(23kB)
strona główna

b/012: r.a.monroe - podróże poza ciałem

Robert A. Monroe
Podróze poza ciałem
(journeys out of the body / wyd. orygin.: 1971)


inne książki roberta monroe wydane dotychczas w polsce:
dalekie podróże
najdalsza podróż


r.a.monroe        


spis treści:

wstęp

rozdział pierwszy – po omacku
rozdział drugi – poszukiwania i badania
rozdział trzeci – na dowód
rozdział czwarty – tu i teraz
rozdział piąty – bezkres i wieczność
rozdział szósty – światy równoległe
rozdział siódmy – post mortem
rozdział ósmy – "tak mówi biblia"
rozdział dziewiąty – anioły i archetypy
rozdział dziesiąty – inteligentne zwierzęta
rozdział jedenasty – dar czy brzemię?
rozdział dwunasty – przypadkowe wizyty
rozdział trzynasty – drugie ciało
rozdział czternasty – świadomość i nadświadomość
rozdział piętnasty – seksualizm w stanie drugim
rozdział szesnasty – ćwiczenia wstępne
rozdział siedemnasty – proces oddzielenia
rozdział osiemnasty – analiza wypadków
rozdział dziewiętnasty – trochę statystyki
rozdział dwudziesty – bez konkluzji
rozdział dwudziesty pierwszy – tezy: czy racjonalne?

epilog: o robercie monroe

*    *    *
robert alan monroe zmarł w 1995 roku.
"pałeczkę" w firmie przejęła jego córka laurie monroe chasick.

SŁOWO OD AUTORA

Od ukończenia pracy nad Podróżami poza ciałem wiele wydarzyło się zarówno na świecie jak i w moim życiu osobistym.

Najbardziej interesującym doświadczeniem było publiczne zakwalifikowanie mnie jako członka wysoce podejrzanej grupy określanej mianem mediów, zmysłowców, szarlatanów lub – bardziej generalnie – parapsychologów. Publikacja książki po prostu “zdmuchnęła" mój wizerunek poważnego odpowiedzialnego biznesmena.

Jednakże pojawienie się Podróży... na rynku wydawniczym miało też swoje dobre strony, często całkowicie nieoczekiwane, a wiele obaw zostało dzięki niej rozproszonych.

Na przykład fakt, że byłem (i wciąż jestem) dobrze prosperującym i aktywnym człowiekiem w świecie interesu, w dużym stopniu zaważył na poważnym podejściu do zawartego w niej materiału.

Powinienem był także przejawiać więcej wiary i pewności siebie w to co znam. Zawsze twierdziłem, że handel i przemysł dotyczą “czegoś cennego”, nie zwracając szczególnej uwagi na pochodzenie tego czegoś. “Jeżeli działa, to stosuj to – mawiałem." Obawiałem się jednak reakcji, jaką mogła wywołać książka u członków zarządu korporacji, której jestem prezesem. (Kto bowiem chciałby zlecać przeprowadzanie wielomilionowych operacji takiej niestałej osobie!) Po opublikowaniu książki, na pierwszym posiedzeniu zarządu w Fort Lauderdale na Florydzie, nikt o niej nie wspomniał. Ja także nie. Lecz kiedy w drodze na obiad przepływaliśmy przez kanał jachtem należącym do przewodniczącego zarządu, w pewnej chwili z kabiny wyszła jego żona z egzemplarzem Podróży... w ręce.

“Czy mógłbyś dać mi autograf, Bob?" – zapytała. Spełniłem jej prośbę, chociaż z odrobiną zakłopotania i zaskoczenia. Okazało się jednak, że moje obawy były niepotrzebne.

“Interesująca książka" – powiedział przewodniczący przez ramię, kierując jachtem do nabrzeża. – “Moja żona jest całkiem niezłym medium. Nigdy nie podejmuję poważniejszych decyzji bez konsultacji z nią. I wiesz – to rzeczywiście pomaga".

Nie poproszono mnie więc o złożenie rezygnacji, jak się tego obawiałem. Ta publiczna “odsłona" mojej prywatnej strony życia nie miała także większego wpływu na kontakty handlowe. Zamiast tego, nieoczekiwanie otworzyły się przede mną nowe drogi. Bo i któż mógłby przypuszczać, że o doznaniach poza ciałem będę mówił w tak szacownej i konserwatywnej instytucji jaką jest Smithsonian Institute? A tak się jednak stało.

Twierdzono iż Podróże... są książką wyprzedzającą swój czas, że zawarty w niej materiał dopiero teraz może się spotkać ze szczerym i poważnym zainteresowaniem. Może to i prawda, lecz co właściwie spowodowało taką zmianę w ciągu czterech zaledwie lat? Czasami myślę, że książka ta była swego rodzaju katalizatorem, który wyzwolił reakcję łańcuchową. Początkiem było proste twierdzenie, iż doznania parapsychiczne nie są rzeczą niezwykłą i naturalne jest traktowanie ich jak czegoś, czego współczesna nauka nie jest jeszcze w stanie zmierzyć ani powtórzyć. Życie poza życiem jest właściwie jednym z takich doznań.

Inna decyzja dotyczyła czasu publikacji książki. Otóż sądziłem, że mój świadomy umysł lub jaźń nie ma jeszcze dostatecznego doświadczenia czy treningu, aby kontrolować takie “niefizyczne wycieczki". Po pierwsze było to spowodowane nudą i irytacją testami typu “stąd tam, i z powrotem w naszym świecie fizycznym". Kto chciałby poświęcać godzinę dziennie na przygotowania (nastawiać instrumenty, wytwarzać stan konieczny do oddzielenia), aby przejść się jedynie od sypialni do kuchni (od Wirginii do Kalifornii lub Kansas). Po drugie, wiele podróży odbywało się poza świadomym rozumieniem tego faktu i kontrolą, co wskazywałoby, że moje świadome fizyczne “ja" miało bardzo ograniczone pojęcie gdzie się udaje i co robi.

Powziąłem więc ważną decyzję. W większości przypadków świadomie oddzielałem się od ciała, po czym przekazywałem dalsze kierowanie akcją mojej totalnej jaźni (duszy?). Moja świadomość także wybierała się na takie wycieczki, po prostu jako część całości. Rezultaty były ekstatyczne, pouczające, zagmatwane, przerażające, niosące otuchę – były też inne, leżące poza moją zdolnością pojmowania, lecz najwyraźniej stanowiące pewien program edukacyjny, jaki przyswajam sobie stopniowo, kawałek po kawałku. Być może będzie trzeba olbrzymiej zmiany w świadomości, aby zredukować ten materiał do praktycznego poziomu “czegoś wartościowego".

Cóż to oznacza? Może to, że podczas życia fizycznego zachodzi taka zmiana w świadomości? A może ma to miejsce później, w jakiejś innej rzeczywistości? Kim są ci “Nauczyciele" czy “Pomocnicy"?

Stopniowo zaczynamy już zbliżać się do odpowiedzi na te pytania poprzez nasze badania w Instytucie. Tak, to prawda – badania naukowe nad tym zjawiskiem stały się faktem od 1972 roku.

Nasza działalność zwróciła na siebie uwagę i zaowocowała współpracą lekarzy, psychologów, biochemików, inżynierów, wychowawców, przewodniczących korporacji i statystyków, z których wielu znalazło miejsce w naszej radzie. Otrzymaliśmy przeszło jedenaście tysięcy doniesień o podobnych doznaniach i w większości z nich przeważało uczucie ulgi, że o sekrecie można już rozmawiać bez obawy posądzenia o utratę równowagi psychicznej. Tak więc podstawowy cel książki został osiągnięty.

W naszym programie badawczym i treningowym wzięło do tej pory udział przeszło siedemset osób. Pierwszy zespół badaczy liczy sobie sześciu członków. Na szkolenie czeka pięćdziesiąt osób, a liczba ich wzrasta z dnia na dzień. W niedalekiej przyszłości mamy nadzieję na uzyskanie większej siedziby, większej ilości niezbędnego sprzętu i wykwalifikowanych pracowników, co pozwoli nam nadrobić wszelkie zaległości i rozszerzyć program badań. Lecz nawet w tym roku programy szkoleniowe i naukowe stoją na poziomie mogącym przynieść chlubę niejednemu uniwersytetowi.

Tymczasem zespół uzyskuje dane o wiele szybciej niż możemy je przeanalizować. Zaś znaczenie tego co do tej pory udało nam się usystematyzować, jest ogromne. Fakt iż cała szóstka badaczy jest w swych doniesieniach zazwyczaj zgodna – nie są oni świadomi swoich wzajemnych doświadczeń, prócz sytuacji, kiedy działają wspólnie – stanowił prawdziwy wstrząs dla tych, którzy opracowywali otrzymany tą drogą materiał. Szczegóły opiszę w kolejnej książce.

To wszystko, co wydarzyło się w ciągu czterech lat od chwili pierwszej publikacji Podróży... wzmocniło jedynie koncepcję przyśpieszonych zmian w pracy – szczególnie zmian w potrzebach człowieka.

Przed obecnym wznowieniem książka została przeze mnie bardzo troskliwie przejrzana. Jestem szczęśliwy mogąc stwierdzić, iż w świetle późniejszych doświadczeń niczego nie musiałem w niej zmieniać. Podstawowe założenia są wciąż takie same. A z punktu widzenia przeprowadzonych wtedy eksperymentów, jest ona w dalszym ciągu aktualna. Jedno wiemy na pewno – odczytanie poniższych słów przez wasze lewe półkule mózgowe jest już pierwszym stadium filtracji.

Robert A. Monroe

Dla tych, którzy zainteresowani są działalnością Instytutu lub doświadczyli spontanicznych doznań poza ciałem, podaję adres:

The Monroe Institute Route 1, Box 175
Faber, Virginia 22938