(23kB)
strona główna

 

 

RUDOLF STEINER

TEOZOFIA RÓZOKRZYZOWCÓW





 

[Die Theozophie des Rosenkreuzers / wyd. orygin.: 1951] Wyklady wygloszone od 22.05 do 06.06. 1907 r. w Monachium (tom GA 99 w katalogu Dziel Zebranych Rudolfa Steinera) ... Kto nie rozwinal w sobie zdolnosci duchowych, jasnowidzenia, nie moze samodzielnie dojsc do duchowych prawd w wyzszym swiecie. Dla zdobywania prawd duchowych jasnowidzenie jest warunkiem koniecznym. Ale tylko dla zdobywania; gdyz do chwili obecnej zaden prawdziwy prad rózokrzyzowiecki nie podawal nauk, których nie mozna zrozumiec zwyklym, powszechnym, logicznym rozumem. Jezeli ktos zarzuca teozofii rózokrzyzowców, ze do zrozumienia jej trzeba byc jasnowidzacym, to nie ma racji. Nie chodzi tu wcale o zdolnosc bezposredniego przezywania wyzszych prawd widzeniem i slyszeniem duchowym. Jezeli ktos nie moze pojac madrosci rózokrzyzowców na drodze czysto myslowej, to oznacza, ze jeszcze nie wyrobil w sobie dostatecznie umiejetnosci logicznego myslenia...

 

 

Rudolf Steiner Kalendarium

1861 Rudolf Steiner przychodzi na swiat 25 lub 27 lutego w Kraljevec (ówczesne Austro-Wegry, dzis Chorwacja) jako syn urzednika austriackiej kolei Johanna Steinera i Franciski Steiner z domu Blie. Dziecinstwo spedza niedaleko Wiener-Neustadt w Pottschach oraz Neudörfl (tam uczeszcza do szkoly wiejskiej). 1872 Rozpoczyna nauke w tzw. Realschule (szkole realnej), która konczy matura z wyróznieniem w 1879 r. 1879 Rozpoczyna studia na Politechnice Wiedenskiej. Studiuje poczatkowo matematyke i przyrodoznawstwo, ale pózniej poswieca sie równiez studiom literacko-historycznym i filozoficznym. W Wiedniu zaprzyjaznia sie z germanista i badaczem twórczosci Goethego, Karlem Juliusem Schröerem (1825-1900), pod wplywem którego zajmuje sie intensywnymi studiami nad cala twórczoscia Goethego. Schröer poleca dwudziestoletniego Steinera Josephowi Kurschnerowi, który pracuje dla wydawnictwa Deutsche National Literatur nad zbiorowym wydaniem dziel Goethego. 1881 Steiner zajmuje sie opracowaniem podstaw swiatopogladu Goethego w oparciu o jego teorie filozoficzno-poznawcze. 1886 Ukazuje sie w druku jego praca Grundlinien einer Erkenntnistheorie der Goetheschen Weltanschaung (Podstawy teorii poznania swiatopogladu Goethego). Dzieki tej rozprawie Steiner otrzymuje propozycje pracy w Weimarze przy opracowaniu popularnego wydania naukowych dziel Goethego w ramach tzw. Sophien-Ausgabe. 1890 Steiner przenosi sie do Weimaru, gdzie podejmuje prace w archiwum Goethego i Schillera. Kontynuuje swoje badania nad twórczoscia Goethego. W tym czasie pracuje równiez nad przedstawieniem swojego swiatopogladu opartego na intuitywnym poznaniu swiata nadzmyslowego. 1891 Uzyskuje doktorat z filozofii na Uniwersytecie w Rostocku. Jego rozprawa doktorska Die Grundfrage der Erkenntnistheorie mit besonderer Rücksicht auf Fichtes Wissenschftslehre ukazuje sie w 1892 roku w poszerzonej formie jako Wahrheil und Wissenschaft (Prawda a nauka). 1893 Wydaje swoje glówne dzielo filozoficzne Philosophie der Freiheit (Filozofia wolnosci). 1895 Ukazuje sie ksiazka Friedrich Nietzsche, ein Kämpfer gegen seine Zeit. 1897 Wieloletnie studia nad twórczoscia Goethego przedstawia w pracy Goethes Weltanschaung (Swiatopoglad Goethego). Steiner przenosi sie do Berlina, gdzie przez trzy lata redaguje Magazin für Literatur. W okresie tym staje sie znaczaca postacia w intelektualnym zyciu stolicy. 1899 Poslubia Anne Eunicke (1853-1911). Rozpoczyna wyklady na Berlinskiej Wszechnicy Robotniczej. 1901 Publikacja jego kolejnej rozprawy Welt - und Lebensanschaungen im 19. Jahrhundert oraz Die Mystik im Aufgang des neuzeitlichen Geistesleben. W tej oraz w nastepnych swoich pracach opisuje badania swiata duchowego, które oparte zostaly na racjonalnym postepowaniu prowadzacym do poznania nadzmyslowego metoda przyrodoznawcza. W nastepnych latach powstaja jego kolejne prace: 1902 - Das Christentum als mystische Tatsache (Chrzescijanstwo jako fakt mistyczny); 1904 - Theosophie (Teozofia); 1905 - Wie erlangt man Erkenntnisse der höheren Welten (Jak osiagnac poznanie wyzszych swiatów); 1908 - Aus der Akasha-Chronik (Z kroniki akasza), Die Stufen der höheren Erkenntnis (Stopnie wyzszego poznania); 1910 -Die Geheimwissenschaft im Umriss (Wiedza tajemna w zarysie). W latach 1910 - 1913 tworzy cztery dramaty sceniczne: 1910 - Die Pforte der Einweihung (Wrota wtajemniczenia); 1911 - Die Prüfung der Seele (Egzamin duszy); 1912 - Der Hüter der Schwelle (Straznik progu); 1913 - Der Seelen Erwachen (Przebudzenie duszy). 1902 Wstepuje do Towarzystwa Teozoficznego, z którym pozostaje zwiazany do 1913 r. 1912 Przy wspólpracy Marii von Sievers opracowuje podstawy eurytmii. 1913 Konczy sie okres jego dzialalnosci w Towarzystwie Teozoficznym. Steiner wystepuje z niego wraz z wiekszoscia niemieckich teozofów i zaklada Towarzystwo Antropozoficzne. Antropozofii poswieca cale swoje pózniejsze zycie. 1913 Poczatek pracy nad budowa pierwszego Goetheanum, osrodka ruchu antropozoficznego. Od 1913 roku Steiner wiaze swoja dzialalnosc z mala miejscowoscia Dornach, kolo Bazylei. Ta szwajcarska miejscowosc zostala wybrana na siedzibe Towarzystwa Antropozoficznego po odmowie wladz niemieckich na lokalizacje w okolicy Monachium. Pierwsze Goetheanum, budowla, w której R. Steiner zawarl wszystkie swoje doswiadczenia i cala wiedze duchowa byla wielkim dzielem artystycznym. Przy jej powstaniu realizowane byly nowe teorie barw i proporcji wywodzace sie z prac nad dzielami Goethego. Ta praca dal impuls do rozwoju nowych pradów w architekturze, rzezbie i malarstwie. 1914 Poslubia Marie von Sievers. Dornach staje sie centrum jego dzialalnosci. W okresie 1914-1922 kontynuuje prace nad budowa Goetheanum. Wszystkie projekty architektoniczne do tej wielkiej budowli wykonuje sam wedlug swoich zasad. W wyniku podpalenia w noc sylwestrowa 1922/23 prawie ukonczone dzielo doszczetnie plonie. Drugie Goetheanum budowano juz po smierci Steinera, ale wedlug jego projektów - z betonu. 1919 Swoimi wykladami o zasadach trójpodzialu spolecznego daje impuls do rozwoju pedagogiki opartej na nowych zasadach. Prowadzi wyklady dla wychowawców i rodziców. Zaklada w Stuttgarcie pierwsza Wolna Szkole Waldorfska (nazwa pochodzi od fabryki Waldorf-Astoria, gdzie prowadzil wyklady dla robotników). 1920 W Domach prowadzi pierwszy kurs medyczny dla lekarzy. Ten cykl dwudziestu wykladów rozpoczyna aktywna prace nad stworzeniem podstaw medycyny antropozoficznej. Pozostaje aktywny na polu pedagogiki. Zajmuje sie równiez naukami przyrodniczymi w swietle wiedzy duchowej. 1921 Tworzy podstawy eurytmii leczniczej, prowadzi wyklady dotyczace spojrzenia z punktu widzenia wiedzy duchowej na nauki przyrodnicze, historie, nauki scisle i spoleczne. 1922 Podobnie jak w poprzednich latach prowadzi setki wykladów. Wspóldziala przy zalozeniu Christengemeinschaft. Plonie pierwsze Goetheanum. 1923 Zniszczenie Goetheanum, jego wieloletniej pracy, przezywa Steiner bardzo ciezko. Pozostaje nadal aktywny. Rozwija podstawy medycyny antropozoficznej, kontynuuje prace pedagogiczna. Tematy jego wykladów rozszerzaja sie na wciaz nowe obszary zagadnien. Od 24.XII.1923 do 1.I.1924 uczestniczy w zalozeniu Powszechnego Towarzystwa Antropozoficznego i zostaje jego przewodniczacym. 1924 W Kobierzycach kolo Wroclawia 7-16 VI prowadzi kurs rolniczy, który staje sie impulsem i podstawa rozwoju rolnictwa biodynamicznego, opartego na wiedzy duchowej i traktujacego Ziemie jako zywe jestestwo duchowe. 1924 We wrzesniu ciezka choroba zmusza go do przerwania dzialalnosci publicznej. Pomimo to pozostaje aktywny. Razem z Ita Wegman pracuje w dziedzinie medycyny, kontynuuje prace z zakresu pedagogiki. Opracowuje plany i szkice do budowy drugiego Goetheanum. 1925 Jest juz bardzo ciezko chory. Wraz z Ita Wegman konczy ksiazke Grundlegendes für eine Erweiterung der Heilkunst nach geisteswissenschaftlichen Erkenntnissen (Podstawy sztuki leczenia poszerzonej wiedza duchowa). Pracuje do ostatnich dni zycia nad swoja biografia, opisana w niedokonczonej ksiazce Mein Lebensgang (Moja droga zycia) oraz nad dzielem Anthroposophische Leitsätze (Antropozoficzne mysli przewodnie). Umiera 30 III 1925 r. w swoim atelier przy Goetheanum.

 

 

I

 

Wyklady, które rozpoczynamy, nosza tytul: "Teozofia rózokrzyzowców". Jest to ta sama prastara, a jednak wiecznie nowa, madrosc ujeta w dostosowana do naszych czasów metode. W metode, która wlasciwie istnieje juz od XIV wieku. Nie bedziemy jednak zajmowali sie historia rózokrzyzowców. Wiecie wszyscy, ze dzis nawet w szkolach podstawowych wykladaja cos w rodzaju geometrii, do której nalezy równiez twierdzenie Pitagorasa. Dzieci ucza sie elementów geometrii niezaleznie od tego, w jaki sposób ta geometria powstala. Cóz bowiem wie dzisiaj uczen szkoly poczatkowej o Euklidesie? A jednak uczy sie wlasnie geometrii euklidesowej. Dopiero znacznie pózniej, kiedy zapozna sie juz z samym przedmiotem, z jego trescia, dowiaduje sie - np. na lekcji historii nauki - w jakiej formie, w jakiej postaci zjawilo sie pierwotnie w dziejach ludzkosci to, co dzisiaj dostepne jest dla wszystkich w szkolach podstawowych. Tak samo jak na poczatku nauki geometrii nie obchodzi ucznia, w jakiej formie przekazal ja kiedys ludzkosci Euklides, podobnie i my nie bedziemy sie ogladali na to, jaka byla w historii linia rozwojowa tzw. pradu rózokrzyzowców. I tak jak uczen zapoznaje sie z geometria, podchodzac do samej rzeczy, do jej tresci, tak i my rozwazac bedziemy sama tresc madrosci rózokrzyzowców. Kto zna zewnetrzna historie rózokrzyzowców, tak jak jest ona przedstawiana w literaturze, ten niewiele wie o istotnej tresci ich teozofii. To, co stanowi istote tej teozofii, zyje od XIV wieku jako prawda, niezaleznie od zewnetrznej historii tego ruchu; podobnie jak geometria jest prawdziwa i mozna ja poznac niezaleznie od jej historii. Dlatego tylko pobieznie dotkniemy tego, co najwazniejsze w historii rózokrzyzowców. W roku 1459, jako nauczyciel niewielkiego grona wtajemniczonych uczniów, wystapil Christian Rosenkreutz. Pod tym nazwiskiem znany byl swiatu czlowiek, który byl inkarnacja bardzo wysokiego jestestwa duchowego. W roku 1459, w scisle zamknietym kole bractwa o celach duchowych, zwanego Fraternitas Rosae Crucis, Christian Rosenkreutz zostal wyniesiony do godnosci Eques Lapidis Aurei, Rycerza Zlotego Kamienia. Ta wysoka indywidualnosc duchowa, która wcielila sie na planie fizycznym jako Christian Rosenkreutz, dzialala odtad w tym samym ciele jako przewodnik i nauczyciel pradu rózokrzyzowców. Znaczenie wyrazenia w tym samym ciele równiez wyjasnimy sobie w trakcie nastepnych wykladów, gdzie bedzie mowa o losie czlowieka po smierci. Madrosc, o której tu mówimy, prawie do konca XVIII wieku dostepna byla tylko dla czlonków zamknietego bractwa, obwarowana surowymi przepisami, które odcinaly ja od swiata zewnetrznego. W XVIII wieku misja tego bractwa stalo sie przelanie w ówczesna kulture Europy Srodkowej duchowej ezoterii; widzimy wiec tu i ówdzie zjawiska, które wprawdzie naleza do zewnetrznej, egzoterycznej kultury, sa jednak niczym innym, jak wyrazem madrosci ezoterycznej. W ciagu ubieglych stuleci niejeden czlowiek usilowal w taki czy inny sposób dotrzec do istoty madrosci rózokrzyzowców, ale to sie nie udawalo. I tak np. Leibnitz na prózno usilowal zblizyc sie do zródel tego pradu. Natomiast madrosc ta widoczna jest w pewnym dziele - egzoterycznym zreszta - które powstalo pod koniec ziemskiej drogi Lessinga. Jest to jego "Wychowanie rodu ludzkiego", tekst, który czytac trzeba miedzy wierszami. Po jej szczególnym ezoterycznym zakonczeniu mozna poznac, ze jest to zewnetrzny wyraz glebokiej madrosci rózokrzyzowców. Najwspanialej jednak przejawila sie ona u czlowieka, który skupial w sobie cala ówczesna kulture europejska - u Goethego. Goethe, jako stosunkowo mlody czlowiek, zblizyl sie do zródla inspiracji rózokrzyzowców i w pewnym sensie dostapil niezwykle wysokiego wtajemniczenia. Latwo powstac moga nieporozumienia, gdy mówi sie o wtajemniczeniu Goethego; dlatego moze lepiej bedzie wyjasnic to troche blizej. Bylo to w czasie, kiedy Goethe opuscil uniwersytet w Lipsku, zanim dostal sie do Strassburga. Zdarzylo sie wtedy cos w najwyzszym stopniu niezwyklego. Goethe doznal wstrzasajacego przezycia, którego zewnetrznym wyrazem byla ciezka, smiertelna choroba. To wazne przezycie, pewnego rodzaju wtajemniczenie, przyszlo wlasnie w czasie choroby. Goethe nie zdawal sobie z tego jasno sprawy, dzialalo ono poczatkowo w jego duszy w formie poetyckiego natchnienia, pradu, który w najprzedziwniejszy sposób przenikal do jego utworów. Taki wlasnie cudowny przeblysk mamy w wierszu "Tajemnice", który najblizsi przyjaciele Goethego zaliczali do jego najglebszych utworów. I rzeczywiscie, Goethe juz nigdy potem nie mógl zdobyc sie na zakonczenie tego poematu. W granicach ówczesnej kultury nie bylo jeszcze mozliwe znalezienie formy zewnetrznej dla oddania calej glebi, jaka zyje w tym wierszu. Mamy w tym utworze najglebsze tajemnice duszy Goethego, a dla wszystkich komentatorów Goethego niedostepna zagadke. Otrzymane wówczas wtajemniczenie z czasem stalo sie dla Goethego bardziej swiadome. Dzieki temu mógl stworzyc ów niezwykly utwór pisany proza: Bajka o zielonym wezu i pieknej Lilii. Jest to jeden z najglebszych utworów literatury swiatowej. Kto go dobrze rozumie, ten wie duzo o madrosci rózokrzyzowców. Kiedy madrosc ta miala przeniknac do ogólnej kultury, w pewien sposób zostala zdradzona - nie ma potrzeby wdawac sie w to blizej - i niektóre jej prawdy przedostaly sie w szeroki swiat w znieksztalconej formie. Ta wlasnie zdrada z jednej strony, z drugiej zas koniecznosc, jaka zachodzila, aby kultura zachodnioeuropejska rozwijala sie w ciagu XIX wieku bez zadnych ezoterycznych wplywów, te dwa powody sprawily, ze zródla madrosci rózokrzyzowców pozornie cofnely sie w glab, w ukrycie. W pierwszej polowie XIX wieku, a nawet jeszcze pózniej, wiedza ta byla w znacznej mierze niedostepna. Dopiero w naszych czasach stalo sie znowu mozliwe otwarcie zródla tej madrosci, aby mogla ona przeniknac do kultury zewnetrznej. Jezeli przyjrzymy sie kulturze wspólczesnej, to zrozumiemy powody, dlaczego musialo sie tak stac. A teraz chcialbym podac dwa charakterystyczne rysy, którymi odznacza sie madrosc rózokrzyzowców, a które wazne sa dla jej misji w swiecie. Pierwszy zwiazany jest z cala postawa czlowieka wobec madrosci, która jest nieco inna niz ezoteryczna forma madrosci chrzescijansko-gnostycznej. Musimy tu poruszyc, na razie pobieznie, dwa aspekty zycia duchowego, jezeli chcemy zdac sobie jasno sprawe z tego odrebnego stanowiska. Pierwszy z nich to stosunek ucznia do nauczyciela i tu musimy poruszyc dwie rzeczy. Musimy rozwazyc po pierwsze to, co nazywamy jasnowidzeniem, po drugie to, co nazywamy wiara w autorytet. Pod slowem jasnowidzenie - które wlasciwie nie jest dobrym wyrazeniem - rozumiemy nie tylko widzenie, ale takze i slyszenie duchowe. To sa dwa zródla wszelkich pouczen o ukrytej madrosci swiata i z zadnych innych zródel nie moze plynac prawdziwe poznanie. W metodzie rózokrzyzowców mamy jednak wazna, zasadnicza róznice miedzy dochodzeniem, zdobywaniem prawd duchowych, a ich pojmowaniem. Dla rózokrzyzowca istnieje ogromna róznica miedzy dochodzeniem, otrzymywaniem prawd duchowych, a ich pojmowaniem. Kto nie rozwinal w sobie zdolnosci duchowych, jasnowidzenia, nie moze samodzielnie dojsc do duchowych prawd w wyzszym swiecie. Dla zdobywania prawd duchowych jasnowidzenie jest warunkiem koniecznym. Ale tylko dla zdobywania; gdyz do chwili obecnej zaden prawdziwy prad rózokrzyzowy nie podawal nauk, których nie mozna zrozumiec poslugujac sie zwyklym, logicznym mysleniem. Jezeli ktos zarzuca teozofii rózokrzyzowców, ze do zrozumienia jej trzeba byc jasnowidzacym, to nie ma racji. Nie chodzi tu wcale o zdolnosc bezposredniego przezywania wyzszych prawd przy zaangazowaniu duchowego widzenia i slyszenia. Jezeli ktos nie moze pojac madrosci rózokrzyzowców na drodze czysto rozumowej, to oznacza tylko, ze jeszcze nie wyrobil w sobie dostatecznej umiejetnosci logicznego myslenia. Jezeli przyjmujemy to, co daje dzisiejsza kultura, jezeli nie zalujemy trudu, cierpliwosci, wytrwalosci, by sie uczyc, to z pewnoscia bedziemy w stanie pojac i zrozumiec to, co mówi nauczyciel rózokrzyzowej madrosci. Jezeli czyjs umysl odrzuca te prawdy i mówi: "Ja tego nie rozumiem", to powodem jest nie to, ze dla niego swiat ducha jest jeszcze niedostepny, tylko ze za malo wykorzystuje swoje mozliwosci logicznego myslenia, nie poglebia wystarczajaco przezyc oraz mysli, jakie mu daje zwykle, dzisiejsze wyksztalcenie. Pomyslcie tylko, jakie nieslychane spopularyzowanie wiedzy nastapilo w ciagu ubieglych dwudziestu stuleci i spróbujcie wyobrazic sobie chrzescijanski prad rózokrzyzowy w XIV wieku. Pomyslcie, jakze inny byl stosunek rozproszonych po swiecie ludzi do nauczycieli; dzialalo tutaj mówione slowo. Malo kto zdaje sobie dokladnie sprawe, jaka olbrzymia ewolucja dokonala sie od tamtych czasów. Wystarczy wspomniec o wynalezieniu druku. Dzieki temu wynalazkowi tysiacami, milionami dróg przedostaje sie dzisiaj do nurtu ogólnej kultury to, co wypracowujemy na wyzynach zycia duchowego. Poczynajac od ksiazki, a konczac na najmniejszej wzmiance w pismie codziennym mamy niezliczona ilosc dróg, którymi ogromna masa pojec przenika w zycie. Sa to jednak drogi, które otworzyly sie dopiero niedawno i sprawily, ze intelekt zachodnioeuropejski przyjal zupelnie inna forme. Od tego czasu dziala on zupelnie inaczej. Odwieczna madrosc, wystepujac w nowej postaci, musi sie z tym liczyc. Trzeba bylo stworzyc jej nowa postac, tak by mogla dotrzymac kroku temu postepowi. Madrosc rózokrzyzowców jest dzisiaj w stanie oprzec sie kazdemu zarzutowi ze strony zarówno popularnej wiedzy, jak i powaznej, glebokiej nauki. Ostoje przeciw ewentualnej krytyce ze strony wiedzy posiada madrosc rózokrzyzowa w sobie samej. Istotne zrozumienie wiedzy wspólczesnej, ale nie dyletanckie rozumienie, jakie zdarza sie czasem nawet u profesorów uniwersyteckich, lecz zrozumienie wolne od abstrakcyjnych teorii i fantastycznych wyobrazen materializmu, zrozumienie opierajace sie scisle na faktach, dostarcza wlasnie calego szeregu naukowych dowodów, wykazujacych prawdziwosc pogladów rózokrzyzowców. Drugi charakterystyczny aspekt tej madrosci dotyczacy stosunku ucznia do nauczyciela polega na tym, ze ten stosunek jest zasadniczo rózny niz w innych wtajemniczeniach. Sposób odnoszenia sie ucznia do nauczyciela w obrebie tego ruchu jest wlasnie czyms zupelnie innym niz wiara w autorytet. Postaram sie to wytlumaczyc na przykladach z zycia. Nauczyciel madrosci rózokrzyzowej pragnie byc dla swego ucznia tym, kim jest biegly matematyk dla swego ucznia. Czy mozna twierdzic, ze mamy tu do czynienia z wiara w autorytet? Nie! Czy mozna twierdzic, ze uczen nie potrzebuje nauczyciela matematyki? Niejeden powie, ze tak, bo poslugujac sie dobrymi ksiazkami mozna dojsc do tego samego przez samodzielne studia i tylko sposób poznania jest inny niz przy bezposrednim kontakcie z czlowiekiem. Podobnie tez kazdy, po osiagnieciu pewnego stopnia jasnowidzenia, móglby dojsc do wszystkich prawd duchowych; tylko ze nikomu nie wyda sie rozsadne, aby dazyc do celu dluzsza droga Podobnie nierozsadne byloby mówic: “Chce sam z siebie dojsc do wszystkich prawd duchowych". Gdy nauczyciel biegly w matematyce przekazuje uczniowi swa wiedze, to uczen nie potrzebuje uciekac sie do wiary w autorytet, bo slusznosc prawd matematycznych sama do niego przemawia i jego rzecza jest tylko starac sie zrozumiec. Podobnie jest z calym rozwojem ezoterycznym w ujeciu rózokrzyzowców. Nauczyciel jest przyjacielem, doradca, który prowadzi do przezyc ezoterycznych, opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu. Gdy sie juz raz do nich dojdzie, to przyjmowanie prawd ezoterycznych na wiare jest tak samo zbyteczne, jak przy twierdzeniu matematycznym, ze suma katów w trójkacie wynosi 180°. To, co w szkole rózokrzyzowców spotykamy jako autorytet, nie jest autorytetem we wlasciwym znaczeniu tego slowa, tylko po prostu sposobem skrócenia drogi do najwyzszych prawd. Teraz trzeba omówic stosunek wiedzy duchowej do ogólnej kultury duchowej. Na podstawie tego, co poruszymy w kolejnych wykladach, zobaczycie, ze prawda moze przeniknac bezposrednio do zycia praktycznego. Nie chodzi o zbudowanie jakiegos oderwanego systemu na teoretyczny tylko uzytek, ale o cos, co prowadzic moze do poznania glebokich podstaw naszej wspólczesnej wiedzy, do przenikniecia prawdami duchowymi naszego zycia codziennego. Madrosc rózokrzyzowców przyjac trzeba nie tylko glowa, nawet nie tylko sercem, trzeba aby przeszla nam w rece, przeniknela wszystkie nasze umiejetnosci manualne. Trzeba wcielic ja w czyn. Bo nie sentymentalne oddawanie sie wspólczuciu, tylko skoordynowane i celowe dzialanie jest praca w sluzbie ludzkosci. Prosze sobie tylko wyobrazic np. towarzystwo, które postawiloby sobie za jedyny cel "braterstwo" i nie zajmowalo sie niczym innym, jak tylko prawieniem kazan na temat tej idei. To nie bylby prad rózokrzyzowy. Rózokrzyzowiec nie mysli w ten sposób. Przypuscmy, ze ktos lezy na ulicy ze zlamana noga, a wokól niego zbiera sie gromadka kilkunastu ludzi przejetych milosierdziem i wspólczuciem; wszyscy oni razem wzieci mniej znacza niz jeden czlowiek, który potrafi opatrzec rannego, ewentualnie zestawic noge; moze wcale nie jest sentymentalny, ale podejdzie i pomoze. To jest wlasnie nastrój, który zyje w duszy rózokrzyzowca; chodzi mu o poznanie, które prowadzi do czynu, o opanowanie zycia poprzez poznanie. Wszelkie twierdzenia o milosiernym wspólodczuwaniu sa w swietle madrosci rózokrzyzowców nawet czyms niebezpiecznym; to ciagle podkreslanie wspólczucia wydaje sie pewnego rodzaju szukaniem wrazen. Czym na planie fizycznym jest lubowanie sie we wrazeniach nizszego rzedu, tym w dziedzinie duszy, na planie astralnym, jest tendencja do przezywania wszystkiego jedynie uczuciem, a nie poznaniem. Poznanie prowadzace do czynu, które pozwala nam wziac w rece zycie - naturalnie nie w znaczeniu materialistycznym, tylko poznanie zdobyte w dziedzinach ducha - przeobraza nas w praktycznych, zyciowych ludzi. Z poznania prawdy wyplywa harmonia zycia; jest ona naturalnym, niezawodnym rezultatem poznania. Moze sie zdarzyc, ze czlowiek, który potrafi opatrzyc rannego, minie go obojetnie, jesli brak mu zwyklego ludzkiego wspólczucia i dysponuje on wiedza dotyczaca jedynie swiata fizycznego. Przy poznaniu duchowym jest to niemozliwe. Nie moze byc istotnego poznania duchowego, które nie przenikaloby w zycie codzienne, w prace. Jest to wiec ta druga strona madrosci rózokrzyzowej, która osiaga sie tylko droga jasnowidzenia, ale pojac ja mozna zwyczajnym ludzkim rozumieniem. Na pozór wydaje sie to bardzo dziwne; aby miec przezycia w swiecie ducha, trzeba byc jasnowidzacym, ale zeby zrozumiec to, co widzi jasnowidzacy, jasnowidzenie nie jest potrzebne. Gdy jasnowidzacy przynosi wiesci ze swiatów ducha o tym, co sie tam dzieje, dajac w ten sposób ludzkosci to, co jest jej potrzebne, to kazdy, kto chce zrozumiec, zrozumie. Przystapimy teraz do rozpatrzenia siedmioczlonowej natury czlowieka wedlug metody rózokrzyzowców. Rozwazmy cialo fizyczne, o którym wszyscy sadza, ze je znaja, chociaz wlasciwie wcale tak nie jest. Tak samo jak patrzac na wode nie widzimy tlenu, musimy dopiero oddzielic go od wodoru, zeby sie z nim zapoznac, podobnie, patrzac na czlowieka, nie poznajemy, czym jest samo cialo fizyczne. Czlowiek jest polaczeniem ciala fizycznego, eterycznego, astralnego i innych wyzszych czlonów, tak samo jak woda jest polaczeniem chemicznym tlenu i wodoru. Czlowiek stanowi jednosc jako polaczenie wszystkich tych czlonów! Jezeli chcemy rozpatrywac tylko cialo fizyczne, to powinnibysmy usunac cialo astralne; to wlasnie ma miejsce w czasie glebokiego snu; sen jest pewnego rodzaju wydzieleniem ciala astralnego wraz z wyzszymi skladnikami natury ludzkiej z ciala fizycznego i eterycznego. Ale i wtedy mamy jeszcze przed soba cos wiecej niz cialo fizyczne; dopiero z chwila smierci, gdy i cialo eteryczne opuszcza cialo fizyczne, pozostaje samo cialo fizyczne. Jest to fakt o bezposredniej, praktycznej donioslosci. Wyjasnijmy to na przykladzie. Wezmy cialo astralne. W pradawnej przeszlosci, kiedy czlowiek mial jeszcze mglista, przycmiona zdolnosc jasnowidzenia, obrazowosc jego przezyc w tej dziedzinie byla zupelnie niepodobna do tego, co mamy dzisiaj. Obrazy zapadaly najpierw w jego cialo astralne. Musimy zdac sobie sprawe, ze w ciele astralnym czlowieka odbily sie kiedys obrazy trzech wymiarów przestrzennych - dlugosci, szerokosci i glebokosci. Ten obraz trójwymiarowej przestrzeni, odcisniety w ciele astralnym w pierwotnych czasach mglistego jasnowidzenia, przeniesiony zostal na cialo eteryczne. Tak jak pieczec odciska sie w roztopionym laku, podobnie obraz astralny odbil sie w ciele eterycznym; stamtad zas modelowal z kolei fizyczna postac, cialo fizyczne czlowieka. W ten sposób obraz trójwymiarowej przestrzeni uksztaltowal w naszym ciele pewien okreslony organ. Pierwotnie w ciele astralnym byl to obraz trzech prostopadlych do siebie linii w przestrzeni; to odcisnelo sie niby pieczec w ciele eterycznym. Tym samym uruchomiona zostala pewna czesc ciala eterycznego, która poczela pracowac nad jednym z organów we wnetrzu ucha, a mianowicie nad trzema tzw. kanalami pólkolistymi. Wszyscy je mamy; jezeli ulegna uszkodzeniu, to czlowiek przestaje orientowac sie w przestrzeni, dostaje zawrotów glowy, nie moze utrzymac sie w pozycji pionowej. Taki jest zwiazek miedzy obrazami ciala astralnego, silami ciala eterycznego i organami ciala fizycznego. W ogóle cialo fizyczne, cala zewnetrzna postac czlowieka, wywodzi sie z obrazów ciala astralnego i ze wspóldzialania sil ciala eterycznego; dlatego nie zrozumie ciala fizycznego ten, kto nie pozna najpierw ciala astralnego i eterycznego. Cialo astralne "poprzedza" cialo eteryczne, cialo eteryczne zas "poprzedza" cialo fizyczne. Tak sie ta rzecz komplikuje. Kanaly pólkoliste sa tak samo organem fizycznym jak nos; nie ma na swiecie dwóch identycznych nosów, a jednak mozna dostrzec pewne podobienstwo miedzy nosami rodziców i dzieci. Gdybysmy mogli studiowac u ludzi kanaly pólkoliste, to okazaloby sie, ze zachodza tu podobne róznice i podobienstwa jak miedzy nosami. Mozna dziedziczyc po rodzicach ksztalty tych kanalów. Jedynie najglebsza, wieczna duchowa tresc czlowieka, która przechodzi poprzez kolejne wcielenia, nie podlega dziedziczeniu. To, co nazywamy talentami, okreslonymi zdolnosciami, nie zalezy od wlasciwosci mózgu. Z tej samej logiki korzystamy w matematyce, w filozofii i w zyciu praktycznym. Róznice uzdolnien wystepuja dopiero wtedy, gdy stosujemy logike w dziedzinach, dla których organem poznania sa np. kanaly pólkoliste. Tak np. wybitnymi matematykami beda ludzie, u których ten wlasnie organ jest specjalnie wyksztalcony; jako przyklad moze sluzyc rodzina Bernoullich, która wydala szereg znakomitych matematyków. Dusza ludzka moze przyniesc ze soba na swiat cala moc predyspozycji czy to do muzyki, czy tez w innych dziedzinach. Jezeli jednak nie znajdzie w ciele fizycznym odpowiednio uksztaltowanych organów, nie bedzie mogla rozwinac tych zdolnosci. W ten sposób widzicie, ze niemozliwe jest istotne poznanie swiata fizycznego, o ile nie rozumiemy, jak w nim wszystko powstaje. Zadanie rózokrzyzowca nie polega na odsuwaniu sie od swiata fizycznego, bylaby to zla sprawa. Jego misja jest wlasnie przeduchowienie swiata fizycznego. Musi sie on wznosic w najwyzsze sfery zycia duchowego i dysponujac wiedza, jaka tam zdobyl, czynnie brac sie do pracy w swiecie fizycznym, a przede wszystkim posród ludzi. To jest prawdziwy poglad rózokrzyzowca; bezposredni wynik jego madrosci. Zabieramy sie do rozwazania takiej madrosci, która pomoze nam w zrozumieniu nawet najmniejszych rzeczy. Pamietajmy, ze najmniejsza rzecz, gdy jest na wlasciwym miejscu, moze prowadzic do wielkiego celu!

 

 

II

 

Poprzednio mówilismy, w jakim stosunku do czlowieka i do calej kultury pozostaje swiatopoglad duchowy, zdobyty na drodze, która nazywamy wiedza rózokrzyzowców. Jakkolwiek prawdy wyzszych swiatów zdobywac moze tylko jasnowidzacy, który w znacznym stopniu rozwinal w sobie sily duchowe, to jednak dazeniem tego kierunku jest zrozumienie nauki, która plynie z ezoterycznego poznania, przy zastosowaniu zwyklej logiki. Zdobyc to poznanie moze rozwiniety zmysl duchowy jasnowidzacego, ale do zrozumienia objawionych tresci wystarcza zwykla logika. Nie nalezy jednak sadzic, ze tresc kazdego wykladu z osobna moze sie ostac wobec jakiejkolwiek dowolnej krytyki. Jest to mozliwe tylko wtedy, jezeli poruszone tu zagadnienia rozwazac bedziemy wszechstronnie. Podkreslilismy równiez w poprzednim wykladzie druga wlasciwosc tego kierunku. To mianowicie, ze metoda rózokrzyzowców dazy do przejscia w zycie praktyczne. Nasza praca równiez przenikac ma w zycie. Ale i pod tym wzgledem takze musimy byc cierpliwi. Niejedno wyda sie nam z poczatku niemozliwe do zastosowania w zyciu praktycznym. Kiedy jednak po jakims czasie ogarniemy wzrokiem calosc, to zobaczymy, w jaki sposób poszczególne prawdy moga miec bezposredni wplyw na codzienne sprawy zyciowe. Madrosc, która da sie zastosowac w zyciu - oto cel metody rózokrzyzowców. A teraz przystapimy do rozwazania natury czlowieka. Poszczególne czlony ludzkiej natury poznamy tylko wtedy gdy idac krok za krokiem, rzeczowo, niczego nie pomijajac zobaczymy, jak wszystko laczy sie w organiczna calosc. Potem zastanowimy sie nad losem czlowieka po smierci. Zastanowimy sie, co dzieje sie w czasie czuwania, snu i smierci w zwiazku ze zlozona struktura ludzkiej natury. Bedziemy musieli rozwazyc, jakie zadanie ma przed soba czlowiek pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Bardzo rozpowszechnione jest dzisiaj przekonanie, ze ludzie w zyciu pozagrobowym sa bezczynni. Ale tak nie jest; oddani sa ustawicznej twórczej pracy, która ma znaczenie dla calego kosmosu. Nastepnie bedziemy musieli wytlumaczyc, co nazywamy reinkarnacja i karma oraz rozwazyc los w zwiazku z rozwojem czlowieka. Zastanowimy sie, jak biegnie linia rozwoju ludzkosci, poczynajac od zamierzchlych czasów i jakie perspektywy widzimy w przyszlosci. Naszym dzisiejszym zadaniem bedzie scharakteryzowanie istoty czlowieka. Mówiac o istocie czlowieka musimy sobie zdawac sprawe, ze ludzka natura jest znacznie bardziej skomplikowana dla tego, kto z wyksztalconymi organami poznania duchowego bierze sie do jej rozpatrywania niz dla tego, kto posluguje sie zwykla zewnetrzna obserwacja, kierujac sie rozumowaniem przystosowanym do swiata fizycznego i obejmujac zaledwie mala czesc rzeczywistosci. Z punktu widzenia wiedzy duchowej bledem jest jak to juz zaznaczylismy - nazywac cialem fizycznym to, co mamy ciagle przed oczami. Cialo fizyczne, na które patrzymy przenikniete jest cialem eterycznym i astralnym. Jest ono polaczeniem tych trzech cial i dopiero po usunieciu dwóch ostatnich mielibysmy rzeczywiscie przed soba tylko cialo fizyczne. Cialo fizyczne jest czyms, co czlowiek posiada na równi z otaczajaca go natura, z mineralami, roslinami i zwierzetami. Tylko wtedy prawidlowo rozwazamy cialo fizyczne czlowieka, jesli zauwazymy, ze siega ono tak daleko, jak daleko siega nasze pokrewienstwo z otaczajacym nas swiatem mineralnym. Musimy jednak zdawac sobie sprawe z tego, ze tej wlasnie czesci naszej istoty nie mozna rozwazac w oderwaniu od otaczajacego nas wszechswiata. Sily, które dzialaja w ciele fizycznym, dzialaja z kosmosu. Kto rozumie te zjawiska, ten rozmyslajac o ciele fizycznym czlowieka odnosi podobne wrazenie, jak przy rozwazaniu natury teczy. Aby powstala tecza, musza zaistniec okreslone warunki takie jak kat padania promieni slonecznych, rodzaj chmur itp. Jezeli konstelacja slonca i chmur jest odpowiednia, to tecza musi sie pokazac. Tecza jest wiec fenomenem wywolanym przez warunki zewnetrzne. Podobnie cialo fizyczne jest objawem sil, których musimy szukac w calym otaczajacym nas swiecie. Zachodzi teraz pytanie, gdzie znajduja sie w swej prawdziwej postaci sily, które sprawiaja, ze nasze cialo fizyczne przejawia sie tak wlasnie, jak sie przejawia? Jezeli rozwazac bedziemy cialo fizyczne, to sil, które je tworza, szukac trzeba w wyzszym swiecie, bo w swiecie fizycznym znajdujemy tylko to, co jest ich fizycznym objawem. Dlatego tez musimy przez chwile rozwazyc swiaty, jakie istnieja jeszcze poza naszym swiatem fizycznym. Wyzsze swiaty, o których mówi nam wiedza tajemna, znajduja sie wokól nas. Trzeba tylko miec dla nich otwarte zmysly duchowe, podobnie jak dla swiata barw musimy miec otwarte oczy. Gdy rozwiniemy pewne zmysly naszej duszy, zmysly o jeden stopien wyzsze niz fizyczne, wtedy dostapimy poznania swiata astralnego. Teozofia rózokrzyzowców nazywa ten swiat swiatem imaginacji lub imaginatywnym, przy czym jednak imaginacja oznacza cos o wiele bardziej rzeczywistego niz to, co zwykle tym slowem oznaczamy. Jest to niby fala naplywajacych i odplywajacych obrazów. Barwa, która w swiecie fizycznym jest przywiazana do przedmiotów, w swiecie astralnym podlega najrózniejszym przeobrazeniom. Z czasem poznamy to dokladniej. W spopularyzowanej metodzie rózokrzyzowców swiat ten nosi tez nazwe swiata elementarnego, tak wiec te trzy wyrazenia, swiat imaginatywny, astralny i elementarny uzywane sa przez rózokrzyzowców w tym samym znaczeniu. Poza tym istnieje jeszcze wyzszy swiat, do którego dostep otwiera rozwój jeszcze wyzszych zmyslów. Jest to swiat harmonii sfer, który wnika w swiat obrazów i swiat istot kolorów. Swiat ten nazywamy dewahanem, swiatem mentalnym albo tez rupa-dewahanem. Rózokrzyzowcy nazywaja go swiatem harmonii sfer albo swiatem inspiracji, gdyz to on wlasnie daje inspiracje, gdy wyzsze zmysly sa na to otwarte. Kontynuatorzy ruchu rózokrzyzowców nazywaja ten swiat takze niebianskim lub dewahanem nizszym. Swiat inspiracji, swiat dewahaniczny i swiat niebianski oznacza znowu jedno i to samo. I wreszcie mamy jeszcze wyzszy swiat, który otwieraja nam jeszcze wyzsze zmysly; metoda rózokrzyzowców okresla go jako swiat prawdziwej intuicji, przy czym intuicja jest czyms o wiele wyzszym niz to, co sie pospolicie pod tym slowem rozumie w zyciu codziennym; jest to pograzenie sie, zatracenie sie w innych istotach i poznawanie tych istot od wewnatrz. Swiat intuicji w ruchu, który nawiazuje do rózokrzyzowców, nazywa sie swiatem rozumu. Jest to sfera tak odlegla, ze tutaj, na Ziemi, jest tylko czyms w rodzaju cienia, odbicia. Nasze pojecia rozumowe sa zaledwie slabym odbiciem tego, co w swiecie intuicji jest zywa rzeczywistoscia. Musimy wiec prócz swiata fizycznego wymienic jeszcze trzy inne swiaty, jezeli chcemy wiedziec, co nas otacza. Gdy wzniesiemy sie w ten najwyzszy swiat, w swiat intuicji, to widzimy, ze kazdemu pojeciu, jakie wytwarzamy sobie tutaj o przedmiotach, odpowiadaja tam zywe istoty. To, co tu jest pojeciem, jest tylko cieniem, odbiciem istot tego najwyzszego swiata. Tak wiec nasz swiat fizyczny jest wynikiem sil, które w prawdziwej swej postaci znajduja sie w swiecie intuicji, w wyzszym dewahanie, arupa-dewahanie. Mozemy jeszcze lepiej wyjasnic sobie to wszystko, jezeli postawimy pytanie, co wynika z takiego wlasnie potraktowania swiata mineralnego? Czlowiek jest istota samoswiadoma. O minerale mówimy, ze nie ma swiadomosci, ale mamy wtedy na mysli to, co sie dzieje w granicach planu fizycznego, bo ma on swiadomosc w wyzszych swiatach. W swiecie elementarnym nie znajdziemy jednak jeszcze jazni mineralu. Znajdziemy ja dopiero w najwyzszym ze swiatów, jakie wyliczylismy przed chwila. Tak jak palec nie ma swiadomosci, tylko nalezy do swiadomej jazni czlowieka, podobnie i mineral wiedzie nas do swojej jazni poprzez prady, które trzeba przebyc, aby dotrzec do najwyzszej dziedziny bytu. Paznokiec jest czescia calego organizmu ludzkiego, który w jazni ma swoja swiadomosc; otóz paznokiec tak sie ma do calego naszego organizmu jak mineral do swiata ducha. Bo dopiero calosc organizmu ma jazn swiadoma, a mineral, podobnie jak paznokiec, jest najdalszym wyrazem zgeszczenia, stwardnienia tego zycia, które jest w calym organizmie. Podobienstwo miedzy fizycznym cialem czlowieka a mineralem polega na tym, ze temu fizycznemu cialu, temu, co w nim jest czysto fizyczne, odpowiada swiadomosc w najwyzszym swiecie duchowym. W zakresie czysto fizycznym cialo to ulega dzialaniu plynacemu z góry, z wyzszych swiatów. Nie panujemy nad tym, co ksztaltuje nasze cialo fizyczne. Tak jak ruch reki zalezy od naszej jazni, tak czysto fizyczny sklad naszego ciala i procesy w nim zachodzace zaleza od tej swiadomosci jazni naszego ciala fizycznego, która nim kieruje z najwyzszych swiatów. Tylko wtajemniczony, który wzniósl sie na stopien intuicji, opanowuje sam swe cialo fizyczne tak, ze zaden prad nie przebiegnie jego nerwami z pominieciem swiadomosci i wlasnie dopiero przez to staje na poziomie tych wyzszych swiatów, które z góry kieruja jego cialem fizycznym. Drugi czlon naszej natury pokrewny jest roslinom i zwierzetom; jest to tak zwane cialo eteryczne albo zyciowe. Jasnowidzacemu przedstawia sie ono mniej wiecej w granicach ciala fizycznego. Cialo eteryczne stanowi splot sil. Gdybysmy mogli na chwile calkowicie odwrócic mysli od ciala fizycznego i skierowac cala swiadomosc tylko na cialo eteryczne, to ujrzelibysmy cialo skladajace sie z sil, przenikniete silami, które utworzyly, zbudowaly cialo fizyczne. Serce ludzkie nigdy nie mogloby powstac w obecnej postaci, gdyby w ciele eterycznym, które przenika nasze cialo fizyczne, nie bylo eterycznego serca. Ono wlasnie zawiera w sobie prady i sily, które sa budowniczymi, architektami, twórcami serca fizycznego. Jest to mniej wiecej tak, jak gdybysmy wyobrazili sobie, ze mamy naczynie z woda i jezeli ochlodzimy wode, to powstanie zageszczenie, powstanie lód. Ten lód to jest woda, tylko zageszczona, stwardniala, a formy, jakie ten lód przybiera, istnialy w wodzie jako linie sil. Tak tez i serce fizyczne powstalo z eterycznego serca. Jest to tylko zgestniale, stwardniale serce eteryczne, a prady serca eterycznego nadaly fizycznemu sercu jego postac. Jezeli moglibysmy calkowicie odwrócic uwage od ciala fizycznego, tak aby dla nas na chwile nie istnialo, to mielibysmy przed soba tylko cialo eteryczne, które w górnej swej czesci jest dosyc podobne do ciala fizycznego. To podobienstwo zachodzi jednak tylko do polowy, potem cialo eteryczne wykazuje duze zróznicowanie. Zrozumiecie to, gdy wam powiem, ze mezczyzna ma cialo eteryczne zenskie, a kobieta meskie. Bez tej wiedzy wiele rzeczy w praktycznym zyciu pozostaje niezrozumialych. Poza tym, wyglada ono jak swietlna postac, która ze wszystkich stron troche wykracza - ale tylko niewiele - poza rozmiary ciala fizycznego. Sily, które wspólnie dzialaja w ciele eterycznym, znajdziemy w swiecie inspiracji, zwanym tez rupa-dewahanem albo swiatem niebianskim. Sily, które tworza i utrzymuja cialo eteryczne, znajdujemy o jeden stopien nizej niz te, które tworza i utrzymuja cialo fizyczne. Dlatego tez jazni swiadomej roslin szukac trzeba w swiecie inspiracji, w swiecie nizszego dewahanu. W tym swiecie harmonii sfer, w którym swiadoma jazn roslin ma swoja siedzibe, znajdujemy takze swiadoma jazn przenikajaca nasze cialo eteryczne, zyjaca w nas, chociaz bez naszej wiedzy. Teraz przechodzimy do trzeciej czesci naszej istoty, do ciala astralnego albo - wedlug okreslenia rózokrzyzowców - do ciala duszy. To cialo astralne wspólne jest juz tylko czlowiekowi i zwierzetom. Tam, gdzie wystepuje uczucie, radosc i ból, zadowolenie i smutek, afekty i namietnosci, tam wchodzi w gre cialo astralne jako teren, siedziba tych przezyc wewnetrznych danej istoty; tak samo pragnienie, pozadanie, wszystko to tkwi - jezeli mozna sie tak wyrazic - w ciele astralnym. Mozemy scharakteryzowac to cialo mówiac, ze ma ono w sobie to, co znajdujemy takze w swiecie zwierzat. Ale swiatu zwierzecemu takze odpowiada jakas swiadomosc. Astralnoscia czlowieka i zwierzecia kieruja sily, które znajduja sie w swiecie astralnym, imaginatywnym, albo - jak wyrazaja sie rózokrzyzowcy - w swiecie elementarnym. Sily, które tworza i utrzymuja to cialo astralne, które nadaja mu jego postac, znalezc mozna we wlasciwej formie w swiecie astralnym. Otóz i zwierzeta maja w tym swiecie swoja jazn swiadoma. U czlowieka mówimy o indywidualnej duszy, w przypadku zwierzat mówimy o duszy grupowej. Dusze te znalezc mozna na planie astralnym, z ta tylko róznica, ze nie kazde zwierze z osobna, lecz caly gatunek - np. wszystkie lwy, wszystkie tygrysy - ma jedna wspólna jazn. W ten sposób to, co widzimy tu jako zwierze, zrozumiec mozemy w pelni tylko wtedy, jezeli jestesmy w stanie uchwycic to, co laczy zwierzeta z planem astralnym. Spostrzegamy wtedy cos, niby promienie czy prady, które biegna np. od pojedynczych lwów i dopiero w swiecie astralnym lacza sie z ich wspólna dusza grupowa, ze zbiorowa dusza wszystkich lwów, jakie chodza po ziemi. Otóz w kazdym ciele astralnym zyje cos z takiej duszy grupowej. Ta jazn zwierzeca zyje tez w ludzkim ciele astralnym i wtedy dopiero czlowiek uniezaleznia sie od niej, gdy staje sie jasnowidzacym na planie astralnym, gdy staje na poziomie istot astralnych, gdy z duszami zwierzecymi w swiecie astralnym obcuje tak jak tu z pojedynczymi zwierzetami. Swiat astralny zamieszkuja istoty, które tylko rozszczepione na wieksza ilosc pojedynczych zwierzat schodzic moga na plan fizyczny. Gdy zwierzeta koncza zycie, lacza sie z powrotem z ta czescia swej istoty, która pozostawily na planie astralnym. Cala grupa zwierzat jest w swiecie astralnym, jezeli tak rzec mozna, pewna istota, z która rozmawia sie tak, jak tu z poszczególnym czlowiekiem. Wygladaja one troche inaczej niz w rzeczywistosci ziemskiej, ale nie bez racji okreslane sa w Apokalipsie (4.6-9.) w ten sposób, ze rozpadaja sie na cztery grupy: orzel, lew, byk i czlowiek (czlowiek, który nie zstapil jeszcze na plan fizyczny). Te cztery zwierzeta apokaliptyczne stanowia cztery rodzaje dusz grupowych, które na planie astralnym znajduja sie najblizej indywidualnej duszy ludzkiej. A teraz spojrzec musimy na to, co nie jest juz wspólne dla czlowieka i otaczajacego go swiata, na to, co znajduje swój wyraz w ludzkiej jazni. Dzieki tej czwartej czesci swej istoty czlowiek jest ukoronowaniem fizycznego ziemskiego stworzenia. Dopiero dzieki temu czwartemu czlonowi moze miec swiadomosc tutaj, na planie fizycznym. Tak jak swiadomosc mineralów znajduje sie w wyzszym swiecie duchowym - w arupa-dewahanie, swiadomosc roslin w nizszym, swiecie duchowym - rupa-dewahanie, swiadomosc zwierzat w swiecie astralnym, tak jazn swiadoma czlowieka znajduje sie na planie fizycznym, w tej wlasnie czwartej czesci skladowej jego istoty. Dopiero tu, w swej jazni, ma czlowiek cos, gdzie nie ma wstepu zadna inna swiadoma jazn. Zapoznalismy sie wiec z czteroczlonowa natura czlowieka skladajaca sie z ciala fizycznego, ciala eterycznego, ciala astralnego i jazni. Wszystko to nie wyczerpuje jeszcze natury czlowieka; te cztery czlony czlowiek mial juz przy pierwszej inkarnacji na Ziemi, a wedrówka przez szereg wcielen oznacza przeciez coraz wyzszy rozwój. Polega on na tym, ze czlowiek, opierajac sie na swojej jazni, opracowuje teraz trzy wczesniej wymienione czesci skladowe swojej istoty. Przezywajac w zamierzchlej przeszlosci swoja pierwsza ziemska inkarnacje ulegal wszystkim swoim afektom i namietnosciom. Mial on juz wówczas oprócz ciala fizycznego, eterycznego i astralnego takze jazn, a jednak zachowywal sie jak zwierze. Jezeli takiego czlowieka porównac ze szlachetnym idealista, to róznica polega na tym, ze w tym pierwotnym czlowieku jazn jeszcze nie pracowala nad cialem astralnym. Nastepny etap w rozwoju ludzkosci polega na pracy swiadomej jazni czlowieka nad cialem astralnym. Praca ta wyraza sie w tym, ze jazn opanowuje od wewnatrz pewne wlasciwosci ciala astralnego. Przecietny Europejczyk np. ulega pewnym popedom, innym popedom natomiast ulegac sobie zabrania. Otóz to wszystko, co czlowiek z pierwotnie zyjacych w jego ciele astralnym sklonnosci i popedów opanowuje swa jaznia, nazywamy duchem jazni albo Manas. Manas jest wynikiem przemiany, dokonanej w ciele astralnym przez jazn, która nad nim pracuje. Jezeli chodzi o substancje, to jest ona w Manas ta sama, co w ciele astralnym, tylko to, co dawniej stanowilo cialo astralne, teraz w innym ukladzie stanowi to wlasnie, co nazywamy Manas. Czlowiek, który w dalszym ciagu sie rozwija, dochodzi powoli do tego, ze opierajac sie na jazni, moze pracowac nie tylko nad swoim cialem astralnym, lecz takze nad eterycznym. Spróbujmy sobie wyjasnic, na czym polega róznica miedzy praca nad cialem astralnym oraz praca nad cialem eterycznym. Jezeli czlowiek zda sobie sprawe z tego, co wiedzial jako osmioletnie dziecko, a co wie teraz, to zobaczy, ze od tego czasu przybylo mu bardzo, bardzo wiele swiadomosci. Kazdy z nas przyswoil sobie olbrzymia ilosc pojec, które sprawiaja, ze nie ulega juz slepo afektom i namietnosciom. A jezeli ktos byl np. dzieckiem popedliwym, latwo unosil sie gniewem i zastanowi sie teraz, jak dalece swoja porywczosc przezwyciezyl, to spostrzeze, ze czasami dochodzi ona jeszcze do glosu. Albo tez inny przyklad; jak trudno jest czlowiekowi, który ma slaba pamiec, poprawic ja albo jak niewiele zmienic moze czlowiek swoje zasadnicze sklonnosci, wrazliwosc lub wrodzona tepote itd. Porównywalismy czesto te przemiane temperamentu, z powolnym przesuwaniem sie wskazówki godzinowej na zegarze. Na tym wlasnie przeobrazeniu polega istota wtajemniczenia, to, co uczen przechodzi na drodze wtajemniczenia. Nauka i studia sa tylko przygotowaniem. Daleko istotniejsza jest przemiana czlowieka, jego charakteru, temperamentu. Kto obdarzony z natury slaba pamiecia przemienia ja na dobra, z porywczego staje sie lagodny, z melancholika pogodny i zrównowazony, ten wiecej czyni, niz gdyby posiadl wieksza ilosc wiadomosci. W tym lezy zródlo wewnetrznych duchowych sil; w tym wyraza sie praca jazni, która jest w stanie opanowac cialo eteryczne, a nie tylko astralne. Przejawianie sie tych sklonnosci wiaze sie naturalnie takze z cialem astralnym, ale kto chce je przemienic u zródla, ten szukac ich musi w ciele eterycznym i tylko praca nad cialem eterycznym moze je zmienic. Ile ciala eterycznego opanujemy swa jaznia, tyle mamy w sobie tego, co nazywamy duchem zycia. W literaturze teozoficznej okreslane to bywa jako Buddhi. Substancja Buddhi jest tym samym, co przemieniona przez jazn czesc ciala eterycznego. Gdy jazn tak dalece sie wzmocni, ze potrafi przeobrazic juz nie tylko cialo eteryczne, ale równiez cialo fizyczne, najbardziej materialna czesc natury ludzkiej, której sily ksztaltujace siegaja najwyzszych swiatów, wtedy mówimy, ze czlowiek wytwarza w sobie najwyzsza czesc skladowa obecnej swej natury, to co nazywamy Atma albo duch-czlowiek. Sil, które przeobrazic moga cialo fizyczne, szukac musimy w najwyzszym swiecie. Przeobrazenie ciala fizycznego zaczyna sie od przemiany w procesie oddychania, slowo Atma ma znaczenie pokrewne slowu oddychac (po niemiecku: oddychac = atmen). Przemiana ta sprawia, ze zmienia sie sklad krwi, która pracuje nad cialem fizycznym, zbliza nas do najwyzszego ze swiatów. Musimy jeszcze rozróznic dwie formy takiej przemiany; jezeli chcemy je blizej okreslic, to mówimy o drodze nieswiadomej i swiadomej. Kazdy Europejczyk dokonal juz nieswiadomie pewnej pracy nad nizszymi czesciami skladowymi swej natury, pewnego przeobrazenia przez jazn. Swiadomie pracuje on w obecnym okresie rozwojowym tylko nad cialem astralnym, a jezeli chce swiadomie pracowac nad przemiana ciala eterycznego, to musi najpierw zostac wtajemniczonym. Mamy wiec trzy pierwotne czesci skladowe ludzkiej natury, jakie ma kazdy czlowiek, nawet na najbardziej pierwotnym stopniu rozwoju, a do tego jazn. Teraz zaczyna sie przemiana; przez dlugi czas dokonywala sie ona nieswiadomie. Ludzkosc zaczyna teraz przeksztalcac cialo astralne. Wtajemniczeni przeksztalcaja teraz swiadomie cialo eteryczne, w przyszlosci zas wszyscy ludzie beda swiadomie pracowali nad przeobrazeniem ciala eterycznego i fizycznego. Okreslilismy wiec trzy pierwotne czesci skladowe natury ludzkiej, cialo fizyczne, eteryczne, astralne oraz jazn. Jazn dziala, pracuje i przeksztalca czlowieka; widzimy, jak przeobraza trzy nizsze czesci skladowe naszej istoty. Dzieki temu procesowi, który juz mamy za soba, powstaly w nas nieswiadomie, jako zadatki na przyszlosc: Manas, Buddhi, Atma. W teozofii rózokrzyzowców rozrózniamy dusze odczuwajaca, dusze rozumowa i dusze samoswiadoma Dopiero przy duszy samoswiadomej rozpoczyna sie swiadoma praca nad przeksztalcaniem. Jazn zaczyna wtedy swiadomie pracowac nad dalsza przemiana; najpierw rozwija sie w duszy swiadomej duch-jazn; w duszy rozumowej rozwija sie duch-zycie jako odpowiednik ciala zyciowego - czyli eterycznego, potem zas w duszy odczuwajacej rozwinie sie wlasciwy duch-czlowiek - Atma. W ten sposób mamy dziewiec czesci skladowych natury ludzkiej. Dwie z tych czesci skladowych sa jakby polaczone z dwiema innymi, a mianowicie: dusza odczuwajaca i cialo astralne wygladaja jakby byly wsuniete jedna w druga, niby miecz w pochwe. Tak samo duch jazn i dusza swiadoma. Tak wiec te dziewiec czesci skladowych sprowadzic mozna do siedmiu. A wtedy mozemy je wyliczyc w ten sposób: cialo fizyczne cialo eteryczne, czyli zyciowe cialo astralne, w którym tkwi dusza odczuwajaca jazn i jako wyzsze czesci skladowe: duch jazn lacznie z dusza swiadoma (Manas) duch-zycie (Buddhi) duch-czlowiek (Atma) Takie to wewnetrzne zwiazki zachodza w naturze ludzkiej; w rzeczywistosci mamy do czynienia z dziewiecioma czesciami skladowymi, przy czym jednak dwie lacza sie dwa razy. Dlatego w teozofii rózokrzyzowców odrózniamy 3 razy po 3, czyli dziewiec czlonów, które dzieki temu laczeniu sie po dwie sprowadzaja sie do siedmiu. W siedmiu musimy jednak rozeznawac dziewiec, inaczej poglad nasz pozostanie czysto teoretyczny. Jazn blyszczy w duszy, potem zaczyna sie praca nad cialem. Przejscie od teorii do zycia osiagamy jednak tylko wtedy, jezeli staramy sie docierac az do samej natury rzeczy. To, co tutaj tylko zaznaczylismy, bedzie nas prowadzic, kiedy przejdziemy do rozwazania czlowieka spiacego, czuwajacego i zmarlego.

 

 

III

 

Dzisiaj przejdziemy do rozpatrywania czlowieka w stanie czuwania, w stanie snu i w stanie tzw. smierci. Stan czuwania kazdy zna z wlasnego doswiadczenia. Gdy czlowiek pograza sie we snie, cialo astralne, jazn i to, co jazn wypracowala w ciele astralnym, opuszcza cialo fizyczne i eteryczne. Jezeli jasnowidzacy obserwuje spiacego czlowieka, ma przed soba cialo fizyczne i eteryczne. Te dwie czesci skladowe naszej natury pozostaja zwiazane ze soba tak jak zwykle, gdy tymczasem cialo astralne wraz z wyzszymi czlonami oddziela sie od ciala fizycznego i eterycznego. Jasnowidzacy moze obserwowac, jak u spiacego czlowieka cialo astralne oddziela sie od ciala fizycznego i eterycznego. Aby to jeszcze dokladniej opisac, trzeba powiedziec, ze cialo astralne wspólczesnego czlowieka przedstawia sie niby splot pradów i rozblysków swiatla, co w calosci wyglada jak dwie wzajemnie spinajace sie spirale; niby dwie szóstki wchodzace jedna w druga, z których jedna gubi sie w ciele fizycznym, a druga swym koncem siega daleko w kosmos. Obydwa te zakonczenia ciala astralnego staja sie bardzo szybko niedostepne dla obserwacji, to zas, co jasnowidzacy ma przed soba, mozna by porównac z ksztaltem jaja. Gdy czlowiek budzi sie, to czesc ciala astralnego wybiegajaca w kosmos sciaga sie i calosc wraca ponownie do ciala fizycznego i eterycznego. Senne marzenia sa czyms posrednim miedzy stanem snu i stanem czuwania. Powstaja one wtedy, gdy cialo astralne oddzieli sie juz calkowicie od ciala fizycznego, ale zachowa jeszcze pewna lacznosc z cialem eterycznym. Wtedy to pojawiaja sie obrazy, które nazywamy snami. Jest to rzeczywiscie stan posredni, kiedy cialo astralne nie ma juz zadnej lacznosci z cialem fizycznym, ale do pewnego stopnia zwiazane jest jeszcze z cialem eterycznym. Czlowiek spiacy zyje wiec jedynie w swoim ciele astralnym, poza swym cialem fizycznym i eterycznym. To, ze czlowiek musi co jakis czas pograzac sie w sen, ma swoje glebokie uzasadnienie. Nie powinnismy sobie wyobrazac, ze cialo astralne, gdy w czasie snu znajduje sie poza cialem fizycznym i eterycznym, jest bezczynne. W ciagu dnia, gdy znajduje sie ono w ciele fizycznym i eterycznym, podlega wplywom swiata zewnetrznego. Wplywy te dochodza do czlowieka wlasnie przez cialo astralne. Wrazenia zmyslowe, odczucia, wszystko to, czego czlowiek doznaje zyjac i pracujac w swiecie fizycznym, wszystko, co dziala na niego z zewnatrz, siega az do ciala astralnego. Tym wlasnie ogniwem swej istoty czlowiek czuje i mysli, zas cialo fizyczne, a nawet eteryczne, sa tylko jego narzedziami, posrednikami. To wszystko co jest mysleniem i chceniem, znajdujemy w ciele astralnym. Kiedy w ciagu dnia czynnie bierzemy udzial w zyciu zewnetrznym, nasze cialo astralne otrzymuje ciagle wrazenia z otaczajacego swiata. Z drugiej jednak strony nie wolno zapominac, ze to wlasnie nasze cialo astralne ksztaltuje cialo eteryczne i fizyczne. Podobnie jak cialo fizyczne ze wszystkimi swymi organami powstalo jako zageszczenie, stezenie ciala eterycznego, tak wszystko, co dziala w ciele eterycznym, urodzilo sie z ciala astralnego. A z czego powstalo cialo astralne? Pochodzi ono z calosci astralnego organizmu, który przenika nasz wszechswiat. Aby wyjasnic porównaniem ten stosunek malej czastki ciala astralnego w naszym organizmie do tego bezbrzeznego oceanu astralnosci, w którym unosza sie, i z którego rodza sie ludzie, zwierzeta, rosliny, mineraly, a takze planety, aby zdac sobie sprawe z tej relacji, wyobrazmy sobie krople wzieta z naczynia napelnionego plynem. Tak jak kropla pochodzi z calosci zawartej w naczyniu, tak i to, co stanowi nasze cialo astralne, bylo kiedys objete morzem astralnosci w kosmosie. Wydzielilo sie z niego i wiazac sie z cialem eterycznym i fizycznym wyodrebnilo, tak jak kropla z naczynia. Dopóki cialo astralne spoczywalo w lonie tej ogólnej astralnosci, podlegalo prawom kosmicznego ciala astralnego, zylo jego zyciem. Skoro sie jednak oddzielilo, to juz inne wrazenia ze swiata zewnetrznego staly sie jego udzialem. W ten sposób zycie naszego ciala astralnego sklada sie czesciowo z przezyc wyniesionych z tego morza astralnosci kosmicznej, czesciowo zas z wrazen naplywajacych ze swiata fizycznego, w którym przeznaczone nam teraz zyc i dzialac. Kiedys, gdy czlowiek osiagnie cel swojego ziemskiego rozwoju, te dwa czynniki dojda w nim do calkowitej harmonii. Ale dzis tak nie jest, dzis nie dzwiecza jeszcze razem. Tak wiec cialo astralne tworzy i ksztaltuje cialo eteryczne, a przez nie - poniewaz z kolei cialo eteryczne wytwarza cialo fizyczne - buduje równiez posrednio cialo fizyczne. Wszystko, co cialo astralne wytwarza w ciagu wieków, pochodzi wiec posrednio z tego morza astralnosci kosmicznej. A poniewaz wszystko, co stamtad pochodzi, jest harmonijne, prawidlowe i zdrowe, to i twórczosc ciala astralnego, które buduje cialo eteryczne i fizyczne, jest poczatkowo zdrowa i harmonijna. Jednak na skutek zewnetrznych wplywów swiata fizycznego, które naruszaja pierwotna harmonie ciala astralnego, powstaja w ciele fizycznym zaburzenia, które spotykamy u wspólczesnych ludzi. Gdyby cialo astralne pozostawalo przez caly czas w obrebie ciala fizycznego, to silny wplyw swiata zewnetrznego doprowadzilby w krótkim czasie do ruiny cala harmonie, która cialo astralne wynioslo z kosmicznego morza astralnosci. Choroba i zmeczenie zniszczylyby czlowieka bardzo szybko. W czasie snu cialo astralne usuwa sie od pelnych dysonansów wrazen swiata fizycznego i zanurza sie w harmonie kosmosu, z której sie narodzilo. Rankiem wraca odrodzone dzieki odnowie, jakiej doznalo w nocy. Jasnowidzacy dostrzega zwiazek miedzy morzem astralnosci a cialem astralnym spiacego czlowieka i widzi dokonywana prace, polegajaca na usuwaniu znuzenia powstalego pod wplywem dysharmonii swiata zewnetrznego. Wyrazem tej pracy jest uczucie pokrzepienia, z jakim budzimy sie rano. Poniewaz jednak cialo astralne po nocy spedzonej w morzu astralnosci ponownie musi przystosowac sie do swiata fizycznego, wiec uczucie pokrzepienia wystepuje najsilniej dopiero po paru godzinach od wstapienia ciala astralnego z powrotem w cialo fizyczne. A teraz przejdzmy do siostry snu, do smierci i spróbujmy wyjasnic sobie stan czlowieka po smierci. Róznice pomiedzy smiercia a snem mozna by ujac w ten sposób, ze w czasie snu jazn i cialo astralne oddzielaja sie od ciala fizycznego i eterycznego, po smierci zas cialo eteryczne opuszcza cialo fizyczne razem z cialem astralnym i jaznia, tak ze pozostaje tylko samo cialo fizyczne. Takie wystapienie ciala eterycznego z ciala fizycznego nie zdarza sie nigdy za zycia, od narodzenia az do smierci, chyba ze czlowiek przechodzi pewne stany wtajemniczenia. Bardzo waznym momentem dla zmarlego jest chwila nastepujaca bezposrednio po smierci. Trwa ona dluzszy czas, godziny, a nawet dni. W tym stanie przed dusza zmarlego przesuwa sie cale jego minione zycie w jednym wielkim obrazie, niby w jakiejs wielkiej panoramie wspomnien. Przezywa to kazdy czlowiek po smierci. Szczególna wlasciwosc tego obrazu polega na tym, ze dopóki trwa on w ten sposób, w jaki rozpostarl sie przed dusza bezposrednio po smierci, sa w nim jakby wymazane wszystkie te przezycia, które czlowiek w czasie swej ziemskiej wedrówki przezyl subiektywnie. Przechodzac przez zycie doznawalismy uczuc radosci i smutku, przyjemnosci lub bólu; wydarzeniom zewnetrznym towarzyszyly zawsze przezycia wewnetrzne. Otóz z radosci i smutków, których zawsze pelne sa nasze wspomnienia, nie ma w tym obrazie nic. Wobec panoramy naszych wspomnien odnosimy sie z tym obiektywnym spokojem, z jakim patrzymy np. na dzielo jakiegos malarza. Jezeli dzielo przedstawia czlowieka smutnego, cierpiacego, to patrzac spokojnie na obraz, mozemy wyczuwac jego smutek, ale nie przezywamy bezposrednio uczucia bólu, jakiego doznawala ta osoba. I tak jest wlasnie z tymi obrazami bezposrednio po smierci; mamy je przed soba i przez zadziwiajaco krótki okres widzimy wszystkie najdrobniejsze szczególy, jakie zdarzyly sie w naszym zyciu. Oddzielenie ciala eterycznego od fizycznego jeszcze za zycia moze miec miejsce tylko u wtajemniczonych. Sa jednak chwile, w których cialo eteryczne nawet nie wyszkolonych ezoterycznie ludzi oddziela sie na moment, niby szarpnieciem, od ciala fizycznego. Tak dzieje sie w chwilach wielkiego przerazenia, np. przy upadku ze znacznej wysokosci lub w chwili toniecia. Potezny wstrzas, jakiego wtedy czlowiek doznaje, wywoluje pewnego rodzaju rozluznienie spójnosci miedzy cialem eterycznym a fizycznym, dzieki czemu cale dotychczasowe zycie staje w takiej chwili przed dusza czlowieka jak jedno wspomnienie. Mamy tu analogiczne przezycie jak bezposrednio po smierci. Zdarza sie równiez czesciowe oddzielanie sie ciala eterycznego; mówimy wtedy, ze nam reka lub noga "zdretwiala" lub "usnela". Jasnowidzacy moze wtedy zauwazyc, ze czesc ciala eterycznego, która odpowiada zdretwialej rece, zwisa jak rekawiczka. Podobnie wyglada mózg eteryczny, gdy czlowiek znajduje sie w stanie hipnotycznym. Poniewaz cialo eteryczne laczy sie z fizycznym za posrednictwem mikroskopijnych polaczen, dlatego w zdretwialej czesci ciala fizycznego powstaje specyficzne uczucie znane powszechnie jako "mrowienie". Po uplywie tego pierwszego okresu po smierci, w czasie którego cialo eteryczne wraz z astralnym oddziela sie od ciala fizycznego, nadchodzi moment, kiedy cialo astralne ze wszystkimi wyzszymi ogniwami natury ludzkiej uwalnia sie z kolei od ciala eterycznego; cialo eteryczne oddziela sie, panoramiczny obraz zycia zaciera sie, rozplywa. Ale cos z niego pozostaje, czlowiek nie traci go calkowicie. To prawda, ze substancja zyciowa czy eteryczna rozprasza sie w kosmicznym eterze. Pozostaje z niej jednak cos, jakby esencja, która czlowiek zachowuje na cala swoja dalsza wedrówke zyciowa, której juz nigdy nie traci. Ten, jezeli sie tak mozna wyrazic, ekstrakt z obrazu wspomnien ubieglego zycia zabiera czlowiek ze soba, idzie z nim we wszystkie nastepne wcielenia, chociaz sam o tym nie pamieta. Z ekstraktu tego powstaje to, co nazywamy cialem przyczynowym albo kauzalnym. Po kazdym zakonczeniu zycia ziemskiego dochodzi do tej ksiegi nowa karta, przez co przybywa substancji cialu przyczynowemu i nastepne zywoty ksztaltuja sie wedlug tego, jaki owoc daly zywoty poprzednie. Tu lezy przyczyna, czemu dane zycie jest tak czy inaczej wyposazone w zdolnosci, talenty, warunki zewnetrzne itd. Aby zrozumiec, jak zyje cialo astralne po oddzieleniu sie od ciala eterycznego, musimy spojrzec znowu na stosunki w swiecie fizycznym. W czasie zycia na Ziemi cialo astralne raduje sie i smuci, zaspokaja swe zyczenia, popedy i pragnienia poslugujac sie w tym celu organami ciala fizycznego. Po smierci jednak brak mu tych narzadów fizycznych. Smakosz np. nie moze juz zaspokajac swego upodobania do wyszukanych potraw, bo nie ma jezyka ani podniebienia, odrzucil je razem z cialem fizycznym, pozostaje mu jednak pozadanie, którego siedziba jest wlasnie cialo astralne, dlatego tez powstaje - zwiekszone ciagle przez niemoznosc zaspokojenia - palace pragnienie, jakiego doznaje czlowiek w okresie kamaloki. Kama - oznacza pragnienie, pozadanie; Loka - znaczyloby miejsce, ale w rzeczywistosci nie chodzi tu o miejsce, tylko o stan. Kto juz tutaj, w czasie zycia na Ziemi, wyzwala sie z niewolniczej zaleznosci od ciala fizycznego, ten skraca swój okres kamaloki. Prawdziwym wyzwalaniem sie jest miedzy innymi kazda chwila zachwytu nad pieknem i harmonia; uczucia te rzeczywiscie juz za zycia wyprowadzaja nas ze swiata zmyslów w swiat ducha. O ile sztuka swiata zmyslów pociaga za soba trudniejsze przejscie okresu kamaloki, o tyle sztuka uduchowiona sprawia, ze okres ten przechodzimy latwiej. Wszelkie szlachetne, uduchowione, istotnie piekne wrazenia skracaja okres kamaloki. Dlatego juz za zycia powinnismy odzwyczajac sie od sklonnosci i pragnien, które zaspokoic mozna tylko przy pomocy fizycznych narzadów. Okres kamaloki jest wlasnie okresem odzwyczajania sie od zmyslowych sklonnosci i popedów. Trwa on mniej wiecej trzecia czesc ziemskiego zycia i w tym czasie czlowiek rzeczywiscie przezywa minione zycie jeszcze raz, ale w pewien szczególny sposób. O ile obraz, który stanal przed nim zaraz po smierci, byl wspomnieniem zycia, tylko ze pozbawionym radosci i cierpienia, o tyle teraz przezywa raz jeszcze cale cierpienie i cala radosc swego zycia, i to w sposób odwrotny, bo kazda radosc, kazde cierpienie, jakie sprawil innym za zycia, musi teraz przezyc w sobie samym. To powtórne przezywanie zaczyna sie od ostatnich chwil przed smiercia i ciagnie sie az do chwili narodzin, przy czym odbywa sie trzy razy szybciej, anizeli plynelo dane zycie. W chwili, gdy czlowiek na tej drodze powrotnej znajdzie sie w punkcie swych narodzin, ta czesc ciala astralnego, która jazn opracowala i przeksztalcila, dolacza sie do ciala przyczynowego, czyli kauzalnego, natomiast odpada jak cien to wszystko, czego czlowiek jeszcze nie przepracowal, i to sa zwloki astralne ludzi. Teraz wiec czlowiek odrzucil juz nie tylko zwloki fizyczne i eteryczne, lecz takze i astralne. Przezywa teraz inne stany, stany dewahanu. Dewahan otacza nas wszedzie tak samo jak swiat astralny. W chwili, kiedy czlowiek pozostawil cialo fizyczne, eteryczne i astralne, osiagnal to, co chcial wyrazic ewangelista mówiac: "Jezeli nie staniecie sie jako dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego". (Mat., 18,3). Dewahan - swiat ducha, to wlasnie jest w chrzescijanskim ujeciu Królestwo Niebieskie. Teraz musimy przystapic do scharakteryzowania tego swiata, który nazywamy dewahanem. Panuje w nim podobna róznorodnosc i bogactwo form, jak i w naszym swiecie fizycznym. Tak jak tutaj rozrózniamy lad staly, kontynent, który otoczony jest przez wody oceanu, ponad tym wszystkim unosi sie powietrze, a dalej mamy jeszcze subtelniejsze stany skupienia, tak i w dewahanie, w swiecie ducha, wystepuje podobna róznorodnosc. Przez analogie do stosunków, jakie mamy na Ziemi, oznaczamy dziedziny dewahanu podobnymi nazwami. Przede wszystkim mamy wiec tam sfere, która da sie porównac do naszych ladów stalych; jest to kontynent dewahanu. Wszystko, co na Ziemi stanowi byt fizyczny, odnajdujemy tam jako istoty duchowe. Wezmy np. fizyczna postac czlowieka; jezeli go obserwujemy w dewahanie, znika to wszystko, co postrzegane jest zmyslami fizycznymi, natomiast zaczyna on swiecic w tych miejscach, gdzie fizycznymi oczami w ogóle nic nie widzimy. W srodku, gdzie znajduje sie cialo fizyczne, mamy pusta przestrzen, cos w rodzaju negatywu, niby cien. Zwierze i czlowiek obserwowane w ten sposób ukazuja sie nam w negatywnym obrazie. Krew ukazuje sie w barwie przeciwnej, zielonkawej. W tej dziedzinie dewahanu znajduja sie prawzory tego wszystkiego, co tutaj ma byt fizyczny. Druga dziedzina, ale nie oddzielona scisle od tamtej, raczej drugi stopien bytu stanowi ocean dewahanu. Nie jest to naturalnie woda, tylko szczególnego rodzaju zywiol, który w miarowych rytmach przenika caly dewahan. Jego barwe mozna porównac do barwy kwiatu brzoskwini. Jest to zycie, ustawicznie przeplywajace i ozywiajace dewahan. Zycie, które tutaj rozdziela sie na pojedyncze istoty ludzkie i zwierzeta, tam istnieje jako pewnego rodzaju plynny zywiol. Mozemy wytworzyc sobie o tym pewne wyobrazenie myslac o obiegu krwi u czlowieka. Trzecia dziedzine dewahanu najlepiej scharakteryzujemy, jezeli powiemy, ze to, co na Ziemi jest zyciem wewnetrznym istot, a wiec radosc, smutek, ból i zadowolenie, stanowi tam wlasnie swiat zewnetrzny. Gdy tutaj rozgrywa sie np. bitwa, to karabiny i armaty sa na planie fizycznym, ale we wnetrzu istot bioracych fizycznie udzial w bitwie istnieje z obu stron zadza zemsty ból, namietnosc. Dwie armie stoja naprzeciw siebie z calym klebowiskiem skrajnych namietnosci. Jezeli teraz przelozymy sobie w mysli to wszystko na zjawiska swiata zewnetrznego, to otrzymamy obraz tego, co jednoczesnie dzieje sie w dewahanie. Niby straszliwa, rozszalala burza wyglada tam to wszystko, co dzieje sie w sercach ludzkich tu na polu walki. Otóz ta dziedzina to atmosfera dewahanu. Podobnie jak nasza Ziemie otacza warstwa powietrza, tak tam rozposciera sie na podobienstwo atmosfery wszystko, co na Ziemi wyraza sie w uczuciach, bez wzgledu na to, czy tutaj dochodzi do fizycznego przejawiania sie, czy nie. Czwarta dziedzina dewahanu zawiera prawzory, praformy tego wszystkiego, co wystepuje tu, na Ziemi, jako twórczosc oryginalna, samorzutna. Jezeli rozejrzymy sie wokól, jezeli spróbujemy rozwazyc wydarzenia swiata fizycznego, to zauwazymy, ze ogromna wiekszosc naszych przezyc wewnetrznych wywolana jest przez bodzce zewnetrzne. Radosc sprawia nam np. jakis kwiat czy zwierze; gdyby nie ten kwiat czy zwierze, nie odczuwalibysmy tej radosci. Ale nie wszystko powstaje na skutek bodzców zewnetrznych. Nowa mysl, dzielo sztuki, maszyna - wnosza w swiat cos, czego dotad jeszcze nie bylo, kazde w swojej dziedzinie stanowi twórczosc oryginalna. Od tego zalezy mozliwosc rozwoju swiata. Miedzy wysoce autentyczna twórczoscia wielkich artystów i wynalazców, a tym, co znaczy dla swiata kazdy samodzielny czyn, chociazby na pozór najskromniejszy, zachodzi jedynie róznica stopnia. Chodzi o to, aby cos nowego powstawalo wewnatrz nas. Nawet najdrobniejsze samodzielne oryginalne czyny maja swe prawzory, swe prototypy w dewahanie. Tam, jeszcze przed narodzeniem czlowieka, znajduje sie to wszystko, co jest jego samodzielnym, z wnetrza plynacym czynem. Tak wiec rozrózniamy w dewahanie cztery obszary którym na Ziemi odpowiada staly lad, woda, powietrze i ogien. Ladem stalym dewahanu bedzie to, co nazywamy kontynentem dewahanu, naturalnie w znaczeniu duchowym; potem ocean dewahanu, który odpowiada naszym masom wodnym; atmosfera dewahanu, to falowanie namietnosci, uczuc itd., bogata w piekno, ale tez i burzliwa sfera; wreszcie przenikajacy wszystko swiat prawzorów czy prototypów; wszelkie impulsy woli i samorzutne idee, jakie pózniej przeniosa ze soba istoty, powracajac do swiata fizycznego. Wszystko to dusza musi przezyc i przygotowac w czterech dziedzinach dewahanu, aby zebrac sily na nowe zycie.

 

 

IV

 

Ostatnim razem opisywalismy swiaty, przez które czlowiek przechodzi po smierci, gdy juz odrzuci w swiecie kamaloki - lub jak mówi sie w teozofii rózokrzyzowców w swiecie elementarnym - wszystko, co go jeszcze wiazalo z fizycznoscia tego swiata. Opisalismy nastepnie dziedzine zwana rupa-dewahan albo tez swiatem niebianskim, swiatem inspiracji. Widzielismy, ze i tam, w tej wlasciwej krainie ducha, odróznic mozna cztery zywioly, podobnie jak tu, w swiecie fizycznym. Mamy tam wiec kontynent, który przenikniety jest tym, co stanowi ocean i rzeki dewahanu, a co jeszcze lepiej da sie porównac z obiegiem krwi u czlowieka. Widzielismy takze, ze analogie do naszej warstwy powietrznej stanowi tzw. atmosfera dewahanu. Znajduje sie w niej wszystko, co przenika dusze zyjacych w swiecie fizycznym istot: radosci i smutki, uniesienia i udreki, jakie ludzie przezywaja. Sfera ta obejmuje duzo wiecej, zyja tam bowiem jeszcze zupelnie inne istoty, które nie sa wcielone w ciala fizyczne. I wreszcie w czwartej dziedzinie dewahanu znajduja sie prawzory tego wszystkiego, co jest oryginalne, od najprostszego codziennego pomyslu az do najwyzszych dziel artysty czy wynalazcy. To wlasnie stamtad plyna sily, które pchaja naprzód rozwój Ziemi. Ale oprócz tych stanów, tych czterech dziedzin wlasciwego swiata ducha, jest cos, co laczy nasza Ziemie z jeszcze wyzszymi swiatami. Dotychczas wspominalismy tylko o tym, co ma bezposredni zwiazek z naszym ziemskim rozwojem; o tym zas, co poza ten rozwój wybiega, nie mówilismy jeszcze. Kto dostepuje wtajemniczenia, poznaje pradawna przeszlosc i daleka przyszlosc Ziemi, a takze jej zwiazek z innymi swiatami, poza obrebem naszego systemu. Przede wszystkim spotykamy w swiecie dewahanu cos bardzo donioslego, co nazywamy zwykle kronika akasza. Nie oznacza to, ze kronika akasza powstaje w dewahanie. Pochodzi ona z jeszcze wyzszych swiatów, ale kto dostal sie do dewahanu, ten moze juz miec do niej pewien dostep. Czym jest kronika akasza? Najlepiej wytworzymy sobie o niej pojecie, jezeli zdamy sobie sprawe, ze wszystko, co dzieje sie na Ziemi, czy tez gdziekolwiek w swiecie, pozostawia w pewnej bardzo subtelnej esencji trwale odbicie, które wtajemniczony moze odnalezc. Nie jest to zwykla kronika, mozna by ja raczej okreslic jako kronike zywa. Jezeli np. ktos zyl w I wieku po Chrystusie, to jego mysli, impulsy, wszystko, co wyrazalo sie w jego czynach, nie zginelo bez sladu, lecz wlasnie zachowalo sie jako odbicie w tej niezmiernie subtelnej esencji. Jasnowidzacy moze to wszystko "zobaczyc". Nie tak, jak gdyby bylo napisane w ksiazce historycznej, ale tak, jak sie niegdys dzialo. W tych duchowych obrazach mozna zobaczyc, jak sie ktos poruszyl, co robil, jak np. odbyl podróz. Widzi sie tam równiez impulsy woli, uczucia i myslenia. Nie powinnismy jednak wyobrazac sobie, ze te obrazy wygladaja jak odbicie wprost z planu fizycznego. Wezmy prosty przyklad: jezeli porusza sie reka, to wola czlowieka przenika kazda najmniejsza czastke poruszajacej sie reki i wlasnie te sile woli, ukryta tutaj na planie fizycznym, moze widziec jasnowidzacy w kronice akasza. To, co w nas dziala, a w swiecie fizycznym tylko sie przejawia - tam, w swiecie ducha, staje sie bezposrednio widoczne. Szukamy w kronice akasza np. Cezara. Mozemy odnalezc wszystko, czego Cezar dokonal. Musimy jednak zrozumiec, ze znajdziemy tam raczej mysli Cezara; jezeli Cezar powzial jakis zamiar, to zobaczymy caly lancuch postanowien az do chwili, kiedy zamierzenie zostalo zrealizowane. Nie jest latwa rzecza sledzic w kronice akasza konkretne wydarzenia. Trzeba pomagac sobie nawiazywaniem do faktów, które sa znane. Jezeli jasnowidzacy chce sie czegos dowiedziec o Cezarze, to musi uswiadomic sobie jakas date historyczna jako punkt wyjscia, a wtedy juz bez trudnosci odslania sie reszta. Wprawdzie na danych historycznych nie zawsze mozna polegac; czasem stanowia one jednak pomoc. Jezeli jasnowidzacy zwróci wzrok wstecz az do Cezara, to rzeczywiscie ujrzy jego postac niby zywa, oczywiscie, w plaszczyznie duchowej, ale tak, jakby Cezar stal przed nim i mówil do niego. Jezeli jednak czlowiek, majacy pewien dar widzenia, niezbyt dobrze orientuje sie w wyzszych swiatach, to moga mu sie zdarzyc rózne rzeczy, gdy cofa swój wzrok w przeszlosc. Kronika akasza znajduje sie wprawdzie w dewahanie, ale siega nizej, az do swiata astralnego, gdzie czesto spotyka sie obrazy z kroniki akasza niby miraze fatamorgany. Sa one jednak porwane i niepewne; trzeba o tym dobrze pamietac, gdy rozpoczyna sie badania nad przeszloscia. Wyjasnimy sobie na przykladzie, jakie pomylki moga tutaj grozic. Jezeli idac za wskazówkami kroniki akasza cofamy sie do czasów istnienia Atlantydy, jeszcze zanim zaginela w kataklizmie wodnym, to mozemy obserwowac wydarzenia, jakie tam mialy miejsce. Powtórzyly sie one pózniej raz jeszcze w innej formie. Pólnocna czesc Niemiec, Europa Srodkowa na wschód od Atlantyku byla arena wydarzen, które byly powtórzeniem zdarzen z okresu Atlantydy, zanim z poludnia przyszlo chrzescijanstwo. Dopiero pózniej, pod wplywem tego, co przyszlo z poludnia, nastapil samodzielny rozwój narodów. Jest to przyklad, jak latwo narazic sie na pomylki. Jezeli ktos obserwuje wydarzenia zapisane w kronice akasza nie wedlug obrazów w dewahanie, lecz w swiecie astralnym, to latwo moze sie zdarzyc, ze wezmie to powtórzenie dawnych stanów za sama Atlantyde. I to wlasnie mialo miejsce w rewelacjach Scott-Elliota o Atlantydzie. Sa one zupelnie scisle, jezeli sprawdzac je wedlug obrazów astralnych, ale mylace, jezeli odnosic je do tego, co daje prawdziwa kronika akasza w dewahanie. Takie rzeczy nalezy wyjasniac. Jezeli zrozumie sie, gdzie lezy zródlo pomylki, to jest nam znacznie latwiej ocenic takie informacje. Innym zródlem bledów moze byc opieranie sie na przekazach medialnych. Media, jezeli tylko maja odpowiednia medialnosc, moga widziec kronike akasza, chociaz zwykle tylko w odbiciu astralnym. Kronika ta ma pewna szczególna wlasciwosc: jezeli znajdziemy tam jakiegos czlowieka, to zachowuje sie on jak zywa istota. Jezeli znajdziemy np. Goethego, to mówi on do nas nie tylko tymi slowami, jakie wypowiadal za zycia, ale takze odpowiada w duchu Goethego na zadane pytania i moze sie zdarzyc, ze Goethe bedzie mówil wiersze utrzymane w jego duchu i w jego stylu, a których nigdy nie napisal. Obrazy kroniki akasza sa tak zywe, ze zachowuja sie jak czlowiek, którego sa odbiciem. Dlatego moze sie zdarzyc, ze wezmiemy je za samych ludzi. Medium sadzi, ze ma do czynienia z duchem zmarlego, gdy tymczasem jest to tylko astralny obraz z kroniki akasza. Duch Cezara moze byc juz na nowo wcielony na Ziemi, a jednoczesnie jego obraz z kroniki akasza moze sie zjawic i przemawiac na seansach. Nie bedzie to oczywiscie wcale indywidualnosc Cezara, tylko trwale odbicie pozostawione niegdys w kronice akasza. Na tym polegaja tak czeste pomylki na seansach z mediami. Musimy rozrózniac to, co czlowiek zostawia jako zywy obraz, odbicie w kronice akasza, od tej wiecznej czastki swojej istoty, która postepuje naprzód w rozwoju jako indywidualnosc. Sa to wazne, bardzo wazne rzeczy. Gdy czlowiek opuszcza kamaloke, to odzwyczail sie juz od tego wszystkiego, do czego potrzebna mu byla fizycznosc. Wstepuje w opisany swiat dewahanu. Zaczyna sie teraz dla niego bardzo doniosly okres; spróbujemy wyjasnic sobie, co sie z nim tam dzieje. Wszystko, co czlowiek kiedykolwiek pomyslal, swoje uczucia i namietnosci, slowem wszystkie swoje przezycia spotyka w dewahanie jako otaczajace go rzeczy zewnetrzne. Najpierw widzi prawzór wlasnego ciala fizycznego. Tak jak na Ziemi chodzimy wsród skal, gór i kamieni, tak tam kroczymy wsród postaci; które odpowiadaja wszystkim przedmiotom naszego swiata fizycznego. Znajdujemy tam wiec takze nasze wlasne cialo fizyczne. Czlowiek po smierci widzi, ze jego cialo jest poza nim - tak samo jak inne przedmioty. Po tym poznaje czlowiek, ze z kamaloki przeszedl do dewahanu. Tutaj, na Ziemi, patrzac na swoje cialo czlowiek mówi: "To jestem ja"; tam patrzy na nie i mówi: "To jestes ty". Filozofia Wedanty zaleca swoim uczniom medytacyjne wnikanie w ten nastrój, aby cwiczac sie w tym kierunku zrozumieli, co to znaczy mówic do swego ciala: To jestes ty. Poza tym czlowiek widzi wokól siebie wszystko, co przezywal na Ziemi. Jezeli zywil zle uczucia, np. uczucie zemsty lub niecheci ku swoim bliznim, to wszystkie te zle uczucia wychodza mu naprzeciw, ukazuja mu sie poza nim samym niby chmura. Jest to dla czlowieka nauka. Uczy sie, jakie znaczenie i jaki wplyw maja te wszystkie uczucia. Spójrzmy na czlowieka na Ziemi, na planie fizycznym. Jak powstaly jego organy, np. oczy? Byly czasy, kiedy oko jeszcze nie istnialo; wyksztalcilo je dopiero swiatlo. Swiatlo uformowalo oko z naszej fizycznej organizacji, swiatlo jest przyczyna jego istnienia. W ten sposób wszystko, co nas otacza, stwarza narzady w fizycznych cialach i substancjach. Na Ziemi nasze otoczenie opracowuje materie, cialo fizyczne. To, co nas otacza w dewahanie, pracuje nad nasza dusza. Wszystkie dobre i zle uczucia, jakie czlowiek przyswoil sobie za zycia, stanowia tam jego otoczenie, pracuja nad jego dusza i tworza jej organy. Jezeli czlowiek byl za zycia dobry, to w jego otoczeniu w dewahanie zyja jego dobre cechy, pracuja w duchowym swiecie i "modeluja" organy jego duszy, które beda z kolei architektami, gdy przyjdzie do budowy nowego fizycznego ciala przy nowych narodzinach. W ten sposób zycie wewnetrzne czlowieka stanowi w dewahanie jego swiat zewnetrzny i pracuje dla jego przyszlej inkarnacji; przygotowuje sily które zbuduja mu nowe cialo. Nie nalezy jednak myslec, ze czlowiek nie ma w dewahanie nic wiecej do spelnienia, jak tylko myslec o sobie; ma on tam poza tym bardzo wazne zadania. Aby zrozumiec, na czym one polegaja, spróbujmy objac wzrokiem rozwój naszej Ziemi. Cofnijmy sie wstecz o pare tysiecy lat. Jakze inaczej wszystko wtedy wygladalo! Inne rosliny, inne zwierzeta, nawet inny klimat. Przyroda na powierzchni Ziemi ustawicznie sie zmienia. Np. w Grecji nie mogloby teraz wyrosnac to, co wydawala gleba starozytnej Grecji. Oblicze Ziemi ciagle sie zmienia i na tym polega jej rozwój. Gdy czlowiek umrze, to uplywa bardzo dlugi okres, zanim sie znowu narodzi. Gdy sie wiec zjawia na nowo na Ziemi, zastaje zupelnie zmieniony uklad warunków, bo ma przezyc cos zupelnie nowego. Nigdy nie rodzi sie dwa razy w takim samym uksztaltowaniu Ziemi. Czlowiek pozostaje w swiecie ducha tak dlugo, az Ziemia bedzie mogla dostarczyc mu zupelnie nowych terenów. Ma to swoje znaczenie; czlowiek moze nauczyc sie czegos nowego, a przez to zupelnie inaczej sie rozwinac. Wyobrazmy sobie np. rzymskiego chlopca; zyl on zupelnie inaczej niz chlopcy chodzacy do szkoly w naszych czasach. My zas, gdy ponownie sie narodzimy, równiez zastaniemy zupelnie inne warunki. Tak przechodzi czlowiek z jednego wcielenia w drugie, a kiedy przebywa w swiatach, które opisywalismy, oblicze Ziemi bez ustanku sie zmienia. Nasuwa sie teraz pytanie: kto sprawia, ze wyglad naszej planety tak sie zmienia? I jednoczesnie zblizamy sie do odpowiedzi na inne pytanie: co robi czlowiek miedzy jednym wcieleniem a drugim? Otóz bedac w swiatach duchowych pracuje on razem z wyzszymi istotami nad przeksztalceniem Ziemi. To ludzie spelniaja te prace pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Gdy potem narodza sie znowu, zastaja wprawdzie zmienione oblicze Ziemi, ale jej nowe uksztaltowanie jest ich wlasnym dzielem. Wszyscy wykonalismy te prace. Jezeli pytamy o to, gdzie jest dewahan, gdzie znajduje sie swiat duchowy, to odpowiedz bedzie brzmiala: wokól nas. Tak jest naprawde. Wszystkie ludzkie dusze zyjace w tej chwili poza cialem sa wokól nas; pracuja tuz kolo nas. Gdy budujemy miasta i fabryki, gdy tworzymy dziela nauki czy sztuki, to obok nas pracuja ze swiata duchowego ludzie, bedacy pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Jezeli czlowiek jasnowidzacy zwraca sie do swiatla, jezeli spoglada na swiatlo wzrokiem nie tylko zmyslowym, to w swietle tym odnajduje zmarlych. Otaczajace nas swiatlo buduje ciala tym zmarlym; maja oni ciala utkane ze swiatla. Swiatlo oblewajace Ziemie jest tworzywem dla istot zyjacych w dewahanie. Spójrzmy na rosline, która odzywia sie swiatlem slonecznym; bierze ona w siebie w rzeczywistosci nie tylko fizyczne swiatlo, lecz i dzialanie istot duchowych, a miedzy nimi sa takze ludzkie dusze. One promieniuja jako swiatlo na rosliny, unosza sie wokól roslin wraz z innymi duchowymi istotami. Jezeli wiec spogladamy oczami ducha na rosline, to widzimy, ze roslina raduje sie z oddzialywania zmarlych istot ludzkich, które sie wokól niej w tym swietle unosza, tworza i przeda. A jezeli teraz zwrócimy uwage, jakim zmianom ulega szata roslinna Ziemi i zapytamy, kto to sprawil, to musimy odpowiedziec: w swietle, które oblewa nasza Ziemie, dzialaja dusze zmarlych, przejawia sie prawdziwy swiat dewahanu. Wlasnie w to swietlne królestwo wchodzimy po uplywie okresu kamaloki; jest to konkretna prawda. Kto zna dewahan w znaczeniu teozofii rózokrzyzowców, ten moze wskazac, gdzie rzeczywiscie szukac zmarlych. Gdy w czlowieku rozwija sie wewnetrzny zmysl widzenia, dokonuje on czasem szczególnego spostrzezenia. Jezeli stanie pod Slonce, to jego cialo zatrzymuje swiatlo i czlowiek rzuca cien; otóz zdarza sie czesto, ze patrzac w zacienione miejsce, przezyje pierwszy moment postrzegania ducha. Cialo zatrzymuje swiatlo, ale nie zatrzymuje ducha; a w cieniu, który rzuca cialo, mozna dostrzec ducha. Dlatego ludy pierwotne, które zawsze mialy jakiegos jasnowidzacego, cien nazywaja dusza. Mówia oni: Pozbawiony cienia - pozbawiony duszy. To samo znajdujemy w opowiadaniu Adalberta von Chamisso, mówiacym o czlowieku, który zgubil swój cien, a wiec stracil tym samym swoja dusze i dlatego jest tak smutny. Tak wiec przedstawia sie dzialalnosc czlowieka w dewahanie pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Nie jest to bynajmniej bezczynny spokój, gdyz dusze ludzkie pracuja z dewahanu nad biegiem ziemskiego rozwoju, który w ten wlasnie sposób posuwa sie naprzód. Zycie tych dusz nie jest wcale blogim spoczynkiem, czy snem, jak to sobie czesto wyobrazamy; jest o wiele bardziej czynne niz zycie na Ziemi. Gdy czlowiek doszedl do tego, ze spelnione czyny minionego zycia przetworzyl w sily duchowe, kiedy wszystkie jego przezycia znalazly sie juz w zewnetrznym swiecie dewahanu, jest wtedy juz dojrzaly do zstapienia z dewahanu do nowych narodzin w swiecie fizycznym. Wtedy sfera ziemska zaczyna go znowu przyciagac. Zstepujac z dewahanu czlowiek dostaje sie najpierw do swiata astralnego, czyli wedlug teozofii rózokrzyzowej do swiata elementarnego. Tutaj otrzymuje nowe cialo astralne. Jezeli na arkusz papieru nasypiemy opilki zelaza i umiescimy pod spodem magnes, to opilki uloza sie w linie i ksztalty odpowiadajace liniom sil pola magnetycznego. Tak samo sily duszy, powstale z opracowania jej poprzednich zywotów, przyciagaja i porzadkuja nieregularnie rozlozona substancje astralna. W ten sposób czlowiek sam buduje sobie cialo astralne. Otóz jasnowidzacy widzi tych dazacych do Ziemi ludzi, posiadajacych poczatkowo jedynie cialo astralne, jako istoty majace forme otwartych od dolu dzwonów. Przecinaja one z nieslychana szybkoscia plan astralny. Niepodobna wyobrazic sobie szybkosci, z jaka przemierzaja przestrzen. Teraz ci ludzie musza otrzymac jeszcze cialo eteryczne i fizyczne. To, co dzialo sie dotad, az do budowy ciala astralnego wlacznie, zalezalo od nich samych, od sil, jakie w sobie rozwineli. Jak uksztaltuje sie cialo eteryczne, zalezy juz na tym etapie rozwoju nie tylko od samego czlowieka, lecz od innych istot. Dlatego czlowiek ma wprawdzie zawsze dostosowane do swej indywidualnosci duchowej cialo astralne, natomiast nie zawsze to cialo astralne harmonizuje calkowicie z cialem eterycznym i fizycznym; stad czesty brak równowagi i niezadowolenie z zycia. Ci dazacy do fizycznego wcielenia ludzie przebiegaja plan astralny, gdyz musza sobie znalezc odpowiednich rodziców, którzy daliby im najlepsza mozliwosc otrzymania fizycznej i eterycznej cielesnosci, dostosowanej do ich ciala astralnego. Zawsze chodzi o znalezienie stosunkowo najlepszych, najodpowiedniejszych dla danej duszy rodziców. W poszukiwaniach tych pomagaja istoty, których zadaniem jest dolaczyc cialo eteryczne do ciala astralnego czlowieka, istoty podobne do tych, które czesto nazywamy duchami narodu. Duch narodu nie jest abstrakcyjnym, nieuchwytnym pojeciem, jak ludzie czesto sadza. Dla duchowego obserwatora swiata jest on czyms równie rzeczywistym jak nasza dusza wcielona w cialo. W ten sposób naród posiada wspólne cialo - wprawdzie nie fizyczne, ale astralne - oraz zawiazki ciala eterycznego. Naród zyje niby w astralnym obloku, który stanowi cialo jego ducha. Otóz podobne duchy kieruja budowa eteru skupiajacego sie wokól duszy ludzkiej; dlatego tez czlowiek nie zalezy juz wylacznie od siebie w tej pracy. A teraz zbliza sie bardzo wazny moment, równie istotny jak chwila bezposrednio po smierci, kiedy to widzimy obraz obejmujacy cale nasze minione zycie. Gdy czlowiek przyobleka sie juz w cialo eteryczne, ale jeszcze nie ma ciala fizycznego - jest to krótki moment, lecz nieslychanie wazny - staje przed nim na chwile jego przyszle zycie. To, co go czeka na Ziemi, nie jawi sie ze wszystkimi szczególami, lecz jedynie w ogólnej perspektywie. Widzi on wtedy - o czym przy wcieleniu znowu zapomina - czy ma przed soba zycie szczesliwe. Otóz zdarza sie, zwlaszcza jezeli czlowiek w poprzednich wcieleniach doswiadczal wielu cierpien, ze w chwili spojrzenia na nowe zycie doznaje szoku i nie chce wejsc w cialo fizyczne. Moze sie wtedy zdarzyc, ze nie zlaczy sie z tym cialem calkowicie, ze zwiazek miedzy cialem astralnym, eterycznym i fizycznym bedzie niedostateczny. Rezultatem tego jest tzw. niedorozwój - rodzi sie idiota. Nie zawsze taka jest przyczyna niedorozwoju, jednak czesto. Dusza broni sie jakby, cofa sie przed fizycznym wcieleniem. Taki czlowiek nie jest w stanie we wlasciwy sposób uzywac swojego mózgu, gdyz nie jest on odpowiednio zlaczony z wyzszymi ogniwami jego natury. Tylko wtedy, gdy czlowiek zgodzi sie - jezeli tak mozna powiedziec - we wlasciwy sposób wejsc przy wcieleniu w swoje narzedzie fizyczne, jakim jest cialo, jedynie wtedy jest w stanie uzywac go we wlasciwy sposób. Cialo eteryczne, które zwykle tylko w niewielkim stopniu wykracza poza obreb ciala fizycznego, nad glowa niedorozwinietego czlowieka czesto znacznie wystaje. Jest to jeden z wypadków nie do wytlumaczenia na drodze czysto fizycznego badania, a który daje sie wyjasnic przy pomocy wiedzy duchowej.

 

 

V

 

W rozwazaniach naszych doszlismy do punktu, gdy czlowiek, który zstepuje na Ziemie ze swiatów ducha, przyodziany jest w cialo eteryczne i dzieki temu przez chwile widzi ogólny zarys zycia, które go czeka. Poznalismy, jakie stany moze to wywolac. Zanim przejdziemy dalej, postarajmy sie jeszcze odpowiedziec na pytanie, które moglo powstac u niejednego z tych, którzy kieruja duchowe spojrzenie na dewahan. Czy istnieje jakies wspólzycie, obcowanie ludzi miedzy smiercia a nowym narodzeniem? Otóz nie tylko na Ziemi istnieje wspólne zycie ludzi, podobnie dzieje sie równiez w wyzszych swiatach. Tak samo jak praca ludzi siega z dewahanu az do swiata fizycznego, tak tez wszelkie stosunki istniejace tutaj miedzy ludzmi, wszelkie wzajemne powiazania i zwiazki zawarte na Ziemi siegaja do sfer dewahanu. Wezmy konkretny przyklad, stosunek matki i dziecka. Moze powstac pytanie: Czy istnieje miedzy nimi zwiazek, który bedzie trwal dalej? Tak, jest to relacja o wiele glebsza i mocniejsza niz wszelkie inne wiezy, jakie laczyc moga ludzi na Ziemi! Milosc macierzynska ma charakter pierwotny, jest raczej instynktem. Gdy dziecko podrasta, stosunek ten przeradza sie w zwiazek moralny, etyczny, duchowy. W miare jak matka i dziecko zaczynaja wspólnie myslec i miec wspólne odczucia, ten naturalny instynkt stopniowo ustepuje. Daje on tylko mozliwosc zawiazania tego pieknego wezla, polaczenia w najwyzszym sensie milosci matki z miloscia dziecka. Co rozwinelo sie z wzajemnego zrozumienia, z wewnetrznej milosci, przechodzi dalej w rejony swiata duchowego, równiez wtedy gdy smierc rozlacza ich pozornie na pewien czas. Ale po okresie rozlaki ich zwiazek odradza sie na nowo, jest równie zywy i gleboki. Sa znowu razem. Musza tylko odrzucic wszystko, co bylo pierwotne i instynktowne. Uczuc i mysli, które laczyly ich dusze, nie hamuja juz w swiecie ducha granice mozliwosci, w których zyjemy tu, na Ziemi. Poza tym wyglad, struktura dewahanu zalezy od tych nawiazanych na Ziemi stosunków. Wezmy teraz inny przyklad. Powstaje przyjazn, zazylosc plynaca z wewnetrznego pokrewienstwa dusz i przechodzi az do dewahanu. Tam zas ksztaltuje ona zwiazki spoleczne nastepnego zycia. W ten sposób zawiazujac na Ziemi wiezy dusz, pracujemy nad uksztaltowaniem dewahanu. Wszyscy pracujemy w ten sposób, laczac sie z ludzmi wezlami milosci; stwarzamy wtedy cos, co ma znaczenie nie tylko dla Ziemi, lecz wplywa takze na uklad stosunków w dewahanie. Milosc, przyjazn, wzajemne wewnetrzne zrozumienie sa jakby materialem budowlanym, z którego tam, w swiecie ducha, powstaje swiatynia; czlowiek musi czuc sie podniesiony na duchu, gdy wie, ze tym, co snuje tu od duszy do duszy, kladzie podwaliny pod rzeczy wieczne. Przypuscmy, ze na jakiejs innej fizycznej planecie zylyby istoty, których nie laczy sympatia, których nie wiaze najmniejsze uczucie milosci. Dewahan takich istot bylby niezmiernie ubogi. Bogaty, pelen tresci dewahan moze miec tylko taki swiat planetarny, w którym miedzy ludzmi istnieja wiezy milosci. Czlowiek, który juz jest w dewahanie, jakkolwiek zwyczajnym ludziom wydaje sie niedostepny, to jednak sam ma ciagle mniej lub bardziej wyrazna - zaleznie od stopnia swojego rozwoju - swiadomosc lacznosci z ludzmi, którzy zostali na Ziemi. Mozemy nawet sprawic, aby ta lacznosc stala sie silniejsza. Jezeli ku tym, którzy od nas odeszli, posylamy mysli pelne milosci, ale nie milosci egoistycznej, to wzmacniamy zwiazek, który nas z nimi laczy. Bledne byloby przekonanie, ze swiadomosc czlowieka w dewahanie jest przygaszona, stlumiona. Tak nie jest. Musimy podkreslic, ze czlowiek nie moze juz stracic tego stopnia swiadomosci, jaki osiagnal, chociaz w pewnych okresach przejsciowych moze zachodzic czasowe jej przytlumienie. Tak wiec czlowiek w dewahanie, dzieki swoim duchowym organom, ma jasna swiadomosc tego wszystkiego, co dzieje sie na ziemskim globie. Wiedza tajemna poucza nas, ze czlowiek zyjac w swiecie ducha, przezywa jednoczesnie wszystko, co rozgrywa sie na Ziemi. Widzimy wiec, ze zycie w dewahanie, gdy je rozwazac takim, jakim jest w istocie, zatraca wszystko, co pozbawione jest radosci. Jesli nie osadza sie go z egoistycznego, ziemskiego punktu widzenia, mozna odczuc, jak bezgranicznie jest szczesliwe i blogie; pomijajac juz to, ze samo uwolnienie od ciala fizycznego, od tych nizszych ogniw, którymi tutaj czlowiek jest skuty, daje niewymowne uczucie szczescia. Sam fakt, ze peta juz opadly, ze granice bytu ziemskiego nie krepuja juz czlowieka, daje poczucie wielkiego szczescia. Dewahan jest okresem swobodnego, wolnego, niczym nie skrepowanego bytowania, jakiego czlowiek na Ziemi nigdy nie doswiadczyl. A teraz wracamy znowu do losów duszy, która powraca na Ziemie po dluzszym pobycie w swiecie ducha. Widzielismy, ze czlowieka zblizajacego sie do nowych narodzin przyoblekaja w nowe cialo eteryczne istoty archanielskie, podobne randze duchów narodów. Nie zawsze bedzie ono calkowicie dostosowane do danego czlowieka; jeszcze gorzej jest z cialem fizycznym. Spróbujmy teraz objasnic w ogólnym zarysie, jak odbywa sie to wstepowanie czlowieka w swiat fizyczny. Wiemy, ze cialo astralne przygotowuje sobie czlowiek sam i to zaleznie od swoich wlasciwosci. Poprzez swoje cialo astralne sklania sie ku tym a nie innym poszczególnym istotom na Ziemi. Cialo eteryczne natomiast dazy w strone narodu i rodziny - w szerszym znaczeniu tego slowa - w której czlowiek pragnie sie narodzic. Sposób uksztaltowania ciala astralnego czlowieka, substancja, ustrój tego ciala, przyciagaja go do przyszlej matki. Natomiast jazn prowadzi go do ojca. Jazn czlowieka istnieje przeciez od zamierzchlych czasów, gdy dusza po raz pierwszy zstapila z lona Boga w ziemskie cialo. Jazn rozwinela sie przechodzac przez wiele kolejnych inkarnacji. U kazdego czlowieka jest ona inna. Ten indywidualny charakter danej jazni jest powodem dazenia ku ojcu. Cialo eteryczne pociaga do narodu, rodziny; astralne dazy zwlaszcza ku matce; jazn ku ojcu. Tak ukierunkowane sa poszukiwania dazacego do nowego wcielenia czlowieka. Moze sie zdarzyc, ze cialo astralne pociagniete zostalo do matki, ale jazn nie zgadza sie na danego ojca; w tym wypadku dusza wedruje dalej, az znajdzie odpowiednia pare rodziców. W dzisiejszym stanie rozwoju jazn przedstawia element woli, impuls odczuwania; w ciele astralnym sa wlasciwosci wyobrazni, wlasciwosci mysli. Totez myslenie i wyobraznie dziedziczymy po matce, natomiast element woli i odczuwanie po ojcu. Widzimy wiec, ze dazaca do wcielenia indywidualnosc dazy do wyboru rodziców, którzy powinni jej dac fizyczne cialo. To, co tutaj opisujemy, rozgrywa sie tak, ze w zasadzie do trzeciego tygodnia po poczeciu proces ten jest zakonczony. Wprawdzie czlowiek, którego duchowa struktura sklada sie z jazni, ciala astralnego i eterycznego, znajduje sie juz od chwili poczecia stale w poblizu matki, ale dziala z zewnatrz. Po krótkim jednak czasie, w trzecim tygodniu po poczeciu, cialo astralne i eteryczne ogarniaja i przenikaja zarodek; rozpoczyna sie praca nad cialem czlowieka. Dotychczasowy rozwój ciala lirycznego odbywal sie bez udzialu ciala astralnego i eterycznego; odtad wspóldzialaja one w rozwoju dziecka, same ksztaltuja dalej ludzki plód. Widzimy wiec, ze ustrój ciala fizycznego w jeszcze mniejszym stopniu niz ustrój ciala eterycznego dopasowany jest harmonijnie do naszej indywidualnosci. To nam wyjasnia wiele faktów spotkanych w swiecie. Wszystko to odnosi sie do normalnego rozwoju przecietnego wspólczesnego czlowieka. Troche inaczej to wyglada, jezeli czlowiek juz w poprzedniej inkarnacji rozpoczal prace nad swoim rozwojem ezoterycznym. Im wyzej zaszedl, tym wczesniej nastepuje chwila, gdy sam zaczyna prace nad swoim cialem fizycznym, aby je dzieki temu lepiej przystosowac do zadania, które ma wypelnic na Ziemi. Im pózniej nastapi polaczenie z zarodkiem czlowieka, tym mniej bedzie panowal nad swoim cialem fizycznym. U wysoko rozwinietych ludzi, którzy przewodnicza w rozwoju duchowym ludzkosci, to polaczenie odbywa sie dokladnie w chwili poczecia. Nic nie dzieje sie bez ich udzialu, sami kieruja swym cialem fizycznym az do smierci, a prace nad ksztaltowaniem nowego ciala zaczynaja od pierwszej chwili jego istnienia. Materia, z której sklada sie cialo fizyczne, zmienia sie ustawicznie; po okolo siedmiu latach odnawia sie wszystko, az do ostatniego atomu. Material wymienia sie, natomiast pozostaje forma. Od narodzin az do smierci musimy wciaz na nowo przeobrazac materie, zmienia sie ona ciagle. To, co rozwinelismy wyzej podczas zycia, jest trwale, nie ginie w momencie smierci, zyje dalej i buduje nowy organizm. To, co robimy nieswiadomie od narodzin az do smierci, wtajemniczony spelnia swiadomie od smierci do chwili nowych narodzin. Wypracowuje on swiadomie swoje nowe cialo fizyczne. Totez narodziny sa dla niego tylko radykalna przemiana. Stad wielkie podobienstwo zewnetrzne u takich ludzi miedzy jedna a druga inkarnacja, gdy tymczasem u ludzi mniej rozwinietych duchowo nie zachodzi zadne podobienstwo zewnetrzne miedzy poszczególnymi wcieleniami. Im wyzszy stopien rozwoju duchowego, tym wieksze podobienstwo kolejnych inkarnacji. Istnieje specjalne wyrazenie na oznaczenie tego stanu rzeczy. O mistrzu mówi sie, ze rodzi sie "w tym samym ciele"; uzywa go przez setki, nawet tysiace lat. Dotyczy to prawie wszystkich wiodacych indywidualnosci. Wyjatek stanowia mistrzowie, którzy maja specjalna misje. Zachowuja oni cialo fizyczne w ten sposób, ze smierc w ogóle nie nastepuje. Sa to mistrzowie, których zadaniem jest czuwac w okresach, gdy jedna rasa przechodzi w druga. Teraz nasuwaja sie dwa inne pytania: Jak dlugo przebywa sie w wyzszych swiatach oraz pytanie o plec w nastepujacych po sobie wcieleniach. Obserwacja w swiecie ducha pokazuje, ze czlowiek powraca na Ziemie po okresie mniej wiecej 1000 do 1300 lat. Dzieje sie tak dlatego, ze powracajac po uplywie takiego czasu, zastaje oblicze Ziemi przeobrazone i dzieki temu ma mozliwosc przezycia nowych doswiadczen. Zmiany, jakim podlega nasza planeta, pozostaja w glebokim zwiazku z konstelacjami Zwierzynca. Sa to fakty wielkiej donioslosci. Obecnie na poczatku wiosny Slonce wschodzi w konstelacji Ryby, natomiast 800 lat przed Chrystusem wschodzilo w znaku Barana; przedtem zas w sasiedniej konstelacji Byka. Musi minac 2160 lat, aby Slonce przeszlo przez jedna konstelacje Zwierzynca. Okres, w którym Slonce przebiega wszystkie 12 znaków i wraca na to samo miejsce, nazywamy w wiedzy tajemnej "Rokiem Swiata". W dawnych czasach ludzie gleboko odczuwali wszystko, co wiaze sie z wedrówka Slonca przez Zwierzyniec. Ze czcia patrzyli, jak wiosna Slonce podnosi sie na horyzoncie, jak sie wtedy odradza natura po zimowym spoczynku, jak bozy promien wiosennego slonca budzi sie z glebokiego snu. Mlodziencze sily wiosny laczyli z konstelacja, z której swiecilo wschodzace Slonce; odczuwali powracajace co roku do pelni swych sil Slonce jako jej dar - nowe, twórcze sily boze. Dla ludzi sprzed okolo 2000 lat Baranek byl wiec dobroczynca ludzkosci. W tym czasie powstaly wszystkie mity o Baranku. Z symbolem tym lacza sie boskie pojecia. Samego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, przedstawiano w pierwszych stuleciach naszej ery w symbolu Krzyza, a pod nim Baranka. Dopiero w szóstym wieku po Chrystusie w ikonografii pojawia sie postac Zbawiciela wiszacego na krzyzu. Znana legenda o Jazonie i jego wyprawie na poszukiwanie zlotego runa baranka tez osnuta jest na tym symbolu. Przed rokiem 800 p.n.e. Slonce przechodzilo przez konstelacje Byka. W tym czasie zaznaczyl sie w Egipcie kult Apisa, a w Persji kult Mitry. Jeszcze wczesniej przechodzilo Slonce przez znak Blizniat. W indyjskich i germanskich mitach napotykamy pochodzace z tego czasu wzmianki o blizniakach. Na koniec dochodzimy do czasów konstelacji Raka, do epoki atlantyckiego kataklizmu. Byl to przelom; zmierzch starej kultury, poczatek nowej; w wiedzy tajemnej mamy na to okreslony znak, mianowicie spirale; jest to jednoczesnie symbol konstelacja Raka, mozna go znalezc w kazdym kalendarzu. Tak wiec ludzie mieli w dawnych czasach dokladna swiadomosc tego, co dzieje sie na niebie, równolegle do ziemskich wydarzen. Kiedy wiec Slonce przeszlo przez jeden znak Zodiaku, to i wyglad Ziemi zmienil sie na tyle, ze nowe zejscie na Ziemie moze miec dla czlowieka wartosc. Dlatego rytm kolejnych wcielen zalezy od przesuwania sie w Zodiaku punktu, gdzie Slonce wschodzi w czasie wiosennego zrównania dnia z noca. W czasie, jakiego Slonce potrzebuje do przejscia przez jedna konstelacje Zodiaku, czlowiek ma dwa wcielenia; jedno meskie i jedno kobiece. Przezycia i doswiadczenia, jakie moze dac czlowiekowi inkarnacja w organizmie meskim lub kobiecym, sa dla duchowego zycia tak zasadniczo rózne, ze konieczne jest raz meskie, raz kobiece wcielenie sie duszy w tym samym uksztaltowaniu Ziemi. To wlasnie daje przecietny okres miedzy kolejnymi inkarnacjami okolo 1000 do 1300 lat. Zostala tu jednoczesnie wyjasniona sprawa plci. Regula jest zmiana plci. Zasada ta jest czesto lamana. Czasem trzy do pieciu, ale nigdy wiecej niz siedem razy pod rzad nastepuje inkarnacja o tej samej plci. Przeczy to jednak wszystkim ezoterycznym doswiadczeniom, jezeli mówi sie, ze siedem kolejnych wcielen tej samej plci stanowi regule. Zanim przejdziemy do studiowania karmy poszczególnego czlowieka, musimy sie zastanowic nad pewnym zasadniczym faktem. Oprócz karmy indywidualnej istnieje jeszcze karma zbiorowa, która nie jest okreslana przez poszczególnego czlowieka, jakkolwiek wyrównuje sie ona podczas jego inkarnacji. Rozwazmy konkretny przyklad. Gdy w sredniowieczu Hunowie ruszyli z Azji i zalali kraje Europy, wywolujac wojny i zniszczenie, wydarzenia te mialy takze swoje znaczenie duchowe. Hunowie byli zdegenerowana pozostaloscia dawnej ludnosci atlantyckiej, co wyrazalo sie pewnymi rozkladowymi procesami w ich ciele astralnym i eterycznym. Te substancje rozkladowe znalazly korzystne podloze w uczuciach panicznego przerazenia, jakie wywolywali wszedzie, gdzie sie pojawili. W ciala astralne napadnietych ludów wszczepial sie w ten sposób pierwiastek rozkladu, a w pózniejszych pokoleniach przeszlo to na cialo fizyczne. Skóra wchlonela przyjeta astralnosc, czego wynikiem byla rozpowszechniona w sredniowieczu choroba - trad. Oczywiscie, lekarz, przedstawiciel czysto fizycznej medycyny, bedzie przytaczal fizyczne przyczyny, które te chorobe wywolaly. Nie chodzi wcale o zwalczanie tego, co mówi lekarz. Zalózmy np. ze ktos w bójce zranil nozem czlowieka, do którego zywil od dawna uczucie zemsty. Jeden powie, ze powodem tej rany byla zadza zemsty, a drugi stwierdzi, ze to nóz spowodowal rane. Obydwaj maja slusznosc. Nóz byl ostatnim fizycznym ogniwem w lancuchu przyczyn, ale za nim znajduja sie duchowe powody. Kto szuka duchowych przyczyn, nie bedzie przeczyl zjawiskom fizycznym. Na podstawie tego, co mówilismy o tradzie, widzimy, jaki znaczacy wplyw na pózniejsze pokolenia maja wydarzenia historyczne i uczymy sie, jak mozemy wywrzec lepszy wplyw na odlegle pokolenia, az do zdrowia organizmu fizycznego. W ostatnich stuleciach, dzieki postepowi techniki, powstal wsród ludnosci europejskiej proletariat przemyslowy, a w zwiazku z tym nieslychanie rozwinela sie nienawisc klasowa i rasowa. Usadowila sie ona w ciele astralnym dzisiejszego czlowieka i objawia sie fizycznie jako gruzlica pluc. Zwiazek nienawisci z gruzlica wykazuja badania w dziedzinie ducha. Ludziom bioracym udzial w tej zbiorowej karmie czesto nie mozemy juz pomóc. Musimy patrzec z ciezkim sercem na cierpienia czlowieka, nie mogac wrócic mu radosci i zdrowia, gdyz zwiazany jest on ze zbiorowa karma. I tylko poprawiajac zbiorowa karme dopomóc mozemy poszczególnym ludziom; dlatego bardziej lezy nam na sercu praca, która ma na celu ratunek calej ludzkosci niz egoistyczne poprawianie losu tej czy innej jednostki. A oto inny przyklad, wziety bezposrednio z biezacych stosunków. Badania ezoteryczne wykazaly, ze miedzy istotami astralnymi, które braly udzial w walkach w czasie wojny rosyjsko-japonskiej, znajdowali sie zmarli Rosjanie, którzy dzialali na szkode swojego narodu; stalo sie tak dlatego, ze w ostatnich czasach wielu szlachetnych rosyjskich idealistów zostalo skazanych na smierc lub tez zginelo w wiezieniu. Byli to ludzie o wielkich idealach, ale jednak nie na tyle rozwinieci duchowo, aby mogli przebaczyc. Przechodzac przez smierc, zabrali ze soba zadze zemsty nad wlasnymi przesladowcami. Takie uczucie nienawisci musi sie przemienic w kamaloce. Gdyby juz znalezli sie w dewahanie, umieliby powiedziec: "Przebaczam tym, co mnie skrzywdzili". W dewahanie poznaliby, widzac ciagnace na nich z zewnatrz chmury wlasnej nienawisci i zemsty, jak straszliwe, jak niegodne sa takie uczucia. Tak wiec ezoteryczne badania pokazuja nam, jak cale narody sa nadal pod wplywem swoich przodków. Idealne dazenia naszych czasów nie zostana spelnione, jezeli beda chcialy dzialac jedynie fizycznymi srodkami, wylacznie na planie fizycznym, jak np. organizacje pacyfistyczne, które wylacznie fizycznymi srodkami chca zaprowadzic pokój. Gdy nauczymy sie dzialac takze na planie astralnym, dopiero wtedy poznamy, jakie srodki sa wlasciwe; dopiero wtedy potrafimy dzialac tak, aby czlowiek, gdy powróci na Ziemie ze swiata ducha, mógl owocnie dalej pracowac.



dalej


strona główna
(23kB)