(23kB)
strona główna





Rosi Harada Shodo

UMYSL JAK KROPLE PORANNEJ ROSY

Nauki Wspólczesnego Mistrza Zen

Z japonskiego na angielski przelozyla Daichi - Priscilla Storandt

WSTEP

Roy Tribelhorn

W 1988 roku Rosi Harada Shodo opat Sogendzi, swiatyni Zen Rindzai w Okajamie w Japonii, rozpoczal wydawanie informatora, 'aby wejsc w zycie tych, którzy praktykowali i zyli w Sogendzi i powrócili nastepnie do swoich krajów i do swego codziennego zycia'. Rozpoczal te prace majac nadzieje, ze wesprze ona i zacheci czytelników do podtrzymania tego, co odkryli podczas pobytu w Sogendzi.

Pisma Harady Shodo powstawaly od tego czasu regularnie. Wiedzac o róznicach w zyciu i osobowosci kazdego czlowieka, wiedzac, ze sa ludzie, którzy potrafia latwo podtrzymac swoje doswiadczenia ze swiatyni i ze sa równiez tacy którym przychodzi to trudniej Rosi chce, aby jego artykuly zamieszczone w informatorach sluzyly za przekaz, za przypomnienie. Jego pragnieniem jest, aby jego uczniowie czytajac od czasu do czasu te artykuly 'uslyszeli ich tresc i odczytali z nich jak zyc i praktykowac bedac jednoczesnie wewnatrz spoleczenstwa'.

Na ponizszych stronach po raz pierwszy udostepniono publicznie niektóre fragmenty tych informatorów. Sa to nauki wspólczesnego mistrza Zen szkoly Rindzai, zawierajace komentarze do aktualnych spraw i wydarzen ukazujac jak sa one widziane z jego punktu widzenia. Refleksje te w przenikliwy sposób lacza sprawy dnia codziennego z naukami Buddy.

Pisma Mistrza Harady sa zachwycajace i wzruszajace, a jednoczesnie prowokujace do myslenia i inspirujace, zawsze zachecajac nas do odnalezienia naszego czystego i prawdziwego umyslu. Jest nadzieja Mistrza, ze czytajac jego przekaz odnajdziemy tresci, które pomoga nam radzic sobie z trudnosciami codziennego zycia. Pragnie on równiez, aby pisma te 'byly pomocne w rozwoju praktyki' jednoczesnie 'bedac aktywnym w codziennym swiecie'.

Czytaj te strony tak, aby przyswoic sobie istote nauk Mistrza Harady. Czytaj je tak jakbys byl z Mistrzem i sluchal go, tak jakby mówil wprost do Ciebie. Otwórz sie na cale bogactwo jego nauk, odczuj i doznaj ich ducha i czyniac z nich czesc siebie wnies je do swego codziennego zycia.

ROSI HARADA SHODO

Daichi - Priscilla Storandt

Harada Shodo jest mistrzem w Sogendzi, swiatyni Zen w Okajamie w Japonii. Jest spadkobierca Dharmy Rosiego Mumona Yamady z linii Inzan tradycji Rindzai Buddyzmu Zen. Zanim zostal opatem Sogendzi praktykowal z Rosim Mumonem przez dwadziescia lat w klasztorze Shofukudzi w Kobe.

Rosi Yamada Mumon (1900-1988) byl jednym z wielkich mistrzów Rindzai dwudziestego wieku. Byl znany ze swojej otwartosci oraz z powaznego i rzetelnego nauczania zarówno ludzi swieckich jak i wyswieconych mnichów. Jego nauki skierowane byly do wszystkich: mnichów, ludzi swieckich, mezczyzn i kobiet róznych narodowosci jako prosty i bezposredni przekaz Buddyzmu Mahajany. Nauczal, ze wszystkie istoty od samego poczatku obdarzone sa czysta, nieskalana natura, a jego poslanie brzmialo: zapomnij o swoim malym ego, wejrzyj bezposrednio w swoja prawdziwa nature i z ta czystoscia i madroscia oddaj wszystko dla wyzwolenia innych istot.

Rosi Harada kontynuowal to dzielo z ta sama otwartoscia i energia, a Sogendzi jest bardzo wyrazistym tego owocem. Jest to klasztor, gdzie ludzie wyswieceni i swieccy, kobiety i mezczyzni róznych narodowosci praktykuja Zen Rindzai. Rosi Harada naucza w sposób szeroki i praktyczny, podkreslajac role twórczej i kreatywnej obecnosci w kazdej chwili na prawdziwej drodze, pobudzonej poprzez glebokie oddychanie (sussokan) i wspólczujacy umysl, który pozwala nam na niej trwac.

We wrzesniu 1893 roku Siaku Soen dal pierwszy oficjalny wyklad Zen na Zachodzie w Swiatowym Parlamencie Religii w Chicago. Jako mnich Siaku Soen praktykowal w Sogendzi i w tym samym klasztorze Rosi Harada kontynuuje zaczete przez niego dzielo. Kazdego roku Rosi Harada jezdzi do Stanów Zjednoczonych, aby poprowadzic sesshin w Cloud Mountain Retreat Center w stanie Waszyngton i udzielac nauk na pólnocnym zachodzie. Aby kontynuowac praktyke powstalo pod jego opieka wiele grup ludzi regularnie praktykujacych zazen. Wiele osób odwiedzilo Sogendzi, aby w klasztornym otoczeniu poznac istote jego nauk. Rosi Harada w kazdej minucie swojego zycia i we wszystkim czym sie zajmuje daje nam mozliwosc odnalezienia naszej prawdziwej natury, która wszyscy posiadamy. To wlasnie ofiarowuje wszystkim gdziekolwiek sa.

KROPLA WODY SOGENA

Styczen 1988

W 1982 roku za namowa mojego nauczyciela Yamady Mumona Rosi przyjechalem do Sogendzi, aby zostac opiekunem tej swiatyni. Mialem nadzieje, ze uczynie ja nawet nieco piekniejsza poprzez przywrócenie jej pierwotnej funkcji dodzio (klasztor Zen, miejsce oczyszczania wlasnej natury Buddy).

Poprzez te lata zdecydowanie staralem sie realizowac moje nadzieje. Mumon Rosi powiedzial: "Poniewaz Sogendzi jest taka duza bedziesz potrzebowal dziesieciu ludzi, co najmniej dziesieciu ludzi potrzeba do zadbania o takie miejsce jak Sogendzi". Tak jak przewidywal ok. 15-16 osób dba dzis o Sogendzi.

Swiatynia Sogendzi, zlokalizowana w zachodniej Japonii w miescie Okajama, zostala zbudowana przez feudalnego wladce z rodu Ikeda, daimjo Bizen (Bizen to stara nazwa Prefektury Okajama). Okolo dwiescie lat temu Taigen Gisan Zendzi przeksztalcil ja w Dodzio i ludzie z calej Japonii przyjezdzali tu praktykowac. Tradycja praktyki wypracowana w Sogendzi nazwana zostala Szkola Bizen.

W Sogendzi nauczalo i praktykowalo wielu znanych nauczycieli. Byli to m. in.: - Ekei Shuhen, zalozyciel klasztoru Mjosindzi - Ogino Dokuon, zalozyciel Siokokudzi - Imakita Kosen, który nastepnie wyjechal do Engakudzi w Kamakurze - Gisan Zenrai Zendzi, zalozyciel Dodzio Nansiudzi i opat Sogendzi - Tekisui Giboku, odnowiciel i pózniejszy opat Dodzio Tenrjudzi

Innym, dobrze znanym na Zachodzie mnichem, który praktykowal w Sogendzi byl Siaku Soen. Po praktyce w Sogendzi Siaku Soen zostal opatem Engakudzi w Kamakurze. Byl pierwszym Japonczykiem, który propagowal Buddyzm na Zachodzie. Poczatkiem byl Swiatowy Parlament Religii w Chicago w 1893 roku, gdzie wystapil wraz ze swoim uczniem i tlumaczem D. T. Suzukim. Dr Suzuki byl doskonale znanym autorem wielu buddyjskich ksiazek po angielsku i tlumaczen z japonskiego, którymi przyczynil sie do wyjasnienia podstaw Zen.

Innymi dobrze znanymi na zachodzie mnichami, którzy tu praktykowali byli Tekisui Giboku oraz Gisan Zenrai Zendzi, który przybyl do Sogendzi z dalekiej, lezacej nad Morzem Japonskim pólnocnej prefektury Fukui. Pochodzil on z bardzo ubogiej, lezacej na koncu pólwyspu, kompletnie izolowanej wioski, w której nie bylo nawet rzeki. Podróz do wiekszej miejscowosci byla niemal niemozliwa i stad nie bylo prawie zadnej wymiany z innymi miejscami. Poniewaz nie bylo tam rzeki, ludzie zbierali deszczówke splywajaca do duzych pojemników ustawionych pod rynnami na rogach budynków. Wody tej uzywali nastepnie do przyrzadzania ryzu, zmywania naczyn, mycia podlóg, podlewania ogródków i hodowania warzyw. Cenna woda uzywana byla wielokrotnie - to samo wiadro w kolo i w kolo.

W takim to otoczeniu dorastal Gisan Zenrai Zendzi stale myslac jak bardzo chcialby praktykowac. Owladniety ta mysla pozostawal nieszczesliwy, bo nie mial pieniedzy, aby praktykowac Zen i otworzyc swój prawdziwy umysl a jedynym czego pragnal bylo przebudzenie. Pewnego dnia znalazl czyjes porzucone slomiane sandaly, wlozyl je i powedrowal do Prefektury Okajama, aby praktykowac w Sogendzi. Tu, praktykowal bardzo intensywnie, a pózniej kontynuowal przekaz Dharmy swego mistrza Taigen Gisana Zendzi, zostajac jego nastepca oraz opatem Sogendzi.

Pod jego opieka pozostawalo zwykle ok. 70 - 100 mnichów przybylych z calej Japonii w poszukiwaniu prawdziwego nauczyciela. Zbierali sie oni i praktykowali zarliwie w tym samym zendo (sala medytacji), w którym uczniowie takze dzis siedza w medytacji. Bylo to oczywiscie to samo miejsce, w którym siedzial równiez Gisan Zenrai Zendzi poswiecajac swoje zycie najglebszej praktyce.

Tekisui Giboku, pózniejszy opat Sogendzi, jest znany na zachodzie z opowiesci 'Kropla Wody Sogena'. Wedlug tej historii Gisan Zenrai Zendzi (nauczyciel Tekisui) mial wlasnie wziac kapiel, nota bene w tej samej wannie, która jest uzywana do dzis, ale woda byla zbyt goraca. Zawolal wiec swojego asystenta i nakazal mu przyniesc wody ze studni przy tylnej bramie klasztoru. Mnich kilkakrotnie przynosil wode, az w koncu Gisan Zenrai Zendzi orzekl, ze temperatura jest juz odpowiednia. Uczen wylal wiec nieopodal reszte wody i postawil wiadro do góry dnem. Widzac to Gisan Zenrai Zendzi wrzasnal: 'Glupcze, wlasnie wylales resztke wody na ziemie i odwróciles kubel - gdy to robiles pomyslales, ze to tylko resztka wody i bezmyslnie ja wylales, czy nie tak? Dlaczego nie zastanowiles sie nad tym wiedzac, ze o tej porze roku nigdy nie ma dosc deszczu. Dlaczego nie podlales drzewa albo kwiatów? Gdybys podlal drzewo to woda ta stalaby sie zyciem tego drzewa, a gdybys podlal kwiaty to bylaby ona zyciem tych kwiatów. Dlaczego zalujesz takiego malego wysilku?' Tymi ostrymi slowami zrugal ucznia, a kontynuujac powiedzial: 'Nawet w najmniejszej kropli, niewazne jak malej, wielka wartosc wody nie zmienia sie ani troche! Jezeli nie rozumiesz wartosci malej kropli wody to niewazne jak ciezko bedziesz praktykowal i tak nie tchniesz w te praktyke zycia'.

Gisan Zenrai Zendzi, który zawsze zyl dzieki kilku kroplom deszczówki, widzac jak marnowana jest cenna woda czul z pewnoscia jakby jego zycie bylo marnotrawione na jego oczach. Gdy przyjrzymy sie tej sytuacji blizej widac, ze jego zlosc nie byla bezsensowna: to jego energia zyciowa, jego sposób zycia byl marnotrawiony na jego oczach.

Dla mnicha byla to najbardziej poruszajaca nauka, która przeniknela go do glebi i wzbudzila w nim zywy oddzwiek. Zmienil imie na Tekisui, co oznacza 'kropla wody' i kontynuowal praktyke. Dlatego tez byl w stanie urzeczywistnic swoje najglebsze oswiecenie w slowach: 'Kropla Wody Sogena'

Pózniej Tekisui powedrowal z Sogendzi do Tenrjudzi, gdzie zostal opatem, wychowal wielu uczniów i zrobil wiele dla rozwoju Buddyzmu. Zyl w czasach wielkich politycznych wstrzasów w Japonii. Tenrjudzi byla w samym srodku tych zdarzen i zostala doszczetnie spalona, gdy Tekisui byl opatem. Poprzez takuhatsu (zbieranie datków), Tekisui zgromadzil pieniadze, aby odbudowac swiatynie i przywrócic ja do zycia.

W tych czasach Buddyzm, który przez tak dlugi czas wspieral panstwo japonskie, zostal odrzucony przez rzad. Zostal wciagniety do politycznych rozgrywek do tego stopnia, ze zagrozone bylo jego dalsze istnienie. Tekisui i jego uczniowie blagali Cesarza Meidzi, aby zezwolil na dalsza obecnosc Buddyzmu w Japonii i nie pozwolil, by zniknela podstawa calej kultury japonskiej. Dzieki ich wysilkom wydano zgode na dalsze praktykowanie Buddyzmu.

W Sogendzi Tekisui zrozumial wartosc kropli wody i mimo, ze uzywal tej nauki przez cale swoje siedemdziesiecio-czteroletnie zycie nie stracila ona nic ze swej aktualnosci. Przekaz ten, na pierwszy rzut oka tak niepozorny, ma ogromne znaczenie, gdy towarzyszy mu czyjas cala energia nakierowana na pomaganie wszystkim ludziom w spoleczenstwie i wysilki tych, którzy czuja, ze Buddyzm jest tak potrzebny. Dla tych ludzi uzywal tej nauki, a jej znaczenie wyrazil w swoim ostatnim wierszu:

Jedna kropla wody Sogena
Przez siedemdziesiat cztery lata
W pelni wykorzystana, nigdy niewyczerpana
Przemierza niebiosa, ziemie
i wszystkie dziesiec kierunków.

CALKOWITE SPALANIE

Styczen 1989

W ciagu ostatniego roku wielu praktykujacych ludzi odwiedzilo nas w Sogendzi i wyjechalo. W tym samym roku musielismy takze pozegnac naszego ukochanego nauczyciela, Rosiego Mumona, Tsusendo Rodaishi. Rosi Mumon, mój nauczyciel i ojciec duchowy Dodzio w Sogendzi, zmarl dwudziestego czwartego grudnia 1988 roku w wieku osiemdziesieciu osmiu lat.

Gdy pomyslimy o nim w kontekscie jego troski, wspólczucia i milosci, to fakt, ze nigdy go juz nie zobaczymy napelnia nas poczuciem osamotnienia i smutku, którym nie mozna zaprzeczyc. Nazywany Hakuinem epoki Showa, urodzil sie w 1900 roku w górskiej wiosce w centrum Japonii dwie godziny drogi od Nagoi. Juz w mlodym wieku byl uwazany za utalentowane dziecko. Gdy dorastal napisal wiele wierszy, a jego sposób myslenia wskazywal, ze mial on niezwykle mozliwosci. Rodzice wiazali z nim duze nadzieje.

Aby spelnic te nadzieje pojechal do Tokio z zamiarem zostania prawnikiem, gdzie wstapil do bardzo slynnej szkoly Waseda Junior High School. W trakcie studiów, ten mlody czlowiek, który zawsze myslal gleboko o wszystkim, pograzyl sie w watpliwosciach, rozmyslajac:

'Prawnik powinien byc osoba, która sprawiedliwie rozwiazuje problemy, ma wlasciwy punkt widzenia i naprawia trudne sprawy na tym swiecie - to wlasnie powinien robic prawnik. Spojrzawszy na to glebiej, idealnie byloby zyc w swiecie, w którym nie ma takich problemów. Poniewaz ten swiat jest nieharmonijny i pozbawiony równowagi potrzebujemy prawników. Idealem byloby zbudowac swiat bez takich problemów. Czy powinnismy godzic sie na zycie w tym na wpól tylko spelnionym swiecie skoro zyjemy tylko raz?'

W ten sposób zaczal watpic w swój zyciowy cel jakim bylo zostanie prawnikiem. Zapytal co jest najwazniejszym celem, najlepsza sciezka w zyciu, które przezywamy tylko raz?

Zaczawszy watpic, Rosi Mumon, porzucil swoje studia. Móglby oczywiscie calym sercem poswiecic sie nauce, aby zostac prawnikiem ale zamiast tego poszukiwal ostatecznej sciezki do prawdy.

Tak wiec w tym czasie przezywal wielkie dylematy jak przejsc przez swoje zycie. Wiedzial, ze aby zostac dobrym prawnikiem trzeba dzialac tak, aby nie przegrywac - ale czy nie powinno sie raczej dazyc do swiata bez walki, bez bitew - czy nie tak powinno sie myslec? Myslal w ten sposób podczas swoich studiów, podczas godzin spedzonych w sali lekcyjnej, a pod stolem czytal raczej buddyjski tekst Shinrana Shonina - Tannisho zamiast sluchac wykladowcy. Zawsze pytal: Co jest prawda zycia? Co jest prawdziwym celem? Zaabsorbowany swoimi myslami nie byl w stanie przejsc na nastepny rok studiów - nie byl w stanie tak jak jego koledzy osiagac sukcesów w nauce, nie mógl rozwiac swoich watpliwosci i dylematów. Jego umysl byl stale zmacony i ciezki. Pomiedzy nauczycielami, których wielu odwiedzil w Tokio byl Ekai Kawaguchi - pierwszy Japonczyk, który wjechal do Tybetu. Rosi Ekai Kawaguchi odwiedzil Tybet nielegalnie pod przebraniem chinskiego mnicha. Zapoznal sie tam z naukami Buddyzmu Mahajany, przywozac to co nazywamy naukami bodhisattwy i czego stale nauczal. Sposród wielu nauk, które Rosi Mumon uslyszal, jedna zapadla mu szczególnie w pamiec:

Uczynienie calego swiata prawdziwym byloby tym samym co przykrycie go calego miekka skóra. Wyobraz sobie ile skóry bys potrzebowal - ale za to jak latwo chodziloby sie po swiecie. Jest to oczywiscie niemozliwe ale kazdy moze nosic buty z miekkiej skóry - a to tak samo jakby caly swiat byl nia pokryty.

Niemozliwe jest zbudowanie dachu, który przykrylby caly swiat. Gdybysmy mieli taki dach to nigdy bysmy nie zmokli, nawet gdyby padalo. Ale gdybysmy wszyscy rozlozyli parasole to byloby tak samo jak gdyby wszedzie byl ogromny dach. W ten sposób zaprowadzenie pokoju na calym swiecie podczas jednego zycia jest niemozliwe. Niewazne ile dziesiatków czy tysiecy lat bysmy czekali ten idealny swiat nigdy nie nastanie.

Jednakze, jezeli z glebi umyslu, umyslu bez skalan i iluzji, umyslu czystego i wolnego, jezeli przebudzimy sie do tego stanu, wtedy cale spoleczenstwo stanie sie spoleczenstwem idealnym. Jezeli kazdy z nas zrealizuje w sobie ten idealny stan umyslu, nature buddy w kazdym z nas, wolna od iluzji to bedzie tak jakby caly swiat stal sie spokojny. Jest to zródlo pokoju na calym swiecie.

Kazdy z nas musi zrealizowac nature buddy, oswietlic ja wielkim blaskiem i wraz z nim przyniesc to swiatlo calemu spoleczenstwu. Jezeli kazdy z nas po kolei odkrywalby w sobie nature buddy, wtedy wypelnilaby ona cale spoleczenstwa, docierajac do kazdego zakatka swiata.

W ten sposób Rosi Kawaguchi Ekai nauczal sciezki bodhisattwy, a Rosi Mumon byl przekonany, ze jest to takze jego droga. Wyrazil to w nastepujacy sposób:

To jest ostateczny cel zycia, to jest prawdziwa droga dla mnie.

Od czasu gdy odkryl swoja prawdziwa sciezke rozpoczal surowy trening w Dodzio Rosi Kawaguchi Ekai. Poniewaz Kawaguchi Ekai byl bardzo powaznym mistrzem i obserwowal pilnie swoich uczniów, zycie w jego Dodzio bylo bardzo ciezkie. Nie jedzono tam miesa ani zadnych posilków po poludniu. To co jedzono przed poludniem mialo bardzo mala wartosc: gotowano owies i dodawano do niego miso. Warzywa jedzono tylko raz dziennie - rano.

Rosi Kawaguchi Ekai zyl w ten sposób przez wiele lat, natomiast Rosi Mumon rozpoczal takie zycie w szczycie swojego fizycznego dojrzewania i nie moglo to pozostac obojetne dla jego zdrowia. Juz wczesniej byl slabego zdrowia i po pewnym czasie zachorowal na gruzlice. Jego starszy brat mial równiez gruzlice, jednakze kiedy zglosili sie do lekarzy w Nagoi ci orzekli, ze starszemu chlopcu mozna jeszcze pomóc natomiast jest juz za pózno dla Rosi Mumona. Powiedzieli, ze od tego czasu nalezy mu pozwolic robic to na co ma ochote poniewaz i tak zostalo mu niewiele zycia. W ten sposób zostal pozostawiony przez lekarzy samemu sobie.

Od tej pory Rosi Mumon wiedzac, ze zostalo mu niewiele czasu, byl zmuszony do zycia w samotnosci. Brzmi to byc moze dziwnie, ale jego brat lezal w szpitalu i matka opiekowala sie nim pozostawiajac Rosi Mumona w odosobnionej czesci ich rodzinnego domu. Dzis w czasie gdy istnieja skuteczne leki przeciwgruzlicze trudno sobie wyobrazic, ze w dawnych czasach ktos kto zachorowal byl uznawany za smiertelnie chorego poniewaz nie bylo zadnego leczenia. Gruzlica jest silnie zakazna, wiec nikt nie chcial przebywac w poblizu Rosiego Mumona. Kiedy przynoszono mu posilki, stawiano je pod drzwiami i odchodzono. Przez bardzo dlugi czas zyl samotnie w oddzielnej czesci domu, z dala od kogokolwiek. Rosi Mumon czesto powtarzal: "Gdy ktos jest fizycznie chory jego umysl choruje równiez". W tamtym czasie czul, ze kazdy czeka tylko na jego smierc "czul, ze jest czyms bezuzytecznym, niepotrzebnym, nikt go nie chce". Popadl w depresje myslac: "Gdybym tylko nie przebywal w tym domu nie byloby tu tej ciezkiej atmosfery. Kazdy tylko czeka az umre i znikne stad". Z takimi bolesnymi myslami zyl codziennie. Pewnego dnia wsród bólu i cierpienia, kiedy poczul sie nieco lepiej otworzyl drzwi pokoju, aby wpuscic troche swiezego powietrza. W ogrodzie kwitly kwiaty nanten poruszane podmuchami wiatru. Obserwujac je pomyslal o wietrze. Czym jest wiatr? To powietrze, powietrze, które sie porusza. Porazony ta mysla poczul jak gdyby zostal uderzony zelaznym pretem. Czesto opisywal to w ten sposób. Po raz pierwszy uswiadomil sobie obecnosc wielkiej, przeogromnej sily. Do tego czasu myslal tylko, ze jest bezuzyteczna istota ludzka i ze kazdy tylko czeka na jego smierc. Bylo to wszystko o czym mógl myslec przebywajac w swiecie samotnosci. Wreszcie uswiadomil sobie, ze nie jest sam. Byla tam wielka energia obejmujaca go i zyjaca w nim. Nikt nie powiedzialby, ze to tylko wiatr albo powietrze. Uswiadomil sobie, ze zawsze otrzymywal oddech z tego powietrza, ze to ono dawalo mu zycie. Zrozumial, ze to samo dotyczy slonca i wody i wszystkich rzeczy na niebie i ziemi. Otrzymywal wszystkie dobrodziejstwa nieba i ziemi z tej poteznej energii, która zawsze go przenikala. Nie byl sam. Uswiadomiwszy sobie, ze ziemia i niebo wspieraja go, daja mu zycie i ze nie jest sam, poczul jak jego umysl staje sie znowu prawdziwie jasny i czysty. W tym czasie napisal ten wiersz:

Wszystkie rzeczy sa przenikniete
Wsród wszechobecnego umyslu
Powiedzial mi chlodny wiatr
Tego ranka

Wkrótce po tym zdarzeniu stara kobieta, która sie nim opiekowala powiedziala mu, ze powinien spróbowac leczenia liscmi sliwy "Jezeli spotkasz sie z duchownym, który leczy liscmi sliwy zaraz poczujesz sie lepiej"- powiedziala "Liscie sliwy?" - rozesmial sie Rosi Mumon - "Byc leczonym liscmi sliwy - to smieszne. Oczywiscie ten duchowny to oszust. To niemozliwe". Starsza kobieta odparla wtedy: "Tak, ale jezeli wezme cie tam to prawdopodobnie ten czlowiek bedzie na mnie zly". To zainteresowalo Rosiego Mumona. "Ten duchowny sie zezlosci?" - zapytal. A starsza kobieta odrzekla: "Tak jezeli przyprowadze nowego pacjenta on powie - po co robisz takie niepotrzebne rzeczy?". To bardzo zaciekawilo Mumona Rosi, który pomyslal: "Jezeli ten duchowny bylby oszustem to cieszylby sie gdyby przychodzilo jak najwiecej pacjentów. Cos tutaj pachnie mi prawda - musi byc w nim cos szczególnego". I powiedzial: "Prosze wez mnie do niego". W ten sposób babcia zabrala go do duchownego z Kochi-in w Hamamtsu na pólnoc od jeziora Hama, niedaleko góry Fuji. Kiedy Rosi Mumon stanal przed nim, czlowiek ów spojrzal na niego bardzo wnikliwie. Podniósl w góre trzy palce i rzekl: "To dla ciebie". Rosi Mumon nie mial pojecia o co chodzilo, siedzial wiec cicho z niepewnym wyrazem twarzy. Czlowiek uderzyl go w glowe i rzekl: "Powiedz dziekuje! Mówie ci, ze bedziesz wyleczony w ciagu trzech miesiecy. Moge wyleczyc cie w trzy miesiace. Masz bardzo silne narzady. Poniewaz twoje narzady sa takie silne zarazek gruzlicy dostal sie do twojego gardla i dlatego masz obrzeknieta szyje. Gwarantuje ci, ze bedziesz zdrowy w ciagu trzech miesiecy". Kiedy Rosi Mumon pierwszy raz pojawil sie w Konchi-in nie byl w stanie nawet podniesc miotly zeby pozamiatac ogród. W pierwszym dniu otrzymal dzienna porcje lisci sliwy i pod koniec trzeciego miesiaca zamiatal: najpierw jeden metr, potem nastepny, potem trzy metry, potem jeszcze dalej i jeszcze, az w koncu mógl pozamiatac caly ogród bez meczenia sie i utraty tchu. Tak jak to powiedzial ów duchowny po trzech miesiacach byl calkowicie zdrowy. Wiedzac, ze jezeli wróci do Rosi Ekai Kawaguchi powtórzy sie to samo wstapil do Hanazono (Buddyjskiego) College w Kyoto. Od tego czasu praktykowal jako mnich w klasztorach Mjoshindzi i Tenrjudzi do 50 roku zycia. Jego nauczycielem byl Seisetso Genjo Zendzi. Ukonczyl praktyke z Seisetsu Genjo Zendzi i kiedy skonczyl 51 lat zostal opatem Reiunin w obrebie Mjoshindzi, a nastepnie glównym nauczycielem w klasztorze Shofukudzi w Kobe. Odtad wychowywal mnichów - 200 lub 300 uczniów. Zostal nastepnie opatem Mjoshindzi. Wiele wówczas podrózowal, nie tylko w Japonii, ale równiez za granica bedac glównym motorem Wschodnio-Zachodniej Wymiany Duchowej pomiedzy katolicyzmem, a buddyzmem. Przejety byl duchowym bólem tych krajów gdzie dzialania wojenne Japonii pozostawily trwaly smutek - jezdzil tam i recytowal sutry za zmarlych. Wychowywal mnichów we Francji i we Wloszech. Podrózowal takze do Ameryki i Meksyku swoja fizyczna forma pokazujac droge Zen, rozwijajac ja i doprowadzajac swój wlasny trening do ostatecznej ekspresji. Rosi Mumon opublikowal równiez ogromna ilosc ksiazek. Byl przewodniczacym Hanazono College i kierowal Institute for Zen Studies. Podejmowal wielkie wysilki na polu róznych dzialalnosci do wieku 88 lat kiedy to naturalnie zgasl, tak jak to powiedzial Budda: "Uwalniajac kogo mógl, a tym którzy nie byli dotad uwolnieni pozostawiajac po sobie karme w celu urzeczywistnienia oswiecenia". Pozostawil po sobie uczniów, którzy podjeli jego dzielo. Do 10 grudnia ubieglego roku Rosi Mumon byl pelen zyciowej ki, która malala po trochu. W koncu 24 grudnia w obecnosci dwóch uczniów Rosi Taitsu i Rosi Shunan wydal glosne tchnienie i odszedl. Jego twarz w obliczu smierci byla piekna i spokojna. Nad jego poduszka widnialy slowa: "Umysl dharmy jest bez smierci". Ja widzialem go 19 grudnia i okazalo sie, ze byl to ostatni raz kiedy moglem zlozyc mu wizyte. Tydzien przed smiercia Rosi Mumon usiadl i kazal swoim uczniom przyniesc atrament i papier i napisal slowa, które mialy zamknac jego zycie:

Aby wyzwolic wszystkie istoty
Na koniec nie ma juz nic do powiedzenia
zadnych slów, zadnej formy
Tylko porzucenie wszystkiego
Przez niebo i przez ziemie

Aby wyzwolic wszystkie istoty, dla tego celu ten Mumon Rosi, którego pozostawili lekarze, który od tego czasu nie wzial kropli zadnego lekarstwa, przez 50 lat zyl calkowicie w jednosci z natura, poswiecajac cala swoja energie zyciowa na ksztalcenie uczniów i nauczanie sciezki wielu ludzi, pomagajac im w ich rozczarowaniach, dylematach i problemach. Nie sposób sobie wyobrazic ile ludzi wyzwolil. Ci z nas, którzy zyli w poblizu Mumona Rosi wiedza, ze bylo to dokladnie jego zycie. Co rano wstawal o 4 rano z mnichami. Wieczorami pracowal do 11 odpowiadajac na listy, przygotowujac sie do wykladów i piszac rózne rzeczy, o które go proszono. W ten sposób pracowal codziennie. Czasem 2 lub 3 razy dziennie dawal nauki dharmy oraz wyklady i nauki dla wszystkich mnichów. Niewazne jak bylo zimno - zawsze boso, niewazne jak ciezko i bolesnie - zawsze z mnichami. Wszystko to czynil dla swoich uczniów i dla spoleczenstwa. Temu poswiecal 100 a nawet 120 procent swojej energii. Uzywal calego swojego fizycznego ciala, caly plonal - nigdy nie myslac o swoich przyjemnosciach. Wszystko to oczywiscie sprawialo mu wielka radosc. Byl to prawdziwy swiat Mumona Rosi. Nigdy nie poswiecil on minuty swoim pragnieniom lub pozadaniom. To bylo jego zycie. Calkowite spalanie. Z cialem mocno dotknietym przez chorobe przezyl 88 lat. Nie pozostalo nic do powiedzenia. Wszystko co bylo do powiedzenia zostalo powiedziane, co bylo do nauczenia zostalo nauczone, co mialo pozostac wskazówka bylo ukonczone. Zadnych slów, zadnej formy. Pomimo, ze cialo Mumona Rosi zniknelo, jego prawdziwe zycie, które wypelnialo niebiosa i ziemie jest kontynuowane. W kazdym kto idzie sciezka prawdy, w kazdym budzacym sie do swej natury buddy, w kazdym odkrywajacym swe prawdziwe korzenie - w kazdym jest wielka energia Mumona Rosi. Jest wszedzie w niebie i na ziemi, daje zycie prawdziwej naturze buddy, pozwala przelamac ograniczenia fizycznego ciala, swobodnie przechodzac we wszystkich kierunkach tak jak to mówil Mumon Rosi: "Jestem teraz tu. Tu jestem teraz". Natura buddy przenikajaca nieba i ziemie jest nieskonczona, bez smierci. Buddhadharma jest jedyna ekspresja prawdy na calym wszechswiecie. Kazdy kto staje sie jednoscia z wszechswiatem, zyjac nim calkowicie dozna w swym ciele ciala calego wszechswiata. Wszechswiat nigdy nie zniknie, podobnie nigdy nie znikna ci, których umysl jest z nim jednoscia, nawet jezeli zniknie ziemia i planety, prawda wszechswiata sama w sobie bedzie trwala wiecznie. Atomy grupuja sie, lacza, rozpadaja i zmieniaja zgodnie z prawem karmy ale natura wszechswiata nigdy nie odchodzi. Oparcie nigdy nie znika. Zyc prawdziwie umyslem wszechswiata to zyc umyslem Buddy. Jest to praktyka drogi Buddy.

Kazdy z nas jest inny, unikalny ale nasze korzenie siegaja gleboko w nature wszechrzeczy. To jest oswiecenie Buddy i wszystko co tam jest to droga Buddy. Umysl Buddy, dharma jest nieskonczony. Doznac oczu dharmy jest celem kazdego praktykujacego. To wlasnie musimy naprawde realizowac poprzez kensho Po to praktykujemy zazen. Kazdy wraz z Mumonem Rosi niech zyje w ten sposób, oddycha w ten sposób i w twardej i silnej postawie zazen, w twardym i silnym oddechu niech rozwija swa nature z uwaga i wytrwaloscia.

TO BOGACTWO UMYSLU

Styczen 1990

Pozegnalismy rok 1989. Witamy rok 1990 - poczatek ostatniego dziesieciolecia tego wieku. Kazdy z was na swój sposób wita ten rok. Szczesliwego Nowego Roku!

Ci z was, którzy byli w Sogendzi w czasie nowego roku wiedza dobrze co robimy. W nocy 31 grudnia od wpól do dwunastej zaczyna rozbrzmiewac dzwon noworoczny. Z miasta przychodzi wielu ludzi i ustawia sie w kolejce, aby jeden po drugim oddzwonic 108 pozadan co pozwoli im zrealizowac swoje slubowania w nowym roku. Wszyscy, którzy radosnie zadzwonili 108 razy opuszczaja Sogendzi, aby po raz pierwszy w nowym roku odwiedzic swoja swiatynie szinto i Sogendzi znowu powraca do spokoju i ciszy.

O swicie w przenikliwym zimnie osoba, która prowadzi spiewy sutr dzwoni na pobudke i od tej chwili rozpoczyna sie nowy rok. Od czwartej slychac uderzenia w taiko (beben) i z zendo jeden za drugim wychodza mnisi i przechodza do hondo. W tym czasie opat stoi na srodku hondo trzymajac kij, którym rysuje w powietrzu wielkie kolo. Stojac twarza w kierunku portretu Bodhidharmy i innych patriarchów ofiarowuje wiersz, w którym wyraza swoje mysli, slubowania i zyczenia na nowy rok. Nastepnie kazdy wykonuje poklony przed posagiem Bodhidharmy i wszyscy slubujemy wlozyc energie w ten nowy rok treningu, odnowic wysilki w swojej indywidualnej praktyce i takze pomagac sobie nawzajem. Siadamy i pijemy wspólnie herbate, po czym mamy pierwsze w nowym roku spiewy sutr.

To Dodzio zen sluzy urzeczywistnianiu tej natury buddy, która jest bez narodzin i smierci. W tym celu praktykujemy tutaj.

Gleboko w górach
zadnego kalendarza
Nawet kiedy najzimniejsza pora roku przemija
zadnej swiadomosci nowego roku.

Chociaz najzimniejsza pora roku dobiegla konca, nikt nie mówi, ze jest rok ten czy tamten. Dla tych, którzy trenuja zen czy tez gleboko w górach, we wszechswiecie, w ogromnym, rozleglym swiecie nie ma kalendarza.

1989 czy 1990 to sa daty stworzone przez ludzi. Dla wszechswiata to bez znaczenia czy nazwiemy to 1989 czy 1990. Nie ma tam takich znaków. Kiedy przychodzi wiosna, to calkowicie jest wiosna. Kiedy przychodzi lato, wtedy po prostu jest lato. Kiedy przychodzi jesien, jest ona tutaj. Kiedy przychodzi zima, jest czas na zime. W kazdej chwili swiat jest taki jaki jest, jest prawda. Widzimy to jasno i bezposrednio. To jest swiat zen. Nie ma takiej rzeczy jak miara czasu. Mamy sciezke zen, aby urzeczywistnic jasno swiat w którym nie ma czasu. Swiat poza czasem, gdzie istnieje prawdziwa natura ludzkich istot, substancja wszechswiata. Na tej sciezce uzywamy jednoczesnie naszego czasu bardzo uwaznie. Bierzemy pod uwage pory roku. Zycie, które pojawia sie jedynie w okreslonej porze roku traktujemy z troska. Nasza prawdziwa natura wewnatrz tego, w tym nie ma czasu ani przestrzeni, wszechswiat taki jakim jest. To jest podstawa naszej istoty.

Podczas, gdy kazdy z nas pochodzi z tego, istnieje równiez rzeczywistosc w której zyjemy. Swiat wkolo nas, spoleczenstwo, ziemia na której zyjemy, cialo przez które jestesmy ograniczeni. Posiadamy wszystkie te rzeczywistosci, które musimy ze soba nosic, przezywac nasze zycie z nimi. Nie mozemy zignorowac ciala, spoleczenstwa, swiata. Ignorujac te rzeczy, nie ma zen.

Spoleczenstwo, cialo, ta jazn bez sprzecznosci, a jednoczesnie nadal zyjemy wewnatrz tej sprzecznosci. Jak to rozwiazemy? Nie poprzez chowanie sie i ukrywanie tej sprzecznosci, nie poprzez zwodzenie siebie samych czy patrzenie w druga strone, ale rozumiejac ja jasno i wykraczajac poza nia - o tym jest i temu wlasnie sluzy swiat zen.

Oficjalny wiersz noworoczny
Przywódcy wszystkich krajów na wschodzie i zachodzie
mówia we wszystkich kierunkach o pokoju.
W koncu ta nie dualistyczna brama jest calkowicie otwarta
i wszyscy ludzie moga zrealizowac swoja prawdziwa nature.
Z tym nowym rokiem oby nasze wlasne glebokie postanowienie
poglebialo sie i stawalo sie silniejsze.

W tym nowym roku jest tyle walk i bylo tyle walk w roku ubieglym. To byl rok pelen zmian. W Chinach, Polsce i innych krajach bloku wschodniego ruchy spoleczne staly sie aktywne. Ruchy spoleczne uwolnily niektóre kraje spod dlugiego panowania Rosji. Upadl mur berlinski tworzac w koncu sciezke do pokoju w tym strzezonym miejscu. Jednakze przechodzac przez te walki tak wielu ludzi stracilo swoje zycie.

Nastal w koncu czas kiedy swiat moze zaczac stawac sie jednym. To jest kierunek w którym rzeczy zmierzaja i otwieraja sie, ale czy to moze przyniesc rzeczywisty pokój. Czy to jest to co niesie przyszlosc? Czy bedziemy w stanie odnalezc ludzka wolnosc? Czy wolnosc i wyzwolenie mozna odnalezc w ten sposób? Czy mozna ja urzeczywistnic poprzez te wszystkie rzeczy? Nawet jesli ta widoczna sciana pomiedzy wschodnim i zachodnim Berlinem zostala zburzona, to dokad nas to zaprowadzi? Najwyrazniej zostala ona rozebrana i nie ma jej juz dluzej, ale kto ja stworzyl? Po pierwsze kto ja tam postawil? Nie byl to Bóg. Ta sciana zostala zrobiona przez ludzi. Nasze ludzkie tarcia i ograniczenia stworzyly ta sciane.

Prawdziwa sciana, trudniejsza do zburzenia to sciana ego w kazdym z nas. Nie ma nic bardziej nierealnego, ale zarazem trudnego do zajmowania sie jak ta sciana. Tak naprawde mur berlinski, jak i zelazna kurtyna zostaly wzniesione przez ten umysl w kazdym z nas. Tak to trzeba powiedziec. Jesli widzimy to w ten sposób, prawdziwy pokój musi przyjsc poprzez zburzenie tej sciany ego w naszym umysle. Jedynie wtedy kiedy ta sciana zostala zburzona, prawdziwe ludzkie wyzwolenie moze byc osiagniete. Tylko wtedy prawdziwy mistrz w kazdym z nas moze byc urzeczywistniony.

Nie ma nigdy chwili, kiedy moglibysmy przestac modlic sie o szeroki umysl. W tej przestronnosci umyslu nasza kultura jest urzeczywistniana w najglebszy sposób. W tych czasach kultura stoi na najwyzszym poziomie. Pomimo tego, ze slubowalismy odnalezc to co najlepsze w czlowieku, co jest najszczesliwsza sytuacja od czasów ciemnosci sredniowiecza, poprzez odrodzenie, az do czasów wspólczesnych, od tego czasu jedynie technika rozwinela sie calkowicie. Musimy sie zapytac czy jest to najszczesliwsza sytuacja dla ludzi czy tez nie.

Mamy niezwykle utalentowanych naukowców robiacych róznego rodzaju odkrycia w swiecie fizycznym. Ale co z prawdziwa esencja ludzkiej natury w tych materialnych, fizycznych odkryciach? Jaki to ma wplyw na te esencje? Chociaz mur pomiedzy wschodnim i zachodnim Berlinem zostal rozebrany, ludzie nie zrobili w ogóle zadnego postepu. W naszych umyslach nie ma jeszcze prawdziwego pokoju. Zawsze narzekamy, niezadowoleni, pelni rzeczy, które nam nie odpowiadaja. Nadal sie one pojawiaja, caly czas niezadowolenie, cos z czym wspólczesna edukacja nie moze sobie poradzic i co przyjmuje forme narkomani, która pojawia sie nawet w szkolach podstawowych. A takze problem rozwodów. Zawsze, kiedy bierzemy gazete, czytamy o tych rzeczach - swiat ciemnosci, na który kazdy jest podatny. To jest ciemne i niewygodne miejsce dla nas wszystkich, gleboko w naszych umyslach. Zanieczyszcza miejsca, które moglyby byc spokojne.

W tym roku obchodzimy czterechsetna rocznice smierci Sen No Rikiu. Jest on slawnym, calkowicie urzeczywistnionym mistrzem ceremonii herbacianej. Nie ograniczajac sie do swiata herbaty, wplynal równiez na wiele innych swiatów.

Od pietnastego roku zycia praktykowal sanzen, co mialo wplyw na jego cale zycie. Pozwolilo mu to uczyc innych prawdziwej ludzkiej wolnosci. Swoim celem zycia, nawet dzis wplywa na rozwazania czym jest prawdziwa kultura i czym jest prawdziwa droga ludzkosci. Jego zycie nadal do nas przemawia i jego sciezka nas uczy.

Nie podjal on drogi wyswieconego mnicha. Zyl posród spoleczenstwa, posród politycznych walk i problemów ekonomicznych, w samym srodku spoleczenstwa i ludzi. W czasie swojego doswiadczenia glebi zen, zrozumial czym jest prawda. Znal zarówno prawdziwy zen ludzkiej wartosci i prawdziwe estetyczne wyzyny kultury. Przez cale swoje zycie kontynuowal urzeczywistnianie i zycie ze swego najczystszego umyslu. Urzeczywistniajac swoja najglebsza prawde i docierajac do ludzi we wszystkich czesciach spoleczenstwa ze swoimi naukami i istnieniem, bedac calkowicie zaangazowanym, pozostawal zupelnie nieporuszony przez swoje polityczne zaangazowanie. Trzymal sie swojej prawdy w sposób nieprzejednany. Ta kultura, która oczyscil doglebnie, poglebial i pracowal nad nia tak dalece, jak to bylo mozliwe. Nawet dzis rzeczy, których nauczal wspomagaja umysly rozumiejace glebie japonskiej kultury, na której rozwój i udoskonalanie tak wplynal.

Nie tylko w oczekiwaniu na kwitnienie kwiatów
w górskim domu pierwsza kielkujaca zielen pokazuje nam wiosne.

To jest wiersz, który Rikiu pozyczyl, aby wyrazic prawdziwy, gleboki umysl osoby, która calkowicie urzeczywistnila sciezke ceremonii herbacianej. Te wiosenne kwiaty pokrywajace wszystko wkolo, ktokolwiek to widzi czuje radosc na ten widok i dobry los jaki to nam przynosi. Mozna latwo poczuc ta energie zycia, wielka energie czystej natury w dzialaniu. Ale prawdziwego smaku zycia, prawdziwej cudownosci zycia nie mozna znalezc w tej wiosennej wspanialej pelni piekna kwiatów. Ona jest ukazana na ukrytej górze gleboko pod sniegiem. Pod tym sniegiem mala czastka zycia ukazuje swoja twarz, jasno zielony lisc. W tym miejscu prawdziwe zycie, prawda zycia, moze byc odkryta. W nastepujacym wierszu zostalo wyrazone rozumienie najglebszej prawdy:

Kiedy w krajobrazie nie ma zadnego wiosennego kwiatu,
zadnej jesiennej barwy,
na brzegu slomiana chata
stojaca na przeciwko zlotego zachodu slonca.

To miejsce znajduje sie tam, gdzie nie ma kwiatów, lisci, ani zadnego sladu koloru. To jest wieczorna pora w okolicy Banshu nad oceanem, gdzie nie ma sladu zadnej osoby, zadnego koloru ani odrobiny zycia. W tym miejscu mozemy zobaczyc wzburzony ocean, poczuc chlodny wiatr i znalezc jedna samotna chate rybacka. To miejsce jest cichym, glebokim stanem umyslu, bez zadnego dyskursywnego myslenia, bez goraczkowego ludzkiego intelektualizowania. Wszystko zostalo calkowicie oczyszczone. Nie ma tam nawet pojedynczego zielonego liscia, ani kolorowego jesiennego liscia, ani jednego jasnego jesiennego koloru, zadnego liscia pozostalego na galezi. Ta calkowita nagosc do samej podstawy korzenia. Wszystko zostalo odlozone na bok i jedyne co zostalo to ten chlód z nieba.

W ten sposób odkrywamy samo zycie, które stworzylo to drzewo. Zanim pojawilo sie jakiekolwiek rozróznianie czy intelektualizacja, przed twarzami naszego ojca i matki, sprzed uwarunkowania w którym utkwilismy. To jest prawdziwy zródlowy punkt wszelkiego zycia. Musimy czyscic nasze korzenie az zaglebimy sie i znajdziemy to miejsce, w tej wielkiej smierci, prawdziwym doswiadczaniu korzenia. Biorac to doswiadczenie i zyjac w jego prawdziwosci, zyjac w spoleczenstwie w prawdziwosci, w ten sposób trzeba rozumiec swiat zen.

Odkrycie Buddy bylo odkryciem jakosci ludzkiego istnienia, które nie jest ograniczone do jednej osoby, jednego miejsca czy jednego czasu. Nie jest ono ograniczone granicami panstwowymi, czyimis sposobami myslenia, jakas okreslona idea czy kultura. Jest poza tymi wszystkimi ograniczeniami, czasami, wszelkimi przywiazaniami do formy, wyplywajace z najglebszego korzenia i rozprzestrzeniajace sie poprzez wszystkich ludzi bez wzgledu na czas i miejsce. Nic laczaca kazdego to jest to o czym mówil Budda.

Korzen kazdej pojedynczej osoby powraca do tego samego miejsca, cala zyciowa energia, wyplywa z tego miejsca. Moznosc odkrywania i wymyslania nowych rzeczy moze sie wydawac tym o co chodzi w nowej kulturze, ale tak nie jest. Prawdziwym odkryciem jest bycie w stanie zrozumiec jasno i bezposrednio swiat swojego zycia i z tego swiata pochodzi nowa twórczosc.

Jesli w kulturze chodziloby jedynie o tworzenie i odkrywanie nowych rzeczy to mielibysmy wkolo ich coraz wiecej. Z powodu naszego pozadania i chciwosci rzeczy sa odkrywane i produkowane przez caly czas. To nie jest prawdziwa kultura. Czy dla ludzi którzy przyjda po nas bedziemy jedynie pokoleniem, które stworzylo tyle smieci i niepotrzebnych rzeczy? Musimy dobrze to przemyslec.

Ludzkie zycie trwa siedemdziesiat lat
Otoczone niebezpieczenstwami o których czlowiek rzadko mówi.
Witaj drogocenne ostrze,
zabijajace jednoczesnie wszystkich Buddów.
Teraz miecz,
Który dotad nosilem przypasany przy mym boku
dobywam i wymachujac nim
ciskam go w kierunku nieba.

Te wiersze zostaly napisane przez Rikiu pod koniec jego zycia. Stworzyl je konczac siedemdziesiaty rok zycia. Patrzac wstecz na swoje siedemdziesiat lat, wydaja sie one miec znaczenie, a potem znów nie maja go w ogóle. Jesli ludzie by go krytykowali wtedy latwo by sie poddal krytyce. Ale on zyl w swojej prawdzie i nie bylo nic poza tym w jego zyciu. Te siedemdziesiat lat prawdy, co zadecydowalo o tej prawdzie?

Teraz miecz,
który dotad nosilem przypasany przy mym boku

W swoim najglebszym umysle, poza dobrem i zlem, poza zyskiem i strata, poza wszelkimi ludzkimi rozróznieniami i intelektualizacjami, poza wiedza, rozwinal on cos poza tym wszystkim. Z tego miejsca, które zadne z tych rzeczy nie siega, ta najglebsza czesc prawdziwego ludzkiego umyslu. Jesli otworzymy oczy z tego miejsca, najdalszego i najglebszego w naszym umysle, nie ma tam Buddy któremu mozna byc wdziecznym, ani patriarchy, którego mozna by rozpoznac. Jesli przez cale zycie oko jest otwarte z tego punktu zródlowego, to zyjemy podlug tego co jest widziane przez to prawdziwe oko. W ten sposób zyl Rikiu przez siedemdziesiat lat z ta jedna prawda.

dobywam i wymachujac nim
ciskam go w kierunku nieba.

Nasze codzienne zycie nie jest czyms co jest piekne czy cudowne. Nawet próba zycia w sposób, który jest wlasciwy, prawdziwy i piekny jest czyms bardzo, bardzo trudnym. Ono nie uklada sie w sposób jaki bysmy chcieli i zyczyli sobie. Podczas codziennego zycia naturalnie widzimy, ze zbieramy duzo nieczystosci i splamien. Naturalnie tworzymy rzeczy, które powoduja, ze zbaczamy ze sciezki prawdy. Chcemy oczywiscie, aby bylo nam wygodnie i ten umysl który chce wygody pojawia sie. Chcemy, aby nas ktos kochal i chcemy, aby ludzie kochali tylko nas. Kiedy uzmyslawiamy sobie, ze nosimy wkolo wiele bagazu i z tego powodu nie mozemy pójsc ani w lewo ani w prawo, na wschód czy zachód, widzimy, ze nasz umysl jest przeladowany i pomieszany. Jesli zostawimy go w tym stanie to brzemie bedzie jedynie zwiekszac sie i byc coraz ciezsze.

W celu uczynienia zródlowego punktu wszystkich ludzi jasnym i czystym, musimy przeciac te zbyteczne i zludne mysli i te zbedne przywiazania. Te mysli musza byc odcinane, odcinane, odcinane, wyrzucane, wyrzucane, wyrzucane. Robiac to mozemy odciac te zbyteczne przywiazania i próbujac w ten sposób uzmyslawiamy sobie, ze potrzebujemy miecza, który moze to zrobic. Ten miecz to nie miecz, który przecina osobe fizycznie, ale wewnetrzny miecz odcinajacy rozróznienia. Ten miecz to jest to o czym jest zazen, jak równiez sussokan i swiat koanów.

Dopóki nie urzeczywistnimy tego punktu zródlowego naszego zycia jako ludzie, musimy kontynuowac odcinanie i wyrzucanie tych zbednych mysli, wszelkich zludzen i przywiazan. Wszelkich zbednych wymyslów i wynalazków w nas jak i na zewnatrz nas. Musimy ogolic te zbedne rzeczy i pozbyc sie ich. Robiac to, kazdy zobaczy, ze wewnatrz swoich wlasnych umyslów, te korzenie zostaly oczyszczone do czysta i jasno odkryty prawdziwy umysl. Tak jak wyrazil to Rikiu.

Kiedy w krajobrazie nie ma zadnego wiosennego kwiatu,
zadnej jesiennej barwy,
na brzegu slomiana chata
stojaca na przeciwko zlotego zachodu slonca.

Jest to miejsce bez zadnego ruchu, miejsce spokoju. Jest to najglebsze miejsce w naszym umysle. Z tego miejsca nasze oczy moga patrzec w sposób jasny i niewinny. Z tego miejsca nasze uszy sa szeroko otwarte, slyszac kazda rzecz bezposrednio, kiedy sie pojawia. W naszym umysle nie ma nic na czym mozna by utknac, czy byc przez cos zlapanym. Jestesmy w stanie zrozumiec jasno i calkowicie umysly innych ludzi, takie jakimi sa. To tam prowadzi nas ten stan umyslu.

Sciezka herbaty, która rozwinal Rikiu nie zawiera wielkich i bogatych ogrodów, ale maly ogród jedynie z niezbednymi rzeczami. Ten ogród jest dobrze zamieciony i odchwaszczony, oczyszczony, sprzatniety i rozjasniony, jak nasze umysly kiedy wszystkie zbedne rzeczy zostaly zabrane. Przed naszymi oczyma jest tylko to co konieczne, tylko to co jest do zrobienia i zajmujemy sie tym wszystkim w sposób bardzo uwazny. To jest ogród herbaciany, po prostu takim jaki jest.

Rikiu pozostawil nam slowa mówiace o tym, ze nie potrzebujemy luksusowych domów. Jesli nie pada do srodka i nie jest zimno to wystarczy, nic luksusowego, zadnych trzypietrowych budowli. Jesli jedzenie, które jemy podtrzymuje nasze ciala, to takze wystarczy. Poza tym mozemy oddac cala nasza energie jaka mamy spoleczenstwu - nie ma potrzeby czepiania sie czegokolwiek. Potrzebujemy jedynie zharmonizowac te podstawowe potrzeby w naszym zyciu, a reszte oddac ludziom. Nie ma potrzeby dazyc do materialnego bogactwa, ale zamiast tego zdac sobie sprawe z bogactwa umyslu. W tym jest prawdziwy i gleboki umysl zen.

Rikiu przywrócil herbate z sformalizowanego miejsca, do miejsca cichego, pokornego, gdzie nie ma zupelnie nic zbednego. W tym miejscu radosc herbaty nie zalezy od rzeczy, ale od bogactwa umyslu w jego najszerszym i najwyzszym wymiarze. To byl swiat, który byl w stanie calkowicie urzeczywistnic i nauczac o nim.

W dzisiejszych czasach toniemy w niepotrzebnych, zbytkownych rzeczach. Jest to problem wspólczesnego ludzkiego zycia. Zamiast dazyc do materialnego luksusu, musimy wewnatrz nas samych urzeczywistnic prawdziwy umysl, nasze korzenie i idac w ten sposób prawdziwa droga umyslu, zyc we wlasciwy sposób - sposób czystego umyslu. Z tego miejsca nasze codzienne zycie rozwinie sie naturalnie, biorac wszystko co mamy i oddajac spoleczenstwu, nasze cialo i dusze, cala nasza energie. Bardziej niz kiedykolwiek, to jest to czego obecne pokolenie potrzebuje. To jest sposób w jaki musi to byc wyrazone. Podejmujac to slubowanie, postanowieniem na nowy rok jest takze przyniesc to wszystko spoleczenstwu.

TYLKO TA CHWILA

Kwiecien 1990

W Japonii - kraju buddyjskim, 8 kwietnia, w dzien urodzin Buddy, ustawiana jest na srodku hondo czy tez sali dharmy figurka dziecka Buddy i swieto to jest obchodzone poprzez polewanie glowy tej figurki amacia czyli slodka herbata przy pomocy malej chochelki. Ceremonia ta przypomina chrzescijanski chrzest.

Waznymi dniami w zyciu Buddy byly: 8 kwietnia, kiedy to obchodzi sie jego urodziny, 8 grudnia, kiedy po szesciu latach srogiego, ascetycznego treningu byl w stanie urzeczywistnic glebokie oswiecenie i 15 lutego, kiedy to w wieku 84 lat wszedl w nirwane w gaju sala w Kusinara. Buddysci czcza takze dzien jego odejscia odprawiajac specjalne ceremonie.

To polewanie glowy figurki dziecka Buddy amacia jest ceremonia odprawiana w pólnocnych krajach buddyjskich. W poludniowych krajach buddyjskich obchodzona jest ceremonia uesakasai, która jest jednoczesnie dniem upamietniajacym narodziny, oswiecenie i nirwane Buddy. Obchodzona jest w maju w dzien pelni ksiezyca.

Jesli spojrzymy na tegoroczny kalendarz, zobaczymy, ze dzien pelni przypada na dziewiatego maja. W Indiach i innych poludniowych krajach wielkie obchody ku czci Buddy beda mialy miejsce wlasnie wtedy.

Kiedy Budda sie urodzil, mówi sie, ze natychmiast zrobil siedem i pól kroku, wskazal lewa reka w niebo, a prawa na ziemie i powiedzial:

W calych niebiosach i na calej ziemi jest tylko jedno.

Powiedzial, ze tylko on jedyny jest w calych niebiosach i na calej ziemi.

Dlaczego religia, która jest w zgodzie z nauka przekazuje taka nadprzyrodzona historie? Noworodek, który robi siedem i pól kroku i wypowiada slowa: "W calych niebiosach i na calej ziemi jest tylko jedno". Tak nieslychana historia nie mogla byc mozliwa. Dlaczego wiec jest to nauczane i przekazywane jako prawda? Jest to prawdziwie tajemnicze, ale ci którzy spisywali nauki Buddy i gleboko rozumieli to co mówil, tak wlasnie to zapisali.

Kiedy narodzilismy sie z brzuchów naszych matek, kazdy z nas, bez wyjatku wydal wielki okrzyk: "Aaaaaaaaaa! Aaaaaaaaaa!", który brzmial i odbijal sie echem poprzez niebo i ziemie, wielkim glosem. Ten okrzyk potwierdza narodziny dziecka. Ten okrzyk, ten glos wyraza: "W calych niebiosach i na calej ziemi jest tylko jedno". Nie potrzeba tu zadnych wyjasnien czy slów. Bez wzgledu na to w jak trudnych czasach czy okolicznosciach ma to miejsce, niemowle przybywa bez leku i najmniejszej obawy o to co sie teraz wydarzy. Bez zawstydzenia tym, ze niczego nie posiada, wkracza jedynie z tym wielkim okrzykiem wyrazajacym energie zyciowa, która otrzymalo, wypelniajac i poruszajac niebo i ziemie.

Trzeba powiedziec, ze ten odglos narodzin naszej zyciowej energii, która w momencie urodzenia jestesmy na równi obdarzeni, jest nauczaniem Buddy.

Te siedem i pól kroku, które zrobil Budda tuz po narodzeniu jest wyrazem ludzkiej wolnosci. Bez wzgledu na to w jakich okolicznosciach jestesmy, to jedynie dzieki naszej sile i energii wewnatrz nas jestesmy w stanie podniesc sie i kontynuowac. Zrozumiec to jako wyraz naszej samowystarczalnej natury to jest to czego nauczal Budda.

Wskazanie prawa reka na niebo i lewa reka na ziemie bylo proklamacja, ze nie ma nic ponad czlowiekiem w niebie, zadnej absolutnej istoty, która moze zrobic z ludzi niewolników. Lewa reka wskazujaca na ziemie byla proklamacja, ze nie ma niczego na tej ziemi co moze zniszczyc ludzka indywidualna godnosc, nasz indywidualny charakter, nasz prawdziwy ludzki charakter. Nie ma Boga, który nas ocenia ani diabla, który moze wyrzadzic nam zlo.

Nasza ludzka natura jest pelnym godnosci istnieniem we wszystkich niebach i na ziemi. Zrozumiec nasze zycie w ten sposób jest nauczaniem Buddy. To nie oznacza, ze Budda zarozumiale twierdzil, ze jest cudowna istota ludzka. To co powiedzial i potwierdzal to to, ze cala ludzkosc, kazda pojedyncza osoba rodzi sie dokladnie z taka sama drogocenna energia zyciowa. To jest to czego Budda uczyl i w taki sposób powinno byc to rozumiane.

Ósmego grudnia, kiedy Budda spojrzal na gwiazde zaranna i zostal oswiecony, kiedy przebudzil sie i urzeczywistnil prawdziwa, pierwotna nature, powiedzial:

Jakze cudowne, jakze cudowne, wszystkie istoty, kazda bez wyjatku obdarzona jest dokladnie ta sama madroscia Tathaghaty. Jakze to tajemnicze, jakze tajemnicze! Zabralo mi to szesc lat i teraz w koncu to zrozumialem, ale nie osiagnalem tego dopiero teraz ani tez nie stalo sie to dzieki mojej ascetycznej praktyce. Kazdy ma te jasna nature od chwili narodzin. Czyz to nie jest najbardziej tajemnicze?

Wszyscy ludzie, kazdy, caly rodzaj ludzki, czy jest to osoba, która nie widzi, nie slyszy czy osoba z jedna noga, kazda pojedyncza osoba narodzila sie z ta sama czysta i prawdziwa natura.

Wykrzyknal w zdumieniu nad swoim urzeczywistnieniem. Nie wykrzyknal tego glosno, aby wyrazic swoja wielkosc w tamtej chwili. Byl zdumiony tym, ze wszyscy ludzie na równi obdarzeni sa ta prawdziwa natura. Byl zadziwiony urzeczywistnieniem, ze wszyscy urodzilismy sie z ta sama czysta natura.

Wszyscy byli pograzeni w smutku kiedy wchodzil w parinirwane. Zgromadzili sie u jego wezglowia i plakali. Budda powiedzial do nich:

Przestancie plakac! Nie placzcie z tego powodu. Kazdego kogo spotkaliscie w pewnej chwili musi odejsc. Wszystkie narodzone rzeczy bez wyjatku umieraja. Czyz nie uczylem was tego kazdego dnia? Czyz nie tak wlasnie rzeczy naturalnie sie maja? Przestancie plakac!

W ten sposób ich opuscil, uczac ich i prowadzac. Powiedzial:

Narodziwszy sie w tym ciele musze umrzec. Spotykajac was wszystkich musze was opuscic. Ale ten umysl, to serce, ten ludzki charakter, ta prawdziwa natura, która urzeczywistnilem, ta czysta natura do której sie przebudzilem, ta nature buddy musicie, kazdy z was, jeden za drugim urzeczywistnic. Jesli wtedy przekarzecie te nauki innym istotom, wtedy bede zyl wiecznie na tym swiecie w tym przebudzonym umysle. Uczcie tej dharmy, ze swiadomosc urzeczywistnienia ludzkiej czystej, pierwotnej natury nie powinna zniknac.

W ten sposób ich nauczal. Jego uczniowie pytali go dalej: "Kiedy nie bedzie cie juz z nami oczywiscie mamy twoje nauki i wierzymy, ze sa one bez bledu. Ale jesli powstanie jakis problem do kogo powinnismy sie zwrócic o odpowiedz? Na kim mozemy polegac?".

Zapytany w ten sposób Budda odpowiedzial:

Szukajcie jedynie wewnatrz siebie swiatla na drodze, szukajcie schronienia tylko w sobie. Nie szukajcie schronienia u innych.

Tego jasno ich uczyl:

W sobie znajdzcie wasze swiatlo i wasze schronienie. Oczywiscie nie w swoich egoistycznych ja, ale w dharmie, tym czystym umysle zanim pojawia sie ego. Znajdz schronienie w tym umysle.

To jest sposób w jaki ich uczyl. Ta czysta natura, która odkryl Budda to nie bylo ego. Ego musi byc powazane, ale jest ono czyms niekompletnym. Osobowosc kazdej jednostki jest równie wazna, ale róznia sie one dla kazdej osoby. To co jest rózne czy tez nie calkowite dla kazdej osoby nie moze byc uwazane za prawde. Nie ego i nie indywidualna osobowosc, ale cos sprzed ego, ta podstawa z której powstaja te indywidualne cechy. To miejsce, gdzie wszyscy ludzie docieraja, kiedy szukaja wewnatrz. To miejsce, które w sposób nieunikniony urzeczywistni kazda osoba. Urzeczywistnianie tej prawdziwej podstawy, napotykanie tego zródla naszego czlowieczenstwa, jesli nie robimy tego w naszym zazen, nie jest to prawdziwa praktyka zen.

Azjatycki filozof dr. Kitaro Nishida, którego nazywano równiez Sunshin Koji, praktykowal zazen kazdego dnia i napisal wiersz o glebokim umysle, który byl w stanie urzeczywistnic:

Nasz prawdziwy umysl ma glebokie miejsce
poza które nie docieraja fale smutku i radosci.

Gleboko poza ego, gleboko poza naszymi indywidualnymi cechami jest to glebokie miejsce, gdzie nawet ludzki smutek i radosc nie docieraja. Jest to wieczne miejsce, wieczny korzen umyslu. Z tej czystej i jasnej natury rodzi sie ludzka radosc, smutek, szczescie, nieszczescie, pomieszanie, zludzenia i wszystkie inne wyrazy umyslu. Wszystkie wychodza stamtad. To zródlo w psychologii nazywane jest podswiadomym umyslem i jest ono poza calym swiadomym umyslem. To miejsce na samym dnie, urzeczywistnic ta podstawe to jest to co mial na mysli Budda kiedy mówil o znalezieniu schronienia w dharmie.

W buddyzmie czesto mówi sie, ze ludzki pierwotny umysl, który posiadamy w momencie narodzin jest jak jasne lustro, czyste i nie zasmiecone. Nie ma ono w sobie zupelnie niczego, jest bez ksztaltu, formy i koloru. Jesli cos sie przed nim pojawia lustro jedynie to odbija, ale samo nie tworzy niczego. Kiedy to zostalo odbite odchodzi i jego obraz znika, ale samo lustro nie traci niczego. W tym lustrze nie ma narodzin ani smierci. Bez wzgledu na to jak brudna jest odbijana rzecz, lustro nie brudzi sie. Nie staje sie takze piekne jesli cos pieknego bylo przez nie odbite. Lustro nie staje sie brudne, czyste czy piekne. Równiez jedynie dlatego, ze cos jest odbite nie oznacza, ze cos w nim przybywa ani nigdy nic nie ubywa. Lustro jest bez zysku i straty.

Bez narodzin, bez smierci, ani brudne ani czyste, bez zysku czy straty. To samo czytamy w Sutrze Serca:

Wszystkie dharmy sa puste
Nie pojawiaja sie ani nie nikna
Nie sa splamione ani czyste
Nie rosna ani nie maleja.

Zendzi Bankei wyjatkowy mistrz zen, który zyl okolo trzystu lat temu, powiedzial, ze nawet takie dlugie wyjasnienie nie jest konieczne. Jedynie wyrazenie "nienarodzone", to wystarczy. Jesli nic zbednego nie jest tworzone w umysle to wystarczy. Jedynie z tym wszystko bedzie rozwiazane. Ludzka czysta, pierwotna natura jest tylko tym. Bez ksztaltu, formy czy koloru. Bez narodzin i smierci. Ani czysta ani brudna. Bez zysku ani straty. Ani meska ani zenska. Ani mloda ani stara. Ani inteligentna ani glupia. Ani bogata ani biedna. Nie ma slów, ani wyjasnien, zadnych mozliwych opisów, które by mialy tu zastosowanie. Jedynie czysta, przypominajaca lustro podstawa. To jest ludzka prawdziwa jakosc i to jest rzeczywiste doswiadczenie. Za pomoca naszego zazen, odcinamy wszystkie nen (nen= impuls umyslu), kopiemy calkowicie do zródla tych nen. Kopiemy, kopiemy, kopiemy, az dochodzimy do miejsca, gdzie ludzki charakter zostal calkowicie oczyszczony. Kiedy osiagniety jest punkt zródlowy to wtedy mozna dotknac tego stanu umyslu.

Ten jasny ludzki charakter, który jest jak lustro moze zaakceptowac i przyjac wszystko, ale nic odbitego nie moze w nim utknac. Odbija wszystko dokladnie takim jakie ono jest, ale samo pozostaje nie tkniete. Ten przypominajacy lustro umysl nie ma poczucia "to ja", albo "to nie ja, to on". Nie ma ono dualizmu, nie robi tego typu rozróznien. W tej prawdziwej podstawie w rzeczywistosci nie ma rozróznienia pomiedzy mna a innymi, nie ma ono takiego oddzielenia. Akceptuje ono wszystko jako jedna zjednoczona calosc. To byl pierwotnie jeden swiat bez podzialów na "mój" swiat i "jego" swiat. Nie ma takich dwóch swiatów. Od poczatku jest jedynie jeden zjednoczony swiat.

Zrozumiec to jako rzeczywisty fakt poprzez wlasne doswiadczenie jest madroscia Buddy. Stad powstaje funkcjonowanie i dzialanie ludzkiego umyslu, który w sposób naturalny odczuwa czyjs ból jako swój wlasny, czyjas radosc jako swoja. Z tej madrosci i doswiadczenia w sposób naturalny powstaje cieply, ogarniajacy wszystko umysl. To jest to co nazywane jest wspólczuciem Buddy.

Jesli jestesmy w stanie urzeczywistnic punkt zródlowy ludzkiego charakteru, caly swiat naturalnie staje sie jednym. Nie podzielonym lecz jedna, zjednoczona caloscia. Wielki, rozlegly i przestronny swiat jednego. Dziala tu madrosc i ludzka radosc, cierpienie i smutek staja sie nasza wlasna radoscia, cierpieniem i smutkiem. To nie czyjas radosc, ale takze moja wlasna. Cieply, wszechogarniajacy umysl naturalnie sie tu pojawia. To jest to co mial na mysli Budda, kiedy powiedzial:

Szukajcie swiatla w sobie.

Kiedy napotykamy ten prawdziwy umysl, dotykamy naszej pierwotnej natury, urzeczywistniamy takze nieskonczone twórcze mozliwosci w najwiekszych glebinach naszego umyslu. Czujemy potrzebe stworzenia czegos, rodzi sie pozytywnie dzialajaca energia. W naszych dzialaniach, kiedy tworzymy rzeczy, czujemy radosc po prostu bycia zywym. I kiedy skonczymy nasza prace i widzimy to co zrobilismy mamy z kolei inne poczucie radosci. I kiedy ktos podziwia to co zrobilismy znów inne poczucie radosci. Sens zycia jest odkryty w robieniu tego. Stawanie sie tego rodzaju zywa, energiczna ludzka istota jest odrodzeniem w tym co Budda mial na mysli wypowiadajac nastepujace slowa:

Szukaj swiatla w sobie. Znajdz schronienie w sobie. Szukaj swiatla w dharmie, znajdz schronienie w dharmie.

To jest bardzo wazne nauczanie Buddy.

W dzisiejszych czasach tak wielu ludzi umiera na raka i AIDS. Konfrontuja sie oni i maja do czynienia ze smiercia. Jest to uwazane za jeden z glównych problemów spolecznych. Z tego powodu mamy teraz tak wiele ksiazek opisujacych doswiadczenia ludzi chorych na raka lub AIDS. W szczególach opisuja swoje doswiadczenia z ostatnich dni przed smiercia.

Czytajac co ci autorzy maja do powiedzenia, odkrywamy wiele podobienstw w tym co napisali. Jedna z ksiazek opisuje jak ludzie, którzy zblizaja sie do smierci zauwazaja, ze ich zycie stalo sie prostsze. Kiedy staja sie oni bardzo swiadomi faktu, ze to zycie jest ograniczone, zostaje jasno zrozumiane, ze sukces spoleczny, dobrobyt materialny i glosne przyjecia sa bez znaczenia. Po co sie zyje? Co powinno zrobic sie z czasem który pozostal? Te pytania staja sie wazne?

Ci którzy wiedza, ze ich czas ogranicza sie do okreslonej liczby dni, bez wzgledu na to, jak nieprzyjemna jest pogoda sa wdzieczni za nia poniewaz sa zywi i moga jej doswiadczyc.

Dla tych których zycie przeciagnelo sie poza oczekiwany czas, sam fakt bycia zywym, jedynie to, jest cudowne, bez wzgledu na to jakie niewygody czy klopoty musza znosic.

Inny autor pisze, ze jesli ludzie wiedza o tym, ze pozostala im okreslona liczba dni, tygodni, czy miesiecy zycia, przezywaja oni kazdy dzien w pelni i calkowicie robiac to co ma dla nich najwieksze znaczenie. Podejmujac takie postanowienie na te ostatnie dni sprawiaja, ze kazdy dzien jest cenny, nieskonczenie satysfakcjonujacy i produktywny. Bez wzgledu na to jak powaznie sa chorzy moga sluchac muzyki, która kochaja. I sa ludzie, którzy spedzaja czas robiac wlasnie to. Inni wybieraja ciche rozmowy z krewnymi i bliskimi przyjaciólmi. Niektórzy odnajduja spokój umyslu spedzajac czas samotnie zastanawiajac sie co zrobili w trakcie swojego zycia. Jeszcze inni do samego konca znajduja radosc w byciu otoczonym przez przyjaciól rozmawiajac i narzekajac. Sposób zycia kazdej osoby az do ostatnich chwil jest wyrazany i honorowany w tym punkcie zwrotnym.

Jesli nawet co do niektórych porzucono wszelkie nadzieje, ku zadziwieniu lekarzy, niektóre z takich osób zyja jeszcze przez dlugi czas. Jesli nawet nie jest to bardzo dlugi okres, tacy ludzie przezywaja swoje dni w sposób pelny. Kiedy widza oni smierc tuz przed soba, ta obecna chwila jest prawda.

W tej wlasnie chwili, chec, aby wlozyc w nia wszystko co mozemy jest taka sama dla kazdej osoby w obliczu smierci. To jest swiat zazen. W zazen uzywajac naszych zdrowych cial musimy doswiadczyc tego ostatecznego miejsca, tego ostrza brzytwy. Robimy to kiedy nasze ciala sa nadal zdrowe i moga pracowac, budzac sie do prawdziwego ludzkiego sposobu zycia i nastepnie dajac wyraz temu przebudzeniu w spoleczenstwie. To jest droga zen, bardzo wazna czesc nauki Buddy.

Rindzai Zendzi uczyl nas w ten sposób. Jego slowa z Rindzai Roku sa bardzo wazne:

Nie dodawaj zbednych mysli do pierwszego nen,
nie twórz mysli na temat przyszlosci.

Do tych mysli, które powstaja w naturalny sposób nie dodawaj innych mysli z nimi zwiazanych. Nie wnikaj w kazda mysl, nie obracaj jej w umysle i nie pracuj nad kazda mysla, która sie pojawia, nad pogladami na to czy tamto. To nie oznacza nie patrz, nie sluchaj, nie mów. Patrz swoimi oczyma, uzywaj je w pelni, ale odcinaj mysli natychmiast kiedy skonczysz. Nawet jesli jest to cos dobrego nie dodawaj nic. Bez wzgledu na to jak zle to jest nie kontynuuj rozmyslan o tym. Odetnij to natychmiast. Uzywaj swojej wyobrazni, aby to robic. Nie martw sie i nie obawiaj o to co jeszcze sie nie pojawilo. Nasze zycie nie dzieje sie w skonczonej przeszlosci czy tez w przyszlosci, która nie nadeszla. Nasze zycie dzieje sie w tej wlasnie chwili. W tej chwili uzywajac wszystko co mamy, wkladajac calych siebie, to jest zywe dzialanie zazen.

Ludzie tego swiata w koncowych okresach swojego zycia nie koniecznie maja doswiadczenie zazen, ale wchodza w ten sam stan umyslu co ci, którzy praktykuja. To oznacza najwazniejszy ludzki stan umyslu. Kiedy ludzie zdejma wszelkie upiekszenia i zwróca sie w kierunku tego co prawdziwie konieczne, to co w koncu pozostaje to najczystsze miejsce pierwotnej natury. A jest to w rzeczywistosci ta chwila.

Osoba, która ponad dwa i pól tysiaca lat temu uczyla nas o tym zyciu, tym ludzkim charakterze, tym doswiadczeniu, tym dzialaniu byl Budda Siakjamuni. Dzis szczególnie powinnismy pamietac, ze otrzymalismy ludzkie cialo, tak trudne do otrzymania i napotkalismy nauke Buddy, tak trudna do spotkania. Jesli teraz nie wyjasnimy tej prawdy, to kiedy, kiedy mamy zamiar to zrobic?

Kiedy myslimy o narodzinach Buddy, myslimy o tym jak wazne jest, aby choc jedna osoba wiecej mogla poznac nauki o ludzkim prawdziwym zródle, sciezke do urzeczywistnienia umyslu o którym nauczal. Wtedy slubujemy pracowac, aby urzeczywistnic nasza wlasna prawdziwa nature i nigdy nie zatrzymywac sie az to nastapi.

PRAWDZIWE ZNACZENIE

Czerwiec 1990

Do niedawna transplantacja byla uwazana za bluznierstwo wobec Boga i byla tematem tabu. Dzisiaj zarówno dzieki checi ratowania ludzkiego zycia jak i szukaniu rozglosu w swiecie nauki jest ona tematem powszechnym i kontrowersyjnym.

Wielu ludzi zostalo uratowanych. W wyniku postepu mozna zastapic ulomne i zniszczone czesci ciala przez przeszczepione i sztuczne. Ludzie, którzy utracili duzo krwi korzystaja z transfuzji. W tym swiecie choroby sa leczone jedna po drugiej. Rozwiazywane sa nasze problemy ze zdrowiem, wielu ludzi otrzymuje pomoc.

Dzis przedmiotem handlu moga byc nerki, watroba, nawet serce. Mozna powiedziec, ze jezeli ten proces posunie sie dalej, cialo moze stac sie nierozpoznawalne.

Naszedl czas, gdy zycie moze byc produkowane i rozwijane w próbówce. Medycyna bardzo sie posunela naprzód w spelnianiu ludzkich nadziei i oczekiwan. Misja medycyny stalo sie przedluzanie ludzkiego zycia, chocby o sekunde, jesli to mozliwe. Staramy sie przedluzac ludzkie zycie w jakikolwiek sposób. Rozwijajac sposoby uwazane przez nas za najlepsze z mozliwych, powinnismy sie zatrzymac i zastanowic, czy rzeczywiscie poruszamy sie we wlasciwym kierunku. Powinnismy miec na wzgledzie, tych którzy beda naszymi nastepcami, rozwazajac to w szerokim kontekscie przeszlosci, terazniejszosci i przyszlosci. Musimy sie zapytac o prawdziwe znaczenie tego co robimy. Zapytac czy to takie wazne? Jest to cos co trzeba przemyslec gruntownie.

W wyspecjalizowanym swiecie opieki medycznej, lekarze dokonuja tego wszystkiego uzywajac doskonalej techniki. Gdy opinia lekarza pokrywa sie z pragnieniem pacjenta, jest to uwazane za wlasciwy tok postepowania. Ten sposób myslenia jest przyjmowany bezkrytycznie. Ale musimy byc bardzo uwazni ze wzgledu na to, ze sytuacja jest niepewna, zarówno dla lekarza jak i pacjenta. Jest tak poniewaz zakres i kryteria opiniowania staja sie bardzo waskie. Tak jak tonacemu, który chwyta sie brzytwy, medycyna stara sie dac szybko umierajacemu pacjentowi choc odrobine nadziei.

Z drugiej strony swiat medyczny ze swoja dokladnoscia techniczna, moze rozpoznac problem i bez zbednego halasu zapewnic bezposrednie i efektywne jego leczenie. Ludziom otaczajacym pacjenta, którzy sa mocno zaniepokojeni, moze zawezic to widzenie, podobnie jak widzenie calego spoleczenstwa. Dzieje sie tak w sposób naturalny.

Majac to w umysle, jesli spojrzymy na ta sprawe ze strony medycyny, to przypomina sie przysiega Hipokratesa, ze lekarze beda pracowac oddajac wszystko jedynie dla dobra pacjenta. Dlatego tez rozwój etyki lekarskiej jest sprawa krytyczna. Ten wlasnie rozwój musi zostac poddany zapytywaniu czy naprawde dokonuje sie on dla dobra pacjenta i czy ludzka godnosc jest brana pod uwage czy tez nie. To trzeba sprawdzic bardzo uwaznie.

Dzisiejsza medycyna nie moze byc jedynie przedluzeniem studiów naukowych. Jesli pochodzic bedzie z punktu zrozumienia prawdziwego zródla czlowieka to nie bedzie sie mylic. Jesli srodowisko medyczne potrafi rozpoznac cel ludzkiego zycia w rozwoju charakteru, to bedzie ono mialo cos do zaoferowania nawet tym pacjentom, którzy nie maja szans na wyleczenie. Slubowac, aby calkowicie rozwinac prawdziwy ludzki charakter - nalezy nie szczedzic wysilków, aby tego dokonac, nawet w ostatniej chwili zycia. Pacjenci ze swojej strony, takze nie straca z oczu tego co naprawde w zyciu wazne i beda do ostatniej chwili kontynuowac starania by wygladzac i doskonalic siebie, nie szczedzac wysilków.

Nawet, gdy nie jest sie Budda, problem zycia i smierci, cierpienia i choroby jest dla nas wszystkich naglaca kwestia. Prawdopodobnie nie bylo jeszcze nigdy takiego okresu historii w którym podnoszono by taki lament nad godnoscia ludzkiego zycia. Jednoczesnie musimy zapytac czy byl taki okres w historii kiedy bylo tak niewiele szacunku dla ludzkiego zycia. Czemu sluzy dokladnie to szanowane zycie? Na przyklad, gdybysmy wydluzyli przecietna dlugosc zycia ludzkiego do stu lat, bez glebokiego rozumienia prawdziwego znaczenia tego stuletniego zycia, samo wydluzanie czasu trwania byloby pozbawione sensu.

W Japonii, gdy osoba jest skazana na smierc, egzekucja moze sie odbyc dwadziescia dni po tym jak Minister Sprawiedliwosci podpisze wyrok smierci. Nie tylko w trakcie tych ostatnich dni, ale juz od chwili umieszczenia w wiezieniu, skazani poddawani sa ciaglej edukacji, tak, aby mogli przebudzic swój prawdziwy charakter, swoja prawdziwa nature. Pomiedzy tymi na których wykonano wyrok bylo kilku, którzy gleboko zrealizowali swoja prawdziwa i swietlista nature.

Mamy slowa pozostawione przez jednego z takich ludzi - Shima Akishito. Czlowiek ten spedzil dziecinstwo w Chinach i po wojnie wrócil do Japonii. Z powodu wielu trudnosci i zmiennych losów, jego matka zmarla na gruzlice, sam chorowal na gruzlice, dlugi czas spedzil w gipsie i na leczeniu, nie uczeszczal do szkoly i nie otrzymal edukacji takiej jak jego rówiesnicy. Z powodu niewlasciwej edukacji wyrósl na osobe egoistyczna, zainteresowana jedynie wlasnymi pragnieniami. Byl traktowany chlodno przez otoczenie. Jego osobowosc stala sie szorstka i dzika. Zyl zyciem podporzadkowanym egoistycznym zachciankom, robiac to na co tylko mial ochote.

Zostal umieszczony w szkole specjalnej, zyl blakajac sie bez celu, postepujac jedynie za swoimi egoistycznymi kaprysami. W koncu majac 25 lat, w roku 34 ery Showa, w pewna deszczowa noc wlamal sie do wiejskiego domu i zobaczyl lezaca na stole niewielka sume dwóch tysiecy jenów. W trakcie walki z domownikami zabil gospodynie, matke dwójki dzieci.



dalej


strona główna
(23kB)