(23kB)
strona główna

 

 

O zyciu nadzmyslowem

Jakób Böhme



Jakub Boehme (1575-1624), jeden z najglosniejszych mistyków i teozofów niemieckich, urodzony w Luzycach Górnych, szewc i samouk, który, nauczywszy sie czytac, nie znal, podobno, innej ksiazki prócz Pisma sw. Wiódl zycie nader bogobojne, pelne prostoty i prawdy. Nawiedzany kilkakrotnie w zyciu jakims nadprzyrodzonym nakazem pisania, utworzyl caly szereg dziel, skladajacy sie na calkowity systemat mistyczno-religijny o podkladzie racjonalistyczno-protestanckim. Krytyka pózniej dopiero zwrócila uwage na te prace, zas filozofowie niemieccy Jacobi i Hegel polozyli go nawet na czele nowozytnej filozofji niemieckiej.

[Nota pochodzi z wydania z 1922 roku Misterium ziemskiego i niebieskiego.]

Zamieszczony obok przeklad (bez nazwiska tlumacza) opublikowany zostal w miesieczniku WIEDZA FILOZOFICZNA, w numerach 3, 4 i 5-6.

WIEDZA FILOZOFICZNA, miesiecznik, poswiecony materjalom Wiedzy syntetycznej i uprawie filozoficznej SLOWA polskiego. Redaktor: WLODZIMIERZ TARLO-MAZINSKI.

Rok I, WARSZAWA, GRUDZIEN, 1921, Nr 3, s. 19-23 (paragrafy 1-13);

Rok II, WARSZAWA, STYCZEN, 1922, Nr 4, s. 29-35 (paragrafy 14-39);

Rok II, WARSZAWA, LUTY-MARZEC, 1922, Nr 5-6, s. 31-37 (paragrafy 40-57).

DE VITA MENTALI

ALBO

O ZYCIU NADZMYSLOWEM

ROZMOWA MISTRZA Z MLODZIANEM,

jak dusza do wzierania i posluchu Boga dojsc moze,

i czem jest jej dziecinstwo w zyciu przyrodzonem

i nadprzyrodzonem,

i jak wychodzi ona z przyrody do Boga i z powrotem

z Boga do przyrody wlasnej jazni;

jak równiez - czem jest jej szczescie i zguba.

Napisal w roku 1622

JAKÓB BÖHME.

Summarium.

Wlasnosc jest zapora do Boga, § 1-5. Jak dojsc do zycia nadzmyslowego? 6, 7. Jak czlowiek mógl by wladac nad tworami przez wyrzeczenie sie 8-10. Jak zaradzic, by Duch swiety wciaz z czlowiekiem pozostawal? 11-12. Jak musi on wszystko opuscic i wziac † Chrystusa na siebie? 13. Jak ma on dochodzic do sil? 14. Jak wielki skarb daje poddanie sie. 15. Ztad cialo wrogiem zlego, 16. i wszystko cierpienie w koncu radoscia. 17. Na to ma byc podobnym do Chrystusa. 18. Zkad ma atoli chleb, gdy spadnie na niego nielaska calego swiata. 19. Bóg wiedzie go przez te próbe do modlitwy. ibid. Utraca on równiez swych druhów. 20. Otrzymuje za to dusze zbozne za braci i czlonki. 21. Co zrazu ciezkie, to potem bedzie mu calkiem latwem, 22. przeodzieje sie bowiem w madrosc niebieska, 23. iz bedzie mógl siebie kochac i nienawidziec, jak to mu nalezy. 24. Milosc i cierpienie obok sa. 25. Czem jest milosc? 26. Cnota milosci jest niczem; sila jej skros wszystko; jest, jak BÓG, wysoka, 27. i wieksza, niz Bóg. ibid. Kto ja znachodzi, znachodzi nic i wszystko. ibid. Mieszka w czlowieku, gdzie on nie mieszka w sobie, 28. mianowicie, w duszy poddanej. 29. Nie moze byc pojeta. 30. Malo ja znajduja, bowiem szukaja jej wszyscy w czems. 31. Urzad jej, by zazegala Jazn. 32. 33. Jak znalezc ja najblizej? 34. Gdyby isc wszystkim naprzekór, czy bylo by sie przez wszystkich nienawidzonym? Odp. Nalezy czynic dobrze, gdy swiat czyni zle, 35. gdzie ucisk ciala sprawuje pokute, tam droga do milosci jest glupstwem dla swiata. ibid. Gdzie dusza wedruje, gdy cialo umiera? 36. Wstepuje ona ze swa wola w milosc albo w gniew. 37. Jak sie to staje z duszami zboznemi i bezboznemi? 38. W jaki sposób królestwo Boga w zboznych jest czesto zakrytem? 39. Bezboznik czuje równiez dobrze pieklo, nie rozumie go jednak. ibid. Gdzie mieszkaja aniolowie i djabli? 40. Jak to rozumiec? 41. Jak daleko odlegle od siebie niebo i pieklo? 42. Niebo jest objawieniem odwiecznej jednosci, gdzie wszystko w cichej milosci sprawuje i chce: pieklo zas sprawuje we wlasnosci i falszywej woli. ibid. Czem jest aniol i dusza ludzka? 43. Gdzie dziala boza milosc? ibid. Czem cialo? 44. Co bedzie po koncu swiata? 45. Czem sad? ibid. W jakiej postaci zmartwychwstana nasze ciala? 46. Co pozostanie ze swiata? 47. W wiecznosci nie bedzie ni meza, ni niewiasty, 48. zarówno i uswiecenie bedzie nierównem. 49. Chrystus swiat bedzie sadzil. 50. Pieklo, jako miejsce djabla, pozostaje w miejscu tego swiata na wszystkich koncach, ale ukrytem jest dla Królestwa bozego. 51. Jak wszystko stanie przed sadem? 52. Sad w smierci stanie sie wraz jawnym. ibid. Jakim bedzie wyrok? 53. Jak czyni sie dobrze Chrystusowi? 54. Jak beda sie mieli przesladowcy chrzescijan i budownicy wiezy Babel? 55. 56. Dla czego Bóg zezwala na taka walke? 57.

___________________________________________

1. Rzekl Mlodzian do Mistrza: Jak moge dojsc do zycia nadzmyslowego, bym BOGA widzial i slyszal mówiacego? Rzekl Mistrz: Gdybys mógl na mknienie wzniesc sie tam, gdzie zadne stworzenie nie zyje, slyszal bys wtedy Boga mówiacego.

2. Mlodzian: Jest li to blizko, lub daleko? Mistrz: W tobie to jest; i gdybys mógl na godzine zmilknac dla wszystkiej woli swojej i dla zmyslów, uslyszalbys BOGA slowo niewymowne.

3. Mlodzian: Jak mam rozumiec, - bym zamilkl dla woli i zmyslów? Mistrz: Gdy zmilkniesz w sobie dla woli i zmyslów wlasnego ja, wtedy wieczysty sluch, wzrok i mowa otworem ci beda, i uslyszysz, i zobaczysz BOGA poprzez siebie: twój wlasny sluch, wola i wzrok przeszkadzaja ci, bys BOGA mógl widziec i slyszec.

4. Mlodzian: Czem mam widziec i slyszec BOGA, gdy on jest ponad przyroda i tworem? Mistrz: Gdy zmilkniesz w sobie, wtedy bedziesz tem, czem BÓG byl przed przyroda i tworem, a z czego przyrode twoje i twór byl utworzyl: a wtedy uslyszysz i obaczysz ja tem, czem BÓG w tobie widzial i slyszal, zanim poczal twa wlasna wole, twój wzrok i twój sluch.

5. Mlodzian: Cóz mnie tedy wstrzymuje, iz dojsc do tego nie moge? Mistrz: Wlasna twa wola, sluch i wzrok, i iz znowu ciagniesz do tego, z czegos wyszedl; wlasna swa wola wylamujesz sie z woli BOGA i wlasnym twym wzrokiem widzisz tylko w swej; i zatyka ci wola twoja sluch wlasna zmyslowoscia rzeczy ziemskich przyrodzonych, i wciaga cie do dna, i zaciemnia cie tem, co ty chcesz, przez co nie mozesz dojsc do nadzmyslowego i nadprzyrodzonego.

6. Mlodzian: Gdy jestem tu w przyrodzie, jakze wiec moge poprzez przyrode dojsc do sedna nadzmyslowego, bez zlamania przyrody? Mistrz: Trzech rzeczy na to potrzeba. Pierwsza jest, bys wole swoja BOGU powierzyl i az do gruntu utonal w jego milosierdziu. Druga jest, bys wlasna swa wole mial w nienawisci i nie czynil tego, do czego cie ona pociaga. Trzecia - bys poddal sie krzyzowi PANA naszego JEZUSA CHRYSTUSA z cierpliwoscia, izbys pokuse przyrody i tworu mógl wytrzymac: a gdy to uczynisz, BÓG bedzie mówil w tobie i wprowadzi do sie, do gruntu nadprzyrodzonego, twa wole poniechana, iz uslyszysz, co PAN mówi w tobie.

7. Mlodzian: Musze tedy, to czyniac, porzucic swiat i cialo? Mistrz: Gdy swiat porzucisz, dojdziesz do tego, z czego swiat utworzony zostal; a gdy swe zycie opuscisz i dojdziesz do niemocy swej sily, utwierdzi ci sie ono w tem, gwoli czemus byl je opuscil, jako to w BOGU, z którego do ciala ono doszlo.

8. Mlodzian: BÓG stworzyl czlowieka do zycia przyrodzonego, by panowal on nad wszystkimi tworami ziemi i panem byl zycia wszego na tym swiecie, - musi wiec tedy wladac niem wlasciwie. Mistrz: Jezeli jedynie zewnetrznie panujesz nad tworami, jestes wtedy ze swa wola i panowaniem w trybie zwierzecym i masz jedynie panowanie pozorne i przemijajace; wiedziesz przytem swa zadze do istoty (Essentz) zwierzecej, czem sie kazisz i w czem sie usidlasz, i otrzymujesz równiez tryb zwierzecy. Jezeli jednak porzucisz ten tryb pozorny, bedziesz stal wtedy przy nadpozornosci i panowal w istocie (in dem Grunde) nad wszemi tworami, z której sa one stworzone; i nic cie na ziemi uszkodzic nie zdola, bowiem ze wszystkiemi rzeczami bedziesz jadnakim i nic ci nie bedzie niejednakiem.

9. Mlodzian: Naucz mnie tedy, drogi mistrzu, jak móglbym dojsc do tego najrychlej, bym byl dla wszech rzeczy jednakim. Mistrz: Chetnie. Zapamietaj sobie slowa naszego JEZUSA CHRYSTUSA, który powiada: Jezeli sie nie nawrócicie i nie staniecie sie, jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa niebieskiego. Mat. 18:3. Jezeli pragniesz stac sie dla wszystkich rzeczy jednakim, musisz wszystkie rzeczy porzucic i zadze swoje od nich odwrócic, i nie pozadac niczego i nie imac sie niczego, by posiadac na wlasnosc, co jest czems. Skoro bowiem tylko to cos obejmiesz swoja zadza i wpuscisz do sie na wlasnosc i wezmiesz, staje sie wraz to cos rzecza z toba i dziala wraz z toba w twej woli, i wtedy winien jestes te rzecz oslonic i chwycic sie jej, jako swego wlasnego bytu. Gdy atoli nie bierzesz nic do swej zadzy, wtedy od wszystkich rzeczy jestes wolny i panujesz wrecz zaraz nad wszystkiemi rzeczami; nie masz nic bowiem w swojej pojemnosci, i jestes dla wszystkich rzeczy niczem, i wszystkie rzeczy sa równiez dla ciebie niczem; jestes, jak dziecie, które nie rozumie, czem jest rzecz; a jezeli ja rozumiesz, to rozumiesz ja bez poruszenia twojej czujliwosci, na wzór, jak BÓG panuje nad wszystkiemi rzeczami i widzi je, a jednak Jego zadna nie ogarnia. Co do tego znowu, cos rzekl, bym cie nauczyl, jak masz dojsc ku temu, bacz na slowa Chrystusa, który powiada: Bezemnie nic uczynic nie mozecie. Jan, 15:5. Wlasna swa moca nie mozesz dojsc do tego pokoju, by zaden cie twór nie poruszal, lecz stanie sie to wtedy, gdy calkowicie powierzysz sie zyciu PANA naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, gdy wole swoje i zadze oddasz Jemu i nic bez niego nie zechcesz. Wtedy stac bedziesz cialem swojem w swiecie we wlasnosciach i rozumem swym pod krzyzem naszego PANA CHRYSTUSA; wola atoli bedziesz w niebie obcowal i staniesz na tym krancu, z którego wszystkie twory wyszly i dokad znowu wracaja. I wtedy bedziesz mógl rozumem widziec wszystko nazewnatrz, a czuciem nawewnatrz, wraz z Chrystusem, któremu dana jest wszystka wladza na ziemi i na niebie, panowania we wszystkiem i nad wszystkiem. Mat. 28:18.

10. Mlodzian: Mistrzu mój! twory, które zyja we mnie, zatrzymuja mnie, iz nie moge oddac siebie calego, jakbym tego pragnal. Mistrz: Gdy wola twoja odejdzie od tworów, wtedy i twory opuszcza ciebie, i zostana w swiecie, i bedzie jedynie cialo twe u tworów, ty jednak bedziesz obcowal duchowo z BOGIEM. I skoro wola twoja opusci twory, umra w niej twory i beda zyly jedynie w ciele na swiecie; i gdy wola nie bedzie sie w nich poruszala, nie beda i one duszy poruszaly. Bowiem jak mówi Sw. Pawel: obcowanie nasze jest w niebie. Filipien. 3:20. I równiez: jestescie kosciolem Ducha Sw., który w was jest. I. Kor. 6:19. Tak tedy Duch Sw. mieszkac bedzie w woli, a twory w ciele.

11. Mlodzian: Skoro Duch Sw. mieszka w woli uczucia, jakze sie mam zabezpieczyc, by nie odstapil odemnie? Mistrz: Posluchaj slów PANA naszego, JEZUSA CHRYSTUSA: Gdy wy pozostajecie przy slowach moich, pozostaja i slowa moje w was. Skoro wola swa pozostajesz w slowach Chrystusa, wtedy slowo Jego i duch Jego w tobie pozostaje. Skoro atoli wola twoja idzie do tworów, wtedy juzes sie oderwal od Niego i nie mozesz sie w inny sposób zabezpieczyc, jak pozostajac w skrusze powolnej i oddajac sie pokucie ustawicznej, - izby ci zal bylo ciagle, ze twory zyja w tobie. Jezeli to czynic bedziesz, twory z dnia na dzien beda umieraly w tobie, a ty z dnia na dzien bedziesz wola szedl w niebo.

12. Mlodzian: Mistrzu mój drogi! Naucz mnie, jak mam dojsc do takiej pokuty ustawicznej. Mistrz: Gdy rzucasz, co kocha ciebie, i kochasz, co nienawidzi ciebie, wtedy ja ustawicznie sprawujesz.

13. Mlodzian: Jakze to? Mistrz: Twory twoje w ciele i krwi, jak równiez te wszystkie, które je kochaja, a które kochaja ciebie, bowiem wola twoja zabiega o to, ma wola porzucic i za wrogie dla siebie uwazac. Krzyz zas Pana naszego JEZUSA CHRYSTUSA, z uragowiskiem swiata, gdy nienawidzisz, masz nauczyc sie kochac i brac go do zaprawy codziennej twej pokuty, - wtedy miec bedziesz pochop jedyny - siebie wraz z tworem nienawidziec i szukac pokoju wieczystego, w którym by wola twoja spoczela, jak to mówi Chrystus: We mnie wasz pokój, gdy na swiecie trwoga wasza.

14. Mlodzian: Jakze-z to moge wskórac przy takiej pokusie? Mistrz: Gdy kazdogodzinnie raz jeden wzniesiesz sie i wgrazysz poza wszelkiemi tworami ponad wszelkie pojecie zmyslowe, w milosierdzie wszechistne boskie, w cierpienia PANA naszego JEZUSA CHRYSTUSA, i oddasz sie Jemu, wtedy otrzymasz moc panowania nad grzechem, smiercia, djablem, pieklem i swiatem, iz wszelkiej pokusie dostoisz.

15. Mlodzian: O, jakze by to bylo dobrze, gdybym ja, biedak, mógl swem uczuciem przedostac sie tam, gdzie niemasz zgola stworzenia! Mistrz rzekl mu calkiem dobrotliwie: Gdybys mógl, mój kochany, oderwac na godzine wole od wszelkiego stworzenia i tam przeniknac, gdzie nie ma zgola stworzenia, odziala by sie ta wola twoja najwyzszym blaskiem majestatu BOGA; zakosztowala by najslodszej milosci Pana naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, jakiej zadne usta ludzkie wyslowic nie zdolaja; uczula by w sobie niewyslowne slowa Pana naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, z milosierdzia Jego nieprzebranego; doznala by, iz krzyz dla niej Pana naszego, CHRYSTUSA, zamienil sie na dobrodziejstwo najslodsze, i szukala by go ochotniej, niz swiata chwaly i mienia.

16. Mlodzian: Co by sie jednak stalo z cialem, gdy ono zyc musi w stworzeniu? Mistrz: Cialo uszykowalo by sie do nasladowania Pana naszego CHRYSTUSA, który mówi: Królestwo wasze nie jest z tego swiata: poczelo by ono umierac nawewnatrz i nazewnatrz: nazewnatrz, dla próznosci swiata i dla zlych uczynków, i stalo by sie wrogiem i cierpkiem dla wszelkiej plochosci; nawewnatrz, dla wszelkiej zlej roskoszy i upadku, i otrzymalo by nowe zmysly i nowa wole, która by do BOGA wciaz sie kierowala.

17. Mlodzian: Swiat by nim jednak wzgardzil za to i znienawidzil go, bowiem on przeczyl by swiatu i zyl inaczej, i postepowal inaczej, niz on. Mistrz: O to by on nie dbal wcale, jak i o cierpienie, które by mu sie stalo, lecz cieszyl by sie, iz stal sie godzien byc podobnym do wzoru Pana naszego, Chrystusa, i niósl by ochotnie krzyz za Panem naszym, byle On go napoil za to najslodsza swoja miloscia.

18. Mlodzian: Co by z nim bylo jednak, gdyby gniew Bozy odwewnatrz i swiat zly odzewnatrz go dojal, jak to sie stalo z Panem naszym, Chrystusem? Mistrz: Stalo by sie z nim, co stalo sie z Panem naszym, Chrystusem. Oplwany przez swiat i kaplanów i ukrzyzowany, oddal On dusze swoje w rece Ojca i przeszedl od trwogi swiata tego do wiecznej radosci. Tak i on tez, od uragowiska wszego swiata i od trwogi, pograzyl by sie w sobie i w wielkiej milosci BOGA, a przez najslodsze imie JEZUSA bylby orzezwiony i podtrzymany; i uczul by i obaczyl nowy swiat w sobie, który przeniknal by wskros przez Bozy gniew: i dusze swa stad spowiwszy, wszystko by mial za jedno, czy cialo bedzie w piekle czy na ziemi, byle uczucie jego bylo w milosci wielkiej Boga.

19. Mlodzian: Jakze by jednak swe cialo na tym swiecie wyzywil i jak by wyzywil rodzine, gdy swiat mu tak nieprzychylny? Mistrz: Otrzyma on przychylnosc wieksza, niz ta, która swiat dac moze; miec bowiem bedzie Boga i aniolów za druhów, którzy go w potrzebie wszelkiej ochronia. Bóg zreszta jest blogoslawienstwem jego we wszystkich sprawach, i chocby sie zdawalo, ze On nie chce, bedzie to jedynie próba i pociag milosci, izby tembardziej Boga prosil i Jemu wszystkie swe drogi powierzal.

20. Mlodzian: Stracil on jednak wszystkich swych dobrych przyjaciól, i nie bedzie mial nikogo, ktoby stal przy nim w potrzebie. Mistrz: Otrzyma on na wlasnosc serca wszystkich dobrych przyjaciól i straci jedynie swych wrogów, którzy kochali przedtem zlosc jego i marnosc.

21. Mlodzian: Jakzez to stanie sie, ze otrzyma on swych dobrych przyjaciól na wlasnosc? Mistrz: Otrzyma on, jako braci i jako czlonki swego wlasnego ciala, dusze tych wszystkich, którzy przynaleza do PANA naszego JEZUSA; dzieci bowiem Boga w Chrystusie sa tylko jednem, a tem jest Chrystus we wszystkich, i otrzyma tedy on je wszystkie, jako cielesne czlonki w Chrystusie; maja one bowiem jedno dobro niebieskie i zyja w jednej milosci BOGA, jak galezie drzewa jednym sokiem. Nie bedzie mu tez przytem zbywalo i na przyjaciolach zewnetrznych, przyrodzonych, jako i Panu naszemu, CHRYSTUSOWI: gdy nie kochali Go bowiem arcykaplani i mozni swiata, mial on milosc tych, którzy slowa jego pojeli. Tak tez i jego kochac ci beda, którzy kochaja prawde i sprawiedliwosc, i beda sie z nim spolili, jak Nikodem, który kochal serdecznie Chrystusa gwoli prawdzie i przychodzil do Niego w nocy, kryjac sie nazewnatrz przed swiatem. Bedzie mial równiez wielu dobrych przyjaciól, którzy mu znani nie beda.

22. Mlodzian: Ciezko to atoli byc w pogardzie od calego swiata. Mistrz: Co teraz ci ciezkiem sie zdaje, to potem ukochasz najbardziej.

23. Mlodzian: Jakze to moze byc lub stac sie, bym kochal to, co mna gardzi? Mistrz: Teraz kochasz tu madrosc ziemska. Gdy przyodziejesz sie atoli w niebieska, ujrzysz wtedy, iz madrosc calego swiata glupstwem jest i iz swiat nienawidzi tylko twego wroga, jako cialo smiertelne, które ty sam równiez nienawidzisz w swej woli; a wtedy wciagniesz sie, by kochac równiez owa pogarde ciala (zycia) smiertelnego.

24. Mlodzian: Jakze to moze jedno z drugiem isc w parze, by czlowiek kochal siebie i nienawidzil sie razem? Mistrz: To, iz kochasz siebie - nie kochasz siebie, jako twoje, lecz jako dana ci milosc boza; kochasz grunt bozy w sobie, przez który kochasz wraz z bracmi swemi Boga madrosc i dziela cudowne; to zas - iz siebie nienawidzisz, czynisz to podlug tego, co jest twoje, a do którego zlo ci przywarlo; czynisz to, iz pragnal bys chetnie zniszczyc calkiem ja swoje i miec je jedynie ku calkiem bozemu gruntowi. Milosc nienawidzi tego, co jest ja, bowiem ja jest rzecza smiertelna, i byc obok razem nie moga ze soba; bowiem milosc posiada niebo i mieszka w sobie samej, gdy ja posiada swiat, wraz ze swymi bytami, i mieszka równiez w sobie: a jako niebo panuje nad swiatem i wiecznosc nad czasem, tak równiez panuje milosc nad zyciem przyrodzonem.

25. Mlodzian: Powiedz mi wiec, drogi mistrzu, dla czego milosc i cierpienie, przyjazn i wrogosc maja byc razem ze soba; nie bylo-z by lepiej, gdyby byla sama milosc szczera? Mistrz: Gdyby milosc nie bawila w cierpieniu, nie miala by nic, co by ukochac mogla; gdy jednak byt jej, który kocha, jako biedna dusze, w bólu i cierpieniu zawarty, ma ona pochop do kochania wlasnego swego bytu i do ratowania go od nieszczescia, izby znowu byl ukochany. Nie mozna by równiez wiedziec zgola, czem jest milosc, gdyby nie miala, coby ukochac mogla.

26. Mlodzian: Czemze jest milosc w swej wysokosci? Mistrz: Wlasnosc jej jest Nicoscia, a moc jej skros wszystko. Wysoka jest, jak Bóg, a wielkosc jej wieksza od Boga. Kto ja znachodzi, ten znachodzi nic i wszystko.

27. Mlodzian: Jakze to mam rozumiec, drogi mistrzu? Mistrz: Gdy mówie ci, iz wlasnosc jej jest Nicoscia, masz to rozumiec, iz gdy odejdziesz od wszystkiego tworu i staniesz sie niczem dla wszystkiej przyrody i tworu, wtedy bedziesz w wiecznej jednosci, która jest samym Bogiem, - wtedy uczujesz najwyzsza wlasnosc milosci. Gdy ci znów mówie: iz moc jej jest skros wszystko, czujesz to w swojej duszy i ciele, iz, gdy wielka milosc w tobie sie rozgorze, plonie wtedy tak, jak zaden ogien nie zdola; widzisz to równiez i z dziel Boga, jak milosc wszedy sie rozlala, i we wszystkim jest posada zewnetrzna i wewnetrzna: Wewnetrzna - wedle mocy, i zewnetrzna - wedle postaci. A to, iz ci mówie, ze wysokosc jej jest, jak Boga, rozumiesz to sam w sobie, iz wiedzie ciebie ona w tobie tak wysoko, jak Bóg sam: jak to widziec mozesz co do ludzkosci na naszym PANU CHRYSTUSIE, którego milosc wyniosla na najwyzszy tron do mocy boskiej. A com ci rzekl równiez, iz wielkosc jej jest wieksza, niz Boga, jest to równiez slusznem, bowiem, gdzie Bóg nie mieszka, tam wchodzi milosc. I gdy drogi pan nasz Chrystus wstapil do piekiel, Bóg pieklem ci nie byl, ale milosc tam weszla i smierc rozerwala. Tak równiez, gdys jest w ucisku, Bóg nie jest ci uciskiem, ale milosc Jego jest tam i wiedzie cie z ucisku do Boga: gdy Bóg sie w tobie zakrywa, milosc jest w tobie i okrywa Go w tobie. A com rzekl dalej, iz kto ja znachodzi, ten znachodzi Nic i Wszystko, i to równiez jest slusznem, znajduje ten bowiem bezdno nadzmyslowe i nadprzyrodzone, gdzie niemasz miejsca dla jej zamieszkania, i nic sie nie znajduje, co bylo by podobnem do niej; dla tego tez z niczem porównac jej nie mozna, gdyz jest glebsza, niz jazn; dla tego tez dla wszystkich rzeczy jest nicoscia, bowiem nie ma wrecz postaci: i dla tego wiec, iz jest nicoscia, jest wolna od wszystkich rzeczy, i jest jedynem dobrem, o którem nic rzec nie mozna, czem jest ono. Com ci rzekl wreszcie: Znachodzi wszystko, kto ja znachodzi, i to jest slusznem: ona bowiem sie stala poczatkiem wszystkich rzeczy i panuje nad wszystkiem. Gdy znachodzisz ja tedy, dochodzisz do istoty, z której powstaly wszystkie rzeczy i która sie wszystkie trzymaja, i bedziesz w niej królem nad wszystkimi dzielami Boga.

28. Mlodzian: Powiedz mi, drogi mistrzu, gdzie mieszka tez ona w ludziach? Mistrz: Gdzie czlowiek nie mieszka, tam ona mieszka w czlowieku.

29. Mlodzian: Gdziez to jest, gdzie czlowiek w sobie samym nie mieszka? Mistrz: Jest tem dusza, do gruntu ukojona, dusza, w której wlasna jej wola zmarla, i która niczego nie chce, prócz - czego Bóg w niej chce. Tam mieszka ona. Im wiecej bowiem wlasna wola w niej samej umiera, tem wiecej zajmuje ona miejsca; i gdzie przeto sadowila sie przedtem wlasna wola, teraz tam nic niemasz; a gdzie niemasz nic, tam sama Boza milosc dzialajaca.

30. Mlodzian: Jak jednak móglbym ja ujac, bez smierci mej woli? Mistrz: Gdy pragniesz ja ujac, pierzcha ona od ciebie; gdy atoli oddasz sie jej wpelni i calkowicie, wtedy dla woli swej bedziesz umarly, i wtedy bedzie ona zyciem twojej przyrody. Nie zabija ona, lecz czyni cie zywym podlug swego zycia, i wtedy zyc bedziesz, atoli nie swoja, lecz jej wola, i wtedy twoja wola bedzie jej wola; tak tedy bedziesz umarly sobie, ale zyw Bogu.

31. Mlodzian: Jakze to, iz tak malo ludzi znachodzi ja, choc wszyscy jej tak radzi? Mistrz: Szukaja oni wszyscy w czems, jako w wyobrazonem tuszeniu, we wlasnej zadzy, ku czemu maja wszyscy wlasna przyrodzona ochote. Gdy wiec ona sie ku nim przychyli, nie znajduje w nich zgola miejsca, bowiem na jej miejsce usadowilo sie wyobrazenie wlasnej woli; chce ona tedy wyobrazenie wlasnej ochoty miec w sobie, ale pierzcha od tego, bowiem mieszka tylko w Nicosci; i dla tego nie znajduja jej ludzie.

32. Mlodzian: Jakiz jest jej urzad w Nicosci? Mistrz: Urzad jej jest ten, iz bezustanku przenika ona w Cos; i jak tylko moze w czems znalezc miejsce, które trwa uciszone, zajmuje je i raduje sie w niem swa ogniem plonaca miloscia wiecej, niz slonce na swiecie. Urzad jej jest ten, by bez ustanku zazegala ogien w czems i by cos plonelo, i by ona tem sie zapalala.

33. Mlodzian: Jakze to mam rozumiec, drogi Mistrzu? Mistrz: Jest to tak, iz gdyby zapalila ona ogien w tobie, uczulbys, jak spala ona jazn twoje, i tak bys sie wielce radowal tym swym ogniem, iz raczej dalbys sie na smierc, niz mialbys znowu wejsc w swoje cos. Plomien jej przytem jest tak wielki, iz nie opusci cie, chocby to nawet za cene twego zycia doczesnego, lecz pójdzie z toba w swym ogniu na smierc. I chociazbys nawet poszedl do piekiel, dla ciebie gwoli i pieklo przelamie.

34. Mlodzian: Drogi Mistrzu! Nie moge juz przezwyciezyc tego, co mnie neci: jak znalezc najblizsza do niej droge? Mistrz: Gdzie droga najtrudniejsza, tam idz, i co swiat odrzuca, to podejmuj, a co on robi, tego ty nie rób. Idz swiatu we wszystkim naopak, wtedy wejdziesz na najblizsza droge do niej.

35. Mlodzian: Gdy bede wszystkiemu szedl naopak, znajde sie wtedy w szczerym ucisku i zamieszce i bede poczytywany, jako glupiec. Mistrz: Nie powoluje cie do sprawiania nikomu cierpienia - jeno swiat lubi klam i próznosc i stapa po falszywej drodze; gdy tedy we wszystkiem bedziesz swiatu sprzeczny, wtedy po slusznej bedziesz stapal drodze, bowiem droga sluszna jest wszystkim jego drogom naopak. Co zas do tego, iz znajdziesz sie w szczerym ucisku, bedzie to jedynie dla ciala, i daje to pochop do pokuty stalej, a w takim ucisku milosc najlubiej ognie swoje nieci. Ze powiadasz znowu, iz bedziesz poczytywany za glupca, to jest prawda, droga bowiem do milosci BOGA jest dla swiata glupstwem, dla dzieci atoli Boga jest madroscia. Swiat, widzac taki ogien milosci w dzieciach bozych, powie, iz glupcami sie stali; dla dzieci atoli Boga jest on skarbem najwiekszym, jakiego zadne zycie wypowiedziec nie zdola, ani zadne usta mianowac nie potrafia, czem jest ów ogien rozplonionej milosci Boga, bielszy nad wszystkie slonca, slodszy nad wszystkie miody, zywotniejszy nad wszystkie pokarmy i napoje, wdzieczniejszy nad wszystkie przyjazni swiata. Kto go osiaga, ten bogatszy od wszystkich królów na ziemi, dostojniejszy od wszystkich monarchów i silniejszy ponad wladze wszystkie.

36. Mlodzian zapytywal dalej Mistrza: Dokad udaje sie dusza, gdy cialo umiera, lubo jako zbawiona, lubo potepiona? Mistrz: Nie potrzebuje zgola udawac sie nigdzie, jedno zewnetrzne, smiertelne zycie wraz z cialem odlacza sie od niej. Ma ona juz pierwej niebo i pieklo w sobie, jak o tem napisano: Królestwo Boga nie przychodzi z postawa zewnetrzna, nikt tez rzec nie moze: Tu oto je masz, albo tam, gdyz oto Królestwo Boze jest wewnatrz nas. Co w was sie stalo jawnem, lubo niebo, lub pieklo, tam jest ono.

37. Mlodzian: Nie wchodzi sie tedy do nieba lub do piekla tak, jak sie wchodzi do domu lub jak sie wchodzi przez otwór do innego swiata? Mistrz: Nic podobnego sie nie dzieje; niebo bowiem i pieklo sa wszedy obecne. Jest ono jedynie nawrotem woli lub do milosci bozej lub do gniewu bozego. I odbywa sie to za zycia ciala, o czem sw. Pawel powiada: Obcowanie nasze jest w niebie. I Chrystus rzekla równiez: Owce moje sluchaja glosu mego, a ja je znam, i ida za mna. Ja im wieczny zywot dawam, i nie zgina na wieki, ani ich zaden wydrze z reki mojej. Sw. Jan, 10:27, 28.

38. Mlodzian: Jakze sie odbywa takie wejscie woli do nieba lub do piekla? Mistrz: Gdy wola oddaje sie Bogu do glebi, wtedy wygraza sie poza siebie, poza wszelkie miejsca i glebie, gdzie Bóg jedynie jawny, i dziala, i chce; staje sie tedy jej nicosc co do jej wlasnej woli; i dziala wtedy i chce w niej Bóg, i mieszka Bóg w swej woli poddanej, przez co uswieca sie dusza, iz do pokoju boskiego dochodzi. Gdy cialo to sie skruszy, wtedy dusza przesiaknieta jest miloscia Boza i oswiecona wskros swiatlem Bozem, jak gdy ogien przepala zelazo, przez co ciemnosc swa traci. Reka to jest Chrystusa, skoro milosc Boga dusze wskros cala zamieszka i stanie sie w niej swiatlem jarzacem i nowem zyciem; wtedy jest ona w niebie, i jest swiatynia Ducha swietego, i jest niebem samego Boga, w którem On zamieszkuje. Dusza atoli, która jest bez Boga, nie chce w tym czasie wejsc do poddanstwa Bozego swej woli, lecz ciagle dazy do wlasnej przyjemnosci i zadzy, do próznosci i falszu, do woli djabla. Ujmuje ona tylko zlosc, klamstwo, pyche, zazdrosc, chciwosc i gniew, i poddaje im wole swoje. I ta sama próznosc staje sie w niej równiez jawna i dzialajaca, przenika dusze cala wskros, jak ogien przenika zelazo. Dusza taka nie moze dostapic pokoju Bozego, bowiem gniew Bozy jest w niej oczywisty. I skoro sie tylko cialo odlaczy od duszy, poczyna sie wieczysty zal i rozterka, uczuwa ona bowiem, iz stala sie ta obrzydliwoscia trwozliwa, i wstyd jej, iz by powinna ze swa wola falszywa przeniknac do Boga, ale nie moze tego, bowiem popadla w zapalczywosc i stala sie sama zapalczywoscia i zamknela sie w niej przez swa zadze falszywa, jaka w sobie zbudzila. I gdy swiatlo Boze nie lsni w niej i milosc Boza nie porusza jej, jest ona wielka ciemnoscia i bolesciwa dreczaca wlasnoscia ognia, i niesie pieklo w sobie, i swiatla Bozego ogladac nie moze. Tak tedy mieszka ona w piekle samej siebie i nie potrzebuje zgola zadnego przenoszenia sie. Bowiem gdzie jest w sobie, tam jest ona w piekle, i chociazby za wiele set tysiecy mil mogla odleciec od miejsc swoich, wszedy jest w takiej samej wlasnosci i ciemnicy.

39. Mlodzian: Jakze to - zeby dusza swieta w tym czasie nie mogla pojac takiego swiatla wpelni i takiej wielkiej lubosci, a dusza bezbozna nie odczula równiez piekla, gdy oba sa udzialem ludzi i oba w czlowieku dzialaja? Mistrz: Królestwo niebios jest w swietych, czule i dzialajace w ich wierze. Czuja oni milosc Boga w swej wierze i przez to oddaja sie woli w Boga. Przyrodzone atoli zycie okolone jest krwia i cialem i trwa na stanowisku przeciwnem gniewu Bozego, sama przyjemnoscia tego swiata osnute, która przenika ciagle zewnetrzne cialo smiertelne. Tak tedy z jednej strony swiat, a z drugiej djabel, a z trzeciej strony klatwa gniewu Bozego, przenika zycie w ciele i krwi i przesiewa sie przez nie. Przez to tez dusza czesto w ucisku sie znajduje, gdy i pieklo równiez pragnie sie w nia wcisnac i stac sie w niej oczywistem. Ona atoli pograza sie w ufnosci laski Bozej i stoi, jak róza piekna posrodku cierni, az póki królestwo tego swiata nie odpadnie jej w smierci ciala. I wtedy poraz pierwszy jest prawdziwie w milosci Boga oczywistej, gdyz nic juz jej nie krepuje. Musi ona podczas z Chrystusem w swiecie tym postepowac, Chrystus wyzwala ja z wlasnego jej piekla, przenikajac ja miloscia swoja, i stoi przy niej w piekle i pieklo jej na niebo przetwarza. A to, cos rzekl znowu, dla czego dusza bezbozna w tym czasie nie uczuwa piekla, na to ci odpowiem, iz czuje ona je snadnie w swojem sumieniu falszywem, nie rozumie atoli tego, bowiem ma nadto próznosc ziemska, w której jest zakochana, zkad ma swa rozkosz i lubosc, ma przytem jeszcze zycie zewnetrzne równiez swiatlo przyrody zewnetrznej, w którem sie dusza lubuje, tak iz meka nie moze jej byc oczywista. Kiedy atoli umrze cialo, dusza nie moze sie juz napawac taka doczesna rozkosza, i swiatlo zewnetrznego swiata gasnie równiez dla niej. Wtedy jest ona w wieczystym glodzie i pragnieniu tej próznosci, która sie przedtem lubowala, nie moze atoli nic osiagnac, prócz tak falszywie zgotowanej woli. Czego w tem zyciu miala nazbyt wiele i czem sie jednak nie zadawalniala, tego ma teraz za malo, i dla tego ma ciagly glód i pragnienie próznosci, zlosci i lekkomyslnosci. Chciala by ona ciagle wciaz jeszcze wiecej czynic zlego, nie ma atoli nic, czem by lub przez co mogla to uskutecznic, staje sie wiec to spelnienie jedynie w niej samej. I taki piekielny glód i pragnienie nie moze pierwej stac sie w niej calkiem oczywistym, zanim nie umrze jej cialo, któremu z taka roskosza dworowala, a które jej przychylalo, ku czemu czula pochotnosc.

40. Mlodzian: Gdy niebo i pieklo podczas sa w nas w walce, a Bóg nam tak blizki, gdziez przemieszkuja tedy anieli i djabli na ów czas? Mistrz: Tam, gdzie mieszkasz nie wedlug ja swego i swej wlasnej woli, tam mieszkaja anieli u ciebie i wszedy, a tam, gdzie mieszkasz wedlug ja swego i swej wlasnej woli, tam mieszkaja dyabli u ciebie i wszedy.

41. Mlodzian: Nie rozumiem tego. Mistrz: Gdzie wola Boza w czems chce, tam Bóg jawny, i w jawnosci takiej mieszkaja anieli. A gdzie Bóg w czems nie z wola czegos chce, tam Bóg nie jest jawny temu, lecz mieszka w samym sobie bez wspóldzialania tego; a wtedy temu jest wlasna wola bez woli Bozej, i tam mieszka dyabel i wszystko, co jest poza Bogiem.

42. Mlodzian: Jakze tedy odleglem jest niebo i pieklo od siebie? Mistrz: Jak dzien i noc, jak Jazn i Nicosc; sa one jedno w drugiem i jedno drugiemu jest jako nicosc, a jednak dzialaja wspólnie ku szczesciu i cierpieniu. Niebo jest wskros poprzez caly swiat i wszedy poza swiatem, bez wszego rozlaczenia, miejsca albo stanu, i dziala przez zjaw bozy jedno w sobie samem. I w tem, co wchodzi do niego, albo w tem, w czem ono jest jawnem, w tem Bóg jest jawny. Nie jest bowiem niczem innem niebo, jak zjawem wieczystej jednosci, gdzie wszystko dziala i chce w milosci i pokoju. I pieklo tez jest skros przez caly swiat, mieszka i dziala równiez w samem sobie, i w tem, w czem piekiel posada jest jawna, jako to w ja wlasnem i woli falszywej. Swiat widzialny ma je obojgo w sobie, czlowiek atoli podlug swego zycia doczesnego jest jedynie ze swiata widzialnego, dla tego tez w tym czasie zycia zewnetrznego nie widzi on swiata duchowego, zewnetrzny swiat bowiem ze swym bytem jest jako pokrywa dla swiata wewnetrznego, tak samo jak cialo jest pokrywa duszy. Gdy jednak zewnetrzny czlowiek umiera, staje sie wtedy swiat duchowy jawnem podlug duszy, lubo w wieczystem swietle u aniolów swietych, lubo w wiecznej ciemnosci u djablów.

43. Mlodzian: Czem tedy jest aniol albo dusza czlowieka, iz moga sie one stac tak jawnemi w Boga milosci albo w Jego gniewie? Mistrz: Sa one z jednego poczatka, jako czastka z madrosci bozej Boga woli, wylonione ze slowa Bozego i wprowadzone do odmiotu milosci Bozej. Sa one z istoty wiecznosci, zkad swiatlo i ciemnosc powstaly. Jak w pojemnosci wlasnej zadzy jest ciemnosc, a w woli jednej z Bogiem swiatlo, tak tez gdzie wola jazni duszy chce z Bogiem, tam jest milosc Boga w dzialaniu; we wlasnej zas pojemnosci woli duszy dziala wola Boza bolesnie i jest ciemnoscia, na to - iz by swiatlo bylo poznanem. Sa one niczem innem, jak zjawem Bozej woli, lub w swietle, lubo w ciemnosci wlasnosci swiatla duchowego.

44. Mlodzian: Czem jest tedy cialo czlowieka? Mistrz: Jest ono widzialnym swiatem, obrazem i bytem tego wszystkiego, czem swiat jest; a widzialny swiat jest zjawa wewnetrznego duchowego swiata, ze swiatla wieczystego i z wieczystej ciemnosci, z osnowy duchowej; i jest on przeciwmiotem wiecznosci, którym wiecznosc widzialna sie uczynila, gdzie wola wlasna i wola poddana dzialaja wzajem, jako zlo i dobro. Takim bytem jest równiez i czlowiek zewnetrzny; stworzyl bowiem Bóg czlowieka zewnetrznego ze swiata zewnetrznego i tchnal mu w dusze swiat wewnetrzny duchowy i zycie rozumne. Dla tego moze dusza, w bycie swiata zewnetrznego, zlo i dobro ujmowac i sprawowac.

45. Mlodzian: Co bedzie tedy po tym swiecie, gdy juz wszystko przeminie? Mistrz: Zakonczy sie jedynie byt materjalny, jako to: cztery zywioly (elementa), slonce, ksiezyc i ciala niebieskie; a wtedy wewnetrzny swiat duchowy stanie sie widomym i jawnym; co atoli w tym czasie przez ducha zostalo zgotowanem, badz jako zlo, badz jako dobro, w to odlaczy sie kazde dzielo podlug rodzaju duchowego, lubo we swiatlo, lubo w wieczna ciemnosc. A wtedy co w kazdej woli zostalo zrodzonem, to wejdzie znowu do swego podobienstwa. I bedzie ciemnosc nazwana pieklem, jako nieczyste zapomnienie wszelkiego dobra; a swiatlo bedzie nazwane królestwem Bozem, jako wieczysta radosc i wieczysta chwala swietych, iz od takiej meki zostali wybawieni. Sad ostateczny jest zapaleniem sie ognia wedlug Bozej milosci i gniewu. W niem zginie materja bytu wszelkiego, - i wszelki ogien sciagnie do sie swoje, jako byt podobienstwa swego. Co w Bozej milosci zrodzonem zostalo, to sciagnie do sie ogien milosci Bozej, i to bedzie gorzalo w nim równiez podlug rodzaju milosci i temuz bytowi bedzie sie samo oddawalo. Co atoli w gniewie Bozym podlug ciemnosci zgotowanem zostalo, to sciagnie do sie udreka i pochlonie byt falszywy; a wtedy pozostanie tylko wola pelna udreczenia w swym wlasnym obrazie i ksztalcie.

46. Mlodzian: W jakiej materji albo postaci powstana nasze ciala? Mistrz: Cialo przyrodzone, grube i zywiolowe, które w tym tu czasie podobne do zywiolów zewnetrznych, przesianem zostanie; zas w ciele tem grubem jest sila subtelna, która mozna porównac do slonca, która sie z niem jedna, a która byla na poczatku czasu, z boskiej sily powstala, zkad równiez i dobra sila w ciele sie powziela. Dobra ta sila ciala smiertelnego ma znów powrócic do pieknej, przezroczystej, krystalicznej wlasnosci materjalnej, w duchowem ciele i krwi, i wiecznie tam pozostac, czyli zyc. A jako znów sila dobra ziemi, tak tez i ziemia stanie sie znów krystaliczna, i swiatlo Boze bedzie we wszystkich bytach swiecilo. A jako ziemia gruba przeminie i juz nie powróci, tak równiez przeminie i grube cialo ludzkie, i nie wiecznie zyc bedzie. Przed sadem atoli i w czas sadu ma byc wszystko odlaczonem przez ogien, obojgo: ziemia i prochy ludzkiego ciala. Gdy Bóg raz jeszcze wzruszy swiat duchowy, wtedy kazdy duch sciagnie do sie swój byt duchowy z powrotem: duch i dusza dobra sciagnie byt dobry do siebie, i zla swój zly. Nalezy atoli rozumiec jedynie sile bytowa, materjalna, gdzie byt jest sama sila, podobna do wyciagu (tynktury) materjalnego, gdy grubosc dla wszystkiego przeminie.

47. Mlodzian: Nie powstaniemy tedy w naszych cialach widzialnych, by w nich zyc wiecznie? Mistrz: Gdy swiat widzialny przeminie, przeminie wraz z nim wszystko, co bylo zewnetrznem, a co z niego wyszlo. Pozostanie ze swiata jedynie forma i modla krystliczna; tak tez i z ludzi pozostanie jedynie ziemia duchowa; wtedy bedzie czlek calkiem podobny do swiata duchowego, który mu teraz zakryty jest jeszcze.

48. Mlodzian: Czy beda równiez w zyciu duchowem maz i zona, lub dzieci, lub krewni? Czy beda sie ze soba spolili, jak to jest tutaj? Mistrz: O, jakze ty sadzisz cielesnie! Nie masz wtedy ani meza, ani zony, jedno wszyscy aniolom bozym podobni, jako dziewice mezkie, czy to syn, brat, siostra czy krewna, wszyscy jednego rodu i plci, w Chrystusie wszyscy jednem, jako drzewo ze swemi konarami, i chociaz twory osobne, jednak - wszystkie Bogiem we wszystkiem. Bedzie rozpoznanie duchowe, czem kazdy byl i co byl czynil, nie bedzie juz atoli pojemnosci ani zadzy juz wiecej do pojemnosci takiego bytu.

49. Mlodzian: Czy beda sie wszyscy zarówno napawali wieczystem szczesciem i glorja? Mistrz: Pismo powiada: Jaki naród, takiego Boga ma równiez. I jeszcze: U swietych jestes swietym i u przewrotnych przewrotnym. I swiety Pawel powiada: Albowiem gwiazda od gwiazdy rózna jest w jasnosci: tak i zmartwychwstanie. I Kor. 15:41. Wiedz tedy, iz wszyscy zazywac beda dzialania Bozego, atoli sila i oswiecenie ich nie beda calkiem równe. Wszystko podlug tego, czem kto byl w tym czasie doczesnym, w dolegliwem swem sprawowaniu, zostanie przybranem w sile. Dolegliwe bowiem sprawowanie tworu doczesnego jest otwieraniem i zradzaniem sily Bozej, przez która sila Boga ruchoma i dzialajaca sie stanie. Ci wiec, którzy pod czas ten z Chrystusem sprawowali i nie w rozkoszy cielesnej, ci beda mieli wielka sile i glorje w sobie i na sobie. Inni jednakze, którzy strzegli jedynie odmierzonej wiary uczynków i podczas bogu-brzuchowi holdowali, a wreszcie nawrócili sie i doszli do laski, ci nie tak wielka beda mieli sile i oswiecenie. I dla tego bedzie rozróznienie miedzy niemi, jak miedzy sloncem, ksiezycem i gwiazdami, i jak miedzy kwiatami lacznemi, w pieknosci, sile i cnocie.

50. Mlodzian: Jak i przez kogo swiat ten bedzie sadzony? Mistrz: Bozem poruszeniem przez osobe i ducha Chrystusa, który przez slowo Boze, które stalo sie Czlowiekiem, oddzieli od siebie to, co nie dalo posluchu Chrystusowi. I bedzie królestwo jego w tem miejscu, gdzie swiat ten, calkiem jawnem, bowiem ruch odlaczenia odbedzie sie wszedy zarazem.

51. Mlodzian: Gdziez tedy djabli i wszyscy potepieni zostana straceni, skoro miejsce calego tego swiata ma byc uswiecone, jako królestwo Chrystusa? Beda li poza miejsce tego swiata wygnani, lub ma li tez Chrystus królestwo swoje po za miejscem tego swiata miec i okazac? Mistrz: Pieklo pozostaje w miejscu tego swiata na wszystkich koncach, jest atoli królestwu Bozemu ukrytem, jak noc ukryta jest w dniu. Swiatlo bedzie wiecznie swiecilo w ciemnosciach i ciemnosci nie ogarna go. Tam wiec swiatlo jest królestwem Chrystusa, i ciemnosc pieklem, w którem mieszkaja djabli i bezbozni: zostana oni z królestwa Chrystusowego w dól wcisnieci, i beda, jako na uragowisko, umieszczeni jako podnoze.

52. Mlodzian: Jak stana wszystkie ludy przed sadem? Mistrz: Slowo przedwieczne Boga, zkad powstalo cale duchowe zycie tworu, porusza sie ciagle podlug milosci i gniewu, w kazdem zyciu, które jest z wiecznosci, i pociaga twór przed wyrokiem Chrystusa. Przez takie poruszanie slowa stanie sie zycie jawnem we wszystkich dzielach, i kazdy sad swój i wyrok obaczy i uczuje w sobie. Wtedy sad stanie sie wraz ze smiercia ciala ludzkiego jawnym i w duszach; wyrok ostateczny jest jedynie powrotem ciala duchowego i oddzieleniem swiata, tam gdzie w bycie swiata i w ciele ma byc oddzielone zlo od dobra, i kazda rzecz ma wejsc do wiecznego pobytu i zatrzymania. I jest on ujawnieniem ukrycia Bozego we wszystkich bytach i zywotach.

53. Mlodzian: Jakze zapadnie wyrok? Mistrz: Sluchaj slów Chrystusa, który mówi do tych, co po prawicy: Pójdzcie, blogoslawieni Ojca mego, otrzymajcie Królestwo wam zgotowane od zalozenia swiata. Albowiem laknalem, a daliscie mi jesc: pragnalem, a napoiliscie mie: bylem gosciem, a przyjeliscie mie: nagim, a przyodzieliscie mie: chorym, a nawiedziliscie mie, bylem w wiezieniu, a przyszliscie do mnie. Tedy mu odpowiedza sprawiedliwi, mówiac: Panie, kiedyzesmy Cie widzieli laknacym, a nakarmilismy cie, pragnacym, a dalismy pic? Kiedyzesmy cie tez widzieli gosciem, i przyjelismy cie? albo nagim, i przyodzialismy cie? Albo kiedysmy cie widzieli niemocnym, albo w ciemnicy: i przyszlismy do ciebie? A odpowiadajac król, rzecze im: Zaprawde, powiadam wam: Pókiscie uczynili jednemu z tych braciej mojej najmniejszych, mniescie uczynili. Tedy rzecze i tym, którzy po lewicy beda: Idzcie ode mnie przekleci w ogien wieczny: który zgotowany jest djablu i aniolom jego. Albowiemem laknal, a nie daliscie mnie jesc. Pragnalem, a nie daliscie mi pic. Bylem gosciem, a nie przyjeliscie mie: nagim, a nie przyodzieliscie mie: niemocnym, i w ciemnicy, a nie nawiedziliscie mie. Tedy mu odpowiedza i oni, mówiac: Panie, kiedyzesmy cie widzieli laknacym, albo pragnacym, albo gosciem, albo nagim, albo niemocnym, albo w ciemnicy: a nie sluzylismy tobie? Tedy im odpowie, mówiac: Zaprawde, powiadam wam: pókiscie nie uczynili zadnemu z tych najmniejszych, aniscie mnie uczynili. I pójda ci na meke wieczna: a sprawiedliwi do zywota wiecznego. Mat. 25: 34-46.

54. Mlodzian: Powiedz mi, drogi mistrzu, dla czego mówi Chrystus: Coscie uczynili jednemu z tych najmniejszych, toscie mnie uczynili? Jakze sie to robi Chrystusowi, iz to mu sie samemu staje? Mistrz: Chrystus mieszka i buduje w wierze tych, którzy mu sie calkiem oddaja, i daje im swoje cialo na pokarm i swoje krew na napój, i posiada tym sposobem glebie ich wiary wedlug ludzkiego ku niemu skierowania. I dla tego chrzescijanin zwie sie latorosla winnej macicy, i zwie sie chrzescijaninem, iz Chrystus duchowo w nim mieszka. I co czynimy takiemu chrzescijaninowi w jego potrzebie cielesnej, to czynimy samemu Chrystusowi, który w nim mieszka. Taki bowiem chrzescijanin nie jest swoja wlasnoscia, lecz jest caly Chrystusowi oddany, wraz ze swa wlasnoscia, i dla tego staje sie to samemu Chrystusowi. I kto od takiego potrzebujacego czleka Chrystusowego cofa swa reke i nie chce mu sluzyc w potrzebie, ten odtraca Chrystusa od siebie i wzgardza nim w czlonkach swoich. Gdy prosi Cie ubogi, który do Chrystusa nalezy, i ty odmawiasz mu w jego biedzie, odmawiasz wtedy samemu Chrystusowi; a co czynisz takiemu czlowiekowi Chrystusowemu w jego potrzebie, to czynisz samemu Chrystusowi. Gdy takiemu czlowiekowi uragasz, gdy wysmiewasz sie z niego lub oczerniasz go, gdy odtracasz go, wtedy to wszystko czynisz samemu Chrystusowi. Kto go atoli podejmuje, nakarmi, napoi, odzieje i w potrzebie mu nadazy, ten czyni to Chrystusowi i czlonkom swego wlasnego ciala, a gdy to czyni Jemu, wtedy jest chrzescijaninem. Gdyz w Chrystusie jestesmy wszyscy jednem, jako drzewo ze swemi korzeniami.

55. Mlodzian: Jakiez-sie beda mieli pod dzien sadu owego ci, co w ten sposób swiadczyli biednym i potrzebujacym, co im pot wysaczali, uciskali ich, zazywali wzgledem nich gwaltu i jako podnoze swe poczytywali, jedynie ku racji, iz sa wlasnowladni, a pot ich w rozkoszy, pysze i próznosci trawili? Mistrz: Ci wszyscy czynia to samo Chrystusowi i podlegac beda srogosci Jego wyroku. Nakladali bowiem reke równiez na Chrystusa, przesladujac go w czlonkach swych, i ta droga pomagali djablu mnozyc swe królestwo i uciskiem takim odciagali biednego od Chrystusa, izby równiez szukal latwiej takiej drogi do napelnienia swego brzucha. Tak jest, nie czynia oni nic innego nad to, co dyabel sam czyni, który bez ustanku stoi na opak Królestwa Chrystusa w milosci. Ci tedy wszyscy, którzy z calego serca nie nawrócili sie ku Chrystusowi i nie sluza Mu, pójda w ogien piekielny, gdzie sama taka wlasnosc przebywa.

56. Mlodzian: Jakze-z z tymi bedzie, którzy tu w doczesnosci walcza o królestwo Boze i razem wzajem sie przesladuja, zlorzecza sobie, lza siebie i spotwarzaja? Mistrz: Ci wszyscy nie poznali jeszcze Chrystusa i trwaja jeszcze w postaci, w jakiej niebo i ziemia walcza ze soba, izby przemódz siebie. Wszelkie powstanie pychy, gdzie tylko walczy sie o mniemania, jest obrazem wlascizny. Kto nie ma wiary i pokory, a stoi w duchu Chrystusa, ten uzbrojony jest jedynie gniewem Bozym i sluzy przesileniu pozornej wlasnosci, jako panstwu ciemnosci i gniewu Bozego. Bowiem wszelka wlasnosc w dzien sadu ciemnosci oddana zostanie. Ztad tez o mniemania te klótnie bezuzyteczne, przez które nie szuka sie zgola milosci, lecz jedynie pozornej wlasnosci, by ostac sie przy swem mniemaniu, a przez które panujacy dla tak pozornego mniemania do wojen doprowadzaja i temi swemi mniemaniami kraj i ludzi burza i opustaszaja. Ci wszyscy na sadzie podlegna oddzieleniu, falsz - od slusznosci. Tam ustana wszelkie mniemania i wyobrazenia, i dzieci Boga w milosci Chrystusa obcowac beda, a On w nich. Wszystko, co w walce doczesnosci gorliwieje nie w duchu Chrystusa i nie samej milosci pragnie nakazania, lecz szuka w walce wlasnej korzysci, wszystko to jest z djabla, nalezy do ciemnosci i oddzielonem bedzie przez Chrystusa. W niebie bowiem wszystko sluzy w pokorze Panu i Stwórcy swemu.

57. Mlodzian: Dlaczegóz wiec Bóg zezwala stawac sie takiej walce doczesnie? Mistrz: Zycie polega na walce, by bylo ono jawnem, czujliwem, chwytliwem, a madrosc rozjemna, i by poznana byla; i sluzy wiecznej radosci pokonania. Dla tego tez w swietych w Chrystusie chwala wielka sie stanie, iz Chrystus pokonal w nich ciemnosc i wszystka wlasnosc przyrody, i iz sa od walki zwolnieni. I radowac sie beda wiecznie, gdy sie dowiedza, jak bezboznym odplaconem zostalo. I wtedy z Bozego zezwolenia ostanie sie wszystko w swojej wolnej woli, by jawnem i poznanem bylo Wieczne Królestwo podlug milosci i gniewu, podlug swiatla i ciemnosci, i by kazde zycie wlasny wyrok w sobie samem zgotowalo i wzbudzilo. I wtedy, co teraz swietym w ich nedzy jest walka i meka, to na wielka radosc zamieni sie dla nich; a co bezboznym jest radoscia i szczesciem tego swiata, to na hanbe i meke wieczna im sie obróci. I dla tego szczescie dla swietych ma ze smierci powstawac, jak swiatlo w gromnicy powstaje z umierania i schlaniania w ogniu, - izby zycie ta droga wolnem bylo od dolegliwosci przyrody i swiatem innem wladalo. Jak bowiem swiatlo inna ma wlasnosc, niz ogien, i samo siebie oddaje, gdy ogien sam siebie zabiera i zzera, tak tez zycie swiata cichosci przez smierc sie zazieleni, gdy wola wlasna umrze, a sama Boza wola, milosc we wszystkiem zapanuje i sprawowac bedzie.

Tak oto Wiecznosc podjela czujliwosc i rozlaczliwosc, i wyprowadza znów siebie czujliwoscia przez smierc do wielkiego królestwa radosci, izby stawala sie igra wieczna w nieskonczonej jednosci i wieczna pobudka do królestwa radosci; musi tedy dolegliwosc byc gruntem i pobudka do takiej ruchomosci.

I w tem zawarte misterjum ukrytej madrosci Bozej; kto prosi, bedzie mu danem; kto szuka, ten znajdzie; kto kolace, temu otworzonem bedzie. Laska pana naszego Jezusa Chrystusa, milosc Boga i obcowanie Ducha Swietego niech bedzie z nami. Amen.

KONIEC.

 



strona główna
(23kB)