: że słusznie temu wierzyć mamy, dlatego, że i czasów jego, takowe sie rzeczy działy. Słowa jego po tym takie następują. Jeślibychmy abowiem rzekli, że tym rzeczom wiary dawać niepotrzeba: które się wysszej powiedziały, są i teraz takowi, którzy toż twierdzą, że abo tego na sobie doznali, abo od ludzi pewnych słychali. I ja gdym był w ziemi Włoskiej, słyszałem takowe rzeczy o powiecie jednym krainy tej, gdzie gościnne niewiasty biegłe w tej bezbożnej nauce, w serze zwykły zadawać, którymby chciały albo mogły podróżnym, żeby się w bydło przemieniali, i wszelakie potrzeby domowe, na sobie dźwigali, którą posługę odprawiwszy, potem ksobie przychodzili. Jednak nie miewają w sobie umysłu bestialskiego, ale ludzki i rozumny.

Poty Augustyn: stąd sie pokazuje, iż on nie bez twierdzenia wielu świadków dawał temu wiarę, że się takie rzeczy mogą dziać od czarownic. Z czym zgadza się i to, co Inquisitorowie o czarownicach powiedają, z powieści tych, którzy tego na sobie doświadczyli, tak też o przemienianiu czarownice w kotki, nie według natury, ale fantazyjej i oczu. Przeto iż się indziej i tu po częci pokazało, iż te rzeczy nie są niepodobne, ani się pismu świętemu sprzeciwiają, bez wątpliwości wiarę im dać potrzeba, oprócz żeby kto rozumiał się być mędrszym nad Augustyna ś. i inszych Doktorów świętych, którzy w tym rozumieniu zgadzają się z Augustynem Świętym.

 

O sposobie którym szatani w głowie bez szkody bywają gdy zmysły ludzkie mamią.

ROZDZIAŁ IX.

 

Powiedzieliśmy w dwóch przeszłych rozdziałach, iż czarownice przez szatany, na oko tylko i według fantazyjej w odejmowaniu członku wstydliwego, także też przemienieniu ludzi w bestie rozmaite, sprawy swe odprawują, dla objaśnienia tego przypatrzymy się tu naprzód. Jeżeli szatani na ten czas, gdy oczy i fantazje ludzkie mamią w ciele ludzkiem, i w głowie przebywają. Po tym jako bez boleści, abo naruszenia zmysłów wewnętrznych, mogą postaci rzeczy rozmaitych przywodzić z pamięci do fantazyjej, i stamtąd do zmysłu pospolitego. Co sie tknie pierwszej rzeczy. Jeśli sposobem opisanym szatani ludzi mamiąc w ciałach i głowach ich przebywają. Potrzeba wiedzieć, iż omamienie, abo uczarownie zmysłów jest dwojakie. Pierwsze zmysłów zwierzchownych tyko. Drugie zmysłów wewnętrznych pochodzące aż do zwierzchownych. Do pierwszego omamienia niepotrzeba tego, żeby szatan miał wchodzić w ciało i głowę ludzką, bo to może bez tego sprawić, na przykład, rzecz jaka od oczu ludzkich chcąc zakryć (co pospolicie czyni w przenaszaniu czarownic z miejsca na miejsce) założeniem jakiejkolwiek rzeczy od oczu ludzkich, abo powietrza zaćmieniem, bądź zagęszczeniem, abo też jakimkolwiek inszym sposobem. W drugiem omamieniu, gdy dla oszukania zmysłów ludzkich, przywodzić musi postaci rzeczy jakichkolwiek z pamięci (do fantazyjej bez bytności swojej w głowie ludzkiej sprawić tego nie może. Na co się wszyscy Theologowie i Philozofowie zgadzają, że duch tak zły, jako i dobry, tam jest, gdzie się jego sprawa pokazuje. Przetoż duch zły, prowadząc postać jakiej rzeczy, z jednego zmysłu do drugiego, musi w tychże zmysłach obecnością swoją być. Lecz tu trudność zachodzi, mógłby kto zadać. Dwa duchy stworzone na jednym miejscu być nie mogą, przeto ani szatan być nie może na tym miejscu, gdzie dusza jest. A dusza jest wszystka we wszystkim ciele, i wszystka w każdej cząstce jego, dla tegoż szatan być niemoże w żadnej cząstce ciała, ponieważ tam dusza jest. […] Odpowiedź. Prawda jest, że dwa duchy stworzone na jednym miejscu być nie mogą, deflnitiue jako Philozofowie mówią, ale szatan w głowie ludzkiej przebywając, nie jest na jednym miejscu z duszą, bo dusza w ciele nie jest jako na miejscu, ale jako forma in materia, szatan zaś (gdy bywa) jako na miejscu. Co się pokazuje z różności spraw ich, bo dusza jest w człowieku ciało ożywiająca, abo żywot mu dająca, szatan zaś tylko przeprowadzający postaci rzeczy stworzonych z zmysłu jednego do drugiego.

A jeśliby kto pytał, jako to przeprowadzenie postaci rzeczy którychkolwiek z zmysłu jednego szatan może czynić bez boleści głowy i naruszenia zmysłów? Może, a to dlatego, iż naczynia zmysłów nie dzieli ani odmienia według rzeczy samej, tylko wywodzi z nich postaci, abo obrazy rzeczy jakichkolwiek, które już nie są cielesne i przechodząc z miejsca na miejsce nie mogą w ciele żadnej boleści czynić, a zatym ani naruszenia zmysłów. O czym kto chce dostateczniej wiedzieć niech czyta część pierwszą mallei maleflca, Tu co należy do zwierzchownego zrozumienia rzeczy dosyć na tym.

 

O sposobie którym szatani za sprawą czarownic w ludziach podczas osobą swą mieszkają.

ROZDZIAŁ X

 

Powiedziawszy jako szatani w głowach ludzkich, bądź też w inszych częściach ciała, przebywać, i postaci abo obrazy rzeczy którychkolwiek z miejsca na miejsce przenosić mogą. Chciałby podobno kto wiedzieć. Jeżeli szatani ludzi zupełnie za sprawą czarownic osiadać mogą. Co my w rozdziale tym do uważenia wziąwszy, wprzód powiemy o różnych sposobach posiadania ludzi przez szatany. Po tym iż za sprawą czarownic, a dopuszczeniem Bożym, szatani podczas wszystkimi sposobami ludzi posiadają. Na ostatek przywiedziemy przykłady tej materyjej służące.

Co sie tknie pierwszej rzeczy, wyjąwszy on sposób powszechny, którym szatan w człowieku za popełnieniem każdego grzechu śmiertelnego przemieszkiwa. O którym sposobie szeroko mówi Thomasz ś. pytając się. Jeżeli szatan zawsze obecznie mieszka w człowieku, kiedy jeno śmiertelnie zgrzeszy? którego pytania przyczyna ta jest: Ponieważ Duch ś zawsze mieszka w człowieku łaskę Bożą mającym według Pawła ś. mówiącego: Kościołem Bożym jesteście, i Duch Boży mieszka w was, tedyby też za grzechem szatan miał przemieszkiwać w człowieku, z tej przyczyny, że rzeczy przeciwnych ma być jeden wzgląd, a grzech, łasce jest przeciwny. Co Thomasz ś. objaśniając powieda, iż przemieszkiwanie w człowieku może się dwojako rozumieć. Abo względem dusze, abo względem ciała. Pierwszym sposobem nie należy szatanowi przemieszkiwać w człowieku, bo sam Bóg tylko w duszy ludzkiej mieszkać może. Z drugiej strony szatan nie jest przyczyną grzechu, jako Duch ś. łaski do tego podobieństwo nieważne.

Co się zaś tknie ciała, możemy mówić, iż szatan w człowieku dwojako przemieszkiwać może, jako też dwojacy ludzie najdują się, abo grzeszni, abo łaskę Bożą mający. O grzesznych ludziach przyznać musiemy, iż jako za każdym grzechem śmiertelnym człowiek w niewolę szatańską wdaje się, ile szatan podczas zwierzchownie poduszcza go do grzechu podając go do zmysłów zwierzchownych, abo też fantazyjej, tak w namiętności jego zda się przemieszkiwać, ile wszelkim pokusom szatańskim wstępuje, jako okręt na morzu wiatrom bez sternika.

Może też szatan w człowieku obecnie mieszkać, jako się pokazuje w opętanych. Ale iż ta rzecz barziej należy do karania, aniżeli grzechu, jako sie pokaże, a karania cielesne, nie zawsze idą za grzechem, i owszem częstokroć tak na grzeszne, jako i sprawiedliwe przypadają. Przeto tak w łasce Bożej, jako i w niełasce będących szatan według głębokości nieogarnionych sądów Bożych może obecnie mieszkać. A ten sposób posiadania aczkolwiek przedsięwzięciu naszemu nie służy, kładzie się jednak, żeby się komu niezdała rzecz niepodobna iże też szatani za Bożym dopuszczeniem w ludziach za sprawą czarownic podczas obecnie mieszkać mogą.

Powiedamy tedy, iż jako piącią sposobów szatani sami przez się, bez sprawy czarownic ludzi posiadać i onym szkodzić mogą: tak też temiż wszytkimi sposobami za sprawą czarownic toż czynić mocni są, ponieważ na ten czas jako się więcej Pan Bóg obraża, tak też szatanom okrucieństwa nad ludźmi czynić, za sprawą czarownic bardziej dopuszcza. Sposoby tedy te są wyjąwszy owe gdy szatani szkodzą w majętności komu.

Pierwszy gdy tylko na ciele szkodzą. Drugi gdy i na ciele i na zmysłach wewnętrznych. Trzeci, gdy trapią tak z wierzchu jako i wewnątrz. Czwarty, gdy rozum na czas jaki odejmują. Ostatni, gdy ludzi jako bestie nierozumne czynią. Przyczyn zaś jest pięć, dla których Pan Bóg ludzi szatanowi dopuszcza posiadać. Pierwsza jest dla więtszej zasługi. Druga podczas za mały cudzy występek. Trzecia, podczas za własny mały i powszechny grzech. Czwarta niekiedy za cudzy ciężki występek. Ostatnia, podczas za własną człowieczą i ciężką nieprawość. Z których wszystkich przyczyn wątpić niepotrzeba, że P. Bóg za sprawą czarownic szatanom podczas ludzi podaje. Co wszystko pismem i przykłady objaśniemy.

Pierwsza przyczyna pokazuje się z Dialogu Sewera ucznia namilszego, Marcina ś. gdzie powieda o jednym kapłanie świątobliwym, który miał tak wielki dar w wyganianiu szatanów, że ich nie tylko słowy własnymi, ale je też przez listy i włosiennice swoje wyganiał. Gdy tedy tym po świecie się wsławił, poczuł w sobie pokusę prożnej chwały, któremu grzechowi, też mocno sie sprzeciwiał, wszakże żeby w pokorze był doskonalszy, gorąco Pana Boga prosił, żeby do dopuścił posieść szatanowi, przez pięć miesięcy, co się tak stało. Abowiem jako go skoro posiadł musiano go wiązać i wszelkiemi lekarstwy opętaniu służącemu opatrować. A gdy się skończył piąty miesiąc, tak od prożnej chwały, jako i od szatana zgoła wybawiony był. Ale żeby z tej przyczyny przez czary cudze, szatan miał kogo posieść, jako nie czytamy o tym, tak też tego nie twierdziemy, aczkolwiek jako się wspomniało nie ogarnione są sądy Boże. O wtorej przyczynie, iż za cudzy mały grzech Pan Bóg szatanom dopuszcza podczas ludzi posiadać, przywodzi przykład Grzegorz S. o błogosławionym Elewteriusie Opacie, który gdy czasu jednego blisko klasztoru panieńskiego nocował, bez jego wiadomości przy drzwiach komórki jego położone dziecię, które na każdą noc cierpiało przenagabanie od szatana. To dziecię od szatana wyswobodzone jest onejże nocy dla bytności błogosławionego Elewteriusa. Gdy się tedy dowiedział co się stało a ono dziecię już było oddane do klasztoru jego, po niemałym czasie niezmiernie się ciesząc, z wyswobodzenia onego dziecięcia, rzekł do braciej swojej: szatan sobie żartował z onemi pannami, ale gdy do sług Bożych przyszedł, nie śmiał do tego dziecięcia przystąpić. Alić oto zaraz szatan dziecię opanowawszy trapić go począł aż za płaczem wielkim, i postem tegoż świętego męża (ustąpił) z wielką trudnością. Jeśli kto niewinnym będąc za cudzy mały grzech szatanowi bywa w moc dany, nie dziw, gdy za swój własny powszechny grzech, abo za cudzy śmiertelny występek, abo też za swoje ciężkie złości, aniektórzy za sprawą czarownic od szatanów bywają pośiadani.

O własnym powszechnym grzechu pokazuje się u Kassjana, który mówi. Mojżesz na puszczy będąc mężem nieporównanym, i wielkiej doskonałości, dla płochego jednego słówka, które przeciw Opatowi Makaryusowi dysputując z nim wyrzekł, uniesiony swym rozumieniem, zaraz okrutnie w moc podany jest szatanowi, tak że gnój ludzki za jego sprawą w usta sobie kładł. Który bicz dla oczyścienia jego Pan Bóg nań pewnie był dopuścił, żeby i małego grzechu zmaza w nim się nienajdowała, co się pokazało z jego uleczenia. Abowiem jako skoro Opat Makary na modlitwę upadł, zaraz go szatan opuścił. Podobna rzecz wspomina Grzegorz ś. w Dialogach swoich: o jednej mniszce, która szałatę jadła, w przód jej nie przeżegnawszy, wybawił ją po tym od szatana błogosławiony Ekwicyus.

O czwartej przyczynie, to jest gdy dla cudzego ciężkiego grzechu szatani kogo posiądą, wspomina tamże Grzegorz ś. o błogosławionym Fortunacie Biskupie, który gdy szatana z człowieka opętanego wygnał, wieczór tenże szatan w postaci pielgrzymskiej po ulicach miejskich wołać począł. Nieleda mąsz, ś. Biskup Fortunat, który mnie pielgrzyma z gospody wyrzucił, i nie mam gdzie nocować. Jeden tedy mieszczanin z żoną swoją i synem siedząc wezwał pielgrzyma do swego domu i pytając przyczyny wypędzenia cieszył się z uwłaczania mężowi świętemu, które słyszał od onego fałszywego pielgrzyma. Alić oto szatan syna jego posiadłszy, na żarzyste węgle go wrzucił i umorzył. I tak nędzny ociec w ten czas poznał, kogo do gospody przyjął.

O piątej przyczynie, gdy szatan kogo za grzech własny śmiertelny posiada, wiele się przykładów tak w piśmie świętym, jako w żywotach ojców świętych znajduje. Abowiem tak Saul nieposłusznym będąc Bogu, od szatana jest opanowany. Co się wszytko wspomniało, żeby się komu nie podobieństwo niezdało, jakoby kto dla sprośniści grzechom czarownic za sprawą ich miał być opętany, o czym żebyśmy rozmaite sposoby posiadania ludzi rozumieli, względem drugiej strony ten przykład przywodzimy.

Czasu Piusa Papieża wtórego przed przyjęciem urzędu Inquisitorskiego jednemu z nas Inquisitorów, to się przytrafiło. Czech niejaki z miasta Dachonu syna jedynego kapłana świeckiego, dla wyswobodzenia od szatana, abowiem opętany był, do Rzymu przyprowadził. Trafiło się tedy, gdym ja jeden z Inquisitorów do gospody dla jedzenia wszedł, zdarzyło się, że on kapłan z ojcem swym równo ze mną do stołu siedli. Zszedszy się tedy i (jako jest obyczaj gości) społecznie rozmawiając. Ociec on częstokroć wzdychał P. Boga prosząc, żeby mu one drogę dał szczęśliwie odprawić: którego ją społecznie żałując, począłem pytać, coby za przyczyna drogi jego była do Rzymu, także i smutku takiego. Zaczym on przy onym kapłanie synu swoim, który mi o bok u stołu siedział odpowiedział. Ach mam syna od szatana opętanego, którego dla wyswobodzenia z wielką pracą i kosztem aż tu przyprowadziłem. Spytam ja gdzieżby ten syn był, powiedział mi, iż ten jest, który mi o bok siedział. Za którymi słowy jego strwożyłem się trochę, i patrząc nań z pilnością, iż bardzo skromnie u stołu siedział, i jadł, także na każde pytanie pobożnie odpowiedał, począłem wątpić, żeby miał być opętanym, alem powiedział, że mu się to z choroby przydało. Tedy syn co się działo, […] jakim sposobem i jako dawno opętanym był, powiedział. Jedna mówi czarownica tego mię nabawiła, gdy ją abowiem strofował […] iż była harda i skrzetna, rzekła: żem miał tych słów swych za kilka dni przypłacić. Ale i szatan we mnie mieszkający toż powiada: iż czary pod pewnym drzewem zachowała czarownica, których jeśli stamtąd nie wezmę, nie będę mógł być wybawiony, ale mi drzewa nie chce pokazać. Ja zaś, niedałbym był namniej wiary tym słowom jego bym był rzecz samą tego niepostrzegł. Abowiem gdym go spytał o dawność czasu, że nad zwyczaj ludzi opętanych rozumu we wszytkim zażywał. Odpowiedział: Rozum mi tylko na ten czas odejmuje, gdy się chcę nabożeństwem bawić, abo miejsca święte nawiedzać. A osobliwie mi szatan słowami usty mymi wymówionymi powiedział. Iż jakom mu się w czynieniu kazania do ludzi po ten czas barzo przykrzył, nie miał mi więcej kazania dopuścić odprawować: Był abowiem wdzięcznym kaznodzieją, jako mi ociec powiedał, i wszytkim przyjemny. Ja tedy Inquisitor, chcąc wszytkiego dostatecznie dość, przez piętnaście dni, i więcej, na różne miejsca święte, umyśliłem z nimi chodzić. A mianowicie do kościoła P. świętej Praredy, gdzie jest sztuka słupu marmurowego, do którego przy biczowaniu zbawiciel nasz przywiązany był. I na miejsce gdzie Piotr Apostoł ukrzyżowany był, na których miejscach straszne krzyki, huki i wołania, gdy nad nim Exorcismy mówiono, czynił powiedając: że już chciał wyniść, a po małej zaś chwilce, by namniej nie chciał. I jakom powiedział we wszytkich sprawach swoich, kapłan on był skromny, i układny, że nie znać było na nim jego, jeno na ten czas, gdy się Exorcismy zaczynały, a po skończeniu ich, i zdjęciu stuły z szyje, żadnych nieprzystojnych i nierozumnych spraw po sobie nie pokazowa!, wyjąwszy to, że gdy kościół jaki mijając, dla pozdrowienia Panny naświętszej klękał, tedy mu diabeł język z ust daleko wywieszał. A gdym go spytał, jeśliby się nie mógł od tego wstrzymać, odpowiedział: że żadnym sposobem, tak abowiem szatan włada wszystkimi członkami memi, szyją, językiem, płucami do mówienia, i wycia, gdy mu się podoba: słyszeć wprawdzie słowa, które przez mię i członki moje mówi, ale sprzeciwiać się żadnym sposobem nie mogę, a gdy nabożnie chcę którą modlitwę mówić, tedy mnie barziej trapi język wywieszając. A iż słup w kościele Piotra S. z kościoła Salomonowego przeniesiony jest, którego mocą siła ich od szatana wolnymi bywa, dlatego, iż P. Chrystus każąc w kościele na niem sie wspierał, ten wszakże kapłan dla skrytych jakichsi sądów Bożych nie mógł być tam wybawiony, choć abowiem cały dzień i noc przy słupie zamkniony był, jednak nazajutrz po czytaniu rozmaitych Exorcismów nad nim przy zgromadzeniu wielu ludzi spytany z której strony słupa Chrystus P. wspierał się nauczając, tedy kąsając Słup zębami pokazowa! miejsce wyjąc: Tu stał, tu stał. A na koniec powiedział Nie chce wyniść, gdy go pytano dlaczego? odpowiedział: dla Lombardów. Spytano go po tym czemuby dla Lombardów wyniść nie chciał. Tedy odpowiedział językiem włoskim (a ten kapłan opętany języka tego nie umiał) mówiąc: Wszyscy czynią tak a tak, mianując brzydki grzech wszeteczeństwa. Kapłan on pytał mię po tym. Ojcze, co się te słowa rozumieją, którem wymówił, ktoremu gdym powiedział, rzekł mi. Słyszałem wprawdzie słowa, alem rozumieć nie mógł. A iż jako to rzec pokazała, to szataństwo było z onych: o których Chrystus Pan w ewangeliej mówi: Ten rodzaj szatanów nie bywa wyrzucony jeno w poście a modlitwie. Przeto Biskup jeden od Turków jako powiedają z stolice wygnany, użałowawszy się go, przez wszystek post wielki na chlebie a wodzie przestawać, na ustawicznych modlitwach trwając i Exorcismy na każdy dzień nad nim odprawując jego z łaski Bożej od tego szatana wybawił, i do domu nazad z radością odesłał. Możemy tu wspomnieć to, co się […] w miasteczku Marburgu z kapłanem także jednym opętanym stało, gdy w Exorcismach szatana pytano, jakoby dawno w tym Księdzu mieszkał, odpowiedział: że siedm lat. A gdy go Exorcista spytał, ponieważ tylko trzy miesiące trapiłeś go, gdzieś był czasu inszego? odpowiedział, iż w ciele jego. Spyta zaś, w której cząstce ciała? powiedział szatan, że w głowie nawięcej: Spyta go znowu kapłan, gdzieby był na ten czas, gdy mszą odprawował i Sakrament przyjmował: odpowiedział, żem się krył u niego pod językiem, rzecze Ksiądz: nędzniku jakoś przed oblicznością stwórce twego nie uciekał? Odpowie szatan. I zali kto nie może się kryć pod mostem, póki mąż ś. nie przejdzie, by jeno się tam nie bawił. Za Bożą wszakże pomocą po tym był wybawiony od szatana, który wiedzieć trudno, jeśli prawdę powiadał, abo zmyślał, ponieważ kłamca jest, i ociec jego.

 

O sprawowaniu przez czarownice wszelakich chorób, a mianowicie o głównych wobec chorobach.

ROZDZIAŁ XI.

 

Choroby zaś cielsnej iż niemasz żadnej, ktorej by czarownice za Bożym dopuszczeniem sprawić nie mogły, bądźby to trąd, bądź kaduk, bądź też insza główna choroba była, wątpić nie potrzeba. Doktorowie abowiem wszyscy żadnej zgoła w tej mierze choroby nie wyjmują. Także i te rzeczy ktore się uważały, bądź względem mocy szatańskiej bądź względem złości czarownic, żadnej w tym trudności nie czynią. Nider w księgach swych pytając Jeśli czarownicy mogą prawdziwie swemi czarami ludziom szkodzić, nie wyjmując żadnej choroby jakokolwiek ciężkiej? Odpowieda że mogą, z którym się zgodzą Thomasz Ś. i wobec wszyscy Theologowie na to miejsce piszący. Iż czarownicy wszytkiemu sposobami mogą ludziom szkodzić za sprawą szatańską, w czymkolwiek jedno sam szatan przez się może im szkodzić, abo ich oszukiwać: to jest w majętności, sławie, zdrowiu, rozumie i w żywocie, jakoby rzekli, iż w tych rzeczach, w których sam szatan przez się bez czarownice ludziom szkodzić może, może też szkodzić i z czarownicą. I owszem snadniej dla więtszej obrazy Boskiego majestatu jakośmy wysszej wspomnieli. W majętności jako szatan człowiekowi szkodzić może, pokazuje się z ksiąg Jobowych.

W sławie jakoby szkodził pokazuje się z listu Cyrylla do Augustyna ś. który tak powiada: Błogosławiony Sylwan Arcybiskup Nazareński, tak wielką miłość, i nabożeństwo przeciw Hieronymowi błogosławionemu miał, iż cokolwiek czynił, Pana Boga i Hieronyma ś. wzywał. Stąd niemal wszyscy Hieronymem go zwali, szatan tedy zajrząc wielkiej świątobliwości Sylwanowi świętemu, umyślił go w sławie obrazić, żeby których przykładem dobrym zbudował, złą sławą jego od niego oderwał. Nocy tedy jednej wziąwszy na się postać Sylwana świętego niejakiej zacnej białejgłowie już na łożu odpoczywającej, ukazał się, prosząc żeby na sprawe cielesną z nim przyzwoliła. Ona […] z przestrachu wielkiego poczęła okrutnie wołać, że wszystkich śpiących nie tylko domowników, ale i sądsiadów pobudziła, którzy do łożnice jej przybiegłszy, pytają coby się jej działo. (A szatan pod łoże jej skrył się) wywiedziawszy się tedy rzeczy samej, zaświecili świece, i szukając pod łożem go znaleźli, którego obaczywszy rozumieli go być Sylwanem Biskupem. Za czym się wszyscy zdumieli, zwłaszcza wiedząc o sławie świątobliwości jego. Pytają po tym, co by go do takowej zbrodnie przywiodło? Rzecze on: Cożem uczynił złego, gdyż mię ona do siebie przyzwała? Co ona usłyszawszy: kłamcą z płaczem zwała. szatan tedy, żeby tym więcej męża ś. u ludzi obraził począł tak szkaradnie i wszetecznie mówić, że ludzie słuchać go niechcąc […] na koniec go z domu gwałtem wypchnęli. Nazajutrz tedy wszyscy Sylwana biskupa obłudnikiem nazywają godnym spalenia, i wszytko miasto Nazaret tak się nim zbrzydziło, że usłyszawszy imię jego bluźnili. Tu się przypatrz dziwnej męża świętego cierpliwości, i jego świątobliwości. Doszła do uszu Biskupa tak wielka osława nic jednak nie mówi na taką krzywdę i serce jego stateczne nie porusza się do niecierpliwości: ale P. Bogu zawsze dziękując, mówił: iż zasłużył za swoje grzechy, iże niemoże być szczęśliwszym, jako widząc się być u wszytkich ohydzonym i brzydliwym. Ta o nim zła sława tak się prędko rozszerzyła, że miasta przyległe przeszedszy, aż do Alexandryey przyszła. Już do Biskupa niewinnego żaden przystąpić nie śmiał. Po wyściu tedy roku od tej osławy, żeby ono zgorszenie ludzkie z nienagła uśmierzyć mógł, wyjechawszy mąż Boży z Nazaretu udał się do kościoła, gdzie błogosławiony Hieronim leży, i przy grobie jego padł na modlitwę. Dla której, gdy dwie godzinie trwał, mąż jeden niecnotliwy do kościoła wszedł, i obaczywszy świętego na modlitwie, przy bieżał do niego jako lew, wyrzucając mu na oczy, iż uczciwe białegłowy do swojej sprośności co dzień namawia. Któremu on baranek niewinny weseląc się z swego obelżenia, rzekł żeby te mowę częściej powtarzał. Co on słysząc […] dobył miecza, chcąc go ściąć. Ale jako skoro Biskup święty zawołał ratuj Hieronimie, zaraz odwodząc miecz nazad swoje garło mieczem przeciął: stało się tedy że inszy łotr nadszedł, niewiedząc o tym, żeby to co się stało za Bożą pomstą stać się miało, i owszem rozumiejąc męża Bożego być mężobójcą onego człowieka, dobywszy miecza, chciał go zabić: natychmiast, toż się jemu co i pierwszemu przydało. Zaledwie ten drugi na ziemie upadł, aż oto dwaj mężowie wchodząc obaczyli co się stało, lecz nie wiedzieli, żeby z Bożego zrządzenia, jeden z nich furją zapalony zawołał. A pókiż tej twojej niecnoty będzie, i białegłowy uczciwe do swojej sprośności namawiasz, i ludzi niewinnych zabijasz […] nie będziesz więcej niecnoty płodził! Za czym gniewem zapalony z dobytym mieczem przybieżał, żeby go zabił: jako skoro jednak Sylwanus zawołał, ratuj Hieronimie chwalebny, mąż on, jako i dwaj pierwszy ręką swą zabił się. Ów zaś drugi, który z nim był przyszedł zwidzenia onego przestraszony, czarom wszystko przypisując, skoczył do drzwi kościelnych ze wszytkiej siły wołając: Sam wszyscy pódźcie sam, oto Sylwan czarownik, nie tylko uczciwe białegłowy hańbi, ale i ludzi czarami swymi zabija. Bieży za tym wołaniem gwałt wielki ludzi obojej płci, wszyscy Sylwana godnym spalenia uznawając. Co gdym ja Cyryllus usłyszał, bieżę z płaczem wielkim tamże gdzie obaczę baranka, między wilkami okrutnymi, i prawie psy wściekłemi, barzo cichego, nic inszego nie mówiącego, z wesołym swym pozorem, jeno sprawiedliwie to cierpię, iżem Boga mego ciężko obraził. Pojmają go, biją i już prawie na śmierć prowadzą. Gdy go tedy już z kościoła prowadzili, natychmiast z miejsca swego na którym leżał, wstał Hieronim błogosławiony wielką światłością obtoczony, że trudno nań było pojrzeć. I wyciągnąwszy rękę ujął Sylwana rozkazawszy srodze tym, którzy go prowadzili, żeby go puścili, które rozkazanie jego, tak było skuteczne, że wszyscy siłę straciwszy na ziemię padli, prawie na poły żywi. Co gdy się działo, przyprowadzono za tym do kościoła białągłowę niejaką opętaną, łańcuchami skrępowaną. Której jako skoro noga stanęła w kościele, okrutnie szatan przez nię bez przestanku wołać począł. Zmiłuj się, zmiłuj się Hieronimie, abowiem dla ciebie wielkie utrapienie cierpię. Do którego błogosławiony Hieronim rzekł: Przeklęty duchu, wynidź z tej Bożej służebnice, a twoją niecnotę i oszukanie pokaż przed wszytkimi, któregoś zażywał w Sylwanowej osobie pokazując się. szatan tedy według rozkazania pokazał się w osobie Sylwanowej, tak że go wszyscy Sylwanem być rozumieli i powiedział wszytko cokolwiek uczynił ku osławie Sylwanowej, co skończywszy z wrzaskiem srogim zniknął. Co się dalej działo, list Cirylow powieda, gdzie czytelnik czytać może. Strony ciała, iż szatan w nim szkodzić może pokazuje się w błogosławionym Jobie, który zarażony był od szatana sprośnym wrzodem abo trądem. Powiada też Sygisbertus i Wincencius w Księgach swoich, iż za panowania Ludwika wtórego Cesarza, w mieście Mogunciej, szatan jeden wprzód kamieniami ciskał, i jakoby młotkiem we drzwi kołatał, a po tym jawnie mówiąc: złodziejstwa odkrywając, i rozruchy siejąc wielom się naprzykrzył: po tym wszytkich przeciw jednemu wzburzył, którego mieszkanie gdziekolwiek mieszkał zapalił, i udawał jakoby wszyscy za jego grzechy cierpieli. Za czym musiał w polu mieszkać, strony czego gdy duchowni litanie odprawowali, wielu szatan ciskając kamieńmi poobrażal, i tak przez trzy lata czynił, na czas przestając, po tym zaś znowu broił, aż wszystkie domy popalił.

W rozumie i zmysłach wewnętrznych, że szatan szkodzie może pokazuje się z opętanych. Także o śmierci, że żywota pozbawić może, świadczą Księgi Thobiaszowe o siedmi mężach Sary panny zabitych, którzy dla żądze swojej wszetecznej ku Sarze, niegodni byli jej małżeństwa. Przeto zamykając mówimy, iż jako przez się tak przez czarownice szatani ludziom we wszytkim szkodzić mogą.

Gdy zaś pytają, jeśli takowe szkody, abo obrazy szatanom raczej, abo czarownicom mają być przypisowane. Dopowiedamy, iż jako własną szatańską sprawą jest, chorobami ludzie zarażać, tak też onym samym sposobem ma być przyczytana: ale iż ku wzgardzie, i obrazie Stwórcę wszytkich rzeczy, także ku zgubie dusz ludzkich, pragną te sprawy przez czarownice odprawować, wiedząc że tym sposobem P. Bóg barziej się do gniewu pobudza i onym wietszej mocy ku szkodzeniu ludziom daje: ponieważ rzecz sama świadczy iż bez liczby w ludziach przez czary, szkody się dzieją, którychby P. Bóg szatanowi czynić niedopuszczał, gdyby sam przez się ludziom szkodzie chciał: czego wszytkiego tajemnym sądem swym dopuszcza przez czarownice dla ich odstępstwa i wyrzeczenia się wiary katholickiej. Przetoż czarownicom takowe sprawy wtorym sposobem słusznie bywają przypisowane, choćże szatan sprawcą jest przedniejszym. Miotła abowiem którą niewiastą w wodę wmoczywszy ku górze kropi, żeby descz sprawiła, aczkolwiek sama z siebie deszcza nie sprawuje i ztąd niewiasta nagany mieć nie może, jednak iż to czyni, jako czarownica z umowy z szatanem […] choć szatan deszcz sprawuje, ona wszakże winę słusznie na sobie ponosi, dlatego iż wiarą, i sprawą szatanowi służy […]



dalej


strona główna
(23kB)