(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 11: MISJA POMOCY ZIEMI

Zdolność Phila do wchodzenia w głęboki trans i odpowiadania na rozmaite pytania stawała się coraz wyrazistsza. Jego umiejętności najpełniej ujawniały się w obecności osób trzecich, jak na przykład Harriet. Im dłużej współpracowaliśmy, tym łatwiej Phil wchodził w trans i był bardziej komunikatywny. Prowadził mnie jednak ku obszarom wiedzy, które były mi obce.

Z coraz większą trudnością przychodziło mi formułowanie odpowiednich pytań do Phila (czyli – do obiektu). Dotychczas zgłębiałam historię Ziemi, a nie abstrakcyjne, filozoficzne idee, jakie przekazywał mi Phil podczas transu.

W czasie, gdy pracowałam z Philem, spotykałam się z grupą osób zainteresowanych mechanizmami rządzącymi psychiką oraz zagadnieniami związanymi z psychologią i parapsychologią. Była to grupa nieformalna, a nasze spotkania organizowaliśmy w prywatnych domach jej członków. Nasze rozmowy nie przebiegały według jakiegoś ustalonego schematu. Były to raczej dyskusje, wymiany opinii, poglądów na określony temat. Stwierdziłam, że Phil mógłby przyłączyć się do tej grupy. Wyniósłby z tego wiele korzyści. Niektórzy członkowie grupy wiedzieli, czym zajmujemy się w trakcie sesji i jakie zdolności ma Phil. Zaproponowałam mu urządzenie seansu podczas jednego ze spotkań grupy. Nie chciałam urządzać przedstawienia, lecz pragnęłam zdystansować się od tego zjawiska, spojrzeć na nie z innej perspektywy. Pomyślałam, że taki “grupowy" seans będzie interesującym doświadczeniem. Byłam także ciekawa, czy Phil odpowie na pytania innych ludzi. Dzięki temu eksperymentowi mogłam też określić kierunek, w jakim powinny zmierzać nasze sesje. To był naprawdę eksperyment, ponieważ nie wiedzieliśmy, jakie pytania padną w trakcie seansu. Oczywiście, nie wiedzieliśmy także, jakich odpowiedzi można się spodziewać.

Jak przewidywałam wcześniej, większość pytań od grupy dotyczyła spraw osobistych. Niektórzy szukali u Phila rozwiązania własnych życiowych problemów. A Phil? Niczym dziecko stawiające pierwsze kroki, rozpoznawał własne możliwości i nowe umiejętności.

Na pierwszej “publicznej" sesji było około dziesięciu osób. W trakcie następnych spotkań liczba uczestników wzrosła do trzydziestu. Nie przypuszczałam wtedy, że spotkania z Philem staną się tak popularne, że dopiero po kilku miesiącach będziemy mogli zorganizować prywatną sesję, bez udziału osób trzecich. Nalegałam jednak, by powrócić do seansów prywatnych, gdyż przekonałam się, iż atmosfera spotkań grupowych nie sprzyja mojej pracy. Nie mogłam wówczas rozwijać interesujących mnie tematów. Mogłam tylko notować zagadnienia, które należałoby poruszyć i zgłębić w trakcie następnych seansów. Chociaż, dzięki temu doświadczeniu lepiej zrozumiałam mechanizmy tego typu channellingu, jaki prezentował Phil.

Poniżej zamieszczam kilka wyjątków z przebiegu tych “grupowych" sesji. Sądzę, iż wzbogacą one i ubarwią niniejszą książkę.

Po otwarciu drzwi windy, Phil ujrzał obcą planetę. “To mój dom! Mój dom!" – wykrzyknął. Tym razem, nie odczuwał zbyt silnych emocji. Już wcześniej zaakceptował fakt powrotu na rodzimą planetę. Jeden z uczestników spotkania poprosił Phila o wyjaśnienie znaczenia trzech szczytów.

P: Każdy ze szczytów oznacza określony etap rozwoju cywilizacji zamieszkującej tę planetę. Przedstawiciele tej cywilizacji przeszli z wymiaru fizycznego do duchowego. Nie czuli już potrzeby inkarnowania w formy fizyczne i w całości, jako cywilizacja, przeszli w inny wymiar. Populacja zamieszkuje fizyczną planetę, lecz nie przyjmuje form fizycznych, materialnych. Pierwszy szczyt symbolizuje właśnie to przejście w inny wymiar, wymiar duchowy. Drugi szczyt symbolizuje rozwój na poziomie duchowym. Przechodzenie z niższych na wyższe płaszczyzny energetyczne. Trzeci szczyt odnosi się do współczesności i oznacza kolejny, wyższy poziom rozwoju.

D: Czy na rozwój tej cywilizacji wpływały określone bodźce? Coś, co zdeterminowało decyzje, o kolejnych “przejściach"?

P: Nie działał żaden konkretny bodziec. To kwestia ewolucji, rozwoju.

D: Po prostu, nie czuli potrzeby “bycia fizycznym", tak? Porzucili dala fizyczne i stali się czystą energią?

P: Dokładnie tak.

D: Powiedz, jaki typ energii reprezentujecie?

P: Istnieje wiele rodzajów energii. Nie ma sensu ich wymieniać. Jest ich zbyt wiele i mają różne znaczenia.

D: Niektórzy ludzie spotykali świetliste istoty, energetyczne byty, jakby zbudowane ze światła. Byłam tylko ciekawa, czy takie byty egzystują na tej planecie.

P: Istoty świetliste to byty energetyczne, które w ten sposób manifestują się śmiertelnikom. Przyjmują świetlistą postać, by ich obecność została zauważona. Ale to tylko jeden ze sposobów manifestacji energii Uniwersum. Typów energii jest tyle, ile ludzkich ras, ile ziaren piasku. Wiele różnych bytów energetycznych może manifestować się jako świetliste istoty. Taki przejaw obecności energii zostanie dostrzeżony przez śmiertelnika, przez istotę fizyczną. Podobnie rzecz ma się z manifestacją przez dotyk czy dźwięk. To tylko kwestia dostosowania się energii do ludzkiej percepcji zmysłowej. Byt energetyczny mógłby stać się śniegiem, lecz wtedy nie zostałby zauważony i rozpoznany. Manifestacja przez światło umożliwia uświadomienie ludziom obecności istoty energetycznej.

D: Czy te byty mogą być także wykryte dzięki, tak zwanemu szóstemu zmysłowi?

P: Oczywiście. Ludzie mają wiele zdolności, których istnienia sobie nie uświadamiają. Do nich należy odczuwanie “szóstym zmysłem". Byty energetyczne jednak zazwyczaj dostosowują się do zwyczajów i zdolności śmiertelników, wybierając sposób manifestacji, jaki każdy z nich może wykryć.

D: Byłeś szczęśliwy na tej planecie, prawda? Dlaczego więc ją opuściłeś?

P: To nie była kwestia potrzeby czy konieczności. To był mój wolny wybór. Postanowiłem podjąć misję “towarzyszenia". Wielu angażuje się w takie misje. Celem misji jest rozwój, wzbogacenie doświadczeń. Znowu użyję porównania do sytuacji ziemskich: kiedy dziecko wyjeżdża na studia, czuje smutek, gdyż jest emocjonalnie związane z domem. Wie jednak, iż studia przyniosą mu korzyści, iż zgłębi tajniki wiedzy, zdobędzie nowe doświadczenia. Dlatego decyduje się na wyjazd z domu. Podobnie było ze mną. To był wyjazd z domu na studia.

D: Czy można więc powiedzieć, że duchy z twojej planety przybywają na Ziemię, przyjmują tu formy fizyczne i pomagają w rozwoju naszej planety?

P: Niezupełnie. Przypominam, że nie funkcjonuje tu żaden “nakaz pracy". Niektóre byty pragną wypełniać tę misję i czynią to. Na Ziemi nie ma ani jednej istoty z gwiazd, która nie chciała tu być. Żyjąc na Ziemi, gwiezdne dzieci realizują własną wolę. Podejmujemy taką decyzję z różnych powodów. Na przykład z powodu aktualnej sytuacji na Ziemi. Jest wielu ochotników, którzy chcieliby podjąć się pracy na Ziemi, wspomagania jej rozwoju. Tak wielu, że brakuje “obiektów", czyli form fizycznych dla bytów energetycznych. Z tej również przyczyny efekty naszej pracy nie są jeszcze wyraziste.

D: Jeżeli tak wiele gwiezdnych istot przybywa na Ziemię i zamieszkuje ludzkie ciała, dokąd udają się ,,rdzennie ziemskie" duchy?

P: Wzbogacają zasób duchowej wiedzy, stanowią też wzorce osobowości, asymilowane przez sferę duchową. Nadeszły czasy, kiedy na Ziemię przybywają istoty z gwiazd i one przyjmują formy fizyczne. Korzystają z wiedzy i doświadczeń “ziemskich" duchów. Można więc powiedzieć, że “rdzenne duchy", ziemskie duchy, będą na tej planecie tak długo, jak długo będą funkcjonowały formy fizyczne. Bo tak naprawdę, one i “goście" to jedno, jedna energia. A “goście" czerpią wiedzę od “ziemskich duchów"; wiedzę pozwalającą im funkcjonować w ciałach fizycznych.

D: A więc, ziemskie duchy nie odchodzą, tylko pozostają jako wzorce osobowości?

P: Tak. I angażują się w rozwój Ziemi.

D: Czy powrót do formy fizycznej nie jest poniekąd cofaniem się w rozwoju?

P: Raczej nie. To nowe i pouczające doświadczenie. Oznacza. naukę wypływającą z funkcjonowania w nowym środowisku.

D: Sądziłam, że powrót do egzystencji ograniczonej przez fizyczność to cofanie się w rozwoju.

P: Przecież nie podejmowalibyśmy się misji, która nie stymulowałaby naszego rozwoju. Uznajemy, że dyskomfort wynikający z przyjęcia form fizycznych jest po prostu elementem ewolucji, bodźcem rozwoju. Pozwól, że zilustruję to przykładem. Wyobraź sobie, że w upalny, suchy dzień jedziesz samochodem. Jest ci bardzo wygodnie, działa klimatyzacja i nie odczuwasz niedogodności aury. Albo akurat pada deszcz, jest mglisto i wilgotno, a ty jedziesz w suchym, ciepłym samochodzie. I jest ci dobrze. Nagle dostrzegasz nieznajomego, stojącego na skraju drogi. Pochyla się on nad kołem swojego samochodu. Na pewno przebiła się opona jego wozu. W takiej sytuacji możesz się zatrzymać, zrezygnować – chwilowo – ze swego komfortowego otoczenia i pomóc nieznajomemu w zmianie koła. Być może, nie jest w stanie sam tego uczynić. Jeśli tak zrobisz, znajdziesz się w otoczeniu mniej komfortowym, bardziej prymitywnym, niż dotychczasowe. Nie zważasz jednak na ten fakt. Najważniejszy dla ciebie jest cel tej zmiany. Udzielenie pomocy nieznajomemu wpłynie przecież nie tylko na twoją sytuację, ale też na sytuację tej osoby. Dzięki twojej pomocy, obydwoje będziecie mogli kontynuować podróż. Ziemia znajduje się teraz w sytuacji osoby, której podróż została przerwana przez awarię samochodu – by użyć tego porównania. Wszystkie istoty Wszechświata starają się pomóc Ziemianom w usunięciu awarii. Wkrótce Ziemia znajdzie się na drodze, którą podążają wszystkie istoty Uniwersum. Mam nadzieję, że rozumiesz tę ideę. Jeżeli będziesz miała problemy ze zrozumieniem jakiejś koncepcji, poproś mnie o parafrazę lub analogię, które uczynią tę koncepcję bardziej przystępną.

D: Tak, porównanie do sytuacji znanych mi z doświadczenia bardzo by pomogły w zrozumieniu niektórych zagadnień przez ciebie przedawnianych. Powiedziałeś, że wszystkie istoty Wszechświata starają się pomóc Ziemi w tym momencie jej historii. Czy to oznacza, że istnieje wiele planet i wielu ludzi, którzy podejmują wysiłki w tym kierunku?

P: Oczywiście. Nie tylko nasza planeta (Trzech Szczytów) zaangażowała się w misję pomocy Ziemi. Mówiłem tu o wysiłkach całej galaktyki, całego Uniwersum. Wszyscy sąsiedzi Ziemi ruszyli jej na pomoc. Ziemia ma naprawdę wielu przyjaciół. Wasi sąsiedzi dokładnie znają sytuację na Ziemi. Dzięki komunikacji międzyplanetarnej mieszkańcy różnych światów wiedzą, co się dzieje w różnych punktach kosmosu.

D: Czy mógłbyś to wyjaśnić? Przybliżyć kwestię komunikacji międzyplanetarnej?

P: By użyć analogii: posługujemy się jakby radiem, nastawionym na zagraniczne stacje i wysłuchujemy wiadomości z innych krajów.

D: Czy w trakcie komunikacji wykorzystujecie urządzenie podobne do radia?

P: Nie są to radia, ale faktycznie wykorzystuje się w tym celu różne urządzenia. Na poziomie duchowym jednak nie potrzebujemy żadnej aparatury. Wystarczy, że odpowiednio “dostroimy" nasze myśli i uczucia, a uzyskujemy informacje.

D: Ziemia nie funkcjonuje w tym obiegu informacji, prawda ?

P: Ziemia przynależy do naszego kręgu, ale nie zbudowano tu jeszcze odpowiednich urządzeń do przekazu wiadomości. Prawdopodobnie, taka aparatura zostanie wkrótce skonstruowana. Może tak się stać dzięki informacjom, które niektórzy Ziemianie uzyskują poprzez channelling. Na razie jednak takiej aparatury na Ziemi nie ma.

D: Czy mówisz teraz o urządzeniu, o którym już rozmawialiśmy? Tym, które zamiast fal radiowych wykorzystuje promienie gamma?

P: Tak. Nośnikiem informacji w tego typu aparaturze są promienie gamma lub promieniowanie kosmiczne. Są to swego rodzaju “fale radiowe".

D: Powiedziałeś kiedyś, że ziemscy naukowcy obrali niewłaściwy kierunek poszukiwań możliwości nawiązania komunikacji z innymi cywilizacjami.

P: Kierunek obrali dobry, lecz szukają kontaktu na niewłaściwym poziomie. Szukają na zbyt niskich poziomach spectrum, niż powinni. Na waszej planecie istnieje obiekt, którego przeznaczenie i kształt przypomina nasze trzy szczyty. Mówię o pomniku Waszyngtona. Może on funkcjonować jako transmiter. Dlatego też w Waszyngtonie nie powinno być budynków wyższych, niż ten pomnik. Dzięki niemu możemy nawiązać z wami komunikację. Sposób porozumiewania wygląda następująco: dana jednostka wyobraża sobie – na poziomie świadomości lub w podświadomości, obiekt (szczyt). Tak zostaje nawiązana komunikacja. Energia tej jednostki zostaje... używając waszej terminologii, przetransmitowana przez pomnik. Jest on jakby przekaźnikiem energii. Gromadzą się one w wierzchołku obiektu i wiernie odzwierciedlają nastroje panujące w kraju. Waszyngton, jako stolica kraju, skupia nastroje całych Stanów Zjednoczonych, tak jak mózg czy umysł jest świadomy stanu poszczególnych organów ciała. Stolica to właśnie taki mózg państwa, znający warunki panujące w kraju. Pomnik Waszyngtona skupia te informacje i przesyła je. Mogą być one odebrane w bardzo odległych zakątkach kosmosu.

D: Kto odbiera te wibracje, te wiadomości?

P: Odczytują je wasi bracia w całym Uniwersum. Pomnik Waszyngtona to kosmiczny transmiter waszej planety, jeden z przekaźników, by być dokładnym. Podobnemu celowi służą piramidy. Także są przekaźnikami.

D: Czy fakt, Iż zarówno pomnik Waszyngtona, jak i piramidy, zostały zbudowane z kamienia, jest Istotny?

P: Tak. Kamienie są... mamy trudności ze znalezieniem odpowiednich pojęć – posiadają energię “rdzenną" tej planety.

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że pomnik Waszyngtona jest w istocie niewielką piramidą.

D: Czy kształt tych obiektów – wierzchołek i zbiegające ślą ku niemu cztery płaszczyzny – wiąże się z ich funkcją?

P: Tak. Bardzo ważne są również odpowiednie proporcje obiektów.

D: Czy ludzie stawiający pomnik Waszyngtona byli świadomi jego roli l funkcji?

P: Nie, nie byli świadomi, ale przesłano im odpowiednią energię.

D: A więc, projekt pomnika pochodził z podświadomości? Nie wiedziano, jaki rodzaj budowli został zaprojektowany?

P: Nie, nie wiedziano. W opinii twórcy planów pomnika, jest on dziełem sztuki, dziełem umysłu artysty. W swym umyśle widział on kształt pomnika, który chciał postawić i przelał te wyobrażenie na konkretne plany budowy. Możecie zgadywać, skąd się wzięło to wyobrażenie (Ha, ha!). Tak właśnie działa channelling. Pewne idee są “zaszczepiane" w umysłach jednostek, a one postrzegają je jako własne. Czasami faktycznie to kwestia wyobraźni, ale niekiedy jednostki zostają wykorzystane jako kanały służące przekazaniu określonych informacji czy wiedzy.

Pomnik Waszyngtona jako kosmiczny transmiter – to bardzo intrygująca koncepcja. Jednak nieco mnie zaniepokoiła. Miałam wrażenie, że przez ten obiekt ktoś może śledzić nasze poczynania, ktoś może nas szpiegować. Byłam ciekawa, czy inne wysokie obiekty, na przykład wieża Eiffla, służą jako przekaźniki informacji.

P: W pewnym stopniu, tak. Nie spełnia jednak takich samych funkcji, jak pomnik Waszyngtona. Nie przesyła energii na duże dystanse.

D: A co z innymi krajami, na przykład Rosją. Czy też ma swoje przekaźniki?

P: Nie o takich możliwościach, jak pomnik Waszyngtona. On jest transmiterem całej planety. Przecież wasz kraj zna sytuację na całym świecie, prawda?

D: Tak, nasz rząd orientuje się w ogólnoświatowych nastrojach. A przynajmniej, mam nadzieję, że się orientuje.

P: Nie mówimy tu o informacjach wywiadowczych, tajnych. Chodzi nam o wiedzę na temat warunków klimatycznych, kondycji poszczególnych społeczeństw, zjawisk takich jak miłość, życzliwość, uprzejmość, a także okrucieństwo czy prześladowanie. Te zjawiska tworzą obraz waszego świata i ten wizerunek jest odbierany przez inne cywilizacje. Wasz sygnał nie jest sygnałem planety, na której panują miłość i współczucie. Dlatego wasi kosmiczni bracia patrzą na was z sympatią, ale i z ciężkim sercem.

D: A więc, kosmiczne istoty dzięki transmiterom energii mogą śledzić wszystkie wydarzenia na Ziemi?

P: Tak. I czynią to.

Pracowałam wówczas nad książką na temat wybuchów bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki (praca pod tytułem A Soul Remembers Hiroshima). Zapytałam Phila, czy istoty z innych cywilizacji otrzymały informacje o tych przerażających wydarzeniach i jak je odebrały.

P: Nie tylko otrzymaliśmy te wieści; my je wręcz poczuliśmy. Eksplozje atomowe zakłóciły przepływ energii kosmicznej. Wyobraź sobie swobodnie płynący strumień. I nagle do jego korytarza wpada ogromny głaz, który blokuje przepływ wody. Podobnie stało się z naszymi strumieniami energii. Wybuchy atomowe stały się takimi głazami. Całe Uniwersum otrzymało informacje o wybuchach nuklearnych. Zakłóciły one kosmiczną harmonię i równowagę energii. Zakłóciły też komunikację między wszechświatami.

D: Powiedziałeś: między wszechświatami? To dla mnie coś nowego. Sądziłam, że istnieje jedno Uniwersum. Czy mógłbyś wyjaśnić swoje słowa?

P: Istnieje wiele wszechświatów. Bardzo, bardzo wiele. Nasz wszechświat jest tylko jednym z wielu. Istnieje wiele różnych wszechświatów. Funkcjonują one w przestrzeni fizycznej. Nie wiem, czy jesteś w stanie pojąć to zagadnienie. Istnieją politycy... politycy to niewłaściwe słowo, ale jedynie, jakie możecie zrozumieć, a po części oddaje sens zjawiska. W każdym wszechświecie istnieje nadrzędny poziom, poziom zarządzający i kierujący poszczególnymi wszechświatami, a reprezentujący wspólnotę wszechświatów.

D: Czy byty z tego poziomu ludzie nazywają Bogiem?

P: Bóg stanowi sumę wszystkiego i wszystkich. My jesteśmy Bogiem. Wspólnie tworzymy Boga. Jesteśmy cząstkami Boga. Bóg jest jeden, ale jest wszystkim.

D: Skoro istnieje wiele wszechświatów, to czy każdy z nich ma własnego Boga?

P: Bóg to połączenie wszystkich wszechświatów. Każdy wszechświat jest świadom istnienia Boga, istoty boskości, ale ta świadomość przejawia się rozmaicie, tak jak różne są wszechświaty i różne światy je tworzące. Koncepcja Boga może być więc różna, ale istota Boga jest niezmienna, stała dla wszystkich wszechświatów, dla całego stworzenia. Bóg istnieje. Każdy z nas stanowi jego cząstkę. A całe stworzenie, wszyscy i wszystko, to właśnie Bóg.

D: Czyli jest to siła stwórcza, przyczyna i źródło wszystkiego?

P: Tak. Wszystko stanowi manifestację Boga.

D: Czy wiesz coś na temat stworzenia obszaru, gdzie żyjemy?

P: Wszechświat, w którym teraz żyjemy, jest dość młody. Jego narodziny były bardzo gwałtowne, gwałtowniejsze, niż w wypadku innych rejonów. Różne są sposoby formowania wszechświatów. Przy formowaniu naszego ważną rolę odegrała przemoc natury, gwałtowność. Aby wyjaśnić zasadę formowania tego wszechświata musiałbym zagłębić się w różne dziedziny wiedzy: geologię, astronomię, astrologię.

D: Wśród naukowców panuje opinia, że nasz wszechświat powstał w wyniku wielkiego wybuchu. Czy ta teoria jest prawdziwa?

P: Jest w niej trochę prawdy. Ale przecież istnienie nie zostało zapoczątkowane przez wielki wybuch. Życie było i przed big-bangiem. Wielki wybuch stanowił tylko część całego procesu tworzenia. Był tylko aspektem rozwoju wszechświatów. Ale na waszym poziomie rozwoju, teoria wielkiego wybuchu wydaje się wystarczająca.

D: A co z nami, ludźmi, duchami? Czy wiesz, w jaki sposób zostaliśmy stworzeni?

P: Mogłabyś sprecyzować pytanie? O jaki aspekt stworzenia ci chodzi?

D: O nas, jako indywidualności, jednostki. Każdy z nas jest indywidualnością, jednostkową duszą, Że tak powiem. Po-1 wiedziałeś, iż jesteśmy cząstkami Boga. Czy wiesz, w jaki sposób doszło do tego, że stanowimy odrębne dusze?

P: Na drodze personalizacji, zyskiwania osobowości. Stanowimy cząstki Boga, które przeszły drogę indywidualizacji.

D: Dlaczego oddzieliliśmy się od Boga?

P: To część wielkiego planu. Wielkiego, boskiego planu, jaki wypełnia sam Bóg. My znamy tylko szczegóły tego planu, a Bóg zna go w całości. Ta suma wiedzy to Bóg, czy też idea Boga. Wiele osób zyskuje dostęp do tej wiedzy. Ona po prostu jest. Także osoby znajdujące się w tym pokoju', mogą czerpać z tej wiedzy. Trzeba tylko otworzyć się na nią. l

D: Możemy z niej czerpać dzięki podświadomości?

P: Dzięki umysłom – to właściwsze określenie. Wiedza jest uniwersalna, energia jest uniwersalna i każdy może z niej korzystać, jeśli się na nią otworzy. Wiedza służy całemu stworzeniu.

D: Możemy z niej czerpać dzięki podświadomości?

P: Dzięki umysłom – to właściwsze określenie. Wiedza Boga przenika wszystko i jest wszędzie. Nie czerpiemy jej z naszej planety (Trzech Szczytów). Wiedza jest uniwersalna, energia jest uniwersalna i każdy może z niej korzystać, jeśli się na nią otworzy. Wiedza służy całemu stworzeniu.

D: Czy wasza planeta oraz inne światy przechodziły drogę ewolucji podobną do ziemskiej?

P: Podobną tak, ale nie taką samą. Nie tak... poplątaną, że tak powiem. Nasza droga była łatwiejsza. Nie tyle łatwa, co łatwiejsza od ziemskiej.

D: Na waszej planecie nie borykacie z takimi problemami, jak my. Wasz świat jest niemal doskonały.

P: Wcale nie. Mamy swoje kłopoty, trudności, choć inne, niż wy. Nie istnieje żaden doskonały świat. W doskonałym świecie nie zachodziłby rozwój, nie byłoby tam ewolucji, nauki, możliwości nabywania nowych doświadczeń i nowych wyzwań. Ideą rozwoju wszystkich światów jest dążenie do doskonałości. Ale wraz z jej osiągnięciem, nadszedłby kres ewolucji.

D: Czy przybywacie na Ziemię kierując się wspomnianą przez ciebie ideą? Dlatego, że tutejsze warunki byty wam wcześniej nie znane?

P: Po części, tak. To bardzo pouczające doświadczenie.

D: Na rodzimej planecie funkcjonowałeś jako czysta energia. Może dlatego obiekt (Phil) jest otwarty na informacje z innych poziomów egzystencji?

P: Tak, to prawda. Inkarnacja w formy fizyczne zazwyczaj tłumi wrażliwość jednostki, jej zdolności parapsychiczne. Można to jednak przezwyciężyć dzięki praktykom duchowym, ćwiczeniom psychicznym i wierze.

D: W jaki sposób istoty przybywające na Ziemią mogą nam pomóc? Czy mógłbyś wyjaśnić tą kwestią?

P: Chodzi ci o byty, które przybywają w misji “towarzyszenia", które się nie inkarnują? Podejmują one bardzo subtelne próby stymulowania rozwoju świadomości Ziemian. Nie podchodzą do ludzi z wymówkami, nie stukają ich w czoła, mówiąc “To nie tak, robisz źle!", bo w taki sposób nikomu by nie pomogły. One raczej inspirują, zachęcają do obrania właściwej drogi. Natomiast byty przyjmujące formy fizyczne, żyją w społeczeństwie i pracują na jego korzyść. Podkreślam, że wszelkie podejmowane przez nas działania są bardzo subtelne, delikatne.

D: Powiedziałeś, że istoty z Uniwersum wiedzą, co teraz dzieje się na Ziemi. A co właściwie dzieje się na Ziemi? Jakie wydarzenia przyciągają ich uwagę? Czy mógłbyś to wyjaśnić?

P: Ludzkość znajduje się w punkcie zwrotnym ewolucji, jakby na skrzyżowaniu dróg. Bez naszej pomocy ludzie mogliby podążyć drogą samozagłady. Dlatego właśnie ruszyliśmy na pomoc – aby ratować waszą cywilizację przed samozniszczeniem. Gdyby twój sąsiad znajdował się na skraju samobójstwa, czy nie pospieszyłbyś mu z pomocą? Czy nie zrobiłabyś wszystkiego, co w twej mocy, by go uratować? Wiedziałbyś przecież, że droga, którą podąża, nie jest właściwa. Ziemia osiągnęła taki punkt krytyczny; granicę, za którą czeka ją zniszczenie. Była na skraju samobójstwa, gdy ruszyliśmy jej z pomocą. Dzięki tej pomocy następuje stopniowa stabilizacja i mamy nadzieję, że widmo samozagłady zostało na jakiś czas oddalonej

D: Czy sądzisz, Że dysponujecie wystarczającą mocą, by pomóc Ziemi? Ludzie są przecież tak uparci.

P: Tak jak my! (Śmiech wśród członków grupy.)

D: Dlaczego jednak przejmujecie się Ziemianami, skoro są na tyle głupi, by doprowadzić do samozagłady?

P: Nie możemy przecież stać z boku i obserwować samozniszczenie jakiejś cywilizacji. Tym bardziej, że w naszej mocy leży zapobieżenie procesowi destrukcji. To kwestia moralności. Dyktuje ona podjęcie próby pomocy. Bez względu na to, czy próba ta zakończy się sukcesem, czy też nie.

D: Czy podobna sytuacja zaistniała już wcześniej? Mam na myśli zagładę Atlantydy.

P: To była inna sytuacja. W tamtych czasach nie istniało realne zagrożenie autodestrukcją. Panował pewien... dyskomfort, niepokój, ale sytuacja nie była tak krytyczna, jak teraz. Teraz stoicie na skraju samozagłady, totalnego zniszczenia rasy ludzkiej, totalnego zniszczenia planety. Mówiąc dosłownie – zabicia planety i siebie. Podobne zagrożenie nie istniało w czasach Atlantydy i dlatego nie interweniowaliśmy w bieg historii. Czy wiesz, dokąd do-szlibyście, gdyby nie nasza pomoc? Czy wiesz, co mogłoby się zdarzyć?

D: No, nie bardzo. (Grupa wyraziła podobną niepewność.) Czy możesz nam powiedzieć?

P: Wasza cywilizacja zostałaby zniszczona w czasie wojny nuklearnej. Wszechogarniającej, totalnej wojny nuklearnej. Technologia nuklearna rozwijała się intensywnie i nadal rozwija, nawet w biednych, słabo rozwiniętych krajach. Nie trzeba zbytnio wysilać wyobraźni, by przewidzieć skutki użycia broni nuklearnej przez jedno z tych państewek. Jedna osoba mogłaby zainicjować totalne zniszczenie.

Faktycznie, ta perspektywa była przerażająca. Zdecydowałam się jednak na postawienie prowokującego pytania: “Czy zniszczenie naszego świata byłoby naprawdę tak istotnym wydarzeniem? Przecież, po prostu, znowu stalibyśmy się duchami".

P: Dla tego świata nie nadszedł jeszcze czas zniszczenia. Ten czas przyjdzie, ale jeszcze nie teraz.

D: A więc, nasz świat zostanie zniszczony?

P: Oczywiście, ale doprowadzi do tego naturalny proces. Ta planeta nie może być zniszczona, unicestwiona, przez jej mieszkańców.

D: Z twoich wcześniejszych wypowiedzi wnioskuję, że kiedy nadejdzie czas zagłady planety, będzie on oznaczał kolejny krok ewolucji naszej cywilizacji, a nie jej całkowitą destrukcję.

P: Tak, masz rację. Kiedy ten czas nadejdzie, ludzkość będzie na to przygotowana. Nie martwcie się perspektywą zniszczenia Ziemi. Będziecie żyć tutaj jeszcze przez tysiące, tysiące lat. Kiedy ludzkość osiągnie określony poziom rozwoju, przeniesie się na inne obszary, a Ziemia ulegnie zagładzie podczas naturalnego kataklizmu, podczas wielkiej eksplozji.

D: A więc, zagrożenie życia na Ziemi wpływa z ludzkich poczynań, podejmowanych przed naturalną katastrofą?

P: Tak.

D: Jaka jest różnica między tymi dwiema wersjami wypadków? Przecież i tak wszystko zakończy się eksplozją, z przyczyn naturalnych albo z winy człowieka.

P: W tej drugiej wersji, wszyscy umrzemy w ciałach fizycznych. Czas śmierci nadchodzi zazwyczaj po długim życiu. Ale, na przykład dwunastoletnie dziecko nie jest jeszcze gotowe na śmierć, jeśli nie takie jest jego przeznaczenie, nie taki jest plan inkarnacji. W wieku dwunastu lat nie powinno się umierać. Ziemia jest jak ten dwunastolatek. Nie nadszedł jeszcze czas na jej śmierć! Nie rozpatrujemy tu kwestii metody zagłady, ale czasu. Ziemia jeszcze nie dojrzała, nie wstąpiła na odpowiedni poziom rozwoju. Nie osiągnęła nawet dorosłości. Musi się rozwijać wraz z przyszłymi generacjami. Kiedy nadejdzie czas, będzie przygotowana.

D: Skąd wzięła się w ludziach tendencja do samozagłady? Co lub kto wywiera na nas wpływ?

P: To energia, przenikająca tę planetę. Energie tej planety.

D: A więc, zło wypływa z nas? My jesteśmy jego źródłem?

P: “Zło" to nie jest odpowiednie pojęcie. Po prostu... popełniliście wiele błędów, omyłek – to chyba właściwsze określenia. Mówię o energiach, które zatrzymały się w rozwoju, nie ewoluują. Energiach, które żyją na Ziemi. Wszyscy jesteśmy energiami. Ty jesteś energią, twoja dusza jest energią. O tym typie energii mówię. Energie te czasem nazywamy “duszami".

D: Skąd biorą się negatywne myśli i zachowania?

P: Myśl to energia. Twoja dusza manipuluje energią. Myślenie to manipulowanie energiami. Myśli biorą się z wcześniejszych doświadczeń, wpływ otoczenia i zależą od woli. Myśli zależą od woli jednostki. One dyktują czyny. Czyny także są aktami wolnej woli.

D: Czy len tok rozumowania nie prowadzi do wniosku, że myśli to konkretne obiekty, rzeczy?

P: Dokładnie. Myśli to energia. Myśli zyskują realne manifestacje.

D: Czy masz na myśli to, że gdy ludzie myślą o złych sprawach, złych wydarzeniach, to w rzeczywistości kreują te wydarzenia ?

P: Tak, to prawda.

D: A więc, myśląc o strasznych sprawach (wojnie nuklearnej itp.) i obawiając się ich, ludzie wytwarzają energię, która może wywalać te wydarzenia?

P: Akceptacja jakiejś możliwości pozwala na zaistnienie tej możliwości. Jeśli nasza mentalna energia zaneguje jakąś możliwość, wówczas przestanie ona istnieć. Dlatego należy mentalnie odrzucić potencjalną wojnę nuklearną, a pozbędziemy się w ten sposób zagrożenia samozagładą. Należy przyjąć nowy model myślenia, a tym samym – stworzyć nową, czystą energię, która zapanuje na Ziemi. Wnosimy do waszego życia nowe idee, nową nadzieję i nowe perspektywy – my, istoty z gwiazd.

D: Tak. Bez waszej pomocy, bez waszej energii nie wyzwolilibyśmy się od negatywnego myślenia.

P: Tak, masz rację. Nasza energia jest jak dopływ nowej, świeżej krwi. To czysta energia, pozwalająca widzieć sprawy i zjawiska z innej perspektywy. Pokazujemy ludziom, w jaki sposób oczyścić własną energię, oczyścić dusze.

D: Według mnie, jednym z problemów Ziemian jest to, że obawiają się istot z innych planet. Niektórzy, a właściwie większość uważa, te wszystko, co obce i nieznane, musi być złe.

P: Ludzie po prostu boją się tego, czego nie rozumieją.

Po tej sesji przyszło mi na myśl, że w żadnym z przeszłych wcieleń (lub egzystencji wdrukowanych) Phil nie stosował przemocy, nie krzywdził innych. Był przeciwnikiem użycia siły. W swych wcieleniach stawał się często ofiarą przemocy. Może nie rozumiał mechanizmów rządzących przemocą, nie rozumiał negatywnego sposobu myślenia. Świadczyłoby to o prawdziwości jego słów dotyczących zaszczepiania ludziom nowego sposobu myślenia. Tłumaczyłoby to również wiele zjawisk zachodzących na Ziemi, na przykład nasilenie protestów antywojennych, nastrojów pacyfistycznych, negację przemocy. Dusze gwiezdnych dzieci są przepełnione miłością i chcą ją wnieść w nasz świat.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)