(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 22: UTRATA KONTAKTU Z RZECZYWISTOŚCIĄ

Nie wiedziałam, że relacjonowana poprzednio sesja wstrząsnęła światem Phila. Dostrzegłam to dopiero podczas naszego następnego spotkania, kilka tygodni po seansie. Chciał porozmawiać ze mną o trapiących go sprawach. Tak więc, znowu włączyłam swój magnetofon. Stwierdziłam, ze jego wypowiedzi i wnioski mogą pomóc ludziom zajmującym się zjawiskiem uprowadzeń na pokłady UFO.

P: Muszę ci coś powiedzieć. Te sesje... cała ta sprawa mnie prześladuje, nie daje spokoju. Gdybym mógł to zakończyć, zrobiłbym to. Nie chcę, żebyś czuła się winna, nie chcę cię martwić, ale po naszych sesjach czuję się fatalnie. Jestem wyczerpany, zmęczony. Chory. Przerażony. Mam wrażenie, że tracę zmysły. Tracę kontakt z rzeczywistością.

D: Masz na myśli naszą pierwszą sesję dotyczącą kontaktów z UFO?

P: I pierwszą, i drugą sesję. Szczególnie – drugą.

D: Drugą? Pierwsza była dla ciebie przerażającym przeżyciem, ale druga? Nie było w niej nic przerażającego.

P: Nie wiem. Mam pewną teorię na ten temat. Sądzę, że chodzi tu o kilka spraw. Kiedy te wydarzenia się rozgrywają, są przerażające. I wiem, że to przerażenie musi zostać opanowane, wyciszone, rozładowane.

D: A nie czujesz się lepiej, gdy negatywne uczucia są wyciszane?

P: Nie. Czuję się okropnie, strasznie. Pogrążam się w de– *< presji i boję się... Nie wiem, czego się boję. Boję się... czegoś. Czegoś spoza tej rzeczywistości. Tracę kontakt z moim światem.

D: Jak długo trwają te stany?

P: Czasem cały dzień, czasem pół dnia. Różnie. To zdarzyło się trzy albo cztery razy. Przychodzi dzień lub dwa dni po naszych sesjach. Przychodzi nie wiadomo skąd. To potworne poczucie utraty kontroli nad własnym życiem, utrata kontaktu ze światem i niewyobrażalny strach. Nie wiem, czego się boję. To znaczy, nie mogę zwizualizować ani nawet wyobrazić sobie przyczyny tego strachu. Nie ma przyczyny, nie ma obiektu, który wzbudzałby strach. Jest tylko strach, potworny strach. Nigdy wcześniej tak się nie czułem. To naprawdę komplikuje mi życie. A ja nie chcę komplikować sobie życia.

D: Sądziłam, że sprawy, które omawialiśmy lata temu mogły wpłynąć na twoje życie. Wiesz, kwestie związane z twoimi przeszłymi wcieleniami, z channellingiem.

P: Nie, to zupełnie nie zmieniło mojego życia, nie skomplikowało go. Mówiliśmy o przeszłych wcieleniach, o innych żywotach. A teraz dodajemy coś do mojego teraźniejszego życia. Bezpośrednio do mojego życia. Nie mogę się od tego odciąć, oddzielić.

D: No tak, masz rację. Przeszłe wcielenia to zupełnie inna sfera przeżyć. A teraz rozmawiamy o czymś, co dzieje się z tobą teraz, o to ci chodzi?

P: Taak. Pamiętasz, w czasie pierwszej sesji powiedziałem coś takiego: “Nie chcę zmieniać mojej rzeczywistości. Nie chcę, aby to się zdarzyło". Opierałem się tym wspomnieniom, ponieważ one zmieniały moje wyobrażenie o rzeczywistości, naruszały moją koncepcję świata. Rozumiesz?

Bałam się o Phila. Bałam się, że nie poradzi sobie z tym problemem. Obawiałam się, że ponownie nawiedzą go myśli samobójcze. Nie chciałam tego.

D: Nie chcę cię skrzywdzić.

P: Tak, wiem, że nie chcesz. I jak już powiedziałem, gdybym mógł, zostawiłbym to. Ale nie mogę. To kwestia odpowiedzialności, nie tylko mojej, za moje życie. To odpowiedzialność w szerszym ujęciu, za coś lub kogoś innego. Czuję, że muszę to dalej robić. Nie wolno mi zapominać o tych doświadczeniach, przerywać spotkań.

D: Po pierwszej sesji byłeś naprawdę poruszony. Myślałam wówczas, że dasz sobie spokój ze zgłębianiem swych przeżyć. Ale kilka dni później powiedziałeś: “Dobra, wchodzę w to". Sądziłam, że nie podjąłbyś tej decyzji, gdybyś naprawdę przeżył szok po pierwszym spotkaniu.

P: Ale nie mogę poradzić sobie z własnymi uczuciami. Nigdy nie mogłem. To komplikuje mi życie. Czasem nie robię tego, co chcę. Robię to, co według mnie muszę zrobić. Nie wiem, dlaczego tak postępuję. Tak się dzieje. Z tego też powodu postanowiłem kontynuować sesje.

D: W porządku. Jeśli taka jest twoja wola, możemy przerwać naszą współpracę. Nie musimy przecież organizować seansów.

P: Rozumiem to i doceniam twoją propozycję. Ale nie mogę teraz przestać. Chciałem tylko, byś wiedziała, co się ze mną dzieje. Muszę kontynuować te działania aż do... Nie wiem. Nie wiem, dokąd one mnie zaprowadzą.

D: Taak. Mamy jeszcze wiele nieznanych sfer do odkrycia.

P: Tak. Zawsze wiem, kiedy należy zakończyć temat, a kiedy zgłębiać doświadczenia. Ta wiedza nie pochodzi ze świadomości. Raczej z poziomu podświadomego lub od kogoś z tamtej strony, kto wskazuje mi, co można ujawnić, a czego nie.

D: Pamiętam, że przebywając z istotami pozaziemskimi odczuwałeś ich miłość i odwzajemniałeś ją, prawda?

P: Tak. Tak to już bywa w snach czy wspomnieniach. Wydawało mi się, że w przeżywanych sytuacjach, w tych istotach, nie ma nic przerażającego, strasznego. Wówczas nie czułem strachu. Jakby doświadczenia przenikały do mojej psychiki bez procesu interpretacji zjawisk. Dopiero, gdy zacząłem te wydarzenia interpretować, lepiej rozumieć, pojawił się obezwładniający strach. Strach, wobec którego moja świadomość była bezbronna. Czuję, że moja świadomość, mój umysł, jest za mała. Nie, nie mała – bardzo niedojrzała. Takich uczuć: małości, nikłości, niedojrzałości, doznawałem także w czasie odwiedzin. Nie lubię pojęć “uprowadzenie" ani “wzięcie".

D: Ja też nie.

P: Wtedy zachodzi proces... wyłączenia świadomości. Wszystkie doświadczenia przenikają bezpośrednio do... nie wiem, czy słowo “podświadomość" będzie tu odpowiednie.

D: Do banku pamięci, czy czegoś w tym stylu. Rozumiem cię. W momencie, kiedy włącza się świadomość, doznajemy szoku: ,,O, coś naprawdę się zdarzyło!" I dopiero wtedy zaczynamy się bać.

P: Tak. I pada wówczas pytanie: Czy to naprawdę się stało? Czujesz, że tracisz kontakt z własną, przez długie lata porządkowaną rzeczywistością. Burzy ją jedno pytanie: Czy to naprawdę się stało? “Zaraz, zaraz" – myślisz sobie. – “Zaczynasz tracić rozum. Wszystko sobie wymyśliłeś."

D: Tak, tak właśnie działa świadomy umysł. To z niego pochodzi pytanie: “Jeśli to naprawdę się stało, dlaczego nie kontrolowałem tego zdarzenia?" Podaje to w wątpliwość realność doświadczenia.

P: Mój świadomy umysł próbuje zaakceptować te doświadczenia. Dla niego to coś nowego, odmiennego. Dlatego właśnie chcę kontynuować sesje: by mój świadomy umysł się rozwijał i wzbogacał, by się uczył.

D: Czy będziesz w stanie uporać się z wszelkimi komplikacjami i niedogodnościami, wynikającymi z naszej pracy? Wiesz, że ma ona na ciebie silny wpływ. Może właśnie dlatego większość osób nie chce nawet spróbować przypomnieć sobie kontaktów z pozaziemskimi istotami? Dlatego, że przypuszczają, iż nie poradzą sobie z tą wiedzą? Nie udźwigną nowego, niezrozumiałego bagażu?

P: Ja sobie poradzę. Wiesz, to zaskakujące, jak niedojrzały jest ludzki świadomy umysł. Jak bardzo infantylny.

Nasza rozmowa była dla Phila formą terapii. Wypowiadając na głos swe uwagi i refleksje, łatwiej odnajdywał sposób na rozwiązanie życiowych problemów. W mojej praktyce przekonałam się, jak ważną sprawą jest zaakceptowanie przez pacjentów nowego typu wiedzy, by nie przeszkadzała ona w ich życiu codziennym. Kiedy pacjent decyduje się na zbadanie poprzednich wcieleń czy kontaktów z UFO, podświadomie jest przygotowany na zaakceptowanie i zrozumienie najdziwniejszych informacji. Zdarzają się jednak pacjenci, którym proces asymilacji nowej wiedzy sprawia olbrzymie trudności. Do takiej grupy należał Phil. Być może, te problemy były związane z jego pochodzeniem. W końcu, wywodził się z rodu istot pozaziemskich. Świadomość Phila – nie ugruntowana poprzez kilkakrotne realne ziemskie wcielenia – nie potrafiła poradzić sobie ze skomplikowanymi ludzkimi emocjami.

W ciągu miesiąca (a więc – w przerwie między naszymi spotkaniami) Phil miał kilka dziwnych snów. Niewiele z nich pamiętał: przyrząd w kształcie rewolweru, którego “lufa" zwężała się na końcu. Wiedział, że tym przyrządem “oni" włożyli mu coś, przez kanalik łzowy, do prawego oka. Gdy to “coś" wyjęli, na końcu przyrządu Phil zobaczył krople krwi. W innym śnie Phil znalazł się w pomieszczeniu zabiegowym, przypominającym gabinet lekarski. Zapamiętał, że dominującym kolorem w tym pomieszczeniu była biel, a pokój wydawał się sterylny. Ktoś wbił długą igłę w jego klatkę piersiową, po lewej stronie. Nie wiedział jednak, czy umieszczono w jego ciele jakiś obiekt, czy też wyciągnięto. Phil odkrył, że nie jest sam w pomieszczeniu. Obok zobaczył młodego mężczyznę, który na widok dziwnych przyrządów wpadł w histerię. Sądził, że oni chcą go zranić. Phil obserwował zabieg przeprowadzany na mężczyźnie – podobny do tego, który sam przed chwilą przeżył. Młody człowiek powoli się uspokajał. Zamiast strachu, jego twarz wyrażała spokój i radość. Phil pomyślał, że uspokojono go dzięki sugestii. W tym momencie podniósł koszulę i spojrzał na swą klatkę piersiową, na miejsce, gdzie niedawno wbito mu igłę. Nie zauważył żadnych śladów przeprowadzonego zabiegu.

Najwyraźniej, w trakcie spotkań Phila z UFO poddawano go wielu testom i badaniom. Co paradoksalne, chociaż jego podświadomość ujawniała wspomnienia tych wydarzeń (w formie snów), to równocześnie blokowała nam dostęp do nich.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)