(23kB)
strona główna





 

 

Zen Mistrza Rinzai

Podstawa przekladu:

,,The Record of Rinzai'', translated from Chinese by Irmgard Schloegl (Myokyo-Ni), The Buddhist Society, London, 1975

Przeklady pomocnicze:

  • ,,The Recorded Sayings of Ch'an Master Lin-chi Hui-chao of Chen Prefecture'', translated from Chinese by Ruth Fuller Sasaki, The Institute For Zen Studies, Kyoto, Japan, 1975
  • ,,Nauki Zen Mistrza Lin Chi'', Stowarzyszenie Buddyjskie Zen Czogie w Polsce, Gdansk 1988

    Niniejszy przeklad na jezyk polski jest jeszcze wersja robocza i bedzie korygowany
    Wersja z dnia: 10.12.2002

a)

Gubernator prowincji O Joji i inni urzednicy zaprosili Mistrza, aby wyglosil dla nich mowe. Z wysokiego siedzenia1 Mistrz powiedzial:
,,Nie moge odmówic waszej prosbie i nie zajac dzisiaj tego siedzenia. Gdybym mial zademonstrowac Wielka Rzecz2, dokladnie przestrzegajac nauk szkoly patriarchów3, nawet nie móglbym otworzyc ust i nie byloby miejsca, gdzie moglibyscie postawic stope. Ale poniewaz dzisiaj zostalem usilnie poproszony przez gubernatora, dlaczego mialbym ukrywac podstawy naszej szkoly? Teraz, czy jest tu jakis wyszkolony wojownik4, który rozwinie swoje szyki i wzniesie proporce bojowe tutaj, przede mna? Niech wystapi naprzód i udowodni swoja zrecznosc przed zgromadzeniem (mnichów)!''.

b)

Mnich zapytal: ,,Co jest podstawa buddyzmu?''5.
Mistrz dal katsu6.

Mnich uklonil sie.

Mistrz powiedzial: ,,Ten moze wziac udzial w debacie''.

c)

Inny (mnich) zapytal: ,,Mistrzu, od kogo pochodzi piesn, która spiewasz? Skad pochodzi twój styl?''.
Mistrz odpowiedzial: ,,Kiedy bylem z Obaku7, trzy razy go zapytalem i trzy razy zostalem uderzony''.
Mnich zawahal sie.
Mistrz dal katsu, potem uderzyl go i powiedzial: ,,Nie mozna wbic gwozdzia w pusta przestrzen''.

d)

Byl tam mistrz sutr8, który zapytal: ,,Czy Trzy Pojazdy i Dwanascie Dzialów Nauk9 nie doprowadzaja do odsloniecia Natury Buddy?''.
Mistrz odparl: ,,Twój ogród jeszcze nie zostal wypielony''.
Mistrz sutr powiedzial: ,,Jak Budda móglby zwodzic ludzi?''.
Mistrz zapytal: ,,Gdzie jest Budda?''.
Mistrz sutr zaniemówil.
Mistrz kontynuowal: ,,Tu, przed gubernatorem, chcesz nabrac starego mnicha?! Odejdz! Przeszkadzasz innym zadawac pytania''.

e)

I dodal: ,,To dla jednej Wielkiej Sprawy mamy dzisiaj to spotkanie. Czy sa jeszcze pytajacy? Niech wystapia szybko i pytaja! Ale jak tylko otworzycie usta, juz jestescie daleko od sedna. Dlaczego tak jest? Nie wiecie? Czcigodny Siakjamuni powiedzial:
,,Dharma jest poza slowami.
Nieograniczona i nieuwarunkowana''.
Poniewaz nie macie w to wiary, to jestescie uwiklani i splatani. Obawiam sie, ze wprawiam w pomieszanie gubernatora i jego urzedników, przez co Natura Buddy jest przycmiona. Lepiej odejde''.
,,Kaa!!!'' - krzyknal Mistrz i potem powiedzial - ,,Wy malej wiary, wy nigdy nie macie wytchnienia. Zmusilem was do stania przez dlugi czas. Dbajcie o siebie!''.

Pewnego dnia Mistrz udal sie do stolicy prowincji. Gubernator O Joji zaprosil go, aby zajal wysokie siedzenie.
Mayoku wystapil i zapytal: ,,Wielce Wspólczujaca Kannon ma tysiac rak i tysiac oczu. Które oko jest prawdziwe?''.
Mistrz powiedzial: ,,Wielce Wspólczujaca Kannon ma tysiac rak i tysiac oczu. Które oko jest prawdziwe? Mów - szybko, szybko!''.
Mayoku zepchnal Mistrza z siedzenia i sam zajal jego miejsce.
Mistrz zblizyl sie do niego i powiedzial: ,,Jak to jest?''.
Mayoku zawahal sie.
Z kolei Mistrz zepchnal Mayoku z siedzenia i zajal jego miejsce.
Mayoku wyszedl, nastepnie Mistrz równiez wyszedl.

Z wysokiego siedzenia Mistrz powiedzial: ,,Wewnatrz bryly czerwonego miesa jest prawdziwy czlowiek bez statusu10, który nieustannie wychodzi i wchodzi przez bramy waszej twarzy. Ci, którzy jeszcze go nie rozpoznali, patrzcie, patrzcie!''.
Mnich wystapil i zapytal: ,,Czym jest prawdziwy czlowiek bez statusu?''.
Mistrz wstal z poduszki medytacyjnej11, chwycil (mnicha) i powiedzial: ,,Mów, mów!''.
Mnich zawahal sie.
Mistrz puscil go i powiedzial: ,,Co za kij do gówna12 ten prawdziwy czlowiek bez statusu!'' Nastepnie powrócil do swych pomieszczen.

a)

Przy wysokim siedzeniu wystapil mnich i uklonil sie.
Mistrz dal katsu.
Mnich powiedzial: ,,Stary czcigodny, lepiej mnie nie sprawdzaj!''
Mistrz odparl: ,,W takim razie powiedz: Gdzie to upadlo (katsu)?''.
Mnich dal katsu.

b)

Ponownie mnich zapytal: ,,Co jest istota buddyzmu?''.
Mistrz dal katsu.
Mnich uklonil sie.
Mistrz powiedzial: ,,Powiedz mi, czy to bylo dobre katsu czy nie?''.
Mnich powiedzial: ,,Rabus chrustu poniósl wielka porazke!''.
Mistrz powiedzial: ,,Gdzie byl blad?''.
Mnich powiedzial: ,,Drugie przewinienie jest niedozwolone''.
Mistrz dal katsu.

c)

Zdarzylo sie, ze glówni mnisi z dwóch czesci klasztoru spotkali sie. W tej samej chwili obaj dali katsu.
Tego dnia mnich zapytal Mistrza: ,,Czy byl tam gosc i gospodarz?''13.
Mistrz odparl: ,,Gosc i gospodarz byli jasno rozróznieni''. Zwracajac sie do wszystkich swoich mnichów, powiedzial: ,,Jesli chcecie zrozumiec moje zdanie o gosciu i gospodarzu, zapytajcie glównych mnichów z dwóch czesci klasztoru'' i zszedl z siedzenia.

a)

Przy wysokim siedzeniu mnich zapytal: ,,Co jest istota buddyzmu?''.
Mistrz podniósl swoja miotelke do much14.
Mnich dal katsu.
Mistrz uderzyl go.

b)

Inny mnich zapytal: ,,Co jest istota buddyzmu?''
Mistrz podniósl ponownie swoja miotelke.
Mnich dal katsu.
Mistrz takze dal katsu.
Mnich zawahal sie.
Mistrz uderzyl go.

c)

Mistrz wówczas powiedzial: ,,Mnisi, czlowiek, który zyje dla Dharmy, nie waha sie utracic swe cialo i zycie. Jezeli chodzi o mnie, spedzilem dwadziescia lat z moim starym nauczycielem Obaku. Trzy razy zapytalem go o istote buddyzmu i trzy razy troskliwie mnie uderzyl. To bylo tak, jakby piescil mnie galazka wonnej szalwii. Teraz chcialbym znowu posmakowac dzwieku uderzenia. Kto moze mi to dac?''.
Mnich wystapil na przód: ,,Ja moge''.
Mistrz podniósl swój kij i wreczyl go mnichowi.
Mnich spróbowal go wziac.
Mistrz uderzyl go.

a)

Przy wysokim siedzeniu mnich zapytal: ,,Co z ostrzem miecza?''.
Mistrz wykrzyknal: ,,Niebezpiecznie, niebezpiecznie!''.
Mnich zawahal sie.
Mistrz uderzyl go.

b)

Ktos zapytal: ,,Kiedy swiecki brat nastapil na kamien mlynski w ruchu15. Gdzie on byl, kiedy zapomnial ruszyc swoja stope?''.
Mistrz odparl: ,,Utonal w glebokim zródle''.

c)

Wówczas Mistrz powiedzial: ,,Ktokolwiek do mnie przychodzi, nie zawiode go. Wiem skad przychodzi. Jesli przychodzi takim jaki jest, wyglada to tak, jakby on zawiódl. Jesli nie przychodzi takim jaki jest, jest skrepowany bez lin. Strzezcie sie pochopnych sadów. Mówie to wprost, tak jak jest - rozumienie czy nierozumienie, oba (poglady) sa bledne. Ludzie moga drwic ze mnie, jesli maja na to ochote. Staliscie przez dlugi czas. Dbajcie o siebie''.

Z wysokiego siedzenia Mistrz powiedzial:
,,Ktos jest na samotnym szczycie góry, bez sciezki aby zejsc na dól;
Ktos jest na srodku skrzyzowania ruchliwych dróg i nie moze isc naprzód, ani cofnac sie.
Z tych dwóch, kto jest na czele, a kto wlecze sie na koncu?
Nie myslcie, ze sa to Vimalakirti czy Wielki Mistrz Fu16''.
Wówczas zszedl z siedzenia.

Z wysokiego siedzenia Mistrz powiedzial:
,,Ktos jest na drodze przez eony, bez opuszczania swego domu.
Ktos opuszcza swój dom, nie bedac na drodze.
Który jest wart darów ludzi i bogów?''.
I zszedl z siedzenia.

Przy wysokim siedzeniu mnich zapytal: ,,Jakie jest pierwsze zdanie?''.
Mistrz powiedzial:
,,Kiedy pieczec trzech pryncypiów17 jest podniesiona,
Punkty w kolorze cynobru zostaja dobrze odbite.
Zanim wahanie zostanie przyniesione,
Gospodarz i gosc sa jasno rozróznieni''.
Mnich zapytal: ,,Jakie jest drugie zdanie?''.
Mistrz powiedzial:
,,Jak moglo glebokie zrozumienie dopuscic pytania Mujaku18? Jak mogly zreczne srodki zawiesc i nie przeciac biegnacego strumienia?''.
Mnich zapytal: ,,Jakie jest trzecie zdanie?''. Mistrz powiedzial:
,,Patrz poza kukielkami dumnymi na scenie
Zobacz czlowieka z tylu, który pociaga za sznurki''.
I dodal:
,,Kazde zdanie zawiera trzy wielkie bramy;
Kazda wielka brama zawiera trzy pryncypia;
Jest tam sila; jest tam uzytek z niej.
Jak wy wszyscy to rozumiecie?''.
I zszedl z siedzenia.

Podczas wieczornych pytan Mistrz powiedzial swoim mnichom:
,,Czasami chwytam czlowieka, ale nie otoczenie19;
Czasami chwytam otoczenie, ale nie czlowieka;
Czasami chwytam zarówno czlowieka i otoczenie;
Czasami nie chwytam ani czlowieka, ani otoczenia''.
Mnich zapytal: ,,Jak chwytasz czlowieka, ale nie otoczenie?''.
Mistrz powiedzial:
,,Cieple promienie sloneczne pokrywaja ziemie dywanem z brokatu.
Wlosy dziecka sa biale, jak jedwabna nitka''.
Mnich zapytal: ,,Jak chwytasz otoczenie, ale nie czlowieka?''.
Mistrz powiedzial:
,,Poniewaz komenda króla dociera wszedzie,
General na granicy zaprzestaje walki''.
Mnich zapytal: ,,Jak chwytasz zarówno czlowieka jak i otoczenie?''
Mistrz powiedzial:
,,Prowincje Hei i Fu sa zupelnie odciete,
Kazda osobno na swoim miejscu''.
Mnich zapytal: ,,Jak nie chwytasz ani czlowieka, ani otoczenia?''.
Mistrz powiedzial:
,,Kiedy król wstepuje do diamentowego palacu,
Piesn wybucha na ustach chlopów''.

a)

Mistrz powiedzial: ,,Dzisiejsi uczniowie Buddy-Dharmy powinni szukac prawdziwego wgladu20. Jesli posiadasz prawdziwy wglad, narodziny i smierc nie wplywaja na ciebie i bedziesz wolny, aby przyjsc i odejsc21. Nie potrzebujesz tez szukac wartosciowego; to pojawi sie samo z siebie.
Podazajacy Droga, starzy Mistrzowie, mieli rózne sposoby ratowania ludzi. Ja przede wszystkim chce podkreslic, zebyscie nie przyjmowali zludnych pogladów innych. Jesli chcecie dzialac, to dzialajcie. Nie wahajcie sie.
Ale obecnie uczniowie nie docieraja nigdzie. Co wam dolega? Cierpicie na brak wiary w siebie22. Z powodu tego braku wiary, biegacie panicznie tu i tam. Jestescie kierowani przez wszelkiego rodzaju okolicznosci23, poddani przemianie za przemiana przez te dziesiec tysiecy rzeczy, nigdy nie jestescie soba. Nie mozecie znalezc w ten sposób wyzwolenia.
Pozwólcie odpoczac myslom nieustannie poszukujacego umyslu, a nie bedziecie rózni od Buddy i patriarchów. Chcecie poznac Budde? To nikt inny niz wy, którzy stoicie przede mna, sluchajac teraz Dharmy. Poniewaz brakuje wam wiary w siebie, zwracacie sie na zewnatrz i biegacie w kólko szukajac. Nawet jesli tam cos znajdziecie, to tylko slowa i litery, a nigdy umysl zyjacego patriarchy. Nie dajcie sie zwiesc.
Czcigodni uczniowie zen, jesli nie spotkacie Go w tej wlasnie chwili, bedziecie krazyc w trzech swiatach24 przez dziesiec tysiecy kalp i tysiac narodzin. Dazac do przyjemnej sytuacji, odrodzicie sie w lonach oslów i krów.
Podazajacy Droga, tak jak ja to widze, nie róznimy sie od Siakjamuniego (Buddy). Czego wam dzisiaj brakuje w waszych róznorodnych zajeciach? Strumien szesciu zmyslów25 nigdy nie ustaje. Zobacz to w ten sposób i staniesz sie czlowiekiem, który nie ma juz nic wiecej do szukania26.

b)

Czcigodni, nie ma miejsca na odpoczynek w trzech swiatach; to jest jak dom w plomieniach. To nie jest miejsce, gdzie moglibyscie pozostac dluzej. Morderczy demon nietrwalosci uderza w mgnieniu oka, nie rozrózniajac pomiedzy wysokim i niskim, starym i mlodym. Chcielibyscie nie róznic sie od Buddów i patriarchów? W takim razie nie szukajcie niczego na zewnatrz. Czyste swiatlo waszego serca, w tej chwili jest Budda Dharmakaja w swoim wlasnym domu. Nie róznicujace swiatlo waszego serca27, w tej wlasnie chwili, jest Budda Sambhogakaja w swoim wlasnym domu. Nie rozrózniajace swiatlo waszego serca28, w tej wlasnie chwili, jest Budda Nirmanakaja w swoim wlasnym domu.29 To potrójne cialo Buddy to wy, sluchajacy teraz Dharmy, tuz przed moimi oczami. Mozesz dojsc do takiego widzenia, jedynie nie biegajac i nie szukajac na zewnatrz.
Mistrzowie sutr i sastr traktuja Trzy Ciala jako absolutne. Tak jak ja to widze, jest inaczej. To Potrójne Cialo jest tylko nazwa. Co wiecej, to jest potrójna zaleznosc. Stary Mistrz powiedzial: ,,Ciala (Buddy) powstaja w odniesieniu do znaczenia; Pola30 (Buddy) sa rozrózniane jedynie w stosunku do substancji.'' Stad, wiemy jasno, ze Ciala Natury Buddy i Pola Natury Dharmy sa tylko mentalnymi konfiguracjami.31

c)

Czcigodni, poznajcie tego, który manipuluje tymi konfiguracjami. On jest oryginalnym zródlem wszystkich Buddów. Znajac go, gdziekolwiek bedziecie, bedzie to wasz dom.
Wasze fizyczne cialo uformowane z czterech elementów nie moze ani wyjasnic, ani sluchac Dharmy; nie jest w stanie jej zrozumiec sledziona, zoladek, watroba, czy tez woreczek zólciowy; tak samo nie moze jej zrozumiec pusta przestrzen. Kto w takim razie moze rozumiec Dharme i moze jej sluchac? Wlasnie ty, stojacy przede mna bez formy, lsniacy samemu - ten wlasnie jest w stanie wyjasnic i uslyszec Dharme. Jesli potraficie to uchwycic, nie jestescie rózni od Buddów i patriarchów. Nieustannie on jest wlasnie tutaj, wyraznie obecny32 i wszystko z czym maja kontakt wasze oczy bedzie wlasciwe.
Ale kiedy powstaja namietnosci, madrosc jest rozdarta, a kiedy zmienia sie myslenie, substancja rózni sie; cialo33 oddzielone jest od zmieniajacych sie obrazów. Dlatego czlowiek wedruje w trzech swiatach i jest poddany wszelkiego rodzaju cierpieniom. Ale tak, jak ja to widze, nie ma niczego, co nie byloby glebokie, niczego, co nie byloby wyzwoleniem.

d)

Podazajacy Droga, Dharma serca nie ma formy i przenika dziesiec kierunków34.
W oku jest to nazywane widzeniem;
w uchu slyszeniem;
w nosie wachaniem;
w ustach mówieniem;
w rekach chwytaniem;
w stopach chodzeniem.
U podstawy jest to jednym czystym swiatlem; podzielone staje sie szescioma zmyslami. Kiedy czyjes cale serce w pelni zatrzymuje sie, jest on wyzwolony, tam gdzie stoi.
Dlaczego o tym mówie? Jest tak dlatego, ze widze was, Podazajacy Droga, wszystkich biegajacych ze wzburzonym sercem, calkowicie niezdolnych do zatrzymania sie, dreczacych sie zabawkami starych Mistrzów.
Postepujacy Droga, tak jak ja to widze, raz na zawsze usiadzcie i odetnijcie glowy zarówno Buddy Sambhogakaji jak i Buddy Nirmanakaji. Ci, którzy sa usatysfakcjonowani zaledwie wypelnieniem dziesieciu poziomów bodhisatwy35, sa jak niewolnicy. Ci zadowoleni z uniwersalnego i glebokiego przebudzenia sa tylko ludzmi dzwigajacymi dyby i lancuchy. Arhaci i Pratjeka Buddowie sa jak kupy gnoju. Przebudzenie i nirwana sa jak slupy z postronkami do wiazania oslów. Wiec dlaczego tak jest?36 Poniewaz, Podazajacy Droga, nie udaje sie wam zrozumiec pustki trzech wielkich wieków swiata. To jest przeszkoda, która was blokuje.
Nie jest tak w przypadku prawdziwego czlowieka Drogi, który podaza wraz z towarzyszacymi mu przyczynami, scierajac swoja stara karme i pozwalajac rzeczom isc ich wlasnym torem. Ubiera sie tak, jak pasuje. Kiedy chce isc, idzie; kiedy chce stac, stoi. Nawet przez ulamek chwili, nie zamierza osiagac stanu Buddy. A dlaczego? Stary Mistrz powiedzial: ,,Jesli szukacie Buddy przez karmiczne (wolicjonalne) dzialania, Budda stanie sie wielkim symbolem narodzin i smierci''.
Czcigodni, czas jest cenny! Ciagle biegacie tu i tam, studiujecie zen, uczycie sie Drogi, gonicie za nazwami i slowami, szukacie Buddy, patriarchów i dobrych nauczycieli, pelni osadów. Nie popelniajcie takich bledów. Podazajacy Droga, wszyscy macie ojca i matke. Czego wiecej szukacie? Obróccie sie i spójrzcie w siebie samych. Stary Mistrz powiedzial: ,,Jadznadatta myslal, ze stracil glowe. Kiedy zaprzestal szalenczych poszukiwan, nie mial nic wiecej do szukania.''

e)

Czcigodni, badzcie tylko zwyklymi soba i powstrzymujcie sie od fantastycznych wyobrazen. Sa tacy starzy, lysi faceci37, którzy nie potrafia odróznic prawdy od falszu. Widza bogów i diably; wskazuja wschód lub wskazuja zachód; podoba im sie ladna pogoda lub ciesza sie z deszczu; i tak ida dalej i dalej. Pewnego dnia stana twarza w twarz z Jama (sedzia smierci), aby zaplacic dlugi i polknac rozpalone do czerwonosci zelazne kule. Mezczyzni i kobiety zwiedzeni przez starozytnych o takich lisich duchach wiklaja sie w swoje wlasne bajki. Slepi, starzy glupcy! Pewny jest dzien, kiedy beda musieli zaplacic za swe utrzymanie38.

a)

Pouczajac swoich mnichów, Mistrz powiedzial: ,,Podazajacy Droga, najwazniejsze jest, abyscie zaczeli widziec jasno. Wówczas bedziecie mogli pójsc swoja droga, stanac wobec swiata, nie dajac sie zwiesc przez te zludne lisie duszki. Nic nie jest bardziej wartosciowe, niz byc czlowiekiem, który nie ma juz nic do szukania. Po prostu nie pozwól powstawac swoim fantazjom i badz zwyklym soba.
Problemem jest to, ze patrzycie na zewnatrz, goraczkowo tam zdazajac, watpicie czy macie dlonie i stopy. Nie dajcie sie zwiesc. Jesli myslicie tylko o szukaniu Buddy, Budda staje sie tylko nazwa. A wlasnie ten, który biega szukac Buddy, znacie go? Wszyscy Buddowie i patriarchowie w trzech swiatach i dziesieciu kierunkach pojawili sie jedynie w celu poszukiwania Dharmy. A dzisiejsi pilni podazajacy Droga, równiez szukaja Dharmy. Tylko jesli ktos ja dostanie, ma to koniec. Tak dlugo jak ktos jej nie dostal, musi wedrowac przez piec sciezek39.
Co to jest Dharma? Dharma jest Prawem Serca. Prawo Serca jest bez formy: przenika wszedzie, jest widzialne i aktywne tuz przed twoimi oczami. Ale gdy brakuje wiary, pojawia sie poscig za nazwami i zdaniami, a w zgielku slów pojawiaja sie dowolne spekulacje o Buddzie-Dharmie, które sa od tego tak oddalone jak niebo od ziemi.

b)

Podazajacy Droga, jaka Dharme wyjasniam? Wyjasniam Dharme o podlozu Serca40. Ona przenika wszystko; jest w swiatowym i swietym, w czystym i nieczystym, subtelnym i ordynarnym. Najistotniejsze jest, abyscie powstrzymali sie od nadawania etykiet, takich jak subtelne i ordynarne, swiatowe i swiete i (omylkowo) mysleli, ze nazywajac je, juz je znacie. Ale subtelne i ordynarne, swiatowe i swiete, nie moze byc poznane przez nikogo, tylko przez nazwe. Podazajacy Droga, urzeczywistnijcie to i uzywajcie tego, ale nie przyklejajcie do tego etykiet, gdyz bedzie to tylko jak pseudonimy, które tworza tajemnice.

c)

Dharma, która wyjasniam, rózni sie od wszystkich innych. Gdyby nawet Mandziusri czy Samantabhadra pojawili sie przede mna i zapytali o Dharme, powinienem szybko sprawdzic i uspokoic ich. Siedze spokojnie. A kiedy podazajacy Droga przychodza i daza do rozmowy ze mna, sprawdzam i uspokajam ich wszystkich. Jak to robie? Moje widzenie rózni sie. W zewnetrznym swiecie nie opieram sie na swiatowym ani na swietym; wewnatrz nie lgne do najnizszego poziomu. Widzac czysto, nie mam watpliwosci.

a)

Podazajacy Droga, Budda-Dharma nie wymaga zrecznosci41. Po prostu badz zwyklym soba, bez szukania czegokolwiek wiecej, uwalniajac nature, noszac szaty i jedzac. ,,Kiedy jestem zmeczony to spie. Glupiec smieje sie ze mnie, madry rozumie.'' Stary Mistrz powiedzial: ,,Zwracac sie na zewnatrz i dostosowywac sie (do tego) jest dazeniem upartego glupca.'' Jesli opanujesz dowolna sytuacje w której jestes, gdziekolwiek stoisz, wszystko staje sie prawda. Nie mozesz juz byc kierowany przez okolicznosci. Nawet jesli w swoim dotychczasowym zyciu popelniles piec strasznych zbrodni42, obracaja sie one w ocean wyzwolenia. Ale dzisiejsi uczniowie nie znaja Dharmy. Sa jak kozy, grzebia i skubia wszystko, co natrafiaja na drodze. Nie potrafia odróznic sluzacego od Mistrza ani goscia od gospodarza. Wkraczaja w religie z dzikim sercem, krzyczac glosno. Nie mozna ich nazwac prawdziwie opuszczajacymi dom; sa zwyklymi ludzmi swieckimi. Czlowiek, który opuscil dom, powinien wiedziec, jak widziec jasno i spokojnie, powinien odrózniac Budde od Mary, prawde od falszu, swiatowe od swietego. Jesli ma ta wiedze, moze byc rzeczywiscie nazwany tym, który opuscil dom. Jesli nie potrafi odróznic Buddy od Mary, to w efekcie opuszcza on jeden dom, by wejsc do nastepnego, i jest to to, co nazywa sie istnieniem tworzacym karme. Nie moze byc jeszcze nazwany prawdziwym opuszczajacym dom. Poniewaz jesli Budda i Mara pojawili sie przed nim w jednej formie, nie potrafilby ich odróznic. Tak jak król gesi43 wie, jak wypic tylko mleko, z mieszanki mleka i wody, tak i czyste oko [wie jak rozrózniac]. Podazajacy Droga, po prostu zbijcie zarówno Budde, jak i Mare. Poniewaz jesli kochacie swiete i nienawidzicie swiatowego, to unosicie sie i toniecie w oceanie narodzin i smierci.

b)

Mnich zapytal: ,,Co to jest Budda i Mara?''.
Mistrz powiedzial: ,,Moment zwatpienia w twoim sercu to Mara. Ale jesli potrafisz uchwycic to, ze dziesiec tysiecy rzeczy jest nienarodzonych i ze serce jest jak iluzoryczna fantazja, wówczas zadna rzecz, nawet wielkosci drobiny kurzu, nie istnieje i wszedzie jest czystosc - to jest Budda. Mozna powiedziec, ze Budda i Mara przedstawiaja stan czystosci i skalania. Jednak tak, jak ja to widze, nie ma Buddy, nie ma zyjacych istot, przeszlosci, terazniejszosci. Ci, którzy moga to urzeczywistnic, robia to od razu, bez treningu, dyplomów, zysku czy straty. Nie ma innej Dharmy. Tam, gdzie jest jakas specjalna Dharma, mówie, ze jest jak upiór albo sen. To jest wszystko, czego ucze.

c)

Podazajacy Droga, ten, który w tej chwili stoi sam, czysto i zywo przed waszymi oczami i slucha, ten nie jest nigdzie ograniczony; niepowstrzymany przenika wszedzie i porusza sie swobodnie w trzech swiatach. Wchodzi w kazda sytuacje, ale zadna nie ma na niego wplywu. W ulamku chwili schodzi do dna porzadku rzeczy. Spotykajac Budde, rozmawia z Budda; spotykajac patriarchów, rozmawia z patriarchami; spotykajac arhatów44, rozmawia z arhatami; spotykajac glodne duchy45, rozmawia z glodnymi duchami. Udaje sie wszedzie, wedrujac przez królestwa, rozmawiajac z zywymi istotami, ale nigdy nie gubi, nawet na jedna mysl, swej lsniacej czystosci. Przenikajac dziesiec kierunków, dziesiec tysiecy rzeczy, jest jedna takoscia.

d)

Podazajacy Droga, jesli wiecie, ze zasadniczo nie ma czego szukac, to uporzadkowaliscie swoje sprawy. Ale poniewaz macie mala wiare, biegacie w kólko podnieceni, szukajac swojej glowy, która, jak wam sie wydaje, straciliscie. Nie mozecie sie zatrzymac. Tacy sa bodhisatwowie naglego oswiecenia, którzy, wkraczajac w porzadek przejawionych rzeczy, zwracaja sie w strone Czystej Krainy, czujac niechec do swiatowego i pragnac swietego. Oni jeszcze nie zapomnieli zarówno chwytania, jak i puszczania i dlatego ich serca zawieraja zarówno skalanie, jak i czystosc. Ale szkola zen nie widzi tego w ten sposób.
To jest naprawde teraz widoczne, bez opóznien. Wszystko o czym mówie, to tylko lekarstwo odpowiednie do wyleczenia szczególnych chorób. W moich mowach nie ma nic absolutnie realnego. Jesli tak to widzicie, jestescie naprawde tymi, którzy opuscili dom i moga wydawac dziesiec tysiecy sztuk zóltego zlota dziennie (cieszyc sie zyciem).

e)

Podazajacy Droga, nie dajcie sie zwiesc nauczycielom, którzy wszedzie mówia ,,znam zen, rozumiem Droge'' i którzy w nieskonczonosc prowadza dyskusje, tak nieprzerwane jak górskie strumienie. To wszystko jest dzialaniem tworzacym piekielna karme. Jesli ktos jest prawdziwym uczniem Drogi, nie szuka bledów swiata, raczej szybko zwraca sie w kierunku osiagniecia prawdziwego wgladu. Jesli ktos tylko potrafi widziec z doskonala czystoscia, wówczas wszystko jest kompletne.

a)

Ktos zapytal: ,,Czym jest prawdziwy wglad?''
Mistrz powiedzial: ,,Wkraczajac w sfery swiatowego i swietego, skalanego i czystego, krainy Buddy i górnych komnat Maitreji, swiata Dharmy Wairoczany46, zobaczysz, ze wszystkie one podlegaja (prawu) pojawiania sie i znikania. Budda pojawil sie na swiecie, puscil w rucho kolo Dharmy, a potem wkroczyl w nirwane. Ale on nie widzial tego jako cech przychodzenia i odchodzenia. Jesli szukasz tego wokól narodzin i smierci, nie mozesze tego osiagnac. Po prostu wejdz w nienarodzona sfere Dharmy i ciesz sie w niej; wejdz w swiat Skarbu Lotosu; wszedzie wszystkie rzeczy sa bez formy i nie sa prawdziwa Dharma. Jest tylko niezalezny czlowiek Drogi, który teraz slucha Dharmy. On jest matka wszystkich Buddów. Dlatego Budda rodzi sie z niezaleznosci. Jesli prawdziwie rozumiesz te niezaleznosc, to wiesz, ze Budda nie jest czyms do osiagniecia! Ten, kto to widzi w ten sposób, jest czlowiekiem prawdziwego wgladu.

b)

Uczniowie nieustannie opieraja sie na nazwach i zdaniach i staja sie zaslepieni przez slowa, takie jak ,,swiatowe'' i ,,swiete'', które zaciemniaja oczy i dlatego oni nie moga widziec jasno. Dwanascie Dzialów Nauk sa tylko powierzchownymi wyjasnieniami. Ale uczniowie, nie rozumiejac tego, interpretuja te powierzchowne wyjasnienia slów i liter. Wszystko to tylko wspiera ich zaleznosc i wpadaja w przyczyne i skutek, wiec nie uciekaja z urodzin i smierci w trzech swiatach. Jesli chcesz uwolnic sie od narodzin i smierci, od przychodzenia i odchodzenia, od zdejmowania i zakladania (jak ubrania), poznaj i oprzyj sie na tym, który teraz slucha Dharmy. On nie ma formy, ani ksztaltu, ani korzenia ani pnia; nie ma równiez zadnego miejsca spoczynku; jest zywy jak ryba w wodzie i wykonuje swoje funkcje w odpowiedzi do wszystkich sytuacji. Jednak miejsce jego funkcjonowania nie jest jego domem. Dlatego jesli go szukasz, wymknie ci sie. Im bardziej go szukasz, tym dalej on jest. Dlatego nazywa sie go tajemniczym.

c)

Podazajacy Droga, nie ufajcie kompanowi, który jest zludzeniem i snem (ciala). Wczesniej czy pózniej powróci on do nietrwalosci. Jakie znaczenie wyzwolenia mozecie znalezc w tym swiecie? Jedz garsc ryzu, zeby miec sily i zyj. Koniecznie poszukaj tez dobrego nauczyciela. Nie trac czasu i nie uganiaj sie za przyjemnosciami. Czas jest cenny, chwile plyna szybko. Na plaszczyznie materialnej ograniczaja cie: ziemia, woda, ogien i powietrze; na plaszczyznie mentalnej jestes zatrzymywany przez cztery warunki wszystkich form, narodzin, bycia, zmiany i wygasniecia. Podazajacy Droga, wlasnie teraz uswiadomcie sobie nie-istnienie tych ograniczen i przestancie byc kierowani przez okolicznosci.

d)

Ktos zapytal: ,,Czym sa te cztery warunki?''.
Mistrz powiedzial: ,,Chwila zwatpienia w twoim sercu jest twoim byciem ograniczonym przez ziemie; chwila pragnienia w twoim sercu jest twoim tonieciem w wodzie; chwila zlosci w twoim sercu jest twoim paleniem sie w ogniu; chwila radosci w twoim sercu jest twoim niesieniem cie przez wiatr. Jesli potrafisz to sobie uswiadomic, nie bedziesz dluzej na lasce okolicznosci, ale bedziesz robil z nich uzytek gdziekolwiek jestes - wschodzac na wschodzie, zachodzac na zachodzie, pojawiajac sie na poludniu i znikajac na pólnocy, pojawiajac sie na srodku i znikajac na obwodzie, pojawiajac sie na obwodzie i znikajac w centrum. Wtedy chodzisz po wodzie, jakby byla ladem i na ladzie, jakby byl woda. Jak to sie dzieje? Poniewaz dochodzisz do zrozumienia, ze cztery elementy sa jak sen, zjawa. Podazajacy Droga, ten, który teraz slucha Dharmy, nie jest czterema elementami; jest tym, który moze uzyc czterech elementów. Jesli mozesz to w ten sposób zobaczyc, to jestes wolny w twoim przychodzeniu i odchodzeniu. Tak, jak to widze, nie ma rzeczy, której mozna by nie lubic. Jesli kochasz swiete, swiete stanie sie tylko slowem i pulapka. Pewnego razu byl uczen, który wspial sie na Góre Godai w poszukiwaniu Mandziusrego. Jak on siebie oszukiwal! Nie ma Mandziusrego na Górze Godai. Chcecie poznac Mandziusrego? On jest tutaj przed waszymi oczami, funkcjonujac nieustannie bez zmiany, wszedzie w pelni obecny i poza watpieniem. To jest zyjacy Mandziusri. A chwila swiatla nie rozróznienia w twoim sercu, to jest prawdzwy Smandhabhadra wszedzie i zawsze. Jesli na chwile wasze serce uwolni sie od swych wiezów, wszedzie jest wyzwolenie; to jest Dharma-Smadhi Kannon (Awalokiteswara). Wzajemnie pojawiaja sie jako Mistrz i kompani; równoczesnie pojawiaja sie jako jeden w trzech i trzech w jednym. Tylko jesli ktos potrafi to zrozumiec, ma zdolnosc czytania nauk.

a)

Mistrz zwrócil sie do mnichów: ,,To, czego potrzebuja uczniowie Drogi, to zaufanie do siebie. Nie szukajcie niczego na zewnatrz, tam jest tylko bezuzyteczny kurz, a wy nie bedziecie w stanie odróznic falszywego od prawdziwego. Nawet jesli sa tam patriarchowie i Buddowie, sa to tylko slady nauk. Sa ludzie, którzy wybieraja pojedyncze zdanie, które jest w polowie ukryte, a w polowie odkryte i stad powstaje watpliwosc. Wiec oni przeszukuja niebo i ziemie, biegaja w kólko, pytajac innych i sami sa tym bardzo zajeci. Ale czlowiek, który nie ma juz nic wiecej do szukania, nie spedza swych dni na rozwazaniach o wladcy i rabusiu, o tym i tamtym, o tym, co jest i nie jest, o formie i istocie, i o innych próznych zagadnieniach. Jak dla mnie, jesli ktokolwiek przychodzi z pytaniem, poznaje go na wskros, obojetnie, czy jest to mnich czy czlowiek swiecki. Z jakimkolwiek stanowiskiem by nie przyszedl, sa to tylko slowa i nazwy, sny i zludzenia. Celem glebokich nauk wszystkich Buddów jest raczej zobaczyc czlowieka, który jest w stanie uzyc wszelkich uwarunkowan. Stan Buddy nie moze powiedziec o sobie: ,,jestem stanem Buddy''. To jest raczej niezalezny czlowiek Drogi, który korzysta ze wszystkich stanów. Jesli ktos przychodzi pytac mnie gdzie szukac Buddy, ukaze sie zgodnie ze stanem czystosci. Jesli ktos pyta mnie o bodhisatwów, pokazuje sie zgodnie ze stanem wspólczucia. Jesli ktos pyta mnie o Bodhi, odpowiadam, pokazujac stan czystej tajemnicy. Jesli ktos pyta mnie o nirwane, pokazuje odpowiedni stan cichego spokoju. Stany (czy okolicznosci) sa manifestacjami; sa rozróznieniami dziesieciu tysiecy rzeczy; ale tu jest tylko jeden, który jest zawsze tym samym czlowiekiem, który nie rózni sie wcale. To dlatego formy pojawiaja sie w odpowiedzi do okolicznosci, tak jak ksiezyc odbija sie w poruszajacych sie falach.

b)

Podazajacy Droga, chcecie osiagnac te Dharme? W takim razie rzeczywiscie jest konieczne stac sie czlowiekiem, który nie ma juz nic wiecej do szukania. Slabosc i samozadowolenie sprawiaja, ze czlowiek jest do tego niezdolny, tak jak nie mozna utrzymac chudego mleka w peknietym dzbanie. Aby stac sie wielkim naczyniem, jest wazne, aby nie wpuszczac do niego bledów innych. Jesli ktos jest wszedzie sam sobie Mistrzem, to wówczas gdziekolwiek stanie, wszystko jest prawda. Nie bierzcie wszystkiego, co sie wam pojawia. W momencie watpienia Mara wkracza do serca, tak jak to zrobil demon narodzin i smierci w przypadku watpiacego bodhisatwy. Po prostu pozwólcie swemu sercu odpoczac i nie szukajcie niczego na zewnatrz. Kiedy rzeczy przychodza do ciebie, patrz na nie jasno. Miej wiare w tego, który dziala w tym momencie, a wszystkie rzeczy same z siebie stana sie puste. Jesli twoje serce pojawia sie w trzech swiatach, podazasz za przyczynowymi warunkami i, polegajac na okolicznosciach, rozumiesz szesc zanieczyszczen47. Gdy tak (swobodnie) zyjesz odpowiednio do chwili, czego moze ci brakowac? W ulamku sekudny wkraczasz w czyste i skalane, wkraczasz w wyzsze komnaty Maitreji, wkraczasz w sfere Trzech Oczu (patrz punkt c) ponizej). Swobodnie wedrujac, widzisz wszedzie, ze sa tylko puste nazwy.

c)

Ktos zapytal: ,,Czym jest sfera Trzech Oczu?''.
Mistrz powiedzial: ,,Wkraczam z toba w sfere ostateczniej czystosci, zakladamy szate czystosci i wyjasniamy Dharmakaje Budde. Lub wkraczamy w sfere nie-rozrózniania i wyjasniamy Sambhogakaje Budde. Lub znowu wkraczamy w sfere wyzwolenia, zakladamy szate blasku i mówimy o Nirmanakaji Buddzie. Sfery Trzech Oczu zaleza od zmiany. Aby wyjasnic je z punktu widzenia sutr i traktatów, Dharmakaja jest podstawa. Sambhogakaja i Nirmanakaja sa funkcjami. Ale tak, jak ja to widze, Dharmakaja nie moze wyjasnic (czy objac) Dharmy. Dlatego stary Mistrz powiedzial: ,,Ciala (Buddy) powstaja w odniesieniu do znaczenia; Sfery (Buddy) sa rozrózniane w odniesieniu do cial.'' Natura cial i sfer jest jasna: sa swiatynia Dharmy, wiec jest ona tylko wzgledna. ,,Zólte liscie w pustej dloni na przynete dla dzieci przy piersi.'' Drewniane kolki -- jakich soków szukasz w tych suchych kosciach? Nie ma Dharmy na zewnatrz serca ani nic do znalezienia wewnatrz. Wiec czego szukasz?

a)

Mówicie, ze wszedzie jest cwiczenie i jest realizacja. Nie dajcie sie zwiesc. Chociaz cos mozna osiagnac przez cwiczenie, to tylko tworzy karme narodzin i smierci. Mówicie, ze cwiczycie sie w szesciu doskonalosciach i dziesieciu tysiacach praktyk. Tak, jak ja to widze, wszystkie one stwarzaja karme. Szukanie Buddy, szukanie Dharmy, to tworzy tylko karme w piekle. Szukac bodhisatwów jest znowu tworzeniem karmy. Czytanie sutr i traktatów równiez tworzy karme. Buddowie i patriarchowie sa ludzmi, którzy nie maja nic wiecej do szukania. Wiec niezaleznie od tego, czy (serce) porusza sie czy nie porusza i konsekwentnie - czy jest dzialanie czy nie, wszystko to sa czyste uczynki (nie tworzace karmy).

b)

Sa ogolone glowy, które opychaja sie jedzeniem i siadaja, zeby robic zazen. Powstrzymuja przeplyw (serca) i nie pozwalaja mu dzialac. Nie znosza halasu i szukaja ciszy. To sa praktyki innych dróg.
Patriarcha powiedzial: ,,Jesli powstrzymasz (ograniczysz) serce, zobaczysz spokój. Jesli pobudzisz je, pokaze ono zewnetrzne. Jesli skupisz sie na nim, wnetrze jest jasne. Jesli skoncentrujesz je, to jest wkroczenie w samadhi. Ale to wszystko to jest tylko sztucznym dazeniem. Nie znasz tego, który wlasnie teraz slucha Dharmy? Dlaczego mialbys osiagnac go przez praktyke, sankcjonowac czy gloryfikowac go? On nie jest kims, kogo mozna by osiagnac lub wynosic. Co wiecej, jesli on chcialby sie wywyzszyc, wszystko zostaloby wywyzszone. Nie dajcie sie zwiesc.

c)

Podazajacy Droga, przyjmujecie slowa z ust starych nauczycieli, mówiac ,,To jest prawdziwa Droga, ten stary medrzec jest cudowny. Ja jestem tylko zwyklym facetem i nie smiem porównywac sie z takimi wielkimi nauczycielami.'' Slepi glupcy! Przez cale wasze zycie trzymacie sie takich pogladów, przeczac istnieniu swego jednego oka, trzesac sie jak osly na lodzie, a wasze szczeki sa zacisniete ze strachu.
Nie boje sie mówic przeciwko tym nauczycielom, nie obawiam sie tez tego, ze moja mowa stworzy karme. Podazajacy Droga, tylko wielki nauczyciel osmiela sie ponizac Buddów i patriarchów, osmiela sie krytykowac wszystko, przeciwstawiac sie naukom trzech koszy i ublizac niedojrzalym uczniom. Tak wiec obojetnie, czy ktos jest smukly czy garbaty, znajduje w nim czlowieka. Przez wiele lat szukalem kogos (odpowiedniego), ale to bylo tak, jak szukanie ziarna goryczy. Obawiam sie, ze ci nauczyciele zen sa raczej jak kobieta swiezo po slubie, napieta i zlekniona tym, ze moze byc wyrzucona z domu i umrzec z glodu.
Od dawnych czasów ludzie nie wierza starym Mistrzom i dopiero, gdy odchodza, ich wielkosc staje sie znana. Czy ten, którego wszyscy akceptuja, jest dobry? ,,Ryk lwa rozszarpuje mózg szakala.''

a)

Podazajacy Droga, jest mowa o praktykowaniu Drogi i urzeczywistnieniu Dharmy. Powiedzcie mi wiec, jaka Dharma jest do urzeczywistnienia, jaka Droga jest do praktykowania? W tej chwili, czego wam brakuje do funkcjonowania? I co potrzebujecie ozywic przez swoje cwiczenie? Mlodzi uczniowie nie rozumiejacy niczego pokladaja swoja wiare w lisich duchach i przez to ulegaja wplywowi ich przypadkowych mów i pomyslów - takich jak ten, ze w teorii i praktyce trzeba trzymac sie regul, aby ochronic sie przed trzema karmicznymi dzialaniami48 i w ten sposób osiagnac stan Buddy. Takie i inne wyklady sa czeste jak kwietniowe deszcze.
Stary Mistrz powiedzial: ,,Jesli spotkasz czlowieka Drogi na drodze, przede wszystkim nie próbuj zblizyc sie do Drogi.''
Dlatego mówi sie:
,,Jesli próbuje sie osiagnac Droge,
Nie mozna nia isc.
Dziesiec tysiecy dzikich fantazji pojawia sie,
Goniac w glowie jedna druga.
Kiedy miecz madrosci blyska,
Wtedy zupelnie nic nie ma.
Nawet zanim swiatlo zaswita,
Ciemnosc juz jest rozjasniona.''
Z tego powodu inny stary Mistrz powiedzial:
,,Zwykle serce jest Droga.''
Czcigodni, czego szukacie? Ten, kto stoi jasno widoczny, calkiem wyraznie przed twoimi oczami, sluchajacy Dharmy, temu niezaleznemu czlowiekowi Drogi zupelnie nic nie brakuje. Jesli nie chcecie byc rózni od Buddów i patriarchów, tylko zobaczcie to tak i nie popadajcie w watpliwosci i spekulacje. Kiedy wasze serce nie zmienia sie z chwili na chwile, nazywa sie to zywym patriarcha. Gdy serce zmienia sie, wtedy twoja prawdziwa natura i twoje dzialania rozchodza sie. Ale gdy twoje serce nie zmienia sie, wtedy nie ma tez róznicy pomiedzy twoja prawdziwa natura i twoim dzialaniem.

b)

Ktos zapytal: ,,Co to jest serce, które nie zmienia sie z chwili na chwile?''.
Mistrz powiedzial: ,,Od chwili, kiedy przygotowales sie do zadania tego pytania, juz jest zmiana i twoja prawdziwa natura i dzialanie sa daleko od siebie. Podazajacy Droga, nie dajcie sie zwiesc. Wewnatrz i na zewnatrz swiata nie ma rzeczy, która ma swoja nature czy nature, która bylaby wytworem ,,ja''. Wszystko to tylko puste nazwy, a same litery tych nazw sa równiez puste.
Jesli uznasz te puste nazwy za prawdziwe, robisz wielki blad. Chociaz one istnieja, to naleza do sfery zaleznych zmian, sa jak szaty to zakladania i zdejmowania. Jest szata Bodhi, nirwany, wyzwolenia, Trikaya, obiektywnej madrosci, Bodhisatwów i Buddy. Czego szukasz w sferze zmiennych zaleznosci? Trzy Wozy i Dwanascie Dzialów Nauk, sa tylko starym papierem, który trzeba sprzatnac. Budda jest zludna zjawa. Patriarchowie sa starymi mnichami. Wy sami, nie jestescie urodzeni z matki? Jesli szukacie Buddy, bedziecie schwyceni przez Budde - Mare (demon); jesli szukacie patriarchów, bedziecie uwiazani przez patriarche - Mare. Czegokolwiek szukacie, wszystko staje sie cierpieniem. Lepiej jest nie miec nic wiecej do szukania.

a)

Sa tacy ogoleni mnisi, którzy mówia swoim uczniom, ze Budda jest stanem ostatecznym (madrosci) i ze on jedynie osiagnie Droge przez doprowadzenie do calkowitej dojrzalosci swych praktyk, które kultywowal przez trzy wielkie wieki. Podazajacy Droga, jesli mówicie, ze Budda jest stanem ostatecznym, jak to sie stalo, ze w wieku osiemdziesieciu lat umarl, lezac na boku pomiedzy dwoma drzewami w miescie Kushinagara? Budda, gdzie on jest teraz? Jest jasne, ze tak jak my, zyl i umarl, wiec nie jest od nas rózny. Mówicie, ze trzydziescidwie cechy i osiemdziesiat wlasciwosci49 wyróznia Budde. Ale w takim razie potezny medrzec, który puscil w ruch Kolo Dharmy50 powinien tez byc Tathagata.
Jasne, ze to wszystko to tylko fantazje i zludzenia. Stary Mistrz powiedzial:
,,(Trzy) ciala Tathagaty
Sa tylko adaptacja tesknot swiata,
Powstala z obawy, ze bez tego ludzie moga popasc w nihilizm.
Puste nazwy sa tylko zrecznymi srodkami.
Doraznie mówi sie o trzydziestudwóch cechach i osiemdziesieciu wlasciwosciach;
Same w sobie sa tylko pustymi dzwiekami.
Fizyczne cialo nie jest cialem urzeczywistnienia;
Nie-forma jest prawdziwym ksztaltem.''

b)

Mówicie, ze Budda ma szesc ponadnaturalnych mocy i ze sa one cudowne. Ale wszyscy devowie, niesmiertelni, asurowie i wielkie demony maja ponadnaturalne moce. Czy to znaczy, ze sa Buddami? Podazajacy Droga, nie dajcie sie zwiesc. Asura pobity w swojej wojnie przeciwko królowi dewów, Siakrze ukryl swych 84,000 zolnierzy we wnetrzu lodygi lotosu. Ale to jeszcze nie decyduje o swietosci.
Tak, jak ja to widze, wszystkie te nadnaturalne moce sa karmiczne i zalezne. Nie sa szescioma nadnaturalnymi mocami, które posiadl Budda: wkraczanie w sfere form, bez ulegania iluzji stwarzanej przez formy; wkraczanie w sfere slyszenia bez ulegania iluzji stwarzanej przez dzwieki; wachania, bez ulegania iluzji stwarzanej przez zapachy; smaku, bez ulegania iluzji stwarzanej przez smaki; dotyku, bez ulegania iluzji stwarzanej przez dotyk; i wytworów umyslów, bez ulegania iluzji stwarzanej przez wytwory umyslu. Z tego powodu szesc obszarów: formy, dzwieku, zapachu, smaku, dotyku i wytworów umyslu jest bezforemne, nie sa one w stanie przywiazac czlowieka prawdziwie niezaleznego. Chociaz piec skandh jest przepuszczalne51 z natury, jednak kiedy je opanujesz, staja sie twoimi ponadnaturalnymi mocami tu na ziemi.

c)

Podazajacy Droga, prawdziwy Budda nie ma ksztaltu, prawdziwa Dharma nie ma formy. Kladziecie na szczycie waszych zludzen nastepne fantazje. Taka jest droga laików. Chociaz mozecie w ten sposób cos osiagnac, jednak moze byc to tylko lisi duch, a nie prawdziwy Budda.
Prawdziwy uczen Drogi nie lgnie ani do Buddy, ani do bodhisatwów, ani do arhatów; nie lgnie do niczego, co uchodzi za ostateczne w trzech swiatach. Utrzymuje dystans, samotny i wolny, nie niepokojony przez rzeczy. Nawet gdyby niebo i ziemia zamienily sie miejscami, on pozostaje niewzruszony. Nawet jesli wszyscy Buddowie dziesieciu kierunków pojawiliby sie przed nim, nie obchodziloby go to. I nawet jesli trzy najglebsze piekla52 nagle otworzyly sie przed nim, nie balby sie. Dlaczego nie? Poniewaz widzi wszystko jako puste. Jesli jest zmiana, jest takze istnienie. Bez zmiany, nie ma nic.
,,Trzy Swiaty sa tylko sercem;
Dziesiec tysiecy rzeczy jest tylko jego zróznicowaniem.''
To dlatego jest powiedziane:
,,Sny i zjawy, kwiaty na pustym niebie; po co sie martwic uchwyceniem ich?''
Podazajacy Droga, ten, który jest dokladnie tutaj przed waszymi oczami, sluchajacy Dharmy, jest tym, który:
,,Wchodzi w ogien, nie ulegajac spaleniu,
Wchodzi do wody, nie tonac,
I bawi sie w trzech najglebszych pieklach,
Jakby to byla piaskownica;
Wchodzi do swiata pretów i niemych zwierzat, nie bedac przez nie niepokojonym.''
Dlaczego tak jest? Poniewaz nie czuje on niecheci do niczego. Jesli uwielbiasz swiete i nie lubisz swiatowego, bedziesz dryfowal i tonal w oceanie narodzin i smierci. Namietnosci powstaja w zaleznosci od serca. Jesli serce jest ciche, gdzie wówczas jest miejsce dla namietnosci? Nie meczcie sie tworzeniem rozróznien i zupelnie naturalnie, sami z siebie, znajdziecie Droge.
Jesli panicznie poszukujesz wokól, chcac isc za innymi, nawet gdy mina trzy wielkie wieki, skonczysz, wracajac do narodzin i smierci. Lepiej jest nie miec nic dalej do szukania i, krzyzujac nogi na poduszce do medytacji, tylko siedziec.

a)

Podazajacy Droga, gdy zewszad przychodza uczniowie z pytaniami, gosc i gospodarz sa jasno rozróznieni.
Wypowiadane sa zdania dla sprawdzenia nauczyciela. Na przyklad: uczen wymyslil wazne zdanie i, wpatrujac sie w kacik ust nauczyciela, krzyczy: ,,Wiesz to czy nie?'' Jesli (nauczyciel) rozpoznaje to jako pulapke, chwyta to, wrzuca do dolu i spala tam. Uczen wówczas wraca do normalnosci i oczekuje instrukcji nauczyciela, jego pulapka zostala odrzucona daleko, mówi: ,,Co za najwyzsza madrosc, coz za prawdziwie wielki nauczyciel.'' Nauczyciel po prostu mówi: ,,Ty naprawde nie wiesz, co jest dobre, a co zle''.

b)

Lub tez nauczyciel przyjmuje takie podejscie i bawi sie przed uczniem. Ale uczen przejrzal to. Nagle staje sie gospodarzem, poniewaz nie wpada w pulapke. Nauczyciel odslania sie w polowie; uczen krzyczy katsu. Lub nauczyciel wchodzi we wszelkiego rodzaju rozrózniania, aby sie nimi bawic. Uczen mówi: ,,Ty stary lysy draniu, nie odrózniasz dobrego od zlego''. Nauczyciel cieszy sie i odpowiada: ,,Prawdziwy podazajacy Droga''.

c)

Wszedzie sa nauczyciele, którzy nie odrózniaja prawdy od falszu. Kiedy uczniowie przychodza pytac (ich) o Bodhi, o nirwane, o Trikaye czy o obiektywna madrosc, slepy nauczyciel od razu zaczyna wyjasniac slowami te rzeczy uczniowi. I jezeli uczen zwymysla go, bierze swój kij i brutalnie bije ucznia. Taki nauczyciel nie posiada ani oka, ani oglady. Nie oczekujcie niczego od niego.

d)

Ciagle jest wielu innych slepych drani, którzy nie odrózniaja dobra od zla. Wskazuja na wschód i wskazuja na zachód, lubia swietna pogode i deszcz, jak kamienne latarnie i surowe kolumny. Spójrzcie - czy zostaly im brwi?53 Jesli uczniowie nie wiedza, ze ,,wszyscy sa wsparci wspóldzialajacymi okolicznosciami'', ich serca staja sie zaslepione. Tacy nauczyciele sa jak lisie duchy czy demony. Ale dobry uczen gleboko zachichocze i tylko powie: ,,Slepi starzy glupcy, zwodzacy tylko ludzi.''

a)

Podazajacy Droga, ten, kto opuszcza dom, musi studowac Droge. Ja sam wczesniej interesowalem sie Vinaya i pilnie studiowalem sutry i traktaty. Potem zdalem sobie sprawe, ze sa one tylko lekami przeznaczonymi do usmierzenia bolaczek swiata, tylko wzglednymi teoriami. Jednym uderzeniem odrzucilem je, zaczalem studiowac Droge, zaczalem cwiczenie zen i spotkalem wielkich nauczycieli. Tylko wtedy moje oko Drogi zaczelo widziec jasno i moglem zrozumiec wszystkich starych Mistrzów i odróznic falsz od prawdy. Czlowiek narodzony z kobiety nie wie tego z natury. Ale po dlugiej i bolesnej praktyce, pewnego ranka jest to doswiadczane w swoim wlasnym ciele.

b)

Podazajacy Droga, jesli chcecie widziec te Dharme jasno, nie dajcie sie zwiesc. Niezaleznie od tego, czy zwracacie sie na zewnatrz czy do wewnatrz, cokolwiek napotykacie - zabijcie to. Jesli spotkacie Budde, zabijcie Budde; jesli spotkacie patriarchów, zabijcie patriarchów; jesli spotkacie arhatów, zabicjie arhatów; jesli spotkacie swoich rodziców, zabijcie swoich rodziców; jest spotkacie swoich krewnych, zabijcie swoich krewnych; wówczas pierwszy raz zobaczycie jasno. I jesli nie zalezycie od rzeczy, to jest wyzwolenie, to jest wolnosc!

c)

Z tych podazajacych Droga, którzy przychodza (do mnie) zewszad uczyc sie Drogi, nie ma zadnego, który nie zalezy od rzeczy. Cokolwiek przynosza tu przede mnie, miazdze to od razu. Jesli to jest w rekach, miazdze to w rekach; jesli to przychodzi z ust, miazdze to tam; jesli z oczu, miazdze to w oczach. Jak dotad nie bylo nikogo, kto stawilby temu czola. Wszyscy wpadaja w pulapki starych Mistrzów.
Nie mam zadnej Dharmy do dania ludziom. Ja tylko lecze choroby i rozwiazuje wezly. Podazajacy Droga, którzy przychodza zewszad, próbujcie byc niezaleznymi od czegokolwiek. Ja chce tylko rozwazyc te kwestie z wami. Widzicie, przez dziesiec czy pietnascie lat nie znalazlem ani jednego czlowieka. Wszyscy sa jak lesne duszki ukrywajace sie w krzakach, czy tez na drzewach, albo jak lisie duchy - gadajace bryly plugastwa walczace w pomieszaniu. Slepi starzy dranie, którzy trwonia jalmuzne otrzymana od wierzacego, którzy deklaruja glosno: ,,Ja opuscilem dom!'' Tak wlasnie to widza.

a)

Powiem wam to: Nie ma Buddy, nie ma Dharmy, ani praktyki, ani realizacji. Za czym tak goraco gonicie? Kladac glowe na czubku swojej glowy, wy slepi glupcy? Wasza glowa jest wlasnie tam, gdzie powinna byc. Czego wam brakuje? Postepujacy Droga, ten, który dziala tuz przed waszymi oczami, nie jest rózny od Buddów i patriarchów. Ale wy nie wierzycie, wiec kierujecie sie na zewnatrz, aby szukac. Nie dajcie sie zwiesc. Jesli zwrócicie sie na zewnatrz, tam nie ma Dharmy. Nie ma tam tez nic, co moznaby uzyskac z wewnatrz. Zamiast przywiazywac sie do moich slów, lepiej uspokójcie sie i nie szukajcie nic wiecej. Nie lgnijcie do tego, co kiedys przyszlo (przeszlosc), nie pragnijcie tego, co jeszcze nie przyszlo (przyszlosc). To jest lepsze niz dziesiecioletnia pielgrzymka.

b)

Tak, jak to widze, nie ma nic skomplikowanego. Po prostu byc zwyczajnym soba, w zwyklym zyciu, nosic swoje szaty, jesc swoje jedzenie i, nie majac nic wiecej do szukania, spokojnie spedzac swój czas. Przyszliscie tutaj zewszad. Wszyscy gorliwie szukacie Buddy, Dharmy i wyzwolenia; szukacie ucieczki z trzech swiatów. Wy glupi ludzie, jesli chcecie wydostac sie z trzech swiatów, gdzie wtedy mozecie pójsc? Buddowie i patriarchowie sa tylko zwrotami uwielbienia. Chcecie poznac trzy swiaty? Nie róznia sie od waszego wrazenia sluchania Dharmy w tej chwili! Jedna z waszych namietnych tesknot, chociaz przelotnych, jest swiat pozadania. Chwilowa zlosc jest swiatem formy. Chwilowa ignorancja glupca, jest bezforemnym swiatem. To sa meble waszego domu. Trzy swiaty nie mówia: Jestesmy trzema swiatami! Podazajacy Droga, to jest ten jasno ukazujacy sie i zywy przed waszymi oczami, który postrzega, wazy i mierzy trzy swiaty i który nadaje im nazwy.

a)

Czcigodni, fizyczne cialo zlozone z czterech elementów jest nietrwale. Od sledziony i zoladka, watroby i woreczka zólciowego do glowy - wlosów, paznokci i zebów, widac puste formy wszystkich tych rzeczy. Jesli jestes w stanie doprowadzic swoje serce do spokoju, to jest nazywane drzewem Bodhi. Jesli nie potrafisz doprowadzic swojego serca do spokoju, to jest nazywane drzewem ciemnoty (ignorancji). Ciemnota nie posiada swojego miejsca, ani tez poczatku czy konca. Jesli nie mozesz doprowadzic swojego serca do spokoju, bedziesz wspinal sie na drzewo ciemnoty i wkraczal w szesc dróg i cztery rodzaje narodzin54 i bedziesz nosic rogi i futro. Jesli mozesz uspokoic swoje serce, to jest sfera czystego ciala55. Jezeli nie powstaje ani jedna mysl, od razu wespniesz sie na drzewo Bodhi, bedziesz mial ponad naturalne moce, aby przeksztalcac sie wedlug woli w trzech swiatach, bedziesz mial radosc Dharmy i blogoslawienstwo zen. Esencja promieniuje swiatlem sama przez sie. Kiedy myslisz o szatach - tysiac rodzajów gazy i brokatu; jesli pomyslisz o jedzeniu - dania o stu zapachach. I bedziesz zyc, aby osiagnac dojrzale lata. Bodhi (przebudzenie) nie posiada swego miejsca. Zatem nie ma nikogo, kto móglby je uzyskac.

b)

Postepujacy Droga, w co powinien watpic prawdziwy czlowiek? Kim jest ten, kto swobodnie funkcjonuje dokladnie przed oczami? Pochwyc i uzyj go - ale nie dawaj mu imienia. Jesli go nazwiesz, stanie sie tajemnica! Jesli widzisz to wlasnie tak, to nie bedzie niczego do odrzucenia. Stary Mistrz powiedzial:
,,Serce porusza sie z dziesiecioma tysiacami rzeczy.
Jego poruszanie sie jest prawdziwie tajemnicze.
Postepujac za aktualnym, rozpoznajac wlasna nature,
Nie ma ani radosci, ani smutku.''

a)

Podazajacy Droga, tak, jak widzi to szkola zen, zycie i smierc podlegaja pewnemu porzadkowi. W rozmowach osobistych uczen powinien dbac o najmniejsze szczególy. Kiedy gospodarz i gosc pojawiaja sie, jest tez dyskusja.
Czasami forma jest pokazaywana w odniesieniu do rzeczy. Czasami cale cialo (esencja) jest doprowadzone do funkcjonowania. Czasami cala moc wznioslego autorytetu jest wycwiczona w wywolywaniu podziwu. Czasami polowa ciala (esencji) jest przejawiona. Czasami dosiada sie lwa, czasami slonia (wierzchowce Mandziusriego i Samantabhadry, madrosci i wspólczucia).

a)

W przypadku prawdziwego ucznia, on daje katsu. Wówczas wyrzuca tace z lepkim lakierem56. Nauczyciel nie chwyta tego zamyslu, wpada w pulapke i natychmiast zaczyna wyjasniac dziwaczne teorie. Uczen daje katsu. Jezeli ten drugi nie moze dalej pójsc, to staje sie choroba, która przeniknela do samego szpiku (jest nieuleczalna). To jest nazywane ,,gosc widzi gospodarza''.

b)

Moze byc tak, ze nauczyciel nic nie proponuje, ale idzie prowadzony przez ucznia i wtedy wybija mu z reki pytanie. Uczen, chociaz obrabowany, nie moze tego przucic i trzyma sie tego az do smierci. To jest nazywane ,,gospodarz widzi goscia''.

c)

Lub inaczej, uczen przychodzi do nauczyciela z jakas koncepcja czystosci. Nauczyciel widzi, ze jest to tylko koncepcja, chwyta to i rzuca do dolu na smieci. Uczen mówi: ,,Cóz za wielki nauczyciel!'' (Nauczyciel) odpowiada: ,,Bah! Nie odrózniasz zla od dobra''. Wówczas uczen klania sie. To jest nazywane ,,gospodarz widzi gospodarza''.

d)

Ponownie, uczen noszacy dyby i lancuchy przedstawia sie nauczycielowi. Nauczyciel wówczas naklada mu nastepny zestaw dyb i lancuchów. Uczen jest rozradowany. Ani jeden ani drugi nie jest zdolny do odrózniania. To jest nazywane ,,gosc widzi goscia''.

Czcigodni, przyklady, które wlasnie wam przedstawilem sluza tylko do odróznienia Mary, wybrania róznic i uzmyslowienia wam odróznienia bezposredniego od pokretnego.

Podazajacy Droga, prawdziwe uczucie jest bardzo trudne, Budda-Dharma jest gleboka tajemnica. Ale jesli rozumiecie, usmiechacie sie. Dzien w dzien wyjasniam tylko to, ale uczniowie nie chwytaja mojego znaczenia. Spaceruja dalej i dalej w ich pielgrzymce, otoczeni czarna i mglista ciemnoscia i nie dojda do zrozumienia, nawet jesli nie ma formy, a jasnosc lsni sama z siebie. Ale uczniom brakuje wiary. Wiec lgna do nazw i zdan i próbuja znalezc znaczenie tych nazw. Przez piecdziesiat lat i wiecej biegaja wokól, noszac swoje ciala, rzeczy i tobolek. Pewny jest dzien, kiedy cena ich znoszonych slomianych sandalów bedzie od nich pobrana.

Podazajacy Droga, kiedy mówie, ze na zewnatrz nie ma Dharmy, uczniowie nie rozumieja i wnioskuja, ze jest konieczne, aby szukac w nich samych. Wówczas siadaja: pochyleni naprzeciw sciany, jezyk przycisniety do podniebienia i pozostaja tak w bezruchu. Biora to za brame patriarchów Dharmy-Buddy. Co za wielki blad! Jesli bierzesz stan nieruchomej czystosci za TO, potwierdzasz ignorancje jako swojego Mistrza. Jak powiedzial stary Mistrz:

,,Zagubienie sie w glebi ciemnej jaskini,
Jest z pewnoscia powodem do leku i drzenia.''

Ale jesli bierzecie ruch za TO, wszystkie trawy i drzewa moga sie poruszac, wiec powinny posiasc Droge. Dlatego tez to, co sie porusza, nalezy do elementu powietrza (wiatru); to, co sie nie rusza, nalezy do elementu ziemi; a to, co sie zarówno porusza i nie porusza, nie ma istnienia same w sobie. Jesli myslisz o tym, aby uchwycic ruch, to pozostanie w bezruchu. A gdy próbujesz uchwycic bezruch, to zacznie sie poruszac, ,,jak ryba w stawie pojawia sie, gdy wzbudzone zostaja fale''. Wiec, czcigodni, ruch i bezruch sa dwoma typami okolicznosci. Ale czlowiek Drogi, który nie zalezy od niczego, robi uzytek zarówno z ruchu i bezruchu.

Uczniowie tlumnie przychodza do mnie. Dziele ich zgodnie z trzema rodzajami zdolnosci dotarcia do korzenia. Jesli sa one male, wytracam przychodzacemu okolicznosci, ale zostawiam Dharme. Jesli sa one srednie, wytracam mu zarówno okolicznosci, jak i Dharme. Jesli przychodzi ktos z wyjatkowo wysokimi zdolnosciami, nie wytracam mu ani okolicznosci, ani Dharmy, ani czlowieka. A jesli przychodzi ktos, kto ma rozumienie przekraczajace norme, to dzialam z calkowitosci, nie dbajac o mozliwosci.
Czcigodni, jesli uczen to osiagnal, to jest on tak pewny i mocny, ze nie moze przejsc zadna burza, nawet tak nagla jak iskra z krzesiwa czy blyskawica. Jesli uczen ma prawdziwe oko, nic wiecej nie musi byc powiedziane.
Wszystkie rozwazania mijaja sie z celem. Wszelki ruch mysli zmierza do przeciwleglego konca. Jesli ludzie moga to zrozumiec, to nie sa oddzieleni od tego tu przed oczami. I jeszcze, czcigodni, chodzicie pomieszani z wasza miska i torba, niosac swój ladunek ekskrementów i biegacie wokolo, szukajac Buddy i Dharmy. Znacie tego, który tak biega wokolo, szukajac? Jest zywy jak ryba w wodzie, nie ma ani korzenia ani pnia. Chociaz go obejmiecie, nie bedziecie w stanie go posiasc; i chociaz bedziecie sie od niego odsuwac, nie jestescie w stanie od niego uciec. Im bardziej go szukacie, tym dalej on jest, a kiedy go nie szukacie, jest tuz przed waszymi oczami. Jesli czlowiek nie ma wiary, bedzie pracowal na prózno przez setki lat. Podazajacy Droga, w mgnieniu oka wchodzi sie do Raju Lotosu, sfery Wairoczana, krainy wyzwolenia, domeny sil ponadnaturalnych, Czystej Krainy, swiata Dharmy, wkracza sie w skalane, czyste, swiatowe, swiete, stan glodnych duchów i zwierzat. Wszedzie tam, niezaleznie jak bardzo bedziecie tego szukali, nie znajdziecie istnienia narodzin i smierci - dla tych sa to tylko puste nazwy.

,,Zmieniajace sie zjawy, kwiaty na pustym niebie,
Po co meczysz sie próbujac je posiasc?
Osiagniecie i strata, tak i nie,
Rzuc to wszystko jednym ruchem.''

a)

Podazajacy Droga, posiadam przekaz pokolen od Mayoku Osho, Tanka Osho, Doitsu Osho, Rozan Osho, Sekikyo Osho. Wszyscy odeszli w ten sam sposób. Nikt im nie wierzyl, wszyscy byli lzeni. Urzeczywistnienie Doitsu Osho bylo czyste, nie bylo powierzchowne. Zaden z trzystu czy pieciuset uczniów nie byl w stanie pojac jego naucznia. Rozan Osho byl wolny i prawdziwy, Mistrz swojego urzeczywistnienia, czy to przez jego adaptacje czy to przez przeciwne dzialanie. Ale zaden z jego uczniów nie mógl objac jego rozleglych horyzontów i byli przestraszeni. Tanka Osho bawil sie perla (madrosci, ukrytej w morzu), czasami chowajac ja, czasami ukazujac. Byl zelzony przez wszystkich uczniów, którzy do niego przyszli. Urzeczywistnienie Mayoku bylo nieznosnie bolesne, gorzkie i ryzykowne: nikt nie odwazyl sie do niego zblizyc. Urzeczywistnienie Sekikyo bylo jak szukanie czlowieka koncem ostrza strzaly. Wszyscy, którzy przyszli, bali sie go.

b)

Co do mojego wlasnego urzeczywistnienia w tych dniach, jest ono naprawde twórcze i destruktywne. Bawie sie z cudownymi przeksztalceniami, wchodzac we wszelkie okolicznosci i gdziekolwiek jestem, nie mam juz nic wiecej do szukania. Okolicznosci nie moga mnie zmienic. Jesli uczniowie przychodza szukac, wychodze popatrzec na nich. Oni mnie nie widza. Wiec zakladam wszelkie rodzaje szat. Uczniowie z miejsca zaczynaja spekulowac na ich temat, dajac sie nabrac na moje slowa. To wszystko jest bardzo smutne. Slepi z ogolonymi glowami, ludzie, którzy nie maja oczu, oni sa przywiazani do szat, jakie nosze - zielone, zólte, czerwone czy biale. Kiedy zdejmuje te szaty i zakladam szate czystosci, uczniowie rzucaja jedno spojrzenie i wychodza z siebie z radosci. Ale kiedy ja zdejumje, sa rozczarowani i wstrzasnieci, biegaja panicznie w kólko i narzekaja, ze chodze nago. Wiec mówie im: ,,Czy wy w ogóle znacie tego, który zaklada te wszystkie szaty?'' I nagle obracaja glowe i rozpoznaja mnie.

c)

Czcigodni, nie patrzcie na szaty! Szaty nie moga zmienic czlowieka. To czlowiek zaklada szaty. Jest szata czystosci, szata nienarodzonego, szata Bodhi (przebudzenia) i szata nirwany, szata patriarchalna i szata Buddy. Czcigodni, to sa tylko halasliwe nazwy, rozwlekle zdania, a wszystko to jest tylko zmienianiem szat. Nazwy rodza sie z oceanu oddechu w rejonie brzucha. One powoduja szczekanie zebami i wywoluja interpretacje. Nie widzicie, ze to sa tylko iluzoryczne zjawy? Czcigodni, zewnetrzny glos, mowa i dzialanie sa wywolane; wewnatrz sa tylko powierzchownymi wyrazeniami Dharmy. Kiedy macie mysli, jest takze wola i wszystko to tworzy rózne szaty. Jesli szukacie tych szat, które sa zalozone i mylicie je z prawdziwymi rzeczami, spedzicie niezliczone kalpy tylko na uczeniu sie tych szat, bedziecie kierowani dookola w trzech swiatach i bedziecie krazyc pomiedzy narodzinami i smiercia. Duzo lepiej jest nie miec nic wiecej do szukania.

,,Spotkac go, nie rozpoznajac go;
Rozmawiac z nim, nie znajac jego imienia.''

Dzisiejsi uczniowie nie moga uchwycic, ze nazwy i slowa nie tworza zrozumienia. Kopiuja slowa jakis starców, dawno martwych, do wielkiej ksiazki, która owijaja w trzy albo piec warstw brokatu. Nie pokazuja jej nikomu i sa przekonani, ze zawiera ona tajemne i ostateczne, i ukrywaja ten swój skarb jak cos swietego. Jaki wielki blad! Slepi idioci, jakiego soku szukacie w tych wyschnietych kosciach? Tacy jak ci nie odrózniaja dobra od zla, tylko przelewaja znaczenie sutr i traktatów i spekuluja o nich. To jest jakby wziac bryle gnoju, wlozyc do ust, wypluc, a nastepnie dac drugiemu. Oni obracaja tylko wulgarnym jezykiem, spedzaja cale swoje zycie na niczym i jeszcze glosza, ze przychodza prosto z domu. Ale kiedy inni pytaja ich o Budde-Dharme, milkna i nie maja nic do powiedzenia. Ich oczy staja sie slepe jak paciorki z czarnym lakierem, a ich usta sa wygiete jak krokwie (kaciki ust sa opuszczone w zaklopotaniu). Ten ród, gdy przyjdzie Majtreja, juz bedzie w innym swiecie (nie bedzie mógl wiec spotkac go i wyzwolic sie) i bedzie cierpiec meki piekielne.

a)

Czcigodni, za czym tak biegacie w kólko, desperacko wszedzie szukajac? Co mozecie osiagnac przez swoje nieustanne wedrówki? Nie ma Buddy do szukania, Drogi do osiagniecia, Dharmy do uzyskania. Jesli szukacie Buddy w zewnetrznych formach, nie bedzie on nikim innym niz toba. Chcesz poznac swoje pierwotne serce? Nie mozesz go ani poznac, ani oddzielic sie od niego. Podazajacy Droga, prawdziwy Budda nia ma ksztaltu, prawdziwa Droga nie ma substancji, prawdziwa Dharma nie ma formy. Te trzy rzeczy mieszaja sie ze soba harmonijnie i jednocza w jedno. Kto jeszcze tego nie dostrzegl jest nazywany odczuwajaca istota, która jest pomieszana przez karme.

b)

Ktos zapytal: ,,Czym jest prawdziwy Budda, prawdziwa Dharma, prawdziwa Droga? Wyjasnij prosze''.
Mistrz powiedzial: ,,To, co nazywasz Budda, jest twoim sercem w swojej czystosci. To, co nazywasz Dharma, jest twoim sercem w swojej promiennosci. To, co nazywasz Droga, jest wtedy, kiedy w czystym swietle nie ma nigdzie zadnych przeszkód. Te trzy rzeczy sa jednym, ale sa one tylko pustymi nazwami i nie maja prawdziwego istnienia. Czlowiek, który naprawde idzie Droga, utrzymuje je zawsze obecne w swoim sercu.
Od czasu, kiedy Bodhidharma przybyl z Zachodu, szukal jedynie czlowieka, który nie ulegalby iluzji. W koncu spotkal Drugiego Patriarche, który slyszac jedno zdanie, zrozumial daremnosc swoich poprzednich wysilków.
Tak, jak to obecnie widze, nie róznie sie od patriarchów i Buddy. Ten, kto osiagnie zrozumienie przy pierwszym zdaniu, bedzie nauczycielem patriarchów i Buddów; ten, kto osiagnie zrozumienie przy drugim zdaniu, bedzie uczyl ludzi i bogów; ten, kto osiagnie zrozumienie przy trzecim zdaniu, nie bedzie mógl nawet ocalic siebie.

Jeden (mnich) zapytal: ,,Jakie jest znaczenie przybycia (Bodhidharmy) z Zachodu?''.
Mistrz powiedzial: ,,Gdyby mial cel, nie móglby nawet wyzwolic siebie''.
Mnich zapytal: ,,Jesli nie mial celu, jak mógl Drugi Patriarcha osiagnac Dharme?''.
Mistrz powiedzial: ,,Osiaganie jest nie-osiaganiem''.
Mnich zapytal: ,,Jezeli nie jest to do osiagniecia, to jakie jest znaczenie nie-osiagania?''.
Mistrz powiedzial: ,,Wlasnie dlatego, ze biegasz w kólko, szukajac wszedzie i nie mozesz pozwolic spoczac swojemu sercu, patriarchowie mówia: ,,Och, facet z glowa na karku szuka swojej glowy!'' Kiedy sluchajac tego, zwrócisz swoje swiatlo na siebie i nie bedziesz szukal niczego specjalnego, to zrozumiesz, ze w twoim ciele i sercu nie róznisz sie od patriarchów i Buddów. Od razu nie bedziesz mial juz nic wiecej do szukania. To jest to, co nazywa sie osiagnieciem Dharmy!''

a)

Czcigodni, nie moge obecnie przestac uzywac mnóstwa slów i zaprzestac nauczania niedorzecznosci. Ale nie dajcie sie zwiesc! Tak, jak to widze, zasad jest tylko kilka. Jesli chcesz dzialac, tylko dzialaj; jesli nie chcesz dzialac, to tylko odpoczywaj. Jest powiedziane, ze Szesc Paramit i dziesiec tysiecy praktyk sa Budda-Dharma. Ja mówie, ze sa one tylko metodami duchowego ozdabiania i podtrzymywania pracy Buddy; nie sa Budda-Dharma. To i cala reszta, przestrzeganie regul jedzenia i uwaga czlowieka niosacego miske pelna po brzegi wrzacego oleju, tak aby nie wylac ani kropli, te wszystkie praktyki nie wystarcza, aby oko widzialo jasno. Przyjdzie dzien, kiedy trzeba bedzie splacic dlugi, a koszt utrzymania bedzie wyegzekwowany. I dlaczego tak jest? ,,Kto wchodzi na Droge bez zglebienia jej zasady, powróci do ciala i bedzie musial zwrócic jalmuzne otrzymana od wierzacego. Gdy dostojnik osiaga wiek osiemdziesieciu jeden lat, drzewo nie bedzie wiecej nosic jadalnego grzyba''57.

b)

Nawet jesli ktos mieszka na samotnym szczycie góry, je jeden posilek o swicie i medytuje, nie kladac sie przez szesc okresów praktyki, jest tylko czlowiekiem wytwarzajacym karme. Ktos, kto oddaje jako jalmuzne wszystko, co posiada: swoja glowe, oczy, szpik kosci, mózg, dom, zone i dzieci, slonie i konie - siedem cennych rzeczy - spójrz, te wszystkie dzialania powoduja jedynie cierpienia ciala i duszy i, odwrotnie do oczekiwan, wywoluja jeszcze wiekszy smutek. Znacznie lepiej jest nie miec juz nic wiecej do szukania, byc prostym i szczerym. Wówczas nawet bodhisatwowie, którzy ukonczyli dziesiec poziomów (cwiczenia) szukaja waszych sladów, podazajacy Droga, i nie moga ich znalezc. Gdzie wszyscy dewowie ciesza sie, duchy ziemi wspieraja twoje stopy (gest uwielbienia), i z wszystkich Buddów dziesieciu kierunków zaden nie ustaje w slawieniu ciebie. I jak do tego dochodzi? Poniewaz czlowiek Drogi, który teraz slucha Dharmy, nie pozostawia sladu swojego dzialania.

Jeden (mnich) zapytal: ,,`Daitsu Chisho Budda (Budda Najwyzszego Przeniknienia i Niezrównanej Madrosci) usiadl na dziesiec kalp w Sali Oswiecenia. Ale Budda Dharma nie odslonila sie mu i nie osiagna stanu Buddy.' Nie rozumiem tego zdania, prosze wskaz znaczenie.''
Mistrz powiedzial: ,,Najwyzsze przenikanie jest waszym wlasnym rozumieniem, ze dziesiec tysiecy rzeczy wszedzie nie posiada swojego wlasnego istnienia i nie ma formy. To jest nazywane Najwyzszym Przenikaniem. Niezrównana madrosc jest niewatpieniem, poniewaz nie ma nic do osiagniecia; to jest nazywane niezrównana madroscia. Budda jest sercem w swojej czystosci. Jego promieniowanie przenikajace plan rzeczy nazywane jest stawaniem sie Budda. Siedziec dziesiec kalp w Sali Oswiecenia odnosi sie do praktyki Dziesieciu Paramit. To, ze Buddha Dharma nie objawila sie, oznacza, ze poniewaz Budda jest pierwotnie nienarodzony, a Dharma pierwotnie niezniszczalna, jak mogloby to objawic sie? Nie osiagnac stanu Buddy oznacza, ze Budda nie potrzebuje stac sie Budda. Stary Mistrz powiedzial:

Budda jest zawsze obecny na swiecie,
Ale nie jest splamiony rzeczami swiata.

Podazajacy Droga, jesli chcecie stac sie Budda, nie podazajcie za dziesiecioma tysiacami rzeczy. Kiedy serce sie pojawia, dziesiec tysiecy rzeczy pojawia sie równiez. Kiedy serce jest uciszone, wielorakosc rzeczy znika. Kiedy serce nie pojawia sie, dziesiec tysiecy rzeczy jest bez skazy. W swiecie i poza swiatem ani Budda, ani Dharma nie pojawiaja sie, ani nie znikaja. Chociaz rzeczy istnieja, sa tylko nazwami i slowami, zdaniami i przynetami do zwabienia malych dzieci lub szczególnymi srodkami do leczenia schorzen, powierzchownie ukazujacymi sie jako nazwy i zdania.

Czcigodni, popelniajac piec straszliwych zbrodni, wyzwolenie moze zostac osiagniete.



dalej


strona główna
(23kB)