(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 20: NOCNY TERROR

Wedle wszystkich praw, w tym momencie niniejsza książka powinna się skończyć. Tak naprawdę, kończyła się poprzednim rozdziałem. Zredagowałam ją i przygotowałam do wysłania kilku wydawcom. Zgodnie bowiem ze wszelkimi regułami pracy pisarskiej, kiedy autor dociera do ostatecznych konkluzji, jego wnioski zamykają książkę. Dalsze badanie tematu byłoby po prostu bezowocne. Jednakże, w roku 1987, zdarzyło się coś, co zmusiło mnie do ponownego otwarcia “akt Phila". Materiał dotyczący procesu zasiewania życia na naszej planecie pochodził z lat 1984-1985. Po zakończeniu sesji związanych z tym zagadnieniem, Phil zajął się własnym życiem. Chyba zaakceptował wszystkie doświadczenia wyniesione z naszych spotkań, wszystkie swe niezwykłe wspomnienia. Odsunął je w kąt świadomości i nie wracał do nich. Ja natomiast kontynuowałam pracę z innymi pacjentami i pisałam następne książki. Poza tym, szukałam wydawcy dla książki dotyczącej doświadczeń z Philem.

Od zakończenia moich spotkań z Philem minęły dwa lata. W swej pracy spotykałam się z niezwykłymi informacjami. Nie odrzucałam ich. Starałam się je przyjmować z otwartym umysłem. Poza prowadzeniem sesji regresji hipnotycznej zajmowałam się także pracą w MUFONIE (Mutual UFO Network – znana światowa organizacja, koncentrująca się na badaniach zjawiska UFO). Od 1987 roku pracowałam nad sprawą “wzięć" na pokłady UFO. Zajmowałam się ludźmi, którzy twierdzili, że zostali uprowadzeni na pokłady pozaziemskich statków kosmicznych. Moja praca zyskała nowe perspektywy. Pomagałam ludziom rozwiązywać problemy wynikłe z traumatycznych przeżyć ich teraźniejszego, a nie tylko – przeszłego życia. To zmusiło mnie do zmiany technik pracy. Zbierałam informacje pochodzące od wielu osób i notowałam podobieństwa między ich doświadczeniami ze spotkań z istotami pozaziemskimi. Oczywiście, nie porzuciłam swych badań nad reinkarnacją. Wszystkie moje wnioski i teorie dotyczące powyższych zagadnień przedstawiam w mej książce The Custodians, ilustrującej, przede wszystkim, me badania nad fenomenem “wzięć" na pokłady statków kosmicznych.

Mniej więcej w tym czasie (1987), Budd Hopkins oraz Whitley Strieber opublikowali swe książki na temat uprowadzeń przez istoty pozaziemskie i zwrócili uwagę opinii publicznej na tę sferę zagadnień. To właśnie oni otworzyli zaklęte wrota tematyki “wzięć". Podczas lektury ich prac wielu ludzi odkrywało cień wspomnień ze spotkań z UFO, dotąd skrzętnie ukrywanych przez ich opiekuńczą podświadomość. Być może, był to jeden z celów obydwu wielkich badaczy? Może tego typu wspomnienia znajdują się gdzieś, na krawędzi świadomości i potrzebują tylko słabego impulsu, by wypłynąć na powierzchnię świadomego umysłu? A może, “przebudzenie" ludzkiej świadomości poprzez literaturę to nie zamierzenia pisarzy i badaczy, lecz etap mądrego, przemyślanego i skomplikowanego planu, którego ludzki umysł nie jest w stanie objąć?

Chyba nie zaskoczył mnie fakt, że Phil (w teraźniejszym życiu) przeżył spotkanie z pozaziemską cywilizacją. Co by nie mówić, był predestynowany do tego typu doświadczeń. W końcu, w poprzednich wcieleniach, sam był istotą pozaziemską. Phil zadzwonił do mnie którejś nocy, w 1987 roku. Od razu wiedziałam, że coś go niepokoi. Powiedział, że właśnie skończył lekturę Wspólnoty Whitley'a Striebera. Zaniepokoiły go w tej książce dwie sprawy. Pod jej wpływem odkrył wspomnienia, z którymi nie mógł sobie poradzić. W swej książce, Strieber wspomina o obrazie “sowy" jako o projekcji rzeczywistego obcego. W mojej praktyce spotkałam się z rozmaitymi typami projekcji. Nazywałam je “nakładkami". Mają one chronić naszą świadomość przed rzeczywistymi doznaniami, postrzeganymi obrazami. Być może, sami obcy stosują metodę “nakładki", by chronić ludzi przed szokiem lub innymi negatywnymi doznaniami. Jeśli tak, to naprawdę potrafią manipulować naszymi umysłami.

W swej książce Strieber wspomina także o istotach przypominających owady. Ta informacja również zaniepokoiła Phila; przywołała niejasne wspomnienia. Przypomniała mu o koszmarnym śnie, który miał kilka lat temu, gdy mieszkał w Kansas. Teraz nie wiedział, czy był to tylko nocny koszmar, czy coś więcej. Poprosił mnie o zorganizowanie sesji, która wyjaśniłaby tę kwestię.

Zaaranżowałam spotkanie. Phil opowiedział mi wszystko, co pamiętał ze snu, który miał w 1977 roku, kiedy to mieszkał w Lawrence, w Kansas. Skończył wówczas 21 lat. Wydarzenia opowiedziane przez Phila rozgrywały się przed jego przeprowadzką do siostry, do San Francisco oraz przed próbą samobójstwa. Z owej koszmarnej nocy pamiętał dwa odrębne wydarzenia. Chociaż nie był pewien, czy miały one miejsce tej samej nocy. Wiedział tylko, że działo się to podczas jego pobytu w Kansas.

Pewnego wieczoru wracał do Lawrence z Ottawy, gdzie wybrał się do kina. Wieczór był dość jasny. Warto nadmienić, że w kinie Phil oglądał komedię, a nie film grozy czy science-fiction, co mogłoby częściowo tłumaczyć późniejsze wypadki. Phil jechał opustoszałą drogą. Nagle, w szarości wieczoru, na wprost samochodu, zobaczył ogromnego ptaka. Według Phila, była to wielka sowa, prawdopodobnie szukająca na drodze szczurów albo jakichś martwych zwierząt. Leciała bardzo nisko, tuż nad środkiem jezdni. W pewnej chwili znalazła się w zasięgu przednich świateł samochodu. Phil pomyślał, że uderzy w pojazd. Przestraszył się, bo wszystkie wypadki zachodziły bardzo szybko, a całe zdarzenie było raczej niezwykłe. Wspomnienie tego właśnie wieczoru poraziło Phila podczas lektury Wspólnoty. A ściślej mówiąc, podczas lektury fragmentu traktującego o sowie. Po dziwnym wypadku na drodze Phil wrócił do domu i położył się spać. Podczas rozmowy ze mną stwierdził, że następne niezwykłe wydarzenie nastąpiło właśnie tej nocy, ale ze względu na niepełność wspomnień, nie był tego pewien.

Pamiętał, że obudził się około czwartej nad ranem. Przebudził się nagle, zlany potem i sparaliżowany strachem. Stwierdził, że nigdy w życiu nie bał się tak bardzo, jak tamtej nocy. Miał wówczas sen, który pamięta mimo upływu czasu. Próbował mi go opowiedzieć. Dostrzegłam wówczas, że sen ten wciąż wzbudza w nim silne emocje, nawet po dziesięciu latach.

“Najpierw, we śnie, ja – czy też moja dusza – czułem się jak... wielka kropla, kropla wody... kropla czegoś. Nie czułem własnego ciała. Ono było takie... rozmyte, bezwładne. I wtedy zbliżył się do mnie jakiś gigantyczny palec. Pojawił się... skądś i popchnął tę kroplę, która była mną. Czułem wtedy silny ucisk, jakby mój duch, moja dusza była wypychana z fizycznego ciała. To było tak, jakby moja świadomość stała się piłką, którą bawił się ten wielki palec; odbijał ją do góry i w dół."

Niestety, Phil nie pamiętał zbyt dużo ze swego snu. Przypomniał sobie jeszcze jakieś dziwne stworzenia o kształtach owadów, lecz wielkości człowieka. Wspomniał także poczucie całkowitego paraliżu członków:

“Wiedziałem, że nie mogę się poruszyć. Wiedziałem, że! nawet, gdybym mógł, to nie powinienem się ruszać. Właściwie, nie próbowałem walczyć. Coś mi mówiło, że nie stanie mi się nic złego. W tym śnie jednak byłem przerażony."

Sądziłam, że te owadopodobne istoty mają wielkie oczy, małe twarze i długie ramiona. Phil dopowiedział kilka szczegółów ich wyglądu: “Nie widziałem ich twarzy. Pamiętam tylko ogólny wizerunek tych stworzeń. Wyglądały jak patyki z głowami na górnych końcach. Miały kilka rodzajów ramion. W śnie natychmiast zidentyfikowałem je jako istoty-owady".

Podczas przeprowadzanych na nim badań, Phil odczuwał pewne niedogodności, jednak nie czuł bólu. “Czułem, fizycznie, że jakiś przedmiot jest wpychany w okolicach mojego karku, ale nie była to przemoc fizyczna, a raczej – psychiczna. To wszystko było takie dziwne, obce. Uczucie, że ja nie mam nad niczym kontroli, a oni – czy 'to' – jakkolwiek powiemy – mają. Wówczas nie miałem żadnych moralnych oporów. Znalazłem się po prostu w sytuacji, która nie była dla mnie komfortowa. To wszystko. Trudno opisać moje odczucia. Jak powiedziałem, było to dziesięć lat temu. Szkoda, że nie zapisałem tego snu. Do czasu lektury Wspólnoty Striebera, nawet o nim nie myślałem."

Phil opowiedział mi także o swych doznaniach po przebudzeniu. “Obudziłem się i pomyślałem, że miałem koszmarny sen. Jeszcze nigdy nie czułem* takiego przerażenia, tak potwornego strachu. Myślałem, że jestem bliski śmierci ze strachu. Wstałem i włączyłem wszystkie światła w mieszkaniu, nawet w toalecie. Nie mogłem znieść ciemności. Zacząłem się modlić. Następnego dnia poszedłem do księdza z mojej parafii i powróciłem na łono kościoła katolickiego. Nie jestem osobą religijną, pobożną, ale wówczas tylko o tym mogłem myśleć. Sądziłem, że podczas snu przyszło coś złego, diabelskiego i przeraziło mnie. Tylko w ten sposób mogłem uporać się z tymi wydarzeniami: nazywając je poczynaniami diabelskimi. Śniłem najstraszliwszy koszmar w życiu. Również na jawie nie doświadczyłem czegoś równie przerażającego. Opowiadałem ten sam sen wielu ludziom, przez kilka lat, ale nikt nie powiązał go z żadnymi realnymi doświadczeniami, z uprowadzeniami na pokład UFO. Dopiero książka Striebera podsunęła mi pewne sugestie. Być może, był to naprawdę tylko nocny koszmar, ale wolałbym to sprawdzić."

Jeśli ludzka świadomość zalicza spotkania z istotami pozaziemskimi do sfery marzeń sennych, to trzeba przyznać, iż obcy świetnie opanowali sztukę maskowania, kamuflowania realnych doświadczeń. Ilustruje to ich pełną wiedzę na temat ludzkiej psychiki. Znają nas lepiej, niż my sami. Jednak nie do końca chyba rozumieją nasze metody zdobywania informacji. Nie w pełni rozumieją, że możemy je uzyskać dzięki hipnozie.

Zdecydowałam się na zorganizowanie sesji z Philem. Jako cel postawiłam sobie ujawnienie jego wspomnień, prawdopodobnie kryjących się pod obrazami nocnego koszmaru.

Chociaż nie pracowaliśmy razem od dwóch lat, nie mieliśmy problemów z nawiązaniem kontaktu. Phil niemal od razu wszedł w głęboki trans. Poprosiłam, by wrócił do roku 1977, kiedy mieszkał w Kansas. Natychmiast podał mi swój adres, zaczął opisywać mieszkanie w starym domu i opowiadać o swej pracy w zakładzie elektronicznym.

Przeniosłam go do tej nocy, kiedy wracał z Ottawy, z kina. Natychmiast zaczął opowiadać o wrześniowym wieczorze i samotnej podróży samochodem. Mówił też o wielkiej sowie, która pojawiła się w ciemności i leciała środkiem drogi, na wprost samochodu. Musiałam go uspokoić, ponieważ przestraszył się, że zaraz nastąpi zderzenie z ptakiem.

D: Czy to było jedyne niezwykłe wydarzenie tamtej nocy?

P: Nie, chyba nie, działo się coś jeszcze, ale... czuję, że powiedziano mi, iż nic więcej się nie stało, (z nagłym oburzeniem w głosie) Ja nie widziałem sowy! Powiedziano mi, że widziałem sowę. Nakazano mi ją widzieć!

D: Czy to znaczy, że tam nie było sowy?

P: Nie. Powiedziano mi, że jest. Albo zasugerowano mi, że ją widzę.

D: Co przez to rozumiesz? Kto ci powiedział, kto zasugerował?

P: Widzę światła. Rozbłyski światła. Światło pada na ziemię, na drogę.

D: Czy to światła z okolicznych domów?

P: Nie, nie. One mają różne kolory. Przypominają neony, są niebieskie i czerwone, mają wiele, wiele kolorów.

D: Jak lampki na bożonarodzeniowej choince?

P: Mają, znacznie więcej kolorów. Światła padają chyba z mojej prawej strony... tam są jakieś drzewa albo... nie widzę zbyt wyraźnie. Tylko cienie i smugi światła. Ale tam coś się rusza, (poważnym tonem) Czuję, że nadszedł czas, by się tego dowiedzieć, by sobie przypomnieć.

D: Co się stało?

P: Coś każe mi zjechać z drogi... na prawo. Jest tam ścieżka prowadząca między drzewa. Coś nakazuje mi tam skręcić, (miękko, cicho) To nie jest dobre posunięcie. Zjechanie z drogi to nie jest dobre posunięcie.

D: Co masz na myśli?

P: Nie wiem. Chyba nie chcę tego zrobić. Coś każe mi zjechać z drogi, ale ja nie chcę.

D: Skręciłeś?

P: Nie. Zatrzymałem się na środku drogi... ponieważ na środku drogi jest światło. Tam jest światło, (emocjonalnie) Oni... zatrzymali mnie. Na środku drogi. Jestem zły. Czuję gniew, (z prośbą w głosie) Nie chcę tego robić. A oni i tak to zrobią.

D: Kto cię zatrzymał?

P: Oni. Oni to zrobili.

D: Kim są “oni"?

P: Nie wiem. Nie wiem, kim oni są. Na drodze jest światło. Musiałem się zatrzymać na środku drogi. Ja nie chcę tego doświadczyć, nie czuję się gotowy. Myślałem, że byłem... chciałem, ale nie byłem gotowy.

D: Co to znaczy? Czy już wcześniej miałeś takie doświadczenia ?

P: (Pauza, później cicho) Tak.

D: I chciałeś przeżyć to znowu?

P: Ja... (z westchnieniem) nie wiem. Nie rozumiem.

D: Ale zobaczyłeś światła i wpadłeś w gniew? I co się później stało ?

P: Przyszli do samochodu... nie podoba mi się to. Nie lubię ich. Ale wiem, że oni nie zamierzają mnie skrzywdzić. Czuję... bezwład. To nie ja. Nie wiem, kim jestem.

D: Jak oni wyglądają?

P: Są niscy, tacy mali. Nie chcę ich oglądać. Czuję ich dłonie... na mnie. Są takie zimne. Nie rozumiem, dlaczego oni chcą mnie. Dlaczego ja? Dlaczego ja? Czegoś ode mnie chcą. Potrzebują mnie do czegoś. Oni są tacy przyjaźni, czuję ich... miłość. Nie rozumiem. Są niscy, mają szarą skórę. Są... łysi, mają duże głowy i małe, cienkie palce.

D: A jak wyglądają ich twarze?

P: (Pauza) Widzę tylko ogromne oczy. Oni są jak dzieci, szczupłe dzieci, małe dzieci.

D: Ilu ich jest?

P: (Pauza) Nie jestem pewny. Chyba pięciu.

D: I co się stało później?

P: Nie chcę, nie mogę zostawić samochodu na środku drogi. Mówię im, że nie mogę. Oni mówią, że wszystko jest w porządku. To dziwne. Nie chcę zostawiać samochodu pośrodku drogi. Oni mówią, że wszystko będzie dobrze. Więc zostawiłem. Poszliśmy do statku kosmicznego. Oni mnie prowadzili. Cały czas mnie trzymali i dotykali, jakby prowadzili. I szedłem.

W tych małych istotach było coś dziwnie znajomego. Zachowywały się tak, jakby znały Phila. Nie wzbudzały w nim strachu. Miał wrażenie, że znajduje się pomiędzy przyjaciółmi. Po sesji czuł się nieco zakłopotany moimi wnioskami.

D: Czy oni z tobą rozmawiają? Posługują się językiem?

P: Oni nie mówią słowami, ale... uczuciami. Emocjami. Ja po prostu wiem, co mówią. I potrafię im odpowiedzieć. Wchodzimy do statku. Tam są... otwarte drzwi. Wchodzimy.

D: Po schodach?

P: Nie, to raczej rampa, bez stopni. Wnętrze statku jest jasno oświetlone. Wszędzie jest światło. Po prostu jest. Chyba na kogoś czekają albo kogoś szukają. Zatrzymaliśmy się u szczytu rampy. Po mojej prawej stronie jest jakieś pomieszczenie. To chyba pokój kontrolny. Coś tam przygotowują.

D: Powiedziałeś, że na kogoś czekają? Co teraz się dzieje?

P: (Z głębokim westchnieniem) Boję się, ponieważ wiem, co się wydarzy. I nie chcę tego.

D: Skąd wiesz, co się zdarzy?

P: Wiem, co zamierzają. Po prostu, wiem. I nie podoba mi się to. Boję się... (pauza).

Wydawało mi się, że Phil najwyraźniej boi się wydarzeń, które miały nastąpić. Dlatego dałam mu instrukcje, by nie uczestniczył we wspomnianych scenach. Mógł je obserwować bez osobistego i emocjonalnego zaangażowania.

D: Na kogo oni czekają?

P: (Pauza) Chyba na mnie. (westchnienie) Chyba będę musiał przez to przejść. Czuję, że nie chcę ich zawieść, rozczarować. Lubię ich. Oni są... dobrymi ludźmi. Zapewnili mnie, że wszystko będzie dobrze, więc... przejdę przez to.

D: Czy możesz samodzielnie podjąć decyzję?

P: Nie wiem. Nie chcę wiedzieć.

D: Idźmy dalej. Dokąd cię zaprowadzili?

P: Korytarzem w dół, a później na lewo. Drugie drzwi po lewej stronie. Tu jest biało. W środku wszystko jest białe.

D: Czy dostrzegasz coś szczególnego?

P: Tak. (Pauza, potem emocjonalnie.) TO! Widzę to! Nie podoba mi się to.

D: Czym jest ,,to"?

P: Nie wiem. Nie wiem, czy to jest maszyna, czy żywa istota. Ale nie podoba mi się.

D: Ja k to wygląda?

P: Przypomina coś, czego mój ojciec używał w gabinecie. (Ojciec Phila był dentystą.) Przyrząd do borowania... Wiertarka dentystyczna. Mieliśmy taką w wojsku. Ale ta ma jakieś dodatkowe urządzenia. Ma takie wysuwane ramię, czy coś w tym rodzaju, (emocjonalnie) Nie wiem, czy to żywa istota, czy maszyna. Chyba to żywe stworzenie.

D: Dlaczego sądzisz, że to żyje?

P: Nie wiem. Nie chcę na to patrzeć. Nie chcę wiedzieć, co to jest. Nie chcę tego oglądać!

D: Nie musisz, jeśli nie chcesz. Opowiadaj tylko, co się dzieje.

P: Nie wiem. Nie chcę patrzeć. Leżę na stole. Jest biały... jest zimny. Prosili mnie, bym się położył. Albo kazali mi to zrobić. Oni po prostu... Wiedziałem, że mam się położyć. Leżę na brzuchu, a to “coś" zbliża się do moich pleców.

D: Czujesz to?

P: Tak. Wiem, że po to tam jestem. Aby mogli pobrać próbkę.

D: Jakiego rodzaju próbkę?

P: Nie jestem pewny. Czegoś z wewnątrz. To wchodzi we mnie, w moje plecy, po prawej stronie.

D: Czy czujesz ból?

P: Nic mnie nie boli. Ale wiem, że coś jest w moim ciele. Czuję to. Nie wiem, czego oni chcą. Dlaczego?

D: Czy ktoś ci powiedział, co z tobą robią?

P: Powiedzieli, że wszystko będzie w porządku. Że nie mani się martwić. Że potrzebują próbki do badań. To właśnie powiedzieli.

D: Czy masz na sobie ubranie?

P: Nie. Zdjęli je ze mnie w korytarzu.

D: Co wtedy czułeś?

P: Nie bałem się. Ubranie było brudne, nie mogłem w nim wejść do tego pomieszczenia. Do statku, tak, ale nie do tego pokoju.

D: Co stało się później?

P: Mnóstwo miłości, (pauza) Zrobili coś z moją głową. Nie pamiętam co. Jakiś ucisk... rodzaj stymulacji. Nie wiem. Przekazali mi energię, (z niedowierzaniem) Oni usunęli moją świadomość! Pokazują mi, w jaki sposób usuwają świadomość z ciała! Bez zranienia ciała! Nie wiem, w jaki sposób to robią. (Phil mówił teraz o wrażeniach doznawanych w czasie snu, kiedy to wielki palec “wypychał" jego świadomość z ciała.)

D: Czy widzisz swoje dato?

P: Tak... leży na stole. Ta rzecz wbiła w moje plecy długą srebrną igłę, ale ja tego nie czuję. To tak, jakby ciało czuło, ale świadomość nie. Ciało pamięta to uczucie, lecz świadomość nie. Oni rozdzielili ciało i świadomość.

D: Czy robią coś jeszcze z ciałem?

P: Tak. Oczyszczają ciało światłem. Purpurowym. Ono wysyła promieniowanie, podobne do ultrafioletowego. Usuwa zarazki. Później przeprowadzają testy. Oczy. Język. Uszy. Pobierają próbki, sprawdzają. Czegoś szukają. Nie wiem, czego. DNA?... Użyć... wykorzystać... użyć DNA.

D: Po co im tak dużo próbek?

Ton głosu Phila uległ zmianie. Zaczął mówić mechanicznie, bez emocji. Oddzielił się od Phila poddanego badaniom. Był teraz tylko obserwatorem i kanałem, przekaźnikiem informacji. Widywałam go już w podobnym stanie i jego zachowanie mnie nie zaskoczyło. Zaczął wyjaśniać postępowanie istot pozaziemskich.

P: Muszą sprawdzić, czy w DNA występują anomalie, defekty. Szukają najlepszego, najdoskonalszego gatunku. Wykorzystają tę wiedzę do ponownego zaludnienia, do drugiego przyjścia.

D: Co to znaczy?

P: Drugi początek. Drugi Rajski Ogród. Nowa ludzkość. Nowy początek.

D: Na Ziemi?

P: Nie, w innym miejscu. Na innej Ziemi. Oni potrzebują wzorców ciał. Potrzebują wzorców genetycznych, aby zaludnić inną planetę. Przygotowują drogę dla tych, którzy zechcą opuścić planetę po wielkiej przemianie. Przygotowują im przyjazne środowisko i ciała podobne do tych, jakie po zmianie zostawią tutaj. To wiedza dostępna wszystkim, którzy chcą ją poznać. Oni są świadomi rangi tej misji. Pobierają próbki DNA, by stworzyć nowe obiekty (ciała) na innej planecie.

D: Pobierają wiele próbek. Dlaczego?

P: Pobierają próbki żywych form funkcjonujących w ludzkich ciałach. Nie chcą podobnych organizmów na tamtej planecie. Badają je i decydują, czy należy je wyeliminować, czy nie.

D: Czy mówisz o bakteriach, czyli mikroskopijnych formach życia funkcjonujących w ludzkich organizmach?

P: Tak. Niektóre są dobre, inne nie.

D: Hmmm. Nie pomyślałam o tym. A więc, oni chcą mieć pewność, że odtworzone dala będą doskonale?

P: Tak. Po to właśnie te próbki, testy, sprawdziany.

D: Czy wiesz, kto kazał im to robić? Czy oni wykonują jakieś rozkazy?

P: Zbiorowy umysł. Zbiorowa świadomość. Wszystko jest jednym, jedno jest wszystkim.

D: Mówiłeś o usuwaniu świadomości z ciała. A więc, kiedy oni pobierają próbki i przeprowadzają testy, czynią to niejako poza świadomością człowieka?

P: Tak, zgadza się. Świadomość jest po prostu formą energii, niejako “zapakowaną" w ciało, umieszczoną w polu energetycznym. Ciało-pojemnik zostało skonstruowane z najwłaściwszych po temu elementów, składników energetycznych. Nie jest to więc tylko trójwymiarowy pojemnik. Jego funkcje są bardziej skomplikowane, między innymi odpowiada za “znieczulenie" siły życiowej na traumę egzystencji.

D: A teraz, kiedy jako świadomość zostałeś usunięty z ciała, możesz dokładniej obejrzeć te niewielkie istoty?

P: Tak.

D: Możesz je opisać?

P: Mają duże, nieco skośne oczy. I szarą skórę o fakturze skóry zwierzęcej, choć ich dłonie są miękkie i gładkie. Mają delikatny dotyk.

D: Czy możesz podać więcej szczegółów?

P: Mają dosyć szeroko rozstawione i wysoko ułożone kości policzkowe.

D: A nos, usta?

P: Prawie nie widać ust, jest tylko ich zarys. Istoty te są pełne miłości i współczucia. Promieniuje z nich miłość.

D: Czy mają uszy?

P: Nie takie, jak my... mają... dziury.

P: Czy noszą jakieś ubrania?

P: Tak, ciemnoniebieskie mundury... z jakimiś insygniami. Nie jestem pewny co do ich wyglądu.

D: W którym miejscu są te insygnia?

P: Na lewej piersi.

D: Czy będziesz w stanie odtworzyć je po sesji?

P: Nie jestem pewny. Niełatwo je opisać. Są... abstrakcyjne. Ale spróbuję. Może się uda.

Przekazałam Philowi sugestię, by zapamiętał wygląd insygniów i narysował je po wyjściu z transu. Bez takiej sugestii posthipnotycznej Phil mógłby zamknąć w podświadomości ten szczegół. Po przebudzeniu, nie udało mu się jednak narysować wspomnianych znaków. Były zbyt abstrakcyjne.

D: Czy wszystkie istoty noszą same mundury z insygniami?

P: (Pauza, jakby się rozglądał) Wszystkie, które widzę. Wiem jednak, że są tu i inne stworzenia. Ta rzecz jest inna.

D: Co sądzisz o tej rzeczy?

P: Nie wiem. Nigdy, przenigdy, nawet w wyobraźni, nie oglądałem czegoś takiego, (znowu emocjonalnie) To chyba żyjąca maszyna. Maszyna, która ma w sobie życie. Tak, to jest to! To żyje... ale jest maszyną. Nie wiem, co to jest.

D: Czy jest obdarzone świadomością?

P: Nie taką, jaką my posiadamy. Nie ma też woli podobnej do naszej. Nie ma osobowości. Ale żyje. Wykonuje rozkazy. Wie, co robić i robi to. Wie, dokąd pójść. Wie, czego szukać.

D: Może się poruszać?

P: Tak, samodzielnie. To żyje.

D: Czy widzisz więcej podobnych “rzeczy"?

P: Nie wiem. (emocjonalnie) Nie chcę tego oglądać. Nie chcę podchodzić za blisko.

D: W porządku, nie musisz. Już dosyć mi powiedziałeś'. Jak sądzisz, czy już spotkałeś się z podobną “rzeczą", czy widzisz ją po raz pierwszy?

P: (Z westchnieniem) W innych czasach, w innych wcieleniach. Po raz pierwszy w tym życiu.

D: Pytam, bo chyba wiedziałeś, co cię czeka w statku, skoro nie chciałeś do niego wejść.

P: Byłem świadomy, kim oni są i po co przybywają.

D: Cóż, co stało się później? Czy to badanie długo trwało?

P: Nie, niezbyt długo. Zresztą, trudno powiedzieć, kazano mi zapomnieć. Wrócić do domu i zapomnieć. Nie pamiętać.

D: Kazano ci zapomnieć? Czy twoja świadomość była wtedy wciąż odseparowana od ciała?

P: Nie wiem. Nie wiem, gdzie jestem. Nie wiem.

D: Czy nie powiedziałeś wcześniej, że pokazano ci pomieszczenie kontrolne?

P: Tak. Pokazali mi mapę gwiezdną. Pokazali, gdzie znajduje się ta nowa planeta. Dokąd zmierzamy. Dokąd się udamy.

D: Co masz na myśli? Chyba – dokąd możemy się udać, prawda ?

P: Tak. W fizycznym życiu. Trójwymiarowym. To ciało. Podróż później. Z wieloma innymi. Migracja. Podróż do nowego domu. Nowy dom.

D: Czy ta mapa wisiała na ścianie?

P: Nie. Została wygenerowana. Była trójwymiarowa. To hologram. Nie wiem, gdzie będzie ten nowy dom. Ale widzę go. Nowe słońce. Inne słońce... nie nowe, ale inne. Inne formy życia.

D: Czy mógłbyś później narysować choć fragment tej mapy?

P: Nie. Nie wiem, gdzie jest ta planeta. Dlaczego? Kiedy? Nie wiem.

D: Jak wygląda ta mapa?

P: Planety są niczym... małe piłki. Świetliste. Nie wiem.

D: Nie ma tam żadnych znaków ani wzorów, które mógłbyś narysować?

P: Oni wiedzą. Oni wiedzą, oni rozumieją. A ja czuję się jak ignorant. Tak niewiele wiem, a oni wiedzą wszystko. Czuję, że też powinienem wiedzieć. Powiedziano nam to bardzo dawno temu. A teraz ja... nie wiem. Nie wiem czegoś, co powinienem wiedzieć. Dlaczego powinienem?

D: Czy oni pokazali ci to wszystko na hologramie? Czy nie to powiedziałeś?

P: Na trójwymiarowym obrazie. Niby jest płaski, ale możesz zajrzeć w głąb niego.

D: Czy Ziemia jest na tym obrazie?

P: On obejmuje obraz po... zakończeniu ziemskiego rozwoju. Pokazuje obszar daleko, daleko stąd. Nie zagrożony przez... odpadki.

D: Odpadki?

P: Odpadki Ziemi, kawałki Ziemi.

D: Co przez to rozumiesz?

P: Nie podoba mi się ta koncepcja. Wielu nie przeżyje.

D: Czy powiedzieli ci, że któregoś dnia wrócą i zabiorą cię stąd?

P: Zabiorą wielu. Tych, którzy będą najodpowiedniejsi. Oni nie zostaną... zabrani, lecz... odrodzeni duchowo. Niektórzy będą przetransportowani do nowego świata. Stworzą nowe życie. Nowy świat.

D: Dlatego robią te testy...

P: Tak. Tworzą ciała dla nowej populacji. Dla tych, którzy nadejdą. Niektórzy nie przetrwają i będą potrzebowali nowych ciał.

D: Czy wszyscy, którzy byli poddawani testom przeniosą się do nowego świata?

P: Nie. Niektórzy nie będą chcieli.

D: Czy w pomieszczeniu kontrolnym widzisz jeszcze coś interesującego?

P: (Z zaskoczeniem) Wiadomość! Wiadomość od... kogoś. Dla mnie! To wiadomość dla mnie!

D: Co to znaczy?

P: Nie wiem. (emocjonalnie) Tu jest wiadomość dla mnie. Od kogoś... kogoś, kogo znałem. (Jego głos zadrżał.) To pudełko, skrzyneczka. Od kogoś... z dawnych czasów. Pamiątka. To wiadomość ode mnie sprzed wielu, wielu lat. Dla mnie, abym pamiętał. Abym pamiętał o celu. (miękko i łagodnie) Tak. Ode mnie dla mnie. Wiadomość sprzed wielu, bardzo wielu lat. Z innych światów, z innych żywotów.

D: Czy to wiadomość pisemna?

P: Nie znajdę w ziemskim języku słów, by ją opisać. Ale jest. Rozpoznaję ją. Pamiętam, (ze smutkiem w głosie) Ja to zbudowałem, (pauza) Oni są przyjaciółmi.

D: Mówiłeś o wrażeniu, że na pokładzie jest więcej ludzi.

P: Tak, są inni, w innych częściach statku.

D: Co ciekawego widzisz jeszcze w tym pomieszczeniu?

P: Nie wiem, nie rozpoznaję żadnych przedmiotów. Jest tu dużo światła, ale nie widzę lamp. Światło po prostu jest. Podłoga jest twarda. Szara. Hmmm, ma chyba pory. Na Boga! Mam nadzieję, że ten statek nie jest żywy! (z przerażeniem w głosie) Nie wiem. Jest?

D: Nie wiem. A dlaczego tak sądzisz?

P: Czy ten statek żyje? Może ten cholerny statek jest żywy? Nie wiem. Tamta rzecz żyła. Może ich maszyny to żywe istoty. (Phil wydawał się bardzo przerażony.)

D: A może to tylko jakiś nie znany ci materiał?

P: Nie wiem. Nie chcę wiedzieć. Nie chcę wiedzieć.

D: (Próbowałam go uspokoić.) Wszystko w porządku. Nie musisz się dowiadywać, jeśli nie chcesz. Czy pokazali ci coś jeszcze?

P: Tak wiele pytań. (Z westchnieniem) Nie wiem. I chcę, i nie chcę wiedzieć.

D: Rozumiem. Trochę za dużo przeżyć jak na jeden raz.

P: Boję się poznać prawdę.

D: W porządku, nie musisz tego robić. W jaki sposób opuściłeś statek?

P: Nie pamiętam. Nie wiem. Nie wiem jak ani kiedy. “Czas iść" – ktoś powiedział.

D: I gdzie się wtedy znalazłeś?

P: Nie wiem, nie pamiętam. Nie chcę wiedzieć.

D: W porządku. Wróciłeś do samochodu?

P: Nie wiem. Nie pamiętam. Obudziłem się. Wiem, że się obudziłem. Zły sen. Zły sen, naprawdę zły sen!

D: A więc, nie pamiętasz jak wróciłeś do domu?

P: Nie. Nie chcę wiedzieć. Ja nie chcę tego wiedzieć.

D: W porządku. Pamiętasz tylko to, że miałeś zły sen.

P: Zły sen.

D: O.K. Sądzisz, że tylko raz doznałeś podobnego przeżycia?

P: Nie chcę wiedzieć, nie chcę wiedzieć. Nie chcę wiedzieć.

D: Dobrze. Nie musisz. Świetnie się spisałeś.

Już chciałam go wyprowadzić z transu, kiedy coś sobie przypomniał. Przerwał mi.

P: Wiadomość. Pamiętam.

D: Co miałeś zapamiętać?

P: Pamiętać. Wiadomość. Pamiętać. Pamiętać. To jest klucz. Pamiętać.

D: Co to znaczy?

P: Nie wiem.

D: Czy oni chcieli, byś zapamiętał wiadomość, a zapomniał resztę wydarzeń?

P: Będzie więcej. Pamiętać. Będzie więcej. Pamiętasz?

D: Co to znaczy?

P: Zapamiętać. Będzie więcej. Więcej. Więcej.

D: Czego? Informacji?

P: Zabawy.

D: Więcej zabawy? Czy to powiedziałeś?

P: To oni powiedzieli, a nie ja.

D: (Śmiech) Jak sądzisz, co to znaczy?

P: (Najpierw głęboko westchnął, a później cichym głosem.) Wiem. Będzie więcej.

D: Dobrze. Chyba koniec na dzisiaj. Doceniam to, że podzieliłeś się ze mną swoimi przeżyciami.

Przekazałam mu sugestię, że po przebudzeniu będzie miał znakomite samopoczucie i nic nie będzie go niepokoić. Po seansie Phil usiadł na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać o tych fragmentach jego doznań, które zapamiętał. Zawsze zachęcam moich pacjentów do takich rozważań tuż po sesji, ponieważ wiem, że wspomnienia uciekają ze świadomości niemal tak szybko, jak sny.

D: Już nie myślisz, że wtedy, na drodze, spotkałeś sowę?

P: Nie wiem, dlaczego, ale tak właśnie myślałem. Dopiero jak spytałaś, to poczułem, że nie. Wiem, że to była tylko projekcja. Tylko “ekran", który skrywał inne przeżycia. Mój umysł naturalnie koncentrował się na obrazie sowy, na neutralnym obrazie, który nie wzbudzał żadnych emocji.

D: Tak, ten ,,ekran" pokazywał ci zwyczajne obrazy z naszej rzeczywistości. Normalne, choć nieco dziwne, jak obraz sowy lecącej środkiem drogi, na wprost samochodu.

P: Tak, to było dziwne. Ona leciała tuż nad drogą. Wystraszyła mnie na śmierć.

D: Czy pamiętasz powrót do domu, tamtego wieczoru?

P: Nie. Nie pamiętam. Dziś już nie pamiętam.

D: No tak, to było dziesięć lat temu. Ciekawe, czy miałeś więcej podobnych doświadczeń, czy tylko to jedno.

P: Nie wiem. Chyba nie chciałbym się teraz tego dowiedzieć. Nie w tej chwili.

D: W pewnym momencie odczuwałeś silny gniew. Może dlatego, że wiedziałeś, co się stanie?

P: Cóż, wiedziałem.

D: A skąd?

P: Nie wiem. Po prostu, wiedziałem. Czułem gniew, bo nie chciałem, żeby coś zmieniło się w mojej rzeczywistości. Nie chciałem zmian.

D: I wiedziałeś, że oni coś chcą ci zrobić?

P: Tak, w jakiś sposób to wiedziałem. Może przekazali mi taką sugestię? Może to była intuicja? Miałem takie uczucie: “Nie teraz, jest za wcześnie. Nie chcę, aby to się teraz stało". Pamiętam też fragment doznania -już po operacji. Wszedłem do pomieszczenia kontrolnego. I wtedy zacząłem się zastanawiać, czy aby ten statek nie jest żywą istotą. Nie widziałem różnicy miedzy tymi maszynami i ludźmi. Nie mogłem uchwycić tej różnicy. Wtedy pomyślałem: “Do diabła, ten statek chyba żyje". I zdenerwowałem się. Byłem przerażony. Pomyślałem, że to coś... statek wie, że ja na nim stoję.

D: Rozumiem, co masz na myśli.

Ta sesja wstrząsnęła Philem. Nawet po godzinnej rozmowie nie mógł jeszcze dojść do siebie. Miał problemy z analizą swych doświadczeń, nie był w stanie ich zaakceptować. Nie sądziłam wówczas.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)