(23kB)
strona główna



BOGDAN WOŁYNIEC

ŻRÓDŁO ŻYCIA



BOSKIE PRZEKAZY PROWADZĄCE KU PRAWDZIWEJ PRZEMIANIE ŻYCIA


KSIĘGA PIERWSZA



Książkę tę dedykuje wszystkim,którzy ptagną poprzez miłość, wyzwolić siebie i pomagać innym.

„Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego

                  i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.”

                                                               Ewangelia Św. Mateusza 6, 33                                                                          

 

 

                SŁOWO  WSTĘPNE

 

       Nigdy nie myślałem o tym, że będę rozmawiał z Bogiem, że będę rozmawiał ze światłością, która jest sercem całego życia, tak jak rozmawia się z człowiekiem. Moja rozmowa z Nim to najpiękniejsze
i najwznioślejsze zadanie, jakie postawiło przede mną życie.

       Wiem, że nie jestem doskonałym filtrem. Mogę się domyślać, że nie ustrzegłem się błędów, dlatego nie należy tego tekstu traktować jako doskonałego.

       Doskonałość tego dzieła wyraża się w tym, że potrafi ono wzbudzić to, co w człowieku Boskie, aby czuł się godny i uczciwy wobec całej rzeczywistości i wobec siebie.

       Cieszę się, że mogę to robić, i głęboko wierzę, że ta książka otworzy serca wielu ludziom, pomoże im zrozumieć czym jest życie, kim jest człowiek i czym jest każda żyjąca istota na świecie.

       Teraz wiem, że całe życie zbudowane jest z miłości, że właśnie dlatego pragniemy żyć, pragniemy poznawać siebie i wszystko, co nas otacza tylko dlatego, że wszystko jest miłością i wolą Boga – Ojca, który nas stworzył. Jesteśmy życiem i tak samo wyrażamy poprzez życie siebie, jak i Boga, tak samo kochamy siebie, jak i Boga, tak samo niszczymy siebie, jak i Boga.

       Nie ma granicy między Nim, a nami. Tą granicą, którą odczuwamy jako oddzielenie jest nasza świadomość, którą zbudowaliśmy przez dziesiątki, a nawet setki naszych wcieleń.

       Nie wystarczy nam powiedzieć, że Bóg istnieje, że żyje w nas, że kocha nas bezgraniczną miłością i troszczy się o nas każdego dnia. To nie wystarczy, bo do tego potrzebne jest doświadczenie, które będzie przeciwwagą doświadczenia, jakie oddzieliło nas od Niego, od naszego źródła, od siły, która dała nam życie.

       Życie jest naszym doświadczeniem, poprzez życie doświadczamy siebie,  poprzez  życie  doświadczamy  Boga.  Życie  nasze    jest   ciągłym    poszukiwaniem,    odkrywaniem.    Bóg    pragnie,    abyśmy

 

poszukiwali siebie w światłości, a nie w ciemnościach. Ta światłość pragnie oświetlać nam nasze drogi, abyśmy nie błądzili, abyśmy nie ponosili ofiar nadaremnie.

       Mnie też ciężko było uwierzyć, że ten wszechpotężny
i niepojęty Bóg tak bardzo interesuje się każdym człowiekiem, każdą najmniejszą istotą stworzoną przez Niego. On pochyla się nad każdym i bardzo rozpacza, kiedy dzieje się nam krzywda, ale też raduje się
z nami, kiedy żyjemy zgodnie i w miłości.

       On jest miłością wszechpotężną i wszechmocną, On jest miłością łaskawą i delikatną.

       Mamy w sobie tyle Boga, ile mamy w sobie miłości, mamy
w życiu naszym tyle Boskości, na ile przejawiamy miłość.

       Bóg stworzył nas z miłości i ofiarował nam miłość wszystkiego, co stworzył. On pragnie, abyśmy poprzez tę miłość poznawali siebie, poznawali Boga, życie.

       On mocą swoją uświadomił mnie, abym spisywał te słowa dla was, dla siebie, abyśmy łatwiej mogli zrozumieć, że jesteśmy Nim,
że łączą nas wszystkich więzy miłości, które są wieczne, pod warunkiem, że tego pragniemy, że wierzymy w siebie, w swoją świętość i niepowtarzalność.

       Coraz częściej, w różnych częściach świata, pojawiają się natchnione przekazy, w których Bóg wyraża swą troskę o nas, a nawet zwyczajnie, jako Ojciec, boi się o nasze życie, o naszą matkę
i żywicielkę Ziemię.

       Spisując te słowa zauważam jak bardzo się odmieniam, jak bardzo odmienia się moje życie, moja rodzina i ludzie, z którymi rozmawiam.

       Są to słowa, które praktycznie niczego nie nakazują, nie narzucają, ani nawet nie uczą. Ale są to słowa, które otwierają nas na życie, na jego pełnię, abyśmy mogli tworzyć.

       Bóg wie, czego my jako ludzie najbardziej pragniemy, On wie, co jest nam najbardziej potrzebne, abyśmy byli wiecznie szczęśliwi. On pragnie, abyśmy przebudzili się, obłamali z siebie skorupę kłopotów, nieszczęść i barier, które sami sobie stworzyliśmy.

       Te trudne czasy, w których człowiek powoli gubi się
w gąszczu uwarunkowań,  na  jakich  zbudował  swoje   życie   zmuszają go,   aby poszukiwał. Kiedy poszukujemy tylko na zewnątrz, to za nasze  niepowodzenia  obwiniamy innych, ale kiedy zwrócimy się

 

również do naszego wnętrza, to zobaczymy, że świeci w nas światło, które tylko czeka, aby je zaprosić do naszego życia, aby powierzyć mu wszystkie nasze troski, zmartwienia i wątpliwości.

Uwierzmy w Boga. uwierzmy w miłość, uwierzmy w siebie,
bo Bóg, miłość i my, to jedno.

Oddając tę książkę w wasze ręce pragnę, abyście skorzystali
z okazji, jaką daje wam wasze życie, które kocha was bezgraniczną miłością i w imię tej miłości pragnie, abyście i wy je kochali.

       Wierzę, bo tak mi powiedział, że człowiek nie zmarnuje tego,
co pragnie mu służyć, aby mógł być naprawdę szczęśliwy, aby wiedział, że miłość, która jest jego prawdziwą i jedyną naturą, jest zarazem Bogiem, duszą i wszystkim, co żyje.

       Poprzez miłość Bóg poznaje nas, a my Jego. Miłość jest naszą drogą, prawdą i życiem.

Chciałbym, aby ta książka była waszym doświadczeniem, tak jak jest i moim bezpośredniego obcowania ze świętością, z mądrością.  Doświadczenie to przemienia naszą przeszłość i przyszłość
w teraźniejszość, w wieczne teraz, które buduje nas na nowo, odkrywa w nas to, co zatraciliśmy, a czego brak tak bardzo odczuwamy, chociaż nie zawsze jesteśmy tego świadomi.

Wierzę, że głos, który mówi do nas z naszego wnętrza jak mamy żyć, co jest dla nas najważniejsze, to głos naszego życia, naszej prawdziwej natury, to głos duszy, głos Boga. Jednak, aby brzmiał czysto i prawdziwie, musi być wyswobodzony z wszelkich uwarunkowań i zniekształceń, które sami sobie narzuciliśmy poprzez swoje życie, często niezgodne z tym, czego oczekuje od nas nasza prawdziwa, Boska natura.

Ten problem stoi przed każdym z nas.

       Bardzo często rozmyślałem o Bogu, o życiu, które w moich marzeniach było szczęśliwe dla wszystkich, wyswobodzone z chorób
i konieczności umierania. Myśli moje zaczynały coraz wyraźniej pobudzać wewnętrzny dialog, w którym słowa brzmiały coraz jaśniej jako gotowe zdania, wyrażające miłość i troskę o wszystkich.

                Zawsze myślałem, że moje życie będzie miało koniec, bo przecież ma ono swój początek, skoro urodziłem się z mojej matki i ojca.

 

 

               

Istniejesz, bo tak widzisz życie, ale życie to coś więcej niż ci się wydaje.

 

Co jest w nim najważniejsze?

 

       Liczy się tylko głęboki sens życia, głęboka prawda, którą każdy nosi w sobie, i która każdego z was ma wykupić z bezsensowności
i ograniczoności.

 

Jak to przełożyć na język życia?

 

       Bacz na spełnienie prawd ostatecznych, bo w nich jest sens twoich prawd. To one, jako kryształ, odbijają prawdę wszystkich wartości zapisanych literami twojego życia. Wnoś do twojego życia prawdę i raduj się nią, bo tylko ona świeci blaskiem prawdziwego szczęścia.

       Pamiętaj, że nie możesz myśleć tylko o sobie.

 

Jak mam rozpoznawać tę prawdę?

 

       Myśl o tym, co zbawienne, nie o tym, co przemijające, myśl
o tym, co ma znaczenie dla wszystkich, a nie tylko dla ciebie. Myśl
o tym, co prowadzi do jedności miłością zwanej.

 

Co chcesz przez to przekazać?

 

       Czystość i prawdziwość podniesie twojego ducha do doskonałości i oznajmi ci, kim naprawdę jesteś.

       Nikt nie przewiduje, co się z nim stanie gdy tylko Boska Ręka oznajmi mu czas nie oznaczony, w którym nie ma znaczeń, nie ma lepszych i gorszych. Czas, w którym wszystko zleje się w jedność
i pełnię, w którym znikną pozory.

 

Co mam robić?

 

       Nie ma znaczenia, jakich doznajesz w życiu problemów, bo są to tylko pozory. Prawda, którą jesteś leży głębiej.

 

 

       Wielu miało podobne problemy, wielu doznawało upokorzeń od życia, nawet od najbliższych, ale to nie ma najmniejszego znaczenia.

       Ty  synu, zachowaj niewzruszoność wobec tego, co uznasz za ponadczasowe. Czyń dobro, a będziesz zawsze miał oparcie w Bogu.

       Bóg przekaże ci wiedzę, która oświetli drogę każdemu do samo urzeczywistnienia.

 

Ten tekst otrzymałem 28 października 1998 roku i początkowo nie mogłem opanować się ze szczęścia, ale potem oczywiście przyszło zwątpienie, które i teraz często mi towarzyszy.

Przecież to niemożliwe, żeby Pan Bóg dyktował mi te słowa, ja po prostu wymyśliłem je sam.

Jednak Bóg pozwolił mi podzielić się tym, co napisałem z moimi przyjaciółmi, którzy zostali głęboko poruszeni tymi, zaledwie kilkoma zdaniami. Powiem więcej, oczekiwano dalszych przekazów.

Potrzebę napisania kolejnych słów odczuwałem w sobie jako pragnienie, które narastało podobnie jak uczucie głodu
i niespełnienia.

Wziąłem więc do ręki pióro i oczekiwałem cierpliwie, aż usłyszałem ten sam głos, ciepły, niemy i cichy, ale mówiący konkretnie
i z wielkim przejęciem. Słowa te, same w sobie wyrażają miłość
i troskę o wszystkich. Słowa te brzmią jak przesłanie.

 

       Nie pragnij odmieniać się na siłę, nie pragnij odmieniać innych tylko dlatego, by byli, według ciebie, lepsi. Nigdy nie wiesz, co jest potrzebne człowiekowi, który realizuje swoje pragnienia, swoje marzenia, który budzi swój kontakt z Bogiem.

       Pomóż mu jednak przebudzić się, pomóż mu zrozumieć, że żyje nie tylko dla siebie, pomóż mu zrozumieć, że żyję w nim tak samo jak w tobie, jak w zwierzęciu czy tej małej, skromnej roślince. Pomóż mu zrozumieć, że słońce świeci jednakowo dla was wszystkich, bo Bóg pragnie, abyście wszyscy byli jednakowo szczęśliwi.

Pragnę, aby wasz świat był światem ludzi szczęśliwych, światem sprawiedliwym,  w  którym  każdy  będzie  mógł  odnaleźć  siebie i dać swoim najgłębszym dążeniom i tęsknotom.

       Pragnę, aby wasze dążenia wynikały z waszej tęsknoty, a wasza tęsknota była wyrazem moich Boskich oczekiwań wobec was.

 

 

To nieprawda, że Bóg jest groźny, że wymaga od was bardzo wiele, to nieprawda. Pragnę jedynie, abyście nawzajem się miłowali,
i to wszystko. Czy to tak wiele? Czego może wymagać kochający
Ojciec od swoich dzieci? Czego może wymagać Ojciec kiedy pragnie, aby jego dzieci były wiecznie i naprawdę szczęśliwe?

       Kiedy będziecie się miłowali, to poznacie prawdę, poznacie prawdziwe życie, które całe, od początku do końca, od najmniejszej niepowtarzalnej komórki zbudowane jest z miłości.

       (...)Nikt nie przyjdzie do mojego Ojca, jak tylko przeze Mnie(...)

       Miłość jest waszą drogą, waszą prawdą i waszym życiem. Żadna inna droga nie istnieje.

Idźcie tą drogą, a zobaczycie wiele, idźcie tą drogą, a zobaczycie wszystko, bo Bóg jest miłością, bo Bóg jest wszystkim, a wszystko
co Moje, jest i wasze. Tak was stworzyłem, na swój obraz
i podobieństwo, abyście byli bogaci jak Ja i szczęśliwi jak Ja, abyście pragnęli bogactwa i szczęścia dla innych, tak jak bogactwa i szczęścia dla siebie.

       Tędy wiedzie droga ku lepszemu, tędy wiedzie droga ku jedności, tą drogą was poprowadzę, abyście dotarli do tego upragnionego celu, za którym w swej Boskiej naturze tak bardzo tęsknicie.

       Nie odkładajcie niczego do jutra, bo jutra nie ma, nie myślcie, że dawniej było lepiej, bo tego co było dawniej już nie ma. Myślcie o tym co jest, patrzcie przed siebie i kochajcie każdy dzień, każdą chwilę, a w tej chwili wszystko, co się w niej wydarzy, nawet jeżeli jest wam ciężko, nawet jeżeli chorujecie, nawet jeżeli umierają wasi bliscy.

       Każda chwila waszego życia jest błogosławiona
i niepowtarzalna, w każdej chwili życie daje wam cenne wskazówki jak macie żyć, aby nie popełniać błędów, aby wznosić się ku doskonałości, ku wolności i wiecznemu teraz.

       Wszystko jest zrozumieniem. Zrozumiesz swoje życie, kiedy zrozumiesz jego istotę. Zrozumiesz istotę życia, kiedy pozwolisz mu wypełnić się miłością, którą jest.

Nigdy Mnie nie zamykajcie, nie nazywajcie i nie określajcie. Jestem tak samo sobą, jak i wami. W takim samym stopniu jestem też słońcem na niebie, rośliną, zwierzęciem, Ziemią, która rodzi wam owoce życia jako troskliwa Matka.

 

Jestem wszystkim i nie ma granicy między tym, czym jestem. Granicę tworzy wasza świadomość i świadomość wszystkiego,
co istnieje.

Jesteście sobą wtedy, kiedy jesteście sobą, jesteście sobą wtedy, kiedy jesteście Mną.

       Życie bez Boga nie istnieje, życie bez was nie istnieje, życie bez miłości nie istnieje. Kiedy to wszystko na siebie nałożysz, jak przezroczyste szkło zapisane znaczeniami tych słów, to wtedy dopiero zobaczysz obraz Boga, ale w sobie, bo Ja tobą jestem, uwierz w to!

Pragnę, abyście byli szczęśliwi, pragnę, abyście nie zagubili się, pragnę, abyście nie gubili tego, co w życiu najważniejsze i nie zasiewali tego, co będzie dla was cierniem.

       To, co tu napisane, jest Moim światłem dla was, abyście nie zbłądzili, abyście oświetlali swoją drogę życia, pomagali innym,
a wtedy osiągniecie cel.

       Trzymajcie się mocno i idźcie powoli, bo czasu macie dosyć, jednak nie odkładajcie tego, co macie zrobić, bo w życiu nic się nie powtarza.

       Uwierzcie w Moje słowa, bo one są prawdą, uwierzcie
w świętych, którzy stąpali i stąpają po tej Ziemi, aby okazać wam miłość, którą Bóg i całe Jego stworzenie was miłuje.

       Każdy jest Moim Boskim dziełem, w miłości zrodzonym
i miłością żywionym. Nie może być inaczej, bo miłość jest deszczem, słońcem i powietrzem, z których wyrasta życie.

       Bądźcie dla siebie słońcem, deszczem i powietrzem, tak jak Ja jestem dla was słońcem, deszczem i powietrzem. Poznacie wtedy siebie jako Mnie, a Ja poznam was jako siebie. Radość wtedy będzie ogromna i bezgraniczna.

       Macie jeszcze dużo do zrobienia. Będziecie spożywać słodki miód, ale i ziarnka goryczy. Będziecie się kąpać w czystej wodzie, ale
i nieraz się pobrudzicie.

       Jednak bądźcie świadomi, że życie pragnie was nauczyć tego, co najlepsze dla was, dla każdego z osobna, bo każdy z was jest inny.

Nie twórzcie dla siebie barier, bo i tak będziecie musieli je przełamać.

       Zawsze będę wam towarzyszyć w tym, co robicie, bo Bóg nigdy od was nie odstąpi.

 

 

Jeżeli będziecie wierzyli, że będzie dobrze to tak będzie, albowiem według waszej wiary się stanie.

Uwierzcie, że żyjecie w rajskich warunkach, które wam stworzyłem, abyście żyli godnie i wzrastali ku jedności, tworząc
w miłości dzieło, któremu na imię ludzkość.

 

Trwajcie w miłośc


Powiedz, czy mogę Ci teraz zadawać pytania, bo mam ich dużo? Samo życie narzuca mi ich treść.

 

Oczywiście, bardzo proszę.

 

Co możesz mi powiedzieć na temat reinkarnacji? Jak wygląda okres naszego przebywania poza Ziemią?

 

Reinkarnacja jest faktem. Łączy ona istnienie w postać bytu
o charakterze wszechistnienia. Niełatwo jest zorganizować całość składającą się z pojedynczych, samodzielnych bytów w jedność, która dąży drogą samorealizacji, na kilku płaszczyznach. Tej fizycznej, dostrzegalnej na Ziemi i tej nie fizycznej, wykraczającej poza prawa przestrzeni i czasu.

Pytasz jak wygląda to, co ma miejsce poza wcieleniami. Otóż snem jest twoje życie, a śmierć przebudzeniem. To, co dzieje się po śmierci, stanowi etap pośredni – zakończenie jednego, a początek drugiego. Błędem jest sądzić, że po śmierci życie traci sens. Właśnie ono jest drogocennym darem spełnień lub wypaczeń i nieprawdą jest, że liczy się tylko to, co jest dobre. W znaczeniu moralnym na pewno tak, bo ono jest  rękojmią  spełnienia  Prawa  Bożego,  ale  to,  czego  ci się nie udało

wypełnić, stanowi dobrą lekcję do wykorzystania w następnym życiu, po śmierci fizycznej.

Nie bez znaczenia jest, abyś był świadom swoich błędów, bowiem to one określą ci dystans jaki dzieli ciebie od osiągnięcia upragnionego celu.

 

Ale co jest tym upragnionym celem?

 

  Celem każdego człowieka jest wypełnienie planu, jaki realizuje cały Wszechświat.  Planu,  który   stanowi   dzieło   nieskończone,  ciągle dopełniające się. Jest to twórcza mobilizacja wszystkiego, co istnieje,   spełnienie każdej indywidualności, w najpełniejszym tego słowa znaczeniu.

 

A jaka jest nasza w tym rola?

 

 

 

Istnieje pewna hierarchia, jak się domyślasz, stopnia świadomości tego, o co pytasz, a co zawiera się w słowie cel. Postaram ci się wytłumaczyć to jak najprościej. No więc, im jesteś bardziej świadomy tego celu, tym jesteś bliżej Mnie – Boga Twojego. Sam cel, jego świadomość, stanowi konstrukcję całego mechanizmu przemian
i przewartościowań.

Cała rzeczywistość zawarta jest w konstrukcji Przewodniej Myśli Istnienia, opartej na prostym prawie, którego istotą jest miłość do Boga, jako życia, miłość do bliźniego i miłość do siebie samego.    

 

Ale są przecież tacy, którzy postępują niezgodnie z tymi prawami. Czy to też jest zgodne z tym, o czym mówimy?

 

Ależ nie. Nie chciałbym, abyś tak to rozumiał.

 

To jak mam to rozumieć?

 

Wytłumaczę ci to na prostym przykładzie. Jest most drewniany,
a pod nim płynie strumyk. Przechodzisz  po tym moście, nad  strumykiem

i podziwiasz go. Po pewnym czasie zauważasz w nim swoje odbicie, które mówi ci kim naprawdę jesteś.

 

Jak to odnieść do mojego pytania?

 

Każdy chce widzieć siebie, swoje odbicie jak najkorzystniej, prawda?

 

No tak.

 

W tym zawiera się odpowiedź na twoje pytanie. Wewnątrz człowieka jest coś, co pozwoli mu w końcu dokonać tej oceny samego siebie. Jedni mogą to zrobić wcześniej, inni później, ale to nie ma większego znaczenia. Podporządkowanie tylko prawom waszego życia doczesnego wyzwala w was inne kryteria samooceny.

 

 

 

Chcesz powiedzieć, że w miarę jak nasze horyzonty postrzegania nas

samych poszerzają się, zaczyna się w nas wyzwalać prawidłowy, oparty na wyższych prawach, jeśli mogę tak to powiedzieć, proces twórczy?

 

Tak to ogólnie można ująć.

 

Czy możliwe jest, żeby ktoś nie nadążał, gubił się i marnował swoją szansę osiągnięcia celu, o którym mówimy?

 

Jest to możliwe, ale tylko do pewnego momentu. Niewola
w grzechu, jak to interpretuje wasza religia, uzasadnia miarę nie wykorzystania pewnych możliwości, jakie zostały dane człowiekowi.

 

Jakich możliwości?

 

Możliwości spełnienia się.

 

Jak można to odnieść praktycznie, do życia?

 

Zastanów się, co dla ciebie jest najcenniejsze i w tym znaczeniu poukładaj swoje dążenia i plany.

 

Dobrze Wiesz, że najważniejsze jest dla mnie życie w miłości, bo to już samo w sobie brzmi jak światło.

 

Bardzo dobrze myślisz, tylko to trochę za mało, bo do spełnienia tego potrzeba ogromnej wiary i czynu.

 

Zarzucasz mi, że za mało robię?

 

Nie, wcale ci tego nie zarzucam, bo nie po to każdy ma wolną wolę, żebym Ja mu coś narzucał z góry.

 

Ale co mam robić, żebym uznał, że moje życie ma sens? Chyba możesz mi to powiedzieć, jako mój Ojciec?

 

 

W słowie sens zawiera się cała prawda, a prawdę tę zdobywa się poprzez życie, a życie na Ziemi to ciągłe ścieranie się przeciwności.

 

Pamiętasz, jak obserwowałeś mamę, gdy kręciła ciasto na babkę, jak palcem próbowałeś, dobre było, co? Mama twoja wkładała w to mnóstwo wspaniałych składników, bo wiedziała, że z tego ma się upiec dobra babka.

 

Co mam przez to rozumieć?

 

Ja daję ci te składniki. To wszystko, co masz powstaje z Ziemi, która płodzi te wspaniałości dla ciebie. To ty, nikt inny, tylko ty, masz to wykorzystać najlepiej jak potrafisz.

 

Najlepiej, to znaczy zrobić mam z tego jak najlepsze ciasto,
a w szerszym znaczeniu, wykorzystać to, co mi dajesz Ojcze do spełnienia się. Ale czy to wystarczy?

 

Wystarczy. To, co rozumiesz przez spełnienie się oznacza wypełnienie tego, co mieści się w pojęciu wszech poznania.

 

Czy to znaczy, że człowiek, który pozna tę prawdę w znaczeniu ostatecznym zostanie oświecony?

 

Każdy człowiek zna tę prawdę.

Problem jednak wynika z czegoś innego. Otóż ta prawda została przez was zapomniana, przykryta płaszczem doświadczeń, których znaczenie nie jest zgodne z tym, co jest prawdziwym źródłem i celem waszego istnienia.

 

Chcesz powiedzieć, że ta prawda leży w nas samych i, że to my sami zgotowaliśmy sobie takie życie w nieświadomości?

 

  Tak.

 

Ale dlaczego dążyliśmy do tego, skoro życie człowieka wyzwolonego, oświeconego, jest takie piękne?

 

 

Abyś mógł się przekonać, że tak naprawdę jest, musiałeś przejść określoną drogę samopoznania, prawda?

 

Tak.

 

I co, zadowolony jesteś z tego?

 

Oczywiście, że jestem, ale myślę, że jeszcze mało osiągnąłem, że przede mną daleka droga.

 

Czy chciałbyś powrócić do tego, co było zanim wstąpiłeś na ścieżkę rozwoju duchowego?

 

Nigdy. Teraz wiem, że czułem się wtedy jak w klatce.

 

Czy teraz wiesz, że każdy myśląc o sobie i o innych
w pozytywnym rozumieniu, nie może wybrać innej drogi?

 

Wiem.

 

Czy teraz wiesz, że prawda najcenniejsza jest w tobie i, że to ty masz ją odkryć?

 

Czy Ty właśnie, dlatego tak to wszystko ułożyłeś, żeby każdy człowiek zdobył niepowtarzalne doświadczenie i, że to właśnie to jest takie cenne?

 

Tak. Właśnie o to chodzi. Między innymi po to przybyliście tu na Ziemię i po to, to wasze życie jest takie trudne. Ono ma was nauczyć...

 

Czego?

 

Życia.

 

Jakiego życia?

 

 

 

Jak ci odpowiem, to tak jakbym za ciebie odwalił część roboty? Chyba nie oczekujesz tego ode Mnie?

 

Nie chcę abyś mnie wyręczał. Chcę tylko zrozumieć to, co jest trudne do zrozumienia, a jednocześnie stanowi istotę naszego życia.

 

Przecież nie wymagam od ciebie, abyś zrozumiał wszystko od razu. Ty właśnie masz zrozumieć życie poprzez życie. Czy ty to rozumiesz?

 

Tak, rozumiem. To potwierdza moje poprzednie przypuszczenie, że oczekujesz od nas, iż poprzez nasze życie staniemy się bardziej żywi.

 

O! Jesteś już blisko. Mów dalej, bo dobrze mówisz.

 

Ja ciągle jeszcze szukam, aby dopełnić moje życie. Tylko, dlaczego inni nie mogą tego zrozumieć?

 

Nie martw się i na nich przyjdzie czas, pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć.

 

Czy to znaczy, że może być mi obojętne, że inni popełniają błędy?

 

Oczywiście, że nie, ale ty przecież nie jesteś w stanie określić do końca, kto jakie błędy popełnia.

 

Zdarzają się przecież oczywiste przejawy zła.

 

Zgadzam się z tobą, że niektórzy ludzie negatywnie wpływają na innych, a nawet wręcz niszczą ich życie. Jednak nie zapominaj o tym, że każdy jest inny, bo takie jest prawo wszechświata.

Nie można oceniać innych ludzi na podstawie swoich własnych kryteriów, bo wówczas nastąpi proces odwrotny – zamiast poznać swoją niepowtarzalność, zaczniesz upodabniać się do innych.

Przypatrz się kwiatom w ogrodzie, jakie są piękne, ale gdyby cały ogród wypełniony był jednakowym kwieciem, to czy wtedy by ci się podobał?

 

Nie.

 

Musisz synu wiedzieć, że  każdy jest  w swoim wnętrzu inny i to jest bardzo cenne.

Mnie zależy na tym, aby mój ogród miał najpiękniejsze kwiaty i, żeby każdy był inny – pojmujesz to piękno?

 

Czy to znaczy, że nasze życie zmierza właśnie do tego, aby każda żywa istota osiągnęła swoje niepowtarzalne piękno?

 

Stworzyłem wam wszelkie możliwości, abyście odnaleźli swoje najpiękniejsze piękno, – bo takich was oczekuję.                                  

Jeżeli dobrze popatrzycie, to wszędzie zobaczycie piękno
i harmonię, ale czy wy chcecie patrzeć? Wy przecież macie tyle problemów, że ho ho!

Zajmujecie się tym, co jest naprawdę mało ważne,
a zapominacie o tym, co ma dla was fundamentalne znaczenie
i kreśli piękno oraz niepowtarzalność waszego życia.

 

*

 

Co sądzisz o nieszczęściach, które spadają na ludzkość i sprawiają, że człowiek dzisiaj czuje się niepewnie, a nawet boi się?

                                              

Bóg stworzył wam takie warunki, abyście wszyscy mogli żyć dostatnio, spokojnie i w harmonii. To wy sami jesteście autorami tego, co wyzwala w was stres i niepokój.

Wy macie dopełnić ten piękny świat swoim pięknem: różnorodnym i niepowtarzalnym, aby wyglądał on jak ten ogród,
o którym mówiliśmy.

To, co piękne i wartościowe w bólach się rodzi. Mnie też stworzenie tego świata kosztowało bardzo dużo wysiłku.

Jezus Chrystus powiedział, „co siejesz żąć będziesz”. Za każdy dobry czyn, chociażby najmniejszy czeka was dobro wypełniające wasze życie. Każdy zły czyn przynosi ze sobą konsekwencje dalszej, wytrwałej nauki. Nie jest to forma kary z Mojej strony, ale jest to lekcja pokuty, lekcja dla was.

 

Prawa Moje są doskonałe i żyjąc w zgodzie z nimi przybliżacie się do doskonałości. Życie niezgodne z Moimi Prawami oddala was od Boga. Tą lekcją dla was są Moje Prawa, Moje wzorce – cóż więcej mogę Wam dać? Czynienie zła jest nieodrobioną lekcją, a więc trzeba będzie do niej wrócić.

 

Czy człowieka, który czyni zło też spotka zło?

 

Jeszcze nikt, nikogo, niczego nie nauczył złem. Bóg nigdy, nikogo nie krzywdzi, natomiast dobra lekcja zrozumienia swoich błędów na pewno w takich przypadkach bardzo się przyda.

Zależy mi na każdej, nawet najmniejszej istocie żyjącej. Pragnę, aby każdy uświadomił sobie, kim naprawdę jest. Zależy mi na tym, aby każdy uświadomił sobie, że jest dobry, że jest doskonały, bo Boga ma w sobie.

Takie lekcje, które oczyszczają człowieka, obłamują z niego skorupę, która oddziela go ode Mnie, są przecież dla każdego zbawienne. Całe wasze życie jest tak ułożone, że ciągle będzie was zmuszało do refleksji nad tym, co robicie.

 

Pragniesz Ojcze, z każdego człowieka wykrzesać to, co najlepsze, bo
o to upomina się życie?

 

Tak, bardzo dobrze to ująłeś.

 

Czy to oznacza, że Ty lepiej od nas wiesz, co jest dla nas najlepsze?

 

Stworzyłem doskonałe prawa i na nich oparłem doskonałe dzieło.

Stworzyłem was, abyście wzbogacali ten cały system.

Musicie swoje życie oprzeć na Moich fundamentalnych prawach, bo w przeciwnym razie ten cały „gmach” runie.

 

Ojcze, dlaczego na świecie jest tyle niesprawiedliwości skoro twierdzisz, że wszechświat jest doskonały?

 

Wszechświat jest doskonały, bo oparty na doskonałych prawach. Cel jest dobry, bo wynika z miłości.

 

Istotą waszego istnienia jest ciągła przemiana wyrażająca charakter ewolucji duchowej. Prawa, na których oparty jest wszechświat dotyczą bezwzględnie wszystkich, bo to wynika
z najgłębszej natury.

Mnie bardzo zależy na tym, aby każdy uzyskał akceptację samego siebie, doszukał się własnej prawdy w niepowtarzalnym istnieniu. Inność każdego człowieka, to ta bezcenna cecha, klejnot, który oświetla was w gąszczu uwarunkowań, praw i zasad, które są martwe i same w sobie nie stanowią życia. Wasze życie wypełnia je i uświęca.

Świat może przywoływać różne skojarzenia, nawet złe.

Jako Bóg wiem, że to, co jest najgłębiej w was, w rdzeniu waszej istoty obezwładni negatywne siły miotające każdą jednostkę ludzką. Nauka jest tym najcenniejszym narzędziem, poprzez którą uświęcana jest każda żyjąca istota.

 

Co rozumiesz przez słowo uświęcana? Czy to znaczy, że życie każdego człowieka jest święte?

 

Życie każdego człowieka jest święte, bo święty jest cel, jaki przyświeca każdemu istnieniu. Święta jest wola waszej natury,
o której niestety tak mało wiecie.

Świętość wypełnia życie, jak woda wypełnia koryto rzeki nawadniając okolice, aby rodziły roślinność, którą żywią się ludzie
i zwierzęta.

Każda świętość wydaje z siebie więcej niż ma.

Każda świętość nie wymaga, aby jej oddawano.

Każda świętość daje to, co ma najcenniejsze, aby inni czynili to samo.

Każda świętość żyje po to, aby inni mogli trwać.

 

Przecież nie każdy z nas jest właśnie taki.

 

Każdy jest taki, bez wyjątku.

Każdy w swej najgłębszej naturze jest święty.

W waszym życiu właściwych dróg jest wiele, ale wiodą one do jednego celu.

 

 

Szczęśliwi są ci, którzy wybrali właściwą drogę i mają świadomość, że podążają we właściwym kierunku.

Moje  prawa    oparte  na fundamencie, którego zniszczyć ani podważyć nie można, który odpowiada każdemu i każdego kształtuje w najwspanialszy sposób, jak tylko jest to możliwe. Tym fundamentem jest MIŁOŚĆ.

Tego wam brakuje w życiu, dlatego uskarżacie się na swój los.

                                  

Jak mamy zmienić ten stan rzeczy?

 

       Okazujcie sobie miłość, której wszędzie jest pod dostatkiem. Należy ją tylko umieścić w swoim sercu i okazywać innym, bez względu na okoliczności.

Miłość jest wszędzie: w kolorowych kwiatach, w drzewach, które najpierw kwitną, a potem wydają zdrowy i smaczny owoc,
w malowniczych chmurach, które przynoszą życiodajny deszcz.

Miłością jest wasza Ziemia, o której tak mało wiecie, którą czasami niszczycie, a przecież jest również waszą Matką.

W was samych jest najpiękniejsze piękno – doskonała, święta dusza.

Dlaczego nie chcecie tego zauważyć?

Dlaczego przechodzicie obok tego obojętnie?

Dla was to wszystko jest oczywiste i nic poza tym.

To jest wasza droga, to jest miłość, która do was woła naprawdę głośno.

 

Chcesz powiedzieć, że nasze serca są oschłe, że w życiu kierujemy się prawami wymyślonymi przez nas samych?

 

       Jesteście częścią Mnie, moimi dziećmi, które bardzo kocham. Ale wy nie myślicie tak o Mnie. Nie myślicie o Bogu jako swoim Ojcu prawdziwym.

Wyobrażacie sobie, że jestem gdzieś daleko i patrzę na was
z ukrycia w milczeniu. Ja, moi kochani, jestem w was samych,
w waszych sercach, jestem waszą duszą, waszym prawdziwym życiem.

       Słuchajcie mojego głosu, zacznijcie oglądać ten świat poprzez wasze serca, utożsamiajcie to, co widzicie ze Mną. To, co widzicie nie

 

jest przypadkowe, ta rzeczywistość nie jest filmem, który się ogląda,
a potem zapomina.

Ona ciągle istnieje, żyje wraz z wami, żyje w was – tego nie da się rozdzielić.

 

       Chcesz powiedzieć, że my żyjemy jakby obok tego, co najistotniejsze w naszym życiu?

                                                     

       Swoje zasady życiowe oparliście na prawach wymyślonych przez was i to wcale nie jest takie złe. Natomiast złe jest to, że te wasze prawa nie zawsze wynikają z miłości, dlatego są niespójne, nie dla wszystkich sprawiedliwe i w konsekwencji obracają się przeciwko wam samym.

 

Co proponujesz, jak mamy żyć?

 

       Wszechświat jest bardzo stary, tak jak i wasza Ziemia.

To wszystko żyje, żyje swoim życiem i podąża we właściwym kierunku.

       Zaufałem wam i głęboko wierzę, że życie nauczy was jak należy żyć. Stworzyłem wam takie warunki i takie prawa, które muszą w końcu każde serce oświetlić.

 

Pragniesz, abyśmy sami dotarli do naszego najgłębszego, czystego wnętrza, a tam Ty nas oczekujesz?

 

       Tam zobaczycie Boga, tam zobaczycie siebie, oto dla was najwyższa nagroda – życie wieczne w Królestwie Niebieskim.

 

I już naprawdę nie będziemy umierać?

 

Nie będziecie.

 

A czym jest Królestwo Niebieskie?

 

       Życiem w Bogu, w Chrystusie, w świetle nieprzemijalności.
W miłości, w stanie niewysłowionego błogostanu i szczęścia.

 

 

To jest nagroda, którą otrzymamy po naszym życiu doczesnym?

 

 

Tak, i tylko od waszej woli zależy, kiedy się wypełni.

 

Czy to znaczy, że my tego w tej chwili nie pragniemy?

 

       Wy tego chcecie, pragniecie, tęsknicie za tym.

Jednak problem leży w tym, że wy nie wiecie o tym, że tak bardzo za tym tęsknicie.

Wasza dusza, wasza świętość jest zakryta, jak ten słowik
w klatce, któremu nie wolno śpiewać.

 

Czy głos duszy jest śpiewem?

 

       Głos duszy jest śpiewem życia, śpiewem radości, śpiewem miłości, który ogarnia cały Wszechświat.

Każda dusza wyzwolona, ogarnięta radością istnienia, porusza swoim brzmieniem cały Wszechświat i bardzo mu w tym pomaga.

 

Czy prawa, które rządzą Wszechświatem korygują nasze życie?

 

Prawa, które rządzą Wszechświatem wynikają z najświętszej prawdy o Mojej Bożej Woli. One stanowią właściwą konstrukcję życia, stwarzają warunki do najlepszego rozwoju, ale nie wyręczają w tym człowieka.

       Pragnę, aby prawa, które tworzą rzeczywistość funkcjonowały
w sposób naturalny. Dlatego na waszym postępowaniu niczego nie wymuszam, bo bardzo wierzę, że Boskie Prawa wypełnią się w was wszystkich.

 

Czy Jezus Chrystus stanowi dla nas właściwą drogę?

 

       Jezus Chrystus całym sobą, całym swoim życiem wprzągł całą ludzkość w najpiękniejszą i najpełniejszą prawdę, która kieruje rozwojem życia.

       Jego płomień świeci coraz jaśniej w waszych sercach.

      

Jego prawda jest drogą, która oświeca każdemu z was jego własną drogę do domu, do Mnie – Waszego Ojca.

 

Czy jesteś przekonany, że my wszyscy zamieszkamy w Twoim domu?

      

Wierzę, że wszystkie moje dzieci powrócą do Mnie i zamieszkają tu na zawsze.

 

Powiedz Ojcze, czym różni się nasz ziemski świat, od tego, który Ty nam przygotowałeś do życia wiecznego?

 

Świat, który wy zamieszkujecie jest też światem, w którym Ja żyję. Wszystko stworzyłem z miłości i najgłębszego utęsknienia do dobra i piękna.

Wasz świat jest przepiękny, ale wy tego piękna nie zauważacie. To wymaga większej dojrzałości, aby odczuwać ten wewnętrzny puls, który bije w waszych sercach melodią promieniującą miłością do wszystkiego, co istnieje.

Kochać wszystko, co istnieje i być kochanym przez wszystko, co istnieje – oto prawdziwa miłość.

Królestwo Niebieskie osiągniecie już na Ziemi, kiedy wasze dusze zostaną uwolnione od wszystkich uwarunkowań, jakie sami sobie narzuciliście. Nie będziecie od tej pory żyli złudzeniami. Wasze życie nabierze pełni, głębi, przejrzystości i sensu ponadczasowego.

 

Jak mamy w to uwierzyć?

 

       Należy w to wierzyć i całe swoje życie, swoje siły poświęcić tylko temu jedynemu celowi. Osiągniecie pełnię, uwolnicie się od złudzeń, od uwarunkowań, które bardzo ograniczają wasze życie i uniemożliwiają bycie naprawdę szczęśliwymi.

 

*

 

Dlaczego życie człowieka jest takie krótkie?

 

       Wy żyjecie wiecznie, tylko nie zdajecie sobie z tego sprawy.

 

 

Jak to wiecznie, przecież umieramy?

 

       Zgadzam się z tobą, bo tak to wygląda z twojego punktu widzenia.

       Spróbuję ci to jednak wytłumaczyć na przykładzie.

       Uczyłeś się w szkole i to wcale nie tak mało, prawda?

 

Tak.

 

Chciałbyś, aby lekcja w szkole trwała 3 godziny zamiast 45 minut?

 

Chyba nie.

 

Na pewno byłbyś takimi długimi lekcjami znużony. Życie synu, to przede wszystkim nauka. Do prawdy dochodzi się powoli i małymi kroczkami, ucząc się systematycznie.

       Czy przyglądasz się starszym ludziom? Czy zauważasz jak są zmęczeni życiem, schorowani a nawet znużeni? Mnie bardzo zależy, aby

życie jak najwięcej was nauczyło, żebyście z pobytu na Ziemi wynieśli jak najwięcej mądrości. Dlatego posyłam was często do życia na Ziemi. Tu możecie być poddani najwszechstronniejszym próbom, z których musicie jak najwięcej się nauczyć. Są pośród was i tacy, którzy tych lekcji muszą przejść bardzo wiele, aby zrozumieć, czego właściwie życie od nich oczekuje.

       Dam ci jeszcze jeden przykład. Czy obserwujesz zmiany, jakie zachodzą pod wpływem pór roku?

 

Oczywiście. Trudno tego nie zauważyć.

 

       Czy zauważyłeś jak piękne i pachnące młodziutkie listowie na wiosnę?

 

Tak. Cudowne.

 

       Latem liście są piękne i dojrzałe, a jesienią równie piękne, a może  nawet  i  piękniejsze.  Czy  wyobrażasz  sobie,   żeby  liście   na

 

 

drzewie były cały czas te same i takie same tak długo jak żyje drzewo?

       Drzewo gubi liście, aby dać miejsce nowym, świeżym, silnym
i czystym. Przecież główna część drzewa pozostaje nietknięta, a tylko

zasypia na zimę. Ja jeszcze otulam je przepięknym, białym śniegiem, aby nie zmarzły.

       Czy rozumiesz, co przez to chciałem ci powiedzieć?

 

Chyba tak.

 

Przemija tylko to, co nie wnosi już niczego do życia.

Mnie zależy na tym, co nie przemija, na tym, co jest w was niezniszczalne i niezachwianie prze ku doskonałości. Na tym, co doświadcza dobra i zła, aby wybierać i w końcu ubogacone całym wszechstronnym i różnorodnym życiem, odarte z wszelkich złudzeń
i uwarunkowań, obmyte w Chrystusowym Świetle, doskonałe
i szczęśliwe powraca do swojego źródła.

 

Jezus Chrystus mówił: „...szukajcie najpierw Królestwa Bożego
i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane...”

Czy to oznacza, że idąc drogą miłości, każdy osiągnie ten upragniony cel?

 

       Bóg obiecuje i wypełnia, bo taka jest jego natura.

Ja pragnę waszego największego szczęścia, – aby spełniła się
w was świętość.

       Zawsze wybieram najlepsze dla każdego rozwiązanie i podsyłam je waszej intuicji, abyście zechcieli z tego skorzystać, ale wybór oczywiście należy do was. Każdy musi wypełnić życie tym, czego Ja od niego oczekuję. Jednak życie wasze wy sami sobie komplikujecie. Nie jesteście do końca świadomi tego, co jest dla was najważniejsze i często z tego powodu błądzicie, chociaż w ten sposób również się uczycie.

       Dlatego podsyłam wam rozwiązania, które jedynie mogą pomóc
w pokonywaniu trudności, ale niestety „ pokonać je musicie wy sami. Czuwam też nad tym, abyście potrafili wyciągnąć z tego jak najlepsze wnioski do dalszego życia, aby uchronić was przed kolejnymi porażkami.

 

Jednym słowem – uczymy się życia poprzez życie?

 

Samą teorią jeszcze...nikt nikogo niczego nie nauczył, dlatego

właśnie życie ma was nauczyć życia. Ale nie jesteście pozostawieni sami sobie. Bóg, każdym z was bardzo się opiekuje i, każdego jako swoje ukochane dziecię ma głęboko w swoim sercu.

       Jeżeli pojawiają się w waszym życiu trudności, a nawet tragedie, to ogromnie nad tym boleję, ale niestety pojawiły się one
w waszym życiu tylko, dlatego, że Mnie nie słuchacie.

       Moje serce dopiero osiągnie pełnię szczęścia, kiedy każdy z was odnajdzie to, na co zasługuje. Kiedy każdy z was wypełni to, do czego go powołałem, aby życie jego nabrało znaczenia nie tylko w Moich oczach, ale przede wszystkim w waszych.

       Dla Mnie wszyscy jesteście Bogami i Ja jestem tego w pełni świadomy. Dlaczego tak mało z was zapragnęło się o tym przekonać?

Czy naprawdę wystarczy wam tylko to, co macie? Zapewniam was, że jeszcze bardzo niewiele macie. Wybór jednak należy do was, a Ja - wasz

Ojciec, jestem bardzo cierpliwy i z utęsknieniem na was wszystkich czekam. Podkreśl słowo czekam.

 

                                                      *

 

Ojcze, jak mam wytłumaczyć mojemu bratu i jego rodzinie, aby odnaleźli spokój duszy po śmierci ich ukochanego syna i brata, Artura?

      

Twój brat to człowiek mądry i wrażliwy i taka też jest jego rodzina.

       Wy nie chcecie wielu rzeczy zrozumieć, dopuścić do swojej świadomości. Na pewno bardzo by wam to pomogło, a wówczas wasze cierpienie miałoby inny charakter – towarzyszyłaby wam nadzieja. Wszyscy, bez wyjątku, spotkacie się tu, u Mnie i będziecie szczęśliwi jak nigdy dotąd. Artur też tu będzie.

Twój brat i jego rodzina bardzo dobrze radzą sobie w życiu. Jednak nikt nie jest w stanie odmienić konsekwencji, które pozostały po tej  tragedii.  Bóg  nie  decyduje  za  nikogo,  bo On dał wam wolną

 

wolę. Ten niebezpieczny wyjazd, który zakończył się tragedią młodych ludzi, był konsekwencją ich własnych decyzji. Dla twojego brata, jego rodziny i dla was wszystkich Artur już nie żyje, ale dla Mnie żyje i jest szczęśliwy, tyle tylko, że nie możecie go już zobaczyć.

Szczęście Boga, moje drogie dziecko, nie wypełnia się
w waszym pojedynczym istnieniu. Szczęście Moje wypełnia się
w waszym dochodzeniu do pełni – do oświecenia, bo tylko wtedy istniejecie naprawdę. Do tego momentu życie wasze to tylko próba, ciągła walka z przeciwnościami, aż wreszcie całkowicie je przezwyciężycie. Wtedy zapłoniecie jak pochodnie, a Światło Życia nie zgaśnie w was już nigdy.