(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 17: MIEJSCE DLA DYGNITARZY

Po otwarciu mentalnej windy Phil nie postrzegł trzech szczytów. Znalazł się w innej scenerii. Nie mieliśmy pojęcia, czego się spodziewać. Odpowiedź nadeszła w czasie sesji.

P: To jest miejsce, teren, zarezerwowane dla dygnitarzy z innych planet. Z tych planet, o których rozmawiamy w trakcie naszych spotkań. To miejsce postoju tymczasowego. Stąd wyruszają dygnitarze i tutaj przylatują. Naprzeciwko widzimy symbol unii, znany i rozpoznawany w tej części Uniwersum.

Zapytałam, czy Phil narysuje ten symbol po wyjściu z transu. Stwierdził, że nie będzie w stanie przekazać go na dwuwymiarowym rysunku, na płaszczyźnie. Symbol ten był czterowymiarowy.

D: A więc, symbol ten jest rodzajem wibracji?

P: Można tak powiedzieć z twojego punktu widzenia. To jest, jak powiedziałby mieszkaniec tej planety, sygnał lojalności. To symbol federacji wysoko rozwiniętych cywilizacji – jeśli użyć pojęć ziemskich. Federacja ta gromadzi rasy o podobnym stopniu rozwoju i zajmuje się sprawami duchowymi oraz moralnymi, związanymi z członkowskimi cywilizacjami.

D: W jakim celu przybyliśmy na tę planetę?

P: W pracy z kierującymi nas energiami nie ma konkretnych motywów czy powodów działań. Nie ma bowiem jednej przyczyny ich poczynań. Kierują się własnymi pobudkami.

Innymi słowy, nigdy nie możemy być pewni, na jakim poziomie zatrzyma się mentalna winda.

D: Mówiliście, że to miejsce tymczasowego postoju? Czy nie przypomina nieco terminalu lotniczego?

P: To strefa, gdzie następuje powitanie przybywających członków federacji, przedstawicieli poszczególnych planet. Stąd też kieruje się ich do miejsc, będących celem wizyty. Mogą, na przykład, odwiedzić miejsca prac naukowych, instytucje rządowe lub handlowe. Aby zilustrować ci zasady rządzące tym miejscem, odwołamy się do zwyczajów ziemskich. Jeśli do waszej stolicy, do Waszyngtonu, przyjeżdża ważna osobistość, to w trakcie przejazdu do Białego Domu nie korzysta z metra, prawda? Wasz prezydent nie wita gościa na stacji metra, ani kiedy ten wysiada z taksówki. Przywitanie ważnej osobistości, na przykład szefa rządu innego kraju, wymaga zorganizowania uroczystości, jest pewną ceremonią. Podobnie rzecz wygląda na tej planecie. To miejsce przeznaczone jest na uroczyste przywitanie ważnych osobistości, dygnitarzy. A że przybywa ich liczne grono, wydzielono duży obszar na ten cel.

D: To wydzielony obszar na konkretnej planecie?

P: Tak, na tej planecie.

D: Mówicie: “na tej planecie". Nie macie chyba na myśli Ziemi ?

P: Nie, oczywiście, że nie. Po prostu, mamy pewne kłopoty z jednoczesnym oznaczeniem przestrzeni w dwóch różnych rzeczywistościach. Postaramy się precyzować nasze wypowiedzi.

D: Czy wiecie, gdzie zlokalizowana jest planeta, o której rozmawiamy ?

P: Wyobraź sobie Mleczną Drogę. Nad ramieniem galaktyki, gdzie znajduje się wasz system słoneczny, później prosto i nieco na lewo od ciebie – tam mniej więcej leży ta planeta. Gdzieś za tobą, powyżej prawego ramienia, w tamtym kierunku.

Przyznam, że nie nadążałam za tym opisem. Najwyraźniej jednak, tamta planeta leżała po drugiej stronie galaktyki, na jednej z jej ramion układających się w spiralę.

D: Z jakiego powodu uznano, że ta planeta będzie najlepszym miejscem na spotkanie dygnitarzy?

P: Nie ma szczególnych powodów ku temu. To po prostu jedna z wielu planet. Nie jest nawet planetą centralną tego regionu. Zresztą, miejsca dla dygnitarzy znajdują się na każdej planecie tego rejonu. To jest tylko jednym z wielu.

D: A więc, wszystkie planety należą, do tej – jak to nazwaliście -federacji? Wszystkie uznają ten sam symbol jedności, unii?

P: Staraliśmy się przetłumaczyć to jak najdokładniej.

D: Czy dygnitarze odwiedzają każdą planetę należącą do federacji?

P: Zgadza się. Cieszą się powszechnym zaufaniem, oferują wsparcie. Cywilizacje, o których mówimy, są bardzo życzliwe sobie, nie żyją w strachu przed atakiem sąsiednich społeczeństw. Ich rozwój już dawno przekroczył granicę przemocy, intencjonalnej przemocy. Nie stosują jej.

D: Czy ze względu na ten aspekt rozwoju, Ziemia nie jest, członkiem federacji? Ze względu na przemoc, charakteryzującą ludzkie poczynania?

P: Ta federacja ma charakter lokalny. Gromadzi cywilizacje zamieszkujące sąsiednie planety. Ziemia leży zbyt daleko, by uznać ją za sąsiada.

D: Czy ta federacja, w swej istocie, przypomina nieco Organizację Narodów Zjednoczonych?

P: Tak, to dość dobre porównanie. Stosowne dla waszego poziomu planetarnego.

D: Czym zajmują się, ci dygnitarze w czasie pobytu na różnych planetach?

P: Jak już mówiliśmy, koncentrują się na kwestiach handlowych, naukowych. Co do nauki, to w federacji funkcjonuje wolny przepływ informacji. Poszczególne cywilizacje dzielą się zdobytymi informacjami, nowymi ideami, odkryciami. Cywilizacje te mają swoje rządy, lecz nie przypominają one rządów ziemskich państw. To są, jak by to powiedzieć, rządy plemienne. Tak, bardziej przypominają rządy plemienne, niż wasze – demokratyczne.

D: Czy tych dygnitarzy można określić mianem ambasadorów? Otrzymują oni pewne informacje i przekazują je rodzimym społecznościom. Chociaż, jako naukowcy, mają znacznie szerszą wiedze., niż przeciętny ambasador. Czy oni dzielą się wszystkimi informacjami, wszystkimi odkryciami?

P: Tak. Pracują wspólnie, dla rozwoju wszystkich cywilizacji.

D: Niestety, na Ziemi nie znamy podobnego zjawiska. Nasi naukowcy często zazdrośnie strzegą własnych odkryć, tajemnic. A przywódcy państw dbają o dobro własnego kraju, nie patrząc na inne społeczności.

P: Ludzie kierują się przede wszystkim własną korzyścią, korzyścią osobistą. Na tej planecie jest inaczej. Nikt nie kieruje się pobudkami egoistycznymi, taka motywacja po prostu nie istnieje. Nie ma tu zawodowej zazdrości, zawiści, jak na Ziemi.

D: Tak, te zjawiska to jeden z naszych problemów. Naukowcy utrzymują swe odkrycia w sekrecie. Szczególnie od czasu, gdy większość odkryć znalazła zastosowanie w dziedzinie wojskowości, w sferze zbrojeń. Tamci ludzie nie pożytkują swej wiedzy w ten sposób, prawda?

P: Zgadza, się. Nie ma tu przemysłu zbrojeniowego. Nie ma rywalizacji w tym względzie. Wszelka rywalizacja jest tu nieznana.

D: Oni myślą wyłącznie o ogólnym dobru? Działają tak, by przysporzyć korzyści wszystkim?

P: Tak. Wszelkie odkrycia służą wszystkim.

D: Dla ludzi to niezwykłe zjawisko, nie spotykane na naszej planecie. Zbyt wiele u nas strachu – przed rządami innych państw, przed innymi ludźmi.

P: A przecież tak łatwo to zmienić. Wystarczy myśleć o innych tak, jak myślimy o sobie.

D: Sądzę, że ludzi czeka długa droga, zanim osiągną ten etap rozwoju.

P: Nie tak długa, jak myślisz, jak niektórzy myślą. Na Ziemi następuje teraz wiele zmian, które doprowadzą do przemiany ludzkiej świadomości, do praktykowania wspomnianej zasady.

D: Czy istoty pozaziemskie próbują dokonać tej przemiany ludzkiej świadomości?

P: Poniekąd. Gwiezdne istoty, inkarnowane na Ziemi, mają dawać przykład nowej postawy względem innych. Mają demonstrować we własnym życiu. A ludzie powinni pójść za ich przykładem.

D: Ale inkarnując się na Ziemi, żyjąc tutaj, automatycznie zostają oni włączenie w “wyścig szczurów", jak my to nazywamy. Zostają włączeni w rywalizację, toczącą się wokół zarobków, stylu i poziomu życia. Przecież inkarnowane na Ziemi istoty z gwiazd prowadzą normalne życie, muszą zdobywać pożywienie, a więc zostają włączone do rywalizacji – czy chcą tego, czy nie.

P: Tak. Dla wielu inkarnowanych na Ziemi istot to bardzo frustrująca sytuacja. Ale traktują ją jako rodzaj testu, który umacnia wyznawaną przez nich ideę oraz pragnienie podzielenia się nią ze swymi braćmi. Istoty z gwiazd próbują przekształcić stare koncepcje i zastąpić je nowymi. Skupiają na tym całą swą energię. Tą energię kierują także przeciw mitowi sukcesu, funkcjonującemu we współczesnym świecie, szczególnie widocznemu w społeczeństwie amerykańskim.

D: Wydaje mi się, że w pracy i zarabianiu pieniędzy nie ma niczego złego, póki nie staje się to jedynym celem życia do którego się dąży wszelkimi środkami.

P: Tak, masz rację. Nie ma niczego złego w zarabianiu pieniędzy na uczciwe życie. Praca leży także w ogólnym dobru społeczności. Nie można jednak popadać w skrajności.

D: Ciekawa jestem, czy Ziemia to jedyna “czarna owca" w Uniwersum. Czy jako jedyni nie wprowadziliśmy w życie wspomnianej przez was zasady?

P: Nie, nie jesteście wyjątkiem. Istnieje wiele planet podobnych pod tym względem do Ziemi. Niektóre społeczności charakteryzują się barbarzyństwem, panuje w nich tyrania. Pod względem poszanowania “praw człowieka", jakbyście to nazwali, plasują się znacznie niżej od Ziemi. Gdzieniegdzie istnieje jeszcze niewolnictwo.

D: Czy istoty pozaziemskie pomagają także tamtym planetom?

P: W niektórych wypadkach nie jest to możliwe. Po prostu, wszelka pomoc byłaby uznana za ingerencję. Musimy czekać na dalszy rozwój wypadków. Do momentu, gdy będziemy mogli – bez jakichkolwiek zastrzeżeń – udzielić tym planetom pomocy, towarzyszyć im w rozwoju i brać czynny udział w podnoszeniu ich świadomości. Tak, jak czynimy to teraz na Ziemi.

D: Czy życie na tych planetach zostało zasiane w podobny sposób, jak na Ziemi?

P: Wystarczy powiedzieć, że wszelkie życie zostało zasiane. Stało się to u zarania dziejów, na początku czasów i trwa nadal.

D: Ale mówiliście, że rozwój życia jest ukierunkowany, kontrolowany. Jak doszło do tego, że te cywilizacje są w tak złym stanie?

P: Popełniono wiele takich samych błędów, jak na waszej planecie. Ziemia nie jest planetą wyjątkową. W waszej historii istnieje wiele ciemnych stron, haniebnych i tragicznych wydarzeń. Podobnie rzecz ma się na innych planetach. Nie na wszystkich, ale na niektórych – tak.

D: Według mnie, wraz z rozwojem planety następował rozwój ludzkiego ducha. Ludzie doświadczali wcześniejszych żywotów, w których dominował egoizm i chęć własnej korzyści. Stopniowo powinniśmy wyzwalać się z ograniczeń tych motywacji. Wydaje mi się, że planeta podąża tą samą drogą, tylko na większą skalę, oczywiście. Czy to prawidłowe wnioski?

P: Planeta rozwija się z powodu ducha. Jej rozwój stanowi odbicie rozwoju duchowego, ewolucji ducha. Bo przecież duch jest realny, jest prawdziwą rzeczywistością. Materia to lustro, w którym odbija się duch.

D: A więc, jeśli wzrasta świadomość ducha zamieszkującego fizyczne, ludzkie formy, wzrasta świadomość całej planety. Świadomość planety to po prostu odbicie ducha poszczególnych form, ludzi?

P: Tak.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)