(23kB)
strona główna

 

BÔ YIN RÂ

 

 

SŁOWA ŻYWOTA


 

Pierwszy nakład ukazał się

w wydawnictwie

Greiner Pfeiffer, Stuttgart,1923

 

Przekład

Franciszka Skąpskiego

Warszawa

- 1962 -

 

T R E Ś Ć

========

 

1. Wezwanie

2. Ja

3. Wnijście w głąb siebie

4. Miłość

5. Czyn

6. Walka

7. Pokój

8. Siła

9. Życie

10. Światło

11. Ufność

12. Oświecenie

13. Ślubowanie

 

 

W E Z W A N I E

 

Wyruszyłeś, ażeby M i ę szukać i pytasz żałośnie, kędy mię odnaleźć !--

J a zaś pytam cię, przecz mię po dziś dzień nie z n a l a z ł e ś ? -

Wszak w z r o k u ci mego i s ł u c h u użyczyłem a j ę z y k mój leży w ustach twoich !

Przecz milczysz mi, gdy wzywam, iżbyś mówił, a przemawiasz wówczas, gdy jeno w m i l c z e n i u mógłbyś doznać objawienia?

Upojony złudnym poznaniem zmysłów do głuchych uszu puste rzucasz słowa, jakoż mowa m o j a o b c a ci się zdaje, a s ł o w a me ciemne.

A przecie będziesz musiał kiedyś dać mi o d p o w i e d ź w mojej m o w i e, którą w usta twe włożyłem, gdy pozwoliłem ci opuścić mię ...

W kunsztownej mowie wciąż jeszcze szukasz przede mną u k r y c i a, wiedz jednak, żem bliski ci, jak światło bliskie jest pochodni i że się nigdy ukryć przede mną nie zdołasz, choć oko twoje mię nie dostrzega, pokąd bezrozumowi swemu dajesz się olśniewać ! - - -

Czegoż od ciebie żądam, jak nie tego tylko, byś mię z n a l a z ł, a zaprawdę z ł a t w o ś c i ą daję się odszukać ! -

Wiem, że m i ę szukasz, choć błąkasz się po manowcach, udając, jakobyś szukał c z e g o ś i n n e g o .....

Szuka mnie g ł u p i e c zarówno jak i m ę d r z e c, a szukanie głupca dlatego jest niedorzeczne, że sam sobie u t r u d n i a drogę do mnie, gdy mędrzec jest tym tylko zajęty, by sobie drogę swoją u ł a t w i ć. - - - -

Zrzuca on z siebie wszelkie ciężary, odzienie i kij wędrowny, by dotrzeć do mnie n a g o, jako wyszedł był z łona matki ...

A ty się przystrajasz w szaty z brokatu, nakładasz pereł sznury i złote klejnoty i wiążesz do stóp swych ciężkie złociste sandały. -

Długo potem rozmyślasz, szukając drogi najdłuższej, jako że droga n a j d a l s z a zda ci się o d p o w i e d n i a, by dotrzeć do m n i e.

Tak oto obarczony przemierzasz szlaki nieskończone, by lec wreszcie w bezwładzie znużenia, aż twa o d w a g a przemieni się w r o z p a c z. - - -

Wierzaj mi, w ten sposób nie znajdziesz mnie n i g d y !

Przeszukasz d a l e, gdy b l i ź s z y ci jestem niż w ł a s n e t w e c i a ł o, które strojnymi obciążone szaty silisz się doprowadzić do mnie, choć ja na strój twój zważać nie mogę, a blichtr szat twoich jeno z a s ł a n i a mię przed tobą ! - -

Zaniechaj wszelkich zapożyczonych słów, iżby z twych Uściech m o j a żyła mowa !

Stań, gdziekolwiek dziś się znajdujesz, i wszelkie z siebie zrzuć ciężary!

Nago i bez ozdób wnijdź w g ł ą b duszy s w o j e j i ucz się m i l c z e ć aż mowa m o j a do ciebie powróci, by wieścić ci o m n i e! - -

M i ł o w a ł e m cię w sobie, byłeś bowiem we m n i e od wieczności i m i ł u j ę cię ninie, luboś mię o p u ś c i ł !

Nie j a się przed tobą kryję, lecz t y s a m się usiłujesz ukryć przede mną !

Bujasz swym wzrokiem w p u s t e j p r z e s t r z e n i rojąc, iż tam być może mnie znajdziesz, a masz się tylko zwrócić k u s o b i e, by się znaleźć w e m n i e ! - -

N i e w i e s z dotychczas, że się kryjesz przede mną, siląc się ukryć przed s a m y m s o b ą w przepychu szat ciężkich, któreś przyodział, by się zbliżyć do mnie !

Nie wiesz, żem się s a m tobie ofiarował i że jeno w s o b i e znajdziesz to wszystko, czego dotychczas szukasz na zewnątrz !

Wiedz : wszech światów skarby są niby p y ł e k wobec k l e j n o t u, jaki kryjesz w s o b i e ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

J A

 

J a m jest, który jaśnieję w każdym atomie twojego ciała !

. . . Owo ciało ze stałej i półstałej materii jest mi jakoby lampą z alabastru, w której j a, Ś w i a t ł o ś ć, wszystko prześwietlam. - -

Mnie ono nie z a c i e m n i a !

Mnie n i c zaciemnić nie zdoła !

Wszystko poza m n ą jest dla mnie o b r a z e m, a j a m Ś w i a t ł e m wszech tworów, które prześwietlam ! - - -

Jam siłą fluidyczną, a jednak p o n a d wszelkie fluidyczne siły ! - -

Jam d ź w i ę k i e m we wszystkich lutniach, harfach i fletniach w bezgranicznych przestworzach ! -

Jam mistrzem nieskończonych s y m f o n i i, którymi rozbrzmiewają sfery wieczności !

Kto chce m i ę poznać i siłą Ś w i a t ł a żyć we m n i e na wieki, ten jednym z i n s t r u m e n t ó w moich stać się musi . . .

W Ś w i e t l i s t y m t o n i e jednej z mych symfonii musi rozbrzmiewać w wieczystych sferach. - -

W i ą ż ę dźwięki i znów J e r o z w i ą z u j ę wedle własnego mojego prawa, panującego we mnie od wieczności.

Jako kapelmistrz swoich symfonii sprawnych pod sobą mam wykonawców.

Wszyscy skinieniu memu posłuszni i żaden z nich nie dobędzie z mych instrumentów tonu f a ł s z y w e g o . . .

Sam osobiście daję jeno z n a k i, a owi gędźcy moi dobywają z instrumentów tony, a j a m znów t o n e m z nich wypływającym. - - -

Niektóre z instrumentów są tego ś w i a d o m e, inne zaś n i e, że jeno zgodnie z mymi p r a w a m i wydają tony i żem j a tonem, który w nich dźwięczy. -

... To c i a ł o śmiertelne, które patrząc z zewnątrz na siebie oglądasz, zaprawdę - nie j e s t mną ! - - -

Ale w nim dałem tu o p a r c i e swej sile, by na tej ziemi wszystko dźwięk wydawało, iżbym j a się mógł rodzić jako dźwięk we wszystkim . .

Niewymowna liczba symfonii kryje się we mnie i pragnie się objawić. - -

Jako d ź w i ę k ś w i e t l i s t y pragnę ukształtować się we wszystkim, co się c h c e przeze mnie stać d ź w i ę k i e m !

Nie zapomną też c i e b i e moi gędźbiarze, jeśli się z e c h c e s z stać jednym z moich instrumentów. -

I ty masz na wieki dźwięczeć świetliście w jednej z mych niezliczonych symfonii !

J a m jest tym, który cię zbawić może, albowiem tylko wtedy, gdy s a m zadźwięczę w tobie, dostąpisz S z c z ę ś l i w o ś c i w i e c z n e j ! - - -

Zważ, wszystka tęsknota twoja jest jeno dążeniem do z j e d n o c z e n i a się ze mną w dźwięku świetlistym !

Wprawdzie odczuwasz tęsknotę swego serca, ale jej jeszcze dziś nie rozumiesz.

Niby w nietkniętej strunie utajony, kryje się w tobie t w ó j w ł a s n y d ź w i ę k ; a taki zdołasz s a m zabrzmieć jedynie, gdy zechcesz się z e m n ą zjednoczyć. -

Zabrzmi w s z e m ś w i a t e m naówczas t o n n o w y, a t y usłyszysz s i e b i e w e wszechpotędze - w jedności ze mną - w swym własnym J a ! - - -

X X X X X X X X X

 

W N I J Ś C I E

W G Ł Ą B S I E B I E

 

Musisz nauczyć się słyszeć s i e b i e, jeśli chcesz, by ciebie kiedyś u s ł y s z a n o !

Przeróżnych dotąd nasłuchujesz głosów, to temu, to owemu imię swe nadając ...

Wiedz, żeś jest czymś i n n y m niż wszelkie głosy ś w i a t a w i d z i a l n e g o oraz czymś i n n y m niż głos całej otaczającej cię n i e w i d z i a l n e j d z i e d z i n y świata !

P r z y b r a n i e, które będziesz musiał w przyszłości porzucić, dotąd uważasz za swą wyłączną w ł a s n o ś ć osobistą, tak iż ukrywa ciebie p r z e d t o b ą s a m y m.

Przysłuchujesz się dotąd gromkim w o k ó ł s i e b i e wołaniom, tak iż nie możesz już p o j ą ć s ł ó w w ł a s n y c h ! -

I m n i e też szukasz dotąd w owym wołaniu rozgłośnym, które ze wszech stron brzmi przeraźliwie w uszach, i gorączkowo wytężasz słuch, aby w tej wrzawie głos m ó j usłyszeć.

Atoli m n i e usłyszeć zdołasz jeno w s o b i e s a m y m i to nauczywszy się wprzódy słyszeć s a m e g o s i e b i e ! - - -

Nie obok ciebie, lecz w głębi ciebie j a m w tobie ukryty ! - - -

Szukaj mnie przeto nie jako coś odrębnego p o z a sobą, jeśli naprawdę znaleźć mię pragniesz!

Popełniłbyś wielką n i e d o r z e c z n o ś ć i stałbyś się ofiarą u p i o r ó w, które s a m s o b i e stwarzasz korząc się przed potęgą, która nie w t o b i e s a m y m t y l k o znaleźć się daje !

Patrz, przebywasz we wszystkich przestworach światów i gdybyś t y, podobnie m n i e, znajdował się we wszystkich światów obszarach, to i t a m byś mię znalazł .....

Lecz oto jesteś jedynie w s w y m miejscu kosmicznym!

Nikt inny nie może być u s i e b i e tam, gdzie t y s a m t y l k o u siebie jesteś w niezmierzonym wszechświecie ! -

Atoli tam tylko, kędyś jest u s i e b i e, możesz s i e b i e słyszeć, a jeno wtedy, gdy usłyszysz s i e b i e, objawić ci się mogę. - - -

Trudno ci więc pojąć m i ę, pokąd s a m e g o s i e b i e jeszcze nie pojąłeś ! -

Wyda ci się, że gdy mię w sobie usłyszysz, nie podobna ci będzie o d r ó ż n i ć mię od siebie samego . . .

Nazbyt przywykłeś słyszeć tylko to, co obok ciebie się dzieje, abyś zdolen był wyczuć, co znaczy: poznawać coś we własnym „j a”. - -

Zaiste, dalekoś się od s i e b i e oddalił !

M ó w i s z jeszcze „j a”, ale to, co tak się nazywa, nie ma n i c z t o b ą s a m y m wspólnego. Jest to bądź c i a ł o twoje i jego popędy - b ą d ź n i e w i d z i a l n a w tobie doczesność, tym słowem się zwraca, gdy ty sam s i ę z r z e k a s z z - „u j a w n i e n i a” siebie na zewnątrz ...

Atoli m u s i s z się nauczyć ostać i utrwalać s i e b i e n a z e w n ą t r z, jeśli zewnętrzność nie ma się stać dla ciebie s k r ę p o w a n i e m !

S a m nałóż mocne więzy własnej w o l i na wszelką wokół siebie zewnętrzność, by nie rzuciła się na cię jak zgraja rabusiów, co opada łatwowiernego wędrowca, wiąże go i ograbia z mienia !

Ofiarowałem ci s i e b i e jako najcenniejsze swe d o b r o, zaprawdę bowiem: p o s i a d a m s i e b i e s a m e g o! - - ale ty nie wiesz d o t ą d, że kryjesz w sobie coś większego od najpotężniejszych tworów własnej wyobraźni, boś nie doszedł j e s z c z e d o s i e b i e s a m e g o. -

Wszystko, coś sobie uroił p o n a d sobą, posiadasz w samym sobie !

O, gdybyś zechciał oczy swe w górę zwrócone skierować w głąb s a m e g o s i e b i e !

S i e b i e s a m e g o naucz się znajdować w g ł ę b i duszy swojej, iżbyś m i ę spotkać mógł w samym sobie !

 

X X X X X X X X X

 

M I Ł O Ś Ć

 

Zaprawdę ż y w i ę m i ł o ś ć do siebie, - idąc w me ślady i ty masz m i ł o w a ć s i e b i e ponad wszystko !

N i e c i a ł o twoje, ani też cokolwiek, co by „j a” w tobie mówić mogło, masz tak oto „ponad wszystko” miłować, aczkolwiek z tym ciałem i twymi niewidzialnymi siłami będziesz się zawsze zespalał w miłości !

„Ponad wszystko” miłować masz jeno s i e b i e s a m e g o w g ł ę b i d u s z y swej, - s i e b i e s a m e g o, który m n i e ukrywa w sobie ! - - -

Miłować „ponad wszystko” ma dla ciebie znaczyć: g o r ę c e j od wszystkiego, co jest p o z a tobą, miłować s i e b i e s a m e g o; a gdy zaczniesz tak miłować siebie, wtedy dopiero znajdziesz w sobie n a j w y ż s z ą swą miłość we m n i e !

Błędną ci dano naukę, która każe ci wierzyć, jakobyś w s z y t k o miłować musiał ! -

N a j w y ż s z a twoja miłość, jaką dopiero we m n i e znaleźć możesz, nauczywszy się miłować s i e b i e s a m e g o, nie zna żadnego p r z e d m i o t u miłości; niestety niektórzy, co połowicznie poznali rzeczy, które wiedzieć należy, wyciągnęli wniosek, jakoby ona w s z y s t k o ogarniać musiała. - -

Atoli miłość moja, posłuszna jeno p r a w u we mnie panującemu, zamknięta jest w e m n i e s a m y m. - - -

Wszystko, co chce ona ogarnąć, wciągać musi we mnie. - -

W e m n i e jednak nie znajdziesz n i c, co by mnie nie p r a g n ę ł o ! - -

Kieruj również mądrze swą miłością, gdy usiłujesz coś n a z e w n ą t r z !

Nie m i ł o w a ć oczywiście nie oznacza: n i e n a w i d z i e ć !

Wiele z tego, czego nie masz bynajmniej „n i e n a w i d z i e ć”, musisz jednak p o z o s t a w i ć p o z a o b r ę b e m s w e j m i ł o ś c i ! - -

Musisz z n a c z n ą w i ę k s z o ś ć tego, co nie jest t o b ą samym, traktować bez m i ł o ś c i i bez n i e n a w i ś c i ...

M i ł o w a ć masz to, co cię prowadzi k u t o b i e, a tym samym k u m n i e !

Wszystko inne zawsze pozostaje p o z a zasięgiem twej miłości ! - - -

Jakże byś mógł się nauczyć m i ł o w a ć, co miłować w i n i e n e ś, jeśli byś nie miłował s a m e g o s i e b i e, w którym jedynie odsłonić ci może się twoja n a j w y ż s z a miłość ? ! -

Dopóki nie poznasz i nie umiłujesz „p o n a d w s z y s t k o” s i e b i e s a m e g o, cała miłość twoja na zewnątrz będzie jeno p o z o r n a i z ł u d n a.--

Jeśli w y d a ci się wcześniej, że „miłujesz”, oszukasz s a m s i e b i e oraz o s z u k a s z to, coś z d a n i e m s w o i m „umiłował” ....

Wtedy dopiero staniesz się naprawdę m i ł u j ą c y m, gdy się nauczysz miłować s a m e g o s i e b i e! - -

Wszyscy wielcy miłujący żyli zawsze w miłowaniu siebie, ogarniali żarem m i ł o ś c i s i e b i e s a m y c h!

Wiedz jednak, że nawet tam, gdzie w żadnym razie m i ł o w a ć nie należy, nie powinieneś żywić n i e n a w i ś c i, jeżeli chcesz m n i e osiągnąć w swej n a j w y ż s z e j miłości !

To, że się czujesz z d o l n y do nienawiści, niechaj ci służy za dowód twojej siły m i ł o w a n i a - ale nie wszystko, do czego czujesz się zdolny, służy ci do osiągnięcia s i e b i e s a m e g o ! - -

Miłowanie jest wielkim p o t w i e r d z e n i e m tego, co miłujesz, - nie - m i ł o w a n i e zaś jest z a p r z e c z e n i e m, - - atoli n i e n a w i ś ć jest przyznaniem się do n i e m o c y usunięcia z drogi tego, czemu przeczysz !

Ale wszystko, czemu p r z e c z y s z powinieneś uważać za n i e istniejące dla siebie !

Masz nie c h c i e ć tego więcej widzieć i nie darzyć go s i ł a m i, które czerpie ze zwracania nań twej u w a g i ! - - - -

Jeżeli dasz n i e n a w i ś c i zapłonąć w sobie, to będziesz wciąż to, co nienawidzisz, ż y w i ć w ł a s n y m i siłami, i strzeż się, aby nie urosło ono na potwora, który cię pożre ....

Prawdziwie miłujący, którzy w s w e j n a j w y ż s z e j miłości m n i e o d n a l e ź l i, doprawdy nie byli n i e d o ł ę g a m i p o t a k u j ą c y m i wszystkiemu, co ich spotkało, i umieli s t a n o w c z o o d r z u c a ć to, co odrzucić należało, ale żaden z nich nie żywił nigdy nienawiści ! -

Tak też i ty musisz się starać o p a n o w a ć nienawiść, a jeśli ci się to nie uda d z i ś, to p r z e z w y c i ę ż y s z nienawiść j u t r o, o ile będziesz c z u w a ł i starał się w z n i e ś ć p o n a d nienawiść.

Im rychlej z r o z u m i e s z, że wszelka n i e n a w i ś ć twoja ż y w i jeno przedmiot nienawiści, tym prędzej się jej w y z b ę d z i e s z !

Wiele by ź r ó d e ł z ł e g o na tej ziemi w y s c h ł o już dawno, gdyby n i e n a w i ś ć nie wypełniała ich wciąż na nowo ! -

Jeżeli naprawdę pragniesz, aby to co niesie zgubę samo się zniszczyło, wystarczy, byś całkowicie przestał ż y w i ć doń miłość ! - -

Dopóki w swym rzekomym „zaprzeczeniu” zachowujesz c z y n n ą postawę, dopóty nie z a p r z e c z y ł e ś istotnie ! -

To, co zdaniem twoim zasługuje na z a p r z e c z e n i e, powinno całkowicie z n i k n ą ć z pola twego zainteresowania i w żadnym razie nie powinieneś darzyć go swą uwagą. -

W ten sposób r z e c z y w i ś c i e pozbawiasz siły, to czemu zaprzeczasz, a z więzów wyzwolona m i ł o ś ć twoja będzie mogła p o t w i e r d z a ć to, co miłuje ! - -

W swej n a j w y ż s z e j miłości znajdziesz wówczas we m n i e również n a j w y ż s z e p o t w i e r d z e n i e, które samo w sobie wiecznie miłuje jeno s a m o s i e b i e ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

C Z Y N

 

W tęsknocie trawiąc moce bezsenne wzywasz mnie, bym cię wysłuchał ...

Lubo z n a m wołanie twoje i pragnę spieszyć ci z pomocą, ty jednak o d p y c h a s z jeszcze moją dłoń i i n n e j wyglądasz p o m o c y !

Szukasz m i ę wprawdzie, ale n i e z n a j ą c mnie oczekujesz miast mnie kogoś i n n e g o wedle obrazu, któryś sobie s t w o r z y ł potęgą swej wyobraźni twórczej.

Ach, gdybym zdołał odmienić się według marzeń twoich, abyś mógł p o z n a ć, kto się do ciebie zbliża ? - -

Aleć ja jestem wiecznie n i e o d m i e n n y, jestem własnym p r a w e m i t e g o prawa s k u t k i e m, - a więc p o z o s t a j ę zawsze tym, kim j e s t e m i najgorętsze pragnienie przemiany nigdy mnie nie dosięgnie.

T y s a m, jako twórca, zmienić musisz o b r a z, wedle którego mnie sobie s t w o r z y ł e ś !

W przeciwnym razie n i g d y mię nie poznasz i pozostanę ci o b c y m - - J a, n a j b l i ż s z y ciebie, w t o b i e utajony. - - - -

Sam m n i e p r z e d s o b ą ukrywasz, tworząc sobie b o ż k a i rojąc sobie, że mię w nim odajdziesz!

G ł u p o t a dotąd w więzach cię trzyma, podczas gdy m ą d r o ś ć wszystka j e s t w tobie ! - -

Może głupota i n n y c h tak cię opętała, ale z e r w a ć jej w i ę z y możesz jeno t y s a m !

Zanim nie z e c h c e s z poznać mię t a k i m, jakim sam w sobie od wieków j e s t e m, będziesz mię szukał w dalach wszechświata, atoli znaleźć nie zdołasz nigdy ! - -

Na nic się zda cała gorąca tęsknota twoja, bo gdybym nawet spełnił twe życzenie, pozostałbym ci o b c y m jak przechodzień, na którego nie zwraca się uwagi ...

Musisz wpierw zmienić g r u n t o w n i e o b r a z przez siebie stworzony, aby naprawdę posiadł m o j e rysy !

Zaiste będziesz musiał oko twoje nauczyć patrzeć i n a c z e j, o ile chcesz m i ę poznać t a k i m, jakim jestem od wieczności po wieczność ! - -

J a m jest siłą własnego prawa i nie mógłbym wyrwać się z s i e b i e, choćby nawet miłość moja ku tobie mogła się skłonić do wyzwolenia się z mego własnego b y t u, abym się stał zbawieniem d l a c i e b i e ! - - -

A że cię miłuję, nie chcę, by szukanie twoje szło nadal błędnymi drogi i dlatego s ł y s z y s z dziś mój g ł o s jako głos tego, kogo dotąd jeszcze nie znasz ....

Zaprawdę chcę być twoim z b a w i c i e l e m i o d k u p i c i e l e m, atoli t y s a m musisz c h c i e ć aby ci się s t a ł o wedle słowa mego. - -

Musisz s a m wymazać z pamięci wszelkie t w o r y w y o b r a ź n i i uznać je za p u s t e z a b a w k i, aby się z b l i ż y ć do czynnej r z e c z y w i s t o ś c i. - - -

Musisz się zdobyć wreszcie na powiedzenie sobie, że mię n i e poznali n a u c z y c i e l e twoi, którzy ci dziwy o mnie prawili, gdyż widzieli mnie jako jednego s p o ś r ó d s i e b i e jeno w i ę k s z e g o i p o t ę ż n i e j s z e g o zarówno w ś w i ę t o ś c i jak i w w i n a c h, - aliści g d y b y m miał b y ć takim, jakim mnie oni z r o b i l i, wówczas taki stwór głupiego urojenia musiałby jako s w ó j w ł a s n y p r z e c i w n i k w wiecznej z samym sobą pozostać w a l c e ....

Ale jam jest wiecznie j e d y n y i n i e p o d z i e l n y, ugruntowany w samym sobie i nic we mnie nie może mi stawić oporu !

Wiedz, jam jest najwyższym c z y n e m ! - - -

S a m jestem dla siebie d z i a ł a n i e m i c e l e m !

S a m w s o b i e jestem p r z y c z y n ą i s k u t k i e m !

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Nie przez swe tęskne s z u k a n i e możesz do mnie dotrzeć, inaczej byś już dawno odnalazł mnie w sobie ! -

Jeno przez c z y n zdołasz o d n a l e ź ć mnie w sobie i żadna męka tęsknoty trwożnych nocy nie z b l i ż y c i ę do mnie tak, jak j e d e n trzeźwy c z y n, przez który szukając mnie, będziesz naprawdę dążył do mnie ! -

Nie sądź atoli, iż czyn s a m p r z e z s i ę doprowadzi cię do poznania mnie !

Musisz dobrze rozważyć, co twój czyn s p r a w i a i czy naprawdę i niewątpliwie w w y n i k u prowadzi do c e l u twego szukania, którym jest odnalezienie mnie, - -

A jeśli nabierzesz p e w n o ś c i, że wola twoja jest na d o b r e j d r o d z e, nie zwlekaj dłużej i nie zaniedbuj sposobnej chwili, która cię zastanie gotowym do czynu i pełnym odwagi !

W t r z e ź w y m c z y n i e spotkasz mnie wówczas w s o b i e s a m y m i będziesz w s o b i e z e m n ą z j e d n o c z o n y ! -

W t r z e ź w y m c z y n i e chcę s a m się przeżywać w tobie, którego miłuję !

W t r z e ź w y m c z y n i e masz się stać z n a k i e m i ś w i a d e c t w e m moim ! -

Tak oto pragnę ciebie doskonalić w t o b i e: ciebie, który tylko w e m n i e możesz dojść do doskonałości ! -

Ze mnie p o c z ę t y ma się z r o d z i ć z ciebie czyn, aby płodząc dalsze czyny działać wedle nakazu mojej wiecznej woli ! -

T y s a m masz mi się zrodzić w świętych narodzinach przez spełniony swój trzeźwy własnowolny, swobodny i istotnie godny człowieka wolnego c z y n ! - -

X X X X X X X X X

 

W A L K A

 

Patrz, oto ja w sobie j e d e n i j e d y n y staję się jednak przyczyną wiecznej w a l k i !

Wszystko, co pragnie m n i e osiągnąć, może dotrzeć do mnie jeno drogą w a l k i ! - -

Tylko za c e n ę w a l k i zdobędziesz m n i e !

Ta walka nigdy m n i e n i e d o t y k a, gdyż w e m n i e nie ma miejsca na r o z d ź w i ę k i !

Kto w a l c z y ć musi nie jest jeszcze u m n i e ! ..

Jakże więc masz znaleźć m n i e w sobie, jeśli nie zdołasz p o k o n a ć w sobie wszystkiego, co ukrywa mnie przed tobą ? ! -

Bez walki nigdy nie zdołasz u s u n ą ć p r z e s z k ó d zagradzających ci drogę !

Musisz w tej walce stać się z w y c i ę z c ą, inaczej nigdy mnie nie osiągniesz ! - -

Będzie to b o j o w a n i e, które naprawdę wymaga n a p i ę c i a wszystkich s i ł twoich !

Będzie to b o j o w a n i e, w którym ci nie wolno poddać się z m ę c z e n i u zanim nie odniesiesz z w y c i ę s t w a . . .

Nie możesz osiągnąć z w y c i ę s t w a, jeśli nie masz woli wytężenia wszystkich sił, by każdą przeszkodę na swej drodze zmusić do s ł u ż e n i a c i ! -

Nie wolno ci zaprawdę nic z a b i j a ć w tej walce, gdyż to, co byś zabił, kryje w sobie s i ł y, które d o p o m o g ą ci odnieść ostateczne zwycięstwo, jeśli je nagniesz do swojej woli. - - -

Wielu już wyruszyło na tę walkę, ale po krótkim czasie opuściła ich odwaga i weszli w układy z przeciwnościami ...

Tak zwyciężeni do dom wrócili i powiadali wszystkim chętnym do walki : „W tej walce nie podobna odnieść zwycięstwa!”

Niektórzy jednak we wszystkich czasach umieli wywalczać z w y c i ę s t w o i powracali z wiecznie zielonym wawrzynem zwycięzcy. -

I c i e b i e chcę ujrzeć jako z w y c i ę z c ę !

Posłuchaj, radzę ci: dopóki walczysz n i g d y n i e z a p o m i n a j, że wszystko, co stoi ci na przeszkodzie, na to tylko czyha, by cię o p u ś c i ł a w o l a z w y c i ę s t w a !

Nigdy jeszcze nie u l e g ł w w a l c e bojownik, którego przedtem ta wola n i e o p u ś c i ł a !

Nieraz możesz u l e c, a jednak n i e ominie cię z w y c i ę s t w o dopóki bezpowrotnie nie s t r a c i s z w o l i woli zwycięstwa, która wszak jest w i a r ą w twoje zwycięstwo ! - -

Ale wszelka walka połączona z c h ę c i ą z a b i j a n i a wywołuje nowe walki, choćbyś na jej początku był zwycięzcą. - -

Oto dlatego nie wolno ci chcieć w tej walce u ś m i e r c a ć !

N a j w i e r n i e j s z y m i twymi sługami będą ci właśnie, których wielką odwagą p o k o n a s z w walce!

Wówczas uznają w tobie swego p a n a i będą ci p o s ł u s z n i we wszelkich potrzebach.

Z ich pomocą walka stanie się dla ciebie i g r a s z k ą i nic już nie może powstrzymać twego z w y c i ę s t w a ! -

Nie zapominaj jednak, że ci wszyscy w r o g o w i e, których masz uczynić swymi sługami, że w a l k a, z w y c i ę s t w o i p o l e w a l k i znajdują się tylko w t o b i e s a m y m !

Jeszcze ulegasz złudzeniu i dręczą cię tysiące trosk, jak poczynać sobie w ś w i e c i e z e w n ę t r z n y m !

Wciąż jeszcze n a z b y t przeceniasz to, co t u ciebie gnębi a może nawet pozornie zwycięża !

Wciąż jeszcze tracisz w i a r ę w s i e b i e, gdy ktoś cię na z e w n ą t r z prześciga !

Obyś wreszcie przejrzał, że wszelkie z e w n ę t r z n e zwycięstwo, jak i porażka w ś w i e c i e z e w n ę t r z n y m kryją w sobie jeno nierozsądne z ł u d z e n i a !

Tylko, to co w sobie zmusisz do służenia ci, będzie istotnie p o k o n a n e !

Tylko jeśli w s o b i e odniesiesz wreszcie zwycięstwo, zdobędziesz u mnie miano z w y c i ę z c y !

Tylko t o w s o b i e s a m y m odniesione z w y c i ę s t w o da ci m n i e jako nagrodę zwycięzcy ! -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Zaiste nikomu się nie oddaję, kto mnie nie zdobędzie jako n a g r o d y w w a l c e !

W s z y s t k o, c o s i ę d a j e u z y s k a ć b e z w a l k i, j e s t d o p r a w d y t a n i ą, b e z w a r t o ś c i o w ą b ł a h o s t k ą !

Wszelką prawdziwą w a r t o ś ć możesz tylko w w a l c e sobie zdobyć!

Tylko jako b o j o w n i k możesz wywalczyć zwycięstwo !

Musisz stanąć przede mną jako z w y c i ę z c a jeśli mam zwrócić na ciebie uwagę, a tylko ze zwycięzcą, co nie uląkł się w a l k i, mogę połączyć się na wieki ! - -

Badź więc odważny i nie unikaj w a l k i obiecującej ci uzyskanie tak wysokiej nagrody zwycięstwa ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

P O K Ó J

 

P o k o j u łaknie dusza twoja - pokoju, którego świat nie może dać !

Ale tylko po mężnie stoczonej w a l c e uzyskasz p o k ó j, którego pragniesz n a p r ó ż n o, pokąd nie masz odwagi wystąpić do w a l k i. - - -

Gdy jednak powrócisz do siebie jako z w y c i ę z c a, zaprawdę n i c już nie zamąci twojego p o k o j u ! - -

Wielu mniema, iż po u k o ń c z e n i u walki już osiągną p o k ó j.

N i e d o r z e c z n e jest takie mniemanie, gdyż k o n i e c walki może się stać z g u b ą dla ciebie, dopókiś jeszcze nie poznał, że nie wolno k o ń c z y ć ż a d n e j walki g w o l i u z y s k a n i a p o k o j u ! - -

Nikt jeszcze nigdy nie wywalczył sobie prawdziwego p o k o j u, kto nie miał w sobie woli zakończenia walki z w y c i ę s t w e m !

T ę s k n o t a do pokoju jest wielką pokusą, a biada temu, kto jej u l e g a !

Uczyni go ona b e z b r o n n y m ł u p e m niewidzialnych wrogów i tak rozbrojonego rzuci na p a s t w ę i c h s a m o w o l i, gdy sam nawet o p ó r b e z w i d o k ó w z w y c i ę s t w a mógłby mu jeszcze oddać na usługi broń wroga ...

A więc jeśli pragniesz p o k o j u, nie daj wydrzeć sobie odwagi do w a l k i i nie zaprzestań w a l c z y ć, aż wewnętrzni twoi wrogowie s a m i zaproponują ci pokój ! - -

D o p i e r o w ó w c z a s będziesz n a p r a w d ę r a d o w a ł się pokojem ! -

Z b y t r y c h ł e twoje zmęczenie walką wywoła jeno pokój p o z o r n y, a to, co będziesz uważał za o s i ą g n i ę t e, otworzy przed tobą tylko dwie drogi do w y b o r u: albo zostać na zawsze s ł u ż b ą t w y c h w r o g ó w, albo szukać n o w e j w a l k i, w której będziesz umiał tak walczyć, że zdobędziesz b y ć m o ż e w a w r z y n z w y c i ę z c y ...

Zbyt często b ł ę d n i e ci doradzano mówiąc, że każdy, kto chce dotrzeć do m n i e musi szukać jedynie p o k o j u. - - -

Ja jednak chcę mieć dzielnych b o j o w n i k ó w, a pokój, który nie spada z drzewa losu jako d o j r z a ł y o w o c walki, jest dla mnie g ł u p s t w e m godnym p o g a r d y, gdyż łacniej mógłbym cię uratować, gdybyś u l e g ł w walce, niż wówczas, gdy z b r a k u o d w a g i opuścisz pole walki. - - -

B o h a t e r o w i e wielkiej walki, dla których stałem się wiecznym pokojem, umieli walczyć do o s t a t n i e j k r o p l i k r w i w swych żyłach i zaprawdę: wywalczyli z w y c i ę s t w o, choć nieraz mogło się zdawać, że są jeno o f i a r ą swych walk. - - -

Nie inaczej chcę ujrzeć kiedyś i c i e b i e z w y c i ę z c ą !

Nie inaczej możesz znaleźć we mnie p o k ó j w i e c z n y !

P o k ó j oznacza dla mnie p e w n o ś ć dla tego, który go wywalczył, że już n i c nie może wyzwać go do w a l k i !

P o k o j e m jest ten s p o k ó j sam w s o b i e, który stanowi nagrodę wszelkich walk oraz cel podniecający do walki !

P o k ó j jest w y z w o l e n i e m od wszelkiej potrzeby i p r z y m u s u d o n o w y c h walk !

P o k ó j jest dla mnie w ł a d z ą zdobytą nad wszystkim, co dotąd nosiło miano w r o g a i p r z e c i w n i k a.

Kto t a k i pokój znalazł w s o b i e s a m y m, ten t y l k o i jedynie może znaleźć swój w i e c z n y p o k ó j w e m n i e !

Dla niego pragnę być o s t o j ą jego p o k o j u ! - - -

Znajdzie on we mnie ten pokój, jakiego „świat” dać n i e m o ż e - p o k ó j, który się staje udziałem t y c h tylko, co osiągając zwycięstwo w s a m y c h s o b i e, zdołają wreszcie wywalczyć m n i e !

 

X X X X X X X X X

 

S I Ł A

 

Na próżno wciąż jeszcze szukasz hen p o z a s o b ą s i ł y, która by ci dopomóc mogła do z w y c i ę s t w a w walce i do osiągnięcia wiecznego p o k o j u.

I tu kroczysz po m a n o w c a c h i trwonisz czas swój w pogoni za błędnymi ognikami !

Daremnie możesz tak szukać przez wieki całe w e wszystkich przestworzach świata, jeśli dziś jeszcze po rozwadze nie zwrócisz się k u s o b i e s a m e m u ! -

Tylko w s o b i e s a m y m spotkasz m n i e, j a zaś jedynie jestem tym, który ci się oddaje jako s i ł a d o u z y s k a n i a z w y c i ę s t w a ! - - -

J a m siłą, która włada wszystkimi siłami, gdyż tylko ode m n i e pochodzi moc tworząca wszystkie siły !

Nie łudź się i nie pomyl co do mnie, gdy ujrzysz, że siły te występują jako sobie p r z e c i w n e !

W niezliczonych kształtach wypromieniam z siebie we wszystkie światy zjawisk niezliczone różnorakie siły, a mogą one działać jeno d z i ę k i swemu p r z e c i w i e ń s t w u ....

Wieczne martwe, zimne i stężałe byłyby światy, które wiecznie p r z e c i w s t a w i a m swemu bytowi jako najskrajniejsze jego przeciwstawianie, gdyby siły płynące ze mnie przez te światy nie p o z o s t a w a ł y w wiecznym przeciwieństwie ! - - -

Ale ja sam w sobie jestem s i ł ą i ż y c i e m w s z y s t k i c h tych przeciwstawnych sił i w e m n i e się one j e d n o c z ą, chociaż w przejawach swoich muszą d ą ż y ć w r o z b i e ż n y c h k i e r u n k a c h ...

Czyż nie popełniasz niedorzeczności, gdy z ciężkim wysiłkiem starasz się uczynić poszczególne siły swymi s p r z y m i e r z e ń c a m i lub gdy podstępem i oporem próbujesz zdobyć s i ł ę w ł a d c z ą nad innymi, skoro byś mógł stać się p a n e m i m i s t r z e m w s z y s t k i c h tych sił, gdybyś tylko zechciał odnaleźć siebie samego we m n i e ! - - -

Doprawdy, wyśmiałbyś każdego, kto by w życiu codziennym otaczającego cię świata zewnętrznego postępował tak, jak sam postępujesz w dziedzinach n i e w i d z i a l n y c h ! -

N i c cię jednak n i e w i ą ż e i d z i ś j e s z c z e możesz się wyzbyć tej głupoty, jeśli zbudzisz w sobie w o l ę, która już n i c z e g o w i ę c e j nie zapragnie, jak tylko doprowadzenia ciebie we mnie do doskonałości w głębi duszy twojej ! - - -

W s o b i e s a m y m posiądziesz wówczas całą s i ł ę, by jako z w y c i ę z c a triumfować nad w s z y s t k i m i siłami wszystkich światów!

Wówczas znajdziesz w s o b i e zjednoczone wszystkie przeciwieństwa !

T y s a m tak opanujesz wszelką w sobie sprzeczność, że siły, acz nadal pozostając rozbieżne, będą jednak tworzyły świętą j e d n o ś ć ....

Ten wielki cud może ci się udać wówczas dopiero, gdy znajdziesz we m n i e siebie samego !

Wówczas nie będziesz się znajdował po t e j lub t a m t e j stronie, lecz w s a m e j g ł ę b i owej siły, która sama z siebie tworzy działanie wszystkich sił !

Tylko we mnie możesz uzyskać p e w n o ś ć, która w o l ę zwycięstwa niechybnie obdarzy z w y c i ę s t w e m ! -

Jeśli się kiedyś znajdziesz we m n i e, w głębi twej duszy, w z j e d n o c z e n i u n a s z y c h j a ź n i, żadna siła wszech światów nie będzie już mogła cię przerażać.

Wawrzynu zwycięzcy nie wydrze ci żadna moc piekieł, gdyż to, co piekłem nazywasz, jest jeno p r z e c i w i e ń s t w e m sił, nad którymi będziesz wówczas p a n o w a ł !

 

X X X X X X X X X

 

Ż Y C I E

 

Jestem sam dla siebie pełen tajemnic i zaiste słuszne to jest !

Czujesz się zakorzeniony w bytowaniu doczesnym a p r a p r z y c z y n ę twego bytowania kryjesz w s o b i e s a m y m; lecz usiłujesz jeszcze wypatrzeć uzasadnienie swego życia i zewnętrzną jego p r z y c z y n ę we wszystkim, co pozostaje dla ciebie wiecznie „z e w n ę t r z n e i o b c e”, podczas gdy twoje poszukiwania mogłyby t y l k o w t e d y doprowadzić cię do c e l u, gdybyś się pogrążył w s o b i e s a m y m, we własnej najgłębszej głębi ! - -

A tam j a jestem p o d s t a w ą twego bytowania i w e m n i e tylko możesz doszukać się jego p r z y c z y n y ! -

Zwykłeś mówić o swoim „ż y c i u” jako o wyczerpującej samą siebie sile, z której wykwita twe bytowanie doczesne. Ale w ten sposób ufasz p o z o r o m w błąd cię prowadzącym, gdy wydaje ci się, że zewnętrzna cielesna twa p o s t a w a wynurza się z mroków niebytu, by kiedyś znów rozpłynąć się w nicości i mroku.

To, co tę p o s t a ć przez czas krótki utrzymuje w doczesnym bytowaniu, błędnie nazwałeś ż y c i e m swoim !

Zaiste, jeśli w swej naiwności wyobrażasz sobie, że tu znaleźć możesz swe ż y c i e, to s r o g i e j ulegasz ułudzie ! - -

Głębiej będziesz musiał sięgnąć w siebie, jeśli chcesz kiedyś zbadać r z e c z y w i s t e ż y c i e swoje !

Przede wszystkim dowiedz się, że życie twoje poza tobą jest n i c z y m - że cała twoja wiedza o sobie jest jeno wiedzą o p r z e j a w a c h tego, co się samo w tobie przeżywa, jako życie mające własne swe podstawy ...

J a zaś jestem tym, co się tak oto przejawia j a k o t w o j e ż y c i e i dopiero wtedy, gdy odnajdziesz m n i e w sobie, będziesz świadomie zjednoczony ze swoim życiem !

Tymczasem zaś przyjmujesz jeszcze s k u t e k za przyczynę, a to, co odczuwasz jako siebie samego, jest tylko o d z w i e r c i e d l e n i e m życia, w którym w i e c z n a twoja świadomość o sobie dana ci jest we m n i e:, zważ bowiem; ofiarowałem ci s i e b i e, abyś mógł moją mocą zawsze odnaleźć s i e b i e zawartego we m n i e ! - - -

Usiłuj skłonić siebie do poznania i do zrozumienia, żem ci jest bliższy niż wszystko inne, co odczuwasz jako odrębne od siebie;- - j a, którego daremnie szukasz w najodleglejszych dalach, by wreszcie, gdy mnie tam nie znajdziesz, ulec złudzeniu, że ty i tobie podobni nie są w możności mnie odnaleźć !

Tak oto wielu szukało w najodleglejszych d a l a c h tego, co było im zbyt b l i s k i e, by mogło je dostrzec ich spojrzenie skierowane na z e w n ą t r z.

Ale jam jest dla siebie wiecznym b y t e m w s a m y m s o b i e i p o z a mną nie ma nic, co bym mógł ogarnąć ; - jakże więc mógłbym dla ciebie, zawartego we mnie, stać się uchwytny w jakiś i n n y s p o s ó b niż w t o b i e s a m y m ! -

Również to, co w tobie jest n a j b a r d z i e j z e w n ę t r z n e, dla mnie jest najwewnętrzniejszym bytem moim i własnością, a zaiste gromadziłbyś błąd na błędzie, gdybyś przypuszczał, że w tych dalach, które wzrok twój przebiega szukając mnie, nie może mnie odnaleźć wszystko t o, co t a m czerpie żywot ze mnie ! - -

Ale tak samo jak swoje ciało ziemskie możesz utrzymać przy życiu, gdy twoje płuca znajdują w t o b i e powietrze do oddychania i tak samo jak to ciało musiałoby niezwłocznie zamrzeć, gdyby nie umiało w s o b i e s a m y m zużytkować powietrza otaczającego tę kulę ziemską w największym nawet oddaleniu od miejsca, w którym oddychasz, - - tak i m ó j b y t nie może nigdy się z j e d n o c z y ć z tobą, jeśli się starasz szukać mnie p o z a sobą ! - -

Mogę się objawić tobie tylko jako twe w ł a s n e ż y c i e ! - - -

Na próżno byś wędrował przez wszystkie światy szukając mnie !

Tylko w t o b i e s a m y m jestem t w o i m ś w i a t e m ! - - -

To, co nazywasz „ś w i a d o m o ś c i ą” jest tylko świadomym siebie o d z w i e r c i e d l e n i e m ś w i e t l a n y c h a t o m ó w d u s z y, które można porównać z obrazem wnętrza twego ciała, jaki lekarz otrzymuje na ekranie z chemicznej substancji, prześwietlając twoje ciało promieniami mogącymi przenikać przez zwarte, nieprzejrzyste ciała ...

Ale tak samo jak ów ekran, który ma uwidocznić owe promienie, musi być s p o r z ą d z o n y według pewnych przepisów i prawideł, jeśli ma ukazać jasny i bezbłędny obraz wnętrza twego ciała, tak i t y musisz się p r z y g o t o w a ć, jeśli chcesz się stać dla siebie obrazem twej jaźni ! - - -

Nie wcześniej poznasz m n i e w sobie jako swój najgłębszy byt i życie, aż w czujnej woli p r z y g o t u j e s z się tak, że atomy twej duszy odzwierciedlą ci świetlany obraz twego życia !

A wtedy znajdziesz w tym obrazie siebie z j e d n o c z o n e g o z e m n ą, gdyż to, co w ten sposób rozbłyśnie, jestem rzeczywiście j a s a m taki, jak się w t o b i e przeżywam. -

C i e m n y m pozostaje dla ciebie wszystko, co nie jest t o b ą s a m y m, pomimo iż ja to wszystko prześwietlam promieniami ! -

C i e m n y m pozostaje wszystko, co nie zostało p r z y g o t o w a n e przez czujną wolę ! -

Podobnie do owych tajemniczych z i e m s k i c h promieni, o których ci wyżej mówiłem, pozostaję niedostrzegalny dla duszy n i e p r z y g o t o w a n e j ...

Skoro jednak p r z y g o t u j e s z się sam w sobie, rozbłyśniesz w moim własnym świetle, a chcę ci się odsłonić w tobie samym jako t w o j e w ł a s n e ż y c i e ! - -

X X X X X X X X X

 

Ś W I A T Ł O

 

Niezliczone rodzaje światła możesz poznać na tej ziemi, a jednak to j e d y n e w s w o i m r o d z a j u światło, jakie zsyła kuli ziemskiej ów daleki ogień słoneczny, którego promieniotwórcza siła kształtuje rzeczy najmniejsze oraz największe na tej planecie, o wiele przewyższa każdy rodzaj światła, który oko twoje kiedykolwiek ujrzeć może.

Ale i to najpotężniejsze światło dostępne dla oka ludzkiego jest jeno mdłym promykiem w porównaniu z t y m Światłem, które może dojść do ciebie z w y ż y n D u c h a, skoro będziesz zdolny do jego przyjęcia ...

Obrazowe porównanie, gdy ci się mówi o „Ś w i e t l e” duchowym, nie jest pustą grą słów ! -

To, co dochodzi do ciebie z królestwa D u c h a, jest naprawdę „Światłem”, a wszelką po ziemsku dostrzegalną jasność zewnętrzną można nazwać „światłem” tylko o tyle, o ile napełnia twą duszę p o d o b n y m u c z u c i e m, co i owa p r a s i ł a, która ci się objawia jako „Światło” dochodzące do ciebie z wysokich sfer D u c h a ...

O t y m to Świetle, które świeci w „ciemnościach”, a którego ciemności nigdy ogarnąć nie mogą, mówił ci jeden z bliskich mi jako o „Ż y c i u” - i zaiste: słowa jego zawierają p r a w d ę ! - - -

Tylko ten, kto mnie odnalazł w sobie jako swe własne ż y c i e, może też dać świadectwo o Ś w i e t l e !

To światło Ducha w swej odwiecznej prapotędze ma ci wiecznie rozjaśniać całą głębię twej istoty !

W blasku tego Światła masz sam stale się promienić a jaśnieniu twemu nie będzie nigdy końca !

Podobnie jak diament misternie oszlifowany odbijać może promienie swego wewnętrznego ognia dopiero wtedy, gdy nań padnie światło ziemskie, tak i ty nie możesz promieniować z głębi swej istoty, dopóki jeszcze miłujesz ciemność i kryjesz się przede mną: - w i e c z n i e s a m o p r z e z się j a ś n i e j ą c y m Światłem, które jest ż y c i e m wszelkiego bytowania, w swej promiennej i nieustającej pełni !

Zaprawdę, s a m s o b i e rozjaśniasz wszelką ciemność, jeżeli odnajdziesz siebie j a ś n i e j ą c e g o w e m n i e !

Objawią ci się wszystkie cuda twej istoty a wszystko, co cię otacza, jaśnieć będzie odbiciem Światła, które cię wówczas wypełni ! - -

Ale na razie zadowalasz się pozostawaniem w mroku i tylko t ę s k n i s z do Światła, czując doskonale, iżbyś w jego promieniach m ó g ł rozbłysnąć jak kryształ, na który padnie nagle promień słońca ziemskiego.

Albo, jeśli czasami uda ci się otrząsnąć ze swego lenistwa, jesteś zadowolony, gdy cię dosięgnie lada jaki promień nędznego kaganka, który wywoła wtedy w głębiach twej istoty nikłe żarzenie - słaby blask nie mogący rozjaśnić c i e b i e s a m e g o, a tym mniej oświetlić otaczające cię ciemości !

Dopatrujesz się w tym wystarczającego potwierdzenia, żeś zdolny jest jaśnieć, by wnet znów znaleźć się w ciemności, skoro ów mdły kaganek od ciebie się oddali ...

Mógłbyś jaśnieć jak misternie oszlifowany kamień i świadomy swej wartości, słusznie się radować owym drogocennym kształtem lecz dopóki pozostajesz w takim bezwładzie i opasłym lenistwie, nigdy nie będziesz tego dzięki swej istocie przeżywał i jak ktoś o b c y nie będziesz miał sobie n i c d o p o w i e d z e n i a ! - -

Lata twego życia ziemskiego upływają, a każdy obrót słońca zastaje cię na tym samym miejscu pogrążonego w tej samej ciemności, aż kiedyś zmęczone ziemskie oczy twoje zamkną się przed ostatnim dla ciebie promieniem słońca ziemskiego, a ty pozostając w takiej samej ciemności nie zdołasz dojrzeć nawet z e w n ę t r z n e g o o d b i c i a istotnego światła, które w twej nieprzeniknionej ciemności wewnętrznej ukazywało ci się jednak jako pocieszenie ...

Wówczas daremnie będziesz usiłował w sobie budzić uczucie choćby p o d o b n e do tego, jakie w twym zewnętrznym życiu ludzkim znajdowałeś dawniej w ś w i e t l e s w y c h d n i z i e m s k i c h ...

Wszystko w tobie i wszystko co cię otacza przy całej swej namacalności kryć się będzie w głębokiej ciemności, a przecie tęsknota twoja do odczuwania światła pozostanie nieukojona.

Może przez długie wieki, stale jako ofiara bezładnych przeżyć mrocznych sfer, będziesz tak oto wśród pełnej udręczeń nocy żałować zmarnowanego życia ziemskiego, aż wreszcie kiedyś w odległych epokach świata znów ci się ukaże pierwszy przebłysk światła ...

Toteż ongi ktoś posiadający p e ł n i ę mojego Światła, wyrzekł owe znamienne słowa:

„S p r a w u j e c i e p o k ą d d z i e ń j e s t, n a d c h o d z i b o w i e m n o c” - dla każdego, który tu nie sprawował - „k i e d y ż a d e n n i e b ę d z i e m ó g ł s p r a w o w a ć”, gdyż staje się na niezmierzone okresy czasu łupem owej ciemności, z której za życia ziemskiego nie wydobył się wskutek leniowej skromności i złudzenia, że świadome swej własnej wartości przeżycie jest bogactwem dostatecznym, by nie potrzebować mnie : - którym jest i s t o t n e Ś w i a t ł o. - - -

Patrz, przybywam oto do ciebie w tym twoim dniu ziemskim, gdyż cię miłuję, abyś się d z i ś, kiedy to jest jeszcze w t w e j m o c y, uwolnił od takiego losu ! - - -

Z chwilą, kiedy u l e g n i e s z panującym tu prawom, nawet j a nie będę mógł cię u w o l n i ć od dalszych skutków ich działania, gdyż j a s a m j e s t e m ź r ó d ł e m w s z e l k i c h p r a w, a więc sam sobie bym przeczył, gdybym usiłował wyzwolić cię p r z e d czasem ! - - -

Jeżeli nawet dziś, kiedy słowa moje dochodzą do ciebie, w y r w i e s z się odważnie z więzów ciemności, to postąpisz również według ustanowionego we mnie p r a w a !

Od c i e b i e tylko zależy d e c y z j a, czy zechcesz powodować się prawem s w o b o d y, czy też ponosić skutki prawa s k r ę p o w a n i a ! - - - -

S a m się stałeś panem swego losu od owej niepamiętnej chwili, kiedy zgodnie z t w o j ą wolą ja, który wiecznie t r w a m w c h w i l i, uwolniłem cię z siebie na upragnioną przez ciebie wędrówkę ! - - -

P r z e d t e m żyłeś we mnie, ogarniając w c i ą g ł y m p r z e ż y w a n i u c h w i l i niejako stały p r z e k r ó j p o p r z e c z n y całego bytu: - po t w o i m zaś w y j ś c i u, jeżeli mam ci się objawić obrazowo, mogłeś i możesz przeżywać wszystko, co istnieje, juży tylko w p r z e k r o j u p o d ł u ż n y m, aż wreszcie - czy to zgodnie z prawem s w o b o d y, czy też z prawem s k r ę p o w a n i a - z n a j d z i e s z s i ę znowu u swego punktu wyjścia, którym j e s t e m j a s a m! - - -

N a j g ł ę b s z ą t a j e m n i c ę wieszczą ci te słowa i s z c z ę ś c i e t w e, jeśli zdołasz ją pojąć !

Rozewrzyj głębie swej duszy, aby w nich znalazło oddźwięk to, co ci wieszczą słowa moje !

Tak oto w głębi swej duszy dowiesz się dlaczego mędrcy mówili ci, żeś rzeczywiście nisko „u p a d ł”, kiedyś zapragnął ze swych szczytów we mnie znijść w dół, na zewnątrz w tę ciemność, która cię teraz otacza ...

A l e i t u, w mroku swoim kryjesz jeszcze w sobie s i ł ę mogącą cię wznieść k u m n i e n a d a w n e t w o j e w y ż y n y ! -

W tej samej jesteś jeszcze postaci i będziesz mógł zachować ją wiecznie taką, w jakiej cię w sobie miałem, kiedym cię musiał uwolnić, gdy wola twoja nie w y ż y n, lecz n i z i n szukała ! -

Możesz się jeszcze na nowo jasne rozpromienić we m n i e - Światłości wszelkiego światła ! -

Ale s a m musisz poruszyć swą wolę do n a w r ó c e n i a, żebyś wreszcie - nabłąkawszy się przez wieki całe w głębokiej ciemności już przed narodzeniem swoim w zwierzęciu ziemskim - znalazł się w zasięgu wiecznego Ś w i a t ł a, którym j a j e s t e m, by na nowo ż y ć we mnie po wszystkie wieki!

Wierzaj, cierpię w tobie, gdyż w samym sobie cierpieć n i e m o g ę; a wszelkie cierpienie k ł a m s t w e m się staje w świetle moim !

Ja zaś jestem wieczną p r a w d ą, a co nie we mnie się s p e ł n i a jest mamidłem i złudą !

Dlatego wzywam ciebie, którego miłuję, byś p o n i e c h a ł kłamstwa przejawiającego się w tobie jako cierpienie !

Dlatego wskazuję ci wyjście z twego zaćmienia, abyś się we mnie - w i e c z n y m ś w i e t l e - rozpromienił w r a d o ś c i, zanim ciemność będzie mogła skrępować cię na nowo ! - - -

We mnie masz się sam przemienić w r a d o ś ć, a wszystko co było w tobie cierpieniem, powinno od ciebie o d p a ś ć jako strup z zagojonych ran i nie szpecić cię więcej ! -

Sam masz jako r a d o ś ć przeniknąć do swej świadomości, gdyż nie wcześniej ci się objawić mogę jako Ś w i a t ł o, aż ty sam, przemieniony w sobie w r a d o ś ć, zbliżysz się do mnie ! -

Tak tylko, mój drogi, odnajdziesz mnie w sobie jako Ś w i a t ł o, by w jego promieniach jaśnieć wiecznie ! -

Tak oto w r a d o ś c i s a m się masz stać we mnie czystym Ś w i a t ł e m ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

U F N O Ś Ć

 

Osiągniesz wszystko, co osiągnąć p r a g n i e s z, jeśli z a u f a s z mojemu słowu !

Pragnąłeś dopiąć już wielu rzeczy, lecz n i e dopiąłeś, bo ufność twoja zbyt była chwiejna. - - -

W najgłębszych głębinach twej świadomości musi twa ufność znaleźć podstawy, by wszystko, cokolwiek się z tobą stać może, nie było w stanie jej podkopać !

Musisz ją ochronić jak drzewo mające ci rodzić cenne owoce, by dzikie zwierzęta nie mogły obgryzać młodego pnia i przeszkodzić jego wzrostowi !

W czas usunąć musisz wybujałe pędy, by pień mógł żywić pełnią sił gleby i by nie odjęto soków potrzebnych do jego wzmocnienia. -

Ale i wówczas, kiedy na drzewie swojej ufności pojawią się na wysokim, potężnym pniu konary i gałęzie - kiedy korona jego w pełni się rozwinie - jako dobry ogrodnik będziesz musiał ciągle bacznie i najstaranniej obcinać wszystkie zbyt wybujałe gałęzie, by nie odciągały soków drzewa od jego pożywnych owoców i by drzewo m o g ł o wkrótce wydać obfity plon. - - -

Jeżeli nieraz wydać ci się mogło, że cię ufność twoja z a w i o d ł a, to powiem ci, żeś za mało dołożył starań, by się drzewo twojej ufności w p i e r w p o t ę ż n i e w z m o c n i ł o, zanim zażądasz od niego o w o c ó w ! -

Jeśli jesteś wobec siebie uczciwy, to będziesz musiał przyznać, żeś ufał poniekąd „n a p r ó b ę” i że pożądane, sztucznie pielęgnowane uczucie uporczywej niejako pewności wydało ci się bezgraniczną ufnością, która jak słyszałeś, może cię obdarzyć magiczną potęgą ...

Ale t e g o rodzaju „ufność” jest czynem z u c h w a ł y m i zaprawdę nie sprowadzi na cię błogosławieństwa !

Jeżeli naprawdę chcesz, by wielka u f n o ś ć, o której ci tu wieszczę, zapuściła w tobie korzenie i rozwinęła się, to będziesz musiał wystrzegać się wszelkich niedorzecznych urojeń i pragnień, ma tu bowiem zacząć działać r z e c z y w i s t o ś ć, która nie może przejawić swego działania, dopóki obraz twoich u r o j e ń zwęża w tobie pole jej działania ! -

Wierzaj, u f n o ś ć, jaką pragnę widzieć w tobie, podlega nieomylnemu p r a w u i żadna samowola nie będzie mogła jej nagiąć, do przejawienia w działaniu, dopóki - świadomie czy nieświadomie - b ę d z i e s z d e p t a ł jej prawo !

Naturalnie z d n i a n a d z i e ń nie osiągniesz tego, by się ta wielka ufność z a k o r z e n i ł a i rozwinęła w głębinach twoich !

Jak wszystko, co w twej postaci doczesnej będziesz chciał powołać do życia, tak i ona będzie wymagała o d p o w i e d n i e g o c z a s u d o s w e g o p o w s t a n i a i będziesz musiał w spokoju poskramiać wszystkie niewczesne p r a g n i e n i a, które by mogły stać się dla niej tylko przeszkodą ! - -

Zacznij od tego, by zbudzić w sobie wszystkie siły, o d c z u w a n i a, aby w ten sposób wczuwając się zrozumieć, c o ma w tobie powstać !

A jeśli bodaj w y c z u c i e m pojmiesz to, trzymaj mocno, co posiadłeś, wszystkie zaś swoje myśli oddaj na u s ł u g i swemu wzniosłemu dążeniu, by ten uzyskany kiełek ochronić przed szkodą !

Wciąż u ś w i a d a m i a j sobie codziennie, co ci się już udało wyczuć i strzeż się wszelkich myśli o z w ą t p i e n i u, które niby latające ptaki będą usiłowały z n i s z c z y ć ten wątły kiełek, zanim się zakorzenić zdążył !

N i e s p r z e c i w i a j s i ę takiemu zapuszczeniu korzeni, a nawet s a m spulchniaj w sobie glebę duchową i pozostaw rosie łaski możność przeniknięcia do owych delikatnych korzonków, mających żywić ufność twoją ! -

Tak oto ujrzysz, jak ufność wzrasta powoli coraz bardziej i bardziej; będziesz musiał, jak to zaznaczyłem na wstępie pilnie zwracać uwagę, by jej nie uszkodziły dzikie zwierzęta i by wybujałe pędy nie odbierały jej sił ...

Dopiero, gdy w ten sposób twoja ufność bujnie się r o z w i n i e, będziesz musiał wypróbować, czyś rzeczywiście wyhodował ową s z l a c h e t n ą r o ś l i n ę, której owoców tak pragniesz. - - -

Pewność uzyskasz nie inaczej, jak sięgając w głąb swej d u s z y i tam znajdziesz r ę k o j m i ę, że istotnie w o l n o ci oczekiwać szlachetnych owoców - chyba żeś od samego początku zasadził na swej wewnętrznej glebie tylko pędy dzikich swoich pragnień. - - -

Dopóki z głębi swej duszy nie otrzymasz p o t w i e r d z e n i a, że ufność twoja zapowiada szlachetny plon, powinieneś w rozważnym postanowieniu wyrzec się oczekiwania o w o c ó w ! - - -

Wprawdzie dotychczas przemawiałem do ciebie o b r a z o w o, ale i bez przenośni powinieneś zrozumieć to, co tu rozumieć należy ...

A więc słuchaj i rozważ w swym sercu :

Prawieczna s i ł a ma zacząć tu działać w tobie !

Tę siłę możesz o b u d z i ć jeno przez taką wewnętrzną p o s t a w ę, która w języku ludzkim nosi miano „u f n o ś c i”.

W żadnym razie nie wolno ci ślepo ufać, że wszelkie ż y c z e n i a zawsze będą się s p e ł n i ać, skoro istnieje w tobie u f n o ś ć w ich spełnienie!

W y m a g a s i ę tu od ciebie coś w i ę k s z e g o i to coś musisz o s i ą g n ą ć ! -

Chcę, byś ufał m n i e bez zastrzeżeń, a taka b e z g r a n i c z n a ufność wymaga, abyś m n i e jedynie pozostawił spełnienie swych życzeń. - - -

Jeżeli do m e g o wyłącznego uznania pozostawisz spełnienie swych życzeń, tylko wtedy możesz z całą pewnością oczekiwać, że będę dążył do ich s p e ł n i e n i a ! --

Nie sądź, byś musiał mi dawać wskazówki, j a k je spełniać należy !

Ja s a m tylko wiem, jak należy je spełnić i czy spełnienie ich wyjdzie ci n a d o b r e ! -

Również j a s a m tylko wiem, w j a k i s p o s ó b mogą być spełnione twoje życzenia, jeśli nie są sprzeczne z w y ż s z y m we mnie prawem ! - - -

J a też jedynie wiem z całą pewnością, k i e d y nastanie c z a s spełnienia twych życzeń, jeśli uznam je za godne spełnienia ! - - -

Gdybyś mógł w inny sposób osiągnąć spełnienie drogą p o d s t ę p u czy c h y t r o ś c i ą, to bądź pewny, że spełnienie ich mogłoby ci w końcu przynieść tylko n i e s z c z ę ś c i e i że kiedyś musiałbyś p r z e k l i n a ć dzień ich spełnienia !

Ufaj mi, jak ufać p o w i n i e n e ś: b e z g r a n i c z n i e, a możesz być pewny, że udzielę ci w s z y s t k i e g o, co posłuży dla dobra twojego i innych !

Nie swarz się ze mną, jeśli n i e spełnię tego - co ci się tak łatwo do spełnienia wydawało a nawet jeśli postąpię w r ę c z p r z e c i w n i e temu, co byś ty nazwał „spełnieniem” ! -

Czekaj cierpliwie w y n i k u wydarzeń i w t e d y dopiero orzeknij czym p r z e o c z y ł twoje dobro, czy też dla twego dobra uczyniłem c o ś i n n e g o, aby w ten sposób osiągnąć ostateczny utęskniony cel twoich pragnień ! - - -

B e z g r a n i c z n a ufność do mnie wymaga, byś nie cofnął mi swej ufności nawet wtedy, gdy w mądrości swej m ó j sposób czynienia ci zadość n i e odpowiada temu, czegoś o c z e k i w a ł ! -

Ufaj i w ó w c z a s, a w końcu się przekonasz, że twoje życzenia s p e ł n i a j ą s i ę, choć nawet droga do ich spełnienia wydała ci się początkowo złym bez-drożem lub wystawiła twą ufność na ciężką próbę !

Przeważnie jednak przekonasz się, że twoje życzenia w n e t się spełniają, o ile pozostają w granicach określających przebieg wszelkich zdarzeń i o ile sam umiałeś postarać się o to, by ich spełnienie poprzedziły wszystkie w a r u n k i do tego potrzebne.-

Oczywiście nie będę dążył do s p e ł n i e n i a twoich życzeń w sposób i n n y, niż o c z e k u j e s z, jeśli rodzajem swoich życzeń sam mnie do tego nie z m u s i s z !

Wiedz jednak, że d o p i e r o w t e d y możesz pokładać we mnie ufność, kiedy ja s a m cię do tego u p o w a ż n i ę przez udzieloną ci przeze mnie wewnętrzną pewność !

B e z w z g l ę d n i e będziesz mógł odczuć tę pewność wewnętrzną, skoro tylko dostatecznie u m o c n i s z w sobie to n a s t a w i e n i e wewnętrzne, które cię uchroni od niedorzecznych r o j e ń i świadczyć będzie o dostatecznym, rzeczywistym p r z e j a w i e s i ł y, mogącej służyć za niewzruszony punkt oparcia dla m o j e j siły ...

Przedtem jednak musisz sam zrozumieć że zawsze p o t r z e b n a ci jest moja siła - że możesz się stać tylko p u n k t e m o p a r c i a, na którym moja stale spoczywająca w t o b i e samym siła może się p r z e j a w i ć. -

Musisz s a m w sobie o k r z e p n ą ć i s a m e m u s o b i e z a u f a ć, zanim wolno ci będzie powziąć ufność d o m n i e ! - - -

W tym samym stopniu, w jaki j a ci m o g ę ufać, ponieważ u f a s z s a m s o b i e, wolno i tobie zaufać m n i e!

Ku t a k i e j oto ufności mają moje słowa kierować twą duszę !

T a k a ufność ma znaleźć w tobie grunt i pokarm !

W t a k i e j ufności osiągniesz zaprawdę w s z y s t k o, cokolwiek osiągnąć zechcesz ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

O Ś W I E C E N I E

 

Ś w i a t ł e m chcę duszę twoją wypełnić, - ja, który przeżywam s i ę w t o b i e i jestem wieczną j a s n o ś c i ą wszelkiego światła !

Tylko ze m n i e możesz otrzymać swoje o ś w i e c e n i e i nie znajdziesz żadnego światła, które p o z a sobą szukasz, a które by mogło kiedyś cię o ś w i e c i ć ! -

Wszelkie światło, które z e w n ą t r z postrzegasz, ze m n i e pochodzi; - ale jam utajony w g ł ę b i t w e j d u s z y i t y l k o z t e j g ł ę b i mogę cię moim napełnić światłem ! -

O ty, który kryjesz się w ciemności, wiedz, iż j a s a m jestem światłem - j a m j a s n o ś c i ą wszelkiego świata - j a m jest o ś w i e c e n i e m dla wszystkich, którzy mnie pożądają ! - - -

Wskazałem ci różnorakie drogi, które przejść musisz do końca, jeśli mnie osiągnąć pragniesz.

Nie znaczy to, by wszyscy musieli kroczyć t y m i s a m y m i drogami, lecz każdy wśród s w o i c h dróg rozpoczyna niektóre z tych, jakie ci wskazałem i potem nie będzie mógł już wątpić, czy się znajduje na drodze ku m n i e wiodącej, czy też tylko zaufał tworom swej wyobraźni wabiącym go coraz dalej w bezkresną pustynię błędu ...

Jeśli jednak z niezmienną wytrwałością przemierzysz te drogi, które uznałeś z a s w o j e, to z całą pewnością u kresu j e d n e j z nich spotkasz wreszcie m n i e i wówczas nastanie dzień, kiedy będę mógł o ś w i e c i ć cię tak, że wszystko co przedtem było w tobie ciemne, musi się w m o i m ś w i e t l e przemienić w p r o m i e n n ą j a s n o ś ć ! ---

„O ś w i e c i ć” znaczy:

uczynić widzialnym wszystko, co przedtem było w ciemności i nie zostało poznane !

„O ś w i e c i ć” znaczy to:

wszystkie zakątki przybytku duszy twojej rozjaśnić tak, by nie pozostało żadnej kryjówki, w której byś mógł spotkać jadowite żmije i ropuchy !

„O ś w i e c i ć” znaczy wreszcie:

napełnić ś w i a t ł e m przybytek duszy twojej tak, że czyste promienie światła rozpłyną się na zewnątrz szeroko po dolinach ciemności, a wszelkie gady nocne objęte strachem skryją się w swych norach !

Częstokroć zdawało ci się, że już jasno widzisz w mętnym świetle użyczonym ci przez ziemię, na której uwięziłeś się z własnej woli !

Zdawało ci się, iż światło r o z u m u jasno promienieje, a wszystko, cokolwiek ono oświetlało, wydawało ci się tak łatwe do poznania, żeś już nie pragnął jaśniejszego światła.

Dowiesz się kiedyś, że wszystko, co twój r o z u m rzekomo mógł rozjaśnić, w rzeczywistości pogrążone było w głębokiej c i e m n o ś c i : - żeś wprawdzie poznał kontury, aleś nic z tego nie mógł wyczuć, co przez nie było zarysowane ! -

Wydawało ci się pewnym, że wszelkie uchwytne dla ciebie światło może tylko z zewnątrz o ś w i e t l i ć przedmioty - teraz zaś ujrzysz jasno, i ż w m o i m świetle możesz się stać w i d z ą c y m tak, że przedmioty te będą musiały odsłonić ci n a j s k r y t s z ą g ł ę b i ę s w e j i s t o t y ! - - -

Zaprawdę, nie drobnostka to, co masz otrzymać, skoro przez m i ł o ś ć, c z y n i w a l k ę osiągniesz we mnie p o k ó j, s i ł ę i ż y c i e: - we mnie, który jestem w tobie ś w i a t ł e m, co cię będzie wiecznie O ś w i e c a ć !

Znalazł się już niejeden, co dążył do o ś w i e c e n i a, zanim przebył drogi, które by jedynie mogły go prowadzić ku ś w i a t ł u ....

Ale tysiące z w o d n i c z y c h ś w i a t e ł czyhało nań po drodze i wpadł wreszcie w sidła t e g o, które najlepiej umiało go omamić, rojąc sobie, że został „o ś w i e c o n y”, podczas gdy się pogrążył w m r o k jeszcze głębiej niż wszyscy ci, którzy poznali się na oszustwie, ale szukali p o o m a c k u i nie umieli znaleźć d r o g i, którą iść należało. -

A kogo o g a r n i a l ę k przed drogami, które przemierzyć musi, jeśli chce spotkać m n i e i być o ś w i e c o n y m przez m o j e ś w i a t ł o, ten d o p r a w d y nie jest godzien oświecenia i zasługuje na to, by w ponurej nocy c h w y t a ł rzeczy omackiem jak śniący, zamiast p o z n a w a ć je we mnie tak, jak t y l k o we mnie poznać je można: - p r z e n i k a j ą c na wskroś to, co jest wewnątrz, gdyż wszystko, co istnieje, mogło p o w s t a ć tylko w e m n i e i jego byt noszę w sobie, jak matka owoc żywota swego ! - - -

Kto szuka o ś w i e c e n i a, zanim sam się stał tego godny z a s ł u g u j e na to, by się zeń złuda naigrawała, a że miesza r z e c z y w i s t o ś ć ze swym urojeniem, więc z całą słusznością urojenie przedstawia mu się jako rzeczywistość. - -

O, j a k ż e p e ł e n j e s t t e n ś w i a t z i e m s k i o s z u k a n y c h p r z e z w ł a s n e u r o j e n i a i j a k w i e l k i e p r z e s z k o d y s p i ę t r z y l i o n i s o b i e n a w s z y s t k i c h d r o g a c h, k t ó r y m i m ó g ł b y d o j ś ć d o n i c h k t o ś, k t o b y i c h z d o ł a ł o t r z ą s n ą ć z i c h r o j e ń ! ! !

Zaprawdę nie chcę cię widzieć w gronie tych oszukanych, więc radzę tobie, którego miłuję, gdyż w tobie ma swój przybytek święty : nie unikaj dróg mogących cię do mnie doprowadzić, choćby nawet często wydawały ci się mroczne i beznadziejne ; zważ bowiem, jam jest jak słońce i najjaśniej promienieję w t e d y, gdy się wyłonię zza ciemnych chmur zakrywających mnie przed okiem człowieka ! - - -

I dla tych, nawet co się kryją w c i e m n o ś c i, jestem również najwewnętrzniejszym ś w i a t ł e m i w nich mam swój święty przybytek, - lecz oni okrywają go gęstą zasłoną i szukają n a z e w n ą t r z tego, co dosięgnąć mogą tylko we w ł a s n e j ich d u s z y ...

W niepohamowanej zarozumiałości uważają siebie za zdolnych do odnalezienia w sobie światła mogącego ich oświecić bez owych szafarzy pomocy, których wyrobiłem sobie z ich środowiska, aby jasność moja otrzymała przez nich kształt u c h w y t n y dla przebywających w głębokiej ciemności, nie chcę bowiem o l ś n i ć ich oczu promieniami mojego światła potężniejszego od słońca, co by ich na wieki pozbawiło wzroku. - - -

Nikt się nie może zbliżyć do słońca, lecz każdy korzysta z jego światła, a choćby miliony przewijały się w jego promieniach, to przecież k a ż d y otrzyma pełnię światła a nikt by nie otrzymał w i ę c e j, choćby sam j e d e n był opromieniony. - -

Ale p r o m i e ń słońca musi się przebić skroś różne warstwy przestworów świata, by w z i e m s k i e j atmosferze ulec wreszcie takiej przemianie, że znieść go możesz.

Gdybyś mógł zbliżyć się doń tam, gdzie bierze w słońcu początek, to byś napewno w tej samej chwili uległ zniszczeniu w jego ogniu.-

Na pewno byś też uważał za wzór głupoty każdego, kto by sądził, iż światło słoneczne może dojść do niego, gdyby nawet pomiędzy nim a tą jaśniejącą gwiazdą nie było żadnej s u b s t a n c j i, w której mogą się p o r u s z a ć fale świetlne. - -

Czegoś podobnego oczekują jednak wszyscy pragnący znaleźć mnie w sobie nie rozwierając się uprzednio dla obiegu prądu, który stworzyłem sobie przez dobór równych im ludzi jako substancję przetwarzającą promienie mojego światła. - -

Co prawda taisz mnie w s o b i e i jestem ci bliższy niż własne ciało twoje ; - lecz tylko twoja ś w i a d o m o ś ć może ci mnie objawić !

Ale świadomość twoja jest w różny sposób o g r a n i c z o n a i nigdy by nie mogła m n i e odczuć, gdybym nie wytworzył sobie w niektórych ludziach, jak ty na tej ziemi żyjących, s i ł y p r z e t w a r z a j ą c e j, która w obfitości w y p ł y w a z nich i dzięki temu staje się dostępna dla ś w i a d o m o ś c i w s z y s t k i c h i n n y c h l u d z i, skoro c z y n e m i ż y c i e m idą na spotkanie prądowi tej siły ! -

Już od wielu tysiącleci daje się w ten sposób poznawać świadomości człowieka i dopóki ludzie żyć będą na tej ziemi, znajdą się zawsze wśród nich jednostki, których duchowa natura będzie mi służyła do wytwarzania tej siły przetwarzającej. - -

Gdyby nawet wśród ludzi pozostawał kiedykolwiek tylko j e d e n, w którym mógłbym ją tworzyć, gdyż w swej naturze duchowej dobrowolnie się na to ofiarował zanim otrymał ciało ziemskie, to już by siła przetwarzająca tego j e d n e g o c z ł o w i e k a dotarła do świadomości w s z y s t k i c h innych ludzi. To, co tworzę w jednym z tych ludzi, b y n a j m n i e j s i ę n i e o g r a n i c z a w y ł ą c z n i e d o n i e g o, l e c z p r z e j a w i a s i ę w w i b r a c j a c h s z e r z ą c y c h s i ę p o c a ł y m g l o b i e z i e m s k i m i w p r a w i a w t o s a m o d r g a n i e k a ż d ą ś w i a d o m o ś ć, k t ó r a w i e d z ą c o t y m l u b t y l k o i d ą c z w i a r ą z a u c z u c i e m d ą ż y d o m n i e z e w s z y s t k i c h s i ł d u s z y ! - - - -

Ci, których tak oto już od niepamiętnych czasów wciąż tworzyłem sobie na J a ś n i e j ą c y c h, prawie zawsze byli zobowiązani pozostawać w ukryciu z dala od zbiegowisk ludzkich i nader rzadko bywał któryś z nich powoływany do osobistego działania pośród innych ludzi.

Tylko wtedy, gdy spełnienie czasów wymagało nowego zasiewu mającego kiełkować w moim świetle, powoływałem ich do takiego działania.

Lecz co innego jest s i ł a p r z e t w a r z a j ą c a, którą tworzę w tych, co się stali dla mnie Jaśniejącymi, a znów co innego d z i a ł a n i e w z a k r e s i e w i d z i a l n o ś c i zlecane niekiedy jednemu z nich ! -

N i k t i n n y jednak poza tymi Jaśniejącymi nie mógłby być nigdy w y k o n a w c ą takiego działania ! - -

To, co otrzymasz dzięki takiemu działającemu, uważaj za naukę mogącą cię pokierować do p r z y g o t o w a n i a s i e b i e s a m e g o; - siłą zaś, dającą ci zdolność do o d n a l e z i e n i a m n i e w sobie, wiedz o tym, jest o w a s i ł a p r z e t w a r z a j ą c a, którą zawsze tworzę w k a ż d y m z moich Jaśniejących, bez względu na to, czy z nakazu i obowiązku działa wśród zgiełku świata - czy też w zacisznym ustroniu, głuchy na ludzkie wołania, ma on jedynie kierować siłą przeze mnie stworzoną w jego naturze duchowej i z niej wypływającą, siłą, która potrafi dotrzeć do świadomości ludzi tej ziemi. - -

Nie usiłuj w mdłym świetle swego rozumu wyjaśniać sobie tego, co może ci się stać istotnie jasne i wyraźne dopiero wtedy, gdy się spełnia w twoim własnym p r z e ż y c i u !

Ale wiedz, iż szukało mnie już tysiące ludzi i n i e znaleźli mnie, oddając się bowiem marzeniom w swej ziemskiej świadomości tak się uwikłali w więzach swej zarozumiałości, że na myśl im nie przyszło p r o s i ć o oświecenie i niezdolni już byli z a k o ł a t a ć tam, gdzie każdemu, kto zakołatać potrafi, wnet będzie o t w o r z o n e !

Jeśli szukasz o ś w i e c e n i a, r o z e w r z y j n a o ś c i e ż s w e s e r c e i wytwórz w sobie nastrój człowieka, który c h c e, by mu d a n o to, czego jeszcze nie posiada !

Bądź jak ten, co kołacze do drzwi skarbca i wie, że m a p r a w o do tego by mu otworzono !

Ale nie usiłuj jak złodziej otwierać drzwi p o d r o b i o n y m k l u c z e m, albo w y w a ż a ć je jak żołdak !

Jedno i drugie nie uda ci się, zmęczony zapadniesz w sen pode drzwiami, by w złudnych marzeniach śnić, żeś przeniknął do wnętrza. - - -

Strzeż się również chęci b r a n i a zanim ci d a d z ą !

Nigdy bowiem nie mógłbyś pochwycić tego, co jak ci się zdaje, widzisz przed sobą, wszelkie zaś sięganie po rzeczy pożądane, byłoby chwytaniem próżni! - -

Wnet skończy się próżne twe szukanie, gdy tylko zechcesz postępować według słów moich !

C z y n i ą - z a d o ś ć prawu, które tu rządzi, Będziesz umiał z n a l e ź ć!

Otwierając swe serce ł a s c e nie znającej żadnej samowoli, osiągniesz o ś w i e c e n i e, które ci będzie oświecać w i e c z n i e ! - - -

 

X X X X X X X X X

 

Ś L U B O W A N I E

 

O Ty, N i e o g r a n i c z o n y, P r a p o t ę ż n y, który zsyłasz świetlane gwiazdy Twoich słów w mój mrok nieświadomości, spraw by wdzięczność moja dla Ciebie, niby dym kadzideł, wzbiła się i wypełniła bezkres światyni Twojej.

Zaprawdę nie wiem, jak mam z w a ć Ciebie, chyba by „I m i ę” Twoje - uświęcone B y t e m Twoim - było to samo, którym s a m zwę siebie i mówię :

 

J a !

 

Ty P r a w i e c z n e P r a ś w i a t ł o, P r a - s ł o w o jesteś P r a - P r z y c z y n ą mego istnienia !

Tyś sma uczył duszę moją - zwać mnie odblaskiem i obrazem Twego „Imienia”.

Światło Twoje, przyćmione różnymi zasłonami przeze mnie samego stworzonymi, mającymi ukryć mnie przed Tobą, przenikało jednak do mnie !

Jako „lucyfer”, jako n o s i c i e l Światła Twojego, byłem Ci niegdyś bliski, zanim sam siebie pogrążyłem w przerażające ciemności powziąwszy dumne o sobie mniemanie, że tym

 

Ś W I A T Ł E M

 

jestem ja sam ! - - -

A teraz dla mego zbawienia sam tworzysz w bliźnich moich niepojęcie wzniosłą s i ł ę p r z e t w a r z a j ą c ą miłości Twojej, aby we mnie mógł się narodzić - z dziewiczego łona duszy poczęty - „C h r i s t o s” Pan : Twoje

 

S Ł O W O

 

i doprowadzić mnie z mąk piekielnych, z mroków dalekich od światła z powrotem do Ciebie ! - - -

Ty, p r a p r z y c z y n o mojego życia, s a m mi się objawisz - pouczasz mnie w słowach ludzkich: jak C i ę odnaleźć i wskazujesz mi, że utajona w Tobie ł a s k a, wyższa od wszelkiej samowoli, jest p r a w e m i wymaga spełnienia, by dusza moja mogła ją osiągnąć . . .

O, jakże dalecy byli od Ciebie ci, którzy mi prawili o „łasce” tak, jakobyś ty wzorem zmiennych synów ziemi mógł mi według kaprysu winę odpuścić lub mnie nią obciążyć ! - - -

Teraz sam przyszedłeś do mnie pouczać mię i poznaję cię, chociaż oczy moje są jeszcze olśnione promienną jasnością Twojego Światła !

Teraz wiem, żem jest jeno o d b i c i e m T w o j e g o Ż y w o t a i że wszystko, com przypisywał sobie, było wyłącznie i jedynie działaniem W s z e c h p o t ę g i T w o j e j ! - -

Ku T o b i e, Ty najzewnętrzniejsze moje Ż y c i e, ma się odtąd kierować dusza moja !

Jeno w T o b i e ukryta może przebywać w pokoju !

Tylko od C i e b i e może oczekiwać zbawienia !

Tylko od C i e b i e może przyjść dla niej ratunek !

 

Ach, czemuż wcześniej nie poznałem, jak mogę osiagnąć z b a w i e n i e, a wciąż wyglądałem nowych zbawicieli, podczas gdy w s a m y m s o b i e taiłem Ciebie, swego zbawcę !

Zaprawdę, nie chcę już teraz narzekać i uskarżać się na swój los.

D z i ś, w t y m d n i u, s p o t k a ł o m n i e s z c z ę ś c i e !

Niechaj na wieki będą pochwalone dzień i godzina, keidy Ty, najskrytsza jaźń moja, zechciałeś zwrócić się do mnie !

Nigdy bym się nie mógł od Ciebie oderwać, choćbym nawet nigdy nie zwrócił się ku Tobie !

W mrokach pogrążony, gubiąc siebie samego, nawet bezwiednie pozostaję jednak odblaskiem cudu nad cudami, którym po wieki wieków jesteś Ty s a m !

Ale teraz, kiedyś sam mnie wezwał, zaiste nie chcę być głuchym na Twoje wołanie !

Ach, wszak lata całe z gorącym upragnieniem czekałem na Twoje wezwanie !

O ty, który mieścisz w sobie moją duszę, kieruj mną odtąd przez ową s i ł ę p r z e t w a r z a j ą c ą, którą tworzysz w kształtach ducha ludzkiego, abym poznając mógł przejrzeć wzorem tych, których stworzyłeś sobie do pomocy mego dobra !

P a t r z, o t o j e s t e m c a ł y T w ó j i n i e m a j u ż n i c w e m n i e, c o b y m o g ł o r o ś c i ć s o b i e p r a w o d o m n i e !

Należę tylko do C i e b i e i nie mam w sobie już nic, co by nie pragnęło b y ś je ogarnął w Tobie !

Tylko w T o b i e pragnę znaleźć swoje zbawienie i szczęśliwość swoją !

Odtąd wielbić C i ę będzie każde tchnienie moje !

Ku T o b i e tylko kierować się ma każda myśl moja !

 

Tylko przez C i e b i e chcę kiedyś osiągnąć ż y w o t w i e c z n y ! - - -

 

T Y

którym

JESTEM JA SAM !

 

********************************************************************************************************************************************

 

 



strona główna
(23kB)