(23kB)
strona główna

 

NICCOLO MACHIAVELLI

KSIAZE (IL PRINCIPE)


Jakie sa rodzaje ksiestw i w jaki sposób sie je pozyskuje
O ksiestwach dziedzicznych
O ksiestwach mieszanych
Dlaczego królestwo Dariusza zdobyte przez Aleksandra nie powstalo przeciw nastepcom Aleksandra po jego smierc
W jaki sposób nalezy rzadzic miastami i ksiestwami, które przed podbojem mialy wlasne prawa
O nowych ksiestwach, zyskanych orezem wlasnym i mestwem
O nowych ksiestwach, obcymi silami i przez szczescie zyskanych
O takich, którzy przez zbrodnie doszli do wladzy ksiazecej
O ksiestwie ustanowionym przez obywateli
W jaki sposób nalezy oceniac sily kazdego ksiestwa
O ksiestwach koscielnych
O róznych rodzajach milicji i o wojsku najemnym
O wojsku posilkowym, mieszanym i wlasnym
O tym, co w zakresie spraw wojskowych nalezy ksieciu czynic
Za co chwali sie lub gani ludzi, a szczególnie ksiazat
O hojnosci i skapstwie
O srogosci i laskawosci, i co lepiej: milosc czy strach budzic
W jaki sposób powinni ksiazeta dotrzymywac wiary
Jako nalezy unikac sciagania na siebie pogardy i nienawisci
Czy twierdze tudziez wiele innych poczynan które ksiazeta czestokroc przedsiebiora, przynosza pozytek czy szkode
Jak powinien postepowac ksiaze, aby zyskac powazanie
O doradcach ksiecia
Jak nalezy wystrzegac sie pochlebców
Dlaczego ksiazeta wloscy potracili swe panstwa
Ile w sprawach ludzkich zalezy od losu i w jaki sposób mozna mu sie oprzec
Wezwanie do objecia przewodnictwa w Italii i uwolnienia jej z rak barbarzynców

 

Mikolaj Machiavelli Wawrzyncowi Wspanialemu Synowi Piotra de'Medici

Ci, którzy pragna pozyskac laske ksiecia, staja najczesciej przed Nim z tym, co maja najbardziej wsród swoich rzeczy drogiego i co Mu, jak widza, najwieksza sprawi przyjemnosc. Przeto czestokroc ofiarowuje sie im konie, bron, zlotoglów, drogie kamienie i podobne kosztownosci, godne Ich wielkosci. Otóz i ja, pragnac zlozyc jakies swiadectwo swej czolobitnosci wzgledem Waszej Wysokosci, nie znalazlem posród swego mienia drozszej mi i cenniejszej rzeczy niz znajomosc czynów wielkich mezów, nabyta dlugim doswiadczeniem w sprawach nowozytnych i ciaglym rozczytywaniem sie w starozytnych te znajomosc, bardzo sumiennie i dlugo przemyslawszy i rozwazywszy, zawarlem obecnie w tym dzielku, które posylam Waszej Wysokosci. A chociaz wiem, ze nie jest ono Jej godnym, jednak mam niezlomna ufnosc, ze przez laskawosc Wasza zostanie przyjete, zwazywszy, ze nie moglem uczynic lepszego daru, jak dac Jego Wysokosci moznosc zrozumienia w krótkim czasie tego wszystkiego, co ja poznalem i czego nauczylem sie w tylu latach, a z takim trudem i niebezpieczenstwami.

Tego dziela nie ubralem i nie zapelnilem górnymi wyrazeniami ani szumnymi i kwiecistymi slowami, ani zadna inna poneta lub ozdoba zewnetrzna, jakimi pisarze zwyczajnie zdobia swe utwory, bo chcialem, by niczym zgola nie bylo upiekszone i by wylacznie prawdziwosc tresci, tudziez waga przedmiotu czynily je milym.

A niechaj nie bedzie poczytane mi za zarozumialosc, ze czlowiek niskiego i podlego stanu osmiela sie omawiac i regulowac postepowanie ksiazat, albowiem jak ci, którzy rysuja kraje, umieszczaja sie nisko na równinie, gdy chca przypatrzyc sie naturze gór i miejsc wynioslych, a staja wysoko na górze, gdy chca przypatrzyc sie naturze miejsc niskich, podobnie trzeba byc ksieciem, by dobrze poznac nature ludów, a trzeba nalezec do ludu, by dobrze poznac nature ksiazat.

Przyjmij przeto Wasza Wysokosc ten skromny dar z tym sercem, z jakim go posylam jezeli Wasza Wysokosc te ksiazke przeczyta i starannie rozwazy, pozna, ze glównym moim tam zawartym pragnieniem, jest, bys Wasza Wysokosc osiagnal te wielkosc, jaka zapowiadaja los i inne Jego zalety.

A jezeli Wasza Wysokosc ze szczytu swej wielkosci zwróci niekiedy oczy na niziny, spostrzeze, jak niezasluzenie znosze ciezkie i nieustanne przesladowanie losu.

 

I
Jakie sa rodzaje ksiestw i w jaki sposób sie je pozyskuje

Wszelkie panstwa, wszelkie rzady, które mialy lub maja wladze nad ludzmi, bywaja republikami albo ksiestwami. Ksiestwa sa dziedziczne, jezeli ród ksiecia sprawuje rzady przez czas dluzszy, albo nowe. Te ostatnie sa albo zupelnie nowe, jak Mediolan za Francesca Sforzy, albo sa wlaczone jako czlon do dziedzicznego panstwa tego ksiecia, który je zdobywa, jak królestwo Neapolu pod wladza króla Hiszpanii. Zyskane w ten sposób kraje nawykly do zycia pod wladza ksiecia lub do wolnosci, a pozyskuje sie je obcym lub wlasnym orezem, przez szczescie lub osobista dzielnosc.

II
O ksiestwach dziedzicznych

Nie bede wdawal sie w rozprawe o republikach, gdyz gdzie indziej omówilem je obszernie. Zajme sie wylacznie ksiestwami i przejde powyzsze ich rodzaje, rozwazajac, w jaki sposób moga owe ksiestwa rzadzic sie i utrzymywac. Powiem wiec, ze istnieja znacznie mniejsze trudnosci w utrzymaniu panstw dziedzicznych, przywyklych do krwi swoich ksiazat, niz nowych wystarczy tam bowiem nie naruszac zasad przodków, dostosowujac sie przy tym do okolicznosci owóz jezeli nawet ksiaze jest czlowiekiem o pospolitej zrecznosci, utrzyma sie zawsze w swym panstwie, chyba ze pozbawila go wladzy jakas nadzwyczajna i przemozna sila a raz pozbawiony, odzyska ja na powrót przy pierwszej lepszej klesce, jaka spadnie na zdobywce. Mamy na przyklad w Italii ksiecia Ferrary, który oparl sie atakom Wenecjan w 1484 r., i papieza Juliusza w 1510 tylko dzieki temu, ze od dawna siedzial w swoim panstwie.
Poniewaz urodzony ksiaze mniej ma powodów i mniej jest zmuszony do wyrzadzania drugim krzywdy, stad wiec pochodzi, ze bywa wiecej kochany jest rzecza naturalna, ze jest dobrze widziany u swoich, jezeli nadzwyczajne jego wady nie czynia go nienawistnym i jezeli pamiec i przyczyny przewrotów zatarly sie wskutek starodawnosci i ciaglosci rzadów kazdy bowiem przewrót tworzy podscielisko dla przewrotu nastepnego.


III
O ksiestwach mieszanych

Natomiast w ksiestwach nowych istnieja trudnosci. Po pierwsze, jezeli nie jest ono zupelnie nowe, lecz stanowi jak gdyby czlon dziedzicznego panstwa, razem z którym moze byc nazwane mieszanym - przewroty w nim rodza sie przede wszystkim z tej naturalnej przyczyny, która istnieje w kazdym nowym ksiestwie. Ludzie bowiem chetnie zmieniaja pana w tej nadziei, ze poprawia swój los, i ta wiara daje im przeciwko panujacemu bron w reke - w czym zawodza sie, przekonawszy sie przez doswiadczenie, ze tylko pogorszyli swe polozenie. To zas wyplywa z innej koniecznosci, naturalnej i pospolitej, która powoduje, ze ksiaze nowy musi zawsze krzywdzic swych nowych poddanych, czy to przez swych ludzi zbrojnych, czy to przez inne niezliczone zniewagi, które pociaga za soba nowy nabytek. W ten sposób znajdziesz posród swych nieprzyjaciól tych wszystkich, których skrzywdziles przez objecie wladzy, a nie zdolasz w przyjazni utrzymac tych, którzy cie wyniesli, poniewaz nie potrafisz zadowolic ich w sposób odpowiadajacy ich nadziejom, a majac wzgledem nich zobowiazania, nie mozesz przeciwko nim uzywac ostrych srodków kazdy bowiem, chociazby bardzo silny pod wzgledem wojskowym, potrzebuje przychylnosci mieszkanców kraju, aby wejsc w jego posiadanie. Z tych powodów Ludwik XII, król francuski, jak szybko zdobyl Mediolan, tak szybko go stracil, i do odebrania mu go wystarczyly pierwszym razem sily wlasne ksiecia Lodovica, poniewaz ludnosc, która tamtemu otworzyla bramy, nie mogla zniesc udreczen ze strony nowego pana, gdy sie widziala zawiedziona w swej opinii i w swych oczekiwanych w przyszlosci korzysciach. Co prawda, gdy sie potem odzyska kraje zrebeliowane, wtedy traci sie je po raz drugi, bo wladca, korzystajac z powstania, mniej przebiera w srodkach, aby umocnic sie przez karanie winnych, sledzenie podejrzanych i w ogóle zabezpieczanie stron slabych. Otóz, aby Francja stracila Mediolan, wystarczyl pierwszym razem ruch wszczety na granicy przez jednego ksiecia Lodovico aby zas stracic go po raz drugi, potrzeba bylo, by wszyscy zwrócili sie przeciwko niej i aby jej wojska zostaly zniszczone i wypedzone z Italii, co pochodzi z przyczyn powyzej wymienionych niemniej tak pierwszym, jak drugim razem odebrano jej Mediolan. Omówiono juz ogólne przyczyny pierwszej utraty, pozostaje obecnie zajac sie przyczynami drugiej i zobaczyc, jakie mial srodki król francuski, a jakimi móglby posluzyc sie ktos, bedacy w jego polozeniu, aby lepiej niz on utrzymac sie przy nabytku. Otóz powiem, ze panstwa, które ksiaze po nabyciu przylacza do swego dawnego panstwa, albo leza w tym samym co ono kraju i maja ten sam jezyk, albo nie. W pierwszym wypadku jest latwo utrzymac je, zwlaszcza jezeli nie sa przyzwyczajone do wolnosci, i aby je
pewnie posiadac wystarczy wytracic ród panujacego tam ksiecia zreszta ludzie zachowaja sie spokojnie, gdy sie zachowa dawne warunki zycia i gdy nie ma róznicy zwyczajów. Tak stalo sie z Burgundia, Bretania, Gaskonia i Normandia, które od dawna sa zlaczone z Francja, i chociaz róznia sie od niej nieco co do jezyka, niemniej jednak zwyczaje maja podobne i znosza sie wzajemnie latwo. Kto wiec takie panstwo nabywa, ten musi, chcac je zatrzymac, miec dwie rzeczy na oku jedna, aby krew dawnego ksiecia wygasla, druga, aby nie zmieniac krajowych praw ani powiekszac podatków w ten sposób w bardzo krótkim czasie zleje sie ono z dawnym ksiestwem w jedno cialo.
Atoli gdy nabywa sie panstwo w prowincji odmiennej co do jezyka, zwyczajów i urzadzen, to tu natrafia sie na trudnosci i trzeba wiele szczescia i wiele zrecznosci, aby sie przy nim utrzymac. A jednym z najlepszych i najskuteczniejszych srodków byloby, aby zdobywca zamieszkal tam osobiscie, przez co posiadanie tego kraju stanie sie najpewniejszym i najtrwalszym. Tak zrobil w Grecji Turek, który pomimo wszystkich innych srodków, stosowanych przez niego dla utrzymania tego panstwa, nie bylby osiagnal celu, gdyby sie tam nie osiedlil. Bowiem, gdy sie jest na miejscu, widzi sie nieporzadki w zarodku i od razu mozna im zapobiec nie mieszkajac zas na miejscu, poznaje sie je, gdy sa juz grozne i nie ma srodka zaradczego.
Nadto prowincja nie cierpi wtedy zdzierstw twoich urzedników, bo poddani moga krótka droga odwolac sie do ksiecia, totez maja wiecej powodów, by go kochac, gdy chca byc dobrymi, a bac sie, gdy nimi byc nie chca. Ci wiec sasiedzi, którzy mieliby ochote uderzyc na takie panstwo, dobrze sie wprzód namysla, tak ze mieszkajacy tam ksiaze moze je stracic chyba tylko z najwieksza trudnoscia.
Innym jeszcze lepszym srodkiem jest zakladanie w jednej lub dwu miejscowosciach kolonii, które bylyby dla tego panstwa jak gdyby kajdanami, gdyz albo to trzeba koniecznie uczynic, albo utrzymywac tam sporo wojska. Kolonie duzo nie kosztuja ksiecia, który osadza je i utrzymuje, nie lozac na nie nic lub niewiele nadto krzywdzi tylko nieznaczna czesc ludnosci, a mianowicie tylko tych, którym odbiera pola i domy, aby je dac nowym mieszkancom, zreszta skrzywdzeni, zyjac w rozproszeniu i ubóstwie, nie moga nigdy wyrzadzic mu szkody wszyscy zas inni latwo uspokajaja sie, bo z jednej strony krzywda ich nie dotyka, a z drugiej obawiaja sie, aby nie popelnic bledu i aby ich nie spotkalo to, co tych, którzy zostali wywlaszczeni. Zaznaczam wiec w konkluzji, ze takie kolonie nie kosztuja nic, sa wierniejsze, krzywdza mniej, a krzywdzeni, jako ubodzy i rozproszeni, nie moga szkodzic, jak sie rzeklo wyzej. Nalezy bowiem pamietac, ze ludzi trzeba albo potraktowac lagodnie albo wygubic, gdyz mszcza sie za blahe krzywdy, za ciezkie zas nie moga. Przeto gdy sie krzywdzi czlowieka, nalezy czynic to w ten sposób, aby nie trzeba bylo obawiac sie zemsty.
Lecz gdy zamiast kolonii utrzymuje sie sily zbrojne, wtedy wydaje sie znacznie wiecej, zuzywajac na zalogi wszystkie dochody tego panstwa, tak ze zdobycz przynosi ksieciu straty, krzywdzac przy tym znacznie wiecej, gdyz wskutek przenoszenia wojsk do coraz innych miejscowosci szkodzi calemu temu panstwu. Ten ciezar odczuwa kazdy, wiec kazdy staje sie wrogiem ksiecia, a sa to wrogowie, którzy moga szkodzic, gdyz bici pozostaja w swoich wlasnych domach. Jak wiec zalogi wojskowe sa pod kazdym wzgledem nieprzydatne, tak kolonie pozyteczne.
Ksiaze, który znajdzie sie w prowincji, majacej odmienne od jego panstwa zwyczaje, jak to sie wyzej powiedzialo, powinien równiez stac sie glowa i obronca sasiadów slabszych, a starac sie oslabic mozniejszych w prowincji, tudziez czuwac, aby wypadkiem nie wkroczyl do niej jakis równy mu potega cudzoziemiec. Zawsze bowiem zdarzy sie, ze takiego beda starali sie wprowadzic tam ci, którzy beda niezadowoleni, albo przez swa zbytnia ambicje, albo przez strach, jak sie to widzi, ze Etolowie wprowadzili do Grecji Rzymian, którzy takze i do kazdej innej prowincji, do jakiej wkraczali, byli przyzywani przez krajowców. A dzieje sie to w ten sposób, ze skoro potezny cudzoziemiec wkracza do prowincji, natychmiast lacza sie z nim wszyscy ci, co sa w niej mniej potezni, kierowani zawiscia przeciw potezniejszemu od siebie tak ze on nie bedzie mial zadnych trudnosci, aby ich pozyskac, gdyz ci wszyscy od razu zlacza chetnie swe sily z rzadem zdobywcy. Ma tylko baczyc, aby nie zyskali zbytnich sil i zbytniego znaczenia, a latwo bedzie mógl wlasnymi silami tudziez za ich poparciem ponizyc poteznych, aby niepodzielnie stac sie samowladnym panem tej prowincji. Kto sie niedobrze pod tym wzgledem urzadzi, rychlo straci nabytek, a w czasie swoich rzadów bedzie mial w kraju niezliczone trudnosci i przykrosci. Rzymianie dokladnie przestrzegali tej zasady w zdobytych prowincjach, zakladali tam kolonie, popierali slabszych, nie powiekszajac ich sily, ponizali poteznych i przeszkadzali wplywom moznych cudzoziemców. I niechaj Grecja, jako prowincja, bedzie wystarczajacym przykladem. Rzymianie popierali Etolów i Achajów, upokorzyli królestwo Macedonii tudziez wypedzili Antiocha nigdy jednak pomimo zaslug Etolów i Achajów nie pozwolili na wzmozenie sie ich panstw, ani tez Filip nie zdolal perswazjami sklonic ich do tego, by stali sie jego przyjaciólmi bez równoczesnego ponizania go, ani tez potega Antiocha nie zdolala sprawic, aby zgodzili sie na zatrzymanie przez niego w tym kraju któregokolwiek panstwa. Rzymianie bowiem w tym wypadku czynili to, co powinni czynic wszyscy madrzy ksiazeta, którzy maja zwracac uwage nie tylko na trudnosci obecne, lecz takze przyszle, i staraja sie im usilnie zapobiec gdyz przewidujac je z daleka, latwo mozna im zaradzic, a gdy sie czeka, az nadejda, juz na lekarstwo za pózno bo choroba stala sie nieuleczalna. Podobnie dzieje sie, jak mówia lekarze, ze suchotami. Sa one w poczatkach choroby latwe do wyleczenia, a trudne do rozpoznania lecz nie rozpoznane ani leczone w poczatkach, staja sie z biegiem czasu latwe do rozpoznania, a trudne do leczenia. To samo zdarza sie w sprawach panstwowych, gdyz rodzace sie w nich zlo, poznane z daleka (co tylko madry potrafi), leczy sie szybko, lecz gdy wskutek tego, ze nie zostalo rozpoznane, pozwala sie na jego wzrost, tak ze kazdy je wtedy rozpozna, nie ma juz lekarstwa. Otóz Rzymianie, przewidujac przyszle klopoty, zapobiegali im zawsze i nigdy nie dopuszczali do ich spotegowania, chocby nawet chodzilo o zazegnanie wojny, gdyz wiedzieli, ze wojny sie nie uniknie, lecz tylko odwlecze z korzyscia dla przeciwników. Przeto chcieli stoczyc wojne z Filipem i Antiochem w Grecji, aby nie potrzebowali jej prowadzic w Italii, a wówczas mogli uniknac jej i z jednym, i z drugim tego jednak nie pragneli, nigdy bowiem nie podobalo im sie to, co ciagle jest na ustach medrców naszych czasów: "korzystac z dobrodziejstw chwili", lecz raczej to, co odpowiadalo ich mestwu i rozumowi, poniewaz czas nie stoi w miejscu i moze przyniesc tak dobro, jak zlo, tak zlo, jak dobro.
Lecz wrócmy do Francji i zbadajmy, czy trzymala sie ona choc jednej z powyzszych zasad bede zas mówil nie o Karolu, lecz o Ludwiku, którego dzialalnosc lepiej sie widzi, bo dluzej panowal w Italii spostrzezecie, ze postepowal on wbrew tym zasadom, jakich nalezy przestrzegac, aby utrzymac panstwo, majace odmienne wlasciwosci. Króla Ludwika wprowadzila do Italii ambicja Wenecjan, którzy przez jego przybycie chcieli dla siebie zyskac polowe Lombardii. Nie chce ganic tego sposobu, uzytego przez króla, który pragnac postawic stope w Italii, a nie majac w tym kraju przyjaciól, byl zmuszony zawierac takze zwiazki przyjazni, jakie tylko sie daly, tym bardziej ze zamkniete przed nim byly wszystkie bramy wskutek postepowania króla Karola. I zamysl bylby mu sie bardzo rychlo powiódl, gdyby pod innym wzgledem nie popelnil bledu. Otóz król, zajawszy Lombardie, od razu odzyskal te powage, która stracil przez Karola. Genua ustapila, Florentczycy stali sie jego przyjaciólmi, margrabia Mantui, ksiaze Ferrary, Bentivoglio, hrabina da Forli, pan Faenzy, Pesaro, Rimini, Camerino i Piombino, Lucca, Piza i Siena, kazdy ubiegal sie o jego przyjazn. A wtedy mogli Wenecjanie poznac nierozwage swego postepku, bo chcac zyskac dwie ziemie w Lombardii, zrobili króla panem dwóch trzecich Italii. Zwaz teraz jedno, z jak malym trudem mógl król utrzymac w Italii swa przewage, gdyby przestrzegal powyzej podanych regul, ochraniajac i broniac wszystkich swych przyjaciól, którzy z powodu swej znacznej liczby i slabosci, tudziez z obawy czy to przed Kosciolem, czy Wenecjanami, musieliby zawsze stac przy nim, i przez nich mógl latwo zabezpieczyc sie przeciw tym, którzy nie przestali byc poteznymi. Lecz on, ledwo stanal w Mediolanie, juz uczynil cos wrecz przeciwnego, udzieliwszy pomocy papiezowi Aleksandrowi dla zajecia Romanii. I nie opatrzyl sie, ze tym postepkiem sam siebie oslabil, straciwszy przyjaciól i tych, którzy mu sie oddali, a wzmocnil Kosciól, dodawszy do jego wladzy duchowej, dajacej mu taka powage, jeszcze tyle swieckiej. Popelniwszy ten blad, musial w nim wytrwac, az ostatecznie, aby polozyc koniec ambicji Aleksandra i nie dopuscic do opanowania przez niego Toskanii, sam musial zjechac do Italii. I nie dosc na tym, ze powiekszyl potege Kosciola i stracil przyjaciól, ale jeszcze, aby zyskac panstwo neapolitanskie, podzielil sie nim z królem hiszpanskim otóz bedac przedtem niepodzielnym panem Italii wprowadzil tam towarzysza, aby ambitni w tym kraju i jemu nieprzychylni mieli u kogo szukac poparcia mogac zas zostawic Neapol królowi, jako swemu holdownikowi, usunal go, aby wprowadzic tam takiego, który jego mógl wypedzic.
Zaprawde zadza podbojów jest rzecza bardzo naturalna i powszechna i zawsze, gdy je ludzie czynia z powodzeniem, zyskuja pochwaly, a nie nagane, lecz gdy chca je czynic na wszelki sposób, wbrew mozliwosci, zasluguja na nagane i popelniaja blad. Jezeli przeto Francja mogla wlasnymi silami uderzyc na Neapol, powinna byla to uczynic, jezeli nie mogla, nie powinna byla nim sie dzielic. A jezeli podzial Lombardii, którego dokonala z Wenecjanami, zasluguje na usprawiedliwienie, gdyz pozwolil jej postawic stope w Italii, to ten jest nagany godny, bo nie moze byc wytlumaczony taka jak tamtem koniecznoscia. Popelnil wiec Ludwik tych piec bledów: zniszczyl slabszych, powiekszyl sily juz i tak znacznej potegi w Italii, wprowadzil bardzo silnego cudzoziemca, nie zamieszkal tam osobiscie i nie zakladal kolonii. Moze te bledy nie przynioslyby jeszcze szkody za jego zycia, gdyby przez zagrozenie stanu posiadania Wenecji nie popelnil bledu szóstego. Albowiem gdyby byl nie wzmocnil Kosciola i nie wprowadzil Hiszpanów do Italii, byloby rzecza bardzo rozumna, a nawet konieczna, ponizyc tamtych lecz gdy raz zrobil to, o czym powyzej mówilem, nigdy nie powinien byl godzic sie na ich zniszczenie, oni bowiem majac potege, byliby innych z dala od Lombardii trzymali, juz to dlatego, ze nie dopusciliby tam nikogo, kto by nie chcial uznac ich zwierzchnictwa, juz to dlatego, ze inni nie dazyliby do odebrania jej Francji po to, by im ja oddac, a narazic sie obu potegom nie mieliby odwagi.
Gdyby zas ktos powiedzial: król Ludwik odstapil Aleksandrowi Romanie, a Hiszpanii królestwo [neapolitanskie], aby uniknac wojny, odpowiem powyzszymi argumentami, ze dla unikniecia wojny nie nalezy nigdy dopuszczac do spotegowania nieporzadku, poniewaz nie uniknie sie jej, lecz tylko na twoja niekorzysc odwlecze. A gdyby inni przytoczyli przyrzeczenie, które król dal papiezowi, ze dla niego podejmie sie tej wyprawy, aby uzyskac w zamian dla siebie zerwanie malzenstwa, a dla arcybiskupa w Rouen kapelusz kardynalski, odpowiem na to ponizej, mówiac o przyrzeczeniach ksiazat i o tym, jak ich nalezy dotrzymywac. Stracil przeto król Ludwik Lombardie wskutek nieprzestrzegania zadnej z zasad przestrzeganych przez tych, którzy zajete prowincje chca utrzymac. I nie jest to zadnym dziwem, lecz rzecza bardzo logiczna i zwyczajna. I o tym przedmiocie rozmawialem w Nantes z kardynalem de Rouen w tym czasie, gdy Valentino - tak powszechnie nazywano Cezara Borgie, syna papieza Aleksandra - zajmowal Romanie. Gdy mi zas kardynal de Rouen powiedzial, ze Wlosi nie rozumieja sie na rzemiosle wojennym, odpowiedzialem mu, ze Francuzi nie rozumieja sie na sprawach politycznych, bo gdyby rozumieli sie, nie pozwoliliby dojsc Kosciolowi do takiej sily. Doswiadczenie dowiodlo, ze Francja stworzyla przewage Kosciola i Hiszpanii w Italii, tracac w ten sposób swoje panowanie na pólwyspie.
Stad wyplywa ogólne prawidlo, które nie zawodzi nigdy lub rzadko, ze gubi sam siebie ten, kto drugiego czyni poteznym, gdyz tworzy sie te potege zrecznoscia lub sila, a jedno i drugie budzi nieufnosc u tego, który stal sie poteznym.

IV
Dlaczego królestwo Dariusza zdobyte przez Aleksandra nie powstalo przeciw nastepcom Aleksandra po jego smierci

Zwazywszy trudnosci, jakie istnieja w utrzymaniu sie przy swiezo nabytym panstwie, móglby ktos dziwic sie, skad pochodzi, ze gdy Aleksander Wielki stal sie panem Azji w ciagu kilku lat - i ledwo ja zajawszy umarl - jego nastepcy utrzymali cale panstwo, chociaz wydawaloby sie rzecza logiczna, ze wybuchnie tam powstanie. Tymczasem nastepcy jego utrzymali sie przy nim i nie mieli zadnych innych trudnosci, jak tylko te, które wyniknely z ich wlasnych, sprzecznych ambicji. Odpowiem na to, ze ksiestwa, o których zachowala sie pamiec, bywaja rzadzone na dwa rózne sposoby, albo przez jednego ksiecia, któremu z jego laski i woli podwladni, jako ministrowie, pomagaja w zarzadzie panstwem, albo przez ksiecia i baronów, którzy zajmuja ten stopien nie z laski pana, lecz z racji starozytnosci swej krwi. Tacy baronowie maja wlasnych poddanych, którzy ich uznaja za swych panów i czuja ku nim naturalne przywiazanie. W panstwach rzadzonych przez jednego ksiecia i jemu podwladnych ma ksiaze wieksza wladze, gdyz w calym kraju nie ma nikogo, kto by uznawal kogos za wyzszego od niego, a jesli lud slucha kogos innego, to tylko jako ministra i urzednika i nie odnosi sie do niego ze szczególna zyczliwoscia.
Przykladami tych dwóch odmiennych rodzajów rzadzenia sa w naszych czasach Turcja i Francja. Cala monarchia turecka rzadzi jeden pan, którego wszyscy sa niewolnikami podzieliwszy swe panstwo na sandzaki, posyla on tam róznych zarzadców, których zmienia i przenosi wedlug swej woli. Przeciwnie, król francuski stoi w srodku znacznej liczby panów, uznawanych przez swych poddanych i przez nich kochanych: maja oni swoje przywileje, których król nie moze im odebrac bez narazenia sie na niebezpieczenstwo. Kto przeto przyjrzy sie jednemu i drugiemu panstwu, spostrzeze, ze bardzo trudno zdobyc panstwo tureckie, lecz bardzo latwo utrzymac je, gdy raz zostalo podbite. Natomiast, przeciwnie, spostrzeze, ze byloby latwiej z róznych wzgledów zajac panstwo francuskie, lecz bardzo trudno utrzymac je. Przyczyny trudnosci podbicia panstwa tureckiego tkwia w tym, ze zdobywca nie moze byc przyzwany przez ksiazat tego panstwa ani spodziewac sie, ze bunt stojacych przy rzadzie ulatwi mu przedsiewziecie. Pochodzi to z przyczyn powyzej wyluszczonych. Wszyscy oni bowiem, jako niewolnicy i zalezni, tylko z najwieksza trudnoscia dadza sie namówic do odstepstwa, a gdyby nawet dali sie namówic, malo po tym pozytku mozna sie spodziewac, gdyz z przyczyn powyzej wylozonych nie potrafia pociagnac za soba narodu. Otóz ktokolwiek by uderzyl na Turków, musi pamietac o tym, ze ich znajdzie w jednosci i ze mu wypadnie wieksza nadzieje pokladac we wlasnych silach niz w rozprzezeniu przeciwnika lecz gdy raz ich zwyciezy w taki sposób, ze nie beda zdolni wojska swego znowu na nogi postawic, wtedy nie potrzebuje lekac sie nikogo oprócz rodziny panujacego gdy te wygubi, nikogo nie potrzebuje sie obawiac, bo nikt inny nie ma miru u ludów jak wiec przed odniesieniem zwyciestwa nie mógl zwyciezca pokladac nadziei w poddanych, tak po nim nie potrzebuje bac sie ich.
Calkiem przeciwnie dzieje sie w panstwach rzadzonych podobnie jak Francja, gdzie latwo mozesz wkroczyc, pozyskawszy któregos z baronów panstwa, gdyz zawsze znajda sie malkontenci i tacy, którzy pragna zmiany. Z tych powodów moga oni utorowac ci droge do tego panstwa i ulatwic zwyciestwo, lecz gdy zechcesz zatrzymac to panstwo, natrafisz na niezliczone trudnosci i ze strony tych, którzy ci pomagali, i tych, których pognebiles. Nie wystarczy wytracic rodzine ksiecia, gdyz zawsze pozostana tam tacy panowie, którzy stana na czele nowych przewrotów nie mogac tych wszystkich ani zadowolic, ani wytepic, stracisz to panstwo przy najblizszej sposobnosci.
Otóz jezeli zwazycie, jakiego rodzaju byly rzady Dariusza, znajdziecie je podobnymi do tych, jakie sa w panstwie tureckim. Dlatego Aleksander musial najpierw uderzyc nan z cala sila i rozbic go w polu po tym zas zwyciestwie, gdy Dariusz zginal, jego panstwo stalo sie z przyczyn powyzej wylozonych pewna wlasnoscia Aleksandra. I gdyby jego nastepcy postepowali zgodnie, mogli je bez trudu zatrzymac, bo nie bylo w nim innych zaburzen prócz tych, które oni sami wywolali.
Atoli panstw urzadzonych tak jak Francja niepodobna posiadac z takim spokojem. Dlatego wybuchaly czeste powstania w Hiszpanii, Francji i Grecji przeciw Rzymianom byly one nastepstwem tego, ze przedtem istnialy w tych panstwach liczne ksiestwa. Rzymianie tak dlugo nie mogli byc pewni posiadania tych prowincji, jak dlugo trwala pamiec tych ksiestewek, lecz gdy ta wygasla, stali sie pewnymi posiadaczami dzieki sile i ciaglosci wladzy. A takze pózniej, gdy miedzy nimi przyszlo do walki, mógl kazdy pociagnac za soba czesc tych prowincji, zaleznie od powagi, jaka w nich zdobyl, one bowiem, wobec wygasniecia krwi ich pana, jedynie Rzymian uznawaly za swoich wladców.
Po rozwazeniu tych rzeczy nikogo nie zdziwi latwosc, z jaka Aleksander mógl utrzymac panstwo azjatyckie, tudziez trudnosc, jaka mieli inni w zatrzymaniu tego, co zdobyli, jak np. Pyrrus i wielu innych. Nie pochodzilo to z wiekszej lub mniejszej dzielnosci zwyciezców, lecz z odmiennego ustroju podbitego panstwa.

V
W jaki sposób nalezy rzadzic miastami i ksiestwami, które przed podbojem mialy wlasne prawa

Jezeli podbite panstwa, jak sie rzeklo, sa przyzwyczajone do rzadzenia sie swoimi prawami i do wolnosci, sa trzy sposoby, aby je utrzymac: pierwszy - to zniszczyc je, drugi, zalozyc tam swa siedzibe, trzeci, zostawic im ich wlasne prawa, czerpac stamtad pewne dochody i stworzyc wewnatrz rzad oligarchiczny, który by ci je utrzymal w przyjazni. Albowiem taki rzad, utworzony przez ksiecia, wie, ze nie moze obejsc sie bez jego przyjazni i potegi, i ze trzeba czynic wszystko, aby go podtrzymac. I latwiej trzyma sie miasto, przyzwyczajone do wolnosci, za posrednictwem jego obywateli niz w jakikolwiek inny sposób. Przykladem sa Spartanie i Rzymianie. Spartanie trzymali Ateny i Teby, utworzywszy w nich rzady oligarchiczne, niemniej jednak stracili je. Rzymianie, chcac utrzymac sie przy Kapui, Kartaginie i Numancji, zniszczyli je i nie stracili ich. Natomiast chcieli utrzymac Grecje w podobny sposób, jak ja trzymali Spartanie, dajac jej wolnosc i zostawiajac jej wlasne prawa to zas nie udalo sie do tego stopnia, ze aby ja utrzymac, musieli zburzyc wiele miast tej prowincji. Naprawde bowiem nie ma innego pewnego sposobu utrzymania podbitych miast, jak tylko zburzenie ich. A kto opanuje miasto, przyzwyczajone do wolnosci, a nie niszczy go, nalezy oczekiwac, ze sam zostanie przez nie zgubiony, gdyz ono moze zawsze wywolac powstanie w imie wolnosci, a takze posiada starodawne urzadzenia, które nie ida w zapomnienie ani szybko, ani pod wplywem otrzymanych dobrodziejstw. I cokolwiek by sie czynilo, jezeli sie nie rozdzieli i nie rozproszy mieszkanców, nie zapomna oni hasla wolnosci i tych porzadków, lecz przy najblizszej sposobnosci do nich sie uciekna, jak to uczynila Piza, chociaz uplynelo sto lat, jak dostala sie w niewole Florentczyków.
Lecz skoro miasta i prowincje przywykly do zycia pod wladza ksiecia, a krew jego wygasla, to bedac z jednej strony przyzwyczajone do posluszenstwa, a z drugiej nie majac dawnego ksiecia, nie zgodza sie na wybór zadnego sposród swych obywateli, zyc zas wolne nie umieja tak ze sa malo skorzy do broni i bez trudu moze je ksiaze pozyskac i ubezpieczyc sie co do nich. Natomiast w republikach jest wiecej zycia, wiecej nienawisci, wiecej zadzy zemsty, a pamiec dawnej wolnosci nie opuszcza ich obywateli i nie pozwala im spoczac, tak ze najpewniejszym srodkiem jest zniszczyc je lub w nich zamieszkac.

VI
O nowych ksiestwach, zyskanych orezem wlasnym i mestwem

Niech sie nikt nie dziwi, ze mówiac o calkiem nowych ksiestwach, i to tak o ksieciu, jak o panstwie, przytocze najwznioslejsze przyklady, gdyz ludzie krocza prawie zawsze drogami ubitymi przez innych i w czynnosciach swych nasladuja drugich a poniewaz niepodobna trzymac sie dokladnie tych dróg ani dorównac w doskonalosci tym, których nasladujesz, przeto rozumny maz powinien zawsze postepowac sladami ludzi wielkich i najbardziej nasladowania godnych, aby jezeli im nie dorówna, to przynajmniej zblizyl sie do nich pod pewnym wzgledem. Podobnie czynia dobrzy lucznicy: ci, widzac bardzo odlegly cel, a znajac sile rzutu swego luku, mierza nieco wyzej, nie po to, aby dosiegnac strzala tej wysokosci, lecz aby mierzyc wyzej, trafic do celu.
Powiem przeto, ze wieksze lub mniejsze trudnosci w utrzymaniu sie nowego ksiecia przy ksiestwach zupelnie nowych zaleza od mniejszej lub wiekszej dzielnosci zdobywcy. A poniewaz ten przypadek, ze ktos z prywatnego czlowieka staje sie ksieciem, kaze domyslac sie mestwa lub szczescia, przeto zdaje sie, ze jedno lub drugie lagodzi nieco liczne trudnosci. Jednak latwiej utrzymywal sie ten, kto mniej liczyl na szczescie. Ulatwienie niejakie wynika wówczas, gdy ksiaze jest zmuszony tam zamieszkac, nie majac innego panstwa. Lecz przechodzac do tych, którzy dzieki wlasnej dzielnosci, a nie szczesciu, stali sie ksiazetami, powiem, ze najznakomitszymi wsród nich sa Mojzesz, Cyrus, Romulus, Tezeusz i im podobni. A chociaz o Mojzeszu nie powinno sie mówic, gdyz byl on jedynie wykonawca polecen Boskich, jednak zasluguje on na podziw dla tej chocby laski, która uczynila go godnym rozmowy z Bogiem. Lecz co do Cyrusa i innych, którzy zyskali lub zalozyli panstwo, okaza sie oni wszyscy godnymi podziwu, a jesli rozwazac sie bedzie ich czyny i poszczególne zarzadzenia, nie okaza sie one inne niz Mojzesza, chociaz ten mial tak moznego Nauczyciela. I wystarczy zbadac ich czyny i zycie, aby przekonac sie, ze oni nic wiecej nie otrzymali od losu, jak tylko sposobnosc, która im dala podstawy do zaprowadzenia tej formy rzadu, jaka uznali za odpowiednia i bez tej sposobnosci zaniklaby sila ich ducha, zas bez tej sily sposobnosc poszlaby na marne. Bylo przeto koniecznym, aby Mojzesz znalazl lud izraelski gnebiony w egipskiej niewoli, który by, ratujac sie przed uciskiem, zdecydowal sie pójsc za jego przewodnictwem aby Romulus stal sie królem Rzymu i zalozycielem tej ojczyzny, trzeba bylo, by nie mógl zostac w Albie i by go po urodzeniu porzucono trzeba bylo, aby Cyrus zastal Persów niezadowolonych z panowania Medów, a Medów oslabionych i zniewiescialych wskutek dlugiego pokoju. Nie móglby byl Tezeusz okazac swej dzielnosci, gdyby nie znalazl Atenczyków w rozbiciu.
Otóz te sposobnosci przyniosly owym mezom powodzenie, a nadzwyczajna dzielnosc i madrosc pozwolila im dostrzec te sposobnosc, dzieki czemu podniesli i uszczesliwili swa ojczyzne. Ci, którzy kroczac podobnymi drogami dzielnosci, dochodza do wladzy ksiazecej, zdobywaja ja z trudem, lecz zatrzymuja z latwoscia. Trudnosci napotykane przez nich w uzyskaniu tronu rodza sie po czesci z nowych urzadzen i sposobów, jakie musza stosowac dla ugruntowania swego panstwa i swego bezpieczenstwa. A trzeba zwazyc, ze nie ma rzeczy trudniejszej w przeprowadzeniu ani watpliwszej co do wyniku, ani bardziej niebezpiecznej w kierowaniu, jak przewodnictwo przy tworzeniu nowych urzadzen. Albowiem reformator miec bedzie przeciw sobie wszystkich tych, którym ze starymi urzadzeniami bylo dobrze, a ostroznymi jego przyjaciólmi beda ci, którym z nowymi urzadzeniami mogloby byc dobrze. Owa ostroznosc pochodzi po czesci ze strachu przed przeciwnikami, którzy maja prawo po swej stronie, po czesci z nieufnosci ludzi, którzy tak dlugo nie maja naprawde zaufania do nowej rzeczy, dopóki nie spostrzega, ze opiera sie ona na pewnym doswiadczeniu. Dlatego ilekroc nieprzyjaciele znajda sposobnosc do ataku, wykonuja go z zaciekloscia, a tamci bronia sie tak slabo, ze ksiaze upada razem z nimi. Dlatego tez, chcac dobrze wyrozumiec te strone, trzeba koniecznie zbadac, czy ci reformatorzy, stoja o wlasnych silach, czy tez sa zalezni od drugich, to znaczy, czy aby przeprowadzic swe dzielo musza prosic, czy moga zmuszac. W pierwszym wypadku wyjda zawsze zle na tym i nie dojda do niczego, lecz gdy zaleza wylacznie od siebie i moga posluszenstwo wymuszac, w takim razie rzadko kiedy upadaja. Totez widzimy, ze wszyscy uzbrojeni prorocy zwyciezaja, a bezbronni padaja, czego przyczyna, oprócz powyzszych rzeczy, jest i ta, ze natura ludów jest zmienna, latwo ich o czyms przekonac, lecz trudno umocnic w tym przekonaniu. Trzeba wiec urzadzic sie w ten sposób, aby gdy wierzyc przestana, wlac im wiare przemoca. Mojzesz, Cyrus, Tezeusz i Romulus nie zdolaliby na czas dluzszy zyskac posluchu dla swoich ustaw, gdyby byli bezbronni, jak to w naszych czasach zdarzalo sie zakonnikowi Girolamo Savonaroli, który padl razem ze swymi reformami, gdy tylko lud stracil zaufanie do niego, a on nie potrafil utrzymac w stalosci tych, którzy mu wierzyli, ani tez wzbudzic ufnosci w tych, którzy mu nie wierzyli. Przeto wszyscy tacy reformatorzy maja wielka trudnosc w postepowaniu i wszelkie niebezpieczenstwa sa na ich drodze, i tylko swa dzielnoscia moga je przezwyciezyc. Atoli gdy je raz pokonaja i zaczna zyskiwac poszanowanie, pozbywszy sie zawistnych, wtedy stana sie poteznymi, bezpiecznymi, otoczonymi czcia i szczesliwymi.
Do tych wielkich przykladów chcialbym dodac mniejszy, lecz do pewnego stopnia zgodny z tamtymi. I za wszystkie inne podobne niech wystarczy przyklad Hierona Syrakuzanskiego, który z prywatnego czlowieka stal sie ksieciem Syrakuz, chociaz nie otrzymal niczego innego od losu, jak tylko sposobnosc. Uciskani bowiem Syrakuzanie wybrali go swym wodzem, po czym tak sie zasluzyl, ze zostal ich ksieciem. Ten, jeszcze jako czlowiek prywatny, odznaczal sie taka sila ducha, ze jego biograf mówi, "quod nihil illi deerat ad regnandum praeter regnum" (niczego innego nie brakowalo mu do królowania, jak tylko królestwa". Justyn, Compendium, XXIII, 4.) Zniósl on dawna armie, zorganizowal nowa, porzucil przyjaznie dawne, zawiazal nowe i opierajac sie na tych zwiazkach, i na zupelnie oddanym sobie wojsku, mógl na tej podstawie budowac kazdy gmach w ten sposób poniósl duzo trudów, aby wladze zyskac, lecz malo, aby ja zatrzymac.

VII
O nowych ksiestwach, obcymi silami i przez szczescie zyskanych

Ci, którzy wylacznie dzieki szczesciu zostaja z prywatnych ludzi ksiazetami, zostaja nimi z malym trudem, lecz z duzym utrzymuja sie oni na skrzydlach leca do celu, wiec tez w drodze nie napotykaja zadnych przeszkód, wszystkie one wystepuja dopiero pózniej, gdy sie juz usadowili na tronie. Takimi ksiazetami sa ci, którym dostalo sie panstwo albo za pieniadze, albo z czyjejs laski, jak to sie trafilo wielu mezom w Grecji, w miastach jonskich i na wielkim Helesponcie, gdzie Dariusz wynosil ksiazat dla swego bezpieczenstwa i chwaly podobnie rzecz miala sie z imperatorami, którzy z prywatnych ludzi dochodzili do wladzy, wynoszeni przez zdemoralizowanych zolnierzy. Tacy mezowie zaleza wylacznie od woli i losu tego, który ich wyniósl, a obie te rzeczy sa bardzo zmienne i niestale nie umieja oni, ani tez nie moga, utrzymac sie na tym stanowisku: nie umieja, gdyz nie jest rzecza logiczna, aby umial rozkazywac ktos, kto zyl zawsze jako czlowiek prywatny, chyba ze jest czlowiekiem wielkiego talentu i mestwa nie moga - gdyz nie maja oddanych sobie i wiernych sil. Nastepnie, wyrastajace nagle panstwa sa jak owe wszystkie rzeczy w przyrodzie, które rodzac sie i rosnac szybko, nie moga miec takich korzeni i rozgalezienia, aby ich pierwsza burza nie zniszczyla podobnie ci, którzy, jak sie rzeklo, stali sie nagle ksiazetami, nie maja dostatecznej sily ducha, aby od razu umiec przygotowac sie do utrzymania tego, co im los przyniósl, i aby pózniej stworzyc te podstawy, które inni tworzyli przed dojsciem do wladzy ksiazecej.
Na obydwa te sposoby zostania ksieciem - przez dzielnosc i przez szczescie - pragne przytoczyc dwa wspólczesne przyklady: Francesca Sforzy i Cezara Borgii.
Francesco stal sie przez zreczne srodki i dzieki swemu wielkiemu mestwu z prywatnego czlowieka ksieciem Mediolanu i latwo utrzymal to, co zdobyl, walczac z tysiacem przeciwnosci. Z drugiej strony Cezar Borgia, zwany powszechnie ksieciem Valentino, zyskal panstwo przez szczescie ojca swego i razem z nim go stracil, pomimo ze uzywal wszelkich sposobów i czynil wszystko, co powinien czynic rozumny i dzielny maz, aby umocnic sie w tych panstwach, które mu bron i szczescie drugich w rece oddaly. Bowiem, jak sie wyzej rzeklo, kto nie zaklada podstaw, zanim zostanie ksieciem, moze je przy mestwie zalozyc pózniej, chociaz dzieje sie to z mitrega dla budowniczego i niebezpieczenstwem dla budowli.
Jezeli przeto rozwazy sie wszystkie postepy ksiecia Valentino, spostrzeze sie, jak dobrze przygotowywal on wszelkie podstawy przyszlej potegi rozpatrzyc je nie uwazam za rzecz zbyteczna, gdyz nie umialbym nawet dac nowemu ksieciu lepszych wskazówek jak te, których dostarcza przyklad czynów ksiecia Valentino ze zas jego sposoby zawiodly, nie bylo jego wina, lecz pochodzilo z nadzwyczajnej i niezmiernej zlosliwosci losu. Aleksander VI, pragnac wywyzszyc ksiecia, swego syna, napotkal wiele trudnosci obecnych i przyszlych. Po pierwsze, nie widzial drogi, aby go mozna bylo zrobic panem jakiegos panstwa, które by nalezalo do Kosciola, a widzial, ze na oderwanie czegokolwiek od Panstwa Koscielnego nie pozwoliliby ani ksiaze mediolanski, ani Wenecjanie, którzy mieli juz pod swym protektoratem Faenze i Rimini. Widzial nadto, ze bron Italii i ta, która móglby sie posluzyc, znajduje sie w reku tych, którzy maja powody obawiac sie potegi papieza, przeto nie mógl na nia liczyc, zwazywszy, ze w zupelnosci byla ona w rekach Orsinich, Colonnów tudziez ich adherentów. Koniecznym wiec bylo zachwiac ten system i w zamieszanie wprawic panstwa Italii, aby ich czesc móc bezpiecznie opanowac. Przyszlo to latwo dzieki Wenecjanom, którzy z innych zreszta powodów sklonili Francuzów do wyprawy na Italie, czemu papiez nie tylko nie sprzeciwil sie, lecz jeszcze rzecz ulatwil, uniewazniajac pierwsze malzenstwo króla Ludwika. Wkroczyl przeto król francuski do Italii z pomoca Wenecjan i za zgoda papieza i ledwo stanal w Mediolanie, a juz papiez uzyskal od niego zolnierzy na wyprawe do Romanii, która zagarnal dzieki powadze imienia królewskiego. Gdy po zajeciu Romanii i pokonaniu Colonnów chcial ksiaze utrzymac te prowincje i poczynic dalsze zabory, przeszkadzaly mu w tym dwie rzeczy, mianowicie jego wlasne wojsko, które nie wydawalo mu sie wiernym, tudziez wola Francji to znaczy, obawial sie, aby wojsko Orsinich, którym sie poslugiwal, nie zawiodlo go w potrzebie, nie tylko przeszkadzajac mu w powiekszeniu zdobyczy, lecz nawet odbierajac to, co juz zdobyl czegos podobnego bal sie takze ze strony króla francuskiego. Orsinich zaczal podejrzewac wtedy, gdy uderzywszy, po zdobyciu Faenzy, na Bolonie, spostrzegl, ze oni niechetnie biora udzial w tej walce co sie zas tyczy króla, poznal jego usposobienie, gdy po wzieciu ksiestwa Urbino uderzyl na Toskanie. Wtedy bowiem król zniewolil go do zaniechania tego przedsiewziecia. Wobec tego postanowil ksiaze uniezaleznic sie od cudzego losu i oreza przede wszystkim wiec oslabil w Rzymie partie Orsinich i Colonnów, pozyskal bowiem wszystkich ich stronników, których mieli miedzy szlachta tych wzial na swój dwór i hojnie ich zaopatrzyl nadto obdarzal ich stosownie do zdolnosci urzedami wojskowymi i cywilnymi, tak ze w ciagu kilku miesiecy wygaslo w ich umyslach przywiazanie do dawnego stronnictwa i przenioslo sie w zupelnosci na ksiecia. Po czym skoro tylko poskromil dom Colonnów, wyczekiwal sposobnosci zniszczenia Orsinich gdy mu sie ta niebawem nadarzyla, wyzyskal ja, jak mógl najlepiej. Orsini bowiem, opatrzywszy sie za pózno, ze potega ksiecia i Kosciola zagraza im zguba, zwolali zjazd do Magione w poblizu Perugii. Wynikiem tego bylo powstanie
w Urbino i rozruchy w Romanii, tudziez liczne niebezpieczenstwa dla ksiecia, które w zupelnosci przezwyciezyl z pomoca Francuzów. Lecz gdy poprawil swe polozenie, to poniewaz nie ufal ani Francji, ani zadnym silom cudzoziemskim, a nie chcial przeciw nim stawac, zaczal wiec uzywac podstepów, a umial tak dalece ukrywac swe zamysly, ze pogodzili sie z nim Orsini za posrednictwem signora Paolo, którego ksiaze staral sie wszelkimi sposobami pozyskac, dajac mu szaty, pieniadze i konie ta jednak nieopatrznosc oddala ich w Sinigaglii w jego rece. Po zgladzeniu wiec przywódców tej rodziny i po pozyskaniu przyjazni jej stronników stworzyl ksiaze wcale pewne podwaliny pod swoja potege, majac cala Romanie i ksiestwo Urbino i ujmujac sobie tamtejsza ludnosc, która juz zaczela lubowac sie w pomyslnym polozeniu. Poniewaz ta ostatnia rzecz zasluguje na zaznaczenie i inni powinni ja nasladowac, wiec nie chce jej pomijac. Ksiaze zajawszy Romanie, zastal ja pod rzadami niedoleznych panów, którzy raczej ograbiali swych poddanych, niz dbali o poprawienie ich losu, i dawali wiecej powodów do niezgody niz do zgody, tak ze ta prowincja roila sie od rozbojów, rabunków i wszystkiego rodzaju zuchwalosci otóz ksiaze, pragnac uspokoic ja i uczynic powolna dla ramienia królewskiego, uwazal za rzecz konieczna dac jej dobry rzad. Przeto postawil na jej czele messera Remira de Orco, czlowieka okrutnego i energicznego, któremu oddal pelna wladze. Ten uspokoil ja w krótkim czasie i ku wielkiej swej chwale przywrócil porzadek. Lecz pózniej zdalo sie ksieciu, ze ta jego wyjatkowa wladza nie jest odpowiednia, obawial sie bowiem, by nie stala sie nienawistna ustanowil wiec w prowincji sad cywilny, pod przewodnictwem jednej z wybitnych osobistosci, w którym kazde miasto mialo swego obronce. A poniewaz wiedzial, ze poprzednia surowosc sciagnela nan pewna nienawisc, wiec pragnac ulagodzic umysly ludnosci i zjednac je sobie zupelnie, chcial pokazac, ze okrucienstwo, jezeli je popelniano, nie pochodzily od niego, lecz wynikaly z twardej natury ministra. Skorzystawszy wiec ze sposobnosci, kazal go pewnego ranka pocwiartowac, a pociete zwloki wystawic na placu w Cesenie obok pnia drzewa i zakrwawionego miecza. To okrutne widowisko wywolalo zadowolenie i zdumienie ludnosci.
Lecz wracajmy do przedmiotu. Powiem wiec, ze ksiaze byl juz dosyc poteznym i na razie zabezpieczonym, gdyz zorganizowal wojsko na swój sposób i zniszczyl po wiekszej czesci te sily zbrojne, które jako sasiedzkie mogly mu szkodzic wtedy, myslac o dalszych podbojach, wypadalo mu liczyc sie jedynie z Francja, wiedzial bowiem, ze nie scierpi tego król francuski, który za pózno spostrzegl swój blad. Zaczal tedy szukac nowych przyjazni i postepowac dwuznacznie wobec Francuzów, gdy ci wkroczyli do panstwa neapolitanskiego, aby wypedzic Hiszpanów, oblegajacych Gaete. I zamiar jego, aby sie zabezpieczyc co do nich, bylby mu sie rychlo udal, gdyby dluzej zyl Aleksander.
Takie byly jego zasady co do spraw terazniejszych, co do przyszlych zas musial przede wszystkim obawiac sie, zeby nowy papiez nie byl jego wrogiem i zeby nie próbowal odebrac mu tego, co mu dal Aleksander. Postanowil wiec zabezpieczyc sie przed tym na cztery sposoby: po pierwsze, przez zgladzenie calych rodzin ograbionych przez siebie panów, aby odebrac nowemu papiezowi wszelka sposobnosc do wmieszania sie w jego sprawy z ich powodu po drugie, przez jednanie sobie calej szlachty rzymskiej, aby przez nia, jak sie rzeklo, trzymac papieza na wodzy, po trzecie, przez pozyskanie sobie, jak tylko mozna najbardziej, Sw. Kolegium, po czwarte, starajac sie jeszcze przed smiercia papieza skupic w swym reku taka wladze, aby móc wlasna sila odeprzec pierwszy atak.
Z tych czterech rzeczy dokonal trzech do smierci Aleksandra czwarta prawie przeprowadzil. Albowiem z ograbionych przez siebie panów wymordowal tylu, ilu tylko mógl dosiegnac, uszlo bardzo niewielu szlachte rzymska pozyskal, a w Kolegium mial znaczna partie. Co zas do powiekszenia swych zdobyczy, powzial zamiar opanowania Toskanii, majac juz Perugie i Piombino, a Pize wzial w swa opieke niebawem zas zagarnal ja, nie potrzebujac sie ogladac juz na Francje a nie potrzebowal dlatego, ze Hiszpanie odebrali Francuzom królestwo neapolitanskie,
wobec czego jedni i drudzy zmuszeni byli ubiegac sie o jego przyjazn. Nastepnie Lukka i Siena poddaly sie od razu, czesciowo z nienawisci do Florentczyków, a czesciowo ze strachu. Wtedy nie bylo juz dla Florencji ratunku.
Gdyby mu sie udala wtedy ta wyprawa, która mogla mu sie udac w tym samym roku, w którym Aleksander umarl, bylby zyskal takie sily i taka powage, ze sam przez sie bylby sie utrzymal, nie bedac wiecej zaleznym od losu i sily drugich, lecz wylacznie od potegi i szczescia wlasnego.
Atoli w piec lat od czasu, gdy wyciagnal szpade, umarl Aleksander i zostawil go umocnionego jedynie w Romanii, co do innych zas rzeczy w zawieszeniu, otoczonego dwoma bardzo poteznymi armiami nieprzyjacielskimi, na domiar smiertelnie chorego. Lecz byla w ksieciu taka zawzietosc i taka sila ducha i tak dobrze wiedzial, kiedy nalezy zjednywac sobie ludzi, a kiedy ich gubic, tudziez tak silne byly podwaliny, które w tak krótkim czasie zalozyl, ze gdyby nie mial tych wojsk na karku lub gdyby byl zdrów, bylby przezwyciezyl wszelkie trudnosci. A ze te podwaliny byly dobre, widac z tego, ze Romania oczekiwala go wiecej niz przez miesiac i ze chociaz na pól zywy, to przeciez przebywal bezpiecznie w Rzymie, gdzie przybyli wprawdzie Baglioni, Vitelli i Orsini, lecz nie wystepowali przeciwko niemu. Nie mógl wprawdzie zrobic papiezem tego, którego chcial, ale przynajmniej mógl nie dopuscic do pontyfikatu tego, którego nie chcial. Lecz wszystko byloby dla niego latwe, gdyby byl zdrowy w chwili smierci Aleksandra.
Mówil mi w dzien wyboru Juliusza II, ze pomyslal o wszystkim, co moze zdarzyc sie po smierci ojca i na wszystko znalazl srodek jedynie nie pomyslal nigdy o tym, ze w chwili jego smierci on sam bedzie umierajacym.
Zestawiwszy wszystkie czyny ksiecia, nie umialbym go potepiac, przeciwnie, zdaje mi sie, ze powinienem, jak to uczynilem, stawiac go za wzór do nasladowania tym wszystkim, którzy wzniesli sie do wladzy dzieki szczesciu i obcemu orezowi.
Albowiem on, majac umysl wielki i daleko siegajace zamysly, nie mógl inaczej postepowac i jedynie krótkie zycie Aleksandra i wlasna choroba przeszkodzily jego planom.
Kto przeto uwaza za rzecz niezbedna zabezpieczyc sie w swym nowym ksiestwie przed wrogami, zyskiwac sobie przyjaciól, zwyciezac sila lub zdrada, wzbudzac zarówno milosc, jak strach u ludzi, miec posluch i poszanowanie u zolnierzy, gubic tych, którzy moga lub musza szkodzic, nadac nowa postac dawnym urzadzeniom, byc surowym, a lubianym, wielkodusznym i szczodrobliwym, pozbywac sie niewiernych wojsk, a tworzyc nowe, utrzymywac w przyjazni królów i ksiazat, tak aby swiadczyli przyslugi ze skwapliwoscia, a szkodzili ze strachem - otóz taki nie znajdzie bardziej zywych przykladów, jak czyny ksiecia Valentino. Mozna mu zrobic jedynie ten zarzut, ze pozwolil na wyniesienie Juliusza II, co do którego zrobil zly wybór nie mogac bowiem, jak sie rzeklo, przeprowadzic wyboru papieza po swej mysli, mógl jednak nie dopuscic do wyboru kogos niepozadanego i nie powinien byl nigdy zgodzic sie na wybór jednego z tych kardynalów, którym wyrzadzil krzywde lub którzy, jako papieze, musieliby sie go obawiac, albowiem ludzie szkodza z bojazni lub przez nienawisc. Tymi zas, których skrzywdzil, byli miedzy innymi kardynalowie San Pietro ad Vincula, Colonna, San Giorgio, Ascanio. Wszyscy inni, doszedlszy do pontyfikatu, musieliby obawiac sie go, z wyjatkiem kardynala de Rouen i Hiszpanów ci z uwagi na zwiazki i zobowiazania, tamten majac za soba potege francuska. Przeto ksiaze powinien byl przede wszystkim przeprowadzic wybór Hiszpana, a nie mogac tego osiagnac, dopuscic do pontyfikatu kardynala de Rouen, nie zas kardynala San Pietro ad Vincula myli sie bowiem, kto sadzi, ze u osobistosci wielkich swieze dobrodziejstwa powoduja zapomnienie starych krzywd. Zbladzil wiec ksiaze co do tego wyboru, który stal sie przyczyna jego koncowego upadku.

VIII
O takich, którzy przez zbrodnie doszli do wladzy ksiazecej

Lecz poniewaz mozna z prywatnego czlowieka zostac ksieciem jeszcze na dwa sposoby (które nie dadza sie w calosci odniesc ani do szczescia, ani do dzielnosci), przeto sadze, ze nie nalezy ich pomijac, chociaz o jednym z nich mozna by obszerniej rozprawiac tam, gdzie mowa o republikach. Polegaja one na tym, ze dochodzi sie do wladzy ksiazecej albo droga zbrodnicza i niecna, albo tak, ze prywatny obywatel dzieki poparciu innych obywateli zostaje wladca swej ojczyzny. Mówiac o pierwszym sposobie, pokaze go na dwóch przykladach, jednym starozytnym, drugim nowozytnym, nie wchodzac w ocene wartosci tej rzeczy, bo sadze, ze one same przez sie wystarcza temu, kto do ich nasladowania bedzie zmuszony.
Agatokles Sycylijski z czlowieka nie tylko prywatnego, lecz na domiar najnizszego i podlego stanu, zostal królem Syrakuz. Byl on synem garncarza i prowadzil zawsze na wszystkich stopniach swej kariery zycie zbrodnicze. Lecz swe zbrodnie laczyl z taka tezyzna umyslu i ciala, ze wstapiwszy do wojska, doszedl stopien po stopniu do pretury Syrakuz. Umocniwszy sie na tym stanowisku, postanowil zagarnac wladze ksiazeca, by przez gwalt i nie zobowiazujac sie wzgledem nikogo, zatrzymac to, co mu z dobrej woli zostalo przyznane. Porozumiawszy sie co do tego planu z Kartaginczykiem Hamilkarem, który z wojskiem stal na Sycylii, zgromadzil pewnego poranka lud i senat syrakuzanski pod pozorem rozpatrzenia spraw tyczacych rzeczypospolitej. Na dany znak kazal swoim zolnierzom wymordowac wszystkich senatorów i najbogatszych z ludu: po ich smierci zagarnal i dzierzyl najwyzsza wladze w tym miescie bez zadnego oporu obywateli. A chociaz dwukrotnie przez Kartaginczyków rozbity, a w koncu oblegany, potrafil nie tylko obronic swe miasto, lecz nadto, zostawiwszy czesc swych ludzi jako zaloge, z reszta najechal Afryke i w krótkim czasie uwolnil Syrakuzy od oblezenia, i doprowadzil do ostatecznej koniecznosci Kartaginczyków, którzy byli zmuszeni pogodzic sie z nim, poprzestac na posiadaniu Afryki, a jemu zostawic Sycylie.
Kto przeto zastanowi sie nad czynami i mestwem Agatoklesa, nie znajdzie w nich wcale lub niewiele rzeczy dajacych sie przypisac szczesciu, gdyz, jak sie wyzej rzeklo, doszedl on do wladzy ksiazecej nie dzieki czyjemus poparciu, lecz przez stopnie wojskowe, osiagniete wsród tysiecznych trudów i niebezpieczenstw, a utrzymal sie przy niej pózniej przez odwazne i ryzykowne sposoby postepowania. Zapewne, nie mozna jeszcze nazwac dzielnoscia mordowania obywateli, zdradzania przyjaciól, braku wiernosci, czlowieczenstwa i bogobojnosci takimi sposobami mozna zdobyc wladze, ale nie chwale. Atoli gdy sie wezmie pod uwage te dzielnosc Agatoklesa, z jaka narazal sie i zwalczal niebezpieczenstwa, i te wielkosc jego umyslu, z jaka znosil i zwyciezal przeciwnosci, nie widzi sie przyczyny, dla której mialby byc uwazany za nizszego od któregokolwiek ze znakomitych wodzów. A jednak jego dzika srogosc i nieludzkosc w polaczeniu z niezliczonymi zbrodniami nie pozwalaja go slawic na równi ze znakomitymi mezami. Nie mozna przeto szczesciu i cnocie przypisywac tego, czego dokonal bez jednego i drugiego.
W naszych czasach, za pontyfikatu Aleksandra VI, Oliverotto da Fermo, zostawszy sierota w dziecinstwie, byl na wychowaniu u swego wuja nazwiskiem Giovanni Fogliani, który oddal go bardzo jeszcze mlodego do wojska pod komende Paola Vitelli, aby nauczywszy sie tam tego rzemiosla, doszedl do jakiegos wyzszego stopnia wojskowego. Nastepnie, gdy Paolo umarl, sluzyl Oliverotto pod Vitellozzem, jego bratem, a poniewaz byl zdolnym i krzepkim na ciele i duchu, stal sie w krótkim czasie jednym z pierwszych ludzi w jego wojsku. Lecz poniewaz uwazal, ze sluzyc innym jest ujma dla niego, przeto powzial zamiar opanowania Fermo za poparciem Vitellozza tudziez z pomoca niektórych tamtejszych obywateli, którzy przekladali niewole nad wolnosc wlasnej ojczyzny. Na pisal wiec do Giovanniego Fogliani ze chcialby po tylu poza domem spedzonych latach odwiedzic swe miasto i rozpatrzyc sie nieco w ojcowiznie. A poniewaz nie stara sie o nic innego, jak tylko by zasluzyc na dobre imie, wiec pragnie wjechac do miasta uroczyscie, w otoczeniu stu konnych przyjaciól i slug, aby obywatele zobaczyli, ze nie stracil czasu na darmo prosil wiec wuja, aby zechcial naklonic obywateli, by przyjeli go z honorami, co nie tylko jemu przyniesie zaszczyt, lecz takze Foglianiemu, którego jest wychowankiem. Otóz Giovanni nie zaniedbal zadnych staran na korzysc krewniaka i uzyskal uroczyste przyjecie go przez mieszkanców Fermo. Oliverotto zamieszkal w jego domach, gdzie przepedzil kilka dni, zajety przygotowaniem tego, co mu bylo potrzebne do jego przyszlej zbrodni nastepnie zas wydal uroczysta uczte, na która zaprosil Giovanniego Fogliani i wszystkich znakomitych obywateli Fermo. Po spozyciu uczty i po zabawach, zwyczajnych w podobnych okolicznosciach, wszczal Oliverotto umyslnie powazna rozmowe o potedze papieza Aleksandra i jego syna Cezara tudziez o ich przedsiewzieciach. Gdy Giovanni i inni wzieli udzial w rozprawie, ten naraz powstal ze slowami, ze o tych rzeczach nalezy mówic w bardziej sekretnym miejscu, i udal sie do jednej z komnat, dokad podazyli za nim Giovanni i wszyscy inni obywatele. Ledwo usiedli, gdy z kryjówek wypadli zolnierze i zamordowali Giovanniego i wszystkich innych. Po tym mordzie wsiadl Oliverotto na konia, opanowal miasto i oblegl w palacu Najwyzsza Rade, która ze strachu musiala go sluchac i zgodzic sie na utworzenie rzadu, którego on oglosil sie naczelnikiem. A poniewaz wygineli wszyscy ci, którzy, jako niezadowoleni, mogli mu szkodzic, wiec zdolal umocnic sie przez wprowadzenie nowej organizacji cywilnej i wojskowej tak dalece, ze w ciagu jednego roku, gdy dzierzyl wladze ksiazeca, nie tylko byl bezpieczny w miescie Fermo, lecz nadto stal sie postrachem dla wszystkich sasiadów. I byloby trudno obalic go, podobnie jak Agatoklesa, gdyby w rok po popelnionym ojcobójstwie nie dal sie podejsc Cezarowi Borgii, który uwiezil go w Sinigaglii razem z Orsinimi i Vitellimi, o czym opowiedzialo sie powyzej, i kazal udusic tak jak i mistrza jego, w dzielnosci i zbrodni, Vitellozza.
Móglby ktos dziwic sie, jak to sie dzieje, ze Agatokles i niejeden mu podobny mógl po niezliczonych zdradach i okrucienstwach zyc dlugo bezpiecznie w swej ojczyznie i bronic sie przeciw wrogom zewnetrznym, a nigdy obywatele nie spiskowali przeciw niemu, natomiast wielu innych nie umialo za pomoca okrucienstwa utrzymac panstwa podczas pokoju, a tym bardziej w burzliwych czasach wojny.
Sadze, ze zalezy to od dobrego lub zlego poslugiwania sie okrucienstwami. Dobrze uzytymi moga nazywac sie te (jezeli o zlem wolno powiedziec, ze jest dobrem), które popelnia sie raz jeden z koniecznosci, dla ubezpieczenia sie, nie powtarza sie ich pózniej, a które nadto przynosza mozliwie najwiekszy pozytek poddanym. Zle uzytymi sa takie, które chocby z poczatku nieliczne, z czasem raczej mnoza sie, zamiast rzedniec. Ci, którzy uzywaja pierwszego sposobu, moga z pomoca boska i ludzka przyniesc swemu panstwu pewna korzysc, jak np. Agatokles. Dla drugich jest rzecza niemozliwa utrzymac sie. Z tego nalezy wyciagnac wniosek, ze zdobywca, opanowawszy rzady, powinien przygotowac i popelnic naraz wszystkie nieodzowne okrucienstwa, aby nie wracajac do nich codziennie i nie powtarzajac ich, mógl dodac ludziom otuchy i pozyskac ich dobrodziejstwami. Kto czyni inaczej, czy to przez tchórzostwo, czy zla rade, jest zmuszony trzymac ciagle nóz w reku i nie moze nigdy spuscic sie na swych poddanych, którzy wskutek ustawicznych i swiezych krzywd nie moga nabrac do niego zaufania. Albowiem krzywdy powinno sie wyrzadzac wszystkie naraz, aby krócej doznawane, mniej tym samym krzywdzily, natomiast dobrodziejstwa swiadczyc trzeba po trosze, aby lepiej smakowaly.
Przede wszystkim powinien ksiaze zyc ze swymi poddanymi w sposób taki, którego nie potrzebowalby zmieniac na skutek zadnego pomyslnego czy niepomyslnego wydarzenia: gdy bowiem pozostawac bedziesz pod przymusem czasów burzliwych, za pózno juz na wyrzadzanie ludziom zla, a dobro, które wtedy wyswiadczysz, na nic sie nie przyda bedzie bowiem uwazane za wymuszone, wiec nie przyniesie ci zadnego uznania.

IX
O ksiestwie ustanowionym przez obywateli

Lecz przejdzmy do drugiego sposobu, a mianowicie, kiedy obywatel zostaje ksieciem swej ojczyzny nie przez zaden nieznosny gwalt, lecz dzieki przychylnosci innych wspólobywateli. Taka wladza ksiazeca moze byc nazwana obywatelska. Dla jej pozyskania nie potrzeba ani szczególnej dzielnosci, ani szczególnego szczescia, lecz raczej szczesliwego sprytu. Otóz powiem, ze dochodzi sie do niej albo przez przychylnosc ludu, albo przez przychylnosc moznych. Poniewaz w kazdym miescie istnieja te rozbieznosci interesów, które stad pochodza, ze lud nie chce poddac sie wladzy i uciskowi moznych, a mozni pragna rzadzic ludem i uciskac go, te dwa sprzeczne dazenia wywoluja jeden z trzech skutków: albo wladze ksiazeca, albo wolnosc, albo bezrzad. Pryncypat moze pochodzic z reki ludu lub moznych, stosowanie do tego, czy jednej, czy drugiej stronie nadarzy sie do tego sposobnosc. Gdy bowiem mozni spostrzega, ze nie zdolaja oprzec sie ludowi, zaczynaja popierac jednego ze swoich i robia go ksieciem, aby w jego cieniu móc zaspokoic swój apetyt podobnie lud, widzac, ze nie moze oprzec sie moznym, popiera jednego obywatela i wybiera go ksieciem, szukajac w jego powadze swej obrony.
Kto dochodzi do wladzy ksiazecej z pomoca moznych, utrzymuje sie przy niej z wieksza trudnoscia niz ten, który zostaje ksieciem z pomoca ludu ma bowiem dookola siebie wielu takich, którym zdaje sie, ze sa mu równi, wobec czego nie moze ani postepowac, ani rozkazywac wedlug swej woli. Lecz kogo przychylnosc ludu wyniosla, ten stoi sam jeden i dookola niego nie ma albo nikogo, albo jest bardzo niewielu takich, którzy sluchac go nie byliby gotowi. Nadto, jezeli postepuje sie szlachetnie i nie krzywdzi drugich, trudno moznym dogodzic. Inaczej rzecz sie ma z ludem, którego cel jest szlachetniejszy niz moznych ci bowiem chca uciskac, tamten nie chce byc uciskanym. Dodac nadto trzeba, ze ksiaze nie potrafi nigdy zabezpieczyc sie przed nieprzyjaznym ludem, bo ma do czynienia ze zbyt wielu ludzmi, przed moznymi moze sie zabezpieczyc, bo tych jest niewielu.
Najgorsza rzecza, jakiej ksiaze oczekiwac moze od wrogiego ludu, jest ta, ze zostanie przez niego opuszczony, natomiast ze strony moznych, wrogo usposobionych, musi obawiac sie nie tylko tego, ze go opuszcza, lecz takze, ze wystapia przeciw niemu ci bowiem, majac wiecej przenikliwosci i wiecej chytrosci, zawczasu pomysla o tym, aby siebie ocalic i szukac beda porozumienia z tym, którego zwyciestwa spodziewaja sie.
Przy tym ksiaze musi byc zawsze z tym samym ludem, natomiast obejdzie sie bez tych samych moznych, mogac ich kazdej chwili wynosic i ponizac, i wedlug swego upodobania nadawac im znaczenie lub ich go pozbawiac.
I aby lepiej wyjasnic te sprawe, powiem, ze co do moznych trzeba przede wszystkim pamietac, ze sa dwa rodzaje ich zachowania sie, to znaczy, albo oni postepuja w ten sposób, ze staja sie zalezni w zupelnosci od twego losu, albo tez nie. Tych, którzy staja sie zaleznymi, nalezy honorowac i milowac, zwlaszcza gdy nie sa chciwi co do drugich trzeba uwazac, czy dzialanie ich wynika z malodusznosci i przyrodzonej wady umyslu, a wtedy powinienes poslugiwac sie nimi, i to tymi najbardziej, którzy sa ludzmi dobrej rady, gdyz w pomyslnosci przysporzy ci to czci, a w nieszczesciu nie potrzebujesz ich sie obawiac. Lecz gdy z wyrachowania i przez ambicje nie przywiazuja sie do ciebie, to znak ze mysla wiecej o sobie niz o tobie - takich powinien ksiaze wystrzegac sie i odnosic sie do nich jak do otwartych wrogów, bo zawsze w razie nieszczescia przyczynia sie do jego zguby.
Kto zas zyska wladze przez poparcie ludu, niech stara sie utrzymac go zawsze w przyjazni, co bedzie latwe, gdyz lud nie bedzie od niego niczego wiecej zadal prócz tego, by go nie uciskac a kto przez poparcie moznych na przekór ludowi zostanie ksieciem, powinien przede wszystkim starac sie pozyskac sobie lud, co osiagnie bez trudu, jesli go wezmie pod swa opieke.
A poniewaz ludzie, gdy im swiadczy dobro ten, od którego oczekiwali zla, zobowiazuja sie bardziej wzgledem swego dobroczyncy, przeto poddany lud odnosi sie do takiego ksiecia z wieksza przychylnoscia, niz gdyby ten doszedl do wladzy za jego poparciem.
Ksiaze moze zjednac sobie lud na wiele sposobów, które sa rozmaite, stosownie do warunków. Tu nie mozna podac pewnej reguly, wiec mówic o nich nie bede. Powiem jedynie w konkluzji, ze dla ksiecia jest rzecza konieczna miec przychylnosc ludu, bo inaczej braknie mu w nieszczesciu oparcia. Nabis, ksiaze spartanski, oparl sie atakowi calej Grecji i zwycieskiego wojska rzymskiego i obronil swa ojczyzne i swe panstwo a dla przezwyciezenia niebezpieczenstwa wystarczylo mu jedynie poparcie niewielu obywateli, co nie byloby dostateczne, gdyby lud byl nieprzyjaznie wzgledem niego usposobiony. I niech nikt nie usiluje zwalczac mojej opinii tym smutnym przyslowiem, ze "kto buduje na ludzie, ten buduje na blocie", gdyz ono sprawdza sie wtedy, gdy prywatny obywatel liczy na lud i oczekuje od niego uwolnienia z rak uciskajacych go wrogów i urzedników w tym wypadku zawodzi sie czesto, jak to w Rzymie zdarzylo sie Grakchom, a we Florencji Giorgiowi Scali. Lecz gdy na nim oparcia szuka ksiaze, który moze rozkazywac, a jest przy tym czlowiekiem serca, nie okazuje trwogi w przeciwnosciach, nie zaniedbuje innych przygotowan i utrzymuje ogól przejety swym duchem i swymi urzadzeniami, wtedy nie zawiedzie sie na nim i przekona sie, ze dobre zalozyl podwaliny.
Ksiestwa ustanowione przez obywateli upadaja najczesciej, gdy przeksztalcaja sie w absolutne, albowiem tacy ksiazeta rzadza albo sami, albo za posrednictwem urzedników. W drugim wypadku jest ich panstwo slabsze i bardziej narazone na niebezpieczenstwo, gdyz zaleza oni w zupelnosci od woli tych obywateli, którzy sprawuja urzedy ci zas, zwlaszcza w czasach burzliwych, moga ksieciu bardzo latwo odebrac panstwo, czy to dzialajac przeciwko niemu, czy to nie chcac go sluchac. Ksiaze zas nie zdola ujac w czas - w obliczu niebezpieczenstwa - wladzy absolutnej, gdyz obywatele, przyzwyczajeni do odbierania rozkazów od urzedników, nie zechca jego samego w tych przeciwnosciach sluchac, zawsze wiec w czasach watpliwych bedzie on mial brak czlowieka zaufanego. Albowiem podobny ksiaze nie moze polegac na tym, co widzi w czasach spokojnych gdy obywatele potrzebuja rzadu, wtedy kazdy biegnie, kazdy przyrzeka i kazdy gotów, gdy smierc daleko, umrzec za niego, lecz w czasach burzliwych, kiedy panstwo potrzebuje obywateli, wtedy znajdzie ich niewielu. A tym niebezpieczniejsze jest to doswiadczenie, ze mozna go zrobic tylko raz jeden. Przeto przezorny ksiaze powinien obmyslec sposób, aby obywatele zawsze i w kazdej okolicznosci odczuwali potrzebe jego rzadu, wtedy stale beda mu wierni.

X
W jaki sposób nalezy oceniac sily kazdego ksiestwa

Badajac jakosc powyzszych ksiestw, nalezy miec na uwadze jeszcze jedna rzecz, mianowicie, czy ksiaze jest panem takiego panstwa, ze w razie potrzeby moze dzialac samodzielnie, czy tez zawsze opierac sie musi na obcej pomocy. I aby lepiej wyjasnic te sprawe, powiem, ze tych uwazam za zdolnych do samodzielnego dzialania, którzy czy to z racji obfitosci ludzi, czy pieniedzy moga wystawic porzadne wojsko i stoczyc w polu walke z kazdym, który by ich zaczepil ci zas, zdaniem moim, sa zdani zawsze na innych, którzy nie moga przeciw nieprzyjacielowi wyruszyc w pole, lecz musza szukac schronienia za murami i tam sie bronic.
O pierwszym wypadku mówilismy juz i jeszcze powiemy, co do rzeczy nalezy co zas do drugiego, nie da sie nic innego powiedziec, jak tylko zachecic takich ksiazat do umacniania i fortyfikowania wlasnego miasta, nie dbajac o reszte kraju. Kto bedzie mial swa posiadlosc dobrze ufortyfikowana, a do poddanych odnosic sie bedzie tak, jak sie wyzej rzeklo i ponizej sie jeszcze powie, takiego nikt lekkomyslnie nie zaczepi, albowiem ludzie sa zawsze nieprzyjaciólmi przedsiewziec, w których widza trudnosci, a niepodobna spodziewac sie latwego ataku na kogos, kto ma miasto dobrze do obrony przygotowane i nie jest nienawidzonym przez lud. Niemieckie miasta ciesza sie wielka wolnoscia, chociaz wladaja niewielkimi ziemiami, sluchaja cesarza wtedy, kiedy chca i nie boja sie ani jego, ani zadnego innego moznego sasiada. Sa bowiem ufortyfikowane w ten sposób, ze kazdy uwaza ich zdobywanie za rzecz przewlekla i trudna wszystkie one maja odpowiednie rowy i mury, pod dostatkiem artylerii i stale trzymaja w skladach publicznych zapasy zywnosci i napojów, wystarczajace na jeden rak. Poza tym, aby móc wyzywic plebs, i to bez marnowania grosza publicznego, maja zawsze w gminie przygotowana dla niego prace na rok, i to w tych dzialach, które sa nerwem i zyciem miasta, a z których plebs utrzymuje sie w wysokiej cenie maja takze cwiczenia wojskowe i ciagle wydaja przepisy, aby je podtrzymac.
Otóz ksiaze, który bylby panem silnego miasta, a nie bylby znienawidzony, nie moze byc napadniety gdyby nawet zostal, to napadajacy odszedlby ze wstydem, gdyz sprawy swiata tak ciaglym ulegaja zmianom, ze jest prawie niemozliwym, aby ktos mógl przez rok stac z wojskiem pod twierdza.
Lecz gdyby ktos zrobil uwage: "Jezeli lud spostrzeze swe posiadlosci, lezace zewnatrz miasta, w plomieniach, wtedy straci cierpliwosc, a dlugie oblezenie i wlasny interes kaza mu zapomniec o ksieciu" - odpowiem na to, ze potezny i dzielny ksiaze zwalczy zawsze te trudnosci, czy to dajac nadzieje poddanym, ze zlo nie bedzie dlugotrwale, czy to budzac w nich trwoge przed okrucienstwem wroga, czy to zrecznie zabezpieczajac sie co do tych, którzy wydadza mu sie zbyt hardzi. Dodajmy do tego, ze nieprzyjaciel najczesciej zaraz po swym wkroczeniu pali i niszczy ich kraj, kiedy jeszcze umysly ludzi sa gorace i chetne do obrony dlatego tym mniej ksiaze potrzebuje tego obawiac sie, poniewaz po kilku dniach, gdy umysly ochlodna, szkody juz sa zrobione, krzywdy doznane i nie ma na nie lekarstwa tym bardziej wiec przygarna sie do ksiecia, bo im sie zdawac bedzie, ze ten ma wzgledem nich zobowiazania, w jego bowiem obronie zostaly spalone ich domy i zniszczone posiadlosci.
A juz taka jest natura ludzka, ze jednakowo zobowiazuja swiadczone, jak i doznawane dobrodziejstwa.
Otóz majac to wszystko na uwadze, nietrudno bedzie roztropnemu ksieciu naklonic do wytrwalosci tak przed, jak podczas oblezenia, byle nie braklo srodków do zycia i obrony.


XI O ksiestwach koscielnych

Obecnie pozostaje nam jedynie omówic ksiestwa koscielne, co do których wszystkie trudnosci wystepuja, zanim sie je posiadzie, gdyz zyskuje sie je przez cnote lub szczescie, a zatrzymuje bez jednego i drugiego. Albowiem sa one oparte na starodawnych urzadzeniach religijnych, a te wszystkie tak sa potezne i taka maja wlasciwosc, ze podtrzymuja swych ksiazat przy wladzy bez wzgledu na to, jak ci postepuja i zyja. Tylko ci ksiazeta maja panstwa, a ich nie bronia, maja poddanych, a nimi nie rzadza, i nikt im nie odbiera panstw, pozostawionych bez obrony, a poddani, poniewaz nie sa rzadzeni, nie troszcza sie o nich i ani mysla, ani moga sie ich pozbyc. Sa to wiec jedyne ksiestwa, które sa bezpieczne i szczesliwe.
Lecz poniewaz sa one rzadzone przez sily wyzsze, niedostepne dla umyslu ludzkiego, przeto nie bede o nich mówil tworzy je bowiem i utrzymuje Bóg, wiec rozpatrywanie ich byloby zarozumialoscia i zuchwaloscia. A jednakze gdyby mnie ktos zapytal, dlaczego Kosciól doszedl w rzeczach swieckich do takiej potegi, gdy przeciez az do pontyfikatu Aleksandra wazyli go lekko w sprawach doczesnych potentaci wloscy, i to nie tylko ci, którzy uchodza za poteznych, lecz nawet pierwszy lepszy baron czy pan? obecnie zas drzy przed nimi król francuski, którego Kosciól zdolal wypedzic z Italii, a zarazem zniszczyc Wenecjan?
Chociaz te rzeczy sa znane, nie wydaje mi sie zbednym przypomniec je w pewnej mierze.
Nim Karol, król francuski, wkroczyl do Italii, pozostawal ten kraj pod wladza papieza, Wenecjan, króla Neapolu, ksiecia mediolanskiego i Florentczyków. Ci potentaci musieli uwazac glównie na dwie rzeczy: jedna, aby cudzoziemiec nie wkroczyl zbrojnie do Italii druga, aby zaden z nich nie rozszerzyl swego panstwa. Najwiecej troski budzili pod tym wzgledem papiez i Wenecjanie. I aby utrzymac w karbach Wenecjan, trzeba bylo zwiazku wszystkich innych panstw, jak to mialo miejsce dla obrony Ferrary aby zas powsciagnac papieza, poslugiwano sie baronami rzymskimi, którzy byli podzieleni na dwa stronnictwa: Orisinich i Colonnów, i nigdy nie braklo przyczyn do zatargów miedzy nimi. Oni wiec, stojac w obliczu papieza z bronia w reku, utrzymywali papiestwo w slabosci i bezsilnosci. Niekiedy wprawdzie byl papiezem czlowiek smialy, jak np. Sykstus, mimo to ani szczescie, ani umiejetnosc nie zdolaly nigdy uwolnic go od tych niedogodnosci. Przyczyna tego byla tez krótkosc rzadów papiezy, gdyz w dziesieciu latach - tyle przecietnie rzadzil kazdy z nich - ledwo zdolal upokorzyc jedno stronnictwo a jezeli - powiedzmy - jeden papiez poskromil prawie Colonnów, to znów jego nastepca, wróg Orsinich, wywyzszal tych, których poprzednik nie mial czasu zupelnie wygubic. To bylo przyczyna, ze w malej cenie byly w Italii sily swieckie papieza.
Przyszedl potem Aleksander VI, który najlepiej ze wszystkich papiezy, jacy kiedykolwiek byli, pokazal, jaka przewage moze papiez uzyskac przez pieniadze i sile zbrojna. Wszystko, co zdzialal przez ksiecia Valentino i z okazji wkroczenia Francuzów, omówilem powyzej, rozpatrujac czyny ksiecia. A chociaz jego zamiarem nie bylo powiekszenie potegi Kosciola, lecz ksiecia, niemniej to, co uczynil, przysporzylo potegi Kosciolowi, który po jego smierci i po zgonie ksiecia stal sie spadkobierca owoców jego trudów. Przyszedl potem papiez Juliusz i zastal Kosciól potezny, majacy w swym posiadaniu cala Romanie wszyscy zas baronowie rzymscy byli wygubieni i stronnictwa zniweczone wskutek razów Aleksandra
nadto znalazl otwarta droge do gromadzenia pieniedzy, jakiej nie uzywal nikt przed Aleksandrem. W tych rzeczach Juliusz nie tylko szedl sladem poprzednika, lecz jeszcze go przescignal i postanowil zajac Bolonie, zniszczyc Wenecjan i wypedzic Francuzów z Italii. Te wszystkie przedsiewziecia powiodly sie, i to z tym wieksza jego chwala, ze czynil wszystko w celu wzmocnienia Kosciola, nie zas prywatnego czlowieka. Utrzymal takze stronnictwa Orsinich i Colonnów w tym polozeniu, w jakim je zastal, i chociaz im nigdy nie braklo powodów do rozruchów, to przeciez dwie rzeczy trzymaly ich na wodzy: jedna to potega Kosciola, która napawala ich trwoga, druga to okolicznosci, ze nie mieli swych kardynalów. Ci bowiem, sa poczatkiem wszelkiej niezgody i nigdy nie zachowaja sie spokojnie te stronnictwa, ilekroc beda mialy swych kardynalów, bo ci podtrzymuja w Rzymie i na zewnatrz partie, których baronowie musza bronic. Tak tedy z ambicji pralatów rodza sie niezgody i rozruchy miedzy baronami.
Otóz Jego Swiatobliwosc papiez Leon zastal papiestwo bardzo silne i spodziewac sie nalezy, ze jezeli tamci papieze powiekszyli je orezem, ten przez dobroc i inne niezliczone swe cnoty podniesie jeszcze bardziej jego potege i czesc.

XII
O róznych rodzajach milicji i o wojsku najemnym

Po szczególowym rozpatrzeniu wszystkich cech tych ksiestw, o których, jak to zaznaczylem na poczatku, mialem zamiar mówic, i po rozwazeniu pod pewnym wzgledem przyczyn ich rozwoju i upadku, tudziez sposobów, jakimi wielu staralo sie pozyskac je i utrzymac, pozostaje mi obecnie omówic ogólne srodki zaczepne i obronne, które w kazdym z wyzej wymienionych panstw moga byc uzyte.
Powiedzielismy powyzej, jak konieczna dla ksiecia jest rzecza zalozyc dobre podwaliny, bez których niechybnie upadnie. Najwazniejsza podstawa wszystkich panstw tak nowych, jak starych i mieszanych sa dobre prawa i dobre wojsko, a poniewaz nie moga byc dobre prawa tam, gdzie nie ma dobrego wojska, a gdzie jest dobre wojsko, tam sa z pewnoscia dobre prawa, przeto, nie bede o prawach, lecz o wojsku rozprawial.
Powiem wiec, ze wojsko, którym ksiaze broni swego panstwa, jest jego wlasne albo najemne, posilkowe albo mieszane. Najemne i posilkowe jest bezuzyteczne i niebezpieczne i jezeli ktos na wojsku najemnym opiera swe panstwo, nigdy nie bedzie stal pewnie i bezpiecznie, albowiem jest ono niezgodne, ambitne, niekarne, niewierne, odwazne wobec przyjaciól, tchórzliwe wobec nieprzyjaciól, nie boi sie Boga ani dotrzymuje wiary ludziom, tak ze o tyle tylko odwleka sie upadek ksiecia, o ile odwleka sie napasc ono ograbia cie w czasie pokoju, a nieprzyjaciel w czasie wojny. Przyczyna tego jest to, ze nie ma ono innego przywiazania ani innej pobudki, trzymajacej je w polu, jak ta odrobina zoldu, który nie jest dosc silnym bodzcem, by wojsko takie pragnelo umrzec za ciebie. Najemnicy chca bardzo byc twoimi zolnierzami wtedy, gdy nie prowadzisz wojny, lecz kiedy przyjdzie wojna wola uciec lub pójsc sobie precz. Nie potrzebuje trudzic sie bardzo, by to wykazac, gdyz Italia nie przez co innego popadla w ruine, jak przez to, ze przez wiele lat byla zdana na wojsko najemne, które zrazu potrafilo co nieco zdzialac i miedzy soba uchodzilo za waleczne, lecz dopiero gdy przyszedl cudzoziemiec, pokazalo, co jest warte. W tym lezy przyczyna, ze Karolowi, królowi francuskiemu, udalo sie zagarnac Italie bez najmniejszego trudu.
Kto powiedzial, ze powodem tego byly nasze grzechy, powiedzial prawde, lecz nie byly to owe grzechy, które mówiacy mial na mysli, lecz te, które wymienilem, a poniewaz byly one grzechami ksiazat, wiec ci takze poniesli kare.
Chcialbym jeszcze lepiej pokazac, jak nieszczesnym jest ten orez. Wodzowie najemni sa albo znakomitymi ludzmi albo nie jezeli sa, nie mozesz im zaufac, gdyz zawsze beda dazyli do wlasnej wielkosci, badz to gnebiac ciebie, który jestes ich panem, badz to gnebiac innych wbrew twojej woli gdy zas wódz taki nie jest dzielny, przez to samo równiez cie zrujnuje.
A gdyby ktos zauwazyl, ze kazdy wódz, najemny czy nie, zrobilby to samo, byle mial bron w reku, odpowiedzialbym na to, ze wojskiem posluguje sie albo ksiaze, albo rzeczpospolita. Ksiaze powinien osobiscie spelniac obowiazek wodza, rzeczpospolita ma do tego uzywac swoich obywateli, a gdy postawiony na czele nie okaze sie dzielnym, powinna zmienic go gdy zas jest nim, trzymac go prawami w takiej zaleznosci, aby nie mógl uchylac sie od posluszenstwa. Doswiadczenie dowodzi, ze sami ksiazeta i zbrojne rzeczypospolite dokonuja bardzo wielkich rzeczy, a orez najemny nie przynosi nic prócz szkody i ze rzeczpospolita uzbrojona wlasnym wojskiem trudniej nagina sie do posluszenstwa jednemu ze swych obywateli niz uzbrojona wojskiem cudzoziemskim. Rzym i Sparta zbrojne i wolne staly przez wiele wieków, Szwajcarzy sa bardzo zbrojni i bardzo wolni.
Jako przyklad starozytnej broni najemnej mozna przytoczyc Kartaginczyków, którzy po skonczeniu pierwszej wojny z Rzymianami byli wystawieni na ucisk swych zolnierzy najemnych, chociaz wodzami ich byli obywatele kartaginscy.
Tebanczycy zrobili po smierci Epaminondasa wodzem swego wojska Filipa Macedonskiego, a ten po zwyciestwie odebral im wolnosc.
Mediolanczycy wzieli po smierci ksiecia Filippa na swój zold Francesca Sforze przeciw Wenecjanom. Ten, pokonawszy nieprzyjaciól pod Caravaggio, polaczyl sie nastepnie z nimi, aby zgnebic Mediolanczyków, swoich panów. Jego ojciec, Sforza, bedac w sluzbie u Joanny Neapolitanskiej, zostawil ja naraz bez obrony, tak ze ona, aby nie stracic królestwa, musiala szukac oparcia u króla aragonskiego.
Prawda, ze Wenecjanie i Florentczycy powiekszyli przedtem swe panstwo tym orezem, a wodzowie ich nie stali sie nigdy ksiazetami, lecz owszem obroncami - na to odpowiem, ze Florentczycy w tym wypadku mieli szczególne szczescie, gdyz jedni z tych dzielnych wodzów, których mogli sie obawiac, nie odniesli zwyciestwa, drudzy natrafiali na przeszkody, inni zas gdzie indziej zwrócili swa ambicje. Tym, który nie odniósl zwyciestwa, byl Giovanni Acuto a poniewaz nie zwyciezyl, niepodobna nabrac przekonania o jego wiernosci kazdy jednak przyzna, ze gdyby byl zwyciezyl, byliby Florentczycy zdani na jego laske. Sforza mial zawsze rodzine Braccio przeciwko sobie, tak ze sie wzajemnie pilnowali. Francesco zwrócil swa ambicje w kierunku Lombardii, a Braccio przeciw Kosciolowi i królestwu neapolitanskiemu.
Lecz przejdzmy do tego, co stalo sie niedawno. Florentczycy mianowali swym wodzem Paola Vitelli, czlowieka bardzo sprytnego, który z prywatnej fortuny doszedl do bardzo wielkiego znaczenia. Nie da sie zaprzeczyc, ze gdyby on zdobyl Pize, to wypadaloby Florentczykom zatrzymac go, byliby bowiem zgubieni, gdyby przeszedl w sluzbe nieprzyjaciól zatrzymujac go zas, musieliby mu ulec.
Jezeli rozwazy sie osiagniecia Wenecjan, spostrzeze sie, ze dzialali oni ku swemu bezpieczenstwu i chwale wtedy, gdy prowadzili wojne wlasnymi ludzmi, a tak bylo, zanim skierowali swe wyprawy na lad staly wtedy to szlachta i zbrojnym ludem dokonywali dzielnych czynów, lecz gdy zaczeli walczyc na ladzie, stracili te dzielnosc i zaczeli nasladowac zwyczaje Italii.
W poczatkach rozszerzania sie ich na ladzie stalym nie potrzebowali zbyt obawiac sie swych wodzów bo nie mieli tam wielkiego panstwa i sami byli w wielkim powazaniu, lecz niebawem poznali swój blad, gdy zaczeli rozszerzac swe panstwo, co stalo sie, gdy wodzem byl Carmagnola albowiem pobiwszy ksiecia Mediolanu pod jego wodza, przekonali sie o jego dzielnosci, z drugiej strony spostrzegli, ze ochlódl w prowadzeniu wojny doszli wiec do wniosku, ze z nim wiecej zwyciezac nie moga, poniewaz on tego nie chce, tudziez ze nie moga odprawic go, aby nie stracic tego, co zyskali przeto dla zabezpieczenia sie byli zmuszeni zamordowac go. Potem mieli jako wodzów Bartolomea da Bergamo, Roberta da San Severino, hrabiego di Pitigliano i innych podobnych, po których raczej strat niz zysków oczekiwac wypadalo, jak to zdarzylo sie pózniej pod Vaila, gdzie w jednej bitwie stracili to, co z takim trudem zdobyli w 800 latach - ten bowiem orez przynosi tylko powolne i drobne zdobycze, natomiast nagle i niezwykle straty.
A poniewaz te przyklady przywiodly mnie do mówienia o Italii, gdzie od wielu lat gospodaruja wojska najemne, chcialbym rozwazyc te rzecz glebiej, aby widzac ich poczatek i rozwój, mozna je latwiej poprawic. Otóz trzeba wiedziec, ze w czasach, gdy cesarstwo zaczelo tracic w Italii wladze, a papiez zyskiwal w rzeczach swieckich coraz wieksza powage, podzielila sie Italia na wiecej panstw, wiele bowiem miast znaczniejszych chwycilo za bron przeciw swojej szlachcie, która przedtem, majac opieke cesarza, uciskala je. Kosciól poparl je, aby zyskac znaczenie w sprawach swieckich. Wiele zas innych miast przeszlo pod wladze swych obywateli jako ksiazat. W ten sposób Italia dostala sie prawie w calosci w rece Kosciola i kilku rzeczypospolitych gdy zas ci duchowni i ci inni obywatele nie znali sie na rzemiosle wojennym, zaczeli brac obcych najemników. Pierwszym, który wyrobil temu wojsku wzietosc, byl Alberigo da Conio z Romanii. Z jego szkoly wyszli miedzy innymi Braccio i Sforza, którzy za swych czasów byli arbitrami Italii. Po nich przyszli wszyscy ci inni, w których reku az do naszych czasów spoczywa orez Italii.
I taki jest owoc ich mestwa, ze zostala ona zajeta przez Karola, zlupiona przez Ludwika, zgwalcona przez Ferdynanda, zbezczeszczona przez Szwajcarów. Trzymali sie oni przede wszystkim tej zasady, ze chcac podniesc wlasne znaczenie, zaniedbywali piechote. Czynili tak, bo nie majac panstwa i zdani na swój spryt, nie zdolaliby zyskac wzietosci mala iloscia piechoty, a dosc licznej nie mogli utrzymac, przeto ograniczyli sie do konnicy, której nawet skromna liczba przynosila im tyle, ze ich zywiono i honorowano. I do tego stanu doszly rzeczy, ze w wojsku zlozonym z 20 tysiecy zolnierzy, nie bylo nawet dwóch tysiecy piechoty.
Nadto wysilali oni swój spryt, aby od siebie i swych zolnierzy odsunac wszelki trud i strach nie zabijano sie wzajemnie w walkach, lecz brano jenców bez krwi rozlewu oblegajacy nie strzelali nocami na oblegane miejscowosci, a oblegani nie strzelali nocami na ich obóz nie otaczali obozu ostrokolem ani rowem, a zima nie wychodzili w pole.
Dyscyplina ich pozwalala na te wszystkie rzeczy, wymyslone przez nich po to, aby uniknac - jak sie to rzeklo - trudu i niebezpieczenstwa, tak ze sciagneli na Italie niewole i pogarde.



dalej


strona główna
(23kB)