(23kB)
strona główna

LUC BÜRGIN

BŁĘDY NAUKI

Zapoznani geniusze – ich droga przez mękę

[Wydawnictwo Prokop Warszawa 1998, Tytuł oryginału: „Irrtümer der Wissenschaft. Verkannte Genies, Erfinderpech und kapitale Fehlurteile”, 1997 München]


Luc Bürgin, urodzony w 1970 roku w Bazylei w Szwajcarii, jest autorem wielu książek z takich dziedzin, jak między innymi paleoastronautyka i ufologia. Najbardziej znane to Ślady bogów, które niedawno ukazały się nakładem Wydawnictwa Prokop, i Geheimakte Archäologie (Tajne akta archeologii).

 

W 1967 roku selenolog T. Gold przedstawił interpretację księżycowych kraterów, w których wnętrzu zachowały się jego zdaniem pokłady lodu. Hipoteza ta znalazła jednak wtedy tylko garstkę zwolenników.

Ale dane, dostarczone w 1994 roku przez sondę Clementine 1, świadczyły o tym, że zachodzi duże prawdopodobieństwo występowania wody prze południowym biegunie naszego satelity. Obszar zajmowany przez lód mający grubość od trzech do trzydziestu metrów ma wymiary niewielkiego jeziora.

Istnienie lodu i wody na Księżycu potwierdzili też jednak już w latach siedemdziesiątych mineralodzy z Uniwersytetu Cambridge, którzy w próbkach księżycowej gleby odkryli uwodniony lenek żelaza. Ale wyniki ich badań nie zostały wówczas uznane. Jeden z amerykańskich ekspertów skomentował je cynicznie: „Nasikaliście na próbki”...

 

Pewien specjalista w dziedzinie lotów kosmicznych wyjaśnił, że potencjalne podróże międzygwiezdne są z góry skazane na niepowodzenie, bo ogranicza je prędkość światła. „Prędkości nadświetlne – perorował z oskarżycielsko uniesionym palcem – to czysta utopia”.

Dodajmy: dziś. Ale co będzie jutro, pojutrze albo za sto lat? Nic nie żyje krócej od tak zwanych naukowych faktów, nic nie jest bardziej złudne niż przepowiednie dotyczące rozwoju techniki.

 

Gdy w 1946 roku w Filadelfii w niektórych domach nagle spadło napięcie, ponieważ po wieloletnich przygotowaniach w pobliskim laboratorium uniwersyteckim uruchomiono wreszcie pierwszy komputer, ENIAC, badacze wpadli w euforię. Mimo że monstrum to zajmowało powierzchnię 140 metrów kwadratowych i ważyło 30 ton, nic nie było w stanie zmącić radości jego twórców. Bądź co bądź mózg elektronowy potrafił wykonać pięć tysięcy operacji dodawania na sekundę, co w owych czasach było prędkością wprost niewyobrażalną...

„Opracowując ENIAC zdobyto doświadczenia, które pozwolą w przyszłości konstruować mniejsze i prostsze maszyny", napisał w dzienniku „Prisma" zachwycony Paul Bellac, kontynuując równie entuzjastycznym tonem: .,Ale nigdy nie uda się zbudować elektronicznych maszyn liczących, które byłyby szybsze od ENIAC-a". Po pięćdziesięciu latach kwitujemy te historyczne słowa pobłażliwym uśmieszkiem.


SPIS TREŚCI:

Wstęp

I Pokonanie przeszłości

1. Outsider psuje zabawę: Sensacyjne odkrycie w piramidzie Cheopsa

Zaskakujące znalezisko – Rzut oka wstecz – „Nienaukowa pogoń za sensacją"? – Gantenbrink kontratakuje – Mylące wypowiedzi – Archeologiczny skandal

II Zapoznani geniusze

1. Zamieszanie w wieży z kości słoniowej: Przełomowe dokonania w medycynie, których nikt nie chciał zaakceptować

Niewielkie ukłucia, olbrzymie działanie – Tajemniczy gość – Wypowiedzenie wojny medycznym autorytetom – Intrygi – „Ogólne oburzenie" – Sztandarowy przykład: Semmelweis – Zmowa akademików – Jenner i Harvey ślą ukłony Otwarta wymiana ciosów – Semmelweis w szpitalu psychiatrycznym – Spisek? Lister dokonuje przełomu – Historia lubi się powtarzać – Tezy Freuda: „To sprawa dla policji" – I tak się niczego nie nauczyli

2. Doścignięci przez rzeczywistość: Historia doktryn z dziedziny fizyki

Newton inicjuje rewolucję – Dziesięć rozpraw krytycznych – Farsa z eterem Einstein wytycza nowe ścieżki – Co to znaczy „komplementarny"? – Niedoceniona praca doktorska – „Tragiczne wydarzenie" – Rozszczepienie atomu – Stan faktyczny: eksperymenty na ludziach – Czy udało się wytworzyć antygrawitację?

3. W krzyżowym ogniu krytyki: Alfred Wegener i teoria przesuwania się kontynentów

Dramat na lodowej pustyni – „Teraz chodzi o życie!" – Historyczna dygresja „Majaczenie w gorączce" – Straszliwe cierpienia i delikatna amputacja – Przykre przebudzenie – Błędne prognozy

4. Kosmiczne różnice: Wyprawa w świat pełen znaków zapytania

Sensacyjny rękopis – Kto jest kompetentny? – Gdy spada deszcz kamieni – Mobilizacja sceptyków – Woda na Księżycu? – Nowe dane, nowe pytania – Paskudne neutrina – „Wielki mur" – Kłopotliwa sprawa: stała Hubble' a – Stałe czy niestałe?

5. Wyśmiana i wyszydzona: Barbara McClintock i jej skaczące geny

Zakonnik przeciera szlaki – Manowce eugeniki – Skaczące geny – Alternatywne metody receptą na sukces – Późne uznanie – „Wysoce nieprzyzwoita propozycja" – Upadek dogmatów

III Pech wynalazców

1. Trudności z metrem bieżącym: Natchnieni wynalazcy, którzy wyprzedzili własną epokę

Ubezwłasnowolnienie barona – Ofiara swoich czasów – Benz i jego „diabelskie wozy" – Uciążliwe ograniczenia prędkości – Pierwsza motorówka – Jedyne wyjście: samobójstwo – Kto naprawdę wynalazł samochód?

2. Historia pewnej udręki: Wynalezienie maszyny parowej

Upadek dogmatu – Krótka wizyta w szpitalu dla obłąkanych – Na scenę wkracza szybkowar – Sprzeciwy – Watt dokonuje przełomu – Stephenson w krzyżowym ogniu pytań – Nie milknąca krytyka – O człowieku. który urzeczywistnił swoje marzenie

3. Gdy marzenia stają się rzeczywistością: Człowiek zdobywa niebo

Kłopoty prekursorów – Spadochron na pierwszych stronach gazet- Postęp Tajemnicza działalność- Szalony hrabia – Historyczne dokonanie dwóch braci Spór wokół Weisskopfa

4. Odwieczny problem – perpetuum mobile: Robert Mayer formułuje prawo zachowania energii

„Brak zdolności patentowej" – Puszczanie krwi a zasada zachowania energii „Mnóstwo nieuzasadnionych poglądów" – Spóźnione uznanie – Robert Groll: geniusz czy szarlatan?

5. Nie kończący się dramat: Bojkotowane wynalazki współczesności

Potencjał twórczy – „Ciężki kryzys" – Urzędnicza blokada – Skandaliczne protesty – Późna rehabilitacja – Zbędne linie napowietrzne? – Umieranie lasów – Cudowny filtr, którego nikt nie zna

IV Kryzysowy nastrój

1. Zmierzch specjalistów: Źle się dzieje w państwie nauki

Manipulowanie danymi – Naukowa partanina – I autorytetom nieobce jest oszustwo – Kto ocenia rzeczoznawców? – Milczenie profesjonalistów – O handlarzach tytułami i fałszywych doktorach – Roczny obrót- 100 milionów marek

2. Nowy początek: Kilka uwag o nauce przyszłości

Zdolność pojmowania – Wyciąganie konsekwencji

Aneks – Dokumentu

Bibliografia

Indeks

Christian Morgenstern

Niemożliwy fakt

 

Palmström, człowiek już niemłody,

na zakręcie pewnej drogi

dość statecznie sobie idąc

przez auto stał się prawie inwalidą.

 

Jak to możliwe – rzekł wstając

i nadal chęć do życia mając

jakby nieszczęść było mało,

że i to się jeszcze stało?

 

Trzeba by oskarżyć państwo:

złe przepisy, oszukaństwo?

Czy kierowcy pozwolenie

dano wręcz przez przeoczenie?

 

A może stanowi prawo:

piractwo nie jest zabawą.

Słyszeć sentencję byłoby miło:

„Czy też kierowcy wolno było...?"

 

Nasz Palmström, cały w kompresach,

niezmordowanie grzebie w kodeksach:

i wie wkrótce, że tą drogą

Auta jeździć już nie mogą!

 

Jaki wniosek stąd wypływa:

tylko we śnie rzecz możliwa.

Trzeba więc zapisać w rejestr:

czego nie wolno, to nie jest.


Podziękowanie

Autor chciałby podziękować wszystkim osobom i instytucjom, zachęcającym go do pracy nad tą książką i służącym cennymi informacjami. Na szczególne wyróżnienie zasługują: H. Beck, Werner Berends, UMch Dopatka, Flughistorische Forschungsgemeinschaft Gustav Weisskopf, Algund Eenboom, Rudolf Gantenbrink, Helmut Kaiser, Hansjörg Ruh, Laro Schatzer i Richard Vetter.

Luc Bürgin


Wstęp

Gdyby Mona Liza chciała wziąć udział we współczesnym konkursie piękności, słynny uśmiech szybko zniknąłby jej z twarzy. Sytuacja naukowców minionych stuleci także nie byłaby łatwa. Gdyby obecnie chcieli udowodnić swą ogólną wiedzę, szybko zrozumieliby coś, o czym kiedyś nieomal nie mieli odwagi pomyśleć: „obiektywizm" sprawdza się jedynie w kontekście historycznym.

Dopiero teraz uświadomiliśmy sobie, jak szybko zmieniają się w nauce układy odniesienia. Nigdy wcześniej nie było tak widoczne, że to, co dziś nazywamy powszechnie obiektywnym poznaniem, już jutro może okazać się subiektywną opinią.

Społeczeństwo ma skłonność do mniej lub bardziej bezkrytycznego przyjmowania naukowych opinii tylko dlatego, że padły one z ust wykształconych osób. Ów stan utrzymuje się już zbyt długo. Poza tym zawodowe pojedynki autorytetów toczą się zwykle przy drzwiach zamkniętych i przeciętny człowiek nic o nich nie wie. Tak było zawsze, ale w rezultacie społeczeństwo – a z braku krytyki z zewnątrz nierzadko także sami naukowcy – utożsamia naukowe modele z dokładnym odbiciem rzeczywistości.

Istotę tego problemu uświadomiłem sobie w 1994 roku jako gość programu publicystycznego szwajcarskiej telewizji. Pewien specjalista w dziedzinie lotów kosmicznych wyjaśnił, że potencjalne podróże międzygwiezdne są z góry skazane na niepowodzenie: ogranicza je prędkość światła. Prędkości nadświetlne – perorował z oskarżycielsko uniesionym palcem – to czysta utopia i nie mają żadnych podstaw naukowych. „Poruszanie się z prędkością nadświetlną jest po prostu niemożliwe".

Dodajmy: dziś. Ale co będzie jutro, pojutrze albo za sto lat? Nic nie żyje krócej od tak zwanych naukowych faktów, nic nie jest bardziej złudne niż przepowiednie dotyczące rozwoju technologii.

Gdy w 1946 roku w Filadelfii w niektórych domach nagle spadło napięcie, ponieważ po wieloletnich przygotowaniach w pobliskim laboratorium uniwersyteckim uruchomiono wreszcie pierwszy komputer, ENIAC, badacze wpadli w euforię. Mimo że monstrum to zajmowało powierzchnię 140 metrów kwadratowych i ważyło 30 ton, nic nie było w stanie zmącić radości jego twórców. Bądź co bądź mózg elektronowy potrafił wykonać pięć tysięcy operacji dodawania na sekundę, co w owych czasach było prędkością wprost niewyobrażalną...

„Opracowując ENIAC zdobyto doświadczenia, które pozwolą w przyszłości konstruować mniejsze i prostsze maszyny", napisał w dzienniku „Prisma" zachwycony Paul Bellac, kontynuując równie entuzjastycznym tonem: .,Ale nigdy nie uda się zbudować elektronicznych maszyn liczących, które byłyby szybsze od ENIAC-a". Po pięćdziesięciu latach kwitujemy te historyczne słowa pobłażliwym uśmieszkiem.

Znany z odważnych poglądów, zmarły niestety autor książek naukowych, Jacques Bergier, też nie doceniał możliwości komputeryzacji. Na początku lat siedemdziesiątych uznał, że stworzenie „maszyn translacyjnych" jest po prostu niemożliwe, ponieważ kula ziemska jest zbyt mała, aby pomieścić tak rozbudowane i pojemne systemy. Obecnie każde dziecko wie, że dobry program tłumaczeniowy zajmuje jeden CD-ROM.

Ludzie mają widocznie skłonność do przedwczesnego i negatywnego oceniania perspektyw rozwojowych pewnych dziedzin nauki. Niektóre rewolucyjne odkrycia lub idee przez lata bojkotowano i zwalczano tylko dlatego, że dogmatycznie nastawieni luminarze nauki nie umieli odrzucić swych ulubionych, choć przestarzałych i skostniałych idei i przekonań. Jednym słowem: „Niemożliwe!" hamowali postęp nauki, a przykładami można dosłownie sypać jak z rękawa:

• Gdy w XVIII wieku Antoine-Laurem de Lavoisier zaprzeczył istnieniu „flogistonu" – nieważkiej substancji, która wydziela się w trakcie procesu spalania i w którą wierzyli wszyscy ówcześni chemicy – i po raz pierwszy sformułował teorię utleniania, świat nauki zatrząsł się z oburzenia. „Observations sur la Physique", czołowy francuski magazyn naukowy, wytoczył przeciwko Lavoisierowi najcięższe działa, a poglądy uczonego upowszechniły się dopiero po zażartych walkach.

• Gdy w 1807 roku matematyk Jean-Baptiste Joseph de Fourier wystąpił przed Paryską Akademią Nauk z wykładem na temat przewodnictwa cieplnego w obwodzie zamkniętym i wyjaśnił, że każdą funkcję okresową można przedstawić w postaci nieskończonej sumy prostych funkcji okresowych (sinus, cosinus), wstał Joseph-Louis de Lagrange, jeden z najwybitniejszych matematyków tamtej epoki, i bez ogródek odrzucił tę teorię. A ponieważ przeciwko Fourierowi wystąpili także inni słynni uczeni, np. Pierre-Simon de Laplace, Jean-Baptiste Biot, Denis Poisson i Leonhard Euler, musiało minąć sporo czasu, zanim uznano doniosłość jego odkrycia. Obecnie nie można sobie wyobrazić matematyki i fizyki bez analizy Fouriera.

• Gdy w latach czterdziestych XIX wieku John James Waterston, nieznany młody fizyk, przedstawił brytyjskiemu Towarzystwu Królewskiemu swój rękopis, dwaj recenzenci nie pozostawili na nim suchej nitki. Gdyby w 1891 roku fizyk i późniejszy laureat Nagrody Nobla John William Rayleight nie odnalazł oryginalnego rękopisu w archiwach tej szacownej instytucji, na próżno szukalibyśmy w podręcznikach fizyki nazwiska Waterstona. A to właśnie on był pierwszym badaczem, który sformułował tak zwaną zasadę ekwipartycji energii dla specjalnego przypadku. W 1892 roku Rayleight napisał: „Bardzo trudno postawić się w sytuacji recenzenta z 1845 roku, ale można zrozumieć, że treść artykułu wydała mu się nadmiernie abstrakcyjna i nie przemówiły do niego zastosowane obliczenia matematyczne. Mimo to dziwi, że znalazł się krytyk, według którego: »Cały artykuł to czysty nonsens, który nie nadaje się nawet do przedstawienia Towarzystwu«. Inny opiniujący zauważył: »[...] analiza opiera się – co przyznaje sam autor – na całkowicie hipotetycznej zasadzie, z której zamierza on wyprowadzić matematyczne omówienie zjawisk materiałów sprężystych [...]. Oryginalna zasada wynika z przyjęcia założenia, którego nie mogę zaakceptować i które w żadnym razie nie może służyć jako zadowalająca podstawa teorii matematycznej«".

• Gdy pod koniec XIX wieku Wilhelm Conrad Röntgen, odkrywca promieni, bez których trudno sobie wyobrazić współczesną medycynę, opublikował wyniki swoich badań, musiał wysłuchać wielu krytycznych komentarzy. Nawet światowej sławy brytyjski fizyk lord Kelvin określił promienie rentgenowskie mianem .,sprytnego oszustwa''. Friedrich Dessauer, profesor fizyki medycznej, w czasie wykładu wygłoszonego 12 lipca 1937 roku na uniwersytecie w szwajcarskim Fryburgu powiedział w odniesieniu do odkrycia Röntgena: „Nadal widzę sceptyków wykrzykujących: »Niemożliwe!«. I nadal słyszę proroków, wielkie autorytety tamtych lat, którzy odmawiali promieniom rentgenowskim jakiegokolwiek, także medycznego, znaczenia".

• Gdy Werner von Siemens, twórca elektrotechniki, zaprezentował przed Scientific Community teorię ładunku elektrostatycznego przewodów zamkniętych i otwartych, wywołał falę gwałtownych sprzeciwów. „Początkowo nie wierzono w moją teorię, ponieważ była sprzeczna z obowiązującymi w tamtych czasach poglądami", wspominał Siemens w autobiografii wydanej pod koniec XIX wieku.

• Podobnych przeżyć doświadczył William C. Bray z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, gdy w 1921 roku poinformował o zaobserwowaniu oscylującej okresowo reakcji chemicznej. W 1987 roku w fachowym czasopiśmie „Chemical and Engineering News" ukazał się artykuł R. Epsteina, który napisał, że amerykański uczony został wyśmiany i wyszydzony, bo reakcja taka wydawała się niepodobieństwem. I choć odkrycie Braya potwierdzono w teorii i w praktyce, to musiało upłynąć pięćdziesiąt lat, nim uznano znaczenie jego pracy.

 

Studenci rzadko mają okazję zetknąć się z podobnymi przykładami, ponieważ naukowcy, jak wszyscy inni ludzie, przejawiają osobliwą skłonność do zapominania o rozmaitych „wpadkach", z jakimi na przestrzeni lat musiała się uporać ich dyscyplina wiedzy. Z dumnie wypiętą piersią sprzedają uczniom historię nauki jako pasmo nieustających sukcesów. Wstydliwie przemilczają opowieści o walkach, które poprzedzają wielkie przełomy.

Niniejsza książka poświęcona jest właśnie niechlubnym przykładom dramatów, które rozegrały się w świecie nauki na przestrzeni dziejów. Informacje o pomyłkach i błędnych ocenach rozmaitych dokonań albo pomija się milczeniem, albo opisuje w kilku zawoalowanych zdaniach. Historyczne wypadki mają nam uświadomić, jak szybko mogą się załamać pozornie niezbite doktryny lub poglądy pojmowane niegdyś jako przełomowe i jakimi, często wątpliwymi, strategiami i metodami się posługiwano, aby zdeprecjonować i zniszczyć prowokacyjne idee.

Gdyby udało mi się ponadto uczulić czytelników na czasy współczesne i choć trochę przetrzeć szlaki, które mają nas zaprowadzić w dwudziesty pierwszy wiek, będzie to jak najbardziej zamierzone działanie. Nawet dziś przestarzałe poglądy i klapki na oczach niektórych specjalistów uniemożliwiają postęp, a „definitywnie udowodnione" fakty przysłaniają nam przyszłość.



dalej


strona główna
(23kB)