(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 19: OBCY SĄ MIĘDZY NAMI

D: Czy chcielibyście udzielić mi informacji dotyczących spraw, o które nie zapytałam?

P: Chcielibyśmy powiedzieć, że istoty z kosmosu widziano na Ziemi – i to wielokrotnie. Przybywały tu na pokładach statków kosmicznych. Odwiedzały Ziemię od zarania dziejów tej planety, od samego początku ewolucji życia.

D: Czy byt to ten sam typ istot, który wspomagał proces zasiewania życia na Ziemi?

P: Nie przynależały do tej samej rasy, ale miały – jakby to powiedzieć – podobną naturę. Niektóre istoty z kosmosu stacjonują na Ziemi, mają tu bazę. Niewiele osób zna ich tożsamość – tylko ci, którzy przebywają na Ziemi w celu wspomagania waszego rozwoju.

Zaskoczyła mnie informacja, że istoty z kosmosu mają na Ziemi swą bazę.

D: Byty te uznały, iż lepiej mieć stałą bazę na Ziemi, niż przylatywać tu z wizytami?

P: Tak, masz rację.

D: Czy możecie mi powiedzieć, gdzie znajduje się ta baza?

P: Nie mamy na to pozwolenia.

D: Jest na Ziemi czy na księżycu?

P: Zlokalizowano ją na tej planecie. W kilku miejscach Ziemi znajdują się bazy, czy też – kolonie, istot pozaziemskich, jak powszechnie określa się te byty. One po prostu tu są, choć wielu, a właściwie większość ludzi nie uświadamia sobie ich obecności.

D: Ale baza... Myślę sobie, że gdyby wyglądała na obiekt pozaziemski, tak obco, na pewno zwracałaby uwagę ludzi. Czy jest to obiekt, jaki możemy oglądać na co dzień, nie domyślając się jego funkcji?

P: Bazy są dobrze ukryte. Na pierwszy rzut oka ich przeznaczenie nie jest dla ludzi oczywiste. Odkrycie baz przed odpowiednim czasem nie leży w niczyim interesie. Dlatego utajniono ich istnienie i dokładnie ukryto, zamaskowano.

D: Będę zgadywać: znajdują się na odizolowanym terenie, gdzieś na obszarze naszego kraju (USA)?

P: Niekoniecznie leżą na terenie Stanów Zjednoczonych, ale na pewno znajdują się na odludnych obszarach. To prawda, że do twojego kraju przybywa wielu gości z kosmosu, ale żyją oni nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Bazy utrzymywane są z dala od wielkich skupisk ludzkich.

D: A czy te istoty przebywają także na silnie zaludnionych terenach ?

P: Tak. Odwiedzają raczej małe miasta, zazwyczaj unikają skupisk, które nazywasz metropoliami. Takie wizyty są bardzo krótkie, niezauważalne i odbywają się przeważnie nocą.

D: No, tak. Jeśli obcy różnią się od ludzi wyglądem, to na zaludnionych obszarach zwracaliby na siebie uwagę.

P: Zgadza się.

D: Z jakiego powodu przybywają do miast, metropolii?

P: Aby obserwować, wspomagać, towarzyszyć, zrozumieć. Jest wiele powodów.

D: Kiedyś rozmawialiśmy o istotach z rzeczywistości cztero-wymiarowej. Czy byty, nazywane przez nas “ufonautami", “załogami latających spodków", przybywają z czwartego wymiaru?

P: Czasami. One nie są bytami fizycznymi, ale formami duchowymi, czy też energetycznymi, które komponują swe ciała. Wśród ludzi żyją jednak istoty fizyczne z kosmosu, ich bazy są trójwymiarowe i znajdują się na ziemskim, fizycznym planie.

D: Niektórzy twierdzą, iż bazy UFO znajdują się we wnętrzu Ziemi. Czy to prawda?

P: Nie. To błędne rozumowanie. Musimy jednak powiedzieć, że faktycznie, obszary pod powierzchnią waszej planety są zamieszkane. Funkcjonuje tam, pod powierzchnią “wewnętrzna cywilizacja". Teraz nie możemy udzielić ci bardziej szczegółowych informacji na ten temat.

D: Czy są to istoty fizyczne czy duchowe?

P: Posiadają obydwa aspekty, podobnie jak wy.

D: Czy są nam wrogie, czy przyjazne?

P: To istoty bardzo subtelne i delikatne. Pod względem społecznym są od nas wyżej rozwinięte. Gdyby jednak ktoś je zaatakował, to na pewno podjęłyby obronę. Tak więc, w wypadku spotkania waszych społeczeństw może nastąpić eskalacja przemocy.

D: Czy postrzegalibyśmy te istoty jako obcych, czy różnią się od ludzi? A może wyglądają tak, jak my?

P: Ogólnie mówiąc, są one nieco słabszej budowy, niż ludzie. Poza tym, osiągają wzrost powyżej przeciętnego wzrostu człowieka. Mają także bardzo bladą, wręcz białą karnację.

D: Czy kiedykolwiek nastąpiło spotkanie przedstawicieli naszych społeczeństw? Czy mieszkaniec powierzchni Ziemi spotkał reprezentanta “wewnętrznej cywilizacji"?

P: Można powiedzieć, że tak. Badacze, naukowcy, kilkakrotnie napotykali w ziemi tunele, będące drogami istot spod powierzchni. Mogli więc spotkać przedstawicieli ich cywilizacji. Po powrocie na powierzchnię nie opowiadali jednak o swych doświadczeniach – ze strachu przed posądzeniem o chorobę umysłową. Wiedza o tej cywilizacji nie pochodzi od osób, które się z nią zetknęły bezpośrednio, lecz od poszukiwaczy prawdy, stojących na jej straży. Niektórzy członkowie twojej grupy metafizycznej mogliby być określeni mianem poszukiwaczy prawdy. W swych bibliotekach możecie znaleźć wiele książek mówiących prawdę; pisma traktujące o tamtej cywilizacji. Wiedza w nich zawarta nie pochodzi z bezpośredniego doświadczenia. Jej źródło leży w pragnieniu poznania.

D: Dlaczego owa cywilizacja zamieszkała pod powierzchnią Ziemi?

P: Stało się to w czasach zagłady Atlantydy. Podczas przesunięcia skorupy ziemskiej powstała głęboka szczelina w powierzchni i mieszkańcy Atlantydy uciekli w głąb planety. Posiadali niezwykłą wiedzę, mądrość swej cywilizacji, co pozwoliło im przetrwać w podziemnych grotach. Tak więc, istoty te nie są potworami, bestiami, zwierzętami, lecz praprzodkami ludzkości, którzy przenieśli się kiedyś w inne rejony.

D: Dlaczego nie powrócili na powierzchnię po ustabilizowaniu się warunków na Ziemi?

P: Nie chcieli wracać na powierzchnię, doświadczać braku harmonii i zagubienia. Życie pod powierzchnią stało się dla nich źródłem nauki, bodźcem rozwoju intelektualnego oraz społecznego. Osiągnęli bardzo wysoki poziom tego rozwoju.

D: Czy możecie mi powiedzieć, gdzie dokładnie zlokalizowana jest ta cywilizacja?

P: Geograficznie: pod dnem Zatoki Meksykańskiej. Tam właśnie żyją istoty będące spadkobiercami Atlantów.

D: Czy Trójkąt Bermudzki stanowi wejście, bramę do tego obszaru ?

P: Nie tyle jest wejściem, ile konsekwencją tego, co znajduje się pod powierzchnią Ziemi. Wydarzenia rozgrywające się w Trójkącie Bermudzkim to skutek uboczny prac prowadzonych pod powierzchnią Ziemi.

D: Czy kiedykolwiek nawiążemy kontakt z tą cywilizacją?

P: Nawet teraz, w tej chwili możesz się z nią porozumieć. Trzeba tylko dostroić się, dostosować do ich poziomu.

D: Czytałam gdzieś, że niektórzy członkowie rządu Stanów Zjednoczonych są świadomi istnienia innych cywilizacji. Czy to prawda?

P: Zgadza się. Nie stworzono jeszcze żadnej agencji, zajmującej się tą kwestią, ale kręgi rządzące posiadają informacje na temat innych cywilizacji.

D: Nie wiem, dlaczego, ale wyobrażam sobie, że pod naszym światem istnieje ogromna, wielka cywilizacja. Czy pod powierzchnią Ziemi są warunki do podtrzymania i rozwijania się licznej populacji?

P: Tak. Nie tak licznej, jak ludzka, gdyż przestrzeń życiowa tej cywilizacji jest mniejsza. Ale wystarczy jej dla całkiem sporej populacji.

D: Wracając do kwestii UFO. Powiedzieliście, że ludzie widywali UFO. Czy jednak kiedykolwiek wchodzili w bezpośredni, fizyczny kontakt z istotami pozaziemskimi?

P: Jak już powiedzieliśmy, na Ziemi żyją osoby, będące strażnikami wiary, strażnikami światła. Ludzie ci – w swej naturze – przypominają znanych ci Esseńczyków, którzy byli strażnikami prawdy. Współpracowali oni z Chrystusem. Swe działania utrzymywali w głębokiej tajemnicy, aż do nadejścia czasu najodpowiedniejszego dla głoszenia prawdy i przesłania.

Dzieje Esseńczyków poznałam w trakcie zbierania materiałów do mojej książki Jezus i Esseńczycy. W swej pracy dość ostrożnie postawiłam tezę, że podczas pobytu Jezusa w Qumran nad Morzem Martwym, miejsce to odwiedzili obcy. Tak zwani Obserwatorzy byli bardzo zadowoleni z faktu, iż Esseńczycy starają się ochronić i zachować starożytną wiedzę.

P: Mówiliśmy też, że na Ziemi żyją ludzie wspomagający rozwój planety, asystujący przy naszym przedsięwzięciu. Są fizycznymi, zwykłymi osobami, nie wyróżniającymi się w tłumie. Pracują, mają sąsiadów, prowadzą spokojne życie. Ludzie ci współpracują z istotami pozaziemskimi. Sami są istotami pozaziemskimi, a jako ludzie pomagają w realizacji naszych celów.

D: Słyszałam wiele opowieści o kontaktach z obcymi. Na przykład, że samochody zostają zatrzymane na drodze, a ich kierowcy i pasażerowie są zabierani na pokład statku kosmicznego i tam podlegają badaniom. Czy wspomniany przez was typ istot pozaziemskich ma swój udział w rozpowszechnianiu tych historii?

P: Zgadza się. Jest to sposób na upowszechnienie informacji, na dotarcie z nią do ludzi. Czynimy to, aby w delikatny sposób spowodować przebudzenie waszej cywilizacji; przebudzenie w niej świadomości, że istnieje życie, inteligentne życie na innych planetach. Nasze działania są bardzo ostrożne, staramy się nie wywoływać ogólnoświatowej paniki.

D: Osoby, które doświadczyły “wzięcia" na pokład UFO twierdzą, że istoty pozaziemskie oddziaływały na ich umysły.

P: To prawda. W ten sposób odwracano ludzką uwagę od ciała, od fizyczności, a koncentrowano się na planie mentalnym.

D: Niektóre osoby “wzięte" na pokład UFO nie pamiętały swych doświadczeń. Wspomnienia z tych przeżyć powracały dopiero po sesjach regresji hipnotycznej.

P: Zgadza się. Doświadczenia te najpierw musiały być prze– ' tworzone i przyswojone przez podświadomość. Dopiero później mogły przebić się do świadomości.

D: Owi “porwani" wspominają paraliżujący strach związany z przeżyciami. Podczas badań sądzili, że grozi im niebezpieczeństwo.

P: Tak, to prawda, że ludzie postrzegają swe doświadczenia z UFO jako przerażające. Sama więc widzisz, że istnieje konieczność bardzo delikatnych, subtelnych działań z naszej strony.

D: Dlaczego ludzie są zabierani na pokłady statków kosmicznych? Dlaczego poddaje się ich badaniom?

P: Należy stwierdzić, w jaki sposób środowisko wpływa na ludzkie ciało. W jaki sposób związki chemiczne i inne czynniki środowiskowe wpływają na systemy ludzkiego organizmu.

Czyż to nie naturalne? Dlaczego istoty pozaziemskie nadal nie miałyby być zainteresowane ludzkim rozwojem? Czyż nie troszczą się o nas od zarania życia na Ziemi? Wypowiedź rady wydawała mi się bardzo racjonalna i wiarygodna. Oczywiście, że istoty pozaziemskie od czasu do czasu mogą sprawdzać, jakim przemianom ulega ludzkie ciało pod wpływem zmian środowiska i zanieczyszczeń. Raport o tych zmianach prawdopodobnie jest przekazywany do bazy głównej, gdzie uzupełnia zapisy dotyczące naszej cywilizacji. Wreszcie znalazłam – mam nadzieję – sensowne wytłumaczenie zachowań obcych wobec ludzi.

D: Co owe istoty sądzą o promieniowaniu przenikającym ziemską atmosferę? Czy może ono powodować mutacje?

P: Nie postrzegamy zmian w ludzkich organizmach jako manifestacji przemian środowiskowych. Jak sama wiesz, coraz częściej zdarzają się zachorowania na raka. Nie twierdzimy, iż fakt ten można prosto wytłumaczyć intensywnością promieniowania. Jego przyczyna jest bardziej złożona. Większa zachorowalność na raka to nie tylko skutek promieniowania, ale również przeniknięcia do ludzkich systemów życiowych rozmaitych związków chemicznych. Rak stanowi wyraz protestu, buntu ludzkiego ciała. W ten sposób daje ono do zrozumienia, że nie jest w stanie przyswajać związków chemicznych i substancji negatywnie wpływających na metabolizm. Ciało mówi: “Nie mogę przyjąć tego bagażu, nie udźwignę go".

D: Czy według was, organizmy przyszłych generacji będą miały zwiększoną tolerancję na te substancje?

P: Możemy powiedzieć, że ten “bagaż" będzie pozostawał pod kontrolą i taki protest ciała, czyli nowotwór złośliwy, straci rację bytu.

D: Jednak któreś z istot z -jak je nazywamy – “latających spodków" stanowią dla ludzi zagrożenie? Według niektórych, a właściwie większości, to co obce, jest na pewno złe. Boimy się każdej odmienności, inności.

P: Cóż, taki typ myślenia prezentujecie. Możemy cię zapewnić, że nikt nie ma wobec was złych intencji. To po prostu nie leży w naturze świetlistych istot.

D: Ofiary “wzięć" twierdzą, że były obezwładnione przez światło, że to światło ich raniło, parzyło. Nie wiem, na ile prawdziwe są te relacje. Może właśnie owe uderzenia silnego światła powodują, że ludzie boją się UFO?

P: Zgadza się. Podczas spotkania z nami dochodzi czasem do wyładowania energii. Może ono spowodować lekkie oparzenie lub zaczerwienienie skóry. Te znaki mają być fizycznym dowodem spotkania. Bez nich, wszelkie raporty czy opowieści ludzi, którzy przeżyli takie spotkanie byłyby mniej znaczące. Co do szkód odnoszonych przez te osoby podczas zetknięcia się z istotami pozaziemskimi, to funkcjonują na ten temat mylne opinie. Oparzenia czy zaczerwienienia, będące wynikiem spotkania, ustępują bardzo szybko. Nie są bardziej bolesne czy uciążliwe od tych, jakie pozostają, na przykład po zbyt długim opalaniu na plaży.

D: Sądzicie więc, że istoty z UFO czynią to intencjonalnie?

P: W niektórych wypadkach, tak. Niekiedy jest to wynik przypadkowego zetknięcia człowieka z tą energią.

D: Słyszałam również, że widywano statki kosmiczne w okolicach elektrowni i innych skupisk energii. Istnieje teoria, że być może UFO wykorzystuje naszą energię.

P: To błędna teoria. Statki nie potrzebują waszej energii. Nie są od was zależne. Ich źródła energii są dla was jeszcze niedostępne i niewyobrażalne. Załogi tych statków – widywanych wokół elektrowni – obserwowały warunki środowiskowe. Przelot w okolicach tych obiektów bywa także rodzajem demonstracji. Sposobem na ujawnienie się ludziom, bez wzbudzania niepotrzebnego strachu.

D: Oni chcą być zauważeni?

P: Zgadza się. Takie zachowanie ma na celu podniesienie globalnej świadomości oraz wzbudzenie akceptacji dla tych istot. Nadszedł czas na otwarte działania.

D: Wyobrażam sobie, że istnieje jakaś kosmiczna armada, wręcz armia istot, które nas obserwują i przygotowują się do kontaktu.

P: Bo to faktycznie jest armada. Używamy jednak tego słowa w innym kontekście, niż ty. W twoim ujęciu, słowo “armada" kojarzy się ze sferą wojskowości, z działaniami militarnymi. A jak sama widzisz i słyszysz, jesteśmy absolutnie pacyfistycznymi stworzeniami. Nie uznajemy przemocy. Nie krzywdzimy innych. Nie czujemy potrzeby zadawania bólu i nie chcemy tego. Chcemy przekazać waszej planecie energię miłości oraz uniwersalną wiedzę. Przekażemy swą wiedzę wszystkim, którzy będą jej spragnieni. Przybywamy pełni miłości i poświęcenia. Jesteśmy pełni pokory, tak jak pokorny był Jezus.

D: Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego istoty pozaziemskie po prostu nie wylądują w Waszyngtonie, obok Białego Domu, i nie nawiążą kontaktu z rządem.

P: Wywołałoby to panikę, a za wszelką cenę należy jej uniknąć. Kontakt musi zostać nawiązany bardzo ostrożnie, delikatnie. Ludzie nie znajdują w sobie tolerancji dla tego, czego nie rozumieją.

D: A więc, istoty pozaziemskie ujawniają się ludziom tylko na odizolowanych obszarach?

P: Tak. Dzięki temu, stopniowo wzrasta świadomość istnienia innych cywilizacji. Od ludzi zależy, czy wierzą w to, czy nie.

D: Czy kiedyś ujawnicie się całej ludzkości? Pozwolicie, by każdy was ujrzał?

P: Tak. Tak właśnie będzie. Czynimy ku temu przygotowania. Wypełniamy plan, a pełny kontakt z ludźmi jest częścią planu. To na pewno się wydarzy i będzie kolejnym krokiem w rozwoju człowieka, prowadzącym do uzyskania uniwersalnej świadomości. Nie uczynimy nic, czego ludzie by nie chcieli. Respektujemy waszą wolną wolę. Wolna wola to fundamentalna zasada Uniwersum.

D: To znaczy, że istoty pozaziemskie mogą wysyłać nam pozytywną energię, idee i informacje, ale od nas zależy, czy z nich skorzystamy?

P: Zgadza się. Przeznaczenie ludzkości zależy od decyzji wszystkich jej jednostek.

D: Czy gdyby na Ziemi działo się coś złego, np. wybuchła wojna nuklearna, czy te istoty wylądowałyby na Ziemi? Mogłyby zapobiec nieszczęściu.

P: To dyskusyjna teza. Lądowanie mogłoby pogorszyć sytuację.

D: Dlaczego tak sądzicie?

P: Ludzie nie znaliby naszych intencji i mogliby potraktować nas jak intruzów, agresorów. Skierowaliby przeciwko nam swą najskuteczniejszą broń. Eksplozja nuklearna i tak by więc nastąpiła, choć broń wycelowano by w innego – pozaziemskiego – wroga.

D: Ale istoty pozaziemskie mogłyby podjąć obronę. I, jak sądzę, całkiem skuteczną.

P: Nie musiałyby się bronić. Po prostu, w momencie wybuchu nie byłoby ich już na ziemskim planie. Zmaterializowałby się na innej płaszczyźnie egzystencji. Zresztą, to czyste spekulacje, nie widzimy potrzeby kontynuowania tego tematu.

D: Istoty te z natury są tak dalekie od stosowania przemocy, że uwzględniają nawet możliwości zaistnienia takiej sytuacji?

P: Nie zagłębiają się w czcze spekulacje i przewidywania.

D: Jakiego rodzaju wiedzę przekazywałyby one ludziom, gdyby ci ich słuchali?

P: Kiedy osiągniecie poziom uniwersalnej świadomości, przekażemy wam lekcje na temat miłości i zrozumienia, w ujęciu znacznie szerszym, niż możecie to sobie wyobrazić. Uniwersalną wiedzę dotyczącą polityki, spraw społecznych, roli jednostki i tym podobne.

D: Czy ludzie nie uznają za ingerencję kontaktu i układów z politykami?

P: Nie będzie wówczas takich polityków, jacy rządzą współcześnie. Ci dzisiejsi nie realizują założeń uniwersalnej polityki. Ci, którzy nastąpią, otworzą się na nowe koncepcje oraz idee, przełamią uprzedzenia i obalą stare poglądy.

D: A więc, istoty pozaziemskie pomogą nam ustanowić nowe rządy?

P: Tak, będą was wspomagać w tym przedsięwzięciu. W ustanowieniu rządu światowego, globalnego. Ujrzycie konieczność pójścia nowymi drogami, porzucenia starych ścieżek rozwoju. Jeśli taka będzie wasza wola, pomożemy wam odnaleźć te nowe drogi.

D: Sądzę, że ustanowienie rządu globalnego będzie trudnym zadaniem. Nasi politycy zbyt różnią się poglądami, by dojść do kompromisu.

P: Jak już powiedzieliśmy, porzucicie stare drogi, dawne sposoby myślenia, a otworzą się przed wami nowe możliwości.

D: Ludzie podejmowali już próby utworzenia globalnego rządu. Powstała w tym celu Organizacja Narodów Zjednoczonych, ale nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Podobne działania trafiają na wiele przeszkód.

P: Zgadza się. Możemy tylko powiedzieć: bądźcie czujni i zachowajcie otwarte umysły. Bądźcie gotowi zaakceptować nowe drogi i możliwości.

D: Zawsze znajdą się jednak tacy, którzy będą opierać się zmianom. Pomyślą, że konieczność zmiany ich stylu życia jest równoznaczna z agresją, przejawem wrogich sił.

P: Niestety, masz rację. Wskazuje na to historia waszej planety. Tacy ludzie znajdują się w dość trudnej sytuacji, znacznie trudniejszej, niż osoby otwarte na nowe idee. Przyjdą dla nich ciężkie czasy, gdyż rozwój tej planety nie zostanie powstrzymany, bez względu na ich postawę.

D: Właśnie. Według mnie, ludzie myślą, że obcy są... źli – by tak powiedzieć – ponieważ mają zamiar zmienić nasze życie.

P: Przemiana jest przeznaczeniem tej planety, a istoty pozaziemskie tylko ją wspomagają. Ludzie, którzy odmówią uczestnictwa w przemianie doświadczą ciężkich czasów; trudniejszych, niż ci, którzy przemianę zaakceptują.

D: A co się stanie, jeśli większość społeczeństwa odrzuci nowe idee?

P: Wtedy dla większości społeczeństwa nadejdą ciężkie czasy. Jak już powiedzieliśmy, przeznaczenia nie można zmienić, tak jak ciężarna kobieta, która nie pragnie dziecka, nie może powstrzymać porodu. Owszem, powstrzyma poród o dziesięć, jedenaście godzin, ale dziecko i tak się urodzi. Lepiej więc wspomagać takie narodziny, zaakceptować je, niż z nimi walczyć.

D: Według mnie, ludzka niechęć do zmian może być powodem wojny. Wybuchnie przemoc.

P: Nie masz racji. Żadne zmiany nie będą wprowadzane na siłę. Nie będzie więc powodu do wszczynania wojny. Działania zmierzające do wprowadzenia zmian są bardzo subtelne, ostrożne. Wszystko dzieje się bardzo powoli. To ewolucja, a nie rewolucja.

D: Tak, teraz lepiej to rozumiem. Sadziłam, że istoty pozaziemskie będą próbowały dokonać radykalnych, gwałtownych zmian. W takiej sytuacji znalazłoby się wielu ludzi przeciwdziałających tym poczynaniom.

P: Nie, nic nie jest czynione na siłę.

D: Czy istoty pozaziemskie będą miały wpływ na ziemskich przywódców?

P: Już teraz wpływają na ich decyzje.

D: A czy mogą powstrzymać ich przed użyciem broni nuklearnej?

P: Po części. Przywódcy otrzymują telepatyczną sugestię, by nie użyć broni nuklearnej.

D: A więc, istoty pozaziemskie nie wchodzą z nimi w bezpośredni, fizyczny kontakt. Potrafią oddziaływać mentalnie...

P: Zgadza się. Tę umiejętność posiadają wszyscy ludzie, nie tylko istoty pozaziemskie.

D: Czy mogę przekazać ludziom informacje, które od was uzyskałam ?

P: Oczywiście, choć z jednym zastrzeżeniem. Jeśli ktoś w nie nie uwierzy, nie naciskaj go. Nie przekonuj, że to “najprawdziwsza prawda". Prawdą jest to, co czynią jednostki. Nie próbuj zmieniać czyichś przekonań wbrew jego życzeniom. Wiem, że ty nie forsowałabyś tych koncepcji na siłę, wbrew czyjejś woli. Ale są tacy, którzy tak właśnie by postępowali.

D: W takim razie, opiszę nasze spotkania, spiszę rozmowy i przekażę je ludziom. Pozostawię im wolny wybór: uwierzą w to lub nie. Cóż, czy chcielibyście przekazać nam coś jeszcze?

P: Najważniejszą sprawą dla tej planety jest rozwój ludzkiej świadomości. Wojny toczące się na Środkowym Wschodzie są doskonałą ilustracją tego, co teraz dzieje się na Ziemi. I nie chodzi tu tylko o wojny. Zwróćcie uwagę na wydarzenia rozgrywające się w Afryce Południowej, w waszych krajach, w waszych miastach. Wszędzie zauważycie zobojętnienie na los drugiego człowieka, brak troski o innych. Uczyńcie choć jeden krok, by zmienić tę sytuację. Ten jeden krok jednego człowieka może być przykładem dla innych. Za tym jednym człowiekiem podążą następni.

Według mnie, jeśli Phil naprawdę jest gwiezdnym dzieckiem, istotą pozaziemską, to potrzebujemy więcej jemu podobnych, infiltrujących nasz świat. Potrzebujemy ich subtelności i delikatności. Może nasza planeta, zasilona wystarczającą-ilością “świeżej krwi", uwolni się wreszcie od przemocy i będzie żyła w pokoju i harmonii.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)