(23kB)
strona główna / początek książki

ROZDZIAŁ 3: STATEK KOSMICZNY

Moja ciekawość nie była jeszcze zaspokojona. Długo czekałam na osobę, która w trakcie regresji hipnotycznej cofnie się do życia na innej planecie. Nie mogłam wiec przepuścić okazji, by dowiedzieć się od Phila czegoś na temat istot zamieszkujących odległe rejony kosmosu. Odwracając jego uwagę od bolesnych wspomnień, zadałam mu kilka pytań dotyczących statku kosmicznego.

P: Jest okrągły i srebrny. Na górze pojazdu jest kopuła. Nie służy do prowadzenia statku; wykorzystuje się ją jako punkt obserwacyjny, do oglądania zewnętrznej przestrzeni. Po mojej lewej stronie znajduje się okno i panel kontrolny. Naprzeciwko niewielkich drzwi widzę jakieś przewody, jakby rury. Statek ma dwa poziomy. Na najwyższym poziomie jest tylko jedno pomieszczenie. Tam znajduje się aparatura nawigacyjna. Na niższym piętrze są cztery sypialnie i laboratorium do badań naukowych.

Główne (okrągłe) pomieszczenie statku miało około trzydziestu stóp średnicy. Do przejścia z jednego piętra na drugie służyła drabina, czy też rodzaj tunelu.

D: Z jakiego typu materiału zbudowano ten statek?

P: Ten materiał ma bardzo ciemny kolor, taki ciemnoszary, grafitowy; nie błyszczy. Jest twardy, bardzo wytrzymały, ale i elastyczny. Jest twardszy niż materiał wykorzystywany na rodzimej planecie w celach budowlanych. Metal, z którego zbudowano statek, nie pochodzi z macierzystej planety. Jest importowany. Wydobywa się go i wytapia na sąsiednich planetach, a następnie – szlakami handlowymi – przewozi do nas.

D: Czy ten metal ma jakiś odpowiednik na Ziemi?

P: Jeszcze nie. Być może, podobny materiał pojawi się w przyszłości, ale na razie ten metal nie ma żadnego ziemskiego odpowiednika. Jego strukturę można by porównać z najtwardszymi materiałami ziemskimi. Pod względem twardości przypomina diament, ale takie porównanie nie jest do końca trafne. O twardości diamentu decydują inne właściwości.

D: Czy takie statki konstruowane są na twojej rodzimej planecie?

P: (Pauza) Trudno mi to wytłumaczyć. Nie sądzę, bym mógł teraz odpowiedzieć na to pytanie. To jest sprawa, o której nie mogę mówić... z pewnego powodu. Nie chodzi mi raczej o zakaz mówienia na ten temat, co o fakt, że nie znam zbyt dobrze procesu produkcji statków kosmicznych.

D: Czy wiesz, w jaki sposób kieruje się tym pojazdem?

P: Panel kontrolny reaguje na dotyk.

D: W ten sposób kieruje się statkiem, prowadzi go?

P: W ten sposób przekazywane są komendy, a nie – bezpośrednio prowadzi statek. Musi być przecież jakiś przekaźnik między tym, kto steruje i tym, co jest sterowane, a przekaźnikiem jest właśnie dotyk. Tak operator wydaje komendy aparaturze. Na konsoli sterowania znajdują się miejsca, których należy dotknąć, aby wydać komendę. Łatwiej przyjdzie mi to wyjaśnić, jeśli odwołam się do pewnych ziemskich urządzeń, reagujących na dotyk. W kręgach technicznych nazywa się je urządzeniami “wrażliwymi na dotyk". Aparatura tego typu nie ma ruchomych części. Znasz takie systemy? Widziałaś telewizory nowej generacji, w których dotknięciem można zmieniać kanały?

D: Tak sądzę. To są nowe modele telewizorów.

Wydawało mi się oczywiste, że Phil wykorzystuje swoją wiedzę z zakresu budowy sprzętu telewizyjnego, aby objaśnić działanie urządzeń na statku kosmicznym.

P: Paliwem statku jest... wykorzystujemy moc kryształu. Kryształ jest kanałem, czy też filtrem, skupiającym kosmiczną energię, wykorzystywaną do lotu statkiem. Kryształ ma dwie stopy wysokości i jest czymś otoczony. Ma kształt dwu stożków, czy piramid, o okrągłych podstawach. Te piramidy są złączone podstawami tak, by stykały się ich zewnętrzne krawędzie – ostre, tworzące powierzchnie trapezoidalne.

D: Czy te piramidy są okrągłe, gładkie, czy mają fasety?

P: Tak, mają fasety. A przy zwężaniu, przy szczycie piramidy, te ścianki są płaskie.

Kiedy Phil wyszedł z transu, narysowałam kryształ, by zweryfikować trafność jego opisu. Okazało się, że piramidy nie są zakończone ostro, lecz spłaszczone (patrz rysunek).

P: To jest naturalny kryształ, któremu nadano kształt odpowiedni dla pełnionych przez niego funkcji. Kryształy mają bowiem różne kształty, w zależności od celów, jakim mają służyć. Określona funkcja wymaga określonego kształtu kryształu. Na Ziemi znamy tę prawidłowość, ale stosujemy ją w niewielkim zakresie. Wiedza o kryształach, ich obróbce i funkcjach, uległa zapomnieniu, lecz teraz znowu zaczyna się ją stosować.

D: W którym miejscu statku znajduje się kryształ?

P: Na pierwszym poziomie, dokładnie w centrum statku.

D: Czy widzisz kryształ? A może jest czymś przesłonięty?

P: Ma wsporniki, ale widzę go wyraźnie.

Zbierając materiały do jednej z moich książek (Jezus i Esseńczycy) dowiedziałam się, że ludziom nie wolno było dotykać ogromnego kryształu Qumran, a nawet przebywać w jego pobliżu. Pomyślałam, że kryształ ze statku także może być niebezpieczny – może spowodować spalenie lub zranienie istot znajdujących się blisko niego.

P: Nie jest zbyt bezpiecznie dotykać kryształu podczas jego użytkowania. To może zmienić jego emanację. Kontakt z kryształem nie spowoduje żadnych fizycznych obrażeń, ale może doprowadzić do zmiany kursu statku.

D: Czy tam, skąd pochodzisz, wykorzystuje się kryształy również do innych celów?

P: Oczywiście, niemal do każdej czynności – do podróżowania, gotowania, ogrzewania. Kryształy mają tak wiele rodzajów zastosowań, jak ziemskie źródła energii.

D: I każda z funkcji kryształu wymaga innego ukształtowania tego surowca?

P: Właściwie, tak. Raz ukształtowanego, wyciętego, kryształu nie można modyfikować. Nadany kształt jest ostateczny. Tylko w wyjątkowych okolicznościach, naprawdę wyjątkowych, można zmienić kształt kryształu, choć nie każdego. Próba “przefasonowania" kryształu zazwyczaj kończy się jego zniszczeniem. Surowiec jest taki sam, tylko jego kształt decyduje o rodzaju emitowanej energii. Inny przepływ energii jest potrzebny do gotowania, inny do ogrzewania.

D: Czy kryształy wykorzystywane do gotowania i ogrzewania nie są niebezpieczne dla ich użytkowników?

P: Oczywiście, kryształy tego typu mogą być niebezpieczne dla ludzi. Ziemski kontynent – Atlantyda – został zniszczony przez kryształ tego typu. To powinno ci uświadomić, jaką moc posiadają kryształy. Każda energia może być “dobra" lub “zła", w zależności od intencji jej użytkownika. Tak samo, energia kryształu może zranić ludzi, ale przy jej prawidłowym użytkowaniu może też bardzo ułatwić życie.

D: Czy kryształ na statku sam generuje moc, czy też czerpie ją z zewnątrz?

P: Czerpie moc z kosmosu. Skupia energię przenikającą uniwersum. Ta energia jest wszędzie wokół nas, nawet gdy mówimy. Sama widzisz, że nie czyni nikomu krzywdy, nie rani nas teraz, gdy rozmawiamy. Nie jest to jakieś jedno, ściśle określone źródło energii. Ta moc pochodzi z wielu źródeł. Ze słońca, z energii uniwersum, którą można nazwać Bogiem; z boskiej energii przenikającej wszystkich i wszystko. Istnieją też energie kosmiczne, astralne, a każdą z tych energii można wykorzystywać w różnych celach.

Wywód Phila wprawił mnie w lekkie zakłopotanie, więc zmieniłam temat rozmowy.

D: Jakie stanowisko zajmujesz na statku?

P: Jestem członkiem załogi. Nie jestem kapitanem, lecz osobą uczestniczącą w codziennych pracach załogi. Sprawdzam sprawność wszystkich systemów na statku. Zajmuję się więc sprawami technicznymi. Jest z nami nawigator, który sporządza mapy.

D: Czy na statku jest wiele urządzeń?

P: Jest ich wystarczająco dużo, żeby zapewnić mi pracę. Tyle, ile potrzeba. Statek nie jest zastawiony aparaturą. Mamy tu pełen komfort.

D: Czy te urządzenia są mechaniczne, elektryczne?

P: Nie wiem, czy rozumiem... są materialne, fizyczne. W swej pracy wykorzystują różne rodzaje energii: elektryczną, hydrauliczną, pneumatyczną, statyczną i dynamiczną. Podobnie, jak urządzenia w ziemskich nowoczesnych statkach kosmicznych. Wykorzystujemy te same prawa fizyki.

D: Lecz jeśli urządzenia mają części ruchome, to mogą się zepsuć.

P: Tak, oczywiście. Czasami nasze urządzenia się psują. Zadaniem załogi jest naprawa zepsutych części albo ich wymiana, jeśli zachodzi taka konieczność. W trakcie pracy zwracamy szczególną uwagę na te części, które mogą okazać się zawodne. Dlatego awarie na statku nie zdarzają się zbyt często. Poza tym, proces produkcji statków jest tak zaawansowany i stoi na tak wysokim poziomie, że urządzenia psują się bardzo rzadko. Ale jednak zdarza się to. Z tego właśnie powodu spóźniliśmy się do bazy naukowców.

D: Czy na statku są systemy, które powierzono wyłącznie twojej opiece?

P: Tak. Zajmuję się częścią systemu nawigacyjnego i napędem statku. Pracuję przy krysztale i jego systemach wspomagających.

D: Czy mógłbyś obejrzeć te systemy i opisać ich funkcje?

P: Kryształ znajduje się w centrum statku. Ma dwie zasadnicze funkcje: napęd oraz prowadzenie statku. Innymi słowy, kryształ określa kierunek oraz pozycję i generuje energię potrzebną do poruszania statku. Ma kilka systemów wspomagających, ale sam w sobie odgrywa na statku podstawową rolę.

D: Próbuję wyobrazić sobie zasadę działania tych urządzeń. Próbuję zrozumieć to jak najlepiej. Czy do kryształu podłączone są jakieś przewody?

P: Nie, nie ma takiego bezpośredniego połączenia. Istnieją za to pola energetyczne, przewodzące moc i informacje – jeśli można tak powiedzieć.

D: Czy na statku jest elektryczność?

P: Nie w takim znaczeniu, jakiego używamy na Ziemi. Wykorzystujemy energię, ale nie jest ona odpowiednikiem ziemskiej elektryczności.

D: A co z oświetleniem statku?

P: W tym celu również wykorzystujemy kryształy, pewien typ kryształów, które świecą, stymulowane przez określony rodzaj energii. Nie jest to zbiór odrębnych kryształów. To wiele fragmentów... (Phil miał tu trudności z wytłumaczeniem zjawiska). Dość bliskim porównaniem jest fosfor w tubie fluorescencyjnej. Ale ten odpowiednik fosforu nie znajduje się w próżni. Jest na suficie, a jednocześnie sam jest sufitem. Energia przenika przez sufit i pobudza kryształy do świecenia. W efekcie, cały strop zaczyna świecić.

Po przebudzeniu, Phil nieco jaśniej wytłumaczył sposób oświetlenia statku. Według niego, podobny efekt wizualny można by uzyskać posypując ściany i sufit sproszkowanym szkłem. Kryształy służące do oświetlenia statku były bardzo drobne. Kiedy przenikała je energia, zaczynały świecić.

D: Czy na statku jest jakiś ekwiwalent komputera?

P: Nie ma takiego urządzenia, przynajmniej pod względem sposobu działania. Komputery na Ziemi otrzymują informacje i przetwarzają je. Natomiast systemy na statku pobierają energię i ją przekazują. Nie zachodzi więc proces przetworzenia czy przemiany, tylko przekazania.

D: Czy na statku wykorzystujecie siłę antygrawitacyjną?

P: Termin “antygrawitacja" wydaje się odpowiedni. Chociaż, w istocie, nie jest to antygrawitacja. Wykorzystujemy energie kosmiczne. Nie ma wśród nich siły, która byłaby odwrotnością grawitacji. Jest natomiast, czy też – są, siła mogąca pokonać siły przyciągania. Nie mówię jednak o ciemnej stronie czy też lustrzanym odbiciu grawitacji.

D: Wydaje mi się jednak, że usłyszałam od ciebie, iż ten statek musi pokonać siłę przyciągania, aby latać

P: Nie chodzi tu o pokonanie jakiejś siły. Statek porusza się wzdłuż linii magnetycznych, gdzie działają siły przyciągania i odpychania. Rozumiesz?

Nie rozumiałam tej wypowiedzi. Próbowałam zebrać jak najwięcej informacji na temat tego napędu, by przekazać go komuś o specjalistycznej wiedzy z tego zakresu. Może ktoś taki zrozumiałby słowa Phila.

D: Przypuszczam, że jest to ten sam typ statku kosmicznego, jaki ludzie widywali w ziemskiej atmosferze.

P: Wokół Ziemi widziano wiele różnych typów pojazdów kosmicznych. Niektóre były trójwymiarowe, inne cztero-wymiarowe. Tak więc, nie spotykamy się z jednym modelem czy typem statku kosmicznego.

D: Większość ludzi zaskoczona jest ogromnymi prędkościami, jakie rozwijają statki kosmiczne.

P: W trakcie lotu wykorzystujemy obiegi energetyczne. Takie obiegi energii łączą różne części galaktyki. Jeśli statek znajdzie się w takim obiegu i podąża zgodnie z kierunkiem przepływu energii, może rozwinąć ogromną prędkość. Pomiędzy systemami gwiazd i planet istnieją rozległe rzeki, strumienie energii przecinające kosmos. Nic prostszego, niż umieścić statek na jednej z takich rzek i “płynąć z prądem". Na Ziemi wykorzystujecie rzeki do transportu. Posługujemy się podobną zasadą.

D: A co z niewiarygodną wręcz możliwością manewrowania statkiem? To także zasługa obiegów energii?

P: Właściwie, tak. Poruszamy się w polu magnetycznym.

D: Upłynie chyba dużo czasu, nim ludzie dojdą do podobnych osiągnięć.

P: Nie tak dużo. Nie tak dużo, jak myślą niektórzy. Już teraz prowadzi się badania nad tym typem energii, jaki wykorzystujemy. W Japonii kursuje nawet pociąg, którego działanie opiera się na podobnym zjawisku, czyli na sile pola magnetycznego. Pociąg porusza się wzdłuż takiego pola. Zamiast zwykłych torów zamontowano elektromagnesy. Magnesy zamontowane w pociągu i magnesy na torowisku tworzą pole magnetyczne. Dzięki siłom przyciągania i odpychania, pociąg zmierza ku celowi podróży.

D: Czy twój statek działa na podobnej zasadzie?

P: Właściwie, tak. Wykorzystujemy zasadę polaryzacji. Jeden koniec statku naładowany jest -jeśli mogę tak powiedzieć – dodatnio, a drugi koniec ujemnie. Dzięki przyciąganiu jednego końca statku i odpychaniu drugiego poruszamy się w określonym kierunku.

D: Nie jest to więc magnes, ale działa na podobnej zasadzie.

P: Tak.

D: Jakie macie zadania jako załoga statku? Jakie są cele waszych lotów?

P: Wykonujemy loty badawcze, zaopatrzeniowe, ratunkowe, zajmujemy się kolonizacją i nauczaniem. Odbywamy regularne loty. Między innymi, zajmujemy się wymianą handlową.

D: To znaczy, że przewozicie różne produkty z planety na planetą ?

P: Tak. Wykonujemy loty handlowe, ale to nie powinno nikogo dziwić. W kosmosie żyje wiele istot. Jest znacznie bardziej “zaludniony", niż ktokolwiek mógłby to sobie wyobrazić. Kosmos jest zaludniony, znaczony szlakami podróżnymi i dobrze wykorzystywany. Moja rodzima planeta jest gęsto zamieszkana i region, w którym się znajduje, też jest zamieszkany. W tym sektorze kosmosu istnieje wiele zamieszkanych planet. Innymi słowy, to bardzo zatłoczone miejsce. Naprawdę zatłoczone.

D: Ciekawa jestem, czy Ziemia jest jednym z celów waszych podróży.

P: Nie. W tamtym czasie oni nawet nie wiedzieli o istnieniu Ziemi.

D: Czy znajduje się ona zbyt daleko?

P: Po prostu, nie znajduje się w bezpośrednim zasięgu naszych lotów badawczych czy transportowych.

D: My też nie jesteśmy świadomi istnienia innych planet. Prawdopodobnie, nie wiemy nic o planecie, z której pochodzisz.

P: Prawdopodobnie. Tutaj, na Ziemi, jesteśmy tak daleko od głównych szlaków kosmicznych. Poza tym, nasza technologia nie jest jeszcze na tyle zaawansowana, byśmy mogli dostrzec lub wykryć działalność innych istot, czy istnienie odległych planet.

Otworzyliśmy drzwi, czy raczej – zburzyliśmy tamę, zamykającą dostęp do wspomnień Phila z innego świata. Te pierwsze doświadczenia nie były dokładnie takie, jak sobie wyobrażałam. Na przykład, szczegóły dotyczące statku i jego napędu były dla mnie zbyt niezrozumiałe, zbyt techniczne. Zadawałam jednak pytania na ten temat. Sądziłam bowiem, że zainteresuję tymi informacjami kogoś, kto zna się na najnowszej technologii. Od moich innych pacjentów uzyskiwałam zawsze bardzo bogate informacje. Ale działo się tak między innymi dlatego, że potrafiłam zadawać im wyczerpujące pytania dotyczące epoki historycznej, w której się znaleźli, kraju, gdzie żyli .czy wydarzeń, w których uczestniczyli. Po sesjach z Philem zaczęłam się zastanawiać, czy w trakcie następnych seansów będę potrafiła zadać mu właściwe pytania. Bo przecież bez odpowiednich pytań nie będzie odpowiedzi, a w najlepszym wypadku – uzyskam odpowiedzi fragmentaryczne.



cofnij / dalej


strona główna / początek książki
(23kB)