(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 5: STRUKTURA SPOŁECZEŃSTWA NA OBCEJ PLANECIE

D: Czy waszą, planetą rządzi jakiś rząd?

P: Nie w takim znaczeniu, jak na Ziemi, gdzie każdy podlega jakimś regulacjom prawnym, politycznym. Prawa naszej planety nie są spisane, nikt także o nich nie mówi. Po prostu, każdy wie, co robić, a czego nie. Dlatego też nie mamy ekwiwalentu ziemskich polityków, polityki czy wymiaru sprawiedliwości. Mamy natomiast pewne struktury związane z handlem.

D: Czy kieruje wami jakiś przywódca?

P: Nie mamy pojedynczego przywódcy ani wiodącego narodu. Jesteśmy społecznością globalną. Powołujemy radę, której członkowie zajmują się dyplomacją. Radę wybieramy podczas powszechnego głosowania.

D: Czy więc nie jest to rodzaj instytucji politycznej?

P: Niezupełnie. Na Ziemi, głosowanie jest tylko jednym z elementów polityki, fragmentem obrazu, że się tak wyrażę. Natomiast u nas stanowi ono istotę “polityki"; zgoda społeczna to cały obraz, a nie tylko jego fragment. Oczywiście istnieje współzawodnictwo, rywalizacja, ale nie jest... – szukam słów, by to wyjaśnić. Cała praca, wszystkie zamiary, rywalizacja, leżą we wspólnym dobru, zmierzają ku wspólnemu, powszechnemu celowi. Nie mamy partii politycznych. Dlatego nie ma ostrych, brutalnych kampanii wyborczych, wzajemnego podgryzania i wyciągania osobistych spraw na forum społeczności. Społeczne przyzwolenie jest najważniejsze i wszyscy szanują dokonany wybór. Rozumiesz?

D: Staram się zrozumieć tę ideę. Czy członkowie rady służą społeczeństwu przez określony czas?

P: To zależy od pozycji, jaką zajmują. Niektórzy są, jakby to powiedzieć – ,,na urzędzie" aż do momentu, w którym zdecydują, że uczynili już wystarczająco dużo albo po prostu, chcą zająć się czymś innym.

D: Czy zdarzyło się kiedyś, że ludzie chcieli usunąć kogoś z urzędu?

P: To niezwykle, naprawdę niezwykle rzadkie wypadki. Taka sytuacja jest niemal niemożliwa, ze względu na proces głosowania, ale chyba się zdarzyła.

D: A więc, planetą rządzi rada. Czy używacie w tym wypadku słowa ,,rządzić" A może rada ,,kieruje" społeczeństwem?

P: “Rządzić" to nieodpowiednie słowo. Bardziej precyzyjne jest właśnie: “prowadzić, kierować".

D: Czy nie mieliście nigdy problemów z kimś, kto nie akceptuje tego “przewodnika"?

P: Chodzi ci o społeczny sprzeciw, niezadowolenie? O to pytasz? Być może, ktoś – osobiście – nie jest do końca zadowolony z rady. Jednakże, prawa, niemówione prawa naszej społeczności i każdego organizmu społecznego dyktują, że jednostka “nie obali systemu", by tak powiedzieć. Powszechna zgoda społeczna uwzględnia dobro wszystkich, a więc, jeśli ktoś wyrażałby swoje niezadowolenie, czyniłby to wbrew własnym interesom.

D: Dość trudno mi zrozumieć, że społeczność działa tak zgodnie, harmonijnie, daje się tak łatwo prowadzić. Na Ziemi wzbudza to wiele konfliktów.

P: Bo u nas, na tej planecie, panują prawa serca, a nie głowy. Dlatego idea wspólnego dobra przemawia do wszystkich i łatwo ją realizować.

D: Czy wyznajecie jakąś religię?

P: Nie znamy pojęcia “religia". Nie mamy ani religii, ani polityki. Przynajmniej w tym sensie, w jakim funkcjonują one na Ziemi. Nie mamy religii i polityki, bo na tej planecie nie ma takiej potrzeby. Ukształtowanie religii i polityki to tylko odpowiedź na określone potrzeby. Jeśli nie ma takich potrzeb, nie powstają idee i instytucje.

D: Dobrze, zapytam inaczej. Czy wierzycie w Boga, Stwórcę?

P: Oczywiście. To więcej niż wiara. W naszym wypadku można mówić o wiedzy, pełnej świadomości istnienia Boga. Być może, niektórym przypomina to zjawisko, jakie na Ziemi nazywacie “religią". Ale na Ziemi religia jest zdominowana przez politykę. Wiara w Stwórcę, wiedza i świadomość dotyczące istnienia Nadrzędnej Istoty, nie ma przecież nic wspólnego z tym, czy ktoś jest demokratą czy republikaninem. A teraz na Ziemi religia wiąże się z polityką. Na naszej planecie nie ma takiego zjawiska.

D: Czy to znaczy, Że jesteście bliżej Boga?

P: Nie tyle bliżej... Nie chodzi o to, czy ktoś jest bliżej czy dalej od Boga. Najważniejszą kwestią jest świadomość. Jego obecności i istnienia.

D: Czy ta wiedza i świadomość wiążą się z waszymi umiejętnościami komunikacji mentalnej?

P: Te możliwości stanowią ważny element naszej postawy, ale między nimi i tym, o czym rozmawialiśmy, nie zachodzi związek przyczyny i skutku.

D: No, dobrze. Czy na twojej planecie są szkoły?

P: Oczywiście. Tworzymy specjalne grupy osób, które pragną się uczyć. Członkowie tych grup są w różnym wieku; chętnych nie selekcjonujemy pod względem wieku. Po prostu, osoby o wspólnych zainteresowaniach łączymy w grupy i nauczamy. Pracują u nas nauczyciele z innych planet oraz systemów. Mamy świetnie wyszkoloną kadrę. Prowadzimy zajęcia z bardzo różnych dziedzin: obcych kultur, historii, procesów produkcji, wielu gałęzi nauki.

D: Czy nauka jest obowiązkowa? Na Ziemi istnieje obowiązek nauczania. Dziecko w określonym wieku musi pójść do szkoły.

P: Taka koncepcja jest nam obca. Przecież chęć nauki jest naturalnym pragnieniem każdej istoty. Pragnienie nauki stanowi element osobistego rozwoju. Każdy chce się uczyć, ponieważ nauka oznacza rozwój. Mamy inne zapatrywania na kwestię edukacji, niż Ziemianie. Dlatego nie stawiałbym znaku równości między naszym i ziemskim systemem nauczania.

D: A jeżeli ktoś nie chce się uczyć, to nie musi tego robić?

P: Nie, nauczanie nie jest obowiązkowe. Ale taka sytuacja nie mogłaby zaistnieć. To kwestia świadomości wyboru. Gdyby ktoś na tej planecie zadał sobie pytanie: uczyć się czy nie, stanąłby przed wyborem, typu (w kategoriach ziemskich): czy chcę być częścią społeczności, czy kimś, kto nie może nawiązać kontaktu z innymi. Wybór w takiej sytuacji wydaje się jasny i oczywisty. Każdy chce mieć przyjaciół, być lubiany i szanowany. Na Ziemi, dążenie do bycia częścią społeczeństwa jest tak naturalne, jak u nas pragnienie nauki. Oczywiście, zdarzają się u nas jednostki, które nie podejmują intensywnej nauki. Ale nie czynią tego z własnego wyboru, tylko z powodu defektów umysłu. A przecież taka przypadłość nie jest ich winą. Są to osoby, by tak rzec, “opóźnione", upośledzone umysłowo. I u nich dążenie do wiedzy nie jest tak ewidentne, jak u pozostałych.

D: Czy ludziom tego typu pozwala się na życie w normalnym społeczeństwie, czy są gdzieś przetrzymywani, czy...

P: To zależy od stopnia ich upośledzenia. Niektórzy mogą znaleźć własne miejsce w społeczności i tych zachęcamy do samodzielnego działania. Niestety, są i tacy, którzy nie potrafią się odnaleźć w codzienności. Ich otaczamy troskliwą opieką w specjalnych domach. Nad wyeliminowaniem defektów umysłu pracujemy od wielu, wielu lat. Od tysięcy lat ulepszamy rasę poprzez selekcję nasienia, by nie zdarzały się tragiczne przypadki upośledzenia umysłowego.

D: Nie jest to więc planeta ludzi doskonałych. Czy funkcjonuje u was policja? Jakieś organy egzekwujące prawo?

P: Nie, nie mamy policji ani jej odpowiednika. Nie potrzebujemy armii i policji, ponieważ każdy sam się pilnuje i kontroluje. Każdy stoi na straży własnych zachowań, jest własnym policjantem.

D: Czy nie macie problemów ze “złymi" ludźmi, preferującymi negatywne zachowania?

P: Tak, czasami mamy problemy z ludźmi na niższym szczeblu rozwoju. Zdarza się też, że ktoś dotąd dobrze funkcjonujący zaczyna szwankować. Nie tyle, że staje się “zły", ale jego funkcjonowanie jest upośledzone. Staje się jakby chory. Ziemskim odpowiednikiem tego stanu jest choroba psychiczna lub zaburzenia emocjonalne. Takie osoby w pewnych okolicznościach mają skłonności auto-destrukcyjne.

D: Czy to znaczy, że w tym stanie mogą zranić lub skrzywdzić innych ludzi?

P: Nie tyle innych, co siebie. Pomagamy im, jak tylko możemy. Dajemy im wiele miłości i akceptacji, by mogli zrozumieć swój... błąd. Wtedy pomagamy im wrócić do codzienności.

D: Nie macie na swojej planecie więzień ani aresztów?

P: Nie, ale ekwiwalentem tych instytucji są szpitale. Ci ludzie, ci biedni nieszczęśnicy, są hospitalizowani i otaczani specjalną troską. Nie karzemy ich, ponieważ nie czynili źle ze złej woli, tylko z braku zrozumienia.

D: Czyli nie zdarzają się u was wypadki działania ze złej woli?

P: Zdarzają, ale tak rzadko, że w ogóle można by je pominąć. Ja nawet nie znam takiego przypadku.

D: Czyli, mieszkańcy planety ewoluowali ponad ten poziom.

P: Tak, to kwestia stopnia rozwoju.

D: Czy na planecie żyją też inne rasy?

P: Jest tu pewna kategoria niższych istot, używanych do podstawowych prac, nie wymagających kwalifikacji. Właściwie, one nie są gorsze, ale po prostu uważane za słabiej rozwinięte. Stoją na niższym szczeblu rozwoju umysłowego i mentalnego, lecz są bardzo pożyteczne. Istoty te zajmują się pracami górniczymi, wydobywają metale, które wykorzystujemy przy budowach i produkcji. Wedle kategorii ziemskich, można by je uznać za “służebne" względem nas, za naszą “służbę". My jednak troszczymy się o nie i otaczamy opieką. To rdzenni mieszkańcy tej planety. Byli tu przed przybyciem wyżej rozwiniętej rasy i zostali jakby “zasymilowani" i włączeni w program rozwoju świadomości. Wyglądem przypominają zwierzęta. Istoty te pokryte są włosami, mają długie ramiona i osiągają niewielki wzrost. Ci mali ludzie – jak ich czule nazywamy – otoczeni są miłością i troską.

D: Ale wykorzystujecie ich do różnych zadań i prac?

P: Nie tyle “wykorzystujemy", co... (pauza, jakby Phil szukał właściwego słowa). Trudno to wyjaśnić, ponieważ na Ziemi nie istnieje podobna idea. Najbliższe słowo, oddające sens tej relacji to “niewolnik", ale ono nie jest właściwe. Nasze społeczeństwo jest całkowicie zintegrowane. “Mali ludzie" znają swoje miejsce w społeczności, my znamy ich miejsce. Obie strony akceptują tę sytuację. Panuje między nami absolutna harmonia, o którą tak trudno na Ziemi. “Mali ludzie" zachowują godność. Czasami miewają złe chwile – jakbyśmy powiedzieli na Ziemi: załamują się – ale nie dzieje się tak z powodu ich złej woli. Negatywne zachowania nie są intencjonalne. Po prostu, oni chorują, jak inni. Niekiedy w ich zachowaniu przejawia się pierwotna natura, popychająca do stosowania przemocy. Dlatego należy postępować z nimi bardzo uważnie i troskliwie. Uważamy, że użycie przemocy jest w ich wypadku reakcją na pewne okoliczności – to emocjonalna reakcja na określoną sytuację. Jeśli wyeliminujemy okoliczności, wywołujące taką reakcję, “mali ludzie" nie będą stosować przemocy. Sytuacje, które opisuję należy zaliczyć wyłącznie do sfery potencjalności. Chodzi o to, że mogą się wydarzyć. Tak naprawdę, zdarza się to nadzwyczaj rzadko.

D: W takim razie, nie używacie żadnego rodzaju broni?

P: Nie, nie mamy tu żadnej broni, wykorzystywanej -jak na Ziemi – w konfliktach międzyludzkich. Jednak i u nas niekiedy zachodzi potrzeba obrony własnego życia. W lasach żyją ogromne, dzikie zwierzęta. Mają prawie 30 stóp wzrostu i przypominają dinozaury, żyjące niegdyś na Ziemi. Jeśli ktoś przebywa w dziczy, musi zapewnić sobie ochronę przed tymi zwierzętami. Nie chodzi o to, że te stworzenia są bardzo agresywne, ale w pewnych sytuacjach mogą okazać się niebezpieczne. Na przykład, gdy ktoś zbyt blisko podejdzie do ich gniazda, to zaatakują w obronie młodych. W takich wypadkach stosujemy broń obezwładniającą, jakbyśmy to powiedzieli na Ziemi. Wykorzystujemy w tym celu ładunki elektryczne. Nie czynimy zwierzęciu krzywdy, tylko lekko porażamy prądem, by powstrzymać atak. Ta broń ma zdecydowanie defensywny charakter. Służy wyłącznie do obrony. Nie zabijamy zwierząt. One bardzo szybko uczą się, by nie podchodzić zbyt blisko do człowieka. Wystarczy jedna sytuacja z użyciem broni obezwładniającej, by takie zwierzę nie ponowiło próby ataku. Po kontakcie z czymś, co sprawia im ból, zwierzęta uciekają. Oczywiście, mówię wciąż o tych największych stworzeniach. Nie wszystkie zwierzęta są tak duże. Większość jest wielkości człowieka. Ale także potrafią zaatakować i wtedy musimy użyć naszego “pręta" elektrycznego. Zwierzęta żyją w dziczy, na terenach nie zamieszkanych, z dala od miast. W większości to gady, ale nie wszystkie reprezentują tę grupę. Mamy tu także inne, dość agresywne zwierzęta, pokryte sierścią. Nasz “pręt" działa na nie równie dobrze, jak na gady.

D: A więc, nigdy nie zabijacie innych stworzeń?

P: Potrafilibyśmy to zrobić, lecz zawsze próbujemy odegnać zwierzę, zniechęcić je do ataku. Zresztą, nasze pręty elektryczne nie mają mocy potrzebnej do zabicia. Na planecie mamy jednak pewien ekwiwalent broni palnej, na kule. Ale używamy jej tylko w razie konieczności.

D: W jakim celu ludzie chodzą na tereny, gdzie żyją dzikie zwierzęta?

P: Wciąż poznajemy naszą planetę i badamy ją. Poza tym, niektórzy wybrali życie w środowisku naturalnym, z daleka od miast.

D: Czy zwierzęta, które opisałeś, to jedyni reprezentanci dzikiej fauny?

P: Nie. Mówiłem tylko o tych najbardziej niebezpiecznych. Mamy tu zwierzęta wszelkich rozmiarów: od maleńkich po te ogromne. Fauna planety jest bardzo zróżnicowana, choć może nie aż tak, jak ziemska. Większość stworzeń zamieszkujących obszary leśne to gady roślinożerne. Żyją tu także zwierzęta wodne, ekwiwalent ryb, oraz stworzenia, które wykształciły zdolność latania.

D: Czy udomowiliście jakieś zwierzęta?

P: Tak. Do różnych prac wykorzystujemy konie, czy też ich odpowiedniki. To jedyny gatunek zwierząt, jaki wykorzystujemy przy różnych pracach. Poza tym, mamy tu domowe zwierzątka, podobne nieco do ziemskich małpek. Ich wygląd wydawałby się Ziemianom przerażający, lecz są niezwykle łagodne. Kochamy je, a one także okazują nam przywiązanie. To nasi mali przyjaciele. Cała nasza fauna różni się bardzo od ziemskiej. Oczywiście, można też zauważyć pewne podobieństwa, lecz nie są one tak istotne i wyraźne, jak różnice między zwierzętami tutejszymi i ziemskimi. Oczywiście, nie jest to kategoryczna opinia, ponieważ nie poznałem wszystkich ziemskich zwierząt i nie znam wszystkich ich zachowań. Ale o ile wiem, na tej planecie nie ma ścisłych odpowiedników ziemskich zwierząt. Nasze konie są nieco podobne do tutejszych, lecz nie ma, na przykład, żadnego odpowiednika ziemskich krów.

D: Nie znacie więc mleka?

P: Niektóre zwierzęta dają mleko, lecz nie wykorzystujemy go w celach spożywczych.

D: Czy te zwierzęta to rdzenna fauna planety?

P: Niektóre były tu jeszcze przed pierwszymi kolonizatorami, inne przywieziono z różnych systemów. Tu jest podobnie, jak na Ziemi. Mamy miasta i tereny wiejskie, mamy wodospady i ptaki, i drzewa. Urządzamy wycieczki i pikniki. Nie używamy jednak samochodów, nie zanieczyszczamy powietrza, wody i gleby. Te elementy ziemskiego życia na tej planecie po prostu nie istnieją.

D: Jakiego rodzaju środków transportu używacie?

P: Pojazdów naziemnych, powietrznych i wodnych.

D: Jakiego paliwa używacie? Jaki jest napęd tych pojazdów?

P: Obiekty latające wykorzystują moc kryształów oraz zasadę pola magnetycznego. Pojazdy naziemne zrobione są z metalu podobnego do aluminium. Mają niewielkie rozmiary i “ślizgają się" po obiegach energii, czyli po tutejszych drogach. Owe drogi nieco przypominają współczesne ziemskie autostrady.

D: Czyli, te pojazdy nie mogą zboczyć z drogi, skoro obieg elektryczny powoduje ich ruch.

P: To nie tak. Istnieje możliwość poruszania się niezależnie od drogi. Wymaga to jednak uruchomienia innego źródła energii. Dlatego najbardziej efektywny jest ruch po obiegach elektrycznych, jak to określiłaś, choć “elektryczny" ma nieco inne znaczenie, niż “energetyczny".

D: Rozumiem, pojazdy te “płyną z prądem", a jeśli chcą zjechać z drogi, przełączają się na alternatywne źródło energii? Jakiego typu jest to alternatywne źródło energii?

P: To pojemniki magazynujące energię, ekwiwalent ziemskich baterii. Dzięki tym pojemnikom uzyskujemy energię niezbędną do polaryzacji pojazdu i poruszania się wzdłuż pola magnetycznego, liniami ciągnącego się we wszystkich kierunkach, do wyboru.

D: Czy tymi pojazdami można kierować, czy sterowane są automatycznie ?

P: Utrzymujemy nad nimi kontrolę ręczną. Działa tu podobna zasada, jak w ziemskich współczesnych samochodach. Wkrótce, w niedalekiej przyszłości, Ziemianom zostaną przekazane informacje dotyczące szczegółów konstrukcyjnych naszych pojazdów. Ich ziemska wersja będzie opierać się na mocach i energiach przypisanych planecie. Nie mówię tu o nieodnawialnych zasobach, źródłach energii typu węgiel czy ropa naftowa. Mówię o energiach, których J zasoby nigdy nie ulegną wyczerpaniu. O energiach, których użycie nie spowoduje dalszego zanieczyszczenia środowiska. Informacje na temat tego uniwersalnego źródła energii Ziemianie otrzymają w bliskiej przyszłości.

D: Czy na obcej planecie macie pory roku?

P: Nie. Stopniowe zmiany klimatyczne, charakterystyczne dla okresu kilku lat, uwarunkowane są znacznie większą orbitą, niż ziemska. Obieg planety wokół Słońca trwa znacznie dłużej. Nasze pory roku nie są zbyt wyraziste,' nie znamy ekstremów klimatycznych, skoków od zimna do gorąca. U nas jest ciepło lub gorąco. To tak, jakby na Ziemi temperatury przechodziły od wczesnoletnich od późnoletnich i z powrotem.

D: Czy to znaczy, że nie znacie zimna, mrozów, charakterystycznych dla ziemskich zim?

P: Zgadza się, nie znamy. Zawsze jest tu ciepło albo gorąco. Łatwo to przełożyć na ziemskie doświadczenie, prawda?! Mieszkańcy planety są zadowoleni z klimatu. Muszę jednak wyjaśnić, że na planecie jest różny rozkład temperatur. Nie ma różnych pór roku, lecz pewne obszary planety; mają charakterystyczny dla siebie klimat. Stała pogoda!

jest wynikiem zmian, wprowadzanych od lat przez mieszkańców planety. Ale nie chcieliśmy zmieniać całej planety. Dlatego właśnie pozostawiliśmy obszary zróżnicowane pod względem klimatycznym. Nasza planeta ma ciemną i jasną stronę, jak ziemski księżyc. Ciemna strona jest dzika i nie zamieszkana. Zdecydowana większość populacji żyje na jasnej stronie planety.

D: Czy po ciemnej stronie panują niższe temperatury?

P: Nieco niższe, lecz nie skrajnie niskie. Mamy wewnętrzne źródło ciepła, które zapewnia odpowiednią temperaturę całej planecie.

D: A więc, temperatura na planecie nie jest uzależniona od światła słonecznego ?

P: Zgadza się.

D: Czy kiedyś byłeś na ciemnej stronie?

P: Tak, zaryzykowałem taką podróż. Widziałem tam gęstą roślinność. Ukształtowanie terenu nie różni się od tego, jakie poznałem po jasnej stronie planety. Tam też nie ma wysokich gór, nawet wzgórz czy wzniesień.

D: Zastanawia mnie, jak rośliny mogą rozwijać się bez słońca, po ciemnej stronie planety?

P: A czy na Ziemi nie ma roślin żyjących w ciemnościach? Na dnie oceanów? Rośliny rosnące na ciemnej stronie planety nie są uzależnione od światła słonecznego. Rozwijają się dzięki gazom atmosfery oraz składnikom, które uzyskują z gleby. Światło nie jest im potrzebne do życia.

D: Jak ukształtowała się. fauna ciemnej strony?

P: Tamtejsze zwierzęta w ciągu ewolucji przystosowały się do życia w ciemnościach. Siłą rzeczy, są inne, niż te z jasnej strony planety. Istnieją pewne gatunki zwierząt, które mogą żyć zarówno po ciemnej, jak i po jasnej stronie planety.

D: Czy obydwa księżyce planet wschodzą na niebo w tym samym czasie?

P: Z tym bywa różnie. Czasami pojawiają się jednocześnie, a niekiedy na niebie nie widać żadnego z nich.

D: A co z deszczem? Czy macie tam jakieś opady?

P: Nie, nie tak, jak na Ziemi. Ziemski deszcz uwarunkowany jest działaniem siły grawitacji. Jak już powiedziałem, tutejsza grawitacja równa się jednej szóstej siły przyciągania ziemskiego. Na tej planecie pojawia się co najwyżej gęsta mgła z dużymi kroplami – nie mogę znaleźć innego porównania. Wtedy panuje u nas najwyższa wilgotność powietrza. Zdarza się to podczas zmiany kierunku wiatrów. Chociaż pogodę mamy raczej stabilną, to jednak podlega ona pewnym zmianom. Taka mgła może zepsuć wycieczkę albo piknik. Uwielbiamy pikniki. Bawimy się, mamy czas wolny, wokół ptaki i mrówki...

D: A więc, na planecie żyją też owady. Czy są tam również rzeki i oceany?

P: Tak. Mamy rzeki i duże obszary wodne, choć nieporównywalne z ziemskimi. Panuje tu bardziej suchy klimat, więc i zbiorniki wodne są mniejsze, niż na Ziemi.

D: Czy funkcjonuje u was podział na dzień i noc? Na Ziemi jest uwarunkowany rotacją planety.

P: Nie, nie mamy takiego podziału. Jest tu tylko dzień. Chyba czuję smutek z tego powodu. Jedna strona jest zawsze jasna, a druga strona planety – zawsze ciemna. Wynika to ze sposobu narodzin i drogi rozwoju planety.

Nieco później, po sesji z Philem, zastanowiła mnie jedna sprawa. Phil powiedział wcześniej, że mieszkańcy planety doskonale widzą w ciemnościach. Stało to w sprzeczności z informacjami, które uzyskałam od niego później. Chociaż, Phil powiedział też, że ci ludzie nie byli rdzennymi mieszkańcami planety, tylko ją skolonizowali. Jedynie “mali ludzie", niektóre zwierzęta i rośliny wywodzą się z jej pierwotnego środowiska. Być może, to właśnie tłumaczy uczucie smutku, jakie ogarnęło Phila na wzmiankę o nocy. Być może, uruchomiłam “pamięć genów", gdzie zapisane były wspomnienia dotyczące nocy na jego macierzystej planecie.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)