(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 13: BADACZE

Jeszcze przez kilka tygodni powracaliśmy w czasie sesji do świata Trzech Szczytów. Członkowie grupy zadawali Philowi pytania dotyczące tajemniczych miejsc na Ziemi. W naszych spotkaniach uczestniczyło coraz więcej osób, które wcześniej nie miały do czynienia z podobnym fenomenem. Osoby te przychodziły z czystej ciekawości. O sesjach z Philem dowiadywały się od znajomych i postanawiały zweryfikować zasłyszane informacje. Wszyscy chcieliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o naszej przeszłości; o zagadkach historii Ziemi, nurtujących wnikliwe umysły. Byłam przekonana, że wiele osób zadających Philowi pytania gruntownie przygotowywało się do seansów. Jednakże siły kierujące przekazem nie zamierzały podporządkować się naszym planom. Miały własne zamiary. I zdarzyło się, iż podczas jednej z sesji, kiedy mentalna winda się zatrzymała, Phil nie ujrzał planety Trzech Szczytów. Zobaczył natomiast drzewa.

P: Po mojej prawej stronie stoi srebrzysty statek kosmiczny. Czeka na trzech członków załogi, którzy wcześniej udali się do lasu.

Czyżby Phil sam zmienił poziom świadomości, który chciał badać? Coś takiego jeszcze nie zaszło w trakcie sesji grupowych. Dotychczas Phil wchodził w trans i oczekiwał na pytania uczestników seansu. Przedstawiona przez niego scena nie pochodziła z poziomu Trzech Szczytów. Planeta z tamtej płaszczyzny była jałowa. Najwidoczniej, siły kierujące przekazem prowadziły nas do miejsca, do którego powinniśmy dotrzeć – nie zważając przy tym na życzenia uczestników| seansu. Nie miałam wyjścia, musiałam iść z Philem. Pój prosiłam go o opis statku kosmicznego.

P: Pojazd jest okrągły, ma srebrzysty kolor. A właściwie, w przekroju, statek jest owalny. Stoi na czterech wspornikach, a z pokładu na ziemię prowadzi rampa, czy coś w tym rodzaju.

D: Czy to duży statek?

P: Ma jakieś 30 stóp średnicy.

D: Jest więc bardzo duży.

P: Nie, nie aż tak. Statek-matka, skąd przyleciał ten obiekty jest naprawdę wielki, ogromny. Ten pojazd służy do lotów na krótkie dystanse.

D: Powiedziałeś, że widzisz drzewa. Opisz oglądany krajobraz.

P: To ziemski krajobraz. Znajduję się w tym okresie historii Ziemi, gdy osobowość (Phil) przebywała na tej planecie we wcześniejszym wcieleniu.

A więc, Phil oglądał swoje rzeczywiste wcześniejsze wciel lenie, a nie egzystencję wdrukowaną.

D: Powiedziałeś, że na planecie są trzej ludzie, czy też tria członkowie załogi, którzy opuścili statek?

P: Tak. Oni przebywają teraz w lesie. Biorą próbki gruntu i roślinności, ponieważ ta planeta otrzyma wkrótce przywilej życia. Zanim zostanie ono zasiane, należy rzetelnie przebadać tutejsze środowisko. Muszą tu panować warunki umożliwiające podtrzymanie życia. Taki jest właśnie cel naszej misji. Musimy stwierdzić, czy środowisko Ziemi jest w stanie utrzymać życie.

D: Jedna sprawa mnie zastanawia. Przecież rosną tam drzewa, prawda? A więc, istnieje życie, tak?

P: Tak. Mówimy o ludzkich formach życia, o zwierzęcych formach życia, wymagających innych warunków środowiskowych, niż rośliny. W tym czasie na Ziemi dominują minerały oraz rośliny. Królestwo zwierząt dopiero nadejdzie. Teraz są tu tylko rośliny.

D: Powiedziałeś, że pobieracie próbki gleby i roślin. Dokąd je zabieracie? Kto zajmuje się kwestią życia na Ziemi?

P: Pobrane próbki są wysyłane do centrum Super Uniwersum. Tam podlegają gruntownej analizie. Wyniki tych badań zadecydują, czy na Ziemi mogą funkcjonować zwierzęce formy życia.

D: Gdzie jest ten ośrodek?

P: To Havana (zapis fonetyczny). Jest centrum Uniwersum. (Zastanawiam się, czy zbieżność fonetyczna stów “Havana" i "Heaven" – “niebo" – jest przypadkowa?) Jest to ośrodek, centrum, skąd bierze się wszelkie stworzenie. Dla Uniwersum jest to siedziba Tego, który rządzi całym stworzeniem – Boga, jak nazywacie Go na Ziemi. To źródło wszelkiego stworzenia; pochodzą z niego wszystkie istoty.

D: Twoja cywilizacja uznaje Boga?

P: Każda cywilizacja uznaje Boga. On jest jeden, ale jest wszystkim. Funkcjonuje pod różnymi nazwami, w wielu koncepcjach, ale jego istotę wyznają wszyscy. On jest, a my jesteśmy Nim.

D: Czy kiedykolwiek byłeś w centrum?

P: Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ implikuje ono następne, które nie są właściwe. Nie możemy o tym teraz rozmawiać.

Na pewno przewidział, że chcę go zapytać o opis centrum, a następnie o opis Boga. Zapewniłam Phila, że nie będę wywierać na nim żadnej presji i wymuszać odpowiedzi, których nie chce udzielić. W trakcie sesji regresji hipnotycznej czasami zdarza się, że pacjent nie chce mówić o pewnych sprawach. Zazwyczaj szanuję takie decyzje.

D: Byłam tylko ciekawa.

P: To zrozumiałe, my też bywamy ciekawi. Dlatego też pobieramy próbki ziemskiej gleby i wysyłamy je do centrum – aby zaspokoić naszą ciekawość. Ciekawość, chęć poznania, nie jest cechą wyłącznie ludzką.

D: Pomyślałam, że skoro On ma swoją siedzibę, to być może jest jednostką, formą fizyczną. To właśnie wywołało moją ciekawość.

P: On nie jest jednostką. On JEST. To wszystko, co teraz mogę powiedzieć. Istnieje Jego siedziba, Sala Boga, stanowiąca centrum Uniwersum, z której Bóg wysyła swe emanacje.

D: Wydaje mi się dość dziwne, że Bóg ma swoją siedzibę.

P: To kwestia interpretacji wynikającej z twojego poziomu rozwoju. To kwestia trudności przełożenia niektórych idei na wasze pojęcia. Przekazujemy ci informacje, gdyż nie masz względem nich żadnego punktu odniesienia. Dlatego musimy upraszczać informacje, byś mogła je zrozumieć.

D: Dobrze, rozumiem. Ujmując jednak rzecz inaczej – Bóg posiada jakiś “punkt kontaktowy"; miejsce, w którym jest zawsze osiągalny. Czy wasz statek kosmiczny to jeden z wielu, zajmujących się badaniem środowiska Ziemi?

P: Istnieje flota statków przeznaczonych do tego celu. Należą one do sił ekspedycyjnych, których zadaniem jest podróżowanie na planety, mające wkrótce osiągnąć status planet żyjących. W trakcie tych ekspedycji przestrzegamy określonych norm i regulaminu.

D: Ale nie podejmujecie ostatecznych decyzji w tej sprawie?

P: Zgadza się. Zbieramy tylko dane, z których tworzony jest później wizerunek planety.

D: Czy mógłbyś opisać mi członków załogi waszego statku, jak tylko wrócą z lasu?

P: Nie chcielibyśmy teraz podawać takich szczegółów. Słuchacze mogliby pomyśleć, że wszystkie istoty wyglądają podobnie, co nie jest prawdą. Istnieje wszak wiele ras, różniących się wyglądem – by posłużyć się waszymi pojęciami. Nie podamy więc opisu członków załogi, by uczestnicy spotkania nie uogólniali tej kwestii. Później dokonamy opisu oraz charakterystyki indywidualnych form fizycznych.

D: W trakcie poprzednich rozmów opisywałeś mieszkańców innych planet.

P: Tak, ale wcześniejsze spotkania były bardziej kameralne, prywatne. Teraz, ze względu na otoczenie, musimy przestrzegać powyższych założeń.

D: Dobrze, zdaję się na twoją opinię. Powiedz, jakich wydarzeń jesteś uczestnikiem?

P: Oglądam zbieranie próbek gleby i roślin. Próbki są umieszczane w cylindrycznych pojemnikach i przesyłane na statek. Później zostaną przetransportowane na statek-matkę, a następnie – do stacji, którą można by nazwać “Dowództwem" tej części galaktyki. Stamtąd, via... poczta kosmiczna, jeśli chcecie to tak nazwać (śmiech wśród członków grupy) dotrą do centralnego Uniwersum, gdzie zostaną poddane gruntownej analizie i różnym badaniom. Tam też podejmuje się decyzje o przyznaniu danej planecie przywileju życia.

D: To dosyć skomplikowana procedura, prawda?

P: Przypomnij sobie działanie mechanizmów administracyjnych we własnym społeczeństwie. Proces decyzyjny jest równie skomplikowany i to w mniej znaczących kwestiach, niż zasianie życia. Struktura waszego społeczeństwa w znacznym stopniu jest odbiciem struktury Uniwersum.

D: Dobrze. Pobieracie próbki gleby i roślin. A co z powietrzem? Czy to istotna sprawa przy podejmowaniu decyzji o zasianiu życia?

P: Celem naszej misji jest zebranie próbek gleby i roślin.

D: OK. Czy członkowie załogi mogą oddychać ziemskim powietrzem?

P: Nie odpowiemy na to pytanie. Powody odmowy podaliśmy wcześniej. Możemy jedynie powiedzieć, że członkowie załogi nie mają kłopotów z poruszaniem się na Ziemi i nie odczuwają dyskomfortu.

D: W porządku. Czy udzielisz mi odpowiedzi na te pytania w trakcie prywatnej sesji?

P: Nie, ponieważ... Nie będziemy więcej o tym mówić.

Stwierdziłam, że podejmowany przeze mnie wątek należy do grupy tematów zakazanych. Zazwyczaj potrafię obejść taki zakaz i złagodzić sprzeciw pacjentów, ale w wypadku Phila miałam do czynienia ze zbyt silną cenzurą.

D: Dobrze. Czy mógłbyś opisać statek-matkę?

P: Ma on kształt cygara. Większość statków-matek jest w tym kształcie. Ludzie widywali podobne pojazdy. Statek-matka nie należy do największych, istnieją pojazdy o większych gabarytach.

D: Czy statek-matka może lądować?

P: Nie. Statek-matka nie wchodzi w atmosferę.

D: Czy możesz powiedzieć, skąd pochodzą te statki kosmiczne?

P: Możemy powiedzieć, że pochodzą z konstelacji Andromedy, widocznej z Ziemi gołym okiem. I niektóre odwiedziny istot z kosmosu, mające teraz miejsce na Ziemi, są inicjowane w tym właśnie punkcie.

D: Mówiąc “teraz", masz na myśli czas, w którym prowadzimy rozmowę?

P: Teraźniejszość, rok 1984.

D: Dlaczego te istoty wciąż przylatują na Ziemię?

P: Przez długi okres nie przybywały na Ziemię. Teraz powracają. Nadszedł bowiem czas wypełnienia przeznaczenia tej planety. Trzeba zebrać informacje na temat stanu rozwoju planety, zbadać stopień zanieczyszczenia powietrza, gleby, poziomy energetyczne itp.

D: Statki, które teraz przylatują na Ziemię pochodzą z tej samej planety, co statki ekspedycyjne?

P: Tak. Życie na waszej planecie zostało zasiane przez wybraną grupę pojazdów kosmicznych. Możemy teraz wam powiedzieć, że ludzkość oraz wiele innych form życia zostało zasianych niczym rośliny w ogrodzie. Pielęgnowano je i doglądano wzrostu. Teraz już wiecie, iż wasi bracia obserwują was z przestrzeni kosmicznej, z nieba. Nadchodzi czas, byście przemierzali tę przestrzeń wraz z waszymi braćmi.

D: Gdzie znajduje się źródło nasion życia? Skąd pierwotnie pochodzą?

P: Dlaczego o to pytasz? Jeśli wskażemy wam jedno miejsce pochodzenia ziaren życia, pomyślicie zapewne: “To musi być wspaniałe miejsce, lepsze, niż to, w którym się znajdujemy". Nie chcemy, byście popadali w myślowe schematy. Pragniemy, abyście zachowali otwarte umysły. A nasiona pochodzą z różnych miejsc, nie z jednego.

D: Byłam tylko ciekawa, czy pochodzą z jakiejś planety, gdzie wyhodowano je w warunkach laboratoryjnych -jeśli mogę użyć tego określenia.

P: Nasiona życia wzięto od rasy, która została już wypróbowana i sprawdzona. Stwierdzono też, że będą one odpowiednie dla tej planety. Gdyby podjęto inną decyzję, zaczerpnięto ziarna życia od innej rasy, nie wyglądalibyście teraz tak, jak wyglądacie. Bylibyście bardzo zdziwieni własnym wyglądem, gdyby podjęto inną decyzję. (Śmiech wśród członków grupy.)

D: Przyszedł mi na myśl termin “klonowanie", bardzo popularny w naszych czasach. W związku z tym zapytałam o sposób, w jaki otrzymuje się ziarna życia.

P: Nie będziemy o tym rozmawiać. Nie przekażemy tych informacji.

Kiedy pacjent nie chce odpowiedzieć na jakieś pytanie, staram się to pytanie nieco zmodyfikować. Czasami wystarcza zmiana jednego słowa w pytaniu, a pacjent udziela odpowiedzi.

D: Dobrze. A co ze zwierzętami? Które formy zwierzęce zostały najpierw zasiane na Ziemi?

P: A, do tego zmierzasz. Co było najpierw, wóz czy koń, o to chodzi?

D: Cóż, jestem po prostu ciekawa.

P: Jak już powiedzieliśmy, odpowiadamy na te pytania, na które w tej chwili możemy odpowiedzieć, na które pozwolono nam odpowiedzieć. A ty często w swych pytaniach przekraczasz wiążące nas ograniczenia. Tak jest i w tym wypadku. Przekroczyłaś granicę. Nie wolno nam odpowiedzieć na twoje pytanie.

D: Ciekawiło mnie, czy zwierzęta pojawiły się na Ziemi przed człowiekiem.

P: Ludzie są zwierzętami.

D: Tak, to prawda.

P: W swych rozważaniach weź to pod uwagę. Ludzie są dla zwierząt braćmi. Tak jak są braćmi istot ze statków kosmicznych przemierzających ziemskie przestworza. Macie dualistyczną naturę, na którą składa się ciemność i światło. Jesteście istotami zarówno fizycznymi, jak i duchowymi.

D: Próbuję zrozumieć twoją wypowiedź. Czy twierdzisz, że człowiek rozwinął się, w toku ewolucji, z form zwierzęcych? (Phil dał mi znak oczami.) Jeśli nie chcesz odpowiedzieć, zrozumiem to.

P: Próbujmy znaleźć kompromis między chęcią przekazania ci informacji i obowiązującym nas zakazem. Próbujemy' też udzielać ci prostych, zrozumiałych odpowiedzi. Powiem tak: to nie przypadek, że ludzkie ciała są właśnie takie, jakie są teraz. Wasza fizyczność, wasz wygląd, to efekt szczegółowego i starannie przygotowanego planu.

D: Pomyślałam przed chwilą, że w tych dawnych epokach, u zarania dziejów ludzkości, prowadzono na nas jakieś eksperymenty, doświadczenia.

P: Zgadza się. W takich wypadkach zawsze mamy do czynienia z eksperymentem, na tej planecie, czy na innych. Te doświadczenia nie dochodzą jednak do punktu, kiedy ktoś stwierdzi: “W porządku, koniec na tym. Zostawiamy tę sprawę". Każda planeta ma własne uwarunkowania, indywidualne wymagania i decydując się na zasianie życia, nie jesteśmy w stanie przewidzieć całości przebiegu procesu. Nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, gdyż za każdym razem pracujemy na indywidualnej, jednostkowej planecie.

D: Zastanawiałam się, czy drobiny wiedzy o tych eksperymentach nie przetrwały w starożytnych mitach i legendach, mówiących o bestiach, istotach na poły ludzkich.

P: Większość tworów funkcjonujących w legendach to wytwór ludzkiej wyobraźni.

D: Co się dzieje po zasianiu życia? Statki kosmiczne odlatują i co dalej?

P: Jak już mówiliśmy, otaczamy ogród-planetę troskliwą opieką. Co jakiś czas upewniamy się, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Czasami jakiś intruz z zewnątrz powoduje... (Phil przerwał, jakby czegoś słuchał)... nie możemy powiedzieć więcej. Zbliżamy się do granicy możliwości przekazu. W każdym razie, na Ziemi plan został zakłócony i dlatego człowiek napotkał więcej barier rozwojowych, niż było to zamierzone. Przyczyną zakłóceń planu był właśnie intruz, jego ingerencja.

D: Wydarzyło się coś niespodziewanego?

P: Tak. Mimo posiadanej przez nas wiedzy, nie jesteśmy w stanie utrzymać całkowitej kontroli nad wszystkimi poziomami rozwoju. Nawet najlepsze plany mają swoje słabości. Nawet plany przygotowywane na poziomach anielskim i superanielskim mogą zostać zaburzone.

D: Czy mógłbyś dać mi jakąś wskazówkę, która naprowadziłaby mnie na trop tego niespodziewanego wydarzenia? Czy mógłbyś powiedzieć mi coś na ten temat bez naruszania ograniczających cię zakazów?

P: Chcielibyśmy to uczynić, bo jest to naprawdę niezwykła historia. Teraz jednak nie możemy jej opowiedzieć.

D: Dobrze. Czy w trakcie naszych spotkań nadejdzie właściwy czas na ujawnienie tej opowieści?

P: Tak.

Nie próbowałam wyciągnąć od Phila tych informacji. Temat ten pozostawiłam na prywatne sesje.

D: Powróćmy do poprzedniego tematu. Istoty z kosmosu od czasu do czasu odwiedzają swój ogród, tak?

P: Tak, wciąż przecież pozostają ogrodnikami (z uśmiechem).

Weszłam w jego nastrój i ze śmiechem zapytałam: “Ciekawa jestem, co teraz o nas myślą".

P: Wolelibyśmy nie odpowiadać na to pytanie, ponieważ... potrafimy patrzeć. (Phil powiedział to z lekkim uśmiechem i wzbudził śmiech w grupie.)

D: Wyobrażam sobie, co widzicie. (Śmiech)

P: Jeśli myślisz o panującym w tym miejscu bałaganie, to twoje wyobrażenia są dość wierne prawdzie. Nie trzeba nic do nich dodawać. (Śmiech)

Siły przemawiające przez Phila miały chyba poczucie humoru i od czasu do czasu lubiły sobie z nami pożartować. Te chwile rozluźniały poważną atmosferę naszych spotkań. Grupie odpowiadały chwile relaksu, gdyż niektórzy przychodzili na spotkania z czystej ciekawości lub dla rozrywki.

D: Czy “doglądanie ogrodu" ma jakiś związek ze zjawiskiem UFO i manifestacjami UFO, jakie obserwujemy od wielu lat?

P: Czy to znaczy, iż nie rozumiesz, że o tym właśnie mówimy?

D: Chciałam się tylko upewnić. Widujemy wiele różnych typów statków kosmicznych, zapewne pochodzących z różnych miejsc kosmosu. A może...

P: Masz rację. Wasze społeczeństwo stanowi odbicie społeczeństw innych cywilizacji. Zauważ, że samochody produkowane we Francji różnią się od tych z Niemiec, porsche różni się od pinto. Pojazd jest odbiciem wyobrażeń jego twórcy, projektanta. Tak samo, nasze statki kosmiczne różnią się między sobą, gdyż są budowane przez odmienne społeczności.

D: W jakim celu inne statki kosmiczne przybywają na Ziemię?

Miałam na myśli statki z innych planet, ale Phil zinterpretował moje pytanie we własny sposób.

P: Statki latające nad Ziemią to pojazdy badawcze. Wyruszają one ze statków-matek. Główny, czy też centralny statek służy do podróży między wymiarami. Podobną strukturę obiektów można znaleźć w waszej marynarce wojennej. (Phil służył w marynarce, dlatego odwołał się do tego doświadczenia.)

D: Dobrze. Ale wracając do mojego pytania, dlaczego te inne statki przylatują na Ziemię?

P: Przybywają na tę planetę w różnych misjach, w rozmaitych celach. Każdy z widzianych tu statków wypełniał własną misję. Niektóre dotyczyły procesu ewolucji, inne były związane z badaniami planety. Możliwości jest wiele. Zasianie życia to poważne przedsięwzięcie, wymagające dobrze zaplanowanych, systematycznych i konsekwentnych działań. W zakres tych poczynań wchodzi zasianie życia na poziomie fizycznym, czyli zaszczepienie komórek życia w przyjaznym mu środowisku, na przykład w wodach laguny, na mokradłach, w wilgotnym poszyciu leśnym. Trzeba opiekować się tymi ziarnami i nadzorować ich rozwój.

D: Faktycznie, to bardzo skomplikowany proces. Wymaga wiele pracy i szczegółowych planów.

P: Tak, masz rację. Już wcześniej zwracaliśmy na to uwagę. Nie można nic pozostawić przypadkowi, losowi.

D: Musisz przyznać, iż to dość radykalna koncepcja.

P: To nie jest koncepcja, idea. To historia. Z naszym przekazem nie wiążą się jakieś wielkie plany. Po prostu, przekazujemy ci informacje. Posiadamy wiele informacji i będziemy ci je udostępniać tak długo, jak długo będziesz poszukiwać wiedzy. To najlepsze wyjście na tym poziomie świadomości. Nasza wiedza przekracza wasze zdolności pojmowania. Dlatego właśnie obowiązują nas pewne zakazy, ograniczenia co do przekazywanych informacji. Nie możemy wam powiedzieć więcej, niż możecie zrozumieć. Niektóre dane, z racji ograniczeń ludzkiego intelektu, wydają się wam bezużyteczne. Niektóre – zbyt skomplikowane, niezrozumiałe. Niekiedy mamy trudności z przełożeniem informacji na ziemski język, na ziemskie pojęcia. Po pierwsze, z racji nikłego zasobu pojęciowego waszego języka. Po drugie, z powodu ograniczeń ludzkiej percepcji. Posługujemy się więc terminami i określeniami znanymi ludzkości. Informacje te są prawdziwe, oparte na faktach. Może się wam jednak zdawać, iż opierają się na paradoksach. Świadczy o tym twoje pytanie. Zapewniamy cię jednakże, iż nie ma tu żadnych przekłamań, a niejasności przekazu wynikają z trudności przełożenia naszych idei na język Ziemian.

D: Prawdopodobnie, wielu informacji nie otrzymamy, właśnie z powodu niemożności ich przeleżenia.

P: Tak, masz rację. Ludzki język ma wiele słabych stron, ograniczony zasób pojęć. Gdybyśmy porozumiewali się telepatycznie, uniknęlibyśmy wszelkich nieścisłości.

D: Doceniam to, że staję się jakby pośrednikiem dla waszego przekazu.

P: Biegle władasz językiem angielskim i nie poddajesz się jego ograniczeniom. Nie popadasz w schematy myślowe i językowe. Realizujemy teraz etap planu, który ma przygotować waszą planetę do zasiania życia na innej planecie. Musimy pracować z ludźmi, którzy w swym rozumowaniu wychodzą “poza język" i rozumieją znaczenie słów, myślą konceptualnie. Jesteś jedną z tych osób i wybrano cię do współpracy.

D: Ta współpraca musi być nawiązana przed osiągnięciem stanu, w którym moglibyśmy zasiać życie na innej planecie?

P: Tak. Pracujemy nad tym, aby koncepcja zasiania życia nie została przez ludzi źle zrozumiana. Naszym pragnieniem jest uczynienie jej czystą i komunikatywną. Proces zasiania życia nie przebiega wyłącznie na płaszczyźnie fizycznej. Równie istotna, a nawet bardziej znacząca jest tu sfera duchowa. Dusze zamieszkujące tę planetę będą podróżować do innych światów i przekazywać im swoje doświadczenia, zebrane przez tysiąclecia egzystencji na Ziemi. Tak więc, świadomość upadłych planet, podrzędnych planet... nie, nie podrzędnych, to nie jest właściwe określenie. Chcieliśmy powiedzieć, że dzięki połączeniu z ziemskimi duszami, może rozwinąć się świadomość innej planety. Ziemskie dusze mogą stymulować jej rozwój. Dojdzie do tego jednak dopiero po osiągnięciu przez Ziemię stanu “siewcy". Widzisz więc, że proces siania życia może trwać i trwać. W Uniwersum zawsze będą istniały planety gotowe do zasiewania i do siania.

D: Czy możesz powiedzieć coś więcej na temat odrodzenia Ziemi? Niedawno wspominałeś o tym. Co dokładnie miałeś na myśli?

P: Koncepcję zasiewania życia, zasiewania planety. Wyobraź sobie polny kwiat. We wczesnych stadiach rozwoju nie przyciąga niczyjej uwagi, jest zwyczajny. Ale w czasie kwitnienia zauważają go wszyscy. Otwiera kielich kwiatu i oddaje cząstki siebie, aby rozprzestrzenić własny gatunek. Ziemia stoi u progu kwitnienia i otwiera swój kwiat, aby całe Uniwersum mogło go ujrzeć.

D: Czy my będziemy nasionami tego kwiatu?

P: Niektórzy tak.

D: Dokąd się udamy?

P: To kwestia indywidualna, nie będzie żadnych nakazów w tym względzie. Każdy musi powziąć decyzję i wziąć na siebie odpowiedzialność za swój wybór. Wielu pozostanie na Ziemi, ponieważ historia Ziemi nie będzie jeszcze zamknięta. Wielu jednak postanowi odejść z Ziemi i nieść nasiona życia na inne planety; zanieść tam nasiona ludzkiego, ziemskiego doświadczenia. Te wydarzenia mogą zajść na płaszczyźnie fizycznej lub duchowej. Decyzja o sianiu życia na innej planecie lub towarzyszeniu jakiejś cywilizacji w trakcie jej rozkwitania może pociągnąć za sobą konieczność inkarnacji na tej planecie, w danym społeczeństwie. Ziemska energia przeniknie Uniwersum i dotrze do planet, które jej potrzebują.

D: Z jakiego powodu energia Ziemi jest wyjątkowa?

P: Bo pochodzi z Ziemi. Każda planeta ma własną, niepowtarzalną energię.

D: Nasuwa mi się interesujące pytanie: na jakim etapie rozwoju zasianego życia następuje “siew ducha"?

P: To długotrwały proces. Ludzkie ciało musi osiągnąć pewien punkt rozwoju, w którym zostanie przygotowane na przyjęcie “mieszkańca". Trzy zasadnicze etapy tego procesu to: zasianie pierwszych ziaren życia, rozwinięcie ich; do form zwierzęcych i zasianie dusz w przygotowanych na to formach.

D: Czy zwierzęta kiedykolwiek zostały obdarzone takim typem ducha?

P: Nie wolno nam o tym mówić. Przynajmniej, na razie. Później przekażemy ci informacje na ten temat, o ile otrzymamy na to pozwolenie.

D: Dobrze, będę o tym pamiętać! (Śmiech)

P: My nie zapomnimy...

D: Ja również. Mam bardzo dobrą pamięć. (Śmiech)

P: To nic w porównaniu z naszą. (Słychać jeszcze głośniejszy śmiech wśród grupy.)

D: Dobrze, chowam ten temat w pamięci do czasu naszych prywatnych spotkań.

P: I tak ma być. Nie chcemy w tej chwili, w tej grupie podejmować niektórych tematów. Rozpatrzymy je we właściwym czasie. Otrzymasz od nas więcej informacji, niż będziesz mogła pojąć i zrozumieć. Od ciebie zależy, w jakim celu i w jaki sposób je wykorzystasz.

D: Doceniam to. Zgodnie z tym, co posiedziałeś, kiedy ludzie osiągnęli określony punkt ewolucji, trzymali ziarna ducha, czyli dusze.

P: Tak, zgadza się. Przekazanie ludziom duszy było częścią planu. Że dusza posiądzie ludzkie ciało. Mam nadzieję, że dobrze rozumiesz moje słowa. Potoczne rozumowanie dyktuje, iż to dusza zamieszkuje ciało. To nieprawda. W rzeczywistości, to ciało zamieszkuje duszę. Dusza stanowi prawdziwą formę życia.

D: Faktycznie, to odwrotny tok myślenia, niż powszechnie przyjęty. Mogę zapytać, skąd pochodzą duchy?

P: Z wielu planet. Nie istnieją duchy pochodzące wyłącznie z Ziemi. Tak naprawdę, nie ma “rdzennie ziemskich" duchów. Są jednak takie, które spędziły na tej planecie wiele tysiącleci i zwyczajowo uznaje się je za duchy ziemskie.

D: W jakim stosunku pozostają te informacje do historii stworzenia, do Biblii?

P: Weź także pod uwagę teorię ewolucji Darwina, a zobaczysz, że każda z tych idei zawiera cząstkę prawdy. Prawdą jest, iż ludzkie ciało ewoluowało, że życie ewoluowało. Prawdą jest również idea boskiego daru życia: przekazania człowiekowi ducha. Tak więc, i Biblia, i teoria Darwina mają po części rację.

D: Już wcześniej doszłam do wniosku, że obie koncepcje są podobne.

P: One są nie tyle podobne, co komplementarne. Każda zawiera pewien aspekt prawdy. Aby uzyskać pełny obraz początków ludzkości, należy rozważyć obie idee.

D: Czy według ciebie, informacje zawarte w przekazie nie stoją w sprzeczności z biblijną historią stworzenia?

P: Czy mogłabyś wskazać nam punkt, w którym są sprzeczne?

D: Według mnie, nie są, ale niektórzy twierdzą, iż te koncepcje się wykluczają.

P: Zawsze znajdą się ludzie o skrajnych poglądach, zamknięci na nowe informacje.

D: Ja staram się być zawsze pośrodku.

P: To dobrze, nie można popadać w skrajności.

Zauważyłam, że ktoś z grupy chce zadać Philowi pytanie: “Czy w momencie zapładniania Ziemi, wprowadzono na nią więcej, niż jedną formę życia?"

P: Wprowadzono wiele różnych form życia, które mogłyby wyewoluować do form ludzkich. Wszystkie były uważnie obserwowane, badano ich zdolności adaptacyjne. Wybrano tylko jedną formę, najbardziej odpowiednią dla tej planety. Jak już powiedzieliśmy, istniało wiele wariantów wyglądu i formy ludzkiego ciała. Wybrano formę, która zdeterminowała wasz współczesny wizerunek.

D: Znowu nasuwa mi się myśl o laboratorium, w którym powielane są wybrane formy życia. (Śmiech)

P: Niesłusznie. Używamy tej terminologii, ponieważ obiekt (Phil) jest z nią obeznany. Idee przekazywane w trakcie channellingu muszą przejść przez filtr umysłu obiektu, przez filtr znanych mu pojęć i wyrażeń. Dostosowujemy się do koncepcji znanych obiektowi i wykorzystujemy je do przełożenia naszych idei. Gdyby obiekt był lekarzem, ogrodnikiem lub kaznodzieją, nasz przekaz brzmiałby nieco inaczej, byłby inaczej interpretowany.

Postanowiłam porzucić ten wątek i powrócić do tematu.

D: Czy ktoś pomagał Bogu w wypełnianiu Jego planów, czy też On sam dokonał wszystkiego?

Miałam tu na myśli koncepcję Elohim, wielu bogów, wspomagających akt stworzenia.

P: Takie pytania nas bawią i rozczulają. Dowodzą, że całą dotychczasową dyskusję możemy właściwie wyrzucić przez okno, przekreślić (śmiech wśród grupy).

Później zrozumiałam, co znaczyły te słowa. W końcu, Phil przekazywał informacje o rozmaitych zadaniach statków kosmicznych i istotach z kosmosu, pomagających w procesie zasiania życia na Ziemi. Ale moje pytanie odnosiło się do istot wyższego poziomu, poziomu boskiego.

D: Innymi słowy, nie sądzisz, by Bóg prosił kogokolwiek o radę w tej kwestii?

P: Prosimy, abyś sprecyzowała swoje pytanie. Wnioskujemy bowiem, że postrzegasz Boga jako jednostkę, indywiduum, które z nieba rzuca ziarna życia na tę maleńką planetę. A potem siada, obserwuje ich wzrost i uśmiecha się z samozadowoleniem, zacierając z radością dłonie. (Śmiech)

D: No cóż, niektórzy ludzie naprawdę tak myślą.

P: Tak, zauważyliśmy to. Prosimy cię jednak, byś miała otwarty umysł i postrzegała Boga jako Kogoś, kto obserwuje swe dzieci w trakcie wypełniania powierzonych im zadań. Dzieci wypełniają swe zadania. A Bóg po prostu jest. Dzieci działają; Bóg jest.

D: Próbuję zrozumieć. Byłam tylko ciekawa, czy Bóg kiedykolwiek zasięgnął czyjejś opinii, czy też czyni wszystko sam.

P: Opinii zasięga się u Boga, nigdy odwrotnie. Uczymy się przy tobie cierpliwości, tak jak ty pewnie uczysz siei cierpliwości przy nas (śmiech). Zrozum, że te sesje sprawiają nam radość, dlatego pozwalamy sobie czasem na żarty (śmiech).

D: Cóż, uprzedzam, że mam w zanadrzu jeszcze milion pytań.,

P: A my – odpowiedzi. Pozostawiamy je jednak na przyszłość. Dziękujemy wam za udział w tej sesji i marnej nadzieję, że przyjdziecie na następne. Naprawdę, te spotkania sprawiają nam wiele radości. Lubimy wasze poi czucie humoru i chcielibyśmy nadal z wami żartować i śmiać się. Jest nas dwunastu i wszyscy jesteśmy zgodni w tej kwestii. (Śmiech)

Byłam nieco zdezorientowana, gdy te siły (czy cokolwiek innego) zaczynały z nami żartować. Zastanawiałam się, czy żartują sobie także z nas. Zapytałam więc, czy informacji o sianiu życia były prawdziwe, czy też stanowiły element gry i zabawy ze słuchaczami. Siły przemawiające przez Phila natychmiast spoważniały.

P: Przekazujemy wam prawdziwe, dokładne informacje. Na tyle dokładne, na ile to teraz możliwe. Nie jest naszym celem fałszowanie informacji, fałszowanie historii ludzkości. Nasza misja nie jest zabawą, grą, nie ma w niej nic śmiesznego. Wypełniamy bardzo poważne zadanie. Ale cieszymy się z chwil, gdy nastrój powagi zostanie przełamany. Nie igramy z wami. Przekazujemy wam prawdziwe, ważne i poważne informacje.

D: Ale rozumiecie, że muszę ostrożnie i z dystansem podchodzić do otrzymywanych informacji?

P: My także musimy być ostrożni, byście właściwie przyjęli i zrozumieli przekazywaną wam wiedzę.

D: Nie chciałam nikogo urazić ani napadać.

P: Nie czujemy się urażeni. Chcemy tylko, abyście zrozumieli, jak ważna jest misja, w którą się zaangażowaliśmy.

Po sesji zrozumiałam, dlaczego obce siły unikały odpowiedzi na niektóre pytania. W grupie słuchaczy znajdowały się osoby po raz pierwszy uczestniczące w tego typu spotkaniu. Przyszły na seans wyłącznie dla rozrywki, a nie z chęci poznania. Przemawiająca do nas grupa osobowości, czy też “rada", jak raz siebie nazywała, dbała o właściwą interpretację przekazywanych informacji. Nie chciała, by cokolwiek z tej wiedzy zostało źle zrozumiane. Dlatego też z wielką starannością dobierała słowa i określenia, unikając koncepcji, których nie mogła dokładnie przełożyć.

Nasze spotkania przyjęły nowy kierunek. Wiedziałam, że uczynię wszystko, by zyskać pełną wiedzę na temat zasiania życia na Ziemi i możliwości dawania życia innym planetom.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)